arista80
25.11.19, 10:34
Po niecałym roku (niezbyt intensywnych jako że jednocześnie pracowałam na własny rachunek) poszukiwaniu pracy, udało się. Praca wydaje się być wymarzona. Przede niemalże dwa kroki od domu (co wydawałoby się niemożliwe bo ja mieszkam w małej dziurze), jak na razie fajna atmosfera i ogólnie typ pracy i rodzaj działalności. Praca, nie będę ukrywać, trochę po znajomości, bo nigdy nie pracowałam w tej branży, jakkolwiek pomimo braku doświadczenia, kierownictwu spodobało się to, że znam więcej języków obcych (ponad wymagany angielski), jestem stąd i nawet wiek (oprócz mnie zatrudnili jeszcze dwóch facetów, bo sami przyznali, że mieli już dość ciąż i urlopów macierzyńskich). Tak więc postanowili mi dać szansę i od tygodnia pracuję.
Cho to dopiero początki, jestem bardzo zadowolona i aż mi żal, że wcześniej nie brałam pod uwagę tej branży. I tak pytam siebie i was: czy będąc u progu 40 jest możliwe przekwalifikowanie się z sukcesem, zdobycie "fachu" i być może nawet jakiś awans? Mam wrażenie, że straciłam strasznie dużo czasu chociaż, to co robiłam przyczyniło się do tego, że mnie zatrudnili. I tak z jednej strony jestem szczęśliwa, a z drugiej strony brzęczy mi koło ucha: dlaczego ty się wcześniej tym nie zainteresowałaś?