bei
30.08.19, 16:18
U fryzjera-
Dziewczyna (około 30 lat) opowiadała o sposobie oszczędzania w opłatach za wodę.
Ma dwa wodomierze- czyli główny i podwodomierz, ten drugi na punkt w ogrodzie. Gdy pobiera wodę w ogrodzie nie ma odliczonej opłaty za ściek. Domyślacie się?
Dziewczyna biega po wodę z punktu ogrodowego. Nawet wężem ogrodowym nalewa wodę do pralki (przez szufladę na proszek). Nalewa wody do wanny i uzupełnia gorącą, nalewa do wiader by splukiwać toaletę.
Dla mnie to nie oszczędność a nieuczciwość (bo nie płaci za ściek), jak pomyślę, ile czasu ją to kosztuje, to jestem zdziwiona, ze jest to opłacalne. Pamietam tez matkę znajomego-starowinkę. Ona puszczała wodę do garnka tak oszczędnym strumieniem, ze woda tylko kapała, wówczas wodomierz nie obracał kółeczek i nie wykazywał poboru. Garnkiem przelewała do wiadra, i tak całe dnie kapało. Ktoś inny widział, jak lokator ściskał wodomierz stolarskim ściskiem-prze gumowe podkładki. Plastikowa obudowa wyginała się i unieruchomione były zębatki, woda leciała a wodomierz stał.