Dodaj do ulubionych

Kompulsywne gotowanie

02.07.20, 21:57
Potrzebuję pomocy. Kompulsywnie gotuję dla wojska. Zrobiłam wczoraj zakupy w necie i skończyło się tym, że mam 3 litry leczo, 5 litrów chłodnika z botwinki i właśnie mi się chłodzi młoda kapusta na gołąbki. Z reszty kapuchy zrobię kapustę z jabłkami, ale mam jeszcze dojrzewającego ananasa i muszę opróżnić zamrażalnik w którym mam kurę. Kura pójdzie na rosół, a z cycków i udek zrobię kurczaka z chińskimi warzywami i ananasem. Poza tym mam jeszcze gruszki i gorgonzolę, granaty, mango oraz pora i już wymyślam tarty i sałatki. Na poniedziałek zamówiłam łubiankę truskawek na mrożony mus truskawkowy.
Mieszkam sama i mam bardzo małą lodówkę i zamrażarkę i od czasu korony mało gości.Gotowanie (zwłaszcza po nocy) mnie relaksuje. Tylko kto to wszystko później zje?
Normalnie bym pewnie wydała, ale po pierwsze zwykle mam nadzieję, że przeżrę zanim się popsuje, a po drugie ciągle mam wrażenie, że obcym człowiekom by nie smakowało. Help.
Obserwuj wątek
      • bialeem Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:04
        Wiesz jak boli serducho jak się wylewa do kibla 2-3 litry zupy albo wyrzuca jakieś danie, bo nie dało się go zjeść w rozsądnym czasie przebywania poza zamrażalnikiem albo co gorsza lodówką? Ja mówię serio o tym gotowaniu dla wojska. Sprawdzałam. Gotuję dla 4 żartych albo 5 normalnych osób. Na dwa dni.
        • m_incubo Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 12:44
          Ja nie wiem, bo nie marnuję hektolitrów żarcia i kasy na gotowanko po nocach nie wiadomo czego i komu. To jakiś kosmos.

          Generalnie wszyscy ludzie, których życie w jakikolwiek sposób kręci się wokół jedzenia są zaburzeni, więc jedyna rada jakiej mogę udzielić, to wizyta u specjalisty, np. u psychiatry, piszę całkiem serio.

          Te wszystkie wątki jedzeniowe na ematce wprawiają mnie w osłupienie, właściwie już w nie nie wchodzę, nadreprezentacja wszelkich zaburzeń na ematce mnie przerosła.
    • cauliflowerpl Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:03
      "po drugie ciągle mam wrażenie, że obcym człowiekom by nie smakowało"

      Jacykolwiek studenci by Cię raz-dwa wyprowadzili z błędu, ale zdaje się okoliczności wybitnie niesprzyjające w tej chwili wink
      Zrób imprezę, weekend idzie. Serio. No bo co innego zrobisz?
      Ja bym się tam chętnie wprosiła.

      A może jest niedaleko jakaś jadłodajnia dla ubogich? Szkoda, żeby się zepsuło...
    • mysiulek08 Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:04
      no coz, idz na terapie tongue_out

      jesli juz musisz bo sie udusisz, to jesli masz komu, rozdaj , sama nie przejesz, przeciez wiesz smile

      jak od czasu coronowej kwarantanny mam faze kompulsywnych zakupow spozywczych, kupuje glownie online, ze z asortyment sie pogorszyl to biore co maja zeby nie zabraklo
      natomiast goowanie ostatnio mi obrzydlo...
      • rosie Re: Kompulsywne gotowanie 04.07.20, 13:30
        nie tylko nie to! Mam bliską osobę z taką zamrażalką. Kupuje, część zamraża, część gotuje. Jak się ją odwiedzi to wyciąga różne rzeczy z tej zamrażalki i rozdaje tylko po to, żeby mieć miejsce na dalsze zakupy. Ostatnio pod zamrażalką zarwała się podłoga! serio. I jak tylko ktoś ją odwiedzi to obdarowuje zakupami: chipsy, napoje, ciastka, czekolady(najtańsze, żeby więcej kupić). Były też ciuchy z lumpeksu, tony skarpet, majtek i rajstop. Plastikowe naczynia, kubeczki i tace.....ech...
    • alpepe Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:08
      Moja druga rada: wywal wielkie garnki. W małym nie ugotujesz dla pułku, ja mam największy bodajże 4 litry, poza kurakiem na ten przykład, ledwo co się mieści, a gotuję dla 3-4 osób.
      • bialeem Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:10
        Nikt mi nie zabierze mojego 6 litrowego gara. Walczyłam o niego pół życia żeby móc porządny rosół albo bulion zrobić. Wyprowadziłam się do mikrej kuchni (rozwód), ale gara nie oddam. Prezent od taty!
      • mika_p Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:16
        Weeeeeeeeź... duży gar jest niezbędny, jak człowiek chce tę cholerną młodą kapustę ugotować w miarę równomiernie albo jak całe to zielsko z młodej włoszczyzny do rosołku wpycha.
      • hrabina_niczyja Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:17
        Ę tam, duże gary się przydają jak trzeba ugotować więcej. W małym garze nie ugotujesz młodej kapusty, bo na koniec zostanie Ci mizerna łyżka. Po prostu gotowanie dla jednej osoby jest upierdliwe, bo albo zostaje produktów i co z tym zrobić albo nie opłaca się lepić 5 pierogów czy 3 gołąbków. Też nie umiem ugotować rondelka zupy na 2 porcje. Dlatego jak już gotuję pewne dania właśnie typu gołąbki, zupy, pierogi, bigos, kapustę, leczo itp. to wekuje na gorszy czas bez gotowania. Sprawdza się.
    • hrabina_niczyja Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:11
      I to wszystko musisz zjeść sama jedna? Też tak czasami mam 😀 Leczo zawekuj, gołąbki też. Na chłodnik nie poradzę, ale najwyżej będziesz jadła go tydzień non stop 😀 Kurę na razie zostaw w zamrażalniku, leżała sztywna tyle to poleży jeszcze. Owoce spożytkuj w weekend, w sensie zaproś gości na te tarty i sałatki. Albo kup ze 3 baniaki Sangrii i rób drinki 😉
    • wapaha Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:11
      Tu chyba psychiatra jest potrzebny uncertain O ile ten post jest najzupełniej serio to : 1) zazdroszcżę że masz tyle że stać cię na takie marnowanie jedzenia uncertain

      jak już musisz to se gotuj ale oddaj do jadłodajni jakieś , dla głodnych ludzi a nie płaczesz że serce cię boli uncertain
      • bialeem Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:14
        "masz tyle" - gar chłodnika to jakieś bo ja wiem.. 30 zł max. Dwa pęczki botwinki, ogórek, rzodkiewka, szczypiorek, koperek, kefir, maślanka. Jak czasem widzę po ile to idzie w sklepach, to mi się brew podnosi na marżę.

        Psychiatra na to, że gotuję dla relaksu nie pomoże. Psychologa mam.
        • wapaha Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:22
          Podałaś przykładowy gar chłodnika za 30 zł. Fajnie , że się relaksujesz za 30 zł ale pewnie to nie jest chłodnik codziennie tylko też droższe dania. Sama napisałaś ale mam jeszcze dojrzewającego ananasa i muszę opróżnić zamrażalnik w którym mam kurę. Kura pójdzie na rosół, a z cycków i udek zrobię kurczaka z chińskimi warzywami i ananasem. Poza tym mam jeszcze gruszki i gorgonzolę, granaty, mango oraz pora i już wymyślam tarty i sałatki. Na poniedziałek zamówiłam łubiankę truskawek na mrożony mus truskawkowy.
          Relaks za 30zł i wylanie do kibla ? Podwójne marnotrawstwo- i pieniędzy i jedzenia. Dla mnie to totalnie niezrozumiałe , bo jedzenie to dla mnie świętność a takie jego bezmyślne marnowanie to obraza świętości uncertain

          Skoro psycholog nie pomaga i szukasz porady na forum ( na tym forum!!) to może jednak warto rozważyć terapię.
          Extra, że się spełniasz, że relaksujesz ale może dziel się z innymi zamiast wywalać ?
          • bialeem Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:25
            Jestem na terapii. Jedzenie jest jej elementem, ale dopiero się rozpracowuje. Właśnie to podejście, że jedzenie to świętość, jedzenia się nie marnuje, jedzenie to komfort i jedzenie to okazywanie miłości stanowią ponoć problem.
            Tak. Przez to marnuję dużo jedzenia. Chciałabym mieć dochodzącego nastolatka, który mi wyżre lodówkę.
            • wapaha Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 07:48
              Właśnie to podejście, że jedzenie to świętość, jedzenia się nie marnuje, jedzenie to komfort i jedzenie to okazywanie miłości stanowią ponoć problem.
              Tak. Przez to marnuję dużo jedzenia


              Ke ?
              To może problem nie w tym leży ale w twoim podejściu do podejścia ?
              Bo dla rozsądnego, szanującego swoją pracę ( ale i pieniądze) oraz innych człowieka to oczywistość a nie powód do popadania w natręctwo w postaci doprowadzania do szkody ( jaką jest bezsensowne wydawanie pieniędzy i marnowanie ich)

              JEDZENIA się nie nie marnuje
              JEDZENIE to świętość bo jemy ŻEBY ŻYĆ
              JEDZENIE TO KOMFORT bo to co jemy i jak jemu wpływa na stan i dobrobyt naszego organizmu
              JEDZENIE TO OKAZYWANIE MIŁOŚCI sposób jako jeden z wielu

              Chcesz powiedzieć że twoje marnowanie jedzenia jest spowodowane tym, że nie powinno sie marnowąc jedzenia ?

              DLa mnie pokrętne, dziwaczne, czytam i nie dowierzam że to post napisany serio a nie dla jakiejś podpuchy. Wsypalaś się kiedyś i wiem że jesteś realna- tym bardziej dziwi mnie strasznie to co piszesz.

              Czy to początek terapii czy jej koniec ? Czy kompulsja to efekt czegoś czy miałąś tak zawsze ?
              • mid.week Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 12:58
                Ludzie marnują swoje zasoby na miliony sposobów, np jakże cenny czas na forum ematka, spacerując albo bezcelowo biegajac wiele kilometrów każdego dnia tongue_out
                Jedzenie to nie świętość, jedzenie to tylko ...jedzenie. Nie ma co robić z niego kolejnej religii, tych mamy na świecie aż nadto i wystarczająco ryją nam berety, psują radość życia i wbijają w poczucie winy.
                • wapaha Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 14:04
                  Totalnie się nie zgadzam bo uważam że marnowanie jedzenia to jeden z elementów niszczenia naszego środowiska. Ja wiem że teksty : " nie wyrzucaj kanapki bo dzieci w Afryce głodują" jest mało popularny i może dla niektórych śmieszny- ale ja osobiście mam ogromny szacunek do tego co/kto nas otacza i na co tak łatwo mieć pozytywny wpływ
                  • mid.week Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 14:17
                    Mnie tam nie potrzeba wielkich idei, portfel wystarczająco sugestywnie namawia do racjonalnego kupowania. Ale myślę sobie, że komuś z problemem zmuszającym do terapii w tym temacie kolejne ciśnienie nie jest potrzebne, ani nie pomaga - ani ekonomiczne, ani ideologiczne ani żadne inne.
                    • wapaha Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 14:32
                      Nie chodzi o wielkie idee...serio , dbanie o środowisko i innych to wielka idea ?
                      jak najbardziej zawartość profela jest ważne

                      nie wiem co jest potrzebne osobie na terapii-może właśnie różne opinie ?- zadaje pytanie, dostaje odpowiedzi
                          • mid.week Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 17:33
                            No masz, widzę. Każdy cos tam ma. Ale dziewczyna, która pisze, że ma z tym problem i jest z tego własnie powodu pod opieka psychologa nie potrzebuje wbijania w poczucie winy. Może musi pomarnować trochę w ramach terapii - dajmy jej dyspense na wylanie zupy w kibel jeśli tego potrzebujewink
                            • wapaha Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 20:48
                              Jeśli nie potrzebuje to niech nie pisze na emamie którą zna lepiej niz niejedna z nas..

                              i sorry, nie daję dyspensy na wylewanie jedzenia do kibla wink czy to terapia czy cokolwiek innego
                              • mid.week Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 22:04
                                wapaha napisała:

                                > Jeśli nie potrzebuje to niech nie pisze na emamie którą zna lepiej niz niejedna
                                > z nas..


                                to nie jakaś ematka - to ty.
                                >
                                > i sorry, nie daję dyspensy na wylewanie jedzenia do kibla wink czy to terapia czy
                                > cokolwiek innego

                                trudno.
                                  • bialeem Re: Kompulsywne gotowanie 04.07.20, 13:35
                                    E tam. Bądź krytyczna.Chociaż dla mnie takie traktowanie jedzenia jak świętości, to też lekkie przegięcie w drugą stronę. Później człowiek się może zatruć, bo wyrzucić nie można i zjeść trzeba.
                                    • wapaha Re: Kompulsywne gotowanie 05.07.20, 16:43
                                      Chociaż dla mnie takie traktowanie jedzenia jak świętości, to też lekkie przegięcie w drugą stronę.

                                      to znaczy sugerujesz, że moje podejście do jedzenia -czyli szacunek i niemarnowanie- oznacza, że jem jedzenie zepsute i podtruwam siebie i innych ?
                                      I kto tu przegina ?
                • szeera Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 21:05
                  "Ludzie marnują swoje zasoby na miliony sposobów, np jakże cenny czas na forum ematka, spacerując albo bezcelowo biegajac wiele kilometrów każdego dnia tongue_out
                  Jedzenie to nie świętość, jedzenie to tylko ...jedzenie. Nie ma co robić z niego kolejnej religii, tych mamy na świecie aż nadto i wystarczająco ryją nam berety, psują radość życia i wbijają w poczucie winy."

                  Też uważam, że krytyka autorki jest grubo przesadzona. Ludzie powszechnie "marnują" swój czas i zasoby własne oraz planety na nikomu niepotrzebne robótki ręczne, hobby czy amatorską sztukę. Jedyną korzyścią z takich często kosztownych działań jest poprawa humoru przez proces tworzenia czegoś, czyli dokładnie tak samo jak z gotowaniem autorki.

                  Autorka nie czuje się ze swoim hobby (albo jego skalą) dobrze, więc pracuje nad tym z terapeutą, ale efektem terapii może się okazać to, że będzie wyrzucać dania bez wyrzutów sumienia, a nie że przestanie gotować dla samego procesu gotowania jakby sobie życzyło forum.
              • black_magic_women Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 16:12
                Wapaho, pisałam wyżej, to casus mojej babci. Jedzenie to świętość, nie można marnować, przeżyłam wojne, ale... Mieszka sama, kupuje duzo, gotuje dużo. Babciu, a co np. z chlebem? No ja nie wyrzucam, kładę obok śmietnika (zafoliowane, spleśniałe itp). I tak, cale jej życie kręciło sie wokół stania w kuchni. Gdzietam pobawić się z dziećmi, wnukami! Musze gotować! Nie chcą jeść? Nie ma czegoś takiego, jak nie chcą to przez kolano i klapa...
                • wapaha Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 17:21
                  To chyba nieco a w zasadzie sporo inny przypadek traumy typowej dla ludzi którzy mają za sobą 2 wojną światową. Nie podejrzewałabym autorki o udział w 2wś i traumę powojenną...
                  No i jednak babcia robiła to DLA KOGOŚ. a autorka wylewa do kanalizy jedzenie uncertain Porównywanie tego z ludźmi "wojny" jest mocno ...nie na miejscu

                  uncertain

                  Pomijam już fakt życia we współczesnych czasach- gdy wydawałoby się ludzie mają jakąś świadomość ekologiczno-ekonomiczną..
                  • black_magic_women Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 18:54
                    Nie, babcia gotuje kompulsywnie teraz kiedy jest sama, nikt tego nie je, choc wciska na siłę komu sie da, mnóstwo jedzenia sie marnuje. Choc oczywiscie mowi "o świętości jedzenia". Dla mnie mechanizm kompulsywnego gotowania jest ten sam. Motywacje moga być inne.
        • mika_p Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:23
          Ogórek, rzodkiewka, szczypiorek i koperek to jest surówka, po cholerę to zalewać od razu w całości nabiałem, jak można zjeść w połowie jako chłodnik, a w połowie jako surówkę? Kefir i maślanka mają dość długie terminy przydatności (a i po terminie nie trują)
      • hrabina_niczyja Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:24
        Jeju, z czasem się ogarnie i zacznie gotować mniej. A z czasem może będzie miała jak ja i nie będzie gotowała nic. Od pół roku nie popełniłam żadnego obiadu, no może ze 2 typu spaghetti czy kura z piekarnika. Jak pomyślę o garach to mam mdłości. Do tego nie lubię jeść sama, więc tym bardziej olałam stanie w kuchni. I już nawet zaczęłam się tym martwić, ale jak podliczyłam koszty tego gotowania, czas i potem sprzątanie po tym to mi wyszło, że wolę zjeść zupę w sensownej knajpie przy pracy czy lekki lunch za 20 zł niż się katować.
        • bialeem Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:27
          Problem w tym, że to nie jest katowanie. Potrafię coś ugotować i mi to sprawia przyjemność po czym zamówić coś innego, bo nabrałam na to ochotyuncertain To już zupełnie inna patologia. Może po prostu powinnam hobbystycznie pracować w jakiejś kuchni.
          • hrabina_niczyja Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:39
            To gotuj mniej. Czyli, to co kupujesz zacznij dzielić na pół, w sensie zamawiasz 3 ananasy to kup 1. Dwa, rób zakupy częściej, a nie hurtowo. Łatwiej wtedy cokolwiek rozplanować. Jak masz duże gary 6litrowe kup o połowę mniejszy, a tamte upchnij daleko w szafkach. I jak lepisz pierogi to po 20 sztukach kończysz.
              • hrabina_niczyja Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 23:08
                No proszę cię. Nie uwierzę, że na górnym Mokotowie nie ma sklepów typu Lidl, jakaś Stokrotka, buda z warzywami i owocami na osiedlu. Też nie jeżdżę do marketów, bo tyle co ja kupuje to bym więcej w kolejkach stała. Zakupy robię w Lidlu, czasem w Biedronce i Stokrotce. Owoce i warzywa oraz jajka kupuje z budy zwanej zieleniakiem przy drodze albo od pojedynczych babek na chodniku, zwykle stoją pod kościołem. I to wszystko u mnie na osiedlu. Po prostu robisz wszystkiego duuużooo, i zakupów i gotowania. Bez sensu. Idź ty lepiej nie wiem, na rower? Psa przygarnij? Weź wyjdź z tej chałupy od tych garów, zmęcz się fizycznie, połóż z książką, laptopem, głupim filmem w telewizji na kanapie i rób nic. Jak ja 😀 Dziś słucham muzy i leżę i leżę i leżę i wstanę jutro 😀
                • bialeem Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 23:25
                  Przygarnęłam wczoraj dwa koty. Serio nie ma w promieniu pół km żadnego rozsądnego sklepu czy to lidla czy biedry, a zieleniaki są albo kosmicznie drogie albo dopiero km dalej. Kiedyś były, ale się zamknęły.
                  Ze zmęczeniem fizycznym, to dobry hint. Ostatnio tylko śpię, pracuję i gotuję.
                  • hrabina_niczyja Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 23:39
                    A ty myślisz, że ja mam je pod blokiem? Ja na przystanek mam pół kilometra i czasami dygam dwa razy dziennie. Co to jest za odległość? Kilometr mam do Lidla i tyle samo do Biedry. Do Stokry może 400 metrów. Do tych bab pod kościół też idę z kilometr. Tylko u ciebie jest inny problem, ty kupisz dużo i zwyczajnie nie przyniesiesz. Dlatego najlepszym wyjściem byłoby właśnie chodzenie na zakupy osobiście. Kup mały wózek na kółkach, wyjdź z domu, idź ten kilometr, powybieraj te truskawki sama, pomacaj te jabłka, kup nie 5 kilo, a kilka sztuk i wróć do domu. I rusz się z tego domu, nawet codziennie na te zakupy, ale kupujesz mało i tylko tyle ile jesteś w stanie przynieść. Doczytałam, że pracujesz na HO. Dobija taki tryb niestety. Pewnie wstajesz rano, zjesz śniadanie, popracujesz i robi się popołudnie, a tu stwierdzasz, że już nie ma sensu się ogarniać, bo zaraz wieczór, więc idziesz w te gary. Nie ma rady, musisz wychodzić i musisz się poruszać, na rower idź. Ja latem staram się codziennie zrobić rundkę.
                  • mysiulek08 Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 04:18
                    o, widzisz, dwa koty, to juz jest punkt zaczepienia smile

                    zamiast siedziec i wybierac spozywke w ilosciach hurtowych, przerzuc sie na zooplusa i wybieraj kotom a to zabawki, a zarcie, a to fajne przysmaczki (miamor jest super, liofilizowane mieso cosma to w ogole odlot), nie kupuj wiecej niz wymaga darmowa przesylka, czekaj az bedzie jakis gratis, promocja

                    rozgladnij sie na fejsie czy jakies kocie biedy zarla nie potrzebuja itp

                    to doskonale odrywa mysli od zakupow spozywczych i gotowania przy okazji smile wiem po sobie, jak mi wirus zamknal granice, z PL nic nie mozna wysylac to i zakupy w zooplusie sie skonczyly i zaczela sie jazda ze spozywka

                    tylko bande wolnozyjacych dokarmianych przez kolezanke wspomagam

                    no i kochana, koty to swietny wypelniacz czasu smile
                  • umi Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 07:50
                    Psa trzeba bylo zamiast tych kotow (albo do nich), najlepiej wiekszego. I gotowac mu sama, codziennie. Akurat by Ci sie ten gar nadal. Do tego zamiast stac w kuchni, chodzilabys z nim na spacery.
                    A tego jedzenia nagotowanego nie wyrzucaj, szkoda pracy. Co mozesz, powekuj (przy okazji bedziesz miala zajecie). Reszta poczestuj ludzi z pracy albo sasiadow.
                  • tairo Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 15:55
                    No to zacznij chodzić kilometr, przecież to jest kwadrans spokojnym krokiem.
                    Przy okazji zaliczysz codzienny spacer, a ze świadomością, że musisz te wszystkie zakupy sama donieść do domu, może przestaniesz kupować jak dla armii.
                • feiticeira Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 00:20
                  Jeśli dziewczyna jako sklep pierwszego wyboru wskazuje supersam, to faktycznie nie ma sensownych sklepów w najbliższej okolicy. Do biedry pewnie musiałaby jechać z przesiadka wiecznie zakorkowana ulica, a Lidl to chyba najbliżej przy Galerii Mokotów, z 5 km od Supersamu smile

                  Bialeem, wstaw zamrażarkę choćby do łazienki i gotuj na zdrowie smile
                  • bialeem Re: Kompulsywne gotowanie 03.07.20, 02:00
                    Mam biedrę na dolnej i robiłam w niej czasem zakupy jak wracałam z pracy (mają świetne owoce, haloumi i szynkę soreno). Nie wracam z pracy.
                    Powiedzcie mi gdzie od metra pole moko jest jakiś sensowny sklep. Sam nie jest pierwszego wyboru. Po prostu jest jedyny w obrębie kilometra.
                    W przyszłym roku ma być otwarty lidl na czerniakowskiej. Ciągle daleko, ale po drodze z pracy. Yey.
                    Stary mokotów jest kochany, ale okropny jeżeli chodzi o sklepy i ceny.
                    • swiecaca Re: Kompulsywne gotowanie 04.07.20, 14:30
                      bialeem napisał:


                      > Stary mokotów jest kochany, ale okropny jeżeli chodzi o sklepy i ceny.

                      to prawda, to chyba jedyne miejsce w Warszawie gdzie w promieniu 3km nie ma Lidla lub Biedronki. a tych minimarketów typu Carrefour express nie znoszę, towar stary, mały wybór a ceny wysokie. jakbym nie miała samochodu i mieszkała sama to bym jechała rowerem do Lidla przy Galmoku lub komunikacją a z powrotem taksówką. albo wózek na kółkach i powrót komunikacją. dla jednej osoby raz w tygodniu to nie są wielkie zakupy.

                      bazarków też nie ma w najbliższej okolicy, warzywniaki są, niektóre niezłe ale bardzo drogie. na Ursynowie to był bazar z prawdziwego zdarzenia. pod prawie każdym względem Moko jest lepszy do życia ale zakupowo kiepsko.
        • szafireczek Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:25
          Może drugie podejście się uda. Szkoda wyrzucać, bo pewnie sporo to wszystko kosztuje...żywność jest stosunkowo droga...może też jakoś się oglos z domowym jedzeniem - zawsze jest lepsze, niż mrożonki z mikrofali, a nie każdy ma czas, by gotować...
    • b.bujak Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:15
      napisz, gdzie mieszkasz, wyślę do Ciebie moich synów smile
      opcja druga - gdzieniegdzie funkcjonują jadłodzielnie, społeczne lodówki itp - rozejrzyj się, czy nie masz czegoś takiego w okolicy
      • bialeem Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:19
        HO mam do końca roku pewnie jak nie docelowo, bo firma zmienia podejście po pandemii. Wcześniej ciasta, ciasteczka i tarty tachałam do pracy właśnie. Obiady czasem też. Jak robiłam eksperymenty szarlotkowe, to dobre 5 blach wylądowało w sekretariacie. Teraz nie mam tej opcji zbytu.
    • sumire Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:16
      Przestań kupować żarcie w necie; jeśli trzeba jedzenie samodzielnie dotaszczyć ze sklepu, to kupuje się mniej. Sprawdzone. Ewentualnie policz sobie, ile kasy wyrzucasz z wyrzucanym jedzeniem.
      A jeśli musisz tyle gotować, to w każdym mieście jest organizacja serwująca posiłki bezdomnym i przeważnie cenią każdą pomoc. Co prawda foodsharing dostał przez Covid po tyłku, ale powoli się odbudowuje.
    • ga-ti Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:30
      Na chłodnik to bym do Ciebie wpadła, o tak! Nie robię, bo nikt z domowników nie je, a dla samej siebie mi się nie chce wink ale zjadłabym, mmmm. Na resztę mogę do Ciebie wysłać moich chłopaków, mąż i syn bardzo mięsożerni, więc gołąbki i rosołek i kurę po chińsku wciągną aż się będzie kurzyło wink a ja się wybieram z młodszymi dziećmi do mamy, więc możesz stołować moich facetów smile

      Kup większą zamrażarkę. Kup mniejsze garnki (ten duży zostaw na rosół). Rób zakupy stacjonarnie, bierz koszyk taki w rękę, jak się zrobi ciężki to więcej nie dopakujesz.
      Kurę zostaw w zamrażarce.
      Szkoda chłodnika, burze idą, żarcie lubi się psuć w taką pogodę, upchnij w lodówce koniecznie.
      Zazdroszczę Ci tej chęci gotowania smile
    • turzyca Re: Kompulsywne gotowanie 02.07.20, 22:51
      Wiesz, popytaj po okolicy - zazwyczaj gdzieś jest takie lokalne centrum społeczności, jakaś piekarnia, sklepik, plebania, klub osiedlowy - oni powinni wiedzieć, komu gotowe jedzenie się może przydać. W sąsiednim wątku masz matkę dwójki małych dzieci, czasem ktoś nogę złamie albo z jakiegoś innego powodu nie może ugotować.

      Współczesna alternatywa to grupy lokalne na FB, są też takie poświęcone dzieleniu się żywnością.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka