Dodaj do ulubionych

A ja wolę wakacje

29.08.20, 08:01
Nie lubię roku szkolnego, cały ten kołowrotek, poranne wstawanie, poganianie, żeby dziecię raczyło się pospieszyć, bo nie zdąży na własne lekcje, to umeczenie tego dzieciaka, bo ciągle jakieś sprawdziany, testy, a przed wystawianiem ocen to w ogóle młyn, liczba godzin spędzonych poza domem w ciągłej presji i stresie.... nie znoszę szkoły jako takiej, sama też nie lubiłam, choć nie miałam problemów z nauką.
Teraz 8 klasa, znowu wymiana nauczycielki od kluczowego przedmiotu, przychodzi jakas nowa nie wiadomo skąd, w perspektywie egzaminy i cały rok stresy, oceny - dziecko niestety ten aspekt szkolny zawsze znosiło tak sobie, a ja już zapadam się w czarne myśli i zniechęcenie. I tak będzie przez cały rok.
Dziecko szczęśliwe, że klasa, koleżanki, że coś się dzieje, a jednocześnie przemeczone, zestresowane, zarobione, obladowane milionem niepotrzebnych wiadomości i zadań.
Dopiero w wakacje czuję, że żyjemy jak normalni ludzie.
I niestety właśnie to dobre się kończy.
Tak tylko wyzalic się chciałam, szkoda mi dziecka/wszystkich dzieci w tym beznadziejnym systemie, w którym dzień jest wypełniony jak u pracownika korporacji, kto ma/miał dziecko w 7, 8 klasie, wie, o co mi chodzi.
Co roku jest okropnie, ale teraz to już czuję się, jakby mnie ktoś jako rodzica żywcem w ziemi zakopywal sad(((.
Obserwuj wątek
    • chococaffe Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:07
      Wszystko ma swoje wady i zalety - perspektywa pracujących z "fabryki" rodziców jest zapewne inna - jak zapewnić opiekę na 2 miesiące. Obozy, kolonie jeżeli są non-stop to też jednak rodzaj pracy dla dziecka. Oczywiście wszystko da się jakoś zorganizować, ale wymaga to nie mniej logistyki niż rok szkolny.
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:22
        Oczywiście. Moja perspektywa jest zupełnie inna. Dopiero w wakacje widzę, jak dziecko się wysypia, wyluzowuje i nie jest przez nikogo poganiane, żeby robić coś od do i na komendę. Piękny czas, a mozliwosci towarzyskich tez jednak wiecej.
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:28
            37 godzin plus pewnie będzie jeszcze doradztwo, sprawdziany, kartkoweczki, choc szczęśliwie odpadły juz nieistotne przedmioty tez nabijajace te godziny (hitem były cotygodniowe karty pracy z muzyki na parę stron w czasie lockdownu).
            • zwyczajnamatka Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:15
              Też mam córkę w 8 i bardzo się cieszę, że odpadły tzw Michałki. Podczas kwarantanny i nauki zdalnej to właśnie z muzyki i plastyki było najwięcej prac zadawanych. A że córce zależało na szóstkach z tych przedmiotów, to przykładała się zwłaszcza do prac plastycznych i spędzała nad nimi wiele godzin. Zdarzało się, że jakiś plakat na dużym formacie robiła kilkanaście godzin. Na inne przedmioty łącznie nie poświęcała tyle czasu. Teraz nawet jeśli wróci zdalne to tej cholernej plastyki już nie będzie.
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:25
                Akurat plastykę młoda lubi, pani zawsze coś fajnego wymyślała, nie goniła z terminami o to była przyjemność. Ale ta teoria muzyki i robienie dlugasnych kart pracy, na które odpowiedzi były tylko w linkowanych przez panią filmikach, to była jakaś porażka. Dzieciaki aż zwróciły się do wychowawczyni, ta oczywiście wiecznie bezradna, nigdy w niczym nie pomoże, nie zainterweniuje, bardzo dobry przedmiotowiec, super lekcje, ale z kwestii wychowawczych najbardziej liczy się. ... strój galowy lub jego brak.
              • alfa36 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:12
                Liceum mnie przeraża. Sama chodziłam do szkoły, do której idzie teraz mogę dziecko. Najgorsze 4 lata życia... 😏 U mnie w mieście ta szkoła opiera się na korkach, a znaleźć dobrego korepetytora graniczy z cudem (właśnie zapisałam młodego w "kolejkę"... Szansa w przyszłym roku).
                • zwyczajnamatka Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:15
                  Dzięki ci za ten wpis. Czyli nie tylko u nas zapisy kolejkowe. Właśnie staram się zapisać córkę na przyszły rok na matmę do jakiejś wybitnej matematyczki, ale nawet z wpisaniem się w kolejkę jest problem. Słyszałam też o znanej biolożce, która sobie sama wybiera dzieci, zapisanie się do niej graniczy z cudem. Podobno daje gwarancję zdania matury rozszerzonej z biologii na ponad 90 %.
                  • jagoda2 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 18:35
                    zwyczajnamatka napisał(a):

                    > Dzięki ci za ten wpis. Czyli nie tylko u nas zapisy kolejkowe. Właśnie staram s
                    > ię zapisać córkę na przyszły rok na matmę do jakiejś wybitnej matematyczki, ale
                    > nawet z wpisaniem się w kolejkę jest problem. Słyszałam też o znanej biolożce,
                    > która sobie sama wybiera dzieci, zapisanie się do niej graniczy z cudem. Podob
                    > no daje gwarancję zdania matury rozszerzonej z biologii na ponad 90 %.

                    Czy my żyjemy w normalnym kraju??? Kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że to jest porąbany na maksa kraj.
                    • claudel6 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 14:51
                      nie, żyjemy w porąbanym kraju, PIS rzucił ochłap 500+ i zrobił de facto powszechną prywatyzację usług publicznych, bo kompletnie zaniedbując i niedofinansując państwową oświatę i służbę zdrowia skazał de facto ludzi na korzystanie z prywatnych instytucji - szkół i sieci medycznych.
                      kogo nie stać, dostaje serwis na najniższym poziomie, w którym wszystkie niedostatki są przerzucone na uczniów/pacjentów. to jest właśnie to państwo, które "wszystkim daje", a tak naprawdę wszystkim odbiera. PIS de facto mówi "radźcie sobie sami, przecież dostaliście pińćset".
                  • redwineiswhatilike Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:42
                    zwyczajnamatka napisał(a):

                    >. Słyszałam też o znanej biolożce,
                    > która sobie sama wybiera dzieci, zapisanie się do niej graniczy z cudem. Podob
                    > no daje gwarancję zdania matury rozszerzonej z biologii na ponad 90 %.


                    Gdzie my żyjemy sad ?
                    • waleria_s Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 01:57
                      Takie zachowania akurat trzeba piętnować i nie zapisywać dziecka, co to ma w ogóle być, że kobieta daje gwarancję zdania na ponad 90%. Znam realia biol-chem, tam młodzież potrafi ostro rywalizować ze sobą, jest presja medycyna, medycyna, medycyna, nie podkręcałabym tego jeszcze zapisywaniem do 'legend'.
    • mama_kotula Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:12
      Ja sobie tak co roku w sierpniu odczuwam ekscytację, że zaczyna się nowy rok szkolny, nowe plany, w ogóle "nowe". W tym roku w ogóle bardziej odczuwam, bo najmłodsze dziecko dwie szkoły zmieniło.

      A potem sobie przypominam, że wszędzie i co roku jest tak samo, a ja straszliwie nienawidzę szkoły tongue_out.
        • mama_kotula Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:52
          To, co się u nas zmieni, to czas przebywania w szkole, liczę na to, że będzie więcej czasu popołudniami, bo bywało ciężko i córka była bardzo zmęczona, przy dwóch szkołach skompresowanych w jedną powinno być lepiej, nawet z dojazdem dłuższym.
          A poza tym nie liczę na zbyt wiele, a na myśl o zebraniach z rodzicami mam ochotę odgryźć sobie głowę i ją zjeść. Licealistom zapowiedziałam, że na zebraniach nie zamierzam się pojawiać (i mam nadzieję, że zebrania zostaną zdalne, wtedy mogę sobie wyciszyć mikrofon, wyłączyć kamerę i na legalu przewracać oczami i wzdychać).
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:19
        Ja w ogóle jestem antyszkolna, niezależnie od czynników zewnętrznych typu lockdown wink.
        I jak napisałam, glowną zaletą systemu jest dla mojego dziecka kontakt z rowiesnikami, ogólnie jak dotąd ma udaną klasę, choć pod koniec roznie to może być, wiec nie będę przechwalac.
        Dla mnie możliwośc szerszych kontaktów społecznych to chyba jedyna prawdziwa zaletą szkoły.
        A lockdown niestety i to odebrał.
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:51
            Po pierwsze, bycie razem w klasie to pewna wspólnota i przeżycie.
            Po drugie, u mnie sporo rodziców histeryzowalo, dzieciaki zaczęły spotykać się dopiero bliżej końca czerwca, wszystkie te nocowanki itp. przepadły. Tym bardziej, ze wiekszosc mieszka poza miastem i trzeba ich wozić. A ja nie mieszkam na blokowisku, moja córka nie ma gdzie tak sobie wyjść i spędzać czas z przypadkowymi dzieciakami.
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:12
                Histeryzujesz to ty do dzisiaj, przynajmniej regularnie na forum.
                A przez całe miesiące nikt nie jeździł do żadnych Włoch, wprost przeciwnie, spotkania z ludźmi od poziomu dajmy na to kwietnia były bezpieczne jak nigdy, bo wiekszosc miała mało okazji do złapania choćby pospolitej infekcji.
        • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:53
          Dokładnie. Zamiast normalnych lekcji prowadzonych przez nauczyciela było najpierw zarzucanie ich samodzielnymi zadaniami, a potem lekcje w bardzo skróconym i okrojonym wymiarze, wiec nadal sporo samodzielnej roboty.
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:57
        Młoda absolutnie nie chce. Lubi klasę, lubi szkole jako miejsce spotkań towarzyskich.
        A po doświadczeniu zdalnego nauczania powiedziała, że ma serdecznie dość takiej nauki na własny rachunek i samodzielnego przygotowywania materiału, czeka na normalne lekcje.
        Problem jest nie tyle w formule, co w oblozeniu zadaniami i spietrzeniu tego wszystkiego. Ale tak jest chyba teraz w każdej wymagającej podstawówce z ciut lepszymi wynikami. Koleżanka młodej została przeniesiona ze szkoły wiejskiej do dobrej podstawówki publicznej w mieście rok temu no i kwiczy, z uczennicy z wysoką średnia stała się bardzo przeciętną i nie ogarnia, bo tego jest naprawdę dużo.
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:18
            No dobra, ale to jest tak, że dzieci są inteligentne, zadbane, dlaczego nie mają mieć tych wysokich wyników i startować do dobrej, przyzwoitej szkoły?
            Mnie środowisko licealne wiele dało, ludzie byli na poziomie, bardzo kreatywni, madrzy, spotykamy się do dziś w podgrupach, a raz na jakiś czas jest większe spotkanie. Właśnie takie bylo w te wakacje, kontakt - jakbyśmy rozstali się parę dni temu.
            Chyba każdy chciałby, żeby dzieci były w środowisku, które pomoże im rozwinąć swój potencjał.
            Tylko, że jak ja chodzilam do podstawówki, to jakoś więcej czasu było na wszystko inne poza szkołą, mniej godzin, więcej pytania ustnego po kilka osób zamiast testu dla całej klasy. Człowiek nie musiał zawsze mieć zrobionego wszystkiego, żeby się przesliznac i wylądować na koniec roku z dobrą średnia.
            Chciałabym, żeby dziecko moglo skupić się na przedmiotach egzaminacyjnych, ale sama już w to nie wierzę. Dobrze, że przynajmniej odpadła muzyka, technika, gdzie zawsze było tyle samo wymagań, co z powaznych przedmiotow.
          • mid.week Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:22
            Nieprawda, nie tylko. Materialu jest za dużo i tyle. Jest nudny, zbędny, a ten konieczny niestrawnie podany. Dziecko traci poczucie sensu uczenia sie tego wszystkiego. Wkuwa drobiazgowe szczegoly entego nieudanego powstania do sprawdzianu z historii tylko po to zeby je zapomniec, bo za tydzien uczy sie struktury geologicznej gleby w zagłebiu Ruhry. A potem oblicza skrupulatnie kąty w nic nie znaczacych figurach geometrycznych...
          • runny.babbit Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:34
            Nawet przy mało wymagających rodzicach odsiedzenie w szkole tych 37 lekcji i zrobienie minimum prac domowych zajmuje lwia część czasu w tygodniu. Dzieci mają za dużo lekcji po prostu.
            • mid.week Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:42
              didajmy do tego histeryczną atmosferę w klasach 7-8, którą kreują sami nauczyciele.
              Teksty typu: uczcie sie, bo EGZAMIN!; z takimi wynikami to ty nigdzie sie nie dostaniesz; Kasiu, znowu 3, uczyc sie nie chciało, co? w zawodówce będzie ci dobrze; itp to codziennosc.
              egzaminy przedprobne, probne, testy sprawdzajace, kartkowki i sprawdziany...
              wciskanie kolejnych dodatkowych zajęć zeby koniecznie zdobyc jakies poy#&+^e punkty, bo bez tych punktow no olaboga koniec swiata.
            • iwoniaw Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:23
              Dla mnie ta liczba godzin w klasach 7-8 to czysta paranoja, to więcej niż w liceum, mam wrażenie, że te dzieciaki nawet bardziej obciąża konieczność spędzenia w szkole całego praktycznie dnia niż wymagania edukacyjne.
              • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:32
                W szkołach prywatnych 7-8 obowiązkowych lekcji dziennie to standard i to od zerówki. Dla mnie paranoją są lekcje 8-11.00 a takie są w naszej rejonowej podstawówce.
                  • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:48
                    Po to, żeby dzieci nie siedziały na świetlicy, a potem biegały po zajęciach pozaszkolnych (oczywiście biegają, ale to już dobrowolne i można rzeczywiście ograniczyć się do tych ulubionych i związanych z zainteresowaniami)
                    • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 14:03
                      Oczywiście w każdej sytuacji zajęcia pozaszkolne są dobrowolne, ale jednak z tyłu głowy większość ma, że przydałby się dodatkowy angielski, basen, trochę więcej ruchu.
                      Mój chodził tylko na zajęcia za którymi teraz tęskni, więc były dobrze dobrane. Na dodatkowy angielski nie chodził, na basen po szkole chodził tylko dla przyjemności.
                • iwoniaw Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:32
                  Pytanie jeszcze, jak te "7-8 lekcji codziennie od zerówki" wygląda, bo co innego zorganizować dzieciom na te godziny zajęcia, także edukacyjne, z zachowaniiem zasad higieny pracy i odpoczynku, a co innego dowalić na identyczną ilość czasu kierat pt. karuzela sprawdzianów z tego, co mieliście się sami nauczyć w ramach zadania domowego...
                  • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:43
                    Jest tyle lekcji EW ile w normalnej szkole, plus plastyka, muzyka, język codziennie, szachy, informatyka, wf, taniec, basen jakieś inne w zależności od szkoły. W starszych tych dodatkowych jest mniej, bo wzrasta ilość godzin z podstawy, ale też są plus często więcej godzin matematyki, zawsze chyba więcej godzin języków.
                    A po lekcjach normalnie kółka.
                    • hanusinamama Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 11:27
                      A co złego jest w takiej świetlicy? MOja nie musiała chodzić...a chciała. Bo tam same sobie moderowały zabawe. pani dawała dzieciakom jakies manualne rzeczy do robienia..ale dla chętnych i nie zawsze. Kurcze taki tresowany mózg musi byc bardzo przemęczony...
                      • mama_kotula Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 15:41
                        > A co złego jest w takiej świetlicy?

                        Większość rodziców uważa, że dziecko musi mieć calutki czas wypełniony twórczo, rozwojowo i kreatywnie, szczególnie, jeśli za to płacą. Jak płacisz za szkołę 1500 miesięcznie, to przecież nie po to, by dziecko się <zgroza> bawiło albo nudziło w świetlicy.
                        W zeszłym roku w szkole zgłaszałam, że przerwy między zajęciami są krótkie, a dziecko się parę razy żaliło, że nie może sobie spokojnie poczytac, bo pani w świetlicy każe to i tamto. Odpowiedź usłyszałam, że taka jest organizacja pracy świetlicy, bo tak rodzicom pasuje.
                  • mama_kotula Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:33
                    > Pytanie jeszcze, jak te "7-8 lekcji codziennie od zerówki" wygląda, bo co innego zorganizować dzieciom na te godziny zajęcia, także edukacyjne, z zachowaniiem zasad higieny pracy i odpoczynku, a co innego dowalić na identyczną ilość czasu kierat pt. karuzela sprawdzianów z tego, co mieliście się sami nauczyć w ramach zadania domowego...

                    Przerobiłam dwie szkoły prywatne z takim układem.
                    Teoretycznie były to najpierw lekcje wg planu, w tym więcej języków, u nas jeszcze obowiązkowe TUSy, a potem te słynne "dobrowolne zajęcia dodatkowe". Tylko że zajęcia dodatkowe, choćby z toną fajerwerków, to nadal są zajęcia zorganizowane i moderowane, a nie zabawa swobodna, kiedy mózg może się zresetować.

                    Tyle teoria. Praktycznie moje dzieci - najpierw starsza dwójka, a do zeszłego roku najmłodsza - były zmęczone jak rolnik po całodziennych wykopkach. Co śmieszne, najmłodsza córka w tym funkcjonowała i nie chciała słyszeć o zmianie, wydawało się, że jej pasuje takie życie w biegu, dopiero pandemia pokazała, jak cholernie była zmęczona. Kiedy nie musiała być codziennie w szkole od 8 do 15-16, okazało się, że można nałogowo czytać, można grać na istrumencie tyle, ile się faktycznie chce, można robić milion innych rzeczy, na które nie było czasu i siły.

                    Dlatego pożegnaliśmy prywatną szkołę z 7-8 lekcjami dziennie plus zajęcia dodatkowe.
        • aqua48 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:16
          lily_evans11 napisała:

          > Młoda absolutnie nie chce. Lubi klasę, lubi szkole jako miejsce spotkań towarz
          > yskich.
          > A po doświadczeniu zdalnego nauczania powiedziała, że ma serdecznie dość takie
          > j nauki na własny rachunek i samodzielnego przygotowywania materiału, czeka na
          > normalne lekcje.

          Czyli - żyj swoim życiem, nie córki bo ona sobie dobrze radzi.

          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:29
            No właśnie nie do końca. Jak widzę, jaką jest umeczona i zestresowana, zwłaszcza przy końcu półrocza, jak niejeden raz opuszcza ciekawsze zajęcia, żeby uczyć się na kolejny sprawdzian, to źle mi się robi. Pierwsze półrocze klasy 7 to była masakra.
              • mid.week Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:45
                moja chodzila do zwyklej rejonowki, hen daleko w rankingach a i tak było cisnienie i nadmiar materialu. Ilość rzeczy do nauczenia wynika z programu, a nie szkoły - w każdej trzeba ogarnac tyle samo.
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:53
                Masz dziecko w 7, 8 klasie? Podstawa taka sama wszędzie do zrobienia i nauczyciel musi egzekwować. Fakt, w rejonie miałaby więcej koleżanek, którym te oceny zwisają, ale też nie wiem, czy to takie dobre.
                • berdebul Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:25
                  Twoje dziecko opuszcza ciekawsze zajęcia, żeby ryć pod dobre oceny. To nie jest norma, to jest brak równowagi w życiu, niezależny od podstawy programowej. Lepiej iść do kina i dostać gorszą ocenę, za chwile nikt nie będzie pamiętał co miała na półrocze klasy 7 z matmy.
                  • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:11
                    Teraz już niestety 8 klasa.większość dzieci, które znam, poświęca nauce czas i ma bardzo dobre oceny, moja córka nigdy się nie douczala na korkach, a już jej koleżanki z klasy tak.
                    Nie ma nic złego w systematycznej nauce i nierobieniu sobie zaległości z waznych przedmiotów, rzecz w tym, że naprawdę w 7 i 8 klasie jest mnóstwo nauki, duzo godzin takze w szkolach publicznych i tony zbędnych detali. Dlatego jeszcze raz pytam, czy masz z tym jakieś doświadczenia.
            • aqua48 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:56
              lily_evans11 napisała:

              > niejeden raz opuszcza ciekawsze zajęcia, żeby uc
              > zyć się na kolejny sprawdzian, to źle mi się robi.

              Dlaczego? Ot życie. Niejeden raz będzie musiała wybrać - zabawa czy obowiązki i ponieść konsekwencje swojego wyboru...
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:00
                Tu chodzi o opłacone zajęcia związane z zainteresowaniami. Jest to pewna kontynuacja.
                Generalnie, 7 i 8 klasa tych przejściowych roczników może być nazwana jakkolwiek, ale na pewno mało w niej zabawy.
              • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:05
                Dlatego że to dzieci które właśnie teraz powinny rozwijać swoje zainteresowania a nie spędzać nad książkami więcej czasu niż ich rodzice w pracy...37 godzin to prawie całe etat, spora część emateczek tyle nie pracuje a gdzie jeszcze zadania domowe, prace z tyłka wzięte i nauka?
                  • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:19
                    Nauczyciel ma 18 godzin dydaktycznych, dziecko dwa razy tyle w tym samym hałasie.....skoro nauczyciele są tym tak zmęczeni dzieci tym bardziej....tylko jakiś tego prawie nikt nie zauważa...
                    • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:45
                      Dokładnie.
                      Dzieci pracują 2 x więcej niż nauczyciele i są z tego bezwzględnie rozliczane. Nauczyciele niekoniecznie.
                      Mieliśmy np. przez ponad 2 lata panią, która wzięła część klas, a główny etat miała w szkole publicznej. We wrześniu - co roku: nieobecność przez tydzień. W listopadzie - to samo. Po wszelkich świętach - to samo. To było tak cykliczne, że nie sądzę, żeby w grę wchodził aż tak zły stan zdrowia, tylko pewnie jakieś inne zobowiązania, może jakieś wyjazdy w ramach tamtej szkoły? Pani przez półrocze błyszczała, potem opadła i lekcje bardzo ważnego przedmiotu były po prostu drętwe, i nieuporządkowane. Ale jej było wolno. Natomiast klasa pracowała naprawdę w pocie czoła na pozytywne oceny. Wśród dzieci czytających różne rzeczy, elokwentnych, zadbanych intelektualnie były tylko 2 bdb (w tym mojej córki, więc raczej stronnicza nie jestem).
                      • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:00
                        O jak u mojego syna. Jedna z najlepszych klas w szkole. Z gegry tylko on na cala klase ma 5 na koniec, więc usłyszeli że są nieuki i olewaja kompletnie a jakoś nauczyciel nie wyciągnął żadnych wniosków że może coś jest nie tak z jego prowadzeniem lekcji lub ocenianiem skoro nikt z całej klasy nie opanował 100% materialu a tylko jedno dziecko 90%...normalka w polskiej szkole...dzieci sa winne zawsze...
                    • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:55
                      Ja tak sobie marzyłam...
                      Żeby takiej np. pani od chemii kazać się nauczyć na następny dzień jakiegoś rozdziału z historii , plus napisać wypracowanie, plus wyuczyć się 30 słówek i wyrażeń z hiszpańskiego. I dorzucić jeden rozdział z geografii.
                      Z czwarku na piątek, kiedy to człowiek już jest zmęczona pod koniec tygodnia.
                      Ciekawa jestem jak by to opanowała. A przecież i historii, i geografii się kiedyś uczyła. Nie byłyby to zupełnie nowe dla niej zagadnienia, jak dla większości dzieci.
                      Takie tam miałam marzenia...
                      • molik28 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:11
                        Trzymam kciuki za spełnienie tego marzenia. Szkoła to bezduszna machina. Jak pole minowe, nigdy nie wiadmo kiedy cię pierdolnie. Musisz zawsze być na 100%, czujnym jak ważka bo w każfej chwili możesz usłyszeć: wyciągamy karteczki. Patologiczna instytucja bazująca na strachu i terrorze. Nawet durny nauczyciel zawsze ma rację, a uczeń nigdy nie jest partnerem. To tak ogólnie, bo znam wyjątki. Niestety są to białe kruki w chowym systemie.
                        • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:22
                          Dokładnie. Zawsze trzeba być gotowym na 100procent. A przecież to niewykonalne.
                          Nie da się tak funkcjonowac na dłuższą metę.
                          Każdy ma lepsze bądź gorsze dni.
                          Nie mówiąc już o tym, że są to dzieciaki w okresie dojrzewania. Wielkie zmiany zachodzą w ich organizmach.
                          I czy , my, dorośli, jesteśmy cały tydzień roboczy na pełnych obrotach? Zawsze wydajni, zawsze przygotowani i przez 40 godzin w tygodniu non stop uczymy się czegoś nowego???
                          • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:18
                            Dostanie 1, która potem może zaważyć na ocenie końcowej. I nieważne, że dziecko się starało, ze sprawdzianów miało bardzo dobre oceny, już np, 5 nie ma.
                            Tak nie powinno być. Każdy ma prawo do wpadek. Nikt nie jest działająca bez zarzutu maszyną. A te też się psują, prawda?
                            Czego to uczy dzieci? Że zawsze masz być idealny ! To uczenie chorego perfekcjonizmu. A wiadomo, że to niezdrowe.
                            To nie tylko sam rodzic wywiera chorą presję na dziecku. Nauczyciele mu tez w tym "pomagają".
                              • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:34
                                Oczywiście, że nie.
                                Ale to uczy tego, że masz być zawsze super przygotowana, a to prowadzi do chorego perfekcjonizmu, który bardzo utrudnia dorosłe funkcjonowanie.
                                Akurat moim synom wiszą oceny. Ale Starszy się wkurzył, jak właśnie przez jedną 1 z WOS'u nie miał 5 na koniec. On uważał, że w pełni na nią zasługiwał, bo wiedział, że jest dobry, że go to interesuje, że powinien mieć 5 na koniec ósmej klasy.
                                Czuł się niesprawiedliwie potraktowany.
                                Oczywiście, że jest to lekcja życia. Bo życie nie jest sprawiedliwe. Nie zawsze się dostaje to, na co się zasłużyło.
                                Tak mu tłumaczyłam. Ale jakoś wyjątkowo go to wkurzyło.
                                I żeby nie było, że jest rozhisteryzowanym kujonkiem.
                                Mój syn ma wiele problemów, bardzo ciężko pracuje i chyba już się przyzwyczaił, że sukcesy nie są mu pisane...
                              • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:02
                                No, właśnie to była akurat 8 klasa... I też - jako jedną z opcji wyboru- wpisał klasę z rozszerzeniem z WOS;u - a wtedy liczą się punkty z takiego przedmiotu. Różnica między 4 a 5 to 3 punkty. Sporo.
                                Nieważne- dostał się do klasy I wyboru.
                                Ale cała ta ósma klasa była masakryczna. On z tej kumulacji. Starszeni byli od 7 klasy. I nauczyciele w żaden sposób sie nad nimi nie litowali. A przecież to były dzieciaki, niektóre nawet nie miały 14 lat skończonych ...
                      • pade Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:30
                        la_mujer75 napisała:

                        > Ja tak sobie marzyłam...
                        > Żeby takiej np. pani od chemii kazać się nauczyć na następny dzień jakiegoś roz
                        > działu z historii , plus napisać wypracowanie, plus wyuczyć się 30 słówek i wyr
                        > ażeń z hiszpańskiego. I dorzucić jeden rozdział z geografii.
                        > Z czwarku na piątek, kiedy to człowiek już jest zmęczona pod koniec tygodnia.
                        > Ciekawa jestem jak by to opanowała. A przecież i historii, i geografii się kied
                        > yś uczyła. Nie byłyby to zupełnie nowe dla niej zagadnienia, jak dla większości
                        > dzieci.
                        > Takie tam miałam marzenia...

                        Pewnie Wam podpadnę, ale kojarzę, że w 8 klasie miałam dwa razy 8 lekcji i dwa razy 7 i raz 6. To daje 36 godzin. No i codziennie trzeba się było uczyć na następny dzień. Oprócz kartkówek niezapowiedzianych! i sprawdzianów, były jeszcze odpowiedzi ustne. Zawsze, a nie wyjątkowo.
                        Ja uważam, że teraz szkoła jest przyjaźniejsza dla uczniów niż kiedyś, zwłaszcza, że rodzice mają dużo do powiedzenia i nikt już nikogo nie okłada linijką.
                        W liceum miałam codziennie 8 godzin plus dojazdy, czyli tak jak jest teraz.
                        Ktoś mnie oświeci na czym polega różnica na niekorzyść dla obecnych uczniów?
                        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:42
                          Ja miałam w liceum dwa razy 8 lekcji, ale raz cztery czy pięć. Nie czułam się przemęczona. W 8 klasie nie pamiętam ile miałam ale ogólnie nie miałam wrażenia że jestem przepracowana
                        • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:58
                          Geniuszem nie byłam. Oceny miałam bardzo dobre. I w ogóle nie pamiętam, abym całe dnie po szkole się uczyła. Wystarczało mi to, co miałam na lekcjach. Przed klasówką czytałam sobie notatki z zesztu i 4 była gwarantowana. Z reguły były 5.
                          Nikt ode mnie nie wymagał miliona zbędnych pierdół. To, co było w zeszycie, było podstawą wymaganą na klasówce.
                          I klasówki wyglądały tak, że musiałam podac np. definicję, co to jest proton, a nie rozwiązywałam zadań, że znajdź pierwiastek, którego liczba masowa wynosi XX, wiedząc, że na powłoce M znajdują się 3 elektrony- czy coś w tym stylu.
                          Miałam podstawy do opanowania.
                          Na egzaminy do liceum poszłam z marszu. Bez żadnych korków. I napisałam bez problemu.
                          Mąż tak samo. Ten miał gorsze oceny, bo notorycznie prac domowych nie odrabiał smile
                          Prezentacji , projektów żadnych nie robiłam przez całą podstawówkę.


                          W czasie pandemii kilka razy pomagałam Starszemu w lekcjach. W liceum. Miał problem z matmy, więc koncentrował się na niej.
                          Miał przykładowo do opracowania kartę pracy z historii. Mówię : "Synu, tłucz te zadania z matmy, a ja ci pomogę", myśląc sobie : "Co to dla mnie! W końcu historię studiowałam (studia dzienne na UW)".
                          Patrzę- temat dotyczący sytuacji Polski po rozbiciu dzielnicowym. Myślę sobie: "O, z tego to nawet odpowiadałam na egzaminie ustnym".
                          Biorę książkę, bo przecież już wszystkich Henryków Brodatych, Pobożnych, Przemysławów nie pamiętam ze szczegółami, ale spoko, prawda?
                          Ups, książka z podstawy, nie z rozszerzenia, a materiału tyle, że ja na humanie nie miałam takich szczegółów podawanych.
                          Dobra, czytam, przypominam sobie, o coś nowego, coś co nie zgadza mi się. Zaczynam szukać w internecie. I duda blada. Głupieję, bo nie do końca jestem wstanie wypełnić poprawnie tej karty pracy! Szok! Jak to możliwe? Taka głupia na stare lata się zrobiłam???
                          Dzieciątko dostało bodajże 4. Mnie zajęło to ponad 1,5 godziny... I wiedziałam, że idealnie to nie jest zrobione.
                          Dzwoni do mnie matka jednego z kumpli syna. Z zapytaniem, czy syn zrobił kartę pracy z historii, bo oni we dwójkę już od 3 godzin się nad nią męczą .... Byłam miła i podrzuciłam odpowiedzi smile
                          Przeglądam syna biologię. Patrzę, a tu jakiś cykl Krebsa. Pierwsze słyszę, ale ja byłam na humanie. Dobra, mój też nie jest na rozszerzeniu z biologii.
                          Z ciekawości, zapytałam się brata, lekarza, czy on miał cykl Krebsa na biologii w liceum. Tak. miał. Tylko na rozszerzeniu smile Potem miał to na studiach medycznych...


                            • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:23
                              Podałam przykładowo. Sorry, ale nie pamiętam swoich klasówek z podstawówki. To było ponad 30 lat temu...
                              Wiem jednak, że wystarczyło być normalnym dzieckiem, uczęszczającym na lekcje, nie przemęczającym się w domu i napisać bardzo dobrze sprawdziany.
                              I ja co chwilę nie miałam sprawdzianów. Z przedmiotów takich, jak historia, czy biologia miewałam po kilka ocen w semestrze, a nie po kilkanaście.
                          • bookends Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 15:06
                            Nie czytałam całej wypowiedzi, ale w moich czasach na klasówkach była i teoria i zdania (chemia, fizyka, matematyka). Zeszyt był pomocą, a główne zagadnienia były w podręcznikach i zbiorach zadań. Musiałam wkuwać miliony pierdół od czapy, definicji, dat dziennych (historia), układów rozrodczych, pokarmowych, oddechowych różnych form żywych (biologia) i jeszcze musiałam umieć pisać poprawnie po polsku, bo regularnie były zadawane pracę pisemne do domu i byly prace klasowe na języku polskim. Dzięki temu bez problemu umiem wypowiadać się pisemnie. Miałam 6, 7 i 8 lekcji dziennie i pewnie z jeden luźniejszy dzień. Przezylam, nikt się nade mną nie litował. Jestem rocznik 77. Nie wiem do jakiej szkoły Ty chodziłaś, że tego wszystkiego nie miałaś.
                            • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 15:33
                              bookends napisał(a):

                              > Nie czytałam całej wypowiedzi, ale w moich czasach na klasówkach była i teoria
                              > i zdania (chemia, fizyka, matematyka). Zeszyt był pomocą, a główne zagadnienia
                              > były w podręcznikach i zbiorach zadań. Musiałam wkuwać miliony pierdół od czapy
                              > , definicji, dat dziennych (historia), układów rozrodczych, pokarmowych, oddech
                              > owych różnych form żywych (biologia) i jeszcze musiałam umieć pisać poprawnie p
                              > o polsku, bo regularnie były zadawane pracę pisemne do domu i byly prace klasow
                              > e na języku polskim. Dzięki temu bez problemu umiem wypowiadać się pisemnie. Mi
                              > ałam 6, 7 i 8 lekcji dziennie i pewnie z jeden luźniejszy dzień. Przezylam, nik
                              > t się nade mną nie litował. Jestem rocznik 77. Nie wiem do jakiej szkoły Ty cho
                              > dziłaś, że tego wszystkiego nie miałaś.

                              O to to. Do takiej samej szkoły chodziłam.
                                • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 19:49
                                  A u nas był LUZ w takim razie, owszem bywały dni gdy lekcji było dużo i nawet do 19(Szkoła dwuzmianowa) i w soboty w pierwszych klasach i były sprawdziany z regulek i częste odpytywanue ale w domu już do roboty niewiele. Krótkie zadania domowe, większość robiona na lekcjach. Całymi dniami biegalismy po podwórku. Albo przed szkołą albo po niej w zależności od zmiany na którą się szło. Korki brali najslabsi uczniowie i zdarzało się to naprawdę rzadko. Nikt nie biegał na dodatkowe kursy żeby zdać świetnie egzaminy do szkoly średniej. Mnie przygotowała doskonale szkoła która nie była obciążeniem szczególnym poza lekcjami. Do egzaminu sama w domu nie przygotowtlywalam się kompletnie. Zdałam na same celujace.
                                  • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:18
                                    Słonko, mam identyczne wspomnienia.
                                    Jakoś ta szkoła sama się toczyła... a nie sądzę, mimo wszystko, żebym była geniuszem. Teraz dzieci wykonują o wiele więcej pracy - no i cały czas muszą być czujne. Przy odpytywaniu nauczyciel wyhaczy ze 3-4 osoby, kartkówkę pisze cała klasa.
                                    Korepetycje były kiedyś dla głąbów.
                                    Ani przez chwilę nie bałam się, że dostanę się do jakiegoś pośledniego liceum, moja mama też nie.
                                    Itp. Itd.
                                    Egzamin był chyba łatwiejszy, bardziej przejrzysty w dodatku - pamiętam osobno większą, przekrojową pracę na temat, w którym można było popisać się argumentacją. A potem sama gramatyka, a nie taki misz masz.
                                    Nie czułam się nijak szkołą obciążona.
                                    • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:37
                                      Wcale nie wykonują więcej pracy. W każdym bądź razie nie moje, a do szkół specjalnych nie chodzą/nie chodziły.
                                      Ja też się nie bałam, że się nie dostanę, bo dostałam się bez egzaminów. Mój brat też.
                                      I mimo, że nauka przychodziła mi bardzo łatwo i z palcem w nosie miałam piątki, to jednak codziennie miałam coś do zrobienia i to sporo. Tyle, że ja pracę rozkładałam sobie na cały tydzień. Planowałam ją tak, by nie siedzieć całymi dniami nad książkami.
                                      Co do korków, tak, dzieci korzystające z korków nazywano głąbami. Ale. Sama dawałam korepetycje i moi uczniowie nimi nie byli. Załapywali o co chodzi za drugim, trzecim razem, trzeba było tylko znaleźć sposób. Bardzo szybko wychodzili na prostą i odnosili sukcesy. Miałam też uczennicę, która w ogóle nie miała problemów z nauką jak się okazało. Byłam bardziej jej towarzyszką, razem powtarzałyśmy materiał i odrabiałyśmy lekcje, bo jej mama prowadziła firmę i nie było jej w domu całymi dniami.
                                      Także ja bym się wstrzymała z tymi pogardliwymi ocenami. Jesteś polonistką, więc znasz doskonale znaczenie słów i umiesz ich używać. Ja, podobnie jak Wapaha widzę w Twoich wypowiedziach dużo pogardy. Taki trissowy styl. Bardzo wstrętny.
                                      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:48
                                        Słuchaj, zdaję sobie sprawę, że różne przyczyny stały za tymi korkami.
                                        Ale generalnie to było dla bardzo słabych uczniów, ewentualnie leniwych, takich, którzy coś zawalili, było im nie po drodze z przedmiotem itp.
                                        Nie było korków dla dobrych, piątkowych dzieci - pytanie, czy są zdolne i dlatego piątkowe? A może są takie tylko dzięki korkom i będą musiały je mieć do końca nauki, żeby przetrwać?
                                        To podrasowywanie latami ludzi, którzy nie mają problemów intelektualnych, problemów z przedmiotem itp. przeraża mnie i uważam to za dziwactwo. No ale to moje zdanie.
                                        • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 11:04
                                          lily_evans11 napisała:

                                          > Słuchaj, zdaję sobie sprawę, że różne przyczyny stały za tymi korkami.
                                          > Ale generalnie to było dla bardzo słabych uczniów, ewentualnie leniwych, takich
                                          > , którzy coś zawalili, było im nie po drodze z przedmiotem itp.

                                          Moje dzieci, znaczy się uczniowie, nie rozumiały metody nauczyciela. Znalazłam inną metodę i jakoś zrozumienie się pojawiło. Oczywiście, że były też dzieciaki, które miały problemy intelektualne ale to nie jest ich wina, czy lenistwa, że nie radziły sobie z nauką. One były po prostu porzucone. Przez nauczycieli, rodziców i w końcu rówieśników. Wyzwiska używane i przez nauczycieli i przez kolegów/koleżanki w ich kierunku były na porządku dziennym.

                                          > Nie było korków dla dobrych, piątkowych dzieci - pytanie, czy są zdolne i dlate
                                          > go piątkowe? A może są takie tylko dzięki korkom i będą musiały je mieć do końc
                                          > a nauki, żeby przetrwać?
                                          > To podrasowywanie latami ludzi, którzy nie mają problemów intelektualnych, prob
                                          > lemów z przedmiotem itp. przeraża mnie i uważam to za dziwactwo. No ale to moje
                                          > zdanie.
                                          >
                                          Ja też uważam to za dziwactwo i tu obwiniam nadambitnych rodziców. Moje dziecko (dyslektyk) miało tylko lekcje z angielskiego. Córa wcale.
                        • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:06
                          Ja nie pamiętam planu lekcji, ale pewnie był podobny. Nigdy nie czułam się przemęczona, często do klasówki uczyłam się na przerwie, nie odbijało się to na ocenach.
                • wapaha Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:09
                  slonko1335 napisała:

                  > Dlatego że to dzieci które właśnie teraz powinny rozwijać swoje zainteresowania
                  > a nie spędzać nad książkami więcej czasu niż ich rodzice w pracy...37 godzin t
                  > o prawie całe etat, spora część emateczek tyle nie pracuje a gdzie jeszcze zada
                  > nia domowe, prace z tyłka wzięte i nauka?
                  >
                  skąd 37 godzin ( lekcyjnych) ?
                  W ramowym planie nauczania są to 32 godziny ( lekcyjne, + 2 w niektórych przypadkach)
                  • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:27
                    Masz jeszcze dwie religie, ktore sa nie uwzględnione w siatce godzin, a które są w śrdoku zajęć smile
                    Dodatkowo - nawet w państwowych szkołach dyrektorzy stają na głowie, aby zdobyć kasę od gminy na dodatkowy polski i matematykę, gdyż mając 4 godziny w tygodniu z danego przedmiotu nauczyciele mają problem wyrobić się z przerobieniem materiału.
                    U nas w 8 klasie syn miał jeszcze dodatkowe 3 godziny - polski, matma, angielski - na przygotowanie do egzaminów. Nauczyciele robili to za darmo! Nie płacono im za te godziny,
                      • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 15:07
                        Ale to były zajęcia obowiązkowe. Nawet te nieodpłatne dla nauczycieli.
                        Syn w 8 klasie miał ogólem 37 godzin, bez religii. Bo dzięki mojej interwencji zmieniono plan i religia nie była już na 3 godzinie lekcyjnej w środku tygodnia, gdy np. taka dodatkowa matematyka na 8 godzinie w piątek (sic!).

                        P.S. Nauczyciele od przedmiotów egzaminacyjnych byli super. Bardzo się starali, bardzo się przejmowali dziećmi . I u nich akurat można było walczyć o wyciągniecie oceny na lepszą.
                        • wapaha Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 15:18
                          wg ramowego planu nauczania ( rozporządzenie men) obowiązkowych godzin w klasie 8 jest 32 (+2 dla kas językowych) . Te 3 poszły z puli godzin do dyspozycji dyrekcji .( mogą byc ale nie muszą )- w pracy zawodowej raczej tak nie ma że jest 35 godzinny tydzien pracy+ 5 godzin przydzielanych przez wychowawcę wink

                          p.s. wątek jakby poboczny, ale dzięki za odp
                    • kurt.wallander Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 20:36
                      la_mujer75 napisała:


                      > U nas w 8 klasie syn miał jeszcze dodatkowe 3 godziny - polski, matma, angielsk
                      > i - na przygotowanie do egzaminów. Nauczyciele robili to za darmo! Nie płacono
                      > im za te godziny,

                      Ale to było obowiązkowe? Też uważam, że powinniśmy wliczać normalną liczbę godzin, czyli nie 37, a właśnie te 32 czy 33 godziny (z doradztwem, które nie trwa cały rok).
                      • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:27
                        Tak te godziny sa obowiazkowe. Pisałam w tej sprawie do kuratorium. Dwie godziny w tygodniu mogą zrobić obowiązkowych dodatkowych zajęć. Zajęcia rozwijające umiejętności to się nazywa(i tu moga wystapic rozne przedmioty ).
                        • kurt.wallander Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:46
                          slonko1335 napisała:

                          > Tak te godziny sa obowiazkowe. Pisałam w tej sprawie do kuratorium. Dwie godzin
                          > y w tygodniu mogą zrobić obowiązkowych dodatkowych zajęć. Zajęcia rozwijające u
                          > miejętności to się nazywa(i tu moga wystapic rozne przedmioty ).
                          >

                          Ale dwie godziny dodatkowe, to dalej jest 35 godzin (wliczając doradztwo), nie 37. Wszelkie zajęcia rozwijające powinny być dla chętnych, IMO.
                          • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:57
                            Jeżeli córka lily chodzi na religię to ma dwie dodatkowe plus ewentualny wdz. Moja córka ma 35 ale kibluje 36 bo jedna religię ma w środku lekcji. Nawet przy 35 to znacznie wiecej niz nauczycielski etat i mniej niz pracuje spora czesc ematek. Samych lekcji w szkole. Zgadzam sie ze zru powinny byc dla chetnych ale nie są i co poradzisz?
                            • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:40
                              slonko1335 napisała:

                              > Jeżeli córka lily chodzi na religię to ma dwie dodatkowe plus ewentualny wdz. M
                              > oja córka ma 35 ale kibluje 36 bo jedna religię ma w środku lekcji. Nawet przy
                              > 35 to znacznie wiecej niz nauczycielski etat i mniej niz pracuje spora czesc e
                              > matek. Samych lekcji w szkole. Zgadzam sie ze zru powinny byc dla chetnych ale
                              > nie są i co poradzisz?
                              >

                              Religia nie jest obowiązkowa
                              Jeżeli przyrównujemy lekcje do pracy zawodowej to trzeba brać pod uwagę tylko lekcje obowiązkowe a nie "fanaberie" ( religia, balet, gra na flecie itp)
                              • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:46
                                Ale moje dziecko w czasie tej Religi która nie jest obowiązkowa nie może siedzieć w domu i się relaksowac badz pozniej wstac po prostu bo religia jest w środku zajec. 32 godzin obowiazkowych bez zadnej dodatkowej z siatki to ciagle duuuuzo wiecej niz nauczycielski etat...
                                • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:10
                                  To oczywiste- jesli jest w srodku zajęć. Tak jak napisałam-to problem "osobniczy" bo różne szkoły różnie organizują grafik. Niektóre religię umieszczają na końcu lub początku.

                                  a że 32 godziny to dużo -to fakt- i jak dyskutowałam bardziej ze stwierdzeniem "37 godzin t
                                  > o prawie całe etat, spora część emateczek tyle nie pracuje a gdzie jeszcze zada
                                  > nia domowe, prace z tyłka wzięte i nauka?"
                                  W którym nie pisałaś o nauczycielach ale "emateczkach" - wink
                                  • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:21
                                    Pamiętam wątek który tu kiedyś był jak ematki podawały godziny w jakich pracują. I bardzo duże część nie wie co to normalny etat 40 godzin tygodniowo. No i pamiętam też nauczycielki które pisy że półtorej etatu w szkole to jazda bez trzymanki i nie ma jak załadować. No to te dzieci pracują więcej nawet przy idealnie ułożonym planie i 32 obowiązkowych godzinach w szkole na lekcjach.
                                    • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:26
                                      Wątku nie pamiętam. Serio, ludzi stać by pracować tak mało ? uncertain ( nie pisze o siatce godzinowej nauczycieli )
                                      Sytuacje są różne, ja wzięłam do siebie bo akurat skończyłam tydzien z 56godzinami uncertain
                            • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:41
                              lily_evans11 napisała:

                              > Rany, u nas po prostu jest 37 obowiązkowych godzin.
                              >

                              Bo dyrektor w swej uprzejmości z obowiązkowych godzin wg rozporządzenia ( 32+2) dorzucił "swoje" 3 godziny ( które w ramowym planie nie są okreslone jako obowiazkowe ale dyrektorskie)
                            • kurt.wallander Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:28
                              wapaha napisała:

                              > Ale dwie godziny dodatkowe, to dalej jest 35 godzin (wliczając doradztwo), n
                              > ie 37. Wszelkie zajęcia rozwijające powinny być dla chętnych, IMO.

                              >
                              > 34
                              >
                              35, jeśli wliczamy doradztwo.
                  • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:24
                    Moja osmoklasistka ma 35 godzin bez religi ale i tak na jednej musi kiblowac w szkole bo jest w środku zajęć i bez wdz na które nie uczęszcza z jedna godzina etyki. Dyrektor może wprowadzić dodatkowe obowiązkowe godziny w wymiarze do 2 godzin tygodniowo i u niej w szkole takowe są.
                    • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:43
                      Słonko- te "dyrektorskie" nie są w ramowym planie nauczania określano jako "obowiazkowe" - jest wyraźne rozróżnienie w tabeli

                      Religia w środku zajęć to..temat znany od lat - w różnych szkołach jest różnie, kwestia organizacji grafiku.
                      Wdz nie jest obowiązkowy
    • molik28 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:58
      Rozumiem cię doskonale. Przy wszystkich minusach pandemii dla mojego syna w ósmej klasie była w pewnym sensie wybawieniem. Dała oddech i czas na przygotowanie się do egzaminów. Pewnie ma zaległości z przedmiotów, które nigdy go nie interesowały ale mam to w nosie i tak to był prezent. Dużo wiecej czasu było na naukę tego co go interesuje, na wspólne rozmowy, żarty, nadrobienie zaległości z polskiego. Miło było w domu, bez tego wiecznego pośpiechu i ciągłego poczucia, że nie zdąży się ze wszystkim. Bez rannego wstawania, marnowania czasu na dojazdy do pracy i szkoły. Fajne było wspólne gotowanie, oglądanie tv. Na co normalnie nie mieliśmy zbyt dużo czasu. Szkoda tego będzie ale czas wracać do rzeczywistości. To też potrzebne. Pandemia jednak uświadomiła mi jak wiele rzeczy możemy odpuścić i jak nie są one ważne, bo ważne jest coś innego. Pewne rzeczy będę chciała utrzymać. Dziękuję ci pandemio za czas spędzony z rodziną. Nie miałam go tyle od wielu, wielu lat. Moi synowie są super i super było spędzać z nimi ten czas. Tego mi będzie brakowało.
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:09
        O, niektórzy zapracowani znajomi, którzy mogli sobie pozwolić na prace zdalna albo zwolnienie ze świadczenia pracy, mówią dokładnie to samo wink. Koleżanka nieoglądać otworzyć gabinetu, bo nie spełniała jakichś tam wymogów sanitarnych, zrobiła mnóstwo rzeczy w domu i fantastycznie spędzała czas z córką. A to jest dziecko też ganiane po placówkach od rana do wieczora, więc bylo zadowolone, zwlaszcza jak w końcu mogło samodzielnie wyjść.
      • jagoda2 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 18:39
        molik28 napisała:

        > Rozumiem cię doskonale. (...) Pewnie ma zaległości z przedmiotów, które nigdy go nie inter
        > esowały ale mam to w nosie i tak to był prezent. Dużo wiecej czasu było na nauk
        > ę tego co go interesuje, na wspólne rozmowy, żarty, nadrobienie zaległości z po
        > lskiego. Miło było w domu, bez tego wiecznego pośpiechu i ciągłego poczucia, ż
        > e nie zdąży się ze wszystkim. Bez rannego wstawania, marnowania czasu na dojazd
        > y do pracy i szkoły. Fajne było wspólne gotowanie, oglądanie tv. Na co normalni
        > e nie mieliśmy zbyt dużo czasu. Szkoda tego będzie ale czas wracać do rzeczywis
        > tości. To też potrzebne. Pandemia jednak uświadomiła mi jak wiele rzeczy możemy
        > odpuścić i jak nie są one ważne, bo ważne jest coś innego. Pewne rzeczy będę c
        > hciała utrzymać. Dziękuję ci pandemio za czas spędzony z rodziną. Nie miałam g
        > o tyle od wielu, wielu lat. Moi synowie są super i super było spędzać z nimi te
        > n czas. Tego mi będzie brakowało.
        >

        Mogę się podpisać obiema rękami. Przed nami matura i czas stracony na dojazdy bardzo by się przydał smile
    • runny.babbit Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:04
      Że szkoła to jak z pracą- nie chodzi o to żeby wcale jej nie było, tylko by nie było za ciężko, za długo, zbyt wyczerpująco...kwestia proporcji. Zgadzam się że starsze klasy są u nas zdecydowanie zbyt obciążone