Będąc nastolatką nie mogłam nikogo zaprosić do domu po lekcjach ,bo był syf i nieugotowany obiad.Mama nie pracowała,była na rencie.Cały czas wszyscy mi mówili,że jest chora .Więc wzięłam sobie to do serca i strasznie się o nią martwiłam.Mama czytała książki kiedy ja byłam w szkole dlatego nie miała czasu na inne czynności.Lodówka pusta prawie pusta więc jadłam u koleżanek żeby dla mamy starczyło.Bardzo szybko zaczęłam pracę.Obecnie mam rodzinę męża ,3 dzieci.Ja pracuję ,mąż też.Cały czas w głowie mama,chora na padaczke ,a może atak albo coś innego.Jest marudna,wiecznie niezadowolona.
Ponieważ pracowała kilka lat ma bardzo niską rente a wydatków dużo,musi utrzymać mieszkanie,kupić leki,jeść,ubrać się.Do niedawna pomagali jej rodzice ,po ich śmierci ja pomagam ile mogę i tu się zaczynają schody...
Z rodzeństwem nie rozmawia tylko ja ką wspieram w każdej kwestii.
Wynajmowaliśmy z mężem a później dziećmi mieszkanie,wyremontowaliśmy i tak sobie żyliśmy w nim przez chyba 10 lat ,właściciel jednak postanowił sprzedać mieszkanie ,nas nie było na nie stać i na szybko kupiliśmy inne.Kapitalny remont,kredyt,mąż stracił pracę ,nową znalazł po pół roku...Kredyt nie pokrył wszystkich potrzeb tkj.meble ,lampy.Kupiliśmy to co było niezbędne.Oczywiście w między czasie pomagając mojej mamie a to nowe buty,a to podwózka do sanatorium 200 km dalej ,za wszystko płacę ja.Opłacam jej internet,zrobie zakupy spożywcze,czasem kupie leki.Mam dosyć.Przez zakup mieszkania i te wszystkie wydatki,wziełam kolejną prace.Czasem nie ma mnie w domu od rana do wieczora.Te czasem to jest 3 dni w tygodniu czasem 5.Wszystkie obowiązki w domu na mojej głowie bo mąż pracuje od rana do nocy a jeszcze mamie trzeba pomóc posprzątać,zakupy zrobić,czasem do lekarza zawieźć albo na kółko robótek ręcznych.Spierdzielił jej się telewizor,ma drugi którego nie chce albo nie umie obsłużyć.I ja codzień słucham że ona nie ma co oglądać.Osratnio tak się złożyło że odwiedziła mnie przyjaciółka i moja mama,i oczywiście rozmowa potoczyła się na tor nie działającego telewizora.A ja wiem że zaraz trzeba będzie kupić lodówkę dla mojej mamy,i to ja kupię.Presja rodziny jest taka żeby mieszkała u mnie,ale ja nie dam rady

słuchać że wszystko źle.Idą święta biore moją mame na ten czas bo nikt jej już nie odwiedza.I zaś się nasłucham że tewelizor nir gra,i pogoda nie dobra ,i zimno.Jestem zł a że mam dosyć?