Dodaj do ulubionych

"Ania nie Anna" koniec

11.01.20, 18:36
o ile dwa pierwsze sezony mnie rozczarowaly tak trzeci wg mnie swietny smile szkoda, ze wiecej nie bedzie


--
Twój zwierzak też może potrzebować pomocy
Obserwuj wątek
      • em_em71 Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 18:58
        Właśnie podobno to absolutny koniec. Osobiscie, ze względów sentymentalnych, chętnie obejrzałabym serial trzymający się tego, co w książkach i sięgający czasów Rilli. Ale... ten oglądałam z dzieciątkiem moim 12-letnim płci męskiej i to byl fajnie spędzony czas.
        • agata_abbott Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 20:31
          No nie jestem przekonana. Koniec ogłoszono dlatego, ze z koprodukcji wycofała się stacja, która robiła serial razem z Netflixem. I wprawdzie Netflix nie potwierdził, ze będzie to robić dalej, ale z drugiej strony liczy się kasa - a jeśli oglądalność 3 serii będzie dobra, to kto wie? Nie takie rzeczy się zdarzały.
          Poza tym - nie zakończyli niektórych wątków, m.in. tego z Ka’kwet. Myśle, ze spokojnie da się tam nakręcić jeszcze sporo serii.

          --
          teoriachaosu.blog/
          • misterni Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 18:19
            Wątek Ka'kwet można uznać, że został zakończony. Można go pociągnąć, ale też zostawić w tym punkcie - niezłomni rodzice nie opuścili swojego dziecka i w domyśle, zrobią wszystko, żeby je odzyskać.

            --
            Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna.
            Misterni
    • niennte Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 18:53
      Jestem w drugim sezonie i mam mieszane uczucia sad Z jednej strony, film jest niezły. Aktorzy dobrze dobrani (no, Diana mogłaby być ciut ładniejsza). Ale - czemu ktoś napisał całkiem nową fabułę? Rozumiem, jakieś zmiany, rozbudowanie wątku, postaci, ale drugi sezon to już nie jest TA Ania, tylko produkt, bezczelnie wykorzystujący postacie z bardzo poczytnej książki, żeby pokazać zupełnie inną rzeczywistość sad
      Przypuszczam, że książki nie bronią już prawa autorskie i dlatego ktoś uważa, że wylansuje się na Montgomery. Niechże sobie stworzy historię od podstaw, ze swoimi bohaterami... Chętnie obejrzałabym coś takiego. Ale znane nam przygody Ani to staroświeckie, przemiłe czytadło z czasów, w których o pewnych rzeczach się nie mówiło, ani nawet nie myślało. Po co, na litość, ta seksualizacja bohaterów, ciotka Józefina jako lesbijka, pedofil czatujący na stacji, Maryla wdzięcząca się pod urokiem grubo młodszego przystojniaka i nastoletni Gilbert odbierający poród Murzynki? Pewnie ktoś nie może uwierzyć, że w purytańskich czasach i społeczeństwach naprawdę nie wszystko kręciło się wokół d..y.
      • mysiulek08 Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 19:20
        dokladnie takie same odczucia mialam przy drugim sezonie

        rozumiem, ze trzeba bylo podrasowac to i owo ale tu zdecydowanie przegieli, nawet jesli sie krecilo to raczej nie w ten sposob tongue_out

        trzeci sezon Ci sie spodoba, choc z fabula poplyneli mocno ale jest taki bardziej zielonowzgorzowy smile

        --
        Twój zwierzak też może potrzebować pomocy
        • saszanasza Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 20:50
          mysiulek08 napisała:

          > dokladnie takie same odczucia mialam przy drugim sezonie
          >
          >

          Oj to ja też tak to odebrałam w tych samych momentach, Dodatkowo, co mnie w tym serialu przeszkadza to Gilbert, który wiekiem nie odbiega od swoich rówieśników a scenarzystka zrobiła z niego „dorosłe dziecko” (brak nadzoru dorosłych, decydowanie o sobie, dysponowanie swoim majątkiem, zaloty do dziewczyny pracującej u doktora i oczywiście doświadczenie w odbieraniu porodów), no zgrzyta mi on bardzo swoją „dojrzałością”...

          --
          „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
          • minniemouse Re: "Ania nie Anna" koniec 13.01.20, 06:50
            nie rozumiecie chyba co to znaczy "based on"??.

            Ania nie Anna, po naszemu Anne with an "E", jest wyraźnie zaznaczona jako produkcja OPARTA na książce - nie zekranizowana powieść. to wielka i zasadnicza różnica.
            oznacza tyle ze pomysł na TV serial został wzięty z książki, owszem, ale nic ponadto. nie ma konieczności trzymania sie ściśle fabuły. wystarczy ogólna idea - a wiec dziecko z przytułku, dziewczynka zamiast chłopca itd, ogólne zarysy postaci i ogólne zarysy poszczególnych historii. coś można dodać, zmienić, ująć na potrzeby serialu. i tak własnie zrobili.
            osobiście uważam ze pomysł zmodernizowania Ani i wykonanie są świetne, bo bierze pod uwagę zarówno nieanalizowane dotąd psychologiczne aspekty Ani jako sieroty z sierocińca i przemoc jaki musiała przejść zanim trafiła do rodziców adoptujących, jak tez ważne dziś różne problemy pod względem emancypacji kobiet, obowiązujące sztywne maniery, rasizmu, homoseksualizmu, krzywd Indian, itp. dobrze to ujęli.

            Minnie

            --
            Savoir Vivre czyli jak się zachować
            • saszanasza Re: "Ania nie Anna" koniec 13.01.20, 11:28
              minniemouse napisała:

              > nie rozumiecie chyba co to znaczy "based on"??.
              >
              > Ania nie Anna, po naszemu Anne with an "E", jest wyraźnie zaznaczona jako pro
              > dukcja OPARTA na książce - nie zekranizowana powieść. to wielka i zasadnicza
              > różnica.

              Ale mnie nie chodzi o różnice między bohaterami z książki i z filmu. Po prostu uważam, że Gilbert swoją „dorosłością” i tym jak traktują go inni dorośli zgrzyta.
              .
              > osobiście uważam ze pomysł zmodernizowania Ani i wykonanie są świetne, bo bie
              > rze pod uwagę zarówno nieanalizowane dotąd psychologiczne aspekty Ani jako si
              > eroty z sierocińca i przemoc jaki musiała przejść zanim trafiła do rodziców ad
              > optujących, jak tez ważne dziś różne problemy pod względem emancypacji kobie
              > t, obowiązujące sztywne maniery, rasizmu, homoseksualizmu, krzywd Indian, it
              > p. dobrze to ujęli.

              Ania jest dobrze „poprowadzona” i rozbudowana w serialu.
              >
              > Minnie
              >




              --
              „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
      • fragile_f Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 21:14
        >Ale znane nam przygody Ani to staroświeckie, przemiłe czytadło z czasów, w których o pewnych rzeczach się nie mówiło, ani nawet nie myślało.

        Wszystkie te rzeczy są w tej książce, tylko trochę niedopowiedziane - na to, że ciotka Jozefina jest lesbijką wpadłam jakos na studiach, jak tylko zaczęto na ten temat trochę więcej mówić w Polsce. To, że Maryla miała lekki piorun sycylijski również było opisane smile I szczerze mówiąc - dla mnie nigdy to nie było przemiłe czytadło, zawsze ta książka była dla mnie dramatyczna i smutna, bardzo współczułam Ani, uważam że była traktowana w potworny i niesprawiedliwy sposób (tak samo zresztą, jak reszta dzieci). Serial po prostu pokazuje to, jak toksyczna i przerąbana była rzeczywistosc tamtych czasów (cała tragiczna postać Mateusza, ale też Maryli).

        I tak, w purytańskim społeczeństwie wszystko kręciło się dookoła dupy, właśnie dlatego że nie można było o tym publicznie rozmawiać. Tak samo jak za czasów prohibicji wszystko kręciło się dookoła alkoholu.

        --
        Fragile
        • niennte Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 23:05
          fragile_f napisała:

          > Wszystkie te rzeczy są w tej książce, tylko trochę niedopowiedziane - na to, że
          > ciotka Jozefina jest lesbijką wpadłam jakos na studiach, jak tylko zaczęto na
          > ten temat trochę więcej mówić w Polsce.


          Ha, muszę wobec tego poczytać kolejny raz. Może?


          To, że Maryla miała lekki piorun sycylijski również było opisane smile

          Gdzie, na boga?


          I szczerze mówiąc - dla mnie nigdy to nie było przemiłe czytadło, zawsze ta książka była dla mnie dramatyczna i smutna, bardzo współczułam Ani, uważam że była traktowana w potworny i niesprawiedliwy sposób

          Ja to zupełnie inaczej odbierałam w dzieciństwie, czyli kilkadziesiąt lat temu. Wtedy jeszcze traktowało się dzieci w podobny sposób, więc dla mnie to była normalka. Teraz rzeczywiście widzę to inaczej. Jednak stosunek do dzieci bardzo się zmienił.
          Oni pokazują to już ze współczesnego punktu widzenia. Ania była nieszczęśliwa, ale IMO bardziej pogodzona ze swoim losem niż gdyby taka sytuacja dotknęła współczesne dziecko.

          tragiczna postać Mateusza, ale też Maryli).

          Kiedy patrzę na filmowego Mateusza, podejrzewam, że chyba miał Aspergera. A nie tylko był nieśmiały.



          > I tak, w purytańskim społeczeństwie wszystko kręciło się dookoła dupy


          Nadal się nie zgadzam. Protestanci mieli bardzo surowy styl bycia. Biali potomkowie pierwszych osadników byli dumni, skromni, pracowici i bardzo bogobojni.
          Ile kobiet miewało wtedy orgazmy i uważało pożycie za coś więcej niż przykry obowiązek małżeński? Własne potrzeby seksualne były wstydliwie ukrywane. Porównaj z "Przeminęło z wiatrem" - co najwyżej mężczyźni odwiedzali burdele.
          • fragile_f Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 23:54
            No to poczytaj. Wiele osob homoseksualnych w tamtych czasach mieszkalo ze swoimi wybrankami udajac, ze to tylko przyjazn albo redukcja kosztow.

            Co do Maryli - juz nie pamietam o kogo chodzilo, ale byl motyw tego, ze ladnie sie uczesala, zeby zrobic na jakims panu wrazenie i wszyscy to zauważyli, skomentowali a ona poczula sie zawstydzona i wrocila do tradycyjnego ulozenia wlosow.

            Szczerze mowiac, to kilkadziesiat lat temu nie traktowano dzieci tak jak w Ani. Nikt im nie odmawial edukacji, nikt nie kazal pracowac fizycznie ponad silę, nikt nie oczekiwal, ze nigdy nie powiedza klamstwa albo ze nie beda mialy tajemnic. A nawet jesli, to nie byla to norma spoleczna.

            --
            Fragile
            • niennte Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 00:10
              fragile_f napisała:

              > No to poczytaj. Wiele osob homoseksualnych w tamtych czasach mieszkalo ze swoim i wybrankami udajac, ze to tylko przyjazn albo redukcja kosztow.


              Tu nie polemizuję, to możliwe.


              > Szczerze mowiac, to kilkadziesiat lat temu nie traktowano dzieci tak jak w Ani.
              > Nikt im nie odmawial edukacji, nikt nie kazal pracowac fizycznie ponad silę,

              Akurat, a na wsi? Do tej pory są dzieciaki, zapieprzające koło gospodarstwa na okrągło. Do szkoły posyłane tylko dlatego, że jest przymus edukacyjny i tylko dotąd, póki działa. Jeszcze trzydzieści lat temu dużo rodziców uważało, że chłopak ma iść do zawodówki, a potem jak najszybciej do pracy. A bicie dzieci, czyżby go nie było i teraz?
              • fragile_f Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 00:26
                Trzydziesci lat temu byl rok 1990 i wszyscy moi kuzyni ze wsi chodzili do szkoly, żadne z nich nie pracowalo na roli. Tylko przy zniwach pomagali.

                Porownujesz poza tym dzisiejsza patologie z czyms, co bylo w czasach Ani norma spoleczna.

                --
                Fragile
              • prezent_urodzinowy Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 11:43
                Niennte, swoje wyobrażenia o polskiej wsi czerpiesz z Chłopow? Bo na podlubelskiej wsi w latach sześćdziesiątych dzieci (nawet dziewczynki!) chodziły do szkoły, moja mama i jej brat zostali wysłani do szkoły średniej z internatem, co ich eliminowalo z pomocy w gospodarce na codzien. Wyjeżdżali też na wakacje na przyklad nad morze albo na Wegry. A dziadkowie nie byli wykształceni ani jakoś mocno postępowi, malorolni chłopi z kilkoma klasami podstawówki, bo wojna im przerwała edukację. Wysyłanie dzieci do szkół to żadna łaska już od wielu lat. Pomagać dzieci pomagają w gospodarstwie, ale nie zamiast szkoły.
                • niennte Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 12:35
                  Z bieżącej prasy, m.in.
                  Przypominam, że obowiązek szkolny zmuszał do chodzenia do szkoły, więc to już zupełnie inna sytuacja. Wychowałam się w sporym mieście, byłam dzieckiem z powojennego wyżu i wiem osobiście, jak ciężko się żyło, ile dzieci było kształconych, ile % szło na studia, ile wyjeżdżało na wakacje.
                  Zresztą sama mówisz "z kilkoma klasami, bo im wojna przerwała edukację" - a kontynuowali ją po wojnie? Bo moja mama po wojnie kontynuowała gimnazjum, ale mnóstwo jej rówieśników kończyło na tych kilku klasach. Ba, miałam koleżanki z podstawówki, które miały siedem klas i nic więcej, szybko wychodziły za mąż i szły do pracy lub rodziły dzieci. Teraz, teraz córka po przeprowadzce wydała mnóstwo rzeczy rodzinie znajomych na podlubelską wieś, gdzie podobno jest taka bieda, że wszystko przyjmują, a chłopak skakał z radości, bo nigdy nie miał własnego radia w pokoju.
                  • fragile_f Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 16:50
                    Niennte, daj spokoj, myslisz ze ktos uwierzy w chłopaka ktory w 2020 roku jara sie radiem w pokoju? Dzieciaki w najbiedniejszych wioskach maja komorki, czesto jest tez spory tv. Kumpel kiedys krecil dokument w popgrowskiej wsi na Mazurach, gdzie 3/4 doroslych nie ma roboty od lat i wszyscy mieli i radio i telefony i telewizory.

                    Cale moje wujostwo z zapadlej wsi skonczylo co najmniej technika (z internatem). Mieli do podstawowki 4km z buta i wszyscy ja skonczyli.

                    --
                    Fragile
                  • prezent_urodzinowy Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 17:43
                    Wiesz Niennte, biedni ludzie są wszędzie, na wsiach i w miastach. To, że chłopak ze wsi cieszy się radiem, nie znaczy, że polska wieś jest biedna jako całość. Nie jest. Przejdź się kiedyś i popatrz.

                    Wychowałam się na wsi podlubelskiej i dalej tam bywam, a mieszkam (tzn mam dom w Polsce i mieszkałam tam kilka lat temu) na wsi mazowieckiej, zupełnie nie za bogatej. Naprawde dzieci nie są już od dawna wykorzystywane w gospodarstwie jako tania siła robocza. Chodzą do szkół, mają komórki, skutery, elektryczne hulajnogi... Jak w mieście.

                    Moi dziadkowie do szkoły nie wrócili po wojnie, bo mieli trochę ponad dwadzieścia lat, dziecko w drodze i chorych rodziców na utrzymaniu.
                    Co ich edukacja ma do rzeczy? Oni po wojnie już nie byli dziećmi. Babcia chyba skończyła edukację na 6 klasie,dziadek byl starszy, więc więcej.
                • alicia033 Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 17:02
                  prezent_urodzinowy napisała:

                  > Niennte, swoje wyobrażenia o polskiej wsi czerpiesz z Chłopow?

                  jak czerpała, to słusznie, bo akcja "Ani z Zielonego Wzgórza" rozgrywa się w latach 70/80 XIX w.
                  Więc lata 60te XX wieku na polskiej wsi nie mogą być żadnym odniesieniem czy porównaniem do serialowej akcji. Że różnicę geograficzną pominiemy.
                  Ale jak już jesteśmy przy lubelskiej wsi - moi dziadkowie z takiej wsi pochodzili. Oboje, dziadek rocznik 1906 i babcia, rocznik 1919, formalną edukację zakończyli na 4letniej podstawówce.

                  --
                  z wątku "Kto z was emigruje gdy pis wygra?"
                  volta2: "mam nadzieję , że mój mąż. Dlatego z całą premedytacją będę głosowała na pis, i nawet wszystkich dookoła namawiam, bo strasznie potrzebuję wybyć na paroletni kontrakt jako osoba towarzysząca".
                    • niennte Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 18:17
                      Dokładnie, to zaczęłam od swoich wrażeń jako miejskiego dziecka z początku lat sześćdziesiątych, które po raz pierwszy przeczytało Anię i tego, że nie szokowało mnie traktowanie dzieci i ogólnie warunki życia, bo u nas po wojnie też było biednie, skromnie i surowo.
                      Tam Maryla ma przynajmniej doprowadzoną wodę do domu, a wielu moich znajomych wychowało się w mieście w domach z pompką na podwórku i wychodkiem na dworze. Jaki % polskich gospodarstw obecnie ma łazienki z bieżącą wodą, wc i wanną/prysznicem? Jaki % ludzi ma wykształcenie wyższe lub nawet średnie? Jaki % ludzi wyjeżdża raz w roku na wczasy? (Same wiemy, że większy niż dawniej od wprowadzenia 500+.) A w latach 1960, jak mi się wmawia, na wsiach ściany wschodniej panowało eldorado, wszyscy masowo kończyli technika i wyjeżdżali na wczasy nad morze lub na Węgry, taaaa...
                      • alicia033 Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 18:38
                        niennte napisała:

                        > Jaki % polskich gospodarstw obecnie ma łazienki z bieżącą wodą, wc i wanną/prysznicem?

                        obecnie to zapewnie większość.
                        Ale to obecnie. Na tę lubelską wieś moich dziadków gminny wodociąg dotarł w 1993r, wcześniej nosiło się do domu wodę w wiadrach ze studni. I korzystało z wychodka za stodołą. Zbiorowej kanalizacji zresztą nie ma tam do tej pory, plany rozwoju gminy na następne 10 lat też jej nie przewidują.

                        --
                        bo_ob napisała:

                        >W wioskach powszechnie dostępne są chyba tylko okresowo cytryny i pomarańcze, jeśli >chodzi o owoce egzotyczne, no, może jeszcze banany.
                        • prezent_urodzinowy Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 19:21
                          Hm. Na mojej podlubelskiej wsi łazienka (wanna, WC, bieżącą woda) była od kiedy się urodziłam, czyli koniec lat siedemdziesiątych. Może wcześniej, nie pamiętam Rego oczywiście. Wiem że kiedy mama przywiozła mnie do domu, łazienka była.
                          Ale nie o tym rozmawiamy. Może być biednie, ale nie róbmy z polskich chłopów dziadow, którzy jak w Konopielce dzieci do szkół nie chca posyłać, bo dziecko ma gęsi pasac. Być może tak się zdarza, ale są to jednostkowe przypadki raczej niż reguła.
                  • dziennik-niecodziennik Re: "Ania nie Anna" koniec 14.01.20, 07:58
                    Moja babcia z Wołynia. Tez cztery klasy, aby czytac i pisac umieli. Wiekszosc dzieci tak konczyla.

                    --
                    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
                    Pietrek + Solejuk wink
      • ira_08 Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 21:50
        >drugi sezon to już nie jest TA Ania, tylko produkt, bezczelnie wykorzystujący postacie z bardzo poczytnej książki, żeby pokazać zupełnie inną rzeczywistość sad

        To się po prostu nazywa "film na podstawie książki". To nie adaptacja. Nie ma nic wspólnego z lansowaniem się (???), po prostu - bierzesz główny motyw i tworzysz coś nowego.
        • memphis90 Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 12:53
          "Na podstawie" powinno oznaczac coś więcej niż przejęcie postaci bohaterów i nakazanie im przeżywania kompletnie innych wydarzeń. Zdaje się w 3 sezonie Ania mieszka z Indianami...?

          --
          "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
    • cruella_demon Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 20:40
      Nie rozumiem popularności tego serialu. Okropny, nie przebrnęłam przez 1 sezon.
      A książki mi się bardzo podobały.

      --
      Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
      (35wcieniu)
    • joanna05 Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 20:45
      Koszmarek nieoglądalny. Bez sensu. Festiwal poprawności politycznej, nawtykali wszystkiego, co się dało: prześladowania Indian, ciemnoskórych, kobiet, gejów, lesbijek, niestety wszystko na siłę. No i odjechali od książki na 100 km.
      • miruka Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 20:57
        Ja połknęłam prawie w całości, bardzo mi sie podobał trzeci sezon, od pierwszego serial mi się tak wizualnie podobał, że zmiany mi nie przeszkadzały, co można zrobić, żeby kontynuowali? co polubić?
      • raczek47 Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 20:58
        To prawda, co piszesz.
        Kończę trzeci sezon i powiem,że zmęczył mnie okrutnie właśnie przez ten misz masz poprawnościowy.
        Ale może to męczy dorosłych,dla dzieciaków,w kontekście edukacyjnym jest bardzo ok.
      • alicia033 Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 21:09
        poprawność polityczna w ogóle mi nie przeszkadza, przeciwnie, jestem jej fanką.
        Ale ilość pozostałych idiotyzmów klasyfikuje tę produkcję w kategorii "całkowita strata czasu".

        --
        z wątku "Kto z was emigruje gdy pis wygra?"
        volta2: "mam nadzieję , że mój mąż. Dlatego z całą premedytacją będę głosowała na pis, i nawet wszystkich dookoła namawiam, bo strasznie potrzebuję wybyć na paroletni kontrakt jako osoba towarzysząca".
      • ira_08 Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 21:54
        Ale Ania LMM właśnie taka była, tylko na miarę swoich czasów! Buntownicza, postępowa i niepokorna, ale jak na XIX wiek. Ciężko oddać ducha książki w XXI wieku, szokując tym co szokowało 150 lat temu.
      • malgosiagosia Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 00:24
        joanna05 napisała:

        > Koszmarek nieoglądalny. Bez sensu. Festiwal poprawności politycznej, nawtykali
        > wszystkiego, co się dało: prześladowania Indian, ciemnoskórych, kobiet, gejów,
        > lesbijek, niestety wszystko na siłę. No i odjechali od książki na 100 km.

        Zgadzam sie z Toba w calosci. Tyle tylko, ze odjechali na 1000 km., albo na 10000.
    • aguar Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 21:16
      Robię ten wpis nie czytając innych forumek, bo właśnie zabieram się za serial. Dwa poprzednie sezony mi się podobały więc tym bardziej mnie zachęciłaśsmile Odnajdę ten wątek za kilka dni.
    • aankaa Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 21:37
      prawdziwa Ania to tylko z 1985 z Megan Follows i Colleen Dewhurst jako Maryla
      reszta to popłuczyny

      --
      jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
        • memphis90 Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 12:56
          12 latkę, w filmie Ania ma 12 lat. Zresztą Megan wygląda dziecinnie, widuję sporo 12 - 1 3latek nie odbiegajaych wygladem od Ani z 1986r.

          --
          "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
      • landora Re: "Ania nie Anna" koniec 14.01.20, 11:49
        Ta, gdzie zwiewna i pełna gracji Ania przewraca się o własne nogi i ma zadarty nos (w książce była z niego dumna)?
        Tutaj z kolei Ania mi się bardzo podoba, ale serial z książką ma wspólne chyba tylko imiona bohaterów.
      • misterni Re: "Ania nie Anna" koniec 07.02.20, 16:42
        Szczerze mówiąc, żadna filmowa adaptacja Ani nie porwała mnie. Megan w tej roli, w ogóle mi nie podeszła, zbyt "przaśna" była. To już wolę Amybeth McNulty, która bardziej odpowiada moim wyobrażeniom delikatnej Ani. wink
        Natomiast co do Maryli, obie wersje mi się podobały.

        --
        Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna.
        Misterni
      • niennte Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 23:18
        Ja biorę, ale uważam, że wykorzystanie cudzych popularnych bohaterów do opowiadania własnych historii jest trochę nie fair.
        Trzeba było wsadzić ich w całkowicie współczesne realia i może byłoby lepiej. Bo i tak mentalność tak bohaterów, jak scenarzysty i reżysera są współczesne.
        • fragile_f Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 23:28
          Kurcze, ale to przecież oczywiste, że każda adaptacja będzie inna. Widziałaś ile jest różnych filmów i seriali o Sherlocku Holmesie? Każdy jest inny i każdy tak naprawde pokazuje w jakiś sposob realia czasów, w których powstał. Ba, nawet kolejne rebooty filmów robią to samo (typu Scarface nakręcony po wojnie i wersja z lat 80tych). Na tym polega sztuka filmowa (czy teatr).

          --
          Fragile
              • niennte Re: "Ania nie Anna" koniec 11.01.20, 23:56
                Ja bym powiedziała, że dawniej warstwy społeczne były bardziej zróżnicowane kulturalnie. Ten lukier to była tzw. ogłada, posiadana przez klasy wyższe od plebsu. Teraz brak ogłady nazywa się szczerością i naturalnością. Stąd niedowierzanie, że sto ileś lat temu ktoś myślał i funkcjonował inaczej.
                • fragile_f Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 00:29
                  Oglada, polegajaca na przyklad na tym, ze syn pana domu gwalcil pokojowki a one musialy isc pracowac jako prostytutki albo żebrać. Albo na tym, ze pani domu dostawała manto od meza, po czym mscila sie na służbie czy dzieciach.

                  --
                  Fragile
                    • triismegistos Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 09:09
                      Ale negujesz powszechność przytoczonych zjawisk?

                      --
                      Słuchaj, ja jestem poważnym człowiekiem, który ma umowę o pracę na czas nieokreślony, w życiu nie mam czas na bzdury. Ciężko pracuję na to, by jeść parmezan.
                      • niennte Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 10:05
                        Ja nie prowadziłam badań na ten temat, a TY?
                        Zjawisko z pewnością istniało, ale wydaje mi się, że różnice w zachowaniach społecznych różnych nacji były spore. W Europie wschodniej w końcówce XIX w. służące chłopki były często traktowane jak niewolnice i pozbawione wszelkich praw, natomiast w zachodniej po rewolucji francuskiej chyba już nie śmiano tak bardzo poniewierać ludem. Zresztą, państwa kolonialne miały swoich kolorowych służących lub wręcz niewolników i na nich wyżywano się najbardziej.
                        Do tego dochodzi wychowanie w religii protestanckiej, która głosiła zupełnie inny stosunek do pracy i trybu życia. Praca i dorabianie się były najwyższym dobrem, miłym bogu, w przeciwieństwie do katolików, dla których praca była karą za jakieś grzechy.

                        Wracając do Ani, jest np. wielka różnica pomiędzy traktowaniem takiej Mary Vance przez jej pierwotną panią, a później przez panią Kordelię. Zresztą w domu Blythów służąca Zuzanna też była bardzo uczciwie traktowana. Natomiast nie wyobrażam sobie zaprzyjaźnienia się w tym konserwatywnym światku Avonlea z Murzynem bądź Indianinem, tutaj współczesna poprawność polityczna zanadto odbiega od ówczesnych realiów.
    • enigma81 Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 11:09
      Tego serialu absolutnie nie można oglądać jako ekranizacji książek. Nawet nie jako serii "na podstawie". Łączy się z książkami baardzo luźno, ot tyle, że nazwiska się zgadzają wink
      Poprawność polityczna i pewna "nowoczesność" zachowań tam aż kipią. Można oglądać i dla mnie nie był to stracony czas ale bardziej jako czasoumilacz niż temat do głębszych przemyśleń.
      • mysiulek08 Re: "Ania nie Anna" koniec 12.01.20, 18:12
        to wiedzialam juz po pierwszym odcinku i nie to mi zgrzytalo a wlasnie ta nowoczesnosc nie pasujaca to czasow w jakich jest osadzony serial, Ania byla swietna i Mateusz i Maryla, zbyt duzo wspolczesnosci jak dla mnie

        --
        Twój zwierzak też może potrzebować pomocy
          • minniemouse najomegoRe: "Ania nie Anna" koniec 14.01.20, 02:52
            [b]enigma81 napisała: [/i]
            > W 3 sezonie matka Sebastiana (tego czarnego przyjaciela Gilberta) zachowywała s
            > ię zgodniej z epoką niż reszta wink[/i]

            nie znacie dobrze historii. owszem zachowanie matki Sebastiana bylo bardzo typowe ale przyjaznie miedzy bialymi i czarnymi, choc raczej nieczeste, nie byly tez az takie niezwykle w tej epoce, w tych latach jak sie moze wydawac. juz znacznie wczesniej traktowano Murzynow i Mulatow bardzo przyzwoicie. np w zekranizowanej powiesci Jane Austen Sanditon postac Miss Lambe (majaca btw poslubic Edwarda Denhama) , przechadza sie pod reke z Miss Heywood.
            w Zniewolonym Solomon Northup zostaje uratowany przez kanadyjskiego abolicjoniste (Pitt) ktory pomaga sprowadzić jego bialego przyjaciela rodziny z kolei ktory przybywa potwierdzic jego free status i zabiera ze soba do domu - obaj biali, powtorze. w obu tych przypadkach szacunek a nawet forma przyjaźni jaka ogolnie cieszyli sie ci Murzyni dzieje sie przynajmniej 50 lat wcześniej niz za czasow Ani.


            Minnie

            --
            Savoir Vivre czyli jak się zachować
            • enigma81 najomegoRe: "Ania nie Anna" koniec 14.01.20, 09:13
              Faktycznie, nie znam za dobrze historii traktowania ludzi czarnych na terenach Ameryki Północnej.
              Nie mniej jednak wydaje mi się, że jest różnica między przyjaźnią między ludźmi a partnerstwem w interesach - a Gilbert właśnie tym zrobił Sebastiana - partnerem na farmie, wspólnikiem formalnym, który podczas jego studiów będzie handlował z ojcem Diany.. Imho to już było za dużo.
              • niennte najomegoRe: "Ania nie Anna" koniec 14.01.20, 11:29
                Nie zgłębiałam historii Ameryki Północnej, ale tak mi się zdaje (na podstawie literatury, filmów i internetu), że do tej pory w wielu stanach tak bliska przyjaźń z czarnoskórym, aż do podzielenia się majątkiem byłaby niemożliwa. Tam poprawność polityczna jest tylko na pokaz, może realizowana przez część społeczeństwa, ale nie powszechnie. Jeżeli Obama był pierwszym czarnym prezydentem, a dotąd nie odważyli się wybrać sensownej kobiety, tylko wybrali takiego kogoś jak Trump, to mam powody przypuszczać, że przeciętny obywatel Stanów jest na podobnym poziomie cywilizacyjnym, co przeciętny Polak ze ściany wschodniej czy Podkarpacia.

                Wracając do Ani, mamy do czynienia z Kanadyjczykami, którzy te sto i więcej lat temu byli bardziej konserwatywni niż obywatele północnych stanów USA. W takiej np. kanadyjskiej sadze "Rodzina Whiteoaków", której akcja toczy się w zbliżonych latach do "Ani" nikomu nie śni się o nawiązywaniu bliskich kontaktów z Murzynami; jest tam mowa o południowcach, którzy uciekli przed wojną secesyjną z służącymi i są oni traktowani gorzej niż biali służący. Występuje również Indianin Titisz, który jest służącym pewnego białego i kimś w sensie przyjaciela, ale równości między nimi nie ma. Sądzę, że Kanadyjczyk prędzej zaakceptowałby Indianina, których na tych terenach żyło dużo niż Murzyna.
                Ania w późniejszych tomach, kiedy opisywane są wybory w Kanadzie, z dumą podkreśla, że i ona, i Gilbert są konserwatystami, tak samo jak Maryla i zdecydowana większość ich sąsiadów.

                Oczywiście, muszę zaakceptować prawo twórców filmu do własnej interpretacji, ale mnie ma prawo zgrzytać, i to mocno. Równie dobrze mogą nakręcić dalsze serie, jak Ania z Gretą ratują puszę amazońską lub wyruszają walczyć z Imperatorem lub Sauronem i będzie to równie prawdopodobne jak to, że Ania wraz z całą rodziną radośnie jedzie na ślub Sebastiana.
            • memphis90 najomegoRe: "Ania nie Anna" koniec 07.02.20, 20:21
              Tja, Kanadyjczycy znani sa z bardzo przyzwoitego traktowania mniejszosci - np inuickie dzieci były jeszcze w XX wieku sadzane na krześle elektrycznym dla rozrywki lokalnych biskupow.

              --
              "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka