Dodaj do ulubionych

Jak daleko ma sięgać pomoc

19.12.19, 01:30
Będąc nastolatką nie mogłam nikogo zaprosić do domu po lekcjach ,bo był syf i nieugotowany obiad.Mama nie pracowała,była na rencie.Cały czas wszyscy mi mówili,że jest chora .Więc wzięłam sobie to do serca i strasznie się o nią martwiłam.Mama czytała książki kiedy ja byłam w szkole dlatego nie miała czasu na inne czynności.Lodówka pusta prawie pusta więc jadłam u koleżanek żeby dla mamy starczyło.Bardzo szybko zaczęłam pracę.Obecnie mam rodzinę męża ,3 dzieci.Ja pracuję ,mąż też.Cały czas w głowie mama,chora na padaczke ,a może atak albo coś innego.Jest marudna,wiecznie niezadowolona.
Ponieważ pracowała kilka lat ma bardzo niską rente a wydatków dużo,musi utrzymać mieszkanie,kupić leki,jeść,ubrać się.Do niedawna pomagali jej rodzice ,po ich śmierci ja pomagam ile mogę i tu się zaczynają schody...
Z rodzeństwem nie rozmawia tylko ja ką wspieram w każdej kwestii.
Wynajmowaliśmy z mężem a później dziećmi mieszkanie,wyremontowaliśmy i tak sobie żyliśmy w nim przez chyba 10 lat ,właściciel jednak postanowił sprzedać mieszkanie ,nas nie było na nie stać i na szybko kupiliśmy inne.Kapitalny remont,kredyt,mąż stracił pracę ,nową znalazł po pół roku...Kredyt nie pokrył wszystkich potrzeb tkj.meble ,lampy.Kupiliśmy to co było niezbędne.Oczywiście w między czasie pomagając mojej mamie a to nowe buty,a to podwózka do sanatorium 200 km dalej ,za wszystko płacę ja.Opłacam jej internet,zrobie zakupy spożywcze,czasem kupie leki.Mam dosyć.Przez zakup mieszkania i te wszystkie wydatki,wziełam kolejną prace.Czasem nie ma mnie w domu od rana do wieczora.Te czasem to jest 3 dni w tygodniu czasem 5.Wszystkie obowiązki w domu na mojej głowie bo mąż pracuje od rana do nocy a jeszcze mamie trzeba pomóc posprzątać,zakupy zrobić,czasem do lekarza zawieźć albo na kółko robótek ręcznych.Spierdzielił jej się telewizor,ma drugi którego nie chce albo nie umie obsłużyć.I ja codzień słucham że ona nie ma co oglądać.Osratnio tak się złożyło że odwiedziła mnie przyjaciółka i moja mama,i oczywiście rozmowa potoczyła się na tor nie działającego telewizora.A ja wiem że zaraz trzeba będzie kupić lodówkę dla mojej mamy,i to ja kupię.Presja rodziny jest taka żeby mieszkała u mnie,ale ja nie dam radysadsłuchać że wszystko źle.Idą święta biore moją mame na ten czas bo nikt jej już nie odwiedza.I zaś się nasłucham że tewelizor nir gra,i pogoda nie dobra ,i zimno.Jestem zł a że mam dosyć?
Obserwuj wątek
    • mgla_jedwabna Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 01:39
      Rodzeństwo powinno finansować mamusię, jak nie mają ochoty, to przypomnieć o obowiązku alimentacyjnym.

      Gdzie jest twój ojciec w tym wszystkim?

      I przestań mamę niańczyć. Do sanatorium można jechać pociągiem, telewizor nauczyć się obsługiwać, a i sprzątnąć mieszkanie też można mimo padaczki.

      Uważaj, żeby twoje dzieci nie wstydziły się zaprosić kolegów do zaniedbanego domu, bo mama zamiast ogarnąć u siebie dopieszcza babcię.
      • ichi51e Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 06:21
        Rodzenstwo ma obowiazek sponsorowania siostry ktora ma rente a ktorej brakuje na nowy tv?
        • ichi51e Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 06:22
          „ obciąża zstępnych przed wstępnymi. Oznacza to, że o alimenty ubiegać się mogą dzieci i wnuki względem rodziców i dziadków, w dalszej kolejności rodzice i dziadkowie względem dzieci i wnuków.
          Obowiązek rodzeństwa pojawia się w dalszej kolejności jako krewnych w linii bocznej. Obowiązek alimentacyjny rodzeństwa znajduje się na samym końcu w kolejności wykonywania obowiązku alimentacyjnego.„
          Czyli dzieci przed rodzenstwem.
        • anorektycznazdzira Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 06:35
          ja zrozumiałam, że rodzeństwo, to rodzeństwo autorki wątku czyli dzieci niepracującej pani z chęciami na bycie utrzymywaną .
      • cruella_demon Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 10:42

        > Gdzie jest twój ojciec w tym wszystkim?
        >

        Nie wiem gdzie jest jej ojciec, ale wiem gdzie ja bym była. Jak najdalej.

        Ale w sumie dobre pytanie. Ten pasożyt głodził dziecko, gdzie był wtedy ojciec.
    • agrypina6 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 06:29
      Presja rodziny? Czyli kogo tego rodzeństwa, które nie utrzymuje żadnych relacji? Telewizor nie jest niezbędny do życia, skoro matka nie pracuje to bez przesady z kupowaniem rzeczy i butów co sezon. Ogarnij się, matka fajnie się ustawiła Twoim kosztem.
      • agrypina6 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 06:32
        A sprzątać spokojnie może, szczególnie że nie traci czasu na tv. Ludzie z padaczka normalnie pracują A Ty matkę traktujesz jak ciężko chora, głęboko upośledzena osobę
        • grrrrw Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 15:50
          Pracują, ale w latach 1990 - 2010 o pracę było bardzo trudno.
          • tt-tka Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 18:06
            My proponujemy, by ona poszla do pracy teraz. Znajdzie bez trudu.
    • mid.week Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 06:32
      Jest opcja dla seniorów z odwroconym kredytem. Oddaje prawa do mieszkania wzamian za dozywotnia splate w ratach. O ile jest wlasnosciowe a mama nie jest 50letnia rencistka moze sie udac.
      • ichi51e Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 06:57
        Jaka jest szansa ze matka ma wlasnosciowe mieszkanie?
        • triss_merigold6 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 07:06
          Jaka jest szansa, że za to mieszkanie 50-letni pasożyt dostanie kwotę, która pozwoli jej na wygodne życie przez następne 30 lat?
          • mid.week Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:38
            nie wiem, nie ukonczylam kursu wrozbiarstwa wink
            • grrrrw Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 14:54
              Ale jak hipoteki odwróconej nie załozy, to po jej smierci dzieci odziedzicza mieszkanie. Można nawet, o ile spadkobierców jest kilku, zapisac wszystko jednemu z nich - czyli córce, ktoraa najbardziej sie udzielała.
      • agniesia331 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 22:56
        Matka o ciebie nie dbała w ogóle, czytać książki miała siłę, obiad ugotować nie. Nie karmią cię. Co się przejmujesz presją. Żadnych rachunków bym nie płaciła, ja bym tylko raz na 2 tyg podwozia jedzenie ale też nie wydając nie wiadomo ile, ot tak 2 x po 100 zł. Sama sobie winna. Bez jaj, już jako nastolatka w domu nie jadła ds bo jedzenoa w lodówce nie było, przypomnij sobie. Niech matka sobie ugotuje, ma czas gotować tanie dania bo siedzi w domu. Sprzątaniem w ogóle bym się nie przejmował. Przeżyła w syfie młodość, nie mogłaś nikogo zaprosić, to całe życie chcesz jej teraz sprzątać?, jak powiedz można się nie opiekować swoim dzieckiem, nie iść do pracy, leżeć i czytać książki?, Winna opiekę jesteś SWOIM Dzieciom a nie leniwej matce. Na co jest chora? Nie rób drugiemu dobrze, to tobie nie będzie źle. Zrezygnuj z dodatkowej pracy, poście ten czas swoim dzieciom i swojej rodzinie.
    • triss_merigold6 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 06:50
      Zaniedbujesz własne dzieci, bo mamusia ma fanaberie? Telewizor nie jest niezbędny, zwłaszcza nowy, a ubrania może nosić ze szmateksu, skoro nie pracuje nowe nie są jej potrzebne. Ma oceany czasu więc dojazd do lekarza, sanatorium czy kółko zainteresowań powinna organizować sobie sama.
      Reasumując, mamusia nie jest taka znów chora, skoro przeżyła dobre 20 lat od czasów kiedy byłaś nastolatką, prędzej Ty się wykończysz niż mamusia zejdzie.
      Btw, mąż nie ma nic przeciwko, że siły, czas i kasę poświęcasz na dopieszczanie matki zamiast własnej rodzinie?
      • corkachorej Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:10
        Właśnie zaczyna mieć przeciwko i to dużo.Moją mamę chce wysłać do pracy.
        • triss_merigold6 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:12
          Słusznie.
          • annajustyna Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:34
            Ale kto taka do pracy przyjmie...
            • mid.week Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:36
              firmy ochroniarskie
              • triss_merigold6 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:44
                Dokładnie. Ma orzeczenie więc idzie do kantorka z monitorami albo na obiekty. Do sprzątania też z orzeczeniem biorą.
                • annajustyna Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:58
                  Ake tylko jak bedzie chciala. Jak sie uprze, ze nie, to nie.
                  • annajustyna Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 10:00
                    Do tego dochodzi wstretny charakter. Nikt jej na stale nie zatrudni.
                    • triss_merigold6 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 10:07
                      To nie będzie jeść. Zglodnieje to pójdzie do pracy.
                      • cruella_demon Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 11:49
                        triss_merigold6 napisała:

                        > To nie będzie jeść. Zglodnieje to pójdzie do pracy.

                        Miałam napisać to samo.
                      • laaisa Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 20:06
                        Cytat z Janusza Korwin Mikke
                    • mid.week Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 11:11
                      Charakter we wspomnianym "kantorku z monitorami" jest bez znaczenia.
                      • annajustyna Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 11:13
                        Ale jednak jakies wrazenie musi zrobic na pracodawcy...
                      • chococaffe Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 11:14
                        Owszem , ma znaczenie, zakłądając, że nie siedzi tam 24/7.

                        Są szefowie, zmiennicy itd
                        • arwena_11 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 11:35
                          Przede wszystkim ludzie z którymi ma do czynienia i którzy za to siedzenie płacą.
                          • mid.week Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 15:38
                            Możłiwość zachowania statusu zpch i utrzymanie wymaganego % zatrudnienia niepełnospranych, które to przekłada się na pokaźne oszczędności, sprawia że pracodwca staje się wyjątkowo wyrozumiały na buców, buraków i idiotów.
                            • mid.week Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 15:39
                              Ba, zatrudnia się nawet duchy z orzeczeniem - nigdy nie przychodzą do firmy, nic nie robią, siedzą w domu, biora marną pensję a i tak opłaca się ich mieć.
                              • arwena_11 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 18:40
                                Tylko wiesz, ci co tej ochronie płacą są mniej wyrozumiali. Zanim obecny skład się nam ustalił - to chyba przez rok zmienialiśmy kilku ludzi.
                                • mid.week Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 19:54
                                  praca w ochronie wygląda rozmaicie, można dostać do pilnowania parking albo plac budowy nocą. Nikt takiego "ochroniarza" na oczy nie widzi.
                                  • arwena_11 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 20:00
                                    Kobiet raczej nie bierze na parkingi czy place budowy
                                    • cruella_demon Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 20:12
                                      To może cieciować na jakiejś zapyziałej portierni, wydawać klucze w akademiku np.
                                    • mid.week Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 20:14
                                      Na takie fanaberie może sobie pozwolić tylko duża firma ochroniarska z bogatym zapleczem orzeczeń na etatach wink
                              • martishia7 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 20:29
                                Otóż nie, przychodzą, bo nie można ryzykować, że przydarzy im się wypadek. Więc odpowiedni transport ich przywozi, a na koniec dnia rozwozi. Na "świetlicy zakładowej" mają dostęp do telewizora, konsoli, książek, prasy oraz sprzętów rehabilitacyjnych, nabytych za środki z PFRONu. Mają sobie nie zrobić krzywdy, i być.
    • kosmos_pierzasty Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 07:17
      Oczywiście, że nie jesteś zła, co za pomysł. Prędzej bym się zastanawiała, czy nie jesteś za dobra. W tych okolicznościach, gdy oboje się zapracowujecie, a mimo to nie masz luzu finansowego, obcięłabym wydatki mamy do rzeczy naprawdę niezbędnych, jak się da kupowała z drugiej ręki, itp.

      I nie słuchaj, że masz mamę wziąć do siebie. Nie musisz, wręcz nie powinnaś, skoro to osoba zatruwająca atmosferę w domu, w którym nie mieszkasz przecież sama. Niech wywierający presję sami biorą, jak tacy miłosierni.

      Jestem w podobnej sytuacji o tyle, że gdyby moja mama miała inny charakter, to bym ją wzięła - wszystkim byłoby wygodniej i oszczędziłabym na płatnej pomocy, ale przy jej charakterze nie ma mowy, nie zamierzam wpadać w depresję i ryzykować problemów rodzinnych (bywam nieznośna, kiedy jestem nerwowa, a przy niej niełatwo zachować spokój i pogodę ducha i nie wyobrażam sobie nie móc wyjść, gdy mam dość jej towarzystwa).
    • megwhite25 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 07:21
      Czy mama ma ataki padaczki ? Ile w ciągu dnia?
      Czy widziałaś te ataki ?
      Czy samodzielnie się porusza ?
    • chococaffe Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 07:23
      Presja rodziny jest taka żeby mieszkała u mnie,ale ja nie dam rady

      Nie poddawaj się tej presji. A co z rodzenstwem? Nie da się normalnie pogadać , ustalić wspólnej polityki i podzielic kosztami/obowiązkami?
    • megwhite25 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 07:39
      Czy bierze leki ?
      Czy wychodzi z domu?
      Jakie czynności wykonuje sama?

      Od małego dziecka masz tłuczone do głowy że mama jest chora, nie miałaś nawet ciepłego obiadu w domu! , rodzenstwo twojej mamy to nie obchodziło czy masz co jeść . I teraz co się dzieje z siostrą ich nie obchodzi. Nawet jej nie odwiedzają.
      Cały ciężar jest na Tobie.

      Mama bardzo ładnie się urządziła Twoim kosztem.
      Tylko ile w tym.choroby A ile wygodnictwa.

      Zapytam wprost czy masz ciepły obiad dla swoich dzieci ? Czy powielasz model wychowania z domu ???
      Ile czasu masz dla dzieci ? Kto się nimi zajmuje ?
      Czemu skazujesz je na cierpienie i tęsknotę za matka .

      Napisałam tak specjalnie .
      Potrzebujesz zimny prysznic.
      Masz swoje dzieci i to o nie masz dbać w pierwszej kolejności .

      Musisz się nauczyć odmawiać matce dla dobra swojej rodziny wymusić na niej powrót do społeczeństwa co będzie bardzo trudne skoro od kiedy byłaś nastolatka czytała książki w domu zamiast sprzątać i obiady dziecku zrobić, ale kto te książki donosił??? Jak mogła wyjść do biblioteki to i do sklepu mogła wyjść
      Masz.mowic że Cię nie stać na telewizor !!!
      Masz 3 dzieci to o nich masz myśleć!
      Matka jest Twoim pasozytem i to już od dzieciństwa.

      Jesteś bardzo dobra osoba ale długa droga przed Tobą żeby zawalczyć o własną rodzinę.
    • megwhite25 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 07:47
      Jeżeli matka samodzielnie mogła funkcjonować w Sanatorium jesteś bardzo wykorzystywana kosztem swojej rodziny !
    • annajustyna Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 08:11
      Współczuję i rizumiem. Też jestem jedynaczką (bo poprzez rodzeństwo rozumiem rodzeństwo Twojej mamy, nie Twoje). Musisz się postawić, nie ma innego wyjścia.
      • aqua48 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 08:23
        Pomoc rodzicom, owszem należy się, ale NIGDY NIE kosztem własnych sił i swojej rodziny - męża i dzieci. Musisz zastanowić się na co Cię stać a na co nie. Wybrać to co mamie jest niezbędne do życia (lodówka, ubrania, buty) a co zbędne (telewizor, NOWE ubrania itp). Nie musisz jej niańczyć.
        • annajustyna Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:13
          Telewizor tez w pewnym sensie niezbedny. No juz bez przesady... Ale kupic najtanszy, zadne sziki-miki.
          • triss_merigold6 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:14
            Pani telewizor ma tylko z jakiegoś powodu jej nie odpowiada.
            • annajustyna Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:29
              Ok, to nie doczytalam. Czyli jednak fanaberia.
        • pani07 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:18
          Opisana wersja to żadna tam prośba o pomoc, to WYKORZYSTYWANIE drugie człowieka na sposobów wiele, u Ciebie w sumie od młodości. Jesteś wykorzystywana mocno i podejściu męża w ogóle się nie dziwię.
          Jeśli jeszcze chcesz do końca swoją własną rodzinę rozwalić, to zgódź się na mieszkanie z matką.
          Zawalcz o własną rodzinę.
          Nie, nie musisz mieć mamusi cały czas na głowie i naprawdę trudno pojąć, jak można było nawet zakupów nie robić czy obiadu dziecku nie ugotować.
    • asfiksja Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:24
      Bardzo źle postępujesz, że przyzwyczajasz dorosłą osobę do takiego pasożytnictwa i to kosztem twoich własnych dzieci, wobec których masz zobowiązania moralne i prawne (obowiązki wobec dzieci to nie tylko alimentacja na zasadzie "masz, żryj", to też zaspokojenie innych potrzeb, emocjonalnych itd., na które potrzeba czasu).
      Matka cię nie doceni, nie da ci wsparcia, nie pokocha, to się nigdy nie stanie. Może najwyżej ci obrobi tyłek, ale raczej nie, skoro nikt jej już nie odwiedza.
      • asfiksja Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:28
        I jeszcze jedno - pomyśl, że twoje dzieci kiedyś założą tu taki wątek: "będąc nastolatką walczyłam o uwagę matki, ale babka była zawsze na pierwszym miejscu, dla niej zawsze był czas, uwaga i pieniądze".
      • pani07 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:30
        I jeszcze raz przeczytałam ten wpis, naprawdę dajesz sobie wmawiać, że tylko TY masz obowiązki? Że inni mogą olewać Twoją, matkę- ona może olewać ciebie, mieć tylko żądania i oczekiwania??? Nie widzisz, jak pozwalasz SIEBIE krzywdzić i w sumie swoją rodzinę także.
        • annajustyna Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:33
          Ale chyba corka ma inne obowiazki wzgledem matki niz rodzenstwo matki i kuzyni?
          • pani07 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:39
            Kobieta sama jako matka nawaliła na całego, bo także rodzic ma obowiązki wobec swojego dziecka, tu ani w sferze emocjonalnej nie zostały wypełnione, ani w sferze ekonomicznej (pusta lodówka, brak obiadów).
            Żądająca, wiecznie niezadowolona kobieta, w sumie podziwiam cierpliwość jej męża, bo jakby nie patrząc to oni są od lat: jej dzieci i mąż główną rodziną.
            Zauważ, że w tzw. zdrowej rodzinie nie ma nawet takiego podziału. Takie rzeczy jak pomoc, wspomaganie są oczywistością, tutaj- żądania/oczekiwania/obgadywania "nie dość dobrej" dla matki córki.
            • annajustyna Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 09:59
              Zauwazylam. Sama mam tez trudne relacje z matka, ktora - odwrotnie - byla "za" dobra.
    • 12gram Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 10:15
      Idź na terapię współuzależnień. Inaczej się nie odetniesz w sposób zdrowy, a wyrzuty sumienia że robisz coś dla siebie i dzieci a nie dla matki cię zeżrą.
    • znowu.to.samo Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 10:16
      Zła???? Ty jesteś ZA DOBRA. I to jest problem
      • lauren6 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 20:14
        Nie jest dobra. Skoro pracuje na 2 etaty, wspomaga finansowo matkę i dodatkowo u niej sprząta to znaczy, że zaniedbuje swoje dzieci. Nie dość, że wyprowadza pieniądze z domowego budżetu to jeszcze dzieci wychowują się jako półsieroty. To nie jest dobry człowiek.
        • cruella_demon Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 20:47
          100/100
          KRZYWDZI własne dzieci.
          • miedzymorze Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 21:01
            Nie dowalajcie autorce, która dojrzała do odcięcia pępowiny wink

            pozdr,
            mi
            • lauren6 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 20.12.19, 11:56
              To nie jest dowalanie tylko sprowadzenie na ziemię.
              Rodzic ma w pierwszej kolejności obowiązek wobec dzieci. Skoro autorka tyle czasu poświęca pracy i matce to te dzieci zaniedbuje.
          • agniesia331 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 23:00
            1.Nie mamo, nie mam pieniedzy
            2.Temar sprzątania nie jest twój, to jej dom
            3,Temat gotowania i zakupów to nie twój temat.
            4.Raz na 2 tyg podejdź do marketu, kup pokrojone mięso na porcje, owoce, kawę, herbatę, masło, olej, makaron, ryż, warzywa tak za 100 zł i włóż cześć mięsa w małych porcja h do zamrażarki. Poinformuj ja, że ma sobie rozrazac po2, 3 kotlety i je robić.
            • tt-tka Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 23:39
              agniesia331 napisała:

              > Raz na 2 tyg podejdź do marketu, kup pokrojone mięso na porcje, owoce, kawę,
              > herbatę, masło, olej, makaron, ryż, warzywa tak za 100 zł i włóż cześć mięsa w
              > małych porcja h do zamrażarki. Poinformuj ja, że ma sobie rozrazac po2, 3 kotle
              > ty i je robić.


              Chyba zglupialas. Matka jest na chodzie i sama sobie moze zrobic zakupy.
              Matce doroslej corki i babce wnukom dziewczyna ma porcjowac i instruowac, co i jak ma rozmrazac ?
              • annajustyna Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 20.12.19, 06:46
                Zauważ, że matka jest dysfunkcyjna.
                • triss_merigold6 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 20.12.19, 06:58
                  Terapia behawioralna. Jak córka przestanie nad nią skakać i nie będzie miała co żreć to szybciutko zacznie szukać rozwiązań na własną rękę.
    • cruella_demon Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 10:36
      O ja pierdzielę idź na jakąś terapię bo masz syndrom sztokholmski.
      Zaniedbujesz dzieci, okradasz własną rodzinę, nie widzisz tego? Co twój mąż na to? Ja bym postawiła ostre veto, a jak nie, to spakowała dzieci i się rozwiodła, twoja sytuacja jest z kategorii po moim trupie.
      Już ja bym jej kurła telewizor kupiła.
    • ewa.zdunczyk Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 11:00
      Kurczę, przyznam, że naprawdę niewiele wiem o padaczce, więc mogę się mylić, ale mnie to wygląda na coś więcej niż tylko ta choroba.
      Ciotka mojego męża mając padaczkę wychowała 4 dzieci i zajmowała się gospodarką (razem rodziną). Gotowała obiady, sprzątała i pomagała dzieciom w lekcjach. Nie wiem kiedy zachorowała, ale z rozmów wynika, że jak dzieci były małe to już ataki miała. Fakt, że mieszkali jej ojcem – emerytem – więc w razie czego pomoc była na miejscu. Ale dzieci też od małego nauczyły się jak matce pomagać, bo ojciec ciotki wcześnie zmarł.
      Teraz też pomaga w razie potrzeby przy wnukach, a starsze dzieci wiedzą jak się zachować w razie ataku babci. Jak dla mnie żyje prawie normalnie – oczywiście na lekach i pod kontrolą lekarza.
      Z Twojego opisu wynika, że matka też jest w miarę samodzielna, tylko chyba tak jej wygodniej. Całej rodzinie zresztą też, bo to oni ją do tego przyzwyczaili, a teraz zrzucają to na Ciebie.
      Moim zdaniem powinnaś pomyśleć przede wszystkim o swojej rodzinie, dzieciach – jakie one będą mieć wspomnienia? Spotkanie z psychologiem i być może terapia też by Ci się przydały.
    • tt-tka Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 11:24
      Jak daleko ? Do granicy, ktora jest twoj dom i ta rodzina, ktora zalozylas.
      Czyli - najpierw obiad wlasnym dzieciom (a i mezowi nie zawadziloby co jakis czas), potem mamie. Najpierw sprzatasz/gonisz domownikow do sprzatania u siebie, dopiero potem, gdy czasu i sil starcza, u niej.
      Mama jest na chodzie, ma zajecia, ma towarzystwo i gros tego, co ty jej robisz, moze zrobic sama.
      A do pracy tez swoja droga moze i powinna isc.
    • hrabina_niczyja Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 11:47
      Po pierwsze ile matka ma renty. Najniższa to 1000 zł bodajże. Za to matka spokojnie się wyżywi i zrobi opłaty za media, internet, leki. Niech zacznie oszczędzać. Ty możesz jedynie zapłacić czynsz. Jak duże matka ma mieszkanie? Jak wysoki czynsz? Jak mieszkanie spore to niech sprzeda i kupuje kawalerkę. Ubrań kobieta siedząca w domu nie potrzebuje, sweter z ciuchlandu i jedne buty z ccc na sezon zupełnie wystarczy. Do sanatorium niech się buja pociągiem czy autobusem. Swoją drogą do sanatorium się dopłaca, kto dopłacił? Jak ty to skończyć ten precedens, nie będzie jeździć. Nie sprzątasz u matki, bo masz swój dom, nie wozisz po lekarzach, bo ma dwie nogi i niech się sama dowiezie, zakupy w tych czasach też żaden wyczyn. A na kółko robótek ręcznych albo wozi się sama albo może nie chodzić. Ma drugi telewizor, nie interesuje cię czy się podoba. Nie podoba, zabieraj. Sprzedasz i będziesz miała kasę dla dzieci. Lodówkę jeszcze ma, jak się zepsuje zimą niech korzysta z balkonu, jak latem weź jakąś z olx za 100 zł i przestań się martwić.
      Masz 3 dzieci i męża. Za nich jesteś odpowiedzialna w pierwszej kolejności. Matka jak się jej nie chce dupy ruszyć w podstawowych sprawach to albo ją podniesie albo będzie żyła w syfie i nie będzie miała co jeść. To co robisz to już nie jest pomoc, to jest pełna odpowiedzialność za matkę kosztem własnych dzieci. Ile matka ma lat?
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 12:51
      Twoja mama jest roszczeniowa, cale życie sobie ustawiła.
      Przykre to, że ktoś ma dziecko tylko po to żeby na nim wisieć.
      Niestety masz obowiązek finansowy pomagać rodzicowi jeżeli on nie jest w stanie utrzymać si za swoją emeryturę, jak nie dobrowolnie to poprzez alimenty.
      Smutne to. "Madki" nie zmienisz.
      • triss_merigold6 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 12:55
        Może ma obowiązek pomagać finansowo, ale nie ma obowiązku: sprzątać u matki, gotować jej, wozić do sanatorium i na kółka zainteresowań.
        • tt-tka Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 12:58
          Nie ma rowniez obowiazku kupowac lodowki smile, mama moze sobie na te lodowke uskladac albo tanio kupic uzywana. To samo dotyczy dwoch telewizorow, przyodziewku itd.
          • tt-tka Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 13:00
            A przede wszystkim - juz to bylo tu podnoszone - matka moze i powinna pracowac. Alimenty sad zasadza biorac pod uwage nie tylko mozliwosci zarobkowe placacego, ale i osoby alimentowanej.
            • triss_merigold6 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 13:02
              Autorka z trójką dzieci i kredytem ma skromne możliwości alimentacyjne.
              • kryzys_wieku_sredniego Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 23:32
                Nie każdy z trójką dzieci i kredytem dysponuje budżetem skromnym. Można zarabiać tyle że i pińcet na alimenty dla matki starczy.
                • cruella_demon Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 23:38
                  Autorka najwyraźniej ma skromne, skoro kosztem pasożyta zaniedbuje własne dzieci.
      • hrabina_niczyja Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 13:16
        Dopóki matka nie wystąpi o alimenty to autorka nie ma żadnych zobowiązań. Najniższa renta to chyba 1000 zł, na jedzenie i media wystarczy.
      • agonyaunt Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 14:25
        Obowiązek finansowy ma przede wszystkim wobec własnych dzieci, żaden sąd nie przyklepie alimentów na rodzica jeśli dziecka na te alimenty nie stać. A skoro dziewczyna musi brać dodatkową pracę, kosztem własnego życia rodzinnego i - przede wszystkim - zdrowia, to coś jest mocno nie tak.
    • hanusinamama Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 13:12
      Twoja sięga za daleko...kosztem twoim, twoich dzieci, twojej rodziny. Zaniedbujesz dzieci aby pomóc matce ktora całe zycie leżała i pachniała.
    • hrabina_niczyja Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 14:32
      Słuchaj, a MOPS, w końcu jakieś zasiłki są. Może weź zapytaj i matka dostanie, wtedy będziesz miała ja z glowy.
    • agonyaunt Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 14:44
      Nie kupuj matce lodówki, jak potrzebuje nową to niech ją sobie weźmie na raty. Presja rodziny? O ile to nie Twoje dzieci i mąż, to naucz się odpowiadać z uprzejmie jadowitym uśmiechem "no chyba was pop***iło". Matce brakuje kasy? Zgłaszasz do MOPS-u, bo Ty tej kasy też nie masz, za to masz obowiązki wobec własnych dzieci i dlatego nie powinnaś brak dodatkowej pracy, bo ktoś się tymi dziećmi musi zająć. No i nie można pracować 24/7, bo to niezdrowe, a Ty masz trójkę dzieci, którym jesteś potrzebna, więc musisz o siebie dbać. A jak matka uważa, że potrzebuje ciągłej obsługi, to zaproponuj DPS, bo Ty po prostu nie masz czasu, żeby wokół niej latać.

      Tyle że skoro matka daje sobie radę w sanatorium i na kółku robótek ręcznych, to znaczy, że nie jest obłożnie chora i nie potrzebuje ciągłej opieki. Mąż ma rację, że powinna iść do pracy - nie tylko dla kasy, ale dlatego że praca to też terapia, a Twoja matka jej bardzo potrzebuje, żeby w końcu nauczyć się odróżniać chorobę od zwykłego niszczycielskiego egocentryzmu.

      Wymiksuj się ze wspólnych świąt, "zachorujcie" wszyscy na coś bardzo zakaźnego, odetnij się od matki chociaż na tydzień. I koniecznie znajdź grupę wsparcia, pogadaj z psychologiem, wylecz się z tego niszczącego uzależnienia.
    • koronka2012 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 20:10
      Abstrahując od tego co słusznie napisały dziewczyny wyżej - posprawdzaj może czy matce nie przysługują jakieś ulgi czy dodatki do czynszu czy prądu. Jeśli jest tak biedna, że nie może sobie butów kupić, to chyba są jakieś możliwości uzyskania paru groszy?
      • miedzymorze Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 20:45
        >posprawdzaj może czy matce nie przysługują jakieś ulgi czy dodatki do czynszu czy prądu.
        Matka ma w pytę czasu, niech sama sobie posprawdza.
        pozdr,
        mi
    • miedzymorze Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.12.19, 20:42
      >Jestem zł a że mam dosyć?
      Nie. jesteś niesamowita, że wytrzymałaś tak długo. Alu już wystarczy, chociaż łatwo nie będzie.
      Po pierwsze - zrezygnuj z dodatkowej pracy, nie może być tak, że Ty ciągniesz dwie roboty a matka żadnej.
      Po drugie naucz się mówić do mamy 'Nie mam pieniędzy'. W kółko i bez owijania w bawełnę. NP:
      Nie mam pieniędzy na lodówkę dla Ciebie, muszę dzieciom kupić buty
      Nie mam pieniędzy na twój internet, i nie będę go dłużej opłacać
      itp.
      Rodzina jak taka stroskana to niech się weźmie do pomocy, pytaj krótko czy maja może niepotrzebny telewizor który mamie przypadnie do gusty (bo Ty nie masz) albo czas żeby ją zawieźć itp.
      Leki - OK, o ile to są leki a nie jakieś g..warte suplementy.
      Sprząta niech sobie sama, bez przesady.

      W kwestii telewizora powiedz krótko żeby się przestała ośmieszać, niech go sobie sprzeda i kupi taki jaki jej się podoba, w ogóle olej temat z góry wink

      Bardzo cwana i wygodna ta Twoja mama, muszę przyznać ;>

      aha, i nie bój się być 'TĄ ZŁĄ CÓRKĄ'. Wal prosto w oczy rodzinie 'Moje dzieci i mąż są dla mnie najważniejsi, mam ich Twoim zdaniem porzucić, żeby spełniać mamy fanaberie' ? ;D

      pozdr,
      mi
      ps. idź też na forum 'Życie rodzinne' tam spotkasz osoby, którym się udąło takie chore pępowinki odciąć

      • corkachorej Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 20.12.19, 08:42
        Przeczytałam wszystko.Dziękuję.
        Zanim napisałam wątek myślałam o terapii i widzę że jednak mi się przyda.
        Mama oczywiście wykonała z 2 telefony szukając pracy.Żadnej nie dostała,ale gdybym to ja jej znalazła to może by poszła.
        Idą swięta,będzie u mnie ale sylwestra spedzam w domu,z mężem i z dziećmi.I mi znow powie że jej smutno że sama go spędzi.Tylko ona nigdy nie chodziła na takie zabawy,ja nie będe jej zabawiać w sylwestra.Mam dosyć ponoszenia odpowiedzialności za jej wybory.
        Mogła by poznać moich znajomych,czasem posiedzieć ze mną i moimi koleżankami ale jak ma im wylewać żale ,uskarżać się to to bez sensu.
        A i trochę jej się urwało przez to nasze nowe m8eszkanie.Wcześniej bywałam u niej częściej,więcej pomagałam.W czasie remontu nie mogłam liczyć na jej pomoc,że wpadnie na chwile do dzieci posiedzi z nimi,coś im ugotuje.Siedziała u siebie w domu.Chyba z dwa razy zaproponowała ,że przyjedzie na nowe mieszkanie i ugotuje dla mnie i męża obiad.Tylko my tam nie mieliśmy kuchni.W całym tym szaleństwie nawet nie pomyślałam ze moge na nią liczyć.Dopiero kiedy już mieszkaliśmy ,usiadłam spokojnie i pomyślałam że miała tyle okazji żeby się jakoś zaangażowac.Wsiąść w autobus i do dzieci zajrzeć.
        Chyba tyle.Dzięki Wam za rady.
    • nangaparbat3 Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 20.12.19, 08:01
      Pogadałabym szczerze z rodzeństwem (rodzeństwo Twoje? mają obowiązek pomóc; mamy? to ich siostra, może zechcą), opowiedziała, jak było przez te lata, poprosiłabym o pomoc. Może na przykład wszyscy razem zrzucicie się na tę lodówkę.
      I druga rzecz: mama najwyraźniej od lat ma depresję. Przy padaczce leczenie farmakologiczne jest bardzo trudne, nie wiem, czy w ogóle można podawać antydepresanty. Więc poszłabym z mamą do lekarza, ale koniecznie dwóch specjalności - neurologa i psychiatry jednocześnie. Znam taką panią doktor we Wrocławiu.
      • corkachorej Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 20.12.19, 08:43
        Też się nad depresją zastanawiałam.
        • rusag Re: Jak daleko ma sięgać pomoc 19.04.20, 17:54
          No właśnie ja tak miałam. Zaczęłam chodzić do psychologa na NFZ, bo mi szkoda kasy na siebie było nawet. Na szczęście są takie miejsca jak Towarzystwo Rozwoju Rodziny, gdzie można skorzystać z profesjonalnej pomocy za darmo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka