Niektóre nicki uporczywie zarzucają mi mizoginię, rzekomą nienawiść do kobiet.
No to pochylę się nad tym tematem i zarzucę na forum parę spostrzeżeń dokonanych przez facetów.
Prawda to, czy fałsz?
- seks dla wielu kobiet jest po coś, służy wyłącznie jako narzędzie do uzyskania czegoś (związku, dziecka/dzieci, stabilizacji materialnej, podniesienia samooceny) ; potrzeby seksualne większości kobiet są zdecydowanie przereklamowane, do tego automatycznie słabną po urodzeniu dzieci
- mężczyzna potrzebuje stałego związku z kobietą i dobrze mu to robi na zdrowie, kobieta doskonale daje sobie radę sama, zwłaszcza w okresie starości - gdy facet kopnie w kalendarz czuje ulgę
- kobiety nie są romantyczne, mężczyźni jak najbardziej; dawny przeszły związek dla kobiety nic nie znaczy, mężczyzna potrafi go rozpamiętywać do końca życia ; kobieta może praktycznie zapomnieć byłego męża, mężczyzna nigdy nie zapomni byłej żony
- kobiety uwielbiają grać osoby pokrzywdzone przez los, tymczasem wiele z nich to cwane "pasażerki na gapę" przyklejone do męskich zasobów, huby pasożytujące na drzewie
- marzenie mężczyzny to mieć święty spokój i nie robić nic, ewentualnie przedtem jeszcze dobrze pochlać i się spuścić; marzenie kobiety to sprawne zadaniowanie mężczyzny w typie 'spracowanego wiernego kunia'
- przyjaźń między kobietami to chwilowe zawieszenie broni dwóch myśliwych, gdy tylko pojawi się atrakcyjna zwierzyna do odstrzału na horyzoncie, żadna z nich nie będzie w najmniejszym stopniu lojalna wobec drugiej
<wyciąga popcorn i czeka na jatkę>