Dodaj do ulubionych

utonięcia

03.08.20, 15:05
Kolejny weekend, kolejne utonięcia.
Ten spędzałam nad jeziorem i uważam za cud, że nikt się nie utopił.

Łodzie, rowery - stare, pordzewiałe, rozpadające się dziadostwo. Nikt nie kontroluje ani nie monitoruje stanu tych urządzeń, które wizualnie ale i technicznie pamiętają komunę.

na głęboką wodę wypływają różnej maści dmuchane lody, arbuzy, pseudomateracyki i oczywiście wielkie flamingi, które absolutnie nie stanowią żadnego zabezpieczenia jesli się z nich spadnie a prądy występują nawet na jeziorach i potrafią mocno zwiać na środek albo kogoś na tym czymś - albo sam materacyk kiedy akurat użytkownik wskoczy na chwilę do wody. o tych dmuchanych rekinach czy krokodylach czy innych delfinach to już nawet nie mówię bo sa dodatkowo bardzo niestabilne. I jeszcze jednen szczegół - materac styka się na całej długości z wodą - taki delfin - dziobem i ogonem, dlatego, że bez obciążenia przyjmuje pozycję która niemal nie ma styczności z podłożem. Wystarczy leciutki podmuch - i leci po wodzie nawet w bezwietrzny dzień na odległość kilku metrów i nie sposób go dogonić.

mężczyźni - wielokrotnie są albo na kacu/ albo kacu i z klinem (czują się dobrze ale sa osłabieni) albo zwyczajnie pijani.
kilku z nich wczoraj właśnie miało chellenge pt przepłyńmy na drugą stronę jeziora ( zbiornik miał na pewno lekko 2 km długości, co oznacza, że muszą przepłynąć równowartość 40 długości basenu) dobrze że ich nieco trzeźwwiejsze dziewczyny wybiły im ten pomysł z głowy.

nastolatki ( wczesne ) wypływają za głęboko lub grają w piłkę po którą płyną tam gdzie już nie ma gruntu. dochodza wygłupy w wodzie które mogą się skończyć tragedią.

i dzieci.

dzieci są pozostawiane bez opieki. Obok mnie wczoraj nie było godziny żebym nie stała koło jakiegoś dziecka które nie miało ani 5 lat ani żadnych zabezpieczeń. Po szyję w wodzie. Gdyby poszły krok dalej zakryłoby je kompletnie, bo jezioro miało uskoki gdzie każdy krok to było -30cm. Plaża nie była strzeżona więc mój wypoczynek polegał na pilnowaniu własnych i cudzych dzieci bo nie wybaczyłabym sobie do końća życia gdyby się któryś utopił. Zwracanie uwagi rodzicom nie ma sensu. Jedno stwierdzili, że ich Jaś wie, że ma dalej nie wchodzić, natomiast rodzice 5 letniej dziewczynki stwierdzili że się czepiam, bo dziecka pilnuje siostra ( a siostra miała na oko z 7-8 lat)

I to było jezioro, z ciepłą wodą, bez fal i wiatru.
A teraz zmieńmy to na rzekę z prądem i zimną woda
lub morze - z falami, prądami wstecznym i też niewiele cieplejszą wodą.

na koniec dnia kilkukrotnie cofałam z wody 4 latka, który kąpał się bez opieki. widziałam gdzie jest jego matka. jej pilnowanie dziecka polegało na tym, zerkała średnio co 10 minut czy młody jest ponieważ leżała tyłem do jeziora, dodatkowo dziecko było od niej o jakieś 30-40 m w prawo a na plaży tłum. No i młody po pewnym czasie uznał że już nie chce się kąpać i poszedł w zupełnie przeciwnym kierunku plaży bo zauważył jakieś dmuchańce. Złapałam go i kazałam usiąść na brzegu tylko bliżej plaży i poczekać aż mama przyjdzie. Miałam pomysł by po nią pójść - ale ponieważ mały zajął się grzebaniem w piachu celowo obserwowałam co zrobi matka i minęło dobre 5 minut zanim zaczęła go szukać - najpierw wzrokiem - dopiero po kilku minutach wstała. Przyznam, że z premedytacją odczekałam jeszcze parę minut obserwując jak gorączkowo szukała go w wodzie zanim przyprowadziłam jej dziecko, które gdyby nie moja interwencja poszłoby w cholerę i nikt by nie wiedział czy szukać go na lądzie czy w wodzie. Może to było niefajne - ale stwierdziałam, że jeśli wyobraźnia przed jej nie działa - to może jak w jej mózgu zrodzi się realna myśl, że dzieciak potencjalnie mógł się utopić, to wreszcie zacznie go pilnować i zajmie się jak należy.
Ale zawiodę was. Madka roku nie miała sobie nic do zarzucenia i jeszcze opierdzieliła syna, że miał się bawić w wodzie, a nie na lądzie. Więc kolejne dwie godziny patrzałam również na niego, a kto będzie patrzeć w najbliższy weekend nie wiem. Oby ktoś się znalazł.
Także weekend bez tragedii - ale o krok od kilkunastu.
sad
Obserwuj wątek
    • fogito Re: utonięcia 03.08.20, 15:09
      Oj tam. Ulanska fantazja Polaka nie znosi ograniczen. A poem madry Polak po szkodzie. Reasumujac glupota w naszym kraju ma sie dobrze.
      • rexona_sport Re: utonięcia 03.08.20, 16:01
        Tak tak, tylko w Polsce ludzie nie pilnują dzieci, zdarzają się utonięcia i w ogóle głupota to cecha Polaków pośród mądrych narodów. Proponuję się puknąć w głowę.
        • wapaha Re: utonięcia 03.08.20, 17:35
          Ryzyko utonięcia w Polsce jest dwukrotnie wyższe niż średnio we wszystkich krajach UE - wynika z analizy Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny.

          Trzeba zaznaczyć również, że są pewne doświadczenia państw zachodnich (...) większego nadzoru różnych służb nad akwenami, szczególnie nad dzikimi kąpieliskami lub akwenami, które są wykorzystywane do celów rekreacyjnych, ale nie są bezpośrednio do tego przystosowane, np. zbiornikami retencyjnymi - dodał Halik.

          www.newsweek.pl/polska/liczba-utoniec-w-polsce-i-unii-europejskiej-statystyki/f7j73bx

          W czasie letnich wakacji w Polsce topią się 4 osoby dziennie. W roku 2013 w lipcu i sierpniu utonęło aż 250 osób a holenderskie media obiegła wiadomość o tonących Polakach. W jeden gorący weekend utonęło w Holandii pięciu Polaków. Holenderska Służba Ratunkowa co roku prowadzi kampanię informacyjną dla Polaków. Holenderskie wody bywają zdradliwe!
          www.wiatrak.nl/26105/polacy-tona-w-holandii-zbyt-czesto-czyli-goracy-weekend-z-piwem-nad-woda

          Dla kontrastu można przytoczyć dane na temat utonięć w krajach Europy Zachodniej, takich jak Niemcy, Wielka Brytania czy Francja. W 2012 roku na terenie
          Niemiec utonęło 383 osób, co w przeliczeniu na wskaźnik crude death rate wynosi
          jedynie 0,51 i stanowi 0,05% wszystkich zgonów w kraju. Z kolei w Wielkiej Brytanii w analogicznym okresie utonęło 322 osoby, co w przeliczeniu na 100 tys.
          mieszkańców wynosi 0,42 i również stanowi to 0,05 % ogólnej liczby zgonów.
          W 2010 roku we Francji utonęło 1047 osób, z których dużą liczbę stanowili turyści
          zagraniczni. Wskaźnik crude death rate obliczony w 2010 roku dla Francji wyniósł
          1,66.


          moja uwaga- wskaźnik ten ( s.2 zalinkowanego opracowania) w 2014 wyniósł 1,68 ( 2013-1,84)
          link
          • rexona_sport Re: utonięcia 04.08.20, 05:58
            Ja zgadzam się ze może być lepiej i daleko mi od stwierdzenia ze dobrze jest jak jest i nie ma co edukować tylko denerwuje mnie to wrzucanie na Polaków przy każdej okazji, równie dobrze można poszukać danych o utonieciach na Ukrainie albo Białorusi albo w Kolumbii czy cokolwiek, no są jeszcze inne narody niż Holandia i to ze u nas jest więcej utonięć nie jest jakaś specjalna cecha narodowa. A czasami czytając to forum aż zimno mi się robi od stwierdzeń „polactwo” itd, może przewrażliwiona jestem.
            • semihora Re: utonięcia 04.08.20, 07:02
              Tak, jesteś przewrażliwiona i nie umiesz wziąć na klatę narodowych przywar.
    • alpepe Re: utonięcia 03.08.20, 15:12
      Szczerze? To, co napiszę, zabrzmi bez serca, ale jak patologia nie chce dbać o potomstwo, to ty też nie musisz, z tego potomstwa też wyrosną tacy rodzice, chyba nie sądzisz, że zdarzy się cud?
      Natomiast podziwiam, szczerze, choć, znając mnie, sama zachowałabym się podobnie jak ty, z tym, że po mojej interwencji rodzicielka by się zwinęła z plaży w pięć minut ze wstydu.
      • leann32 Re: utonięcia 03.08.20, 15:34
        dzieci szkoda sad co taki maluch winny że ma taką durną matkę? pod blokiem to może nie zginie, z okna nie wypadnie - i jakoś do 18 stki dobrnie w jednym kawałku ale nad wodą? sad nie ma szans.
      • waleria_s Re: utonięcia 03.08.20, 16:53
        Byś się zdziwiła, że zwiną się z plaży, prędzej bym obstawiała, że Cię taka rodzinka zbluzga.
      • m_incubo Re: utonięcia 03.08.20, 17:45
        Założę się o wiele, że to jednak ty byś się musiała pierwsza zwinąć, gdybyś próbowała odwołać się do wstydu tej babki smile
        • alpepe Re: utonięcia 03.08.20, 20:00
          Nie, opierdoliłabym ją, że na aborcję nieco za późno, to jak chce zabić dziecko, to dyskretniej.
          • kira02 Re: utonięcia 04.08.20, 13:17
            Zbluzgalaby Cie i wyzwala od wariatek.A w ogole to pilnuj wlasnego nosa, a nie jej bombelka i tyle. Z chamstwem/ glupota nie wygrasz.
        • karme-lowa Re: utonięcia 03.08.20, 20:36
          m_incubo napisała:

          > Założę się o wiele, że to jednak ty byś się musiała pierwsza zwinąć, gdybyś pró
          > bowała odwołać się do wstydu tej babki smile
          >
          Dokładnie😁
    • wapaha Re: utonięcia 03.08.20, 15:18
      Dziękuję za wątek
      Sama na emamie wątków nie załądam- ale gdybym miała to zrobić to byłby właśnie taki
      Niestety , zgadzam się z toba.
      Niestety rodzice są ..niefrasobliwi. I nie, to nie ja jestem zbyt sztywna. Mam zobaczenie "zawodowe" i idąc na plażę nigdy nie wchodze pierwsza do wody bo najpierw ogarniam wzrokiem akwen, okolicę, wyłuskuję obiekty które mogą być ewentualnie zagrożone i je obserwuję. To mimowolne , nie potrafię inaczej
      Mam wiele obserwacji i wiele do zarzucenia dorosłym którzy puszczają dzieci samopas , ufni ich umiejetnością. Które to umiejetności nad Bałtykiem nie są w ogóle istotne a i w jeziorze w gronie wygłupiających się małolatów- też mogą sie nie przydać.
      Obserwuję - smarfonizm nad wodą i to mnie przeraża uncertain Ludzie nie zdają sobie sprawy, że woda to żywioł-a żywiołu nie da się przewidzieć.. Obserwuję młodych gniewnych- wypływających na środek jeziora lub drugi brzeg- pływających stylem mocno niepewnym , skaczących z pomostu ale też starych głupich- którzy puszą się niby w tańcu godowym

      Pisałam w wątku gaskamy- nie dajcie się zwieść że alkohol to główna przyczyna utonięć. NIE JEST TAK. W zeszłym roku TYLKO 25% utonięć było u ludzi pod wpływem alkoholu. Dla mnie to tylko. Bo oznacza, że 75% topielców to byli ludzie których zwiodły własne umiejetności, którzy byli zbyt pewni siebie, którzy przecenili swoje siły a nie docenili wody.
      • wapaha Re: utonięcia 03.08.20, 15:23
        Rany ile błędów uncertain Wybaczcie
      • ga-ti Re: utonięcia 03.08.20, 15:35
        To Ty okiem specjalisty patrzysz?
        Ja mam wrażenie, że ludzie liznęli trochę dalekiego świata i podchodzą z lekceważeniem "Bałtyk, a co to za morze, ja w oceanie pływałam. Tatry, ot górki takie, nie to co Alpy, w których byliśmy na nartach. Jezioro, e tam, tocz to tylko jezioro, nie to co ... " itp.
        No i młodzież, gdzie wiadomo że rozum śpi, zwłaszcza w większej grupie.
        • wapaha Re: utonięcia 03.08.20, 15:52
          To Ty okiem specjalisty patrzysz?

          Nie wiem czy specjalista : ratownik wopr, instruktor pływania, pływaczka od 35 lat

          Ja mam wrażenie, że ludzie liznęli trochę dalekiego świata i podchodzą z lekceważeniem "Bałtyk, a co to za morze, ja w oceanie pływałam. Tatry, ot górki takie, nie to co Alpy, w których byliśmy na nartach. Jezioro, e tam, tocz to tylko jezioro, nie to co ... " itp.

          Tak, dokładnie. Bagatelizują żywioł. Ja mimo swoich umiejętności nie odważyłabym się na taką brawurę..

          No i młodzież, gdzie wiadomo że rozum śpi, zwłaszcza w większej grupie.

          Wiesz ci, ich ( trzeźwych) najłatwiej mi usprawiedliwić i ich jest mi szkoda. Durne to takie, niby nie dziecko a jeszcze nie dorosły, niby może być samodzielny ale nie ma zdolności przewidywania i myślenia abstrakcyjnego które POWINIEN mieć dorosły człowiek. Ponosi ich, to prawda ( dlatego tak ogromna rola rodziców)
          • bywalec.hoteli Re: utonięcia 03.08.20, 17:10
            Co jak co ale Wapaha to na pływaniu i wodzie się zna. @Wapaha, polecisz bojkę nadmuchiwaną?
            • wapaha Re: utonięcia 03.08.20, 17:39
              Ja mam tę i tę polecam ( niezawodna od kilku lat)
    • ga-ti Re: utonięcia 03.08.20, 15:26
      Moja matka nie umiała pływać, w wodzie bawiliśmy się z ojcem, a mama stała po kolana w wodzie i nas pilnowała, krzycząc co chwila. Nie raz śmiałyśmy się z tego.
      Teraz ja stoję po kolana w wodzie i drę się na dzieci, żeby za daleko nie odpływały wink Pilnujemy zawsze, ja albo mąż, on świetnie pływa, więc dalsze wyprawy tylko z tatą. Nastolatki są teraz na etapie 'nie rozbiorę się!', ale najmłodsze lubi pływać, zawsze zakładam mu 'rękawki', nawet teraz gdy pływa bez kółka, makaronu.
      No niestety rodzice są nieodpowiedzialni. I chociaż prawdą jest, że nie da się dziecka upilnować i nawet gdy masz go na oku cały czas to sobie może krzywdę zrobić, to jednak są miejsca, gdzie lepiej być nadopiekuńczym.
    • m_incubo Re: utonięcia 03.08.20, 15:34
      Bo ogrom ludzi to zwyczajni imbecyle.
      • kozica111 Re: utonięcia 03.08.20, 18:51
        Imbecyle...ale dzieci szkoda...
    • berdebul Re: utonięcia 03.08.20, 15:40
      Dlatego w sezonie unikam wody. uncertain Inaczej robię za psa pasterskiego, wyciągam, ratuję, holuję, zdarzyło mi się łowić topiącego się pacana (po alkoholu...), który postanowił pokazać kto przepłynie jezioro i ma dłuższego penisa. 🙄
      Nienawidzę takich sytuacji. Sama pływam ostrożnie, używam zabezpieczeń (bójka...), mam coś co wydaje dźwięk (gwizdek) itd.
    • szarotka83 Re: utonięcia 03.08.20, 15:45
      Niestety też ostatnio byłam świadkiem jak na zatłoczone plaży przy jeziorze diedmiolatek dostał polecenie pilnowania 2 młodszych dziewczynek. " Bo jesteś chłopcem i jesteś najstarszy". W tym czasie trójka dorosłych, z którymi przyszły dzieci rozłożyła się w kółeczka i beztrosko opalała 😕
    • kryzys_wieku_sredniego Re: utonięcia 03.08.20, 15:46
      Na materacyku się pływa po głębokiej wodzie jak się pływać umie ... nie wyobrażam sobie inaczej, bo na jeziorze nie raz mi materacyk zwiało i poniosło 20m dalej a ja za nim wpław, żeby odzyskać - kiedyś tak z 500 m wzdłuż brzegu łapałam, aż mnie uratowali panowe z motorówki łapiąc materac i przyholowując do mnie.
      Swoją droga dlaczego materace i koła obowiązkowo nie mają rączek do trzymania - moje oba mają.
      • waleria_s Re: utonięcia 03.08.20, 17:02
        Nie umiem pływać i w życiu bym nie wpadła na pomysł na zakupu materacyka, flaminga itp. Spanikowałabym tak bardzo w razie wpadnięcia do wody, że pewnie bym się utopiła. Naprawdę mnie zastanawia brawura niektórych, pływać nie potrafię, ale moczę się po samą szyję, wypływam sobie na materacu na głęboką wodę, przykro pisać, ale to jest jednak selekcja. Zanurzę się maksymalnie do kolan, trochę ponad i to w pobliżu partnera, na więcej z brakiem umiejętności pływania nie mam odwagi.
        • little_fish Re: utonięcia 03.08.20, 17:48
          Można umieć pływać i utopić się zlatujac z materaca dalej od brzegu. Nagrzane ciało, woda zimniejsza niż na brzegu, skurcz, zaskoczenie, zachłyśnięcie....
          • 35wcieniu Re: utonięcia 03.08.20, 18:35
            Dokładnie tak. Większość tonących potrafi pływać- albo im się wydaje że potrafią.
            Większość osób, które zupełnie nie potrafią pływać nigdy w życiu i za żadne pieniądze nie wypłynęłoby na głębokie jezioro na materacu.
            • little_fish Re: utonięcia 03.08.20, 18:38
              No właśnie...
        • hosta_73 Re: utonięcia 03.08.20, 23:25
          Nie potrafię pływać (tzn. trochę żabką-rozpaczliwcem, na plecach lubię dryfować i tyle) boje się głębokiej wody, muszę czuć grunt pod nogami. I dlatego nie lubię materacy. Najbardziej lubię pływać w dużym kółku, nadając co kawałek czy do dna dostaję. Jeśli nie to robię lekko nerwowy odwrót 🙂
    • jakis_wolny Re: utonięcia 03.08.20, 15:53
      Dokładnie takie same mam spostrzeżenia. Ludzie są mocno niefrasobliwi. Mój mąż nurek ma zakaz interweniowania (ode mnie, boję się po prostu o niego ) oczywiście ma takie same ciągoty, że z czujnością wypatruje potencjalnych ofiar wody uncertain
    • fornita111 Re: utonięcia 03.08.20, 16:01
      Smiertelna glupota wink I kompletny brak leku przed zywiolem, widoczny nie tylko nad woda, ale tez np w gorach. Wiekszosc ludzie zyje w takim oderwaniu od natury, ze nie potrafia pojac, ze jezioro/rzeka/morze to NIE basen. Wydaje im sie, ze naturalne zbiorniki to "taka sama woda" jak aquapark. Nie ma na to rady.
    • aracon Re: utonięcia 03.08.20, 16:24
      Ludzie w Polsce nie są uczeni nie tylko pływania, ale też zachowania w wodzie i nad wodą. Nie są obyci z wodą za grosz. Dzieci nie są uczone pływania i bezpiecznych zachowań w wodzie. Naprawdę nie wystarczy 1 semestr, pływania raz w tygodniu. Żeby dobrze pływać trzeba to robić systematycznie przez parę lat i zaczynać w jak najmłodszym wieku. Większość rodziców nie umiejących pływać nawet nie ma takiej świadomości, a przede wszystkim chęci i wiedzy. Wychowywałam się niemalże w wodzie, trenowałam sport wodny. Kiedy byliśmy nastolatkami siedzieliśmy nad wodą od wiosny do jesieni. W zimie basen. Nikt z nas nigdy nie miał żadnej niebezpiecznej sytuacji, nigdy nie pływaliśmy po alkoholu, mierzyliśmy siły na zamiary. To było nam wpajane przez trenerów przez lata. Wody się nie lękam i nie demonizuje, ale mam też respekt przed rzekami czy wzburzonym morzem. Swoje dzieci uczyłam pływać od niemowlęctwa i choć nigdy nie pływały sportowo pływają najlepiej wśród swoich znajomych. Zachowują się w wodzie jak wydry, czerpią z wody radość, ale znają zasady.
      • wapaha Re: utonięcia 03.08.20, 16:43
        Zachowują się w wodzie jak wydry, czerpią z wody radość, ale znają zasady.

        Clue tematu
        Umiejętności to jedno- znajomość zasad to drugie..
      • taka-sobie-mysz Re: utonięcia 03.08.20, 17:01
        Ja też pływałam w młodości wyczynowo, a nie udało mi się zaszczepić mojemu dziecku miłości do pływania sad Chodzi na basen raz w tygodniu, ciągle narzeka, że ona nie chce, że basen jest głupi. Zmiana szkółki pływackiej nic nie dała, nie wiem już, jak ją przekonac.
        Ale basen jako miejsce to wygłupiają się bardzo lubi.
        W każdym razie zastanawiam się, czy teraz trenerzy poruszają na takich zajęciach kwestie bezpieczeństwa nad wodą. Moje dziecko nic nie mówiła na ten temat, żeby mieli jakiś pogadanki.
        • wapaha Re: utonięcia 03.08.20, 17:06
          Zmiana szkółki pływackiej nic nie dała, nie wiem już, jak ją przekonac.

          Może forma jej nie odpowiada ? Niech sobie pływa rekreacyjnie a nie "na poważnie". Potrafisz pływać możecie sobie na basen razem chodzić ?

          W każdym razie zastanawiam się, czy teraz trenerzy poruszają na takich zajęciach kwestie bezpieczeństwa nad wodą. Moje dziecko nic nie mówiła na ten temat, żeby mieli jakiś pogadanki.

          Pogadanki może nie -ale na koniec roku rozmowa, przypomnienie zasad bezpieczeństwa itd
          Ale
          Ja np. jesli uczę dzieci ( zresztą dorosłych tez) uczę i pokazuję dlaczego człowiek się topi, jak cięzko jest się utopić ( celowe "topienie") i jak sie ustrzec ( no panic ) oraz ..oczywiście za wiedzą..wpycham dzieciaki do wody i uczę i tłukę żeby zawsze odwracały sie w takich sytuacjach na plecy..( ale to ja, mój autorski "patent")
          • kokosowy15 Re: utonięcia 03.08.20, 17:40
            Miałem w pracy kolegów którzy korzystali z abonamentu swojego i innych, byli na basenie codziennie. Znam też takich, o ile można siebie samego dobrze znać, dla których woda w większej niż wanna ilości mogła by nie istnieć. Mieszkam w mieście któremu powódź nie grozi, dla mnie umiejętność pływania jest równie przydatna jak latania.
            • wapaha Re: utonięcia 03.08.20, 17:43
              Mieszkam w mieście któremu powódź nie grozi, dla mnie umiejętność pływania jest równie przydatna jak latania.

              i co twoja wypowiedz wnosi do wątku ?
              poza tym ze jako opiekun małoletniego nad wodą byłes zagrożeniem takim samym jak woda ?
            • m_incubo Re: utonięcia 03.08.20, 17:49
              Zadziwiające.
              I całe życie nie ruszyłeś się z tego miasta dalej niż do rogatek? Sam, z dziećmi, kiedykolwiek, gdziekolwiek?
              W sumie to by wyjaśniało sporo z twoich postów...
            • aracon Re: utonięcia 03.08.20, 18:57
              Umiejętność pływania może uratować życie .
              • milva24 Re: utonięcia 03.08.20, 20:45
                Życie może uratować również świadomość, że się pływać nie umie. Najgorzej jak ktoś pływać nie umie ale sądzi, że jednak tak.
          • kandyzowana3x Re: utonięcia 03.08.20, 18:13
            Moje dziewczyny są uczone, że w razie wpadnięcia do wody z łódki ( zawsze w kapoku) nie krzyczymy, nie walimy w wodę tylko obracamy się na plecy i robimy gwiazdę. Gdy ustabilizujemy pozycje zawsze można spróbować sięgnąć po gwizdek. Na szczęście nie musiały jeszcze próbować tego na "żywo" , a próby to nie to samo.
            • wapaha Re: utonięcia 03.08.20, 18:24
              kandyzowana3x napisała:

              > Moje dziewczyny są uczone, że w razie wpadnięcia do wody z łódki ( zawsze w kap
              > oku) nie krzyczymy, nie walimy w wodę tylko obracamy się na plecy i robimy gwia
              > zdę. Gdy ustabilizujemy pozycje zawsze można spróbować sięgnąć po gwizdek. Na s
              > zczęście nie musiały jeszcze próbować tego na "żywo" , a próby to nie to samo.

              brawo!
            • mrs.solis Re: utonięcia 03.08.20, 18:47
              Zwroce uwage na to , ze napisalas "w kapoku". Ja, maz i corka chociaz umiemy plywac zawsze na lodce mamy kapoki. Maz byl ratownikiem wodnym i nurkiem, ale nie jest dla niego zadna ujma na honorze ten kapok ubrac. Wielu ludzi nie zadaje sobie trudu, zeby skorzystac z tego wynalazku wyplywajac na wode i w razie wywrotki sie poprostu topia.
              • wapaha Re: utonięcia 03.08.20, 18:53
                Maz byl ratownikiem wodnym i nurkiem, ale nie jest dla niego zadna ujma na honorze ten kapok ubrac

                Otóż to
                Wiesz, ze wielu dorosłych mężczyzn NIE CHCE na zajęciach ćwiczeń z deską. Wstydzą się.
                Podczas gdy na treningach pływackich to norma..
                • kandyzowana3x Re: utonięcia 03.08.20, 19:07
                  Jak rozmawiamy o treningach to dorzucę swoje trzy grosze. Myślę, że w treningu, dzieci w szczególności, zaniedbana umiejętnościa jest właśnie unoszenie się na wodzie z minimum wysiłku. Co większość dzieci, być może z powodu jeszcze niewielkiej tkanki tłuszczowej, wcale nie przychodzi naturalnie. Moja młodsza na początku dość bała się wody i zanurzyć głowę, dlatego jestem jeszcze na etapie woda jest bezpieczna, zawsze sobie poradzisz a jeśli nawet wpadniecie zawsze ktoś po was wróci. Najbardziej zależy mi właśnie na tym by w razie niebezpieczeństwa nie panikowały, umiały się ustabilizować w pozycji na plecach i zawsze miały kapok lna sobie ub bojke pod ręką. Póki co do wody zawsze wchodzą pod nadzorem. Nie wiem czy dobrze robię, ale mam wrażenie, że jeśli teraz będę tłumaczyła zagrożenia związane z wodą wystraszę ja na amen.
                  • wapaha Re: utonięcia 03.08.20, 19:11
                    Póki co do wody zawsze wchodzą pod nadzorem. Nie wiem czy dobrze robię, ale mam wrażenie, że jeśli teraz będę tłumaczyła zagrożenia związane z wodą wystraszę ja na amen.

                    na pewno robisz dobrze, znasz swoje dzieci najlepiej smile
              • asia.sthm Re: utonięcia 04.08.20, 00:05
                I jeszcze zgubnym w narodzie jest przeswiadczenie ze topiacy sie ludzie beda plaskac reka,i i krzyczec o pomoc, a to jest nieprawda. Szczegolnie dzieci topia sie cichutko bez najmniejszego plusku.
            • bywalczyni.hosteli Re: utonięcia 04.08.20, 16:26
              Macie patenty na naukę pływania niemowlaka? Szkółka która działała na naszym basenie ma zawieszone zajęcia, a ja się boję, że ten krytyczny moment już przegapiliśmy. Dziecko nie boi się basenu, chętnie się bawi, ale bez zanurzania.
    • milva24 Re: utonięcia 03.08.20, 19:15
      A ze mnie się śmieją, że świra mam. Kiedyś zaliczyłam semestr pływania na studiach, nie polubiłam tego i zwyczajnie się boję. Dzieci swoje nad Bałtykiem trzymam za rękę i ja idę bliżej brzegu, one mogą się zanurzyć do kolan. Popływać mogą na znanym mi jeziorku gdzie woda do pomostu sięga mi do pach więc jakby co dziecko za łeb jestem w stanie wyciągnąć. Z tym pilnowaniem cudzych dzieci rozumiem Cię bo ja mam coś takiego w Ikea, że swoje dzieci zostawiam w Smalandii a potem pilnuję obcych dwulatków bo do zostawienia w sali zabaw za małe więc rodzice biorą ze sobą a później nie zwracają uwagi.
    • daisy Re: utonięcia 03.08.20, 20:32
      tak jest
      a kiedy się coś stanie, to zawsze usłyszysz, że "odwróciłam się tylko na sekundę" i "dziecko może zginąć nawet jeśli cały czas na nie patrzysz"
      otóż G-Prawda i tyle, ludzie kompletnie nie mają i nie używają wyobraźni, a raczej robią tak, jak im wygodnie
      z dziećmi nad jeziorem nigdy nie leżę i się nie opalam, jeśli są w wodzie, chociaż to pływające nastolatki - zawsze siedzę na pomoście i cały czas ich obserwuję (chociaż się nie wtrącam)
      • milva24 Re: utonięcia 03.08.20, 20:42
        No nie, czasami wystarczy odwrócić się tylko na sekundę. Co więcej, czasami krzywda stanie się dziecku matki, która odwróciła się tylko na sekundę a w zdrowiu dorosłości doczeka tej olewającej. Co nie znaczy, że trzeba ignorować zasady bezpieczeństwa oczywiście.
        • daisy Re: utonięcia 03.08.20, 20:47
          no więc NIE
          nad wodą i na plaży NIE wystarczy odwrócić się tylko na sekundę
          może na klifach Dover owszem, ale też da się wcześniej zareagować
          • milva24 Re: utonięcia 03.08.20, 23:32
            No widzisz ja mam taką wizję, że się jednak da dlatego się nie odwracam i niemal nie mrugam wink Kiedyś mi dziecko wówczas dwuletnie "zginęło" w restauracji z ogródkiem. Siedzieliśmy na zewnątrz, poszłam z nią i ze starszą do toalety, wyszliśmy z zamykanej kabiny do nie zamykanego przedsionka gdzie była umywalka, umyłam jej pierwszej, starsza 5 lat myła obok i chciała ręcznik papierowy. Odstawiłam ją, odwróciłam się do podajnika z ręcznikami, podałam starszej coś tam jeszcze powiedziałam, minuta może minęła, odwracam się a młodszej nie ma. Atak serca na miejscu, szybko starszą za rękę i szukamy. Nieźle zdążyłam się wystraszyć zanim ją znalazłam przy naszym stoliku. Trzęsłam się jeszcze z pół godziny.
    • hanusinamama Re: utonięcia 03.08.20, 22:56
      Mnie te dzieci psują nerwy. Wchodze do wody ze swoim (jak z dójką to idziemy razem ja i mąz, dorosły na jedno dziecko) a wkoło masa "bezpańskich". No kurcze tez patrze na te obce czy nie topią...ludzie to mają zimne nerwy.
      Albo jeden dzien była czerwona flaga - silne fale, silny wiatr...i wchodzą na okolo 10 latki naprawde głeboko...
    • palacinka2020 Re: utonięcia 04.08.20, 08:16
      Moja matka zaslugiwalaby na tytul madki roku. Boi sie wody panicznie, nie wejdzie dalej niz do kolan zwlaszcza gdy sa fale. Ale nam pozwalala. Plywac oczywiscie nie umielismy, bo nie bylo sie gdzie nauczyc ani od kogo (nie bylo basenu w naszym miescie, nie bylo plywania w szkole, rodzina plywac nie umiala). Pilnowalismy sie troche nawzajem, jak mnie fala zakrywala to podskakiwalam do gory.
      Oczywiscie po latach mysle ze to cud, ze wszyscy przezylismy. Corke zapisze na nauke plywania od przedszkola (sama juz umiem, nauczylam sie na studiach).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka