Dodaj do ulubionych

CZY NIEMOWLĘ "WYSYSA" MIŁOŚĆ Z OTOCZENIA ?

23.10.04, 11:33
Na pewno zauważyłyście, że po przyjściu na świat "nowego człowieka" WSZYSTKO
kreci się wokoł niego i dla niego, czas biegnie inaczej, itd. ALE JEST JESZCZE
COS... coś bardziej zastanawiającego i smutnego.

Wszyscy w Rodzinie kierują swe uczucia W STRONĘ DZIECKA (ono to chłonie), co w
połączeniu z ogolnym poddenerwowaniem, niepewnością, zmęczeniem prowadzi do
ZANIKU MIŁOŚCI wewn. Rodziny sad A przecież nowy człowiek JESZCZE nie
"zasłużył sobie" na tyyyyyyyyyle miłości i uznania, co ludzie żyjący już jakiś
czas. Wszak nawet nie wiadomo CO Z TAKIEGO BRZDĄCA WYROŚNIE ?!?! A już na
starcie ma wszystkich kochających go na maxa...

> pojawiają się spory i kłotnie małżeńskie jakich wcześniej nie było (tylko do
bobasa się usmiechamy i jego bezwarunkowo KOCHAMY)
> seks (mąż-żona) jest w zaniku (tylko do bobasa się usmiechamy i jego
bezwarunkowo KOCHAMY)
> pojawiają się spory i kłotnie z rodzicami i teściami (tylko do bobasa się
usmiechamy i jego bezwarunkowo KOCHAMY)
> zanikają przyjaźnie i znajomości (wszak siedzimy stale w domu albo idziemy
do znajomych na 10 min.)
> dzidzia staje się często "kartą przetargową" (np. jeśli go wykąpiesz,
nakarmisz, w nocy wstaniesz to ... będziemy się kochać)
> pojawia się gorsza efektywność i konflikty w pracy


Obserwuj wątek
    • joasiiik25 Re: CZY NIEMOWLĘ "WYSYSA" MIŁOŚĆ Z OTOCZENIA ? 23.10.04, 11:43
      Wysysa? nie sadze, ze az wysysa...po prostu dostaje ta milosc bezwarunkowo z
      otoczenia, rodzicow, dziadkow rodzenstwa.
      • aszyrl Fakt - DOSTAJE MIŁOŚĆ, ale często kosztem ... 23.10.04, 20:22
        .. miłości wewnątrz małżeństwa i rodziny (brak czasu + zmęczenie = uczucie
        okazywane TYLKO oseskowi).

        Doszedłem do takich smutnych wniosków po obserwacjach rodzin znajomych i swojej
        + czytając ileś tam wątków na forum.

        Oczywiście zjawisko NIE DOTYCZY rodzin majętnych (zamawiają sobie codziennie
        obiady z restauracji, piorą i prasują za nich inni, dochodzi gosposia albo
        niania, itd.) i tych dobrze "uposażonych" w dziadków, pradziadków mieszkających
        w pobliżu, którzy wówczas przejmują część obowiązków opieki nad nowym człowiekiem...
        • asia_i_p Re: Fakt - dostaje miłość, ale często kosztem ... 24.10.13, 14:52
          No ale to jest dosyć oczywiste - jak wszyscy lecą na twarze, to energię rozprowadza się po rzeczach niezbędnie potrzebnych do przeżycia. A to noworodkowi, a nie dorosłemu facetowi, niezbędne jest codzienne ćwierkanie.
          Problem jest wtedy, jak po kilku tygodniach nie zaczyna się normować. Ale to i tak najczęściej znaczy, że problem był już wcześniej.
        • memphis90 Re: Fakt 24.10.13, 21:08
          Czy Twoim realnym problemem jest może to, że jesteś właśnie w posiadaniu oseska i nie czujesz się kochany, tylko zapomniany, marginalizowany i traktowany przedmiotowo? Bo takie odniosłam wrażenie....
    • twinmama76 ???????? 23.10.04, 11:47
      Wiesz, nie obraź się, ale gorszych bzdur dawno nie cztałam sad((((
      Nie bedę sie odnosic do twoich poszczególnych tez, bo jak dla mnie sa z kosmosu
      i nie warto z nimi polemizować. Powiedz mi tylko, czy ty naprawde uważasz, że
      na miłość trzeba sobie zasłużyć???? Jeśli tak, to jest mi ciebie szkoda...
    • andzia1976 Re: CZY NIEMOWLĘ "WYSYSA" MIŁOŚĆ Z OTOCZENIA ? 23.10.04, 12:18
      Milosc zanika wtedy kiedy jej poprostu nie ma...kiedy jest dziecko wzmacnia
      wiez miedzy rodzicami.. a stwierdzenie ze niewiadmomo co z tego brzdaca
      wyrosnie a juz ma wszystkich kochajacych go na maxa jest moim zdaniem wyrazem
      zazdrosci i niedowartosciowania ...przeciez to twoje dziecko i ty masz wplyw na
      to kim bedzie..odda ci tyle milosci ile jej dostanie w dziecinstwie ..no ale
      jesli ktos kocha go za cos to strasznie trudno bedzie mu byc szczesliwym
      czlowiekiem....kurcze,wypowiedzialam sie ale rzeczywiscie uwazam takie
      podejscie za beznadziejnie glupie..pozdrawiam
      • lidqa Re: CZY NIEMOWLĘ "WYSYSA" MIŁOŚĆ Z OTOCZENIA ? 23.10.04, 12:30
        "Milosc zanika wtedy kiedy jej poprostu nie ma...kiedy jest dziecko wzmacnia
        wiez miedzy rodzicami.. " to nie do konca tak. NIepielęgnowana miłosc moze
        rzeczywiscie zaniknąć ale nie jest to wina dziecka. Tylko rodzicow. ze sie tak
        skupili na maluchu ze zapomnieli o sobie.
        PO drugie seks w zamian za cos.............. w zyciu tak nie robilam i robic
        nie bede. Seks to jest objaw milosci fizycznej a nie nagroda.

        Wydaje mi sie ze masz 2-3 miesieczne dziecko i depresja cie dopada. Ja tez
        wtedy malo wychodzilam, wiecznie bylam uwiazana i bylo mi bardzo ciezko. POmogl
        mi internet a dziecko wyroslo. teraz ma rok, wrocilam do pracy, mam nianie
        chadzam na piwo ze znajomymi i wszystko wraca do normy.
        • maja312 Re: CZY NIEMOWLĘ "WYSYSA" MIŁOŚĆ Z OTOCZENIA ? 23.10.04, 12:43
          Jeśli Twoje rozważanie są czysto hipotetyczne, to chyba masz za dużo wolnego
          czasu.
          Jesli natomiast opisujesz rzeczywistosć w swojej rodzinie, to szcerze
          współczuję i proponuję długi wypoczynek ( dla Ciebie) i terapię rodzinną .
          Dzieci( i dorosłych też) kocha się za to,że są, po prostu. Nie za to , że
          spełniają nasze oczekiwania i postępują według naszego widzimisie.
          Miłosć do dziecka jest bezwarunkowa i naturalna. To dla mnie nie podlega
          dyskusji i trochę się dziwię, że dla innych nie.
          Pozdrawiam.
          Maja
          • aszyrl Ok, to co powiecie na żonkę WARCZĄCĄ na mnie a.. 23.10.04, 20:31
            ..do synka (10 m-cy) zawsze MILUTKO ?!

            1. Przychodzi zmęczona z pracy ale ZAWSZE znajdzie czas i siły na nowego człowieczka
            2. Pokłóci się ze mną czy rodzicami, ale dla dzidzi jest ZAWSZE miła !
            3. Teściowie mnie nienawidzą i przy każdej wizycie nie zamienią słowa ze mną,
            odwracają wzrok - na dziecko cały czas się gapią i uśmiechają
            4. Na moje propozycje spotkania się z koleżankami i "wyluzowania" moja żona
            odpowiada że jest mega-matką i ma to gdzieś - woli bawić się z synkiem przywlec
            zakupy, dziecko pod pachą i jeszcze zrobić pranie, pozmywać i iść spać o 01:00
            (wstaje o 6:00) - co skutecznie zabija jej atrakcyjność i nasze "pożycie" i
            poczucie humoru

            JA DEKLARUJE WSZELAKĄ POMOC i POMAGAM ILE MOGĘ ale czy to moja wina, że mam tzw.
            "zbyt SAMODZIELNĄ" partnerkę ? Ona była nauczona od dziecka radzić sobie sama.
            Pech...

            P.S.
            Przed urodzeniem naszego synka było ZUPEŁNIE inaczej.

            Tata
            • maja312 Re: Ok, to co powiecie na żonkę WARCZĄCĄ na mnie 23.10.04, 20:44
              No tak, to trochę zmienia postać rzeczy.
              A nie próbowałes szcerze porozmawiac z żoną o swoich odczuciach?
              O tym ,że czujesz się odepchnięty i samotny w tym związku?
              Jeśli żonie zalezy na waszym związku , to powinna sprwę przemyśleć i wysnuć
              jakieś konstruktywne wnioski.
              Pozdrawiam.
              Maja
            • asia_i_p Re: Ok, to co powiecie na żonkę warczącą na mnie 24.10.13, 14:58
              Rozumiem, że ci przykro, że dla ciebie jest niemiła.
              Ale za cholerę nie rozumiem, jak można być zazdrosnym o własne dziecko i mieć żal, że dla dziecka, nawet zmęczona, potrafi być miła.

              Nie deklaruj pomocy, tylko kiedy bawi się z dzieckiem, to zrób pranie i pozmywaj, jak będzie próbowała z rąk wyrywać, powiedz, że ty to teraz robisz i dwóch osób nie trzeba. Zacznij poważną rozmowę. Zachowuj się jak dorosły, a nie jak dziecko konkurujące o jej uwagę.

              Miałam depresję poporodową i przez dobre pół roku byłam do dupy żoną, ale gadaliśmy o tym, co się dzieje, a mąż zachowywał się rozsądnie - mówił, czego chce, mówił, co mu nie leży, nie przenosił frustracji na naszą córkę, nie okazywał o nią zazdrości. Wiedział, że problem jest ze mną i z naszą komunikacją, a nie z dzieckiem. No i nie przyjmował, że pech to pech, jakimi nas panie Boże stworzyłeś, takimi nas masz, tylko zakładał, że trzeba gadać, gadać, gadać i się docierać, aż się dotrze.
            • sanciasancia Re: Ok, to co powiecie na żonkę warczącą na mnie 24.10.13, 15:54
              Dorośnij.
            • princy-mincy Re: Ok, to co powiecie na żonkę 24.10.13, 16:23
              Ale to nie dziecko jest tu problemem, tylko relacje w Twojej rodzinie.
              Dla mnie to naturalne, ze niemowlę kocha sie bezwarunkowo i jest sie dla niego zawsze naj naj.

              A z tego, co piszesz, problemem jest postrzeganie swojej roli przez żonę i nawet przez siebie samego.
              Dla mńie ktoś, kto jest zazdrosny o uwagę poświęcana dziecku powińien sie zastanowić czemu jest zazdrosny a nie o kogo.
            • memphis90 Re: Ok, to co powiecie 24.10.13, 21:12
              Myślę, że masz żonę jadącą ostatkiem siły, mimo, że stara się być mega-matką...
    • brzysialinka Re: CZY NIEMOWLĘ "WYSYSA" MIŁOŚĆ Z OTOCZENIA ? 23.10.04, 15:25
      Moim zdaniem nie ma możliwości, aby dziecko dostało za dużo miłości. Poresztą
      nie ma w tym nic złego, że bobasa kochamy bezwarunkowo tylko za to, że jest.
      Cieszę się, że mam kogo kochać, a poza tym nie zapominajmy, że to dziecko
      również kocha nas bezwarunkowo. Ile radości daje nam każdy uśmiech i każa nowa
      czynność jaką dziecko się nauczy, z jaką niecierpliwością czekamy na pierwsze
      "MAMA" i "TATA". Można by tak wymieniać bez końca co sprawia nam radość. A to,
      że na jakiś czas musimy zrezygnować ze znajomych, no cóż nie można mieć
      wszystkiego, choć ci najprawdziwsi przyjaciele zawsze zostaną. Nie wiem czemu
      uważasz, że stosunki między małżonkami ulegają pogorszeniu, bo ja uważam, że
      miłość między mną i moim mężem dojrzała kiedy w naszym życiu pojawił się synek.
      Życzę Ci abyś zaczęła dostrzegać dobre strony macierzyństwa, bo jest ich
      baaaardzo dużo.
      • katse Re: CZY NIEMOWLĘ "WYSYSA" MIŁOŚĆ Z OTOCZENIA ? 23.10.04, 17:01
        a ja postrzegam to inaczej

        nasze dziecko
        w nasze życie wniosło inną miłość
        takiego uczucia ani ja ani mój mąż nie odczuwaliśmy do siebie nawzajem ani do
        niegoko innego
        ono absolutnie nie wysysa
        ono nam daje
        DAJE
        uśmiech o poranku
        i uśmiech przez sen

        a dzisiaj mój mąż miał łzy w oczach
        jak mała przez sen szeptała
        tatuś tatuś

        a ja jaka byłam szczęśliwa widząc mojego męża z tą łezką w oku
        bo to znaczy, że TO WSZYSTKO ma sens

        WSZYSTKO
        i poranne wstawanie
        i pranie
        i prasowanie
        i gotowanie
        i totalne zmęczenie domowym bałaganem i hałasem

        ma sens pieczenie ciatsa
        i gotowanie zupy
        i mają sens wyrywane z codziennego biegu chwile na wypad z mężem do kina

        i naprawde u nas wiecej MIŁOŚCI jest
        odkąd jest ONA

        tak
        i może dlatego nie kłócimy się z rodzicami
        teściami
        między sobą
        czasem tak
        ale raczej ze zmęczenia

        tyle w sobotnie popołudnie
        umęczona dobowymi pracami chciałam Wam napisać

        K
        • welcometopoland to o czym pisałaś to nie miłość małżonków 24.10.13, 14:49
          ...lecz osobna miłość rodzicielska każdego z nich do dziecka - i fakt, dziecko wzmacnia miłość ale do NIEGO smile
    • bambo44 Re: CZY NIEMOWLĘ "WYSYSA" MIŁOŚĆ Z OTOCZENIA ? 23.10.04, 18:11
      Aszyrl:

      Współczuję Ci, bo zostałaś niemal zlinczowana za swój post. Bardzo też cieszę
      się, że zjawisko, które opisałaś nie jest problemem w rodzinach dziewczyn które
      Ci odpowiedziały. Stwierdzenie jednak, że zjawisko, które opisałaś nie
      istnieje w ogóle jest według mnie błędnym uogólnieniem. Innymi słowy zgadzam
      się z Tobą, że zjawisko takie istnieje.

      Niedawno był tu podobny wątek, który poruszył temat wpływu pojawienia się
      dziecka na relacje żona-mąż. (Dla tych co nie pamiętają tutaj zamieszczam link:

      Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ?)

      Doskonałą ilustracją problemu jest na przykład wiadomość od tej mamy, która
      otwarcie przyznaje, że dziecko zsunęło męża całkowicie na drugi plan:

      Re: czy zostałybyście w związku w którym miłość w.

      Twój post porusza ten sam problem, tylko w znacznie szerszym zakresie. Nie
      twierdzę, że to źle, nienaturalnie, że dziecko na tą miłość nie zasłużyło.
      Stwierdzam jedynie, że dziecko absorbuje ogromną ilość czasu i uczuć. To
      prawda, że często może to mieć negatywny wpływ na wymienione przez Ciebie sfery
      życia. Uważam, że dobrze jest zdawać sobie z tego sprawę, bo wtedy można tym
      potencjalnym problemom starać się zapobiec.

      PS.

      Nie zawsze jest tak, że opisane przez Ciebie zjawisko prowadzi do problemów.
      Całe szczęście w rodzinach większości forumowiczek, które Ci odpowiedziały nie
      jest to problemem, co widać na podstawie ich odpowiedzi.
      • verdana Re: CZY NIEMOWLĘ "WYSYSA" MIŁOŚĆ Z OTOCZENIA ? 23.10.04, 18:55
        Na pewno nie wysysa, chociaż bywa, że stosunki z mężem ulegają pogorszeniu -
        niestety mamy nie są bez winy. Jednak gdyby naprawdę "wysysało" oznaczałoby to,
        ze mozna mieć najwyżej jedno dziecko - bo gdy pojawia się niemowlę, cała miłość
        do starszego dziecka zostałaby przelana przez mamę i otoczenie na młodsze. A w
        rodzinach, gdzie nie ma jakiś wewnetrznych problemów, naprawde tak się nie
        dzieje. Mozna kochać osmioro dzieci, mozna kochać jednocześnie męża i rodziców -
        dlaczego by nie można kochać jednoczesnie niemowlecia i współmałżonka?
        • bambo44 Re: CZY NIEMOWLĘ "WYSYSA" MIŁOŚĆ Z OTOCZENIA ? 23.10.04, 19:23
          Verdana:

          Napisałaś:

          > Mozna kochać osmioro dzieci, mozna kochać jednocześnie
          > męża i rodziców - dlaczego by nie można kochać
          > jednoczesnie niemowlecia i współmałżonka?

          Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Jednak to, że MOŻNA kochać jednocześnie
          niemowlę, współmałżonka i rodziców nie zmienia faktu, że niektóre mamy tego nie
          robią. Zamiast tego koncentrują się w 100% na dziecku, co czasami odbija się
          negatywnie na innych sferach życia (na przykład mąż, sex, rodzice, przyjaciele,
          znajomi, praca). Wydaje mi się też, że w takiej sytuacji świadomość problemu
          może spowodować, że celowo, nawet kosztem dziecka, można poświęcić odrobinę
          więcej czasu i uwagi tym zaniedbanym sferom, i może mieć to zbawienne skutki.

          Zgadzam też się z Tobą, że to nie wina niemowląt, tylko rodziców. Niemowlę
          nie "wysysa", a jedynie rodzice mogą wpaść w pułapkę przelania wszystkich
          uczuć, sił i zainteresowania na dziecko.

          Ja tytuł tego wątku potraktowałem jako przekolorowanie i przesadę w celu
          zwrócenia uwagi na pewien problem. Nie traktuję go dosłownie. Być może jednak
          to tytuł wywołał tak negatywny odzew.
      • memphis90 Re: 24.10.13, 21:14
        >
        > Współczuję Ci, bo zostałaś niemal zlinczowana za swój post.
        Bo to facet jest, co trochę zmienia wydźwięk posta wink
    • sakada Re: CZY NIEMOWLĘ "WYSYSA" MIŁOŚĆ Z OTOCZENIA ? 23.10.04, 19:29
      U mnie żaden z przytoczonych przez Ciebie przykładów nie wystąpił. No może w
      wyjątkiem ograniczenia kontaktów ze znajomymi, ale przykro mi - nie rozdwoję
      się. A tak w ogóle to jestem ciekawa skąd u Ciebie takie spostrzeżenia. Mam
      nadzieję, że nie z autopsji. Jeśli tak to współczuję i wybacz, ale moim zdaniem
      to nie w dziecku tkwi Twój problem.
      • wegatka Aszyrl nie jest kobietą 23.10.04, 19:42
        Jest nieco osamotnionym tatusiem smile, do czego się zapewne nie zdążył przyznać.
        Myślę, że wielu facetów tak się czuje gdy pojawi się na świecie potomstwo.
        Polecam do poczytania jego posty na forum etata, może bardziej nakreślą jego
        sytuację.
    • milarka Re: CZY NIEMOWLĘ "WYSYSA" MIŁOŚĆ Z OTOCZENIA ? 23.10.04, 23:21
      Aszyrl,
      masz przykre doświadczenia i duży problem, ale proszę nie uogólniaj

      myślę, że w większości kochających się małżeństw nie ma takich problemów, choć
      oczywiście początki z dzieckiem bywają trudne - ale dla kochających się ludzi
      są to przejściowe trudności

      Bardzo ładnie napisała to katse - dziecko nie wysysa miłości, dziecko ją
      wzmacnia
    • mid.week A jest jakaś pointa? 24.10.13, 15:04
      czy to tylko malowniczy opis stanu rzeczy?
    • agaja5b Re: 24.10.13, 15:06
      Hm, dziwnie ujęty problem. Kiedy dwoje dorosłych, dojrzałych emocjonalnie i osobowościowo ludzi ma niemowlę to staje się dla nich jasnym jak słońce że to niemowle jest w centrum uwagi, bo niemowle ich potrzebuje i ich priorytetem jest zaspokojenie jego potrzeb, a tak się składa że najważniejsze z nich wymagają zaangażowania wiekszości czasu, uwagi, sił, uczuć, więc to że ktos tego nie rozumie, świadczy o tym, ze jest po prostu niedorosły. W miare jak niemowle rosnie układ sił powinien powoli wracać do poprzedniego stanu ale już z uwzględnieniem nowego członka rodziny, który jest od obojga rodziców zależny. Aha i dla normalnych ludzi miłość do dziecka jest bezwarunkowa, owszem, czasem bywa trudniejsza, okupiona większym nakładem sił i czasu, czasem wręcz nadludzkim wysiłkiemi, ale jasnym jest że dziecko nie musi na nia zasłużyć ani jakoś spłacić w przyszłości. Takie podejście jest mocno nie fair.
    • tully.makker Rywalizacja z wlasnym dzieckiem 24.10.13, 15:45
      jedna z najpaskudniejszych rzecyz na swiecie jest rodzic zazdrosny o wlasne dziecko i oczucia, jakim jest obdażane.

      Brrr.

      Biedny dzieciaczek. W sumie trudno sie dziwic, ze zona warczy na faceta i nie chce miec z nim doczynienia.
    • vilez Zazdrośnik 24.10.13, 15:58
      Miałam takiego zazdrośnika za męża. Śmieszne to było, ale straszne trochę też.
    • mamusia1999 Re: 24.10.13, 17:21
      osobnik narcystyczny dokladnie tak odbiera narodziny konkurenta.

      zupelnie naturalna koleja rzeczy TYLKO dzeici kochamy bezwarunkowo, wszytskich innych, w tym partnerow, kochamy warunkowo. na szcezscie, tym sposobem z trudem, ale mozemy sie odkochac w toksycznym zwiazku.



    • 18lipcowa3 Re: hehe 24.10.13, 18:21
      Niech zgadnę -jesteś męzusiem odstawionym od cyca?
      • kawka74 Re: hehe 24.10.13, 18:24
        Teraz - dziewięć lat później - to już chyba problem się rozwiązał...?
        • memphis90 Re: hehe 24.10.13, 21:16
          No nie, a taka ładna rzeźnia się zapowiadała.... big_grin
          Co za złośliwiec odgrzewa stare posty? Zbanować go, zbanować za karę!
    • memphis90 Re: 24.10.13, 21:05
      (tylko
      > do
      > bobasa się usmiechamy i jego bezwarunkowo KOCHAMY)
      Rzecz jasna nie licząc tych momentów, kiedy mamy ochotę pier..nąc bobasa w łóżeczko i niech wreszcie śpi, a nie wyje...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka