lianis
12.10.19, 09:12
W lipcu kupilismy plytki do lazienki (3 rozne), przyjechaly, lazienki zostaly zrobione przez kafelkarza. We wrzesniu zabralam sie za mycie lazienek z brudu remontowego i okazalo sie ze jeden rodzaj plytek po kontakcie z woda/plynem nasiaka. Plytki szkliwione, nie moga byc impregnowane. Wystarczy ze chlapnie sie na nie woda i w tym miejscu pojawiaja sie plamy mokrego, nawet jesli sie je wytrze do sucha to mokre plamy zostaja na dluzej. Plytki sa biale, polpoler, w swietle sie mienia, po kontakcie z woda, staja sie szare. W koncu wysychaja i plytki wygladaja tak jak wygladac powinny. Tyle, ze juz sie wprowadzilismy, z lazienki korzysta sie codziennie i szczegolnie pod prysznicem nie maja szans wyschnac, choc zewnetrznie je wycieram.
Zglosilismy reklamacje, byl przedstawiciel producenta, obejrzal, sfotografowal, zapisal numer partii i po tygodniu dostalismy meila z propozycja zwrotu 500zl w ramach reklamacji. Koszt tych konkretnych plytek to ok 4000zl.
Szczerze przyznam ze nie wiem co z tym dalej zrobic, jestem wsciekla bo ledwo zrobiona lazienka (mieszkamy tu od kilku dni) denerwuje mnie, jest brzydka, plytki maja plamy, ale nie wyobrazam sobie kolejnego remontu, skoro na dobra sprawe jeszcze nie mamy calego domu wykonczonego, no i na czyj koszt ten remont, bo przeciez lazienka nie sklada sie tylko i wylacznie z tych jednych plytek.
Co zrobilaby ematka?