nauzza
01.01.20, 20:30
Pytanie do psiar i... prawniczek. W zeszłym roku podjęłam z córką decyzję o adopcji psa ze schroniska. Córka zobowiązała się pomocy (przede wszystkim spacerów) i uczciwie wywiązuje się. Pies jest u nas od sierpnia, przez pierwsze dwa miesiące był cichutki, spokojny, od października zrobił się głośniejszy a od listopada podobno b. głośny. Podobno, bo sąsiedzi nam o tym powiedzieli. Ja w ciągu dnia pracuję, córka jest w szkole i na zajęciach dodatkowych. Rano wychodzimy z psem na spacer, po powrocie również, przed samym snem też, ale i tak nie ma nas 8-9 godzin w domu i pies zostaje sam. Dwa razy sąsiedzi pisali już skargi w tej sprawie do administracji. Pies ma klatkę kennelową, był u niego behawiorysta, który jednak stwierdził, że wszystko jest dobrze, po prostu pies się musi przyzwyczaić. No niestety się nie przyzwyczaił. Jeden z sąsiadów - niezbyt miły emeryt - w zeszłym miesiącu zaczął celowo puszczać nieprzyjemną muzykę z kolumną przystawioną do dzielącej nas ściany w czasie, gdy nas nie ma. Pies od tego wariował, efekt: dwa razy zniszczone meble. Przyłapałam go raz ja, raz córka. Na naszą interwencję stwierdził, że skoro pies "drze mordę", gdy nas nie ma, to on będzie u siebie słuchał metalu. Sytuacja naprawdę nieprzyjemna, kilka razy złapałam się już na rozważaniach, czy jednak psa nie oddać. Bardzo nie chciałabym tego robić, ale konflikt z sąsiadami zaostrzył się, a ten jen sąsiad już się na nas uwziął. Podawałyśmy psu tabletki na uspokojenie przed wyjściem, ale z kolei po trzech dniach od ich przyjmowania zwymiotował i zatruł się, konieczne było płukanie żołądka. Nie wiem w sumie co robić dalej. Córka jest bardzo przywiązana do psa, ale kłopoty mam głównie ja. Czy któraś z Was może mi coś doradzić? Czy mogę się poskarżyć na sąsiada puszczającego muzykę z głośnikiem przy ścianie? (Nie robi tego głośno, innym sąsiadom nie przeszkadza, nie robi tego w nocy, tylko w ciągu dnia, gdy nas nie ma). Jak to wszystko wygląda?