stwory_z_mchu
27.01.20, 23:29
Jakiś czas temu przenieśliśmy się do małego miasteczka. Ogólnie super się tu żyje, jest trochę przeciwności losu i w kilku miejscach zderzyliśmy się mocno z małomiasteczkową rzeczywistością (przedszkole to koszmar, jak starczy mi nerwów i czasu to opiszę co lepsze przypadki, dodatkowo dwóch rolników wymyśliło sobie fermy kurze na obszarze natura 2000 z siedliskiem cietrzewia, czystą rzeką i nieopodal wsi, która ze względu na walory historyczne jest pod opieką konserwatora).
Ale.
Wieczorami grupa chłopaków w wieku ok. 20-21 lat urządza sobie po całym miasteczku rajdy samochodowe. W centralnej części miasteczka jest duże rondo, od którego promieniście rozchodzą się ulice, niektóre na tyle długie i proste, że można się naprawdę mocno rozpędzić. No i chłopacy czasami już od 17! jak się robi ciemno na 2 samochody jeżdżą z muzyką na full. Wjeżdżają bokiem na rondo, gonią się etc.
Stworzyli już sporo groźnych sytuacji (np. rozwalili samochód zaparkowany pod sklepem, kilka razy prawie wjechali w ludzi idących chodnikami dookoła ronda).
Nikt tu nic z tym nie robi. Na drogowej mapie zagrożeń jest kilkadziesiąt zgłoszeń. Ja boję się wypuszczać zwierzaki, mieszkam prawie przy samym rondzie i boję się, że kiedyś mi rozjadą jakieś żywe stworzenie, albo będę wracać wieczorem samochodem i wjadę na rondo prosto przed nich.
Mój maż kilka razy chodził ich poprosić, żeby udali się gdzieś indziej - pierwsze trzy-cztery razy poskutkowało. Później kazali mu się odczepić i rzucili nam kamieniem w dach.
Tydzień później rozwlekli mi wystawione w Dzień Zbierania Śmieci plastiki i słoiki po całej ulicy, musiałam je sprzątać przez godzinę w nocy (mąż jest tylko w weekendy, więc po nocy ściągałam sąsiadkę do dzieci i zmiatałam potłuczone szkło).
Potrafią jechać za mną polnymi drogami w nocy i świecić długimi.
W miasteczku jest monitoring za kilkaset tysięcy, ale tak słaby, że nie da się rozpoznać ani twarzy, ani sylwetki ani numeru rej samochodu.
Są jakieś legalne sposoby na to, żeby ukrócić temat?