krwawy.lolo
04.01.20, 19:37
eMatko, zadam pytanie retoryczne, czy potrafiłabyś z zimną krwią wziąć na siebie odpowiedzialność za śmierć człowieka, w formie, w jakiej to ostatnio uczynił handlarz nieruchomościami, niejaki Trump. Mnie chodzi głównie o fakt, że facet nie jest trepem, który niejako per definitionem jest potencjalnym zabójcą, co wynika z charakteru profesji. Natomiast taki komediant (Reagan), czy inny plantator fistaszków … Jak oni się czują decydując o czyjeś śmierci?
Ja nie potrafiłbym nikogo nawet zwolnić z pracy, co dopiero wydać polecenie fizycznej likwidacji.
P.S.
W zamierzeniu ma to być wątek wyabstrahowany od kontekstów politycznych, bogoojczyźnianych i tym podobnych.