Na pewno zauważyłyście, że po przyjściu na świat "nowego człowieka" WSZYSTKO
kreci się wokoł niego i dla niego, czas biegnie inaczej, itd. ALE JEST JESZCZE
COS... coś bardziej zastanawiającego i smutnego.
Wszyscy w Rodzinie kierują swe uczucia W STRONĘ DZIECKA (ono to chłonie), co w
połączeniu z ogolnym poddenerwowaniem, niepewnością, zmęczeniem prowadzi do
ZANIKU MIŁOŚCI wewn. Rodziny

A przecież nowy człowiek JESZCZE nie
"zasłużył sobie" na tyyyyyyyyyle miłości i uznania, co ludzie żyjący już jakiś
czas. Wszak nawet nie wiadomo CO Z TAKIEGO BRZDĄCA WYROŚNIE ?!?! A już na
starcie ma wszystkich kochających go na maxa...
> pojawiają się spory i kłotnie małżeńskie jakich wcześniej nie było (tylko do
bobasa się usmiechamy i jego bezwarunkowo KOCHAMY)
> seks (mąż-żona) jest w zaniku (tylko do bobasa się usmiechamy i jego
bezwarunkowo KOCHAMY)
> pojawiają się spory i kłotnie z rodzicami i teściami (tylko do bobasa się
usmiechamy i jego bezwarunkowo KOCHAMY)
> zanikają przyjaźnie i znajomości (wszak siedzimy stale w domu albo idziemy
do znajomych na 10 min.)
> dzidzia staje się często "kartą przetargową" (np. jeśli go wykąpiesz,
nakarmisz, w nocy wstaniesz to ... będziemy się kochać)
> pojawia się gorsza efektywność i konflikty w pracy