odnawialna
27.08.19, 10:42
W ilości bodajże 5 sztuk, przechodzą przez płot i panoszą się na mojej posesji. Nie ma dnia, żeby któryś nie nalał, a to na poduszkę huśtawki, a to na fotel, albo dziś na wycieraczkę i drzwi wejściowe, po raz kolejny zresztą. Smród jak cholera. Jeśli zostawię otwarte drzwi domu, wchodzą do środka i zostaję takiego na stole na przykład, albo na kanapie. Byłam u sąsiadów, twierdzą, że ich koty są wykastrowane i nie leją. I nic nie mogą poradzić na to, gdzie koty chodzą. A u mnie znakowanie terenu trwa w najlepsze, śmierdzi tak, ze pranie poduszek nie skutkuje, muszę wyrzucać i kupować nowe. Co robić? Jakieś pomysły?