widosna
12.01.20, 13:32
Dziecko ma 5 z angielskiego na koniec semestru. A tak na prawdę nie umie, nie zna przerabianego materiału. Zaległości się mnożą. Ja znam angielski i od jakiegoś czasu próbuje ja uczyć, tłumacze strukturę zdań w przerabianych czasach, ćwiczę pisanie zdań (tłumaczenie z polskiego), pytań, itd. Ale córka jest krnąbrna. Nie chce się ze mną uczyć, robi wszystko „na odwal”, byle tylko być góra. Tłumaczenie po co to robimy, nic nie daje. Argumenty o wyjeździe za granice tez nie, bo przecież można użyć tłumacza google. Nie jestem złym korepetytorem bo kiedyś uczyłam dzieci z sukcesami, uczę tez drugie dziecko. Myśle, żeby porozmawiać z nauczycielka przedmiotu - niech mi wytłumaczy dlaczego ma tak dobre oceny skoro nic nie umie. Dobre oceny były z pracy na lekcji - szóstki, piątki plus. Ze sprawdzianów czwórki. A ona ma problem by sklecić zdanie w czasie przerabianym w zeszłym roku. Wolałabym by ocena końcowa odzwierciedlała jej prawdziwy poziom wiedzy, niechby to była mierna. Może smarkata wzięłaby się do nauki...
Poszlibyście?