Dodaj do ulubionych

O kobietach

22.08.20, 00:03
Niektóre nicki uporczywie zarzucają mi mizoginię, rzekomą nienawiść do kobiet.

No to pochylę się nad tym tematem i zarzucę na forum parę spostrzeżeń dokonanych przez facetów.

Prawda to, czy fałsz?

- seks dla wielu kobiet jest po coś, służy wyłącznie jako narzędzie do uzyskania czegoś (związku, dziecka/dzieci, stabilizacji materialnej, podniesienia samooceny) ; potrzeby seksualne większości kobiet są zdecydowanie przereklamowane, do tego automatycznie słabną po urodzeniu dzieci
- mężczyzna potrzebuje stałego związku z kobietą i dobrze mu to robi na zdrowie, kobieta doskonale daje sobie radę sama, zwłaszcza w okresie starości - gdy facet kopnie w kalendarz czuje ulgę
- kobiety nie są romantyczne, mężczyźni jak najbardziej; dawny przeszły związek dla kobiety nic nie znaczy, mężczyzna potrafi go rozpamiętywać do końca życia ; kobieta może praktycznie zapomnieć byłego męża, mężczyzna nigdy nie zapomni byłej żony
- kobiety uwielbiają grać osoby pokrzywdzone przez los, tymczasem wiele z nich to cwane "pasażerki na gapę" przyklejone do męskich zasobów, huby pasożytujące na drzewie
- marzenie mężczyzny to mieć święty spokój i nie robić nic, ewentualnie przedtem jeszcze dobrze pochlać i się spuścić; marzenie kobiety to sprawne zadaniowanie mężczyzny w typie 'spracowanego wiernego kunia'
- przyjaźń między kobietami to chwilowe zawieszenie broni dwóch myśliwych, gdy tylko pojawi się atrakcyjna zwierzyna do odstrzału na horyzoncie, żadna z nich nie będzie w najmniejszym stopniu lojalna wobec drugiej

<wyciąga popcorn i czeka na jatkę> big_grin
Obserwuj wątek
    • lysy_z_brazzers001 Re: O kobietach 22.08.20, 02:14
      Tak, ja były i nieudany związek rozpamiętuję codziennie, podczas gdy dla tamtej łani pewnie byłem tylko nic nie znaczącym epizodem. Natomiast są Riki kobiety autentycznie zafiksowane na punkcie seksu, tylko szkoda że potrafią się spotykać z dwoma bzykaczami równolegle i mieć np. ponad 30 partnerów za sobą. Na na taką zboczoną bym miał apetyt, ale kurde, jakby była gdzieś tak po 5 partnerach i nie po onsach bez gumy.
    • fitfood1664 Re: O kobietach 22.08.20, 07:47
      wszystkie punkty jakie tu poruszyłeś zależą w wielkim stopniu o d jakości mężczyzny, z którym są jak i od jego umiejętności, bo:

      - nie każdy facet wie co robić z kobietą w łóżku, a jak już coś to robi to wyłącznie dla siebie, rozbudzonej kobiey kijem od seksu nie odgonisz, tak więć jeśli partnerka się miga od obwiązku małżeńskiego, zastanów się nad sobą

      - kobieta doskonale daje sobie radę sama, jeśli miała nieszczęście ciągnąć przez lata za sobą jakiegoś uja, jeśli to był prawdziwy facet, uwierz, nie czuje ulgi

      - kobiety są romantyczne i rozpamietują dawne związki, z mężczyzną życia, z ujem nie

      - tu już żal komentować, z kim ty się zadajesz?

      - o, tu się zgadzam, mieć święty spokój i nie robić nic, marzenia każdego samca, normalny mężczyzna jest zadaniowy tak jak kobieta, a najlepiej osiąga się cele razem

      - faceci są lojalni w równym stopniu co kobiety w takich sprawach
      • riki_i Re: O kobietach 22.08.20, 10:24
        Uprzedzam, że we wszystkich odpowiedziach w tym wątku będę dokładnie taki, jakim chcą mnie widzieć hejterki. Czyli prowokacyjnie antykobiecy.

        Jedziemy.

        fitfood1664 napisał(a):

        > wszystkie punkty jakie tu poruszyłeś zależą w wielkim stopniu o d jakości mężcz
        > yzny, z którym są jak i od jego umiejętności,

        Nie, te punkty zależą od wewnętrznego układu sił w związku i od tego, czy kobieta czuje się w nim pewnie, czy wprost przeciwnie. Jeśli boi się porzucenia przez mężczyznę, a zależy jej na nim z różnych powodów (status materialny, prestiż, wygoda, chęć zaciążenia etc.), to będzie boginią seksu, czułą romantyczką i co tam jeszcze sobie ten facet zażyczy. Natomiast jeśli w związku uda jej się zdominować mężczyznę i wziąć go pod pantofel, wtedy maski opadają i można być sobą - najczęściej w postaci zerolibidowej zołzy skupionej na codziennym zadaniowaniu domowego konia pociągowego.

        > - nie każdy facet wie co robić z kobietą w łóżku, a jak już coś to robi to wyłą
        > cznie dla siebie, rozbudzonej kobiey kijem od seksu nie odgonisz, tak więć jeśl
        > i partnerka się miga od obwiązku małżeńskiego, zastanów się nad sobą

        Kijem nie odgonisz, a potem w cudowny sposób odwrotnie - kijem nie zagonisz. A jeśli już, to w formie gadającej kłody - "masz 30 sekund". BTW to nie jest wątek o mnie, wypraszam sobie wycieczki osobiste.

        > - kobieta doskonale daje sobie radę sama, jeśli miała nieszczęście ciągnąć prze
        > z lata za sobą jakiegoś uja, jeśli to był prawdziwy facet, uwierz, nie czuje ul
        > gi

        Czekamy na definicję 'prawdziwego faceta nie uja'. Czyżby zadaniowany kuń pociągowy?

        > - kobiety są romantyczne i rozpamietują dawne związki, z mężczyzną życia, z uje
        > m nie

        Rozmawiałem z wieloma kobietami, młodymi i starymi, także babciami na finiszu życia, na temat ich przeszłych związków. Oprócz 93-letniej pani, której chłopak zginął w Powstaniu Warszawskim i która już nigdy do końca życia (zmarła niecałe 5 lat temu) nie miała jakiegokolwiek innego mężczyzny, nie spotkałem cienia postawy romantycznej. Ewentualnie coś na kształt zakłamanego ołtarzyka, poświęconemu komuś kto na szczęście dawno temu umarł, więc można tkać na jego temat do otoczenia bajki o utraconej szczęśliwości (w przypadku "ołtarzyka" real prawie zawsze był dokładnie odwrotny)

        > - tu już żal komentować, z kim ty się zadajesz?

        Mam oczy i wiele widziałem. Niekoniecznie muszę "się zadawać", żeby widzieć. Dla pierdyliarda kobiet facet to jest "byk na mięso".

        > - o, tu się zgadzam, mieć święty spokój i nie robić nic, marzenia każdego samca
        > , normalny mężczyzna jest zadaniowy tak jak kobieta, a najlepiej osiąga się cel
        > e razem

        W jaki sposób razem, jeśli piszesz, że celem każdego samca jest święty spokój i nie robić nic? Przecież to są pragnienia dokładnie odwrotne niż u każdej kobiety, która po 80-tce będzie się zapisywać na uniwersytety trzeciego wieku, szlajać po sanatoriach, pędzić na castingi do "sanatorium miłości" i generalnie wykazywać energię małego pułku wojska. Gdzie są tu punkty styczne z mężczyzną, który chciałby całymi dniami siedzieć na leżaku w przyjemnych okolicznościach przyrody i patrzeć w przestrzeń?

        > - faceci są lojalni w równym stopniu co kobiety w takich sprawach

        Nieprawda. Bzykniecie dziewczyny swojego kumpla traktowane jest jako najwyższa nielojalność i skreślenie for ever. Mężczyźni kończą znajomości i nigdy więcej ze sobą nie rozmawiają tylko z dwóch powodów - kłótni o pieniądze i o kobiety.
        • gama2003 Re: O kobietach 22.08.20, 10:35
          Oj Riki. Nigdy nie byłeś kobietą , prawda ?

          Wszystko co napisałeś, moglaby napisać kobieta o facetach. Zaręczam. I chyba tu jest Twój problem. Zafiksowałeś się na swoich poglądach, przykrych doświadczeniach i informacjach innych.
          Spotkałeś kiedyś ludzi przyzwoitych ?
          Jeśli tak, to czemu się takimi nie otaczasz.
          Bo ci i te których opisujesz w kolejnych watkach to sama życiowa rozpacz. Tak tym przesiąknąłeś, że uważasz że wiesz o ludziach wszystko.
          Myślę też, że sporo kobiet skrzywdzileś. O tak. Sportowo przygodowo. Ich nie pamiętasz.
          Bo pamiętasz wyłącznie te, które zagrały Ci na nosie.
          Gorzkniejesz coraz bardziej. Smutny ten Twój świat.
          • riki_i Re: O kobietach 22.08.20, 11:27
            gama2003 napisała:

            > Spotkałeś kiedyś ludzi przyzwoitych ?
            > Jeśli tak, to czemu się takimi nie otaczasz.

            Pisałem też sporo o ludziach przyzwoitych. Ale do rzeczy. Dla kobiety nie ma najmniejszego znaczenia, czy facet jest przyzwoity, czy nie. On ma być przydatny. Jeśli kobieta osiągnie swój cel i uzna, że dany samiec wypełnił już swoją rolę, bez wahania wyrzuci go na śmietnik. Pewien kolega, wysoko ustawiony samorządowiec, wziął ślub z szeregową działaczką partyjną z prowincji. Wsadził ją do miejskiej spółki. Z czasem dochrapała się ona funkcji w zarządzie tej spółki, co się wiąże z dużymi pieniędzmi i prestiżem (Warszawa) . Od tego czasu ów kolega dla niej po prostu nie istnieje, traktuje go jak powietrze i czeka tylko aż dzieci dojdą do osiemnastki. On już wypełnił swoją rolę, nie jest jej do niczego potrzebny.

            > Myślę też, że sporo kobiet skrzywdzileś. O tak. Sportowo przygodowo. Ich nie pa
            > miętasz.
            > Bo pamiętasz wyłącznie te, które zagrały Ci na nosie.

            Józio Ci odpowiedział.
            • gama2003 Re: O kobietach 22.08.20, 12:30
              W takim razie nie jestem kobietą.
              Możliwe, że nawet człowiekiem nie, bo przyzwoitość to dla mnie cecha pierwszego wyboru i najwyższej ceny.
              Idealizm, że takich ludzi jest wielu przeszedł mi dawno i boleśnie. Kanalie mają swoich przedstawicieli obojga płci. Jedyne wyjście to zmykać z zasięgu takich ludzi.
              I nie jestem wyjątkowa - z moich obserwacji przyzwoitości partnera pragną wszyscy. W sensie uczciwości, lojalności itd. Brzmisz jak frustrat dostający bęcki od bab wybieranych według jednego klucza. I takich mających kolegów.
              I nie pamiętam byś napisał choć jedną dobrą rzecz o własnej żonie. Myślę, że tu jest punkt zapalny i potrzeba potwierdzenia, że baby są wyłącznie złe. Ciekawa jestem ( formowo plotkarsko ) tej kobiety.

              A wiedzę o Tobie czerpię jedynie z tego co piszesz. Wyłącznie.
              I powiem szczerze, że Twoja obecność na tym forum jest obserwacyjnie fascynująca. Bo jest absolutnym dysonansem między wizerunkiem macho i ogromem specyficznych doświadczeń a miejscem i gronem w którym się tu wypowiadasz.
              • riki_i Re: O kobietach 22.08.20, 12:49
                Wbrew wielu forumkom prostym jak budowa cepa i potrafiącym jedynie prezentować kolejne odsłony swojego 'ja, ja, ja" w swobodnym strumieniu świadomości, staram się tu poruszać tematy wykraczające poza czubek własnego nosa.

                Wiwisekcja własnego życia, szczegółowe ględzenie o żonie, dzieciach, teściowej, psie, kocie i wędrownym szczurze z sąsiedztwa to nie moja bajka. Abstrahując od tego co forum robi z ludźmi spowiadającymi się pod jednym nickiem ze szczegółów swojego życia, ja nie mam w sobie aż takich pokładów ekshibicjonizmu. Poza tym, ze zdawkowych wzmianek o moim życiu, jakie umieszczam w niektórych postach, też można się czegoś dowiedzieć. Ty byś chciała, żebym tu wyjechał z jakąś rzewną autobiograficzną historią biednego misia, tak? To by pasowało do koncepcji?

                A wypowiadam się akurat tutaj, bo tu jest duży ruch i dyskusja czasem merytoryczna.
                • gama2003 Re: O kobietach 22.08.20, 13:11
                  Czyli kaganek oświaty.

                  Fakt, można sobie wyrobić opinię po lekturze Twoich wątków. Tylko inną od oczekiwanej.
                  Rysujesz tym co piszesz nie sylwetkę znawcy życia, natury kobiet i mężczyzn, osoby o ogromnej w tym temacie wiedzy i aktualizowanym doświadczeniu.
                  A postać bardzo rozczarowanego życiem faceta, sobą też rozczarowanego. W sumie nierzadkie.
                  Jestes niesprawiedliwy w ocenie ludzi. Trafiałeś na kobiety, które sam wybierałeś. I powtarzam- według tego samego klucza. Może faktycznie życie zawodowe wrzuciło Cię w konkretne, specyficzne środowiska i bierzesz to za normę.
                  Rozczarowanie. To wyświetla mi się na grubo w Twoich wątkach. I zawoalowana potrzeba jatki z nami mimozami forumowymi. Czemuś czujesz się mądrzejszy i lepszy.
                  A żony jestem ciekawa, czy to harpia, czy rozczarowana przyzwoita kobieta zaplątana w długoletnie małżeństwo. Może też kompletnie nieświadoma kogo ma obok.
                  Ciekawe co by tu napisała.
                  • pade Re: O kobietach 22.08.20, 15:00
                    Ja nie tylko rozczarowanie widzę, ale i gorycz. Oraz żal, że to, co fajne się już się skończyło i raczej nie wróci. I lęk przed tym, co dalej.
                    W sumie to naturalne uczucia, sęk tylko w tym, jak się je wyraża.
                      • pade Re: O kobietach 22.08.20, 15:18
                        Dla mnie moja młodość też była absolutnie zajebista.
                        Na tyle zajebista, że nie mam potrzeby smęcić na forum od lat, jacy to faceci są źli, podli, podstępni i bóg wie co jeszcze, bo w ogóle tak nie uważam. Mam mnóstwo fajnych wspomnień.
                      • ggrruu Re: O kobietach 24.08.20, 22:11
                        Triss, problem w tym, że Ty i Riki zachowujecie się jak ludzie, którzy przez całe życie mówi "a przed wojną...", nie zauważając, że świat się zmienił. Ta Wasza najntisowość jest jak niemodny ciuch - rzuca się w oczy i postarza
                        • riki_i Re: O kobietach 25.08.20, 00:02
                          ggrruu napisała:

                          > Triss, problem w tym, że Ty i Riki zachowujecie się jak ludzie, którzy przez ca
                          > łe życie mówi "a przed wojną...", nie zauważając, że świat się zmienił. Ta Wasz
                          > a najntisowość jest jak niemodny ciuch - rzuca się w oczy i postarza

                          Przecież ani ja, ani Triss nie mówimy, ze dziś ma być tak jak ćwierć wieku temu. Przytaczanie jakichś zdarzeń czy doświadczeń z przeszłości może mieć rozmaity walor w rozmowie i niekoniecznie stanowić "ostateczny argument" na zasadzie 'a bo ja wiem lepiej'.
                • siwa-faryzeuszka Re: O kobietach 24.08.20, 09:12
                  riki_i napisał:

                  > Wbrew wielu forumkom prostym jak budowa cepa i potrafiącym jedynie prezentować
                  > kolejne odsłony swojego 'ja, ja, ja" w swobodnym strumieniu świadomości, staram
                  > się tu poruszać tematy wykraczające poza czubek własnego nosa.


                  ahahahahahahahahahahahhahaha nie śmiejmy się już lol

                  za czubek nosa wychodzisz, ale za długość siurka to już raczej nie
            • fitfood1664 Re: O kobietach 22.08.20, 14:57
              No widzisz, a ja znam gostka, który parę lat spędził z laską w kórej był po uszy zakochany, była wyjątkowo piękna i zawsze "zrobiona" tak, że czułam się przy niej jak stary dywan. Rzucił ją w mig dla innej, bardzo bogatej panny, jak tylko nadarzyła się okazja, dzięki której wybił się i prywatnie i zawodowo, bywa i tak... Nie wiem czy ją kocha, ale zdradza namiętnie. Czy mam z tego wyciągać wnioski równie bystre jak twoje o kobietach?
              • riki_i Re: O kobietach 22.08.20, 16:36
                fitfood1664 napisał(a):

                > No widzisz, a ja znam gostka, który parę lat spędził z laską w kórej był po usz
                > y zakochany, była wyjątkowo piękna i zawsze "zrobiona" tak, że czułam się przy
                > niej jak stary dywan. Rzucił ją w mig dla innej, bardzo bogatej panny, jak tylk
                > o nadarzyła się okazja, dzięki której wybił się i prywatnie i zawodowo, bywa i
                > tak... Nie wiem czy ją kocha, ale zdradza namiętnie. Czy mam z tego wyciągać wn
                > ioski równie bystre jak twoje o kobietach?

                Nie wiem. Wiem natomiast, że liczba mężczyzn - szmat rośnie w zastraszającym tempie. Strasznie jest to smutne, kiedyś podobne zachowania były absolutnym wyjątkiem. Na studiach miałem tylko jednego kolegę, do tego wziętego modela o amerykańskim typie urody, który dla swoich korzyści mógł przeleciec najgorszego kaszalota. Tym sposobem skutecznie załatwił sobie sporo spraw z gatunku niezałatwialnych. Najtrudniejszą, mieszkaniową, załatwiła mu dziewczyna tak brzydka, że aż żal było na nią patrzeć. A on się z nią publicznie prowadzał (ofc do czasu załatwienia tej sprawy, bo potem specjalnie dał się przyłapać z inną in flagranti, żeby szybko zakończyć temat). Tyle tylko, że był to już wtedy ciężki alkoholik i mózg przeżarty przez gorzałę.
                • sumire Re: O kobietach 22.08.20, 16:59
                  Taktak, całe forum wierzy w tę historię.

                  Swoją drogą, gdyby mój facet jakąkolwiek kobietę nazwał kaszalotem lub tak brzydką, że żal patrzeć, tobym mocno się zastanawiała, gdzie popełniłam błąd, że się z takim dupkiem związałam. Pozdro dla żony, czy raczej wyrazy współczucia.
        • fitfood1664 Re: O kobietach 22.08.20, 14:51
          wszyscy jesteśmy zadaniowi, no chyba że ktoś jest rentierem i nie musi, facet, który nie chce zadań, ale chce darmowego seksu, sprzątaczki i kucharki to właśnie uj
        • trampki-w-kwiatki Re: O kobietach 22.08.20, 14:53
          Straszne są te twoje doświadczenia, straszne.

          Mam faceta, który nic mi nie daje, jeśli stosować twoje kryteria. Mieszka u mnie, jeździmy moim samochodem, zarabia mniej ode mnie. Ale mam od niego tyle ciepła, uwagi i fajnego seksu, że chodzę przy nim jak kotka w rui. I nie, nie chcę mieć z nim dzieci, jest to już wykluczone.

          Nie wiem co ty i twoi kumple robicie nie tak, że wasze żony czy partnerki nie chcą się z wami kochać, ale zastanówcie się nad sobą, a nie pitolicie o tym jakie to kobiety są straszne, przebiegłe oraz złe.
          • fitfood1664 Re: O kobietach 22.08.20, 15:01
            Po prostu są słabi w te klocki, na początku to jakoś ujdzie, bo jest efekt nowości, ale jak za kolejnym i entym razem pan myśli tylko o sobie i nawet nie wie gdzie jego kobieta ma starter to co się dziwić że jej się po jakimś czasie wszystkiego odechciewa. Ty riki dziękuj i za gadającą kłodę, bo pewnie nawet na tyle nie zasługujesz.
              • fitfood1664 Re: O kobietach 23.08.20, 22:22
                jakie po czym? biorą jak jeszcze wierzą że z tej mąki chleb będzie, w Polsce ludzie szybko się pobierają, nie sądzę, żeby normą było sypianie ze sobą bez ślubu latami, w dodatku doświadczonych kobiet wcale nie ma tak wiele zapewne, tzn doświadczonych na tyle by wiedzieć że to nie tak ma wyglądać
                nie sądzisz?
              • trampki-w-kwiatki Re: O kobietach 25.08.20, 00:46

                > Na poczatku "jakos ujdzie", z czasem jest coraz slabiej, po czym biora go sobie
                > za meza?
                > Aha smile

                Niestety, dokładnie tak jest. Przyznaję.
                Jestem właśnie na wyjeździe z bliską mi dziewczyną, która niedawno przeszła rozwód. Spotkałyśmy jej koleżanki, dwie młodziutkie rozwódki, czyli całkiem świeże 30 stki. Po paru głębszych dziewczyny przyznają, że miały przedślubne wątpliwości, bo seks był nie do końca taki jak by sobie życzyły, a mówiąc dosadniej nie sprawiał im przyjemności. Niestety miały tak silne parcie na małżeństwo i dziecko, że śluby się odbyły. No i lipa. (na szczęście dzieci nie zdążyły się począć).
                Sama przyznaję, że wychodząc za mąż myślałam, że seks nie jest taki ważny i że jest zdecydowanie przereklamowany. Tylko wtedy jeszcze nie wiedziałam, że nic nie wiem o seksie.

                Wychowanie dziewcząt w patriarchalnym kulcie dziewictwa czy innym "slut shamingu" obraca się przeciwko samym mężczyznom. Bo jeśli kobieta ma niewiele doświadczeń seksualnych przed ślubem, to skąd u licha ma wiedzieć, że ten oto kandydat na męża jest wystarczająco dobrym kochankiem? Z dużym prawdopodobieństwem nie zauważy wówczas, że kochanek ów jest słabym, ma potrzeby dość niekompatybilne z jej potrzebami, nie będzie przy nim odpowiednio pobudzona. Z czasem ten bylejaki seks będzie ją nudził, denerwował, będzie od niego uciekać.

                Ja żałuję, że dałam sobie w młodości wmówić, że warto czekać z seksem aż znajomość wejdzie na etap zakochania. Guzik prawda, bo taki zakochany człowiek czuje się w obowiązku kontynuować relację z drugim człowiekiem nawet wtedy, gdy łóżkowa sfera znajomości nie powala. I potem są takie kwiatki jak białe małżeństwa.
                • lysy_z_brazzers001 Re: O kobietach 25.08.20, 07:47
                  Trampki, tylko ten slut shaming to dotyka kobiety częściej że strony samych kobiet, niż mężczyzn. Nie spotkałem się z sytuacją, że facetowi przeszkadza że młode i apetyczne studentki noszą latem bluzki z gołym brzuchem i dżinsowe szorty odsłaniające pośladki.
                  Kultu dziewictwa poza ultrakatolikami w Polsce nie ma. Sam bym zahukanej dziewicy nie chciał. Natomiast zbyt duże wyzwolenie nie jest dobre dla społeczeństwa. Kończyć się może mniejszą wiernością. Z mojego osobistego punktu widzenia byłaby to katastrofa, jakby większość kobiet wokół mnie była np. po 30 partnerach seksualnych. Bo ja nie mam nawyku seryjnego chodzenia na randki, nie potrafiłbym tak bez emocji i poczucia winy po prostu "zaliczyć". A, że jestem uczuciowy, to mógłby po pierwotnie tylko niezobowiązującym seksie z taką po wielu partnerach coś poczuć do niej i poczuć się jak w antycznej tragedii, gdzie żadne wyjście by nie było dobre. Tak więc, ogromna ilość partnerów u większości kobiet sprawiłaby, że z kobiet zrezygnował bym dozgonniem. Chyba, że nauczyłbym się gasić i wyłączać uczucia. Wtedy bym mógł się nauczyć, że kobieta po 30 partnerach lub ta palącą papierosy służy tylko do seksu i nie mam prawa się w niej zakochać lub choćby nią zauroczyć, ale to nie w moim stylu.
                  • black_halo Re: O kobietach 25.08.20, 08:50
                    lysy_z_brazzers001 napisał:

                    > Trampki, tylko ten slut shaming to dotyka kobiety częściej że strony samych kob
                    > iet, niż mężczyzn. Nie spotkałem się z sytuacją, że facetowi przeszkadza że mło
                    > de i apetyczne studentki noszą latem bluzki z gołym brzuchem i dżinsowe szorty
                    > odsłaniające pośladki.

                    Józek, jak boga kocham, siedzisz na tym forum od nie wiem już ilu lat i uprawiasz slut shaming w cp drugim poście. Nie mieści Ci się w głowie, że kobieta może iść do łóżka z przystojnym ochroniarzem dla samej przyjemności pójścia do łóżka i uważasz, że wielu partnerów seksualnych u kobiet może prowadzić do mniejszej wierności. A i facetów?

                    Prawda jest taka, że do mniejszej wierności prowadzi wiele czynników a pierwszy jest taki, że człowiek w małżeństwie nie dostaje tego co mu trzeba. Oczywiście, że niektórzy nie skoczą w bok choćby nie wiem co ale jak pokazują statystyki zdradza sporo osób.

                    Po drugie, kult dziewictwa został wymyślony przez mężczyzn właśnie po to, żeby kobieta nie miała porównania. Żeby bie mogła powiedzieć "stary, ogarnij się trochę, umyj pindola i przeczytaj kamasutre" a już tym bardziej, żeby nie mogła powiedzieć "uuuu, zenek miał większego, tym robaczkiem to nawet żaby nie zaspokoisz".
                    • szalona-matematyczka Re: O kobietach 25.08.20, 09:23
                      Kult dziewictwa i wiernosci kobiet mial na celu pewnosc, ze potomstwo pochodzi od meza. Kiedys nie bylo testow genetycznych, praca niszczyla, czesto powodowala choroby i przedwcuesna smierc. Wiec jak ten mezczyzna sie wysilal az tak, to chcial miec pewnosc, ze robi to dla wlasnych dzieci. Ze nie jest tak, ze ojciem jesr sasiad,ktory sie wyleguje.
                      • szalona-matematyczka Re: O kobietach 25.08.20, 09:27
                        Nawet ksiegi tzw. swiete dopuszczaja, ze zona moze spac z innym mezczyzna (jest wymienione z kim), gdy nie pojawia sie potomstwo w malzenstwie. Czyli moze zdradzic meza, by w malzesntwie pojawilo sie dziecko. Dawniej chodzilo o dzieci, seks =dzieci, a nie jakies porownania penisow.
                    • lysy_z_brazzers001 Re: O kobietach 25.08.20, 10:35
                      Niech kobieta chodzi do łóżka z kim chce, ale z dala ode mnie, jeśli np. z próżnym gogusiem z dyskoteki. Ja tego nie neguję. Jej prawo. Natomiast sam mam inne poczucie estetyki i nim się kieruję.
                    • lysy_z_brazzers001 Re: O kobietach 25.08.20, 21:55
                      Gdzie Ty masz w Polsce kult dziewictwa? Ultrakatolików prawie nie ma, a normalki katolicy używają antykoncepcji i uprawiają seks przed ślubem, pomimo dawania na tacę. A ja swoją godność mam i uważam, że związkiem z kobietą o bardzo bogatej historii złamałbym swój własny kodeks honorowy.
          • no_easy_way_out Re: O kobietach 23.08.20, 19:12
            >Nie wiem co ty i twoi kumple robicie nie tak, że wasze żony czy partnerki nie chcą się z wami kochać,

            I nie ma co przesadzac z zastanawianiem sie.
            Tylko wymienic na takie co chca.

            Przeciez kiedys chcialy. Obiektywnie facet jest ta sama osoba. Jesli pan wazy 40kg wiecej niz pare lat wczesniej i zamieszkal na dziedzincu lodowki - to inna sprawa , ale przeciez nie o takiej sytuacji tu mowa.
            Jesli zona kiedys chciala , a potem jej sie odechciewa i nie widac specjalnie z ich strony checi powrotu do tego jak bylo kiedys - szkoda czasu, zycia i energii.
            Moze nie na pstrykniecie palsami, ale chetne sie znajda, jesli z facetem wszystko w porzadku.
            • riki_i Re: O kobietach 23.08.20, 19:22
              no_easy_way_out napisał:

              > Jesli zona kiedys chciala , a potem jej sie odechciewa i nie widac specjalnie z
              > ich strony checi powrotu do tego jak bylo kiedys - szkoda czasu, zycia i energ
              > ii.
              > Moze nie na pstrykniecie palsami, ale chetne sie znajda, jesli z facetem wszyst
              > ko w porzadku.

              Chętne szybko się znajdą, natomiast taka kobieta wymyśli 1001 innych powodów, dla których ten sq...syn ją porzucił niż ten powyższy, jakże oczywisty.
              • no_easy_way_out Re: O kobietach 24.08.20, 00:02
                >Co rozumiesz pod pojęciem "z facetem wsztstko w porządku , to że ma erekcję????

                Penisami Ci oczy zarosly smile

                Chodzi mi o to, ze jest wystarczajaco sensowny.
                Nie jest bucem, umie sie normalnie zachowac w towarzystwie, jest w miare zdrowy, nie alkoholik na przyklad, ma jakies tam pasje, szacunek dla siebie, nie pantofel ani zapatrzony w siebie narcyz, niezla pewnosc siebie (nie mylic z arogancja) no jeszcze pare cech gdzie nie ma jakiegos mocno odpychajacego feleru, za to jakis ciekawy oryginalny plus.
                Chetnie laski sie znajda.
                I nie bedzie sfrustrowany, bedzie mial normalne zycie lozkowe.
                Nie musi sie czuc jak petent, ktory musi zasluzyc na normalna bliskosc tudziez ostrzejsze rzniecie- jedno I drugie jest normalna potrzeba.
                  • no_easy_way_out Re: O kobietach 24.08.20, 08:40
                    Bo to nie tak, ze same sie zglosza i uformuja ladna kolejke do Twojej sypialni.
                    Tym trzeba troche pokierowac

                    Niemniej i tak Ty jestes jakims fenomenem.
                    Osobiscie nie widze jakiegos ewidentnego feleru w Tobie, czytajac Cie od dawna.
                    Jezyk niewerbalny to wiekszosc komunikacji. Moze to cos z tym?
                    Ale to tylko spekulacja.
                    • tanebo001 Re: O kobietach 24.08.20, 17:03
                      Ale do tanga trzeba dwojga. Jakoś to zwykle tak wychodzi że to kobieta inicjuje kontakt. Wie m bo dwa razy sam tego doświadczyłem. Ale abstrahując ode mnie - kobiety nam trochę uciekły. Rozwijają się a my zostajemy w tyle.
                      • no_easy_way_out Re: O kobietach 24.08.20, 21:43
                        > Jakoś to zwykle tak wychodzi że to kobieta inicjuje kontakt.

                        No to zrob tak, zeby tak nie wychodzilo.
                        Wbrew probie wmawiania, ze kobiety w ramach wyzwolenia same aktywnie zarywaja facetow, nadal w przewazajacej wiekszosci to do faceta nalezy pierwszy krok.
                        Bywa, ze to one wyjsa z inicjatywa.
                        Ale o ile nie jestes wyjatkowo atrakcyjnym egzemplarzem (a jest nim jeden na kilkadziesiat - nie jestes nim ani Ty, ani ja) - nie liczylbym na to, bo wtedy to rzadkosc.
                        Tyle ode mnie.
                  • no_easy_way_out Re: O kobietach 24.08.20, 23:14
                    Widze, ze Ty z popularnego plemienia tych, co musza sie przypieprzyc dla zasady.

                    Przeciez wiadomo, ze nie wypisalem pelnej listy cech tego co sie rozumie przez " z facetem wszystko w porzadku". Ten skrotowy opis to wyprowadzenie Cie z przekrzywionego zalozenia.
                    Bo zakladalas, ze sformuowanie "z facetem wszystko w porzadku" mialo krecic sie rzekomo wokol funkcjonalnosci pracia, jako osi punktu centalnego.

                    W tym co napisalem chodzi mi o to, ze od dawna polecam facetom nie ulegac temu, ze jak z kobieta sie im nie uklada to co by nie zrobili, to na pewno za malo i ze to ich wina.
                    Jasne, ze z poczatku nalezy sie zastanowic co oni robia zle. Co oni powinni zrobic inaczej, lepiej. Czy oni gdzies nie nawalaja. Czy sie zapuscili? czy ich pani nie ma po prostu trudnego okresu w zyciu? jakas choroba? czy nie jest tak, ze ona robi teraz dwa razy wiecej w domu niz kiedys, a oni robia mniej?
                    czy okazuje docenienie tego, co ona robi w domu?
                    No to wiadomo.
                    Ale przeciez problem jest wtedy, kiedy to nic nie daje. Kiedy on wlada wysilek w ich relacje naprawde duzy, a jej to lata, czepia sie o rzeczy, ktore jej kiedys nie przeszkadzaly, nie szuka bliskosci, a kiedys szukala (juz nawet nie mowie o seksie).

                    Wiec niech facet zastanowi sie co on moze zrobic / przestac robic - ale doprawdy - niech nie popadaja w przesadyzm.
                    Sluchajac rad kobiet, zwlaszcza obcych, prawie zawsze taki nieusatysfakcjonowany zwiazkiem pan uslyszy, ze to z NIM jest co nie tak, kobieta to takie stworzenie, ze nie trzeba jej znac - na pewno jest kochana i idelna. chocby na tym praciu stawal i tanczyl dla niej kankana - wina jest jego.
                    A ja mowie, ze to slepy zaulek, i w pewnym momencie trzeba po prostu zaakceptowac ze z tej maki chleba nie bedzie i odpuscic.
                    I zmienic na inna.

                    Tak, mowie z wlasnego doswiadczenia rowniez.

                    Gdybym tak wiecznie dal sobie wmowic, ze to ze mna cos nie tak, to bylbyl tak sfrustrowanym facetem i wrakiem mentalnym, ze tych ktorych tu widuejsz i czytasz to oazy optymizmu i zyciowej radosci.

                    Jest zle, proby naprawy nic nie daja - wymieniamy.
                    Przykre, ale skuteczne.
                    Goraco polecam
                    • riki_i Re: O kobietach 24.08.20, 23:55
                      no_easy_way_out napisał:

                      > A ja mowie, ze to slepy zaulek, i w pewnym momencie trzeba po prostu zaakceptow
                      > ac ze z tej maki chleba nie bedzie i odpuscic.
                      > I zmienic na inna.
                      >
                      > Tak, mowie z wlasnego doswiadczenia rowniez.
                      >
                      > Gdybym tak wiecznie dal sobie wmowic, ze to ze mna cos nie tak, to bylbyl tak s
                      > frustrowanym facetem i wrakiem mentalnym, ze tych ktorych tu widuejsz i czytasz
                      > to oazy optymizmu i zyciowej radosci.
                      >
                      > Jest zle, proby naprawy nic nie daja - wymieniamy.
                      > Przykre, ale skuteczne.
                      > Goraco polecam

                      Wymiana nie zawsze jest możliwa z przyczyn obiektywnych (dzieci, kredyty hipoteczne, wspólne interesy itp.). Poza tym, jeśli facet był majętny z domu i/lub dorobił się w trakcie małżeństwa większego majątku, to rozwód pod względem materialnym często jest dla niego upadkiem z 15 piętra na goły beton. Oczywiście, są tacy herbatnicy, którzy wychodzą z małą walizeczką rzeczy osobistych i zawsze pozostawiają wszystko (śp. felietonista Krzysztof Teodor Toeplitz czy aktor Tadeusz Ross - ten ostatni bodajże pięciokrotnie). Ale nie każdy facet chce i może dorabiać się po raz kolejny od (prawie) zera. Widziałem tak wiele bolesnych przykładów finansowego zniszczenia mężczyzn przez byłe żony, że naprawdę książkę mógłbym napisać.
                      BTW zaraz któraś kwoka zagdacze, że to oczywiście patologiczny margines marginesów w jakim się obracam, bo u nich w Parzęczewie każdy ma dwa koła na miesiąc i problemów tego typu brak wink
                        • no_easy_way_out Re: O kobietach 25.08.20, 00:19
                          >Oj nie ma rzeczy niemożliwych. Jest tylko brak chęci by zrobić cokolwiek

                          To ladnie brzmi, jak z memow na fejsie. Tyle ze tak po prostu nie jest.
                          I nie mowie tego ze zlosliwoscia. Wrecz z westchnieniem refleksyjnym dla pokreconosci realiow swiata.

                          Zeby "zdobyc" nowa kobiete od 10 lat (ok, mozna by pobawic sie w interpretacje "zdobycia") wkladam moze 5-10% wysilku, jaki wkladalem swego czasu zrobienia z pewnej wyjatkowo nieudanej maki chleba.
                          Dzieki temu mam duzo sil, energii, czasu na inne, swoje sprawy.
                      • no_easy_way_out Re: O kobietach 25.08.20, 00:14
                        >Wymiana nie zawsze jest możliwa z przyczyn obiektywnych (dzieci, kredyty >hipoteczne, wspólne interesy itp.). Poza tym, jeśli facet był majętny z domu i/lub >dorobił się w trakcie małżeństwa większego majątku, to rozwód pod względem >materialnym często jest dla niego upadkiem z 15 piętra na goły beton.

                        No, tu to prewencja, prewencja, prewencja.
                        Najlepiej bez slubu, a jak dla kogos slub wazny ok, ale intercyza.
                        Co z reszta tak samo zalecam kobietom, bo wykiwanie kobiet przez dupielakow tez sie zdarza, znam przypadki.

                        Najtrudniej sprawa ma sie jak sa dzieci.
                        Tu ciezko cos prewencyjnie zrobic.
                        No co najwyzej to to, co nalezy robic i tak. Uwaznie obserwowac z kim sie wiazemy. Czy partnerka wykazuje tendencje do bycia msciwa, zlosliwa? potrafi obrazic sie smiertelnie dzis i wyzywac od najgorszych i czynic zlosliwosci tej, co wczoraj byla najlepsza kolezanka?
                        jest ogolnie ugodowa? (nie musi byc szara myszka).
                        No ale nawet wtedy nie ma gwarancji.
                        Poza tym decyzje prokreacyjne czy malzenskie nastepuja jak jestesmy mlodzi = mniej doswiadczeni, wiec moge sobie gadac i co z tego.
                        Bledy beda popelniane nadal.
                        Ze mna kiedys na czele.
                        • igge Re: O kobietach 28.08.20, 09:46
                          Nie wiem czy Ty czy ktoś inny to napisał wcześniej ale też mi się wydaje, że w pewnym momencie wysiłków w celu naprawy/ udoskonalenia związku - trzeba sobie i partnerowi powiedzieć " z tej mąki nic nie będzie" i tylko skupić się na dobrostanie ewentualnych dzieci.
                      • ggrruu Re: O kobietach 25.08.20, 08:07
                        To jest problem ludzi, którzy nie myślą. Po prostu to są panowie tak samo rozsądni nam pani, która się zgadza, żeby wszytko było na męża bo ona tak go kocha i mu ufa.
                    • igge Re: O kobietach 28.08.20, 09:38
                      Czytając forum wydaje mi się, że wiele kobiet ( facetów tu mało) tak właśnie robi. Jest źle. Próby naprawy nic nie dają - wymieniamy. Przykre. Ale skuteczne.
                      I wiele dziewczyn w kolejnym, drugim ( czy trzecim) związku są wreszcie szczęśliwe.
                      Więc Twoja uproszczona recepta rzeczywiście chyba się sprawdza.

                      Co prawda to tylko moje obserwacje/ lektura wątków. Doświadczenia dużego o ile jakiegokolwiek w temacie - nie mam więc trudno mi, tak jak Ty to robisz, gorąco polecaćwink
                      • ggrruu Re: O kobietach 28.08.20, 10:32
                        Przykre? Przykre to jest trwać z uporem w słabym związku i się wykańczać wzajemnie. Inna sprawa, że można mieć te same problemy w kolejnych związkach, nie każdy uczy się na błędach.
                        • igge Re: O kobietach 28.08.20, 12:19
                          Ale ja właśnie myślę jak Ty ggrruu. Przykre w znaczeniu, że już nie jest fajnie, że proces rozstania/ rozwodu jest trudny i bolesny ale czasem warto przez to przejść, by dać sobie szansę na lepsze życie. Z kimś nowym. I piszę o kobietach, żeby dały sobie tę szansę jak związek nie rokuje.
    • kropkacom Re: O kobietach 22.08.20, 07:59
      Fałsz. Z tego co zauważyłam to imponuje ci pewien rodzaj osób i/lub obracasz się w bardzo specyficznym towarzystwie. Prawda jest taka, że płeć płcią, ale nadal ludzie są różni. Faceci też. Więcej, wszyscy bez względu na płeć bywamy też do siebie podobni.
    • leann32 Re: O kobietach 22.08.20, 08:04
      Nie wiem jakimi ty sie ludzmi otaczasz ale wspolczuje.
      Zmien towarzystwo - zmieni ci sie wiele pogladow.
      Rozumiem ze sa takie osoby jakie opisujesz, nie mam watpliwosci ze te sposrzezenia sa prawdziwe dla pewnych osob, ale fakt ze podpioles w to wszystkich to jest jakas masakra i swiadczy o tym jakich masz znajomych.
      Stad rada - poszukaj normalnych ludzi. Zareczam ze są.
    • triismegistos Re: O kobietach 22.08.20, 08:29
      Prawdę mówiąc trochę szkoda mi facetów, których nikt nigdy nie chciał dla nich samych, a wyłącznie dla korzyści. To trochę obrzydliwe, ale w sumie smutne. W twoim wieku raczej już po ptokach.
    • bib24 Re: O kobietach 22.08.20, 09:02
      umów się z józkiem, pasujecie do siebie, powinniście być razem szczęśliwi.
      i jeszcze po seksie siądziecie sobie razem na tarasie z piwkem w ręce i będziecie narzekać wspólnie na kobiety.
    • str8.up Re: O kobietach 22.08.20, 09:34
      Matko droga, jestem pół mężczyzną :o Skomentuję tylko jeden punkt - gdzie Ty znajdujesz te kobiety bez potrzeb seksualnych? Rozmawiam z kilkoma koleżankami o seksie i wszystkie mamy ten sam problem - za mało i za słabo. Z mojej perspektywy, to potrzeby seksualne mężczyzn są przereklamowane.
        • waleria_s Re: O kobietach 23.08.20, 23:11
          Pożądanie pożądaniem. Można nastawiać się na seks życia z pięknością/adonisem i klapa, jak temperament będzie to to miało zdechłej ryby. Masz Józek poglądy takiego 15-latka przed inicjacją.
            • black_halo Re: O kobietach 24.08.20, 10:26
              lysy_z_brazzers001 napisał:

              > Jasne, że fajne to nie będzie, ale z drugiej strony katorgą musi być pójście do
              > łóżka z osobą, która nam się nie podoba, nawet jak jest dobra w te klocki.

              Józek i waleria. O tym czy ktoś jest dobry w te klocki nie świadczy doświadczenie i obiektywna atrakcyjność a wzajemne dopasowanie. Nie wiem na czym to dokładnie polega, niech będzie, że feromony. Ale są osoby, obiektywnie niezbyt atrakcyjne, które mogą być dla nas idealne i bardzo zo atrakcyjne, które w ogóle nas obrzydza. Jakoś to tak natura wymyśliła. Kiedyś uważałam, że to głupota aż do momentu kiedy nie trafiłam na szkolenie prowadzone przez faceta z brzuszkiem, po czterdzistce. Daleko mu było do mojego długowłosego ideału, który gra a kapeli metalowej. Całe 9 godzin myślałam tylko o tym co bym z nim nie zrobiła.

              Po czymś takim już wiem, że nie atrakcyjność się liczy. Gdyby nie to, że oboje byliśmy zaobraczkowani to chyba złożyłabym mu propozycje wprost.
              • waleria_s Re: O kobietach 24.08.20, 22:09
                Ja się z tym absolutnie zgadzam, dopasowanie się liczy. Sama miałam dużo przyjemności z mężczyzną absolutnie odstającym od kanonów, niskim, raczej drobnej postury.
    • nuclearwinter Re: O kobietach 22.08.20, 09:53
      No wiadomo, że trochę prawda (bo istnieją opisane kobiety) a trochę fałsz (bo do wielu to wcale nie pasuje). Ja identyfikuję się jedynie z punktem o braku romantyzmu, faktycznie tak mam, stare związki mnie nie interesują, nie tęsknię, nie wspominam, nie obchodzą mnie ci faceci.

      O, i jestem trochę facetem - moje marzenie to mieć święty spokój itd., zadaniowanie kogokolwiek też mnie totalnie nie interesuje. Czy jestem wyjątkową kobietą? Nie sądzę, po prostu takie to "mundrości".
      • igge Re: O kobietach 28.08.20, 10:17
        Mojej przyjaciółki absolutny priorytet życiowy - to też święty spokój. Ona realizuje mocno to marzenie swoje o świętym spokoju.
        Dużo jest w stanie zrobić i z wielu hmm radości i nowości zrezygnować dla tego świętego spokoju.

        Tyle, że zajmuje się z przyjemnością też zadaniowaniem ludzi np męża, dzieci. Chodzi o drobiazgi. Czasem wykonują te drobne zadania codzienne, a czasem są mocno asertywni i odmawiają.
        W drugą stronę to nie działa. Mowy nie ma, żeby przyjaciółce ktokolwiek śmiał i mógł wyznaczać zadania i cele i też chodzi mi tu głównie o drobiazgi. Jej mąż nie jest pantoflem ale też akceptuje jej potrzebę zarządzania rodziną. Czasem żartujemy z tego tylko.
    • black_halo Re: O kobietach 22.08.20, 10:08
      riki_i napisał:

      > Niektóre nicki uporczywie zarzucają mi mizoginię, rzekomą nienawiść do kobiet.

      Ja tam Ci zarzucam nadmierne zainteresowanie kobietami w wieku, który nie powinien Cię interesować. Poza tym myślę, że prowadzisz bardzo smutne życie osobnika w pewnych sferach, w których liczy się to co niżej opisujesz.

      > - seks dla wielu kobiet jest po coś, służy wyłącznie jako narzędzie do uzyskani
      > a czegoś (związku, dziecka/dzieci, stabilizacji materialnej, podniesienia samoo
      > ceny) ; potrzeby seksualne większości kobiet są zdecydowanie przereklamowane, d
      > o tego automatycznie słabną po urodzeniu dzieci

      Prawda jest taka, że wielu facetów jest słabych w łóżku, nie wie co to gra wstępna, nie rozumie, że dla kobiety seks zaczyna się 24h wcześniej a nie w momencie kiedy ona pada na nos a on przychodzi i zaczyna amory.

      Mogę nawet pogeneralizować i powiedzieć, że potrzeby większości facetów sprowadzają się do zmniejszenia ciśnienia w spodniach i bez tego wcale by seksu nie uprawiali.


      > - mężczyzna potrzebuje stałego związku z kobietą i dobrze mu to robi na zdrowie
      > , kobieta doskonale daje sobie radę sama, zwłaszcza w okresie starości - gdy fa
      > cet kopnie w kalendarz czuje ulgę

      Bo mężczyźni często chcą żon, żeby robiła za drugą mamusię. A powszechnie wiadomo jest kobietom, że trudno być kochanką wieczorem jeśli rano wysłuchało sie utyskiwań małego chłopca, że jajka za miękkie, chleb nie taki, mleko za zimne. A potem trzeba było po dziecinie posprzątać. Więc na koniec dnia facet staje się aseksualny.

      > - kobiety nie są romantyczne, mężczyźni jak najbardziej; dawny przeszły związek
      > dla kobiety nic nie znaczy, mężczyzna potrafi go rozpamiętywać do końca życia

      Kobiety, jak się zakochają to też potrafią. Ale zwykle dorastają i dojrzewają szybciej, często też inwestują w samorozwój i generalnie szybciej dochodzą do wniosku, że nie ma sensu rozpamiętywać przeszłości.


      > ; kobieta może praktycznie zapomnieć byłego męża, mężczyzna nigdy nie zapomni b
      > yłej żony

      Ciekawe skąd masz te info.

      > - kobiety uwielbiają grać osoby pokrzywdzone przez los, tymczasem wiele z nich
      > to cwane "pasażerki na gapę" przyklejone do męskich zasobów, huby pasożytujące
      > na drzewie

      Znowu, skąd ten pomysł - wiele kobiet, coraz więcej generalnie idzie i zarabia na siebie. Masz kontakt z bardzo specyficznymi ludźmi ale nie jest to norma ani nawet średnia.

      > - marzenie mężczyzny to mieć święty spokój i nie robić nic, ewentualnie przedte
      > m jeszcze dobrze pochlać i się spuścić; marzenie kobiety to sprawne zadaniowan
      > ie mężczyzny w typie 'spracowanego wiernego kunia'

      I tu doskonale podsumowałeś dlaczego kobiety nie lubią seksu i mają facetów w dupie. Otóż nawet jak się żenicie i chcecie mieć dzieci to w waszych głowach to jest łaska dla kobiety i powinna być za to wdzięczna do końca życia, podstawiać żarcie pod nos, dawać dupy i zapewniać spokój.

      > - przyjaźń między kobietami to chwilowe zawieszenie broni dwóch myśliwych, gdy
      > tylko pojawi się atrakcyjna zwierzyna do odstrzału na horyzoncie, żadna z nich
      > nie będzie w najmniejszym stopniu lojalna wobec drugiej
      >
      Co za bzdura.
      • riki_i Re: O kobietach 22.08.20, 11:45
        black_halo napisała:

        > Ja tam Ci zarzucam nadmierne zainteresowanie kobietami w wieku, który nie powin
        > ien Cię interesować.

        Wiesz co? W PRL-u, który niestety dobrze pamiętam, było takie powiedzenie odnośnie prawidłowego zachowania w miejscu pracy. Nie krytykuj, nie podskakuj, siedź na dupie i potakuj. I tego typu rady Ty mi teraz dajesz.

        > Prawda jest taka, że wielu facetów jest słabych w łóżku, nie wie co to gra wstę
        > pna, nie rozumie, że dla kobiety seks zaczyna się 24h wcześniej a nie w momenci
        > e kiedy ona pada na nos a on przychodzi i zaczyna amory.

        Mężczyzna nie pada na nos? A nie, zapomniałem, "on tylko zarabiał pieniądze"... 😂

        > Mogę nawet pogeneralizować i powiedzieć, że potrzeby większości facetów sprowad
        > zają się do zmniejszenia ciśnienia w spodniach i bez tego wcale by seksu nie up
        > rawiali.

        Mężczyzna ma dwojakiego rodzaju potrzebę seksualną - fizjologiczną, w postaci spuszczenia z krzyża oraz związkową, która wiąże się także z wieloma innymi aspektami. Kobiety często ujmują to w upraszczającym stwierdzeniu, że "mężczyzna oddziela seks od miłości".

        > Bo mężczyźni często chcą żon, żeby robiła za drugą mamusię. A powszechnie wiado
        > mo jest kobietom, że trudno być kochanką wieczorem jeśli rano wysłuchało sie ut
        > yskiwań małego chłopca, że jajka za miękkie, chleb nie taki, mleko za zimne. A
        > potem trzeba było po dziecinie posprzątać. Więc na koniec dnia facet staje się
        > aseksualny.

        A jak aseksualna staje się kobieta traktująca seks jak przykry małżeński obowiązek?

        > Kobiety, jak się zakochają to też potrafią. Ale zwykle dorastają i dojrzewają s
        > zybciej, często też inwestują w samorozwój i generalnie szybciej dochodzą do wn
        > iosku, że nie ma sensu rozpamiętywać przeszłości.

        Mężczyźni nie dorastają zatem i pozostają na etapie chłopców w krótkich majteczkach. Nie inwestują w samorozwój i bez praktycznego sensu zajmują się rozpamiętywaniem przeszłości. Rzekła black_halo.

        > > ; kobieta może praktycznie zapomnieć byłego męża, mężczyzna nigdy nie zap
        > omni b
        > > yłej żony
        >
        > Ciekawe skąd masz te info.

        Między innymi z uważnego czytania wątków na tym forum. Ale nie tylko.

        > I tu doskonale podsumowałeś dlaczego kobiety nie lubią seksu i mają facetów w d
        > upie. Otóż nawet jak się żenicie i chcecie mieć dzieci to w waszych głowach to
        > jest łaska dla kobiety i powinna być za to wdzięczna do końca życia, podstawiać
        > żarcie pod nos, dawać dupy i zapewniać spokój.

        Kobiety zazwyczaj nie znają uczucia wdzięczności. Im więcej zawdzięcza mężczyźnie, tym bardziej go skopie gdy już poczuje się pewnie.

        > Co za bzdura.

        Bzdura? Ile kobiecych przyjaźni uleciało w niebyt, gdy tylko na horyzoncie pojawił się jakiś samiec? Nawet nie musi dojść do rywalizacji o tego samego faceta, często gęsto wystarczy samo pojawienie się męskich portek na horyzoncie, a już "najwierniejsza psiapsi" ulatnia się jak kamfora. A jeśli mniema, że przyjaciółka mogłaby go jej odbić, to jest to odejście 4ever.
        • black_halo Re: O kobietach 23.08.20, 00:10
          riki_i napisał:


          > Wiesz co? W PRL-u, który niestety dobrze pamiętam, było takie powiedzenie odnoś
          > nie prawidłowego zachowania w miejscu pracy. Nie krytykuj, nie podskakuj, si
          > edź na dupie i potakuj
          . I tego typu rady Ty mi teraz dajesz.

          Panie w wieku mlodziutkiej Sashy Strunin nie powinny być targetem panów w Twoim wiekux tylko tyle.


          > Mężczyzna nie pada na nos? A nie, zapomniałem, "on tylko zarabiał pieniądze"...
          > 😂

          Jeśli ma siłę na seks to znaczy, że ciężko nie pracował albo chce rozładować napięcie. I kobieta raczej nie miałaby nic przeciwko gdyby miała gwarancję orgazmu. Ale wiele kobiet nie ma.

          > Mężczyzna ma dwojakiego rodzaju potrzebę seksualną - fizjologiczną, w postaci s
          > puszczenia z krzyża oraz związkową, która wiąże się także z wieloma innymi aspe
          > ktami. Kobiety często ujmują to w upraszczającym stwierdzeniu, że "mężczyzna od
          > dziela seks od miłości".

          No właśnie.

          > A jak aseksualna staje się kobieta traktująca seks jak przykry małżeński obowią
          > zek?

          A jak ma to traktować jeśli w pierwszej kolejności jej partner traktuje seks jako rozładowanie napięcie i spuszczenie z krzyża? A ją samą jako praczkę, sprzątaczkę, kucharkę i niańkę do dzieci.

          > Mężczyźni nie dorastają zatem i pozostają na etapie chłopców w krótkich majtecz
          > kach. Nie inwestują w samorozwój i bez praktycznego sensu zajmują się rozpamięt
          > ywaniem przeszłości. Rzekła black_halo.

          Z Twoich własnych slow to wynika. Podobno kobiety nie mają problemy żeby zapomnieć byłego faceta czy męża a facet pamięta ii wspomina całe życie. Więc jak jest?

          > > > ; kobieta może praktycznie zapomnieć byłego męża, mężczyzna nigdy n
          > ie zap
          > > omni b
          > > > yłej żony
          > >
          > > Ciekawe skąd masz te info.
          >
          > Między innymi z uważnego czytania wątków na tym forum. Ale nie tylko.



          > Kobiety zazwyczaj nie znają uczucia wdzięczności. Im więcej zawdzięcza mężczyźn
          > ie, tym bardziej go skopie gdy już poczuje się pewnie.

          Tak, świat jest pełen harpii czyhających na majątki biednych misiów, którzy zostają skuszeni seksem na śpiocha i ani się obejrzą a już są żonaci i dzieciaci.

          A teraz zastanów się ilu panów porzuca swoje żony i zarazem dzieci, ilu panów się ulotniło na wieść i chorym fzidcku, ilu zostawiło partnerkę w chorobie, ilu prysnęło bo młodsza baba zakręciła dupą?

          > Bzdura? Ile kobiecych przyjaźni uleciało w niebyt, gdy tylko na horyzoncie poja
          > wił się jakiś samiec? Nawet nie musi dojść do rywalizacji o tego samego faceta,
          > często gęsto wystarczy samo pojawienie się męskich portek na horyzoncie, a już
          > "najwierniejsza psiapsi" ulatnia się jak kamfora. A jeśli mniema, że przyjació
          > łka mogłaby go jej odbić, to jest to odejście 4ever.

          Dokładnie tyle samo ile męskich przyjaźni się rozpadło z powodu kobiety
          • riki_i Re: O kobietach 23.08.20, 12:15
            black_halo napisała:

            > Panie w wieku mlodziutkiej Sashy Strunin nie powinny być targetem panów w Twoim
            > wiekux tylko tyle.

            No skoro już ją wspomniałaś, to po pierwsze ona od dawna nie jest młodziutka, po drugie nawet po schudnięciu z wymiaru balerona nie wróciła do wyglądu z czasów tracenia dziewictwa z bokserem Najmanem i w związku z tym, po trzecie - zupełnie mi się nie podoba.

            A co do meritum, to ostatni target sam się do mnie zgłosił, w sposób dość nachalny (co opisywałem na forum). 28 lat młodszy ode mnie.

            > Jeśli ma siłę na seks to znaczy, że ciężko nie pracował albo chce rozładować na
            > pięcie.

            To stwierdzenie chyba wezmę do sygnaturki, podoba mi się.

            >I kobieta raczej nie miałaby nic przeciwko gdyby miała gwarancję orgazm
            > u. Ale wiele kobiet nie ma.

            Przecież kobiety nie dlatego tracą ochotę na seks. Po prostu ta sfera życia przestaje je kompletnie obchodzić (lub nigdy naprawdę nie obchodziła i udawały w celu złapania chłopa oraz rozmnożenia się).

            > A teraz zastanów się ilu panów porzuca swoje żony i zarazem dzieci, ilu panów s
            > ię ulotniło na wieść i chorym fzidcku, ilu zostawiło partnerkę w chorobie, ilu
            > prysnęło bo młodsza baba zakręciła dupą?

            Jak to szło? "Mężczyzna porzuca, a kobieta kończy związek bez przyszłości" big_grin

            > Dokładnie tyle samo ile męskich przyjaźni się rozpadło z powodu kobiety

            Nie, nie, nie. Fiuta trzyma się w garści, gdy chodzi o wartościową męską przyjaźń. Powiem więcej, nawet w przypadku kolegi kolegi, gdy wiedziałem, że jest to uczciwy i bardzo w porządku koleś, nie miałem serca aby skorzystać z jego chętnej Agnieszki. Mimo, że ich związek był już w stanie przedagonalnym, a ona sama wkrótce znalazła sobie inną przystań.
            Po prostu pewnych rzeczy faceci na poziomie sobie nawzajem nie robią.

            Pamiętaj też o tym, że męskie przyjaźnie nie są krótkie. Niektóre utrzymuję już ponad 40 lat. Rozwalić coś takiego w imię jednego czy kilku bzyknięć jest niezbyt rozsądne.
            • vre-sna Re: O kobietach 23.08.20, 12:29
              Dziwna z Ciebie mieszanka Riki.
              Bardzo.
              Z jednej strony przemawia przez Ciebie straszny cynizm, z drugiej strony jednak szanujesz jakies wartosci w zyciu.
              Ale niestety nie w stosunku do kobiet. Je uwazasz za jakies zagrozenie? Niby znasz na wylot a rownoczesnie jedziesz stereotypami.
              Pojechales kiedys w Bieszczady np.? Byles kiedys na wyjazdach, bo raczej w miejscu zamieszkania chyba masz bardzo zasiedziale przyzwyczajenia, gdzie poznaje sie normalnych, roznorodnych ludzi? Wiesz, tamtejsi miejscowi bardzo roznia sie od warszawskich pozerow. Moze warto, w ramach detoksu, isc gdzie indziej.
              • no_easy_way_out Re: O kobietach 23.08.20, 19:33
                >Kobiety tracą ochotę na seks przy słabym kochanku.Ot cała tajemnica.

                Czyli z poczatku (pierwsze miesiace, rok, 3 lata, obojetne) seks jest zywy i goracy bo jest fantastycznym kochankiem.
                Potem on, tenze fantastyczny kochanek, wraz z poznawaniem swojej parnerki i wzrastajacym doswiadczeniem, postanawia byc slabym kochankiem i seks zanika.

                Tak to sie odbywa? smile
                Ot, udowodnione ze ta lubiana teoria nijak nie trzyma sie kupy.
                • black_halo Re: O kobietach 23.08.20, 19:51
                  no_easy_way_out napisał:

                  > >Kobiety tracą ochotę na seks przy słabym kochanku.Ot cała tajemnica.
                  >
                  > Czyli z poczatku (pierwsze miesiace, rok, 3 lata, obojetne) seks jest zywy i g
                  > oracy bo jest fantastycznym kochankiem.
                  > Potem on, tenze fantastyczny kochanek, wraz z poznawaniem swojej parnerki i wz
                  > rastajacym doswiadczeniem, postanawia byc slabym kochankiem i seks zanika.
                  >
                  > Tak to sie odbywa? smile
                  > Ot, udowodnione ze ta lubiana teoria nijak nie trzyma sie kupy.

                  Nie, odbywa się mniej wiecej tak, przynajmniej z kobiecej perspektywy: poznajesz faceta, który sprawia, że masz mokro w gaciach. Spotykacie się, nadajecie na tych samych falach, idziecie do łóżka i jest tak sobie. Ale często ten facet kobietę nadal kręci w wielu kwestiach a podobno spraw łóżkowych można się nauczyć. No więc kobiety często zaciskają zęby i probują dłuższy czas. Jeśli w międzyczasie dadzą sie zaobraczkowac i zrobić sobie dziecko to zwykle po paru latach właśnie stopniowo tracą ochotę.

                  Panom nie da się tak po prostu powiedzieć, że ich umiejętności lozkowe są na poziomie 0/10 i że powinni coś z tym zrobić. Jest mnóstwo historii o tym jak facet, który został porzucony, postanawia się zemścić na kobiecie. Na przykład oblać ją kwasem albo zabić. Skąd to się bierze? Z urazonego ego, które nie potrafi przyjąć do wiadomości, że wsadzenie i wyjecie w rytm Annihilatora nie czyni z niego mistrza seksu.
                  • no_easy_way_out Re: O kobietach 23.08.20, 20:16
                    >No więc kobiety często zaciskają zęby i probują dłuższy czas. Jeśli w międzyczasie dadzą sie zaobraczkowac i zrobić sobie dziecko

                    I to jest ten zgrzyt, ktory jest kwadratura kola.
                    Czyli seks jest slaby, ale poza tym facet kreci. Liczy pani ze seks sie poprawi ale z czasem nic sie dzieje. Czas mija i mija a nadal jest 0/10,
                    I co.
                    Mysli, ze W takim razie zaobraczkuje sie zaplodni Sie nasieniem tego beznadziejnego kochanka, NASTEPNIE zdziwi sie ze seks jest nadal 0/10 , seks zacznie reglamentowac Lub w ogole odwola bezterminowo-
                    Ok czym moral jest taki, ze winny byl od poczatku facet?

                    >Jest mnóstwo historii o tym jak facet, który został porzucony, postanawia się zemścić na kobiecie. Na przykład oblać ją kwasem albo zabić.

                    Da takie tragiczne przypadki, ale wyjatkowo marginalne. Jak juz sie przydarza, taka historia trafia do naglowkow gazet. W cywilizowanej czesci swiata.
                    Podobnie jak kobiety, odcinajace facetowi przyrodzenie. Bo go trzeba ukarac, nie tylko jej nie bedzie posuwal- ale juz nigdy nikogo.
                    • black_halo Re: O kobietach 23.08.20, 20:40
                      no_easy_way_out napisał:

                      > >No więc kobiety często zaciskają zęby i probują dłuższy czas. Jeśli w międ
                      > zyczasie dadzą sie zaobraczkowac i zrobić sobie dziecko
                      >
                      > I to jest ten zgrzyt, ktory jest kwadratura kola.
                      > Czyli seks jest slaby, ale poza tym facet kreci. Liczy pani ze seks sie poprawi
                      > ale z czasem nic sie dzieje. Czas mija i mija a nadal jest 0/10,
                      > I co.
                      > Mysli, ze W takim razie zaobraczkuje sie zaplodni Sie nasieniem tego beznadzie
                      > jnego kochanka, NASTEPNIE zdziwi sie ze seks jest nadal 0/10 , seks zacznie re
                      > glamentowac Lub w ogole odwola bezterminowo-
                      > Ok czym moral jest taki, ze winny byl od poczatku facet?

                      Niektórzy są otwarci i się uczą. A niektórzy siedzą sfrustrowani i potem piszą po forach, że zła kobieta odcięła dostęp do jaspisowej komnaty. Zwykle zapominając, że nie słyszeli delikatnych sugestii na ten temat na przestrzeni lat. Ani nawet takich bardziej wprost.

                      Facet nie jest winny tego, że jest słaby w łóżku tylko zwykle po pierwsze przerośnięte i delikatne zarazem ego. Pomijam już zresztą taki problem jak to, że czasem ma małego i cudów nie zdziała. A jak całkiem fajnemu facetowi powiedzieć wprost "sorry stary, no nie zaspokajasz mnie tym korniszonem".

                      Oczywiście, że kobiety mają też swoje za uszami ale kobieta mająca udany seks zazwyczaj nie odmawia. W związku gdzie seks nie jest podstawą, również odmowa czy brak chęci przez jakiś czas nie jest problemem. Są też kobiety kłody, którym się nie chce. Jest jakiś procent ludzi, podobno całkiem spory, który przeszedł traume nadużyć na tle seksualnym i bez terapii się tego nie przeskoczy. Polecam poczytać książki Arthura Janova.

                      Wypadałoby mieć więcej zrozumienia dla siebie nawzajem i umieć się komunikować no ale jest jak jest.

                      > Da takie tragiczne przypadki, ale wyjatkowo marginalne. Jak juz sie przydarza,
                      > taka historia trafia do naglowkow gazet. W cywilizowanej czesci swiata.
                      > Podobnie jak kobiety, odcinajace facetowi przyrodzenie. Bo go trzeba ukarac, ni
                      > e tylko jej nie bedzie posuwal- ale juz nigdy nikogo.

                      Tak, tak, wyjatkowo marginalne podobno a jednak działają na zbiorową podświadomość kobiet. Faceci jednak są jakby mniej narażeni na agresję i fizyczną krzywdę ze strony kobiet.
                • jolie Re: O kobietach 23.08.20, 19:58
                  Postaram się wyjaśnić, choć u mnie z czasem w seksie było coraz lepiej (pomijam okresy karmienia piersią, bo to był koszmar, kp zabijało mi libido całkowicie). Związek to relacja dynamiczna i nie ma tak, że to, co się ludziom przydarza, nie ma na nich wpływu. Podejrzewam, że szybko straciłabym ochotę na seks jeżeli np. nie mogłabym długo zajść w ciążę. Seks stałby się zadaniowy, a ja podświadomie czułabym pewnie jakąś niechęć (i całkiem możliwe, że jakoś atawistyczne odrzuciłabym partnera). Oczywiście to relatywnie, bo jak kobieta nie chce dzieci, to nie ma o czym mówić. O tak prozaicznych sprawach jak problemy ze zdrowiem, brak kasy, przemęczenie to nawet nie piszę, a to jednak oddala ludzi od siebie. Jedni się zreflektują, inni nie.
                  • waleria_s Re: O kobietach 23.08.20, 23:19
                    jolie napisała:

                    > Postaram się wyjaśnić, choć u mnie z czasem w seksie było coraz lepiej (pomijam
                    > okresy karmienia piersią, bo to był koszmar, kp zabijało mi libido całkowicie)
                    > . Związek to relacja dynamiczna i nie ma tak, że to, co się ludziom przydarza,
                    > nie ma na nich wpływu. Podejrzewam, że szybko straciłabym ochotę na seks jeżeli
                    > np. nie mogłabym długo zajść w ciążę. Seks stałby się zadaniowy, a ja podświad
                    > omie czułabym pewnie jakąś niechęć (i całkiem możliwe, że jakoś atawistyczne od
                    > rzuciłabym partnera). Oczywiście to relatywnie, bo jak kobieta nie chce dzieci,
                    > to nie ma o czym mówić. O tak prozaicznych sprawach jak problemy ze zdrowiem,
                    > brak kasy, przemęczenie to nawet nie piszę, a to jednak oddala ludzi od siebie.
                    > Jedni się zreflektują, inni nie.
                    Otóż to. Jakość seksu zależy od jakości związku ogólnie, jak para codziennie kłóci się ze sobą o bałagan, sprzątanie i takie przyziemne sprawy, to i ogień w łóżku zanika. Jak partnera się lekceważy (pani netflix, pan gra, w jednym mieszkaniu, ale każdy sobie, bez wspólnych wieczorów)- nie ma bata, pożądanie słabnie.
                    To nie jest tak, że kobiety kupczą seksem, wydzielają, po prostu dla dużej ilości par rutyna, monotonia, codzienne problemy stają się killerami libido.
                    • ggrruu Re: O kobietach 24.08.20, 22:46
                      A niekoniecznie. O ile obojętność i życie obok siebie mogą tak wpływać to można się kłócić o wszystko, a potem godzić i tak w kółko.
            • sumire Re: O kobietach 23.08.20, 12:54
              riki_i napisał:

              > A co do meritum, to ostatni target sam się do mnie zgłosił, w sposób dość nachalny (co opisywałem na forum). 28 lat młodszy ode mnie.

              Tak, tak, pamiętamy to twoje podekscytowanie nastolatką z Ukrainy.