Planujemy stać się posiadaczami psa - rasy raczej małej ale aktywnej. Decyzję staramy się przemyśleć i przeanalizować ze wszystkich możliwych stron, żeby nic nas nie zaskoczyło - a głównie moje go męża, bo ja psy miałam (dwa dokładniej). No i nie ukrywam, że pies to moje marzenie, dzieci się cieszą ale pies będzie mój i ja będę dbać żeby wzajemne relacje w domu były udane

Mąż się zgadza, chociaż zgadza się bo wie, jak mi na tym zależy. Jemu pies do szczęścia potrzebny nie jest, ale jak go znam to po tygodniu się zakocha i będzie kupiony

No i wyszło nam, że mamy jeden problem i nie wiemy jak go rozwiązać... Jeździmy kilka razy w roku do moich rodziców i do teściów. Moi rodzice są zwierzolubni, więc przyjmą nas z całym inwentarzem natomiast teściowe - średnio. Ale pewnie by przeżyli, gdyby nie fakt (który w sumie wyszedł w ciągu ostatnich kilku dni) że siostra męża panicznie boi się psów. Więc jeżdżenie z psem do teściów (gdzie najczęściej się spotykamy bo wszyscy zjeżdżają się w podobnym czasie, żeby się spotkać) raczej odpada. A jeździmy zawsze na kilka dni... No i o ile na zwykłe wyjazdy weekendowe to pewnie bym kogoś znalazła do opieki nad psiakiem w naszym mieście to nie wiem co ze świętami, które spędzamy zawsze albo u jednych albo u drugich rodziców - teściowie i moi rodzice mieszkają po dwóch różnych stronach Polski...
Moja ugodowa natura (no nie damy rady bo przecież nie sprowadzę szwagierce do jej domu rodzinnego psa, którego się będzie bała) kłóci się właśnie z egoistyczną potrzebą (ale to znaczy że nigdy nie będę miała psa, dopóki będziemy jeździć do teściów?)
Kochane bravo, pomóż... Bo może istnieje jakieś proste rozwiązanie, którego nie widzę...
Psie hotele raczej odpadają - w mojej okolicy brak takich, do których bym odważyła się oddać psa...