Dodaj do ulubionych

A ja wolę wakacje

29.08.20, 08:01
Nie lubię roku szkolnego, cały ten kołowrotek, poranne wstawanie, poganianie, żeby dziecię raczyło się pospieszyć, bo nie zdąży na własne lekcje, to umeczenie tego dzieciaka, bo ciągle jakieś sprawdziany, testy, a przed wystawianiem ocen to w ogóle młyn, liczba godzin spędzonych poza domem w ciągłej presji i stresie.... nie znoszę szkoły jako takiej, sama też nie lubiłam, choć nie miałam problemów z nauką.
Teraz 8 klasa, znowu wymiana nauczycielki od kluczowego przedmiotu, przychodzi jakas nowa nie wiadomo skąd, w perspektywie egzaminy i cały rok stresy, oceny - dziecko niestety ten aspekt szkolny zawsze znosiło tak sobie, a ja już zapadam się w czarne myśli i zniechęcenie. I tak będzie przez cały rok.
Dziecko szczęśliwe, że klasa, koleżanki, że coś się dzieje, a jednocześnie przemeczone, zestresowane, zarobione, obladowane milionem niepotrzebnych wiadomości i zadań.
Dopiero w wakacje czuję, że żyjemy jak normalni ludzie.
I niestety właśnie to dobre się kończy.
Tak tylko wyzalic się chciałam, szkoda mi dziecka/wszystkich dzieci w tym beznadziejnym systemie, w którym dzień jest wypełniony jak u pracownika korporacji, kto ma/miał dziecko w 7, 8 klasie, wie, o co mi chodzi.
Co roku jest okropnie, ale teraz to już czuję się, jakby mnie ktoś jako rodzica żywcem w ziemi zakopywal sad(((.
Obserwuj wątek
    • mid.week Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:04
      Jest szansa, ze szybko przejda na nauczanie zdolne to bedzie prawie jak w wakacje smile
      • aguar Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:31
        Skąd ta potrzeba, żeby ludzi straszyć i stresować od rana?
      • jagoda2 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 19:20
        mid.week napisała:

        > Jest szansa, ze szybko przejda na nauczanie zdolne to bedzie prawie jak w wakac
        > je smile

        Na to liczę smile
    • chococaffe Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:07
      Wszystko ma swoje wady i zalety - perspektywa pracujących z "fabryki" rodziców jest zapewne inna - jak zapewnić opiekę na 2 miesiące. Obozy, kolonie jeżeli są non-stop to też jednak rodzaj pracy dla dziecka. Oczywiście wszystko da się jakoś zorganizować, ale wymaga to nie mniej logistyki niż rok szkolny.
      • chococaffe Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:08
        p.s. moim zdaniem po prostu płodozmian jest dobry.smile
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:22
        Oczywiście. Moja perspektywa jest zupełnie inna. Dopiero w wakacje widzę, jak dziecko się wysypia, wyluzowuje i nie jest przez nikogo poganiane, żeby robić coś od do i na komendę. Piękny czas, a mozliwosci towarzyskich tez jednak wiecej.
        • chococaffe Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:25
          a to też zależy od szkoły (chociaż przyznaję nie mam pojęcia co się teraz dzieje w siódmych i ósmych klasach)
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:28
            37 godzin plus pewnie będzie jeszcze doradztwo, sprawdziany, kartkoweczki, choc szczęśliwie odpadły juz nieistotne przedmioty tez nabijajace te godziny (hitem były cotygodniowe karty pracy z muzyki na parę stron w czasie lockdownu).
            • zwyczajnamatka Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:15
              Też mam córkę w 8 i bardzo się cieszę, że odpadły tzw Michałki. Podczas kwarantanny i nauki zdalnej to właśnie z muzyki i plastyki było najwięcej prac zadawanych. A że córce zależało na szóstkach z tych przedmiotów, to przykładała się zwłaszcza do prac plastycznych i spędzała nad nimi wiele godzin. Zdarzało się, że jakiś plakat na dużym formacie robiła kilkanaście godzin. Na inne przedmioty łącznie nie poświęcała tyle czasu. Teraz nawet jeśli wróci zdalne to tej cholernej plastyki już nie będzie.
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:25
                Akurat plastykę młoda lubi, pani zawsze coś fajnego wymyślała, nie goniła z terminami o to była przyjemność. Ale ta teoria muzyki i robienie dlugasnych kart pracy, na które odpowiedzi były tylko w linkowanych przez panią filmikach, to była jakaś porażka. Dzieciaki aż zwróciły się do wychowawczyni, ta oczywiście wiecznie bezradna, nigdy w niczym nie pomoże, nie zainterweniuje, bardzo dobry przedmiotowiec, super lekcje, ale z kwestii wychowawczych najbardziej liczy się. ... strój galowy lub jego brak.
            • bergamotka77 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:16
              W liceum nie będzie lepiej. Wiele godzin zajęć plus dojazdy.
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:08
                U mnie dojazd do każdego LO w centrum jest w granicaxh 20-30 min ze wszystkim.
              • alfa36 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:12
                Liceum mnie przeraża. Sama chodziłam do szkoły, do której idzie teraz mogę dziecko. Najgorsze 4 lata życia... 😏 U mnie w mieście ta szkoła opiera się na korkach, a znaleźć dobrego korepetytora graniczy z cudem (właśnie zapisałam młodego w "kolejkę"... Szansa w przyszłym roku).
                • zwyczajnamatka Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:15
                  Dzięki ci za ten wpis. Czyli nie tylko u nas zapisy kolejkowe. Właśnie staram się zapisać córkę na przyszły rok na matmę do jakiejś wybitnej matematyczki, ale nawet z wpisaniem się w kolejkę jest problem. Słyszałam też o znanej biolożce, która sobie sama wybiera dzieci, zapisanie się do niej graniczy z cudem. Podobno daje gwarancję zdania matury rozszerzonej z biologii na ponad 90 %.
                  • jagoda2 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 18:35
                    zwyczajnamatka napisał(a):

                    > Dzięki ci za ten wpis. Czyli nie tylko u nas zapisy kolejkowe. Właśnie staram s
                    > ię zapisać córkę na przyszły rok na matmę do jakiejś wybitnej matematyczki, ale
                    > nawet z wpisaniem się w kolejkę jest problem. Słyszałam też o znanej biolożce,
                    > która sobie sama wybiera dzieci, zapisanie się do niej graniczy z cudem. Podob
                    > no daje gwarancję zdania matury rozszerzonej z biologii na ponad 90 %.

                    Czy my żyjemy w normalnym kraju??? Kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że to jest porąbany na maksa kraj.
                    • claudel6 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 14:51
                      nie, żyjemy w porąbanym kraju, PIS rzucił ochłap 500+ i zrobił de facto powszechną prywatyzację usług publicznych, bo kompletnie zaniedbując i niedofinansując państwową oświatę i służbę zdrowia skazał de facto ludzi na korzystanie z prywatnych instytucji - szkół i sieci medycznych.
                      kogo nie stać, dostaje serwis na najniższym poziomie, w którym wszystkie niedostatki są przerzucone na uczniów/pacjentów. to jest właśnie to państwo, które "wszystkim daje", a tak naprawdę wszystkim odbiera. PIS de facto mówi "radźcie sobie sami, przecież dostaliście pińćset".
                  • redwineiswhatilike Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:42
                    zwyczajnamatka napisał(a):

                    >. Słyszałam też o znanej biolożce,
                    > która sobie sama wybiera dzieci, zapisanie się do niej graniczy z cudem. Podob
                    > no daje gwarancję zdania matury rozszerzonej z biologii na ponad 90 %.


                    Gdzie my żyjemy sad ?
                    • berdebul Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:04
                      W państwie z niedofinansowanym szkolnictwem, gdzie wynik państwowego egzaminu decyduje o przyjęciu na studia.
                    • waleria_s Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 01:57
                      Takie zachowania akurat trzeba piętnować i nie zapisywać dziecka, co to ma w ogóle być, że kobieta daje gwarancję zdania na ponad 90%. Znam realia biol-chem, tam młodzież potrafi ostro rywalizować ze sobą, jest presja medycyna, medycyna, medycyna, nie podkręcałabym tego jeszcze zapisywaniem do 'legend'.
    • mama_kotula Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:12
      Ja sobie tak co roku w sierpniu odczuwam ekscytację, że zaczyna się nowy rok szkolny, nowe plany, w ogóle "nowe". W tym roku w ogóle bardziej odczuwam, bo najmłodsze dziecko dwie szkoły zmieniło.

      A potem sobie przypominam, że wszędzie i co roku jest tak samo, a ja straszliwie nienawidzę szkoły tongue_out.
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:25
        Dokładnie. Wszędzie i co roku jest tak samo.
        • mama_kotula Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:52
          To, co się u nas zmieni, to czas przebywania w szkole, liczę na to, że będzie więcej czasu popołudniami, bo bywało ciężko i córka była bardzo zmęczona, przy dwóch szkołach skompresowanych w jedną powinno być lepiej, nawet z dojazdem dłuższym.
          A poza tym nie liczę na zbyt wiele, a na myśl o zebraniach z rodzicami mam ochotę odgryźć sobie głowę i ją zjeść. Licealistom zapowiedziałam, że na zebraniach nie zamierzam się pojawiać (i mam nadzieję, że zebrania zostaną zdalne, wtedy mogę sobie wyciszyć mikrofon, wyłączyć kamerę i na legalu przewracać oczami i wzdychać).
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:00
            Tez liczę, ze będą zdalne, to naprawdę jest spora niewygodna, zwłaszcza ze u nas nic na tyle kontrowersyjnego nigdy się nie dzieje, żeby dyskutować, a wszelkie wyjazdy mają program i cene narzucone przez szkołę.
            Ta połączona szkoła to może muzyczna?
            • mama_kotula Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:33
              Tak, muzyczna dzienna.

              (Uprzedzając komentarze niektórych - zdaję sobie sprawę, że to rozwiązanie ma swoje zady i walety, oraz wiem, że powinnam dziecko zapisać raczej na bardziej rozwojowy motocross, strzelectwo i kurs spadochronowy.)
              • berdebul Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:05
                Do wojska, inaczej nie ma przyszłości dla dziecka. tongue_out
                • mama_kotula Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:53
                  A co z wojskową orkiestrą?! Bo teraz nie wiem, czy to będzie rozwojowe, czy nie <panika>.
                  • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:57
                    Była jest i będzie
                    Tak samo jak wojskowi kapelani i duszpasterze
                    Wojskowa służba medyczna
                    Wojskowi sportowcy
                    Wojskowi kucharze
                    wink
                    • mama_kotula Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:26
                      Ja wiem, że była jest i będzie! Chodzi mi o to, że muzyka jest nierozwojowa, a wojsko rozwojowe, więc czy razem to one się znoszą do zera? MUSZĘ TO WIEDZIEĆ.
                      • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 17:57
                        w tym kraju na pewno to śmierc i podatki- reszta -wszystko się może zdarzyć
                        aczkolwiek biorąc pod uwagę skostniałą strukturę wojska można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że prędzej pis zalegalizuje adopcję dzieci przez pary lgbt niż wojskowa orkiestra odejdzie w niebyt wink
    • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:16
      Nie było szkoły było źle, jest szkoła jest źle😂
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:19
        Ja w ogóle jestem antyszkolna, niezależnie od czynników zewnętrznych typu lockdown wink.
        I jak napisałam, glowną zaletą systemu jest dla mojego dziecka kontakt z rowiesnikami, ogólnie jak dotąd ma udaną klasę, choć pod koniec roznie to może być, wiec nie będę przechwalac.
        Dla mnie możliwośc szerszych kontaktów społecznych to chyba jedyna prawdziwa zaletą szkoły.
        A lockdown niestety i to odebrał.
        • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:32
          Ograniczył na chwilę, później życie towarzyskie kwitło (kwitnęło?) i to bujniej niż wcześniej, bo dzieciaki miały więcej czasu.
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:51
            Po pierwsze, bycie razem w klasie to pewna wspólnota i przeżycie.
            Po drugie, u mnie sporo rodziców histeryzowalo, dzieciaki zaczęły spotykać się dopiero bliżej końca czerwca, wszystkie te nocowanki itp. przepadły. Tym bardziej, ze wiekszosc mieszka poza miastem i trzeba ich wozić. A ja nie mieszkam na blokowisku, moja córka nie ma gdzie tak sobie wyjść i spędzać czas z przypadkowymi dzieciakami.
            • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:07
              W histeryzowania przodowałaś, już widzę jak puszczasz dziecko do koleżanki, która właśnie wróciła z nart we Włoszechwink
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:12
                Histeryzujesz to ty do dzisiaj, przynajmniej regularnie na forum.
                A przez całe miesiące nikt nie jeździł do żadnych Włoch, wprost przeciwnie, spotkania z ludźmi od poziomu dajmy na to kwietnia były bezpieczne jak nigdy, bo wiekszosc miała mało okazji do złapania choćby pospolitej infekcji.
                • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:32
                  Histeryzowałaś kiedy w Polsce nie było przypadku zachorowania czy pojedyncze, ja w tym czasie byłam na wakacjach (nie we Włoszech i nie na nartach), zaraz będziesz histeryzować, że dzieci z katarem chodzą do szkoły, a nauczyciele siedzą na zwolnieniach z byle kataremwink
                  • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:50
                    Aha. Poczytaj sama siebie i wątki, którymi tu regularnie się ośmieszasz od dłuższego czasu.
                    • anika772 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:25
                      Cóż, lily, naprawdę histeryzowałaś i paskudnymi słowami nazywałaś osoby podróżujące.
      • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:36
        Jak nie ma szkoły na przykład w wakacje to jest świetnie. Przed nimi szkoła cały czas była tylko w jeszcze gorszym wydaniu niż zwykle.
        • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:53
          Dokładnie. Zamiast normalnych lekcji prowadzonych przez nauczyciela było najpierw zarzucanie ich samodzielnymi zadaniami, a potem lekcje w bardzo skróconym i okrojonym wymiarze, wiec nadal sporo samodzielnej roboty.
    • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:51
      Czemu nie przejedziecie na ed?
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:57
        Młoda absolutnie nie chce. Lubi klasę, lubi szkole jako miejsce spotkań towarzyskich.
        A po doświadczeniu zdalnego nauczania powiedziała, że ma serdecznie dość takiej nauki na własny rachunek i samodzielnego przygotowywania materiału, czeka na normalne lekcje.
        Problem jest nie tyle w formule, co w oblozeniu zadaniami i spietrzeniu tego wszystkiego. Ale tak jest chyba teraz w każdej wymagającej podstawówce z ciut lepszymi wynikami. Koleżanka młodej została przeniesiona ze szkoły wiejskiej do dobrej podstawówki publicznej w mieście rok temu no i kwiczy, z uczennicy z wysoką średnia stała się bardzo przeciętną i nie ogarnia, bo tego jest naprawdę dużo.
        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:07
          Raczej problem w wysokich wymaganiach rodziców co do ocen i oczekiwaniu wysokiej średniej
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:18
            No dobra, ale to jest tak, że dzieci są inteligentne, zadbane, dlaczego nie mają mieć tych wysokich wyników i startować do dobrej, przyzwoitej szkoły?
            Mnie środowisko licealne wiele dało, ludzie byli na poziomie, bardzo kreatywni, madrzy, spotykamy się do dziś w podgrupach, a raz na jakiś czas jest większe spotkanie. Właśnie takie bylo w te wakacje, kontakt - jakbyśmy rozstali się parę dni temu.
            Chyba każdy chciałby, żeby dzieci były w środowisku, które pomoże im rozwinąć swój potencjał.
            Tylko, że jak ja chodzilam do podstawówki, to jakoś więcej czasu było na wszystko inne poza szkołą, mniej godzin, więcej pytania ustnego po kilka osób zamiast testu dla całej klasy. Człowiek nie musiał zawsze mieć zrobionego wszystkiego, żeby się przesliznac i wylądować na koniec roku z dobrą średnia.
            Chciałabym, żeby dziecko moglo skupić się na przedmiotach egzaminacyjnych, ale sama już w to nie wierzę. Dobrze, że przynajmniej odpadła muzyka, technika, gdzie zawsze było tyle samo wymagań, co z powaznych przedmiotow.
            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:25
              Środowisko które pozwala rozwijać potencjał to nie jest środowisko, które stresuje, powoduje przemęczenie i zajeżdża dziecko do oporu
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:30
                Teraz jest taki model szkoły, tak najogólniej. Dopchac, dołożyć. .. albo słaba szkołka i słaba matura, bo większość mądrych dzieci poszła jednak do tych szkół bardziej wymagających.
                • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:37
                  Mamy jedno dziecko w bardzo dobrej szkole drugie w bardzo słabej, za kilka lat będę mogła powiedzieć jak to się przekłada na dalsze życie
                  • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:39
                    Ok. Mam nadzieję, że będziemy tu nadal pisać i się dowiem.
                    Mnie moje dobre liceum dało bardzo wiele, tez w sensie ludzi, których poznałam i których lubię /cenie ogólnie do dziś. Ale też i solidne podstawy do matury, rozwój zainteresowań itp.
                    • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:48
                      Ja nie utrzymuje za bardzo kontaktu z ludźmi z liceum, byłam w szkole z końca drugiej dziesiątki, ale wybierałam, żeby mieć blisko. To był taki moment w życiu że potrzebowałam raczej luzu niż wyścigu. A na swoje życie nie narzekam
                    • hanusinamama Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 11:24
                      I utrzymujesz ten kotnakt? W gorszej byli by gorsi ludzie??
              • hanusinamama Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 11:23
                Środowisko zajeżdża czy wymagania rodziców?
          • mid.week Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:22
            Nieprawda, nie tylko. Materialu jest za dużo i tyle. Jest nudny, zbędny, a ten konieczny niestrawnie podany. Dziecko traci poczucie sensu uczenia sie tego wszystkiego. Wkuwa drobiazgowe szczegoly entego nieudanego powstania do sprawdzianu z historii tylko po to zeby je zapomniec, bo za tydzien uczy sie struktury geologicznej gleby w zagłebiu Ruhry. A potem oblicza skrupulatnie kąty w nic nie znaczacych figurach geometrycznych...
            • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:27
              Dokładnie tak jest.
          • runny.babbit Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:34
            Nawet przy mało wymagających rodzicach odsiedzenie w szkole tych 37 lekcji i zrobienie minimum prac domowych zajmuje lwia część czasu w tygodniu. Dzieci mają za dużo lekcji po prostu.
            • mid.week Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:42
              didajmy do tego histeryczną atmosferę w klasach 7-8, którą kreują sami nauczyciele.
              Teksty typu: uczcie sie, bo EGZAMIN!; z takimi wynikami to ty nigdzie sie nie dostaniesz; Kasiu, znowu 3, uczyc sie nie chciało, co? w zawodówce będzie ci dobrze; itp to codziennosc.
              egzaminy przedprobne, probne, testy sprawdzajace, kartkowki i sprawdziany...
              wciskanie kolejnych dodatkowych zajęć zeby koniecznie zdobyc jakies poy#&+^e punkty, bo bez tych punktow no olaboga koniec swiata.
            • iwoniaw Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:23
              Dla mnie ta liczba godzin w klasach 7-8 to czysta paranoja, to więcej niż w liceum, mam wrażenie, że te dzieciaki nawet bardziej obciąża konieczność spędzenia w szkole całego praktycznie dnia niż wymagania edukacyjne.
              • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:32
                W szkołach prywatnych 7-8 obowiązkowych lekcji dziennie to standard i to od zerówki. Dla mnie paranoją są lekcje 8-11.00 a takie są w naszej rejonowej podstawówce.
                • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:32
                  8 lekcji w zerowce? Po co?
                  • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:48
                    Po to, żeby dzieci nie siedziały na świetlicy, a potem biegały po zajęciach pozaszkolnych (oczywiście biegają, ale to już dobrowolne i można rzeczywiście ograniczyć się do tych ulubionych i związanych z zainteresowaniami)
                    • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 14:03
                      Oczywiście w każdej sytuacji zajęcia pozaszkolne są dobrowolne, ale jednak z tyłu głowy większość ma, że przydałby się dodatkowy angielski, basen, trochę więcej ruchu.
                      Mój chodził tylko na zajęcia za którymi teraz tęskni, więc były dobrze dobrane. Na dodatkowy angielski nie chodził, na basen po szkole chodził tylko dla przyjemności.
                • iwoniaw Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:32
                  Pytanie jeszcze, jak te "7-8 lekcji codziennie od zerówki" wygląda, bo co innego zorganizować dzieciom na te godziny zajęcia, także edukacyjne, z zachowaniiem zasad higieny pracy i odpoczynku, a co innego dowalić na identyczną ilość czasu kierat pt. karuzela sprawdzianów z tego, co mieliście się sami nauczyć w ramach zadania domowego...
                  • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:43
                    Jest tyle lekcji EW ile w normalnej szkole, plus plastyka, muzyka, język codziennie, szachy, informatyka, wf, taniec, basen jakieś inne w zależności od szkoły. W starszych tych dodatkowych jest mniej, bo wzrasta ilość godzin z podstawy, ale też są plus często więcej godzin matematyki, zawsze chyba więcej godzin języków.
                    A po lekcjach normalnie kółka.
                    • hanusinamama Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 11:27
                      A co złego jest w takiej świetlicy? MOja nie musiała chodzić...a chciała. Bo tam same sobie moderowały zabawe. pani dawała dzieciakom jakies manualne rzeczy do robienia..ale dla chętnych i nie zawsze. Kurcze taki tresowany mózg musi byc bardzo przemęczony...
                      • mama_kotula Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 15:41
                        > A co złego jest w takiej świetlicy?

                        Większość rodziców uważa, że dziecko musi mieć calutki czas wypełniony twórczo, rozwojowo i kreatywnie, szczególnie, jeśli za to płacą. Jak płacisz za szkołę 1500 miesięcznie, to przecież nie po to, by dziecko się <zgroza> bawiło albo nudziło w świetlicy.
                        W zeszłym roku w szkole zgłaszałam, że przerwy między zajęciami są krótkie, a dziecko się parę razy żaliło, że nie może sobie spokojnie poczytac, bo pani w świetlicy każe to i tamto. Odpowiedź usłyszałam, że taka jest organizacja pracy świetlicy, bo tak rodzicom pasuje.
                        • chococaffe Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 17:14
                          Kiedyś rozmawiałam ze szkołą podstawową gdzie od 1 klasy dzieci miały systematyczne zajęcia od rana do 18.00. Wszystkie bardzo rozwijające. Bo rodzice tak chcieli.
                  • mama_kotula Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:33
                    > Pytanie jeszcze, jak te "7-8 lekcji codziennie od zerówki" wygląda, bo co innego zorganizować dzieciom na te godziny zajęcia, także edukacyjne, z zachowaniiem zasad higieny pracy i odpoczynku, a co innego dowalić na identyczną ilość czasu kierat pt. karuzela sprawdzianów z tego, co mieliście się sami nauczyć w ramach zadania domowego...

                    Przerobiłam dwie szkoły prywatne z takim układem.
                    Teoretycznie były to najpierw lekcje wg planu, w tym więcej języków, u nas jeszcze obowiązkowe TUSy, a potem te słynne "dobrowolne zajęcia dodatkowe". Tylko że zajęcia dodatkowe, choćby z toną fajerwerków, to nadal są zajęcia zorganizowane i moderowane, a nie zabawa swobodna, kiedy mózg może się zresetować.

                    Tyle teoria. Praktycznie moje dzieci - najpierw starsza dwójka, a do zeszłego roku najmłodsza - były zmęczone jak rolnik po całodziennych wykopkach. Co śmieszne, najmłodsza córka w tym funkcjonowała i nie chciała słyszeć o zmianie, wydawało się, że jej pasuje takie życie w biegu, dopiero pandemia pokazała, jak cholernie była zmęczona. Kiedy nie musiała być codziennie w szkole od 8 do 15-16, okazało się, że można nałogowo czytać, można grać na istrumencie tyle, ile się faktycznie chce, można robić milion innych rzeczy, na które nie było czasu i siły.

                    Dlatego pożegnaliśmy prywatną szkołę z 7-8 lekcjami dziennie plus zajęcia dodatkowe.
        • aqua48 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:16
          lily_evans11 napisała:

          > Młoda absolutnie nie chce. Lubi klasę, lubi szkole jako miejsce spotkań towarz
          > yskich.
          > A po doświadczeniu zdalnego nauczania powiedziała, że ma serdecznie dość takie
          > j nauki na własny rachunek i samodzielnego przygotowywania materiału, czeka na
          > normalne lekcje.

          Czyli - żyj swoim życiem, nie córki bo ona sobie dobrze radzi.

          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:29
            No właśnie nie do końca. Jak widzę, jaką jest umeczona i zestresowana, zwłaszcza przy końcu półrocza, jak niejeden raz opuszcza ciekawsze zajęcia, żeby uczyć się na kolejny sprawdzian, to źle mi się robi. Pierwsze półrocze klasy 7 to była masakra.
            • berdebul Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:32
              Nie w każdej szkole tak jest. Wysłałaś do korpo-szkoły, wiec szkoła spełnia oczekiwania rodziców - ciśnie.
              • mid.week Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:45
                moja chodzila do zwyklej rejonowki, hen daleko w rankingach a i tak było cisnienie i nadmiar materialu. Ilość rzeczy do nauczenia wynika z programu, a nie szkoły - w każdej trzeba ogarnac tyle samo.
                • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:52
                  Moja córka ma koleżanki w rejonowce lub po rejonowce - potwierdzam, dla wszystkich to był nadmiar bezsensownej roboty.
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:53
                Masz dziecko w 7, 8 klasie? Podstawa taka sama wszędzie do zrobienia i nauczyciel musi egzekwować. Fakt, w rejonie miałaby więcej koleżanek, którym te oceny zwisają, ale też nie wiem, czy to takie dobre.
                • berdebul Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:25
                  Twoje dziecko opuszcza ciekawsze zajęcia, żeby ryć pod dobre oceny. To nie jest norma, to jest brak równowagi w życiu, niezależny od podstawy programowej. Lepiej iść do kina i dostać gorszą ocenę, za chwile nikt nie będzie pamiętał co miała na półrocze klasy 7 z matmy.
                  • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:11
                    Teraz już niestety 8 klasa.większość dzieci, które znam, poświęca nauce czas i ma bardzo dobre oceny, moja córka nigdy się nie douczala na korkach, a już jej koleżanki z klasy tak.
                    Nie ma nic złego w systematycznej nauce i nierobieniu sobie zaległości z waznych przedmiotów, rzecz w tym, że naprawdę w 7 i 8 klasie jest mnóstwo nauki, duzo godzin takze w szkolach publicznych i tony zbędnych detali. Dlatego jeszcze raz pytam, czy masz z tym jakieś doświadczenia.
                    • berdebul Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:23
                      Wystarczające, żeby włączył mi się alarm jak słyszę „dziecko rezygnuje z przyjemności, żeby kuć do kartkówki”.
                      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:10
                        Czyli nie masz kompletnie pojecia, jak to teraz wygląda.
                        • berdebul Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:06
                          Nie, to Twój wniosek i Twoje podejście „wiem lepiej”.
                    • hanusinamama Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 11:30
                      I nie włącza ci się alarm jak ona odpuszcza to co lubi zeby miec 5 od góry do dołu?? Jak chomik w kołowrotku. Własnie szczególnie teraz, jak dzieci są przeładowane w szkole..w domu trzeba im odpuścić. Nauczyć odpuszczania. Miałam taką kolezankę, kazda 4 cieła na ręku...warto?
              • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:31
                U nas zwykła podstawówka. Zwykła klasa. Nie dwujęzyczna. A było cięzko. I będzie ciężko.
            • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:36
              Wybrałaś szkołę, która nie pasuje do jej charakteru czy możliwości.
            • aqua48 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:56
              lily_evans11 napisała:

              > niejeden raz opuszcza ciekawsze zajęcia, żeby uc
              > zyć się na kolejny sprawdzian, to źle mi się robi.

              Dlaczego? Ot życie. Niejeden raz będzie musiała wybrać - zabawa czy obowiązki i ponieść konsekwencje swojego wyboru...
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:00
                Tu chodzi o opłacone zajęcia związane z zainteresowaniami. Jest to pewna kontynuacja.
                Generalnie, 7 i 8 klasa tych przejściowych roczników może być nazwana jakkolwiek, ale na pewno mało w niej zabawy.
              • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:05
                Dlatego że to dzieci które właśnie teraz powinny rozwijać swoje zainteresowania a nie spędzać nad książkami więcej czasu niż ich rodzice w pracy...37 godzin to prawie całe etat, spora część emateczek tyle nie pracuje a gdzie jeszcze zadania domowe, prace z tyłka wzięte i nauka?
                • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:13
                  Ototo.
                  • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:19
                    Nauczyciel ma 18 godzin dydaktycznych, dziecko dwa razy tyle w tym samym hałasie.....skoro nauczyciele są tym tak zmęczeni dzieci tym bardziej....tylko jakiś tego prawie nikt nie zauważa...
                    • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:45
                      Dokładnie.
                      Dzieci pracują 2 x więcej niż nauczyciele i są z tego bezwzględnie rozliczane. Nauczyciele niekoniecznie.
                      Mieliśmy np. przez ponad 2 lata panią, która wzięła część klas, a główny etat miała w szkole publicznej. We wrześniu - co roku: nieobecność przez tydzień. W listopadzie - to samo. Po wszelkich świętach - to samo. To było tak cykliczne, że nie sądzę, żeby w grę wchodził aż tak zły stan zdrowia, tylko pewnie jakieś inne zobowiązania, może jakieś wyjazdy w ramach tamtej szkoły? Pani przez półrocze błyszczała, potem opadła i lekcje bardzo ważnego przedmiotu były po prostu drętwe, i nieuporządkowane. Ale jej było wolno. Natomiast klasa pracowała naprawdę w pocie czoła na pozytywne oceny. Wśród dzieci czytających różne rzeczy, elokwentnych, zadbanych intelektualnie były tylko 2 bdb (w tym mojej córki, więc raczej stronnicza nie jestem).
                      • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:00
                        O jak u mojego syna. Jedna z najlepszych klas w szkole. Z gegry tylko on na cala klase ma 5 na koniec, więc usłyszeli że są nieuki i olewaja kompletnie a jakoś nauczyciel nie wyciągnął żadnych wniosków że może coś jest nie tak z jego prowadzeniem lekcji lub ocenianiem skoro nikt z całej klasy nie opanował 100% materialu a tylko jedno dziecko 90%...normalka w polskiej szkole...dzieci sa winne zawsze...
                    • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:55
                      Ja tak sobie marzyłam...
                      Żeby takiej np. pani od chemii kazać się nauczyć na następny dzień jakiegoś rozdziału z historii , plus napisać wypracowanie, plus wyuczyć się 30 słówek i wyrażeń z hiszpańskiego. I dorzucić jeden rozdział z geografii.
                      Z czwarku na piątek, kiedy to człowiek już jest zmęczona pod koniec tygodnia.
                      Ciekawa jestem jak by to opanowała. A przecież i historii, i geografii się kiedyś uczyła. Nie byłyby to zupełnie nowe dla niej zagadnienia, jak dla większości dzieci.
                      Takie tam miałam marzenia...
                      • molik28 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:11
                        Trzymam kciuki za spełnienie tego marzenia. Szkoła to bezduszna machina. Jak pole minowe, nigdy nie wiadmo kiedy cię pierdolnie. Musisz zawsze być na 100%, czujnym jak ważka bo w każfej chwili możesz usłyszeć: wyciągamy karteczki. Patologiczna instytucja bazująca na strachu i terrorze. Nawet durny nauczyciel zawsze ma rację, a uczeń nigdy nie jest partnerem. To tak ogólnie, bo znam wyjątki. Niestety są to białe kruki w chowym systemie.
                        • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:22
                          Dokładnie. Zawsze trzeba być gotowym na 100procent. A przecież to niewykonalne.
                          Nie da się tak funkcjonowac na dłuższą metę.
                          Każdy ma lepsze bądź gorsze dni.
                          Nie mówiąc już o tym, że są to dzieciaki w okresie dojrzewania. Wielkie zmiany zachodzą w ich organizmach.
                          I czy , my, dorośli, jesteśmy cały tydzień roboczy na pełnych obrotach? Zawsze wydajni, zawsze przygotowani i przez 40 godzin w tygodniu non stop uczymy się czegoś nowego???
                        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:41
                          A co się stanie jak się jest do kartkówki nieprzygotowanym? Jak rodzic nie robi chorej presji w domu to nic.
                          • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:18
                            Dostanie 1, która potem może zaważyć na ocenie końcowej. I nieważne, że dziecko się starało, ze sprawdzianów miało bardzo dobre oceny, już np, 5 nie ma.
                            Tak nie powinno być. Każdy ma prawo do wpadek. Nikt nie jest działająca bez zarzutu maszyną. A te też się psują, prawda?
                            Czego to uczy dzieci? Że zawsze masz być idealny ! To uczenie chorego perfekcjonizmu. A wiadomo, że to niezdrowe.
                            To nie tylko sam rodzic wywiera chorą presję na dziecku. Nauczyciele mu tez w tym "pomagają".
                            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:20
                              Ok, to ta ocena końcowa będzie niższa. I...? Naprawdę to nie oznacza zmarnowanego życia.
                              • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:34
                                Oczywiście, że nie.
                                Ale to uczy tego, że masz być zawsze super przygotowana, a to prowadzi do chorego perfekcjonizmu, który bardzo utrudnia dorosłe funkcjonowanie.
                                Akurat moim synom wiszą oceny. Ale Starszy się wkurzył, jak właśnie przez jedną 1 z WOS'u nie miał 5 na koniec. On uważał, że w pełni na nią zasługiwał, bo wiedział, że jest dobry, że go to interesuje, że powinien mieć 5 na koniec ósmej klasy.
                                Czuł się niesprawiedliwie potraktowany.
                                Oczywiście, że jest to lekcja życia. Bo życie nie jest sprawiedliwe. Nie zawsze się dostaje to, na co się zasłużyło.
                                Tak mu tłumaczyłam. Ale jakoś wyjątkowo go to wkurzyło.
                                I żeby nie było, że jest rozhisteryzowanym kujonkiem.
                                Mój syn ma wiele problemów, bardzo ciężko pracuje i chyba już się przyzwyczaił, że sukcesy nie są mu pisane...
                            • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:40
                              A jakie znaczenie ma ocena końcowa poza jednym rokiem w czasie edukacji?
                              • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:02
                                No, właśnie to była akurat 8 klasa... I też - jako jedną z opcji wyboru- wpisał klasę z rozszerzeniem z WOS;u - a wtedy liczą się punkty z takiego przedmiotu. Różnica między 4 a 5 to 3 punkty. Sporo.
                                Nieważne- dostał się do klasy I wyboru.
                                Ale cała ta ósma klasa była masakryczna. On z tej kumulacji. Starszeni byli od 7 klasy. I nauczyciele w żaden sposób sie nad nimi nie litowali. A przecież to były dzieciaki, niektóre nawet nie miały 14 lat skończonych ...
                      • pade Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:30
                        la_mujer75 napisała:

                        > Ja tak sobie marzyłam...
                        > Żeby takiej np. pani od chemii kazać się nauczyć na następny dzień jakiegoś roz
                        > działu z historii , plus napisać wypracowanie, plus wyuczyć się 30 słówek i wyr
                        > ażeń z hiszpańskiego. I dorzucić jeden rozdział z geografii.
                        > Z czwarku na piątek, kiedy to człowiek już jest zmęczona pod koniec tygodnia.
                        > Ciekawa jestem jak by to opanowała. A przecież i historii, i geografii się kied
                        > yś uczyła. Nie byłyby to zupełnie nowe dla niej zagadnienia, jak dla większości
                        > dzieci.
                        > Takie tam miałam marzenia...

                        Pewnie Wam podpadnę, ale kojarzę, że w 8 klasie miałam dwa razy 8 lekcji i dwa razy 7 i raz 6. To daje 36 godzin. No i codziennie trzeba się było uczyć na następny dzień. Oprócz kartkówek niezapowiedzianych! i sprawdzianów, były jeszcze odpowiedzi ustne. Zawsze, a nie wyjątkowo.
                        Ja uważam, że teraz szkoła jest przyjaźniejsza dla uczniów niż kiedyś, zwłaszcza, że rodzice mają dużo do powiedzenia i nikt już nikogo nie okłada linijką.
                        W liceum miałam codziennie 8 godzin plus dojazdy, czyli tak jak jest teraz.
                        Ktoś mnie oświeci na czym polega różnica na niekorzyść dla obecnych uczniów?
                        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:42
                          Ja miałam w liceum dwa razy 8 lekcji, ale raz cztery czy pięć. Nie czułam się przemęczona. W 8 klasie nie pamiętam ile miałam ale ogólnie nie miałam wrażenia że jestem przepracowana
                          • bergamotka77 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:49
                            Ja pamietam, ze liceum to był czas intensywnej nauki. Moj syn ma dużo zajęć, ale jest w klasie dwujęzycznej moze dlatego.
                        • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:58
                          Geniuszem nie byłam. Oceny miałam bardzo dobre. I w ogóle nie pamiętam, abym całe dnie po szkole się uczyła. Wystarczało mi to, co miałam na lekcjach. Przed klasówką czytałam sobie notatki z zesztu i 4 była gwarantowana. Z reguły były 5.
                          Nikt ode mnie nie wymagał miliona zbędnych pierdół. To, co było w zeszycie, było podstawą wymaganą na klasówce.
                          I klasówki wyglądały tak, że musiałam podac np. definicję, co to jest proton, a nie rozwiązywałam zadań, że znajdź pierwiastek, którego liczba masowa wynosi XX, wiedząc, że na powłoce M znajdują się 3 elektrony- czy coś w tym stylu.
                          Miałam podstawy do opanowania.
                          Na egzaminy do liceum poszłam z marszu. Bez żadnych korków. I napisałam bez problemu.
                          Mąż tak samo. Ten miał gorsze oceny, bo notorycznie prac domowych nie odrabiał smile
                          Prezentacji , projektów żadnych nie robiłam przez całą podstawówkę.


                          W czasie pandemii kilka razy pomagałam Starszemu w lekcjach. W liceum. Miał problem z matmy, więc koncentrował się na niej.
                          Miał przykładowo do opracowania kartę pracy z historii. Mówię : "Synu, tłucz te zadania z matmy, a ja ci pomogę", myśląc sobie : "Co to dla mnie! W końcu historię studiowałam (studia dzienne na UW)".
                          Patrzę- temat dotyczący sytuacji Polski po rozbiciu dzielnicowym. Myślę sobie: "O, z tego to nawet odpowiadałam na egzaminie ustnym".
                          Biorę książkę, bo przecież już wszystkich Henryków Brodatych, Pobożnych, Przemysławów nie pamiętam ze szczegółami, ale spoko, prawda?
                          Ups, książka z podstawy, nie z rozszerzenia, a materiału tyle, że ja na humanie nie miałam takich szczegółów podawanych.
                          Dobra, czytam, przypominam sobie, o coś nowego, coś co nie zgadza mi się. Zaczynam szukać w internecie. I duda blada. Głupieję, bo nie do końca jestem wstanie wypełnić poprawnie tej karty pracy! Szok! Jak to możliwe? Taka głupia na stare lata się zrobiłam???
                          Dzieciątko dostało bodajże 4. Mnie zajęło to ponad 1,5 godziny... I wiedziałam, że idealnie to nie jest zrobione.
                          Dzwoni do mnie matka jednego z kumpli syna. Z zapytaniem, czy syn zrobił kartę pracy z historii, bo oni we dwójkę już od 3 godzin się nad nią męczą .... Byłam miła i podrzuciłam odpowiedzi smile
                          Przeglądam syna biologię. Patrzę, a tu jakiś cykl Krebsa. Pierwsze słyszę, ale ja byłam na humanie. Dobra, mój też nie jest na rozszerzeniu z biologii.
                          Z ciekawości, zapytałam się brata, lekarza, czy on miał cykl Krebsa na biologii w liceum. Tak. miał. Tylko na rozszerzeniu smile Potem miał to na studiach medycznych...


                          • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:14
                            Klasówki z podawaniem definicji to była porażka. Zdecydowanie wolę żeby dzieci pisały takie, gdzie trzeba pomyśleć, nawet kosztem gorszych ocen.
                            • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:23
                              Podałam przykładowo. Sorry, ale nie pamiętam swoich klasówek z podstawówki. To było ponad 30 lat temu...
                              Wiem jednak, że wystarczyło być normalnym dzieckiem, uczęszczającym na lekcje, nie przemęczającym się w domu i napisać bardzo dobrze sprawdziany.
                              I ja co chwilę nie miałam sprawdzianów. Z przedmiotów takich, jak historia, czy biologia miewałam po kilka ocen w semestrze, a nie po kilkanaście.
                          • bookends Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 15:06
                            Nie czytałam całej wypowiedzi, ale w moich czasach na klasówkach była i teoria i zdania (chemia, fizyka, matematyka). Zeszyt był pomocą, a główne zagadnienia były w podręcznikach i zbiorach zadań. Musiałam wkuwać miliony pierdół od czapy, definicji, dat dziennych (historia), układów rozrodczych, pokarmowych, oddechowych różnych form żywych (biologia) i jeszcze musiałam umieć pisać poprawnie po polsku, bo regularnie były zadawane pracę pisemne do domu i byly prace klasowe na języku polskim. Dzięki temu bez problemu umiem wypowiadać się pisemnie. Miałam 6, 7 i 8 lekcji dziennie i pewnie z jeden luźniejszy dzień. Przezylam, nikt się nade mną nie litował. Jestem rocznik 77. Nie wiem do jakiej szkoły Ty chodziłaś, że tego wszystkiego nie miałaś.
                            • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 15:33
                              bookends napisał(a):

                              > Nie czytałam całej wypowiedzi, ale w moich czasach na klasówkach była i teoria
                              > i zdania (chemia, fizyka, matematyka). Zeszyt był pomocą, a główne zagadnienia
                              > były w podręcznikach i zbiorach zadań. Musiałam wkuwać miliony pierdół od czapy
                              > , definicji, dat dziennych (historia), układów rozrodczych, pokarmowych, oddech
                              > owych różnych form żywych (biologia) i jeszcze musiałam umieć pisać poprawnie p
                              > o polsku, bo regularnie były zadawane pracę pisemne do domu i byly prace klasow
                              > e na języku polskim. Dzięki temu bez problemu umiem wypowiadać się pisemnie. Mi
                              > ałam 6, 7 i 8 lekcji dziennie i pewnie z jeden luźniejszy dzień. Przezylam, nik
                              > t się nade mną nie litował. Jestem rocznik 77. Nie wiem do jakiej szkoły Ty cho
                              > dziłaś, że tego wszystkiego nie miałaś.

                              O to to. Do takiej samej szkoły chodziłam.
                              • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 18:00
                                No to ja też dopiszę- ja tez z "takiej szkoły". Plus sport wyczynowy ( 2xdziennie, często dodatkowe zajęcia w sobotę ). Czerwone paski 4-8 klasa
                                • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 19:49
                                  A u nas był LUZ w takim razie, owszem bywały dni gdy lekcji było dużo i nawet do 19(Szkoła dwuzmianowa) i w soboty w pierwszych klasach i były sprawdziany z regulek i częste odpytywanue ale w domu już do roboty niewiele. Krótkie zadania domowe, większość robiona na lekcjach. Całymi dniami biegalismy po podwórku. Albo przed szkołą albo po niej w zależności od zmiany na którą się szło. Korki brali najslabsi uczniowie i zdarzało się to naprawdę rzadko. Nikt nie biegał na dodatkowe kursy żeby zdać świetnie egzaminy do szkoly średniej. Mnie przygotowała doskonale szkoła która nie była obciążeniem szczególnym poza lekcjami. Do egzaminu sama w domu nie przygotowtlywalam się kompletnie. Zdałam na same celujace.
                                  • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:18
                                    Słonko, mam identyczne wspomnienia.
                                    Jakoś ta szkoła sama się toczyła... a nie sądzę, mimo wszystko, żebym była geniuszem. Teraz dzieci wykonują o wiele więcej pracy - no i cały czas muszą być czujne. Przy odpytywaniu nauczyciel wyhaczy ze 3-4 osoby, kartkówkę pisze cała klasa.
                                    Korepetycje były kiedyś dla głąbów.
                                    Ani przez chwilę nie bałam się, że dostanę się do jakiegoś pośledniego liceum, moja mama też nie.
                                    Itp. Itd.
                                    Egzamin był chyba łatwiejszy, bardziej przejrzysty w dodatku - pamiętam osobno większą, przekrojową pracę na temat, w którym można było popisać się argumentacją. A potem sama gramatyka, a nie taki misz masz.
                                    Nie czułam się nijak szkołą obciążona.
                                    • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:37
                                      Wcale nie wykonują więcej pracy. W każdym bądź razie nie moje, a do szkół specjalnych nie chodzą/nie chodziły.
                                      Ja też się nie bałam, że się nie dostanę, bo dostałam się bez egzaminów. Mój brat też.
                                      I mimo, że nauka przychodziła mi bardzo łatwo i z palcem w nosie miałam piątki, to jednak codziennie miałam coś do zrobienia i to sporo. Tyle, że ja pracę rozkładałam sobie na cały tydzień. Planowałam ją tak, by nie siedzieć całymi dniami nad książkami.
                                      Co do korków, tak, dzieci korzystające z korków nazywano głąbami. Ale. Sama dawałam korepetycje i moi uczniowie nimi nie byli. Załapywali o co chodzi za drugim, trzecim razem, trzeba było tylko znaleźć sposób. Bardzo szybko wychodzili na prostą i odnosili sukcesy. Miałam też uczennicę, która w ogóle nie miała problemów z nauką jak się okazało. Byłam bardziej jej towarzyszką, razem powtarzałyśmy materiał i odrabiałyśmy lekcje, bo jej mama prowadziła firmę i nie było jej w domu całymi dniami.
                                      Także ja bym się wstrzymała z tymi pogardliwymi ocenami. Jesteś polonistką, więc znasz doskonale znaczenie słów i umiesz ich używać. Ja, podobnie jak Wapaha widzę w Twoich wypowiedziach dużo pogardy. Taki trissowy styl. Bardzo wstrętny.
                                      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:48
                                        Słuchaj, zdaję sobie sprawę, że różne przyczyny stały za tymi korkami.
                                        Ale generalnie to było dla bardzo słabych uczniów, ewentualnie leniwych, takich, którzy coś zawalili, było im nie po drodze z przedmiotem itp.
                                        Nie było korków dla dobrych, piątkowych dzieci - pytanie, czy są zdolne i dlatego piątkowe? A może są takie tylko dzięki korkom i będą musiały je mieć do końca nauki, żeby przetrwać?
                                        To podrasowywanie latami ludzi, którzy nie mają problemów intelektualnych, problemów z przedmiotem itp. przeraża mnie i uważam to za dziwactwo. No ale to moje zdanie.
                                        • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 11:04
                                          lily_evans11 napisała:

                                          > Słuchaj, zdaję sobie sprawę, że różne przyczyny stały za tymi korkami.
                                          > Ale generalnie to było dla bardzo słabych uczniów, ewentualnie leniwych, takich
                                          > , którzy coś zawalili, było im nie po drodze z przedmiotem itp.

                                          Moje dzieci, znaczy się uczniowie, nie rozumiały metody nauczyciela. Znalazłam inną metodę i jakoś zrozumienie się pojawiło. Oczywiście, że były też dzieciaki, które miały problemy intelektualne ale to nie jest ich wina, czy lenistwa, że nie radziły sobie z nauką. One były po prostu porzucone. Przez nauczycieli, rodziców i w końcu rówieśników. Wyzwiska używane i przez nauczycieli i przez kolegów/koleżanki w ich kierunku były na porządku dziennym.

                                          > Nie było korków dla dobrych, piątkowych dzieci - pytanie, czy są zdolne i dlate
                                          > go piątkowe? A może są takie tylko dzięki korkom i będą musiały je mieć do końc
                                          > a nauki, żeby przetrwać?
                                          > To podrasowywanie latami ludzi, którzy nie mają problemów intelektualnych, prob
                                          > lemów z przedmiotem itp. przeraża mnie i uważam to za dziwactwo. No ale to moje
                                          > zdanie.
                                          >
                                          Ja też uważam to za dziwactwo i tu obwiniam nadambitnych rodziców. Moje dziecko (dyslektyk) miało tylko lekcje z angielskiego. Córa wcale.
                        • mia_mia Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:06
                          Ja nie pamiętam planu lekcji, ale pewnie był podobny. Nigdy nie czułam się przemęczona, często do klasówki uczyłam się na przerwie, nie odbijało się to na ocenach.
                • wapaha Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:09
                  slonko1335 napisała:

                  > Dlatego że to dzieci które właśnie teraz powinny rozwijać swoje zainteresowania
                  > a nie spędzać nad książkami więcej czasu niż ich rodzice w pracy...37 godzin t
                  > o prawie całe etat, spora część emateczek tyle nie pracuje a gdzie jeszcze zada
                  > nia domowe, prace z tyłka wzięte i nauka?
                  >
                  skąd 37 godzin ( lekcyjnych) ?
                  W ramowym planie nauczania są to 32 godziny ( lekcyjne, + 2 w niektórych przypadkach)
                  • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:27
                    Masz jeszcze dwie religie, ktore sa nie uwzględnione w siatce godzin, a które są w śrdoku zajęć smile
                    Dodatkowo - nawet w państwowych szkołach dyrektorzy stają na głowie, aby zdobyć kasę od gminy na dodatkowy polski i matematykę, gdyż mając 4 godziny w tygodniu z danego przedmiotu nauczyciele mają problem wyrobić się z przerobieniem materiału.
                    U nas w 8 klasie syn miał jeszcze dodatkowe 3 godziny - polski, matma, angielski - na przygotowanie do egzaminów. Nauczyciele robili to za darmo! Nie płacono im za te godziny,
                    • wapaha Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 15:00
                      Piszemy o zajęciach obowiązkowych ( skoro już padło porównanie do pracy zawodowej)- religia takową nie jest,
                      p.s. super podejście belfrów smile
                      • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 15:07
                        Ale to były zajęcia obowiązkowe. Nawet te nieodpłatne dla nauczycieli.
                        Syn w 8 klasie miał ogólem 37 godzin, bez religii. Bo dzięki mojej interwencji zmieniono plan i religia nie była już na 3 godzinie lekcyjnej w środku tygodnia, gdy np. taka dodatkowa matematyka na 8 godzinie w piątek (sic!).

                        P.S. Nauczyciele od przedmiotów egzaminacyjnych byli super. Bardzo się starali, bardzo się przejmowali dziećmi . I u nich akurat można było walczyć o wyciągniecie oceny na lepszą.
                        • wapaha Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 15:18
                          wg ramowego planu nauczania ( rozporządzenie men) obowiązkowych godzin w klasie 8 jest 32 (+2 dla kas językowych) . Te 3 poszły z puli godzin do dyspozycji dyrekcji .( mogą byc ale nie muszą )- w pracy zawodowej raczej tak nie ma że jest 35 godzinny tydzien pracy+ 5 godzin przydzielanych przez wychowawcę wink

                          p.s. wątek jakby poboczny, ale dzięki za odp
                    • kurt.wallander Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 20:36
                      la_mujer75 napisała:


                      > U nas w 8 klasie syn miał jeszcze dodatkowe 3 godziny - polski, matma, angielsk
                      > i - na przygotowanie do egzaminów. Nauczyciele robili to za darmo! Nie płacono
                      > im za te godziny,

                      Ale to było obowiązkowe? Też uważam, że powinniśmy wliczać normalną liczbę godzin, czyli nie 37, a właśnie te 32 czy 33 godziny (z doradztwem, które nie trwa cały rok).
                      • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:27
                        Tak te godziny sa obowiazkowe. Pisałam w tej sprawie do kuratorium. Dwie godziny w tygodniu mogą zrobić obowiązkowych dodatkowych zajęć. Zajęcia rozwijające umiejętności to się nazywa(i tu moga wystapic rozne przedmioty ).
                        • kurt.wallander Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:46
                          slonko1335 napisała:

                          > Tak te godziny sa obowiazkowe. Pisałam w tej sprawie do kuratorium. Dwie godzin
                          > y w tygodniu mogą zrobić obowiązkowych dodatkowych zajęć. Zajęcia rozwijające u
                          > miejętności to się nazywa(i tu moga wystapic rozne przedmioty ).
                          >

                          Ale dwie godziny dodatkowe, to dalej jest 35 godzin (wliczając doradztwo), nie 37. Wszelkie zajęcia rozwijające powinny być dla chętnych, IMO.
                          • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:57
                            Jeżeli córka lily chodzi na religię to ma dwie dodatkowe plus ewentualny wdz. Moja córka ma 35 ale kibluje 36 bo jedna religię ma w środku lekcji. Nawet przy 35 to znacznie wiecej niz nauczycielski etat i mniej niz pracuje spora czesc ematek. Samych lekcji w szkole. Zgadzam sie ze zru powinny byc dla chetnych ale nie są i co poradzisz?
                            • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:40
                              slonko1335 napisała:

                              > Jeżeli córka lily chodzi na religię to ma dwie dodatkowe plus ewentualny wdz. M
                              > oja córka ma 35 ale kibluje 36 bo jedna religię ma w środku lekcji. Nawet przy
                              > 35 to znacznie wiecej niz nauczycielski etat i mniej niz pracuje spora czesc e
                              > matek. Samych lekcji w szkole. Zgadzam sie ze zru powinny byc dla chetnych ale
                              > nie są i co poradzisz?
                              >

                              Religia nie jest obowiązkowa
                              Jeżeli przyrównujemy lekcje do pracy zawodowej to trzeba brać pod uwagę tylko lekcje obowiązkowe a nie "fanaberie" ( religia, balet, gra na flecie itp)
                              • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:46
                                Ale moje dziecko w czasie tej Religi która nie jest obowiązkowa nie może siedzieć w domu i się relaksowac badz pozniej wstac po prostu bo religia jest w środku zajec. 32 godzin obowiazkowych bez zadnej dodatkowej z siatki to ciagle duuuuzo wiecej niz nauczycielski etat...
                                • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:10
                                  To oczywiste- jesli jest w srodku zajęć. Tak jak napisałam-to problem "osobniczy" bo różne szkoły różnie organizują grafik. Niektóre religię umieszczają na końcu lub początku.

                                  a że 32 godziny to dużo -to fakt- i jak dyskutowałam bardziej ze stwierdzeniem "37 godzin t
                                  > o prawie całe etat, spora część emateczek tyle nie pracuje a gdzie jeszcze zada
                                  > nia domowe, prace z tyłka wzięte i nauka?"
                                  W którym nie pisałaś o nauczycielach ale "emateczkach" - wink
                                  • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:21
                                    Pamiętam wątek który tu kiedyś był jak ematki podawały godziny w jakich pracują. I bardzo duże część nie wie co to normalny etat 40 godzin tygodniowo. No i pamiętam też nauczycielki które pisy że półtorej etatu w szkole to jazda bez trzymanki i nie ma jak załadować. No to te dzieci pracują więcej nawet przy idealnie ułożonym planie i 32 obowiązkowych godzinach w szkole na lekcjach.
                                    • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:26
                                      Wątku nie pamiętam. Serio, ludzi stać by pracować tak mało ? uncertain ( nie pisze o siatce godzinowej nauczycieli )
                                      Sytuacje są różne, ja wzięłam do siebie bo akurat skończyłam tydzien z 56godzinami uncertain
                          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 22:07
                            Rany, u nas po prostu jest 37 obowiązkowych godzin.
                            • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:41
                              lily_evans11 napisała:

                              > Rany, u nas po prostu jest 37 obowiązkowych godzin.
                              >

                              Bo dyrektor w swej uprzejmości z obowiązkowych godzin wg rozporządzenia ( 32+2) dorzucił "swoje" 3 godziny ( które w ramowym planie nie są okreslone jako obowiazkowe ale dyrektorskie)
                          • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:38
                            Ale dwie godziny dodatkowe, to dalej jest 35 godzin (wliczając doradztwo), nie 37. Wszelkie zajęcia rozwijające powinny być dla chętnych, IMO.

                            34
                            • kurt.wallander Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:28
                              wapaha napisała:

                              > Ale dwie godziny dodatkowe, to dalej jest 35 godzin (wliczając doradztwo), n
                              > ie 37. Wszelkie zajęcia rozwijające powinny być dla chętnych, IMO.

                              >
                              > 34
                              >
                              35, jeśli wliczamy doradztwo.
                  • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:24
                    Moja osmoklasistka ma 35 godzin bez religi ale i tak na jednej musi kiblowac w szkole bo jest w środku zajęć i bez wdz na które nie uczęszcza z jedna godzina etyki. Dyrektor może wprowadzić dodatkowe obowiązkowe godziny w wymiarze do 2 godzin tygodniowo i u niej w szkole takowe są.
                    • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:43
                      Słonko- te "dyrektorskie" nie są w ramowym planie nauczania określano jako "obowiazkowe" - jest wyraźne rozróżnienie w tabeli

                      Religia w środku zajęć to..temat znany od lat - w różnych szkołach jest różnie, kwestia organizacji grafiku.
                      Wdz nie jest obowiązkowy
                      • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:55
                        To nie sa godziny dyrektorskie tych moze byc 3-4 w zaleznosci od etspu na cały etap nauczania . To normalnie odbywająca się matematyka i angielski akurat w przypadku mojej córki(w różnych klasach to są różne przedmioty), umieszczone w środku zajęć ze sprawdzaną i zaznaczana w dzienniku obecnością. Kuratorium twierdzi że mogą być dwie takie dodatkowe godziny w tygodniu. To oferta z OP/miasta.
                        • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:13
                          wg tego te 2 godziny są przeznaczone na język nowożytny . j.ang ok- ale matematyka ??

                          ramowy plan nauczania
                          • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:17
                            To nie sa godziny wynikające z siatki tylko z programów miejskich. Na matematyke kiedyś się program nazywał "Matematyczny Szczecin " ale to chyba co roku się zmienia.
                            • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:28
                              A program miejski nie powinien być zgodny z ramowym planem ( wynikajacym z rozporządzenia ) ?
                              • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:35
                                To są dodatkowe godziny za które normalnie miasto płaci w celu podniesienia poziomu edukacji swoich mieszkańców . Może to robić ale nie musi. Siatkę godzin musi zapewnić bez żadnej łaski i nie ma wyboru.
                                • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:13
                                  To są dodatkowe godziny za które normalnie miasto płaci w celu podniesienia poziomu edukacji swoich mieszkańców


                                  AAAA
                                  czyli to wszystko dla naszego dobra !!
                                  big_grin
                                  • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:40
                                    Jak zawszesmile
    • molik28 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 08:58
      Rozumiem cię doskonale. Przy wszystkich minusach pandemii dla mojego syna w ósmej klasie była w pewnym sensie wybawieniem. Dała oddech i czas na przygotowanie się do egzaminów. Pewnie ma zaległości z przedmiotów, które nigdy go nie interesowały ale mam to w nosie i tak to był prezent. Dużo wiecej czasu było na naukę tego co go interesuje, na wspólne rozmowy, żarty, nadrobienie zaległości z polskiego. Miło było w domu, bez tego wiecznego pośpiechu i ciągłego poczucia, że nie zdąży się ze wszystkim. Bez rannego wstawania, marnowania czasu na dojazdy do pracy i szkoły. Fajne było wspólne gotowanie, oglądanie tv. Na co normalnie nie mieliśmy zbyt dużo czasu. Szkoda tego będzie ale czas wracać do rzeczywistości. To też potrzebne. Pandemia jednak uświadomiła mi jak wiele rzeczy możemy odpuścić i jak nie są one ważne, bo ważne jest coś innego. Pewne rzeczy będę chciała utrzymać. Dziękuję ci pandemio za czas spędzony z rodziną. Nie miałam go tyle od wielu, wielu lat. Moi synowie są super i super było spędzać z nimi ten czas. Tego mi będzie brakowało.
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:09
        O, niektórzy zapracowani znajomi, którzy mogli sobie pozwolić na prace zdalna albo zwolnienie ze świadczenia pracy, mówią dokładnie to samo wink. Koleżanka nieoglądać otworzyć gabinetu, bo nie spełniała jakichś tam wymogów sanitarnych, zrobiła mnóstwo rzeczy w domu i fantastycznie spędzała czas z córką. A to jest dziecko też ganiane po placówkach od rana do wieczora, więc bylo zadowolone, zwlaszcza jak w końcu mogło samodzielnie wyjść.
      • jagoda2 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 18:39
        molik28 napisała:

        > Rozumiem cię doskonale. (...) Pewnie ma zaległości z przedmiotów, które nigdy go nie inter
        > esowały ale mam to w nosie i tak to był prezent. Dużo wiecej czasu było na nauk
        > ę tego co go interesuje, na wspólne rozmowy, żarty, nadrobienie zaległości z po
        > lskiego. Miło było w domu, bez tego wiecznego pośpiechu i ciągłego poczucia, ż
        > e nie zdąży się ze wszystkim. Bez rannego wstawania, marnowania czasu na dojazd
        > y do pracy i szkoły. Fajne było wspólne gotowanie, oglądanie tv. Na co normalni
        > e nie mieliśmy zbyt dużo czasu. Szkoda tego będzie ale czas wracać do rzeczywis
        > tości. To też potrzebne. Pandemia jednak uświadomiła mi jak wiele rzeczy możemy
        > odpuścić i jak nie są one ważne, bo ważne jest coś innego. Pewne rzeczy będę c
        > hciała utrzymać. Dziękuję ci pandemio za czas spędzony z rodziną. Nie miałam g
        > o tyle od wielu, wielu lat. Moi synowie są super i super było spędzać z nimi te
        > n czas. Tego mi będzie brakowało.
        >

        Mogę się podpisać obiema rękami. Przed nami matura i czas stracony na dojazdy bardzo by się przydał smile
    • runny.babbit Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:04
      Że szkoła to jak z pracą- nie chodzi o to żeby wcale jej nie było, tylko by nie było za ciężko, za długo, zbyt wyczerpująco...kwestia proporcji. Zgadzam się że starsze klasy są u nas zdecydowanie zbyt obciążone
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:06
        Tak, dokładnie.
    • manala Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:11
      Podpisuję się. Nie lubię szkoły. Moja 12-latka zaczyna 7 klasę. Będzie ciężko. Syn - druga (ale sportowa więc godzin też ma dużo). Do tego zmienił mu się trener piłki nożnej i zapowiada się ciężki rok (zwiększona liczba treningów). jestem przeciwna zajeżdżaniu dzieci zajęciami dodatkowymi więc nie do końca mi się to podoba.
    • thank_you Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:14
      Ja tez i dlatego nie nadaje sie do pracy na etacie - pracowałam tak RAZ i myśl, ze ktoś bedzie mi dyktował termin wakacji sprawiła, ze w czerwcu rzuciłam wypowiedzeniem. 😂
      Niestety powstał obowiazek w postaci szkoły syna. Męczy mnie. Tez wole luz.
      • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:16
        Ja po przejściu na swoje nie wyobrażam sobie już powrotu na etat. A co do szkoły to jeszcze mamy kilka lat, zobaczymy jak będzie
        • thank_you Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:25
          Moj syn ma super szkole, poznałam tam świetnych ludzi i wszystko jest ok, poza tym, ze to „musze”. I czasami zabieram małego w czwartek i oddaje we wtorek, od razu czuje ulgę. wink

          Tak samo z praca - przecież tez mam obowiązki, spinam wszystko klamra, czasami miałam takie tygodnie, ze nie wiedziałam gdzie góra a gdzie dol... ale to jest moje, robione na moich warunkach. No i to miłość mojego życia, zaraz po synu. ;-D
          • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:32
            Co do pracy to przede wszystkim uważam że 8 godzin plus dojazdy to za dużo, wolę 4-5 godzin. Choć czasami trafia się ostry zapieprz i niestety dużo pracuje po nocach, ale w mojej obecnej sytuacji tak jest najlepiej bo chce mieć czas dla dzieci
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:35
            Mam bardzo podobny sposob myślenia. Niestety szkoła nie daje luzu. Choćby przez to, że trzeba zaliczać każda durna kartkoweczke np. po chorobie. Zaliczala nawet dziewczyna po miesięcznej nieobecności i upadku z konia (poważny uraz głowy). Za moich czasów było tyle okazji do łapania ocen, że nie pisało się już zaległych rzeczy.
            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:38
              Nie słyszałam nigdy o zaliczaniu kartkówek, a mam doświadczenie z kilkoma szkołami
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:41
                U nas tak jest. Chyba, że nauczyciel odpuści. Prawie za to nie ma ustnych odpowiedzi, wszystko na papierze.
                Fakt, jak młoda kustykala z orteza, to niemal wszyscy opuścili, poza naszą zasadnicza i kompulsywna wychowawczynia wink.
                • zwyczajnamatka Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:46
                  U nas też trzeba napisać każdą kartkówkę. Odpowiedzi ustnych nie ma wcale.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:28
      Ja lubię pracować, wakacje to nagroda.
      Nie jestem klientką mopsu.
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:32
        Śmieszna jesteś.
      • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:32
        Ja też lubię, byle nie za dużo, za to za duże pieniądze smile
        • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:37
          Po prostu są ludzie, ktorzy lubią wykonywać swoje zadania na własnych warunkach i samemu tym sterować. I są tacy, ktorzy myślą, że jak nie odbebniasz gdzies 8 godzin, to od razu stoisz po zasiłki.
          • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:38
            Swoją drogą zarabiam obecnie lekko licząc trzy razy tyle co na etacie, a pracuję mniej
            • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:44
              I to jest piękne.
          • kryzys_wieku_sredniego Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:25
            No jak ktoś może sobie pozwolić na nic nie robienie przez całe życie bo ma wakacje to jego "krzyż". Są pokolenia co gromadzą i pokolenia co wydają.
            Nie znam nikogo bogatego kto pracuje po godzinę dzienne albo w wolnej chwili.
            Szkoła jest potrzebna, nie każdy pracuje po 8h na etacie są tacy co się wysypiają i do pracy na 12h jeżdżą wracając o 22h bo tak lubią. Mogłabym tak, ale poczekam jak syn będzie starszy.
            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:36
              Jest coś pomiędzy godziną dziennie a dziesięcioma. Zresztą bogactwo nie bierze się z samej liczby godzin, gdyby tak było ochroniarze byliby milionerami big_grin
            • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:53
              Nigdy nie pracowałam godzinę dziennie, godziłam zarabianie na dom i całodzienne kręcenie się wokół malusieńkiego dziecka, obecnie zarabiam więcej pracując na siebie niż mogłabym na etacie, więc wyobraź sobie, że bywa różnie. I naprawdę nie pojmuję tych głupkowatych docinków o mopsie, powiem więcej, sporo benefitów przysługiwało kiedyś tylko wtedy, jeśli byłaś przez kogoś zatrudniona, nigdy z niczego nie korzystałam.
              Tyle, że pracuję mniej więcej zgodnie ze ścieżką wykształcenia kiedyś tam przeze mnie wybraną (zgodną z moimi predyspozycjami), pracuję w rytmie, który umożliwiał mi latami wczesne odbierania dziecka w placówki zamiast gnicia w świetlicy do końca, ten zawód sprawia mi jakąś przyjemność, sama odpowiadam przed sobą, jak zawalę/nie wyrabiam się, to niestety mniej zarabiam, ale nikt poza mną samą nie stresuje mnie i nie jest w stanie niczego mi narzucić.
              Dziecko natomiast jest w szkole zakładnikiem bardzo niedoskonałego systemu.
              Śmiem twierdzić, że łatwiej i lepiej można odnaleźć się i mieć większą swobodę w pracy, która jest zgodna z zainteresowaniami (zwłaszcza na warunkach własnej działalności), bądź na studiach, niż w szkole.
              • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:02
                Dla niektórych 3 tysiące na etacie to jest poważna praca a to co np. ja robię to zabawa dla studentów a nie poważnych dorosłych ludzi. Tylko gorzej jak się ktoś zdekonspiruje na forum i się okazuje, że ta co się najbardziej wyzłosliwia pisze teksciki o kosmetykach czy inne parentingowe bzdurki big_grin
                • bergamotka77 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:53
                  Ty nawet w Agorze sie na stażu nie utrzymałas a sie produkujesz. Bzdurki na akord czyli robienie opisów produktów do sklepów to faktycznie wybitne zajęcie. Kobieta do wynajęcia.
                  • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:59
                    Skarbie, ja się nie tylko utrzymałam ale zostałam tam na dłużej, przechodzac przez kilka działów. Ktos Ci te teksty na HP wystawiał wink Odeszlam po kilku latach bo zarobki mnie nie satysfakcjonowały, a mając dzieci nie zamierzam zasuwać na dyżurach jak kiedyś. Kobietą do wynajęcia owszem, jestem. Tylko chwilowo jestem wynajęta do czegoś innego niż opisy produktów i za bardzo dobrą stawkę. Nie narzekam.
              • jagoda2 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 19:25
                lily_evans11 napisała:

                > Śmiem twierdzić, że łatwiej i lepiej można odnaleźć się i mieć większą swobodę
                > w pracy, która jest zgodna z zainteresowaniami (zwłaszcza na warunkach własnej
                > działalności), bądź na studiach, niż w szkole.
                >
                Ależ to oczywista oczywistość. Ameryki nie odkryłaś smile
    • zwyczajnamatka Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:40
      Moja też zaczyna 8 klasę i powiem szczerze, że trochę się obawiam. Prawda jest taka, że drugie półrocze 7 klasy było praktycznie stracone. Co prawda w moje rodzinie każdy ogarnia jakiś przedmiot i fizyka, chemia czy matma szły na bieżąco naszym rodzinnym wspólnym wysiłkiem, ale taka biologia czy historia już nie. Co było do zrobienia i wysłania było zrobione i wysłane, ale nie było nauczone, utrwalone, powtórzone. Czy coś zostało w głowie? Obawiam się, że nie. A przecież nauka to jest ciągłość, nie można opuścić jednego kawałka i przejść do następnego. Mam nadzieję, że chociaż przedmioty egzaminacyjne nie zostały zawalone. Zobaczymy jak będzie w tym roku. Co prawda córka już jest obstawiona korkami, ale czy one się będą odbywały to też stoi pod znakiem zapytania. Wystarczy kwarantanna jednej ze stron i już wszystko leży. Mam duże obawy, bo córka wybrała sobie najbardziej obleganą średnią szkołę w mieście, a jest to dziecko, które bardzo źle znosi porażki. Teraz muszę jej jakoś wbić do głowy (już wbijam), że nie liczy się średnia tylko pasek i wystarczy 4,75 i dobre oceny z punktowanych przedmiotów.
      Prawda jest taka, że czy będzie nauka stacjonarna czy zdalna to pracy przed ósmoklasistami jest bardzo dużo, tym bardziej, że wielu dzieciom nie miał kto wytłumaczyć w poprzednim półroczu. Utrwalenia i powtórzenia też żadnego nie było.
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:46
        Tak. I to mnie doluje.
        U nas będzie tylko kurs z matmy. Polski dziecko intuicyjnie ogarnia, z angielskiego pani dużo robi i egzekwuje, o ile będzie nauka stacjonarna.
        O tej dodatkowej matmie młoda sama mówi, więc cieszę się, że chce i jej zależy jakoś.
        • zwyczajnamatka Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:52
          U nas te korki są po to, żeby miał kto z młodą robić i sprawdzać arkusze egzaminacyjne, zweryfikować wiedzę, uzupełnić baki. W szkole nikt tego nie zrobi. Może będą mieli jakiś jeden próbny egzamin i tyle.
          Z perspektywy czasu żałuję, że wybrałam tą szkołę, ale na swoje usprawiedliwienie - wszystkie wady i to ogromne wady - wyszły dopiero w nauczaniu zdalnym. Nauczyciele i dyrekcja pokazali swoją prawdziwą twarz.
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:58
            No właśnie u mojej patrząc na dodatkowe książki, wyraźnie zamierzają coś robić w szkole, zobaczymy. O ile znowu nauczanie zdalne nie pogrąży ich w marazmie; ).
        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:57
          U nas maturzystka z trzema kursami i depresja w trakcie leczenia... Mam nadzieję że przynajmniej jej matka niczego spektakularnego nie odwali przed maturą
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 09:59
            Ale myślisz, że ta depresja to od kursów i matury? Czy raczej z powodu tego, co matka wywija?
            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:03
              Wiadomo że z powodu trudnych przejść i dda, ale nie jest to sytuacja ułatwiająca naukę, a ona jest bardzo ambitna
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:14
                Ale jeśli jej wszystko się uda, to uwierz, że nabierze sporego pocżucia sprawczosci w swoim życiu.
          • jagoda2 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 19:30
            ggrruu napisała:

            > U nas maturzystka z trzema kursami i depresja w trakcie leczenia... Mam nadziej
            > ę że przynajmniej jej matka niczego spektakularnego nie odwali przed maturą

            Moja córka też ma maturę w tym roku. Korki z matmy niezbędne, jeden przedmiot rozszerzony będzie realizować sama we własnym zakresie (w szkole go nie uczono). W dodatku wybrała sobie najbardziej oblegany kierunek studiów na UAM - prawie 17 kandydatów na jedno miejsce. Więc ciekawy rok przed nami smile
    • leni6 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:26
      Bo niestety polska szkoła jest beznadziejna, kompletny luz w klasach 1-3, a potem cała masa niepotrzebnego materiału w klasach 4-8.
    • aguar Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:35
      Poza tymi ok. 2 tygodniami, kiedy z mężem mamy urlop nie wolę wakacji - bo syn ma wakacje, a my pracujemy i tak nie jest fajnie. Ale w tym roku, jak miałam porównanie z opcją: my pracujemy, a syn ma szkołę zdalną, to taki układ, że my pracujemy, a on tylko się nudzi i siedzi przed kompem, ale nie trzeba go gonić do nauki - wydawał się znośny.
    • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:39
      Mój Młodszy idzie teraz do 7 klasy. Słabo mi. On jeszcze nie wie, co go czeka.
      Pocieszam się, że jak ze Starszym przeżyłam, to i z Młodszym jakoś to ogarniemy.
      Dla mnie to było mega okrutne. Prawie 40 godzin lekcji (zwykła szkoła, zwykła klasa), nauka non stop.
      Pisałam tu wielokrotnie.
      Programy przeładowane, plus mnóstwo nauki na pamięć szczegółów. Niepotrzebnych szczegółów.
      Brak czasu, aby tę wiedze sobie ugruntować- zwłaszcza z fizyki i chemii.
      Nie zapomnę, jak zajrzałam do chemii. A tu na jednej lekcji o atomie. Czyli budowa atomu (protony, neutrony, elektrony), jądro, rdzeń, powłoki walencyjne (wzór na obliczanie ),masa atomowa, liczba atomowa, liczba masowa. Ba- jedna lekkcja i lecimy dalej. A za chwile sprawdzian. A w tym czasie kartkówki, klasówki z innych przedmiotów, prezentacje, itd.
      KOSZMAR!
      Chorować nie można, bo wszystko trzeba zaliczyć, a w każdym tygodniu i tak są zapowiedziane nowe sprawdziany, nowe kartkówki.
      Syn w jednym tygodniu dostał 13 ocen. Tyle było sprawdzianów, kartkówek, plus odpowiedzi ustnych. To nie był nawet tydzień przed końcem semestru. Zwykły tydzień roboczy. I żeby nie było, następny tydzień też nie był luźniejszy.
      Zero zrozumienia dla uczniów.
      "O, macie 3 sprawdziany wpisane do Librusa, to ja sprawdzian wpiszę jako kartkówkę, z wagą 5"- częste zachowanie nauczycieli.
      W naszej szkole - większość nauczycieli w żaden sposób nie pochylała się nad uczniami.
      Gdy syn kończył szkołę, nie było żadnego naciągania ocen. I podnoszenia ich w górę. A byli tym podwójnym rocznikiem, piszącym nowe egzaminy. Mieli strajk nauczycieli, którzy przygotowując sie do niego, zbierali oceny, w marcu fundując im koszmar- non stop kartkówki, sprawdziany. I w każdym tygodniu próbne egzaminy. Powpadały słabe oceny. Czy potem im pomagali się wyciągnąć? Nie. Np. syn z geografii miał na drugi semestr 5, roczna średnia była 4,74. Pani dała szansę? Nie. Na koniec roku dostał 4. A ocena z geografii była punktowana przy rekrutacji.
      Z WOS;u - I semest 4+,w drugim semestrze wpadła jedna 1 (niezapowiedziana kartkówka), przy 5 ze sprawdzianów. Na semestr 5, ale średnia roczna 4,74 i znowu to samo, co z geografii.
      Udało mu się wyjść na pasek, ale końcówka ósmej kalsy też była nerwowa. Pasek to 7 punktów. Dużo.

      Syn wracał z reguły około 16. Miał godzinę przerwy. I do wieczora siedział nad lekcjami.
      Fakt, że Starszy ma dużo problemów z nauką (dysleksja, problemy z koncentracją, itd), ale jego znajomi z klasy również przeżywali horror. A jak jeszcze ktoś miał swoje zainteresowania, pasje, treningi, to już w ogóle było masakrycznie ciężko.
      Ósma klasa była ciut lżejsza. Raz w tygodniu biologia, geografia, czyli na wstępie ciut mniej kartkówek smile
      Nie było już koszmarnej muzyki. O panu i jego wymaganiach pisałam- niespełniony artysta, który uwielbiał się wyżywac na uczniach- mój syn w 7 klasie najwięcej uczył się tej durnej muzyki, a i tak wyszedł na 4.
      Pisałam- dostał 2 ze śpiewania Bogurodzicy. Nieważne, że przechodził mutację ! Pan nie brał takich szczególików pod uwagę! Pana od muzyki od wielu lat usiłujemy (jako rodzice) się pozbyć, ale pan jest nie do ruszenia.
      I żeby ten pan uczył i wymagał, to jeszcze mały pikuś. Pan np. rzucił hasło, że będzie klasówka ze średniowiecza, renesansu, baroku. I trzeba sobie samemu opracować temat... A potem pytania : Wymień 4 nieanonimowych twórców renesansowych. Syn znał tylko dwóch. Zero punktów. Itd.

      NIENAWIDZĘ SZKOŁY! Odkąd mam dzieci w szkole.
      Osobiście - jako uczennica- kochałam szkołę, zarówno w podstawóce, jak i w liceum. Studia to już w ogóle była bajka.
      Miałam super nauczycieli, fajne klasy, i wiele cudownych wspomnień z tego okresu mojego życia.
      Bardzo współczuję moim dzieciom, że im szkoła kojarzy się z takim ciężkim obowiązkiem.

      Pocieszaj córkę, że w liceum będzie lżej smile Mniej godzin ( w I klasie syn miał 34 godziny lekcyjne w tygodniu) i tam już wystarczy ocena mierna wink
      Żeby nie było- na ocenę mierną trzeba najczęściej napisać na ponad 60 procent!

      Cięzki rok Was czeka, ale dacie radę. Mówię- jak mój Starszy dał radę , to i Twoja Mała też sobie poradzi.
      Za rok będziesz sobie sama zazdrościła smile
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:56
        Mam nadzieję. Chyba kupię taki kalendarz z odrywanymi kartkami i będę patrzeć, jak ubywa wink.
        • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 10:58
          Wspomnisz moje słowa, zobaczysz smile
      • zwyczajnamatka Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:01
        W 8 klasie jest tylko jedna biologia i geografia w tygodniu?
        • la_mujer75 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:03
          Tak. Są za to 2 godziny WOS'u i jedna godzina EdB.
      • aagnes Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 11:34
        Moja córka idzie do 7 klasy i ten wpis tylko potwierdza moje najgorsze przypuszczenia + ona nie jest ani specjalnie ambitna ani nie ma kompletnie swiadomosci, ze to tego cholernego egzaminu w 8 klasie musi chociaz troche posiedziec nad ksiazkami. w warszawie jest ciezko dostac sie do chocby przyzwoitego liceum, nawet tutaj same orły ktore z 200 pkt wybieraja i przebieraja w staszicach i batorych... na szczescie od dluzszego czasu suplementuje magnez, mam niezle ziołówki na uspokojenie i swiadomosc, ze to niecałe dwa lata. ale wiem, ze to bedzie katorga.
        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 11:40
          W Warszawie masz multum liceów, poza tymi dla geniuszy jest sporo takich dla uczniów średnich
          • aagnes Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 11:47
            to mnie troche pociesza, ze gdzies sie dostanie, ale pomiedzy "gdzies byle gdzie" a przyzwoitym, jest spora różnica
            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 11:56
              A pomiędzy Batorym a liceum z progiem 90 punktów jest bardzo dużo różnych szkół. Nie musi celować w pierwszą trójkę.
              • kurt.wallander Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 17:07
                ggrruu napisała:

                > A pomiędzy Batorym a liceum z progiem 90 punktów jest bardzo dużo różnych szkół
                > . Nie musi celować w pierwszą trójkę.

                Jest sporo niezłych liceów z progami 160-175, ale mam wrażenie, że gorzej z takimi 130-160 (piszę raczej o progach z dwóch poprzednich lat, bo w tym roku progi spadły, i trudno przewidzieć, czy ten trend sie utrzyma). Szczególnie niełatwo znaleźć pasujące LO o niższych (ale nie ekstremalnie niskich) progach, gdy komus zależy na konkretnym profilu, a lokalizacja nie jest bez znaczenia.
                • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 17:17
                  Wiadomo że im więcej czynników tym trudniej, chodzi mi o to że oferta dla uczniów średnich jest spora
                • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 09:23
                  No właśnie np. w Szczecinie to jest bardzo trudne.
                  • em_em71 Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 10:03
                    Właśnie nie jest. Jest kilka szkół, w których pobyt nie jest stratą czasu. I są to szkoły z niezłym dojazdem. Dobry uczeń spokojnie znajdzie miejsce dla siebie.
                    • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 10:18
                      zgadzam się, większość liceów poza oczywistym topem to jednak średnie licea a nie dno dna
                    • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 10:43
                      A które Twoim zdaniem? Pomijam już LO 2, 5 i 13, bo to są wysokoprogowe szkoły - z bardzo dobrych, a fajnych szkół wychodzi mi tylko LO 9 i 14. Jedynka kiedyś była lepsza, ale chyba wciąż ok - ma dużo klas i to jest plus.
                      Znam ludzi dużo młodszych od siebie, po LO 7, 8 i 11 - wiem, że tam się praktycznie niewiele robi, znajomy dzieciak jedzie na rzeczach typu brainly/ściąga.pl, a ma w LO11 bardzo dobre stopnie i uchodzi za dobrego ucznia.
                      Przybytki typu LO 18 pominę litościwie.
                      • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 10:55
                        4 i 6 chociażby, 1 własnie a 17? mój mąz skończył, na polibudę z palcem się dostał na budownictwo
                      • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 11:30
                        Niewiele robi bo nie chce robić. Przecież jakby chciał to mógłby się uczyć, widocznie nie ma żadnych ambicji
                      • em_em71 Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 14:05
                        >A które Twoim zdaniem?
                        Te co wymieniłaś. Dlaczego pomijasz 2 i 5? (13 rozumiem, mat-fiz bardzo wysokie progi) To są szkoły dla normalnych ludzi. Naprawdę nie trzeba być wybitnym, aby do którejś z nich się dostać i przetrwać. Z tego co piszesz, córka jest pracowita, ambitna, zależy jej. To do jakiej szkoły ma chodzić, jak nie takiej, z podobnymi sobie? Mój syn chodzi do jednej z ww., uwielbia szkołę, kujonem nie jest.
                        • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 15:38
                          Owszem, chciałaby, ale zakładamy ze może się nie dostać np przez brak konkursów. 14 jest pociągająca tez bardzo.
                          W tej chwili dzieci mają spore braki spowodowane zdalnym nauczaniem, moje - głównie brakiem bata. Zobaczymy jak będzie z egzaminem. Dużo zależy od opanowania stresu i zwykłego szczęścia tez.
    • smillla Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:06
      Ja też nie rozumiem, czemu w szkole musi byc az taki mlyn. Tyle wszystkiego, taka presja... Pewnie połowę programu dałoby się bez szkody wyrzucić, niektóre lekcje też, i dać młodym ludziom żyć.
      Trzebaby lepiej wszystko wyważyć. Ale wyważanie nie jest naszą narodową specjalnością. No, może tylko wyważanie otwartych drzwi.
      • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 11:54
        Presja jest ze strony rodziców, którzy naciskają na jak najwyższą średnią i żyją w kulcie ocen. A nic nie wskazuje na to żeby była szczególną korelacja między byciem prymusem w podstawówce a sukcesem życiowym i
        • zwyczajnamatka Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 12:14
          Oceny są ważne tylko w podstawówce, a właściwie tylko w 8 klasie, bo za oceny i pasek są punkty. Dodatkowo dzieci w podstawówce często "jadą na opinii". Dziecko uznane za dobre ma zwykle łatwiejsza drogę do uzyskania lepszej oceny, poprawy. Spotkałam się z tym niejednokrotnie. Dlatego jeśli dziecko np w 4 klasie wyrobi sobie u nauczycieli dobrą opinię, to później jest mu zwyczajnie łatwiej. Tak to działa.
          W liceum już tylko wiedza się liczy, a oceny - byle zdać do następnej klasy.
          • pade Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 14:23
            Tak było zawsze.
            • berdebul Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:27
              I to rozbijał system 6+3. Można było zacząć nowe rozdanie.
          • male_a_cieszy Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:27
            Mało tego, że to dziecko jedzie na opinii, często młodsze rodzeństwo ma ułatwiony start jeżeli starsze rodzeństwo było dobrym uczniem. I było tak też lata temu, moja młodsza siostra do dzisiaj wspomina, że miała lepiej bo ja i nasza najstarsza siostra byłyśmy dobrymi uczennicami.
        • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:39
          Zgadzam się.
          Jednak brak rodzicielskiej presji na średnią i zero kultu ocen jakie ma finalne efekty na docelowy ewentualny sukces życiowy i ogólny dobrostan, dobrobyt, szczęśliwość młodego/ starszego człowieka - to raczej nie jest wiadome??????
          Czy może są na to jakieś badania naukowe, obserwacje całożyciowesmile ????
          U mnie już po ptakach, dzieci prawie dorosłe.
          • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:14
            Jednak brak rodzicielskiej presji na średnią i zero kultu ocen

            Od sasa do lasa
            Albo presja albo kult
            A gdzie balans ?
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:17
            Właśnie widzę w rodzinie jej ojca, jakie są skutki kompletnego wywalenia rodziców na szkole, umiejętności, jakaś tam pracowitośc i obowiazkowosc dzieci, a w razie niepowodzeń zdumienia, że ich geniuszkow z 2 lewymi rękami nikt nie raczył docenić.
            • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:36
              A jak było u Ciebie ? Wywalone-presja- balans ? ( w sensie w domu rodzinnym)
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:48
                To była delikatna presją, na kształcenie się i rozwijanie, dużo książek, taki dom Borejkow wink.
                Niestety za tym nie szło konkretne ukierunkowanie mojego kształcenia, raczej dziwne wizję i mrzonki.
                • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:52
                  Tak jak u mnie smile na szczęście nikt mnie nie kierunowal, miałam wolność wyboru. Ale uważam że presja na oceny była niepotrzebna. Szkoda czasu na pięć z muzyki w LO bo inaczej mamusią będzie zła i się nie odezwie przez dwa tygodnie, albo obędzie smutna, a ma depresję więc nie wolno jej martwić
                  • male_a_cieszy Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 14:11
                    Tylko, że to wszystko to jest zamknięte koło. Oceny tak naprawdę ważne są w ostatniej klasie, ale jeżeli dziecko wcześniej nie przykładało się do nauki to robi sobie zaległości i później musi więcej siedzieć aby zdobyć w ósmej klasie dobrą ocenę, a po drugie działa jeszcze opinia nauczyciela o dziecku - jeżeli w młodszych klasach miało zawsze 5 to w ostatniej klasie jeżeli wychodzi pomiędzy 4 a 5 to nauczyciel chętniej na koniec postawi piątkę niż dziecku, które we wcześniejszych latach miało 3, a dopiero w ostatniej klasie się zmobilizowało. I dlatego rodzice już od najmłodszych lat wywierają na dziecko presję. Z mojej podstawówki pamiętam chłopca, który płakał gdy dostał 4 bo dostanie lanie. I przez te wszystkie lata nic się nie zmieniło, bo córka opowiadała mi o chłopcu z jej klasy, który gdy dostanie ocenę gorszą niż 5 to ma karę.
                    Dla mnie to, że do liceum brane są pod uwagę oceny jest bardzo nie w porządku. W szkole córki bardzo trudno o 6, natomiast na egzaminie dzieciaki średnio osiągają 65 % z matmy (chociaż część z nich mogłaby mieć wywalone, bo nie zmieniają szkoły - zostają na II stopień w muzycznej, więc już nie biorą udziały w rekrutacji), natomiast w szkole z naszego rejonu dzieciaki mają 6 bez problemu (mam kontak z rodzicami rówieśników córki jeszcze z przedszkola) i czerwone paski, a średnia na egzaminie z matmy to 23%. I znając dzieciaki znajomych wiem, że w znacznej mierze nie są ani mądrzejsze ani głupsze od mojej córki, ale świadectwa będą miały znacznie lepsze niż córka. Więc od razu więcej pkt. za oceny i czerwony pasek. A część z nich napisze pewnie egzamin podobnie. Dlatego gdyby jednak córka chciała iść do innego liceum to musiałabym wywierać na nią większą presję. Teraz idzie do 7 klasy - będzie miała 40 godzin obowiązkowych (z instrumentem głównym i obowiązkowym pianinem i akompaniamentem i religią bo na nią chodzi), do tego powinna ćwiczyć w domu około 2h dziennie na instrumencie. Do tego oczywiście normalne lekcje. W tym roku zrezygnowała z zajęć dodatkowych i w zasadzie to odetchnełam z ulgą, bo nie wiem kiedy by to wszystko ogarnęła. A córka nawet nie bierze pod uwagę rezygnacji ze szkoły muzycznej.

                • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:58
                  No i nie masz zadnych wniosków... ?
                • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:17
                  lily_evans11 napisała:

                  > To była delikatna presją, na kształcenie się i rozwijanie, dużo książek, taki
                  > dom Borejkow wink.
                  > Niestety za tym nie szło konkretne ukierunkowanie mojego kształcenia, raczej d
                  > ziwne wizję i mrzonki.
                  >

                  Co to znaczy ukierunkowanie kształcenia? Wybranie kierunku studiów? A co, źle wybrałaś? Przecież dzięki temu, co osiągnęłaś, możesz pracować w domu i pilnować córki. Co jest w tym, nie wiem, złego?
                  Ja bym bardzo nie chciała, żeby mi rodzice studia wybierali. Owszem, można opłacić dziecku prywatne lekcje języka, czy kursy wzbogacające umiejętności, ale kierunek dziecko winno wybrać sobie samo. To ono będzie dalej żyło z tym dyplomem a nie rodzice.
                  • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:21
                    Owszem uważam ze słabo wybrałam.
                    Teraz większość dzieciakow bardziej praktycznie myśli i jednak idąc na studia próbuje się przymierzyć do jakiegoś zawodu, tez zarobkowo. I dobrze.
                    • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:25
                      Nie jesteś zadowolona ze swojego życia? Z tego że jak sama piszesz nie musisz pracować w kieracie?
                      • triss_merigold6 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:32
                        Przecież ponosi ryzyko braku stabilności dochodów, w wypadku samotnej matki to ogromny koszt.
                        • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:35
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Przecież ponosi ryzyko braku stabilności dochodów, w wypadku samotnej matki to
                          > ogromny koszt.

                          To ryzyko jest wszędzie, nawet w budżetówce Triss.
                          • triss_merigold6 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:39
                            Pff... jest. Niemniej jakby mniejsze i nie natychmiastowe.

                            A, pracownicy po ekonomii, zwłaszcza w połączeniu z prawem, zarządzaniem, rachunkowością czy finansami są potrzebni wręcz hurtowo, więc ekonomia się nie zdeaktualizowała, w przeciwieństwie do wielu humanistycznych kierunków. Aczkolwiek absolwenci np. kulturoznawstwa mają opinię dobrych i tanich pracowników biurowych, moja koleżanka już kilku zatrudniła w administracji uczelni.
                        • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:51
                          Triss przy wielu dochodowych działalnościach to ryzyko równoważy właśnie poziom dochodu i oszczędności.
                          • triss_merigold6 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:52
                            Zgadza się, przy możliwości zbudowania sobie solidnej poduszki.
                        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:16
                          W przypadku etatu masz jedni źródło dochodu, ktor możesz stracić z trzyneidiecnzym wypowiedzeniem. Jak jesteś na swoim i masz kilku klientów, a do tego dywesyfikujesz branże to nie ma bata, nie odejdą Ci wszyscy jednego dnia.
                      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:45
                        Grrru, moi znajomi, którzy wiedzieli, gdzie leżą konfitury, tez pracują na własny rachunek, tez odbieraja dzieci ze szkoly liedy chca i robia sobie wakacje, kiedy chca, a mają poziom życia, którego w życiu nie osiągnę. A ja jestem gryzipiórkiem po polonistyce i niepełnej romanistyce. Nie narzekam, pewnych rzeczy ni odwroce, ale mając większą wiedzę o mozlwosciach na rynku pracy, wybrałabym wtedy co innego. I dlatego fajnie by było jakby i dziecko mądrze wybieralo zamiast żyć oszczędnym życiem przexietniaka do starości.
                        • triss_merigold6 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:50
                          W pełni się zgadzam. I własnym dzieciom powtarzam, że bardzo piękne są zainteresowania x i y, ale zawody i kompetencje twarde mają mieć konkretne, z dużą dozą elastyczności.
                          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:52
                            Myślę tak samo.
                          • igge Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 23:30
                            I słuchają się😉???
                            W jakim są wieku?
                            Muszą być bardzo karne.
                        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:24
                          Lilly, kiedy wybieralas studia masa dochodowych dziś zawodów nie istniała. To nie jest wina Twoich rodziców że nie zajęłaś się np. programowaniem na smartfony, czy nie zostałaś księgowa w korporacji co mogłaś zrobić z biegła znajomościa francuskiego idąc na kurs. To Twoje decyzje. Poza tym ja zakładam że nie mam monopolu na szczęście w życiu. Je czuje się dość kompetentna żeby dziecku przyszłość wybierać, bo niby na jakiej podstawie? Są różne drogi. I nie Grzeszczak pisząc o życiu przeciętniaka, bo zarabiasz nieźle, stać Cię na prywatną edukację, a nie masz wsparcia partnera. To dużo ponad przeciętna, tylko zawsze widzisz szklankę nie dość że do połowy pusta to jeszcze popękaną
                          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:45
                            Moje przyrodnie rodzeństwo dostało radę, żeby iść na prawo. I uwierz mi, naprawdę nieźle na tym wyszli.
                            Chodzi o samą poradę, perspektywę, a nie zmuszanie.
                            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:57
                              Ale jaką poradę? Że fajnie być prawnikiem? Przecież nie dla każdego. Czy chciałaś iść na prawo? Interesowało Cię to, a ktoś Cię zniechęcał?
                              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 14:27
                                Tak, tez to rozważałam. Wg mojej mamy prawo było dla wkuwajacych durniow. I nudne, i do niczego. A medycynie bym nie sprostala, bo boje się pobierania krwi. Aha, jeszcze ekonomia jest nudna i dla ograniczonych.
                                • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 15:05
                                  No widzisz, a gdybyś była buntowniczka to mogłabyś być dziś prawniczką specjalizująca się w przekrętach gospodarczych jak Cię ekonomia też interesowała smile dlatego bunt jest zdrowy i rozwojowy i to złe jak dziecko za bardzo słuchać rodziców
                                • igge Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 23:40
                                  No widzisz, a ja nie miałabym śmiałości narzucać dziecku, " doradzać" kierunku studiów.
                                  Może błąd.
                                  Sparzyłam się trochę na liceum. I swoich, bardzo delikatnych sugestiach. Teraz myślę, że były głupie.
                                  Wolę nie uczestniczyć w wyborach dzieci choć może jest to trochę uciekanie od odpowiedzialności.
                                  Są pełnoletnie. Same muszą ogarniać swoją przyszłość.
                                  Dobrze je wychowałam jak były małe i to musi wystarczyć.
                              • daniela34 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 14:11
                                ggrruu napisała:

                                > Ale jaką poradę? Że fajnie być prawnikiem? Przecież nie dla każdego. Czy chciał
                                > aś iść na prawo? Interesowało Cię to, a ktoś Cię zniechęcał?

                                Ja tylko w tej kwestii się wypowiem. To, co napisała ggrruu jest bardzo istotne- prawo to jest świetny kierunek, który mi dużo dał, to jest fantastyczny zawód... tylko naprawdę nie dla każdego. To jest jednocześnie kierunek, który produkuje zaskakująco dużo niewiele zarabiających absolwentów i sporą grupę takich, którzy po obronie rzucają kodeksy w kąt i wcale nie wybierają zawodów, w których wiedza prawnicza jest w jakikolwiek sposób przydatna. Mogłabym mnożyć przykłady z grona znajomych. Żeby odnieść sukces w jakimkolwiek zawodzie prawniczym trzeba mieć zestaw określonych cech charakteru i predyspozycji.
                                To, co łączy wszystkich moich znajomych, którzy ten sukces odnieśli, niezależnie od tego, czy na studia dojeżdżali własnym samochodem z podmiejskiej willi zamożnych rodziców, czy tramwajem z osiedla przy końcowym przystanku linii tramwajowej, z pokoiku wynajmowanego od znajomego konduktora PKP, który kolekcjonował przeterminowane jedzenie i mole spożywcze (autentyk), było jednak to, że to prawo było ich własnym, świadomym wyborem, nikt im nie doradzał (a w wielu przypadkach wręcz przeciwnie- odradzał). Nawet spośród słynnych "prawniczych dzieci" zupełnie inaczej zawodowo funkcjonują dziś te, które autentycznie chciały iść w ślady rodzica, a zupełnie inaczej te, które nie miały innego wyjścia.
                                Ja sama wstępnie wybrałam sobie te studia jako 13-latka, oczywiście zakładając, że może mi się odmienić. Rada: "idź na prawo, prawo daje pieniądze" to jest najgorsza rada, jaką można komuś dać. Wiem, że Lily napisze, że jej przyrodnie rodzeństwo dobrze na tym wyszło, ale nie przekonuje mnie ten przykład.
                                • igge Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 23:49
                                  Mój ojciec był prawnikiem bo chciał i już. Zero wsparcia rodziców. Żadnych rad. Całe życiebpracował w ministerstwie na etacie. Generalnie nie żałował.
                                  Matka nauczycielka bidę trochę skrobała ( jako samodzielna matka poyem) i też nigdy nie żałowała. Ba, to był zawód jej marzeń. Na ślubie własnym nie pojawiła się przed ołtarzem bo pan młody ukochany w przeddzień zakomunikował, że pragnie by w domu siedziała, nie pracowała. Rzuciła go i za mąż za mojego ojca wyszła, który przeszkód w byciu nauczycielką nie stawiał.
                                  Była zdecydowanie nauczycielką z powołania.
                                  Rodzice jej nie wiem czy doradzali cokolwiek, aż muszę zapytać. Mogli próbować wybijać z głowy, dziadek był przedsiębiorcą.
                        • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 18:03
                          I dlatego fajnie by było jakby i dziecko mądrze wybieralo zamiast żyć oszczędnym życiem przexietniaka do starości.

                          rany..ile w tym pogardy
                          a wiesz że te przeciętniaki, które żyją i z pasji ale też z pracy wykonywanej z przyjemnością są ...szczęśliwe

                          Dla mnie jako rodzica to jest priorytet w wychowaniu dziecka. Nie oceny, nie bycie najlepszym, nie nagrody ale szcżęsliwe dzieciństwo, szczęśliwe dorastanie i szczęśliwe życie
                          • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 18:09
                            Przede wszystkim to straszna presja widzieć, że rodzic chce, żebyś była kimś nieprzeciętnym, podczas gdy większość jest po prostu przeciętna i to jest normalne
                            • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 18:16
                              sad prawda
                          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 22:30
                            Jak brakuje kasy, to człowiek nie jest szczęśliwy, wiem, bo przerabialam to, nie ma w tym pogardy, raczej świadomość, jak się żyje latami będąc wyliczonym i odmawiając sobie wielu fajnych rzeczy. Zwłaszcza jak ma się już dzieci i dodatkowe wydatki.
                            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 22:57
                              Lilly, ale większość ludzi jest przeciętna. Tak po prostu jest. I nie jest tak, że tylko ci wybitni, których jest garstka są szczęśliwi. Zresztą Ty masz przecież o wiele więcej niż masa ludzi, którzy nawet nie mają co marzyć o prywatnej szkole dla swoich dzieci. Czy jesteś od nich szczęśliwsza? To tak nie działa.
                              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 09:51
                                Kochana, w takim razie nie zrozumiałyśmy się, i z wapahą jak widzę także.
                                Pisząc przeciętniak miałam na myśli słabą sytuację finansową i słabe możliwości zatrudnienia związanego z tym, co umiesz.
                                Akurat jestem z tych, którzy uważają, że zdecydowanie lepiej być np. dobrym kafelkarzem, hydraulikiem, mieć przedsiębiorstwo rolnicze itp. i znać się na tym, niż skończyć wydumany kierunek na słabej uczelni, ze szczątkową liczbą zajęć wink.
                            • igge Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 00:31
                              Nie zgadzam się
                              Zależy od nastawienia.
                              I też wiem, przerabiałam to.
                              Jak człowiek ma być szczęśliwy to jest szczęśliwy i tyle.
                              Kasa ma niewiele do rzeczy.
                              Choć masę różnych drobnych i dużych frajd można sobie kupić.
                              I podstawowe opłaty, utrzymanie, itd z czego trzeba mieć robić.
                          • igge Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 00:02
                            Kurczaki, nigdy tak o tym nie myślałam wapaha ale moja przeciętniaczka materialna matka była kurczę chyba szczęśliwa.
                            Tak to wyglądało zawsze z boku. ( nie mówię o marzeniu fajnego związku, takiego jaki ja mam ale o pracy, zawodzie, trybie życia, kasie)
                            Samodzielna była, wszystko umiała sama zrobić, po pracy była wolna już koło południa, codziennie wiele godzin spędzała w domu przyjaciółek towarzysko i w śmiechach. Wakacje ferie wyjeżdżała zawsze ze mną ( pracując, ja odpoczywałam).
                            Specjalnie nie narzekała na kasę. Miesiąc zaczynałyśmy jak królowe, kupując luksusy, kończyła często pożyczając przed pierwszym na chleb i mleko od koleżanki jakiejś i tak w kółko. Oszczędności przykryvh, liczenia się z każdym groszem wybitnego nie było wcale. Choć np auta w domu nie było. Mieszkania nie wymieniała na większe, starczyło takie jakie dostała na start od rodziców.
                            Właściwie niczego się nie dorobiła, ma 2 tys emerytury, dorabia sobie jeszcze. Ale czy musiała i czy musi?
                            Niekoniecznie.
                            Spędziła w porządku życie. Dobrze sama zawód wybrała. Niedochodowy, fakt.
                            Choć w rodzinie ma najbliższej osoby od których dzieli ją dosłownie PRZEPAŚĆ materialna.
                        • igge Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 23:28
                          Zupełnie inaczej myślę niż Ty lily. Miewam tylko momenty lęku kiedy wpadam w Twoje myślenie.
                          Alebmoże to wynika z tego, że poziom życia, nazwijmy to, umiarkowany mocno, wystarcza mi jak rozsądnie pomyślę.
                          Oczywiście plany w młodości były inne ale urealniłam oczekiwania materialne od życia i wydaje się, że dzieci sensownie podchodzą do "mieć czy być" i w kołowrotku czy w korporacji biegać nie będą.
                          Niestety nie mają sympatii do rachunkowości/ finansów/ ekonomii?- to byłoby najłatwiejsze gdyby poszli w kierunku księgowości np. Na swoje.
                          Ale nie.
                          Myślę, że zawsze spadną na 4 łapy.
                          Życie oszczędnym życiem przeciętniaka do starości nie przeraża nas.
                          Lily Twoje humanistyczne wydziały romanistykę i polonistykę vzemu kiedyś wybrałaś???
                          Przypadkowo ?
                          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 09:18
                            Miałam tzw. predyspozycje humanistyczne.
                            Ale mogłam wybrać coś bardziej sensownego z puli kierunków - np. kombinację fil. angielska/romańska i szybko wchodzić na rynek pracy, kiedy jeszcze dobra znajomość 2 języków coś mogła znaczyć. Albo prawo - super sobie radziłam też z historią i spokojnie bym się dostała.
                            Teraz często bardzo tłumaczę pisma procesowe i sądowe, opinie prawne - i czasami marzę wink.
                            Pociągała mnie też medycyna, zero kłopotów z biologią i fizyką, ale tu mama mnie bez sensu zniechęciła, a to jest zawsze i wszędzie, potrzebny, konkretny, ciekawy i "dobry" zawód.
                            • daniela34 Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 10:42
                              lily_evans11 napisała:

                              > Teraz często bardzo tłumaczę pisma procesowe i sądowe, opinie prawne - i czasam
                              > i marzę wink.

                              Lily, ale tak zupełnie serio, bo widzę, że masz żal, bo nie poszłaś na prawo- jaką ty radę chciałaś usłyszeć: " idź na prawo, prawnicy dużo zarabiają"? Nie wierzę, że dorastając w sporym mieście i choćby oglądając tv, czytając gazety czy książki nie wiedziałaś że NIEKTÓRZY prawnicy dobrze zarabiają (o takich zazwyczaj sie mówi i pisze). To, co powinno sie raczej mówić młodym ludziom z Twojego czy mojego rocznika to: "idź na prawo, jeśli chcesz robić jakąkolwiek aplikację to przez 5 lat po studiach będziesz albo klepać biedę albo zostaniesz na utrzymaniu rodziców, potem może zaczniesz zarabiać." Bo tak było, teraz się to zmienia, bo aplikacje państwowe oznaczają stypendium a kancelarie prawne są trochę bardziej chętne do płacenia aplikantom, za tzw. moich czasów patron zazwyczaj oczekiwał, że aplikant będzie darmowym pracownikiem wdzięcznym za możliwość nauki.
                              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 22:41
                                Wiesz, wszystko ma swoje plusy i minusy, w wielu zawodach trzeba się napracować, przetrwać, zrobić uprawnienia itp.
                                Ale pożytków z polonistyki na kiepskiej uczelni nie widzę dla siebie i mojego życia ani trochę wink.
                                • daniela34 Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 23:01
                                  lily_evans11 napisała:

                                  > Wiesz, wszystko ma swoje plusy i minusy, w wielu zawodach trzeba się napracować
                                  > , przetrwać, zrobić uprawnienia itp.

                                  To poczytaj jeszcze o nadprodukcji prawników w naszych rocznikach. To naprawdę nie jest tak, że wszystkim się świetnie powodzi. Dwoje moich bliskich przyjaciół, bardzo dobrych, piątkowych studentów siedzi teraz w urzędach za pensje zbliżone do nauczycielskich. Takich historii jest dużo więcej.
                                  Naprawdę nikt nie musiał nastolatkom mówić, że po prawie jest kasa. To było powszechne przekonanie, nie do końca prawdziwe jak pisałam.
                    • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:34
                      Co znaczy słabo?
                      Po pierwsze nie sposób przewidzieć co będzie przydatne z x lat. Pamiętasz jak było z ekonomią? Po drugie, chyba nie bierzesz pod uwagę wielu innych czynników jeśli chodzi o zarobki, poza studiami. Czyli: wsparcia ekonomicznego i emocjonalnego rodziców, sytuacji osobistej (związek, jego jakość), stanu zdrowia, sytuacji mieszkaniowej, uwarunkowań osobistych (temperament, charakter) i wiele innych. Sądzę, że gdybyś była teraz w związku z kimś, kto dobrze zarabia, w życiu by Ci nie przyszło do głowy, że słabo wybrałaś studia. Być może też szybciej odpuściłabyś córce, bo widziałabyś, że życie nie jest zero-jedynkowe, że jest szereg zależności, ale też i przypadkowości.
                      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:02
                        Pade, życie mnie właśnie nauczyło, żeby rozwijać ścieżkę kształcenia i zawodową pod względem spodziewanych korzyści, tak jakbym nigdy od nikogo nie miała dostać ani grosza na nic.
                        Kierunki tzw. humanistyczne pod tym względem kiepskie są, to jest właśnie hodowla błyskotliwych, obytych, kulturalnych i sympatycznych żon zamożniejszych mężów, które same, bez tego zaplecza, raczej groszem śmierdzieć nie będą.
                        Z moich koleżanek, które poszły w humanistykę, zawody artystyczne - mają niezły poziom życia, domy itp., bo na to wszystko pracuje facet, który np. na firmę budowlaną albo wynajmuje kontenery do wywozu gruzu itp. Raczej to nie są środki z pracowni ceramiki czy wystawiania własnych obrazów w galerii, ani z nauczania w szkole.
                        To nie jest tak, że jestem niezadowolona - grałam bardzo słabymi kartami, a zrobiłam sporo, w zgodzie ze sobą, żyję własnym rytmem. Ale wiedząc, co wiem dzisiaj o finansach, wybierałabym inaczej (i też wciąż zgodnie z własnymi predyspozycjami). Nie płaczę nad sobą, bo pewne rzeczy już nie wracają i trzeba iść do przodu.
                        Nie jestem rodzicem, który zapewni jakiś kapitał dziecku, warto więc, żeby to dziecko umiało na siebie zarobić (zgadzam się z tym słynnym powiedzonkiem, że "kobieta powinna mieć własne pieniądze") i pojmowało plusy i minusy własnych wyborów. Niestety tak jest, że te wybory zaczynają się już w liceum, choćby ze względu na silne sprofilowanie i ograniczenie pozostałych przedmiotów, powiązanie matur z rekrutacją, a co za tym idzie, łatwiejszy wybór danych kierunków studiów/dalszego kształcenia jakkolwiek rozumianego, niż innych.
                        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:18
                          Z moich koleżanek dużo po kierunkach humanistycznych poszło do pracy w korporacjach i zarabiają dobrze, milionerkami nie są, ale nie biedują. Tyle że nie mogą pracować w dowolnych godzinach itp. sama po dwóch kierunkach humanistycznych nie mam problemu z zarobkami i w życiu nie zamieniłabym się z prawnikami z koniecznością robienia aplikacji, zasuwania do sądu itp.
                        • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:28
                          Nie zgodzę się z tym, że wybór zaczyna się w liceum. Chyba, że chodzi Ci o prawników czy lekarzy. Znam mnóstwo osób, które pracują w zawodach nie mających nic wspólnego z wykształceniem. Ba, sama jestem taką osobą.
                          To ciśnienie "wybierz sobie 15-latko zawód na całe życie" jest niepotrzebnym stresowaniem bardzo młodego człowieka. Moja córka po skończeniu gimnazjum bardzo się denerwowała tym, że nie wie co robić, w którą stronę pójść. Uspokajałam ją, że zawsze można zmienić szkołę, zawsze można zmienić profil studiów albo skończyć drugie studia. Ma się nie przejmować, bo nikt z nas nie wie co będzie za 8-9 lat.
                          Ja nie wiedziałam co wybrać mając 19 lat a nie 15. Zdecydowałam się na takie a nie inne studia pod wpływem sytuacji osobistej a nie dlatego, że taką dla siebie zaplanowałam ścieżkę kariery. Nie roztrząsam czy dobrze się stało, czy nie. I tak niczego już nie zmienię.
                          Rozumiem dlaczego pilnujesz, żeby córka się uczyła i nie spóźniała do szkoły, ale mam nadzieję, że jak już się dostanie do liceum to jej trochę odpuścisz. Powinnaś, bo relacje z dzieckiem są ważniejsze od stopni, makijażu i innych pierdół. Są podwalinami na całe życie.
                          Jeśli Twoja córa będzie miała kompetencje społeczne i nie będzie obciążona wzorcem "w naszej rodzinie kobiety same wychowują dzieci" to być może znajdzie sobie fajnego faceta i razem będą sobie zarabiać na szczęśliwe życie.
                          Na tym się skup. Na tym, żeby młoda nie miała psychicznych obciążeń w postaci "muszę być zosią samosią bo faceci są do dupy". To jest ogromny ciężar, który potrafi zniszczyć życie i żadna ambicja, pracowitość, żadne pieniądze tego nie zrównoważą.

                          ps. wysłałam Ci coś jakiś czas temu na priv
                          • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:31
                            Nawet w przypadku prawnika i lekarza nie jest to koniec wyboru, bo mature można poprawiać i pisać z kolejnych przedmiotów
                          • triss_merigold6 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:31
                            Co do zasady, samodzielna być musi, żeby w razie potrzeby mieć środki na zapewnienie sobie bezpieczeństwa w wersji podstawowej tj. samodzielnego utrzymania.
                            • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:47
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Co do zasady, samodzielna być musi, żeby w razie potrzeby mieć środki na zapewn
                              > ienie sobie bezpieczeństwa w wersji podstawowej tj. samodzielnego utrzymania.

                              I pewnie będzie.
                              To dziecko ma max 15 lat! Planowanie mu następnej dwudziestolatki do przodu zakrawa o obłęd. To dziecko ma przede wszystkim być zdrowe, nie mieć zaburzeń, deficytów emocjonalnych, ma być choć trochę szczęśliwe, a nie już teraz, na starcie, obciążone "muszę na siebie zarobić, muszę się sama utrzymać". Kuźwa, to jest jeszcze dziecko. Ma cztery lata do matury. Wiele rzeczy się może w tym czasie zdarzyć.
                              Jak ją matka za mocno przyciśnie, może się w końcu zbuntować, pójść w długą i wrócić do domu z dzieckiem na ręku. Tak, taki scenariusz też trzeba brać pod uwagę, a nie tylko stopnie, punkty, zachowanie i rekrutację.
                              Każdy rodzic (no prawie) chce dla swojego dziecka jak najlepiej, tylko metodami się różnimy. To 'tylko' to jest tak naprawdę 'aż'.
                          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:43
                            Hej, jak tak to zaraz zajrzę smile.
                            I nie, staram się nie wysyłać komunikatu, że ma być zosią samosią, ale że ma być zdolna sama się utrzymać... a jakby co, to i chwilowo całą rodzinę. Moja kumpela z pensji nauczycielki w sumie utrzymywała przez rok męża, który stracił pracę i miał jakieś słabe zlecenia, potem się odkuł. Lekko im nie było, ale wszystko się w końcu bardzo dobrze ułożyło - o to chodzi, żeby bezradnie nie siedzieć jak lelija, bo różne są sytuacje w życiu. Myślę, że w obecnych czasach to jest mega ważne.
                            Ma pewien pomysł, który w moim odczuciu nie będzie łatwy do zrealizowania (bo konkurencja, popularny profil, matma w klasie niekoniecznie najwyższych lotów), ale to jej pomysł, fajny, praktyczny (z tą klasą matematyczno-językową) i bardzo bym chciała, żeby jej się to udało. Ale bez własnej pracy się nie uda.
                            • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:52
                              Lily, praca własna oznacza pracę własną. Im więcej będziesz cisnęła, tym mniejsza szansa na efekt. Może coś osiągniesz, z naciskiem na 'coś', ale to raczej nie będzie sukces.
                              Twoja córka musi przede wszystkim czuć, że czegoś chce. To po pierwsze, a po drugie, to ona dojrzewa! Jakoś w wątkach o sprzątaniu własnych pokoi nikt nie ma problemu, żeby zrozumieć co się dzieje w mózgach nastolatków, a jak chodzi o naukę, to już jest kłopot.
                              Ja wiem, że to z lęku. Ale ten lęk się udziela i powoduje stres. A w stresie się nie myśli!smile
                              • anika772 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:57
                                Dodam tylko, że umiejętność zarządzania własnym stresem jest o wiele istotniejszym czynnikiem (jeśli chodzi o drogę i rozwój zawodowy) niż oceny i paski, a nawet wybór kierunku studiów.
                                Oraz silna psychika, umiejętność radzenia sobie z emocjami, wiara w siebie i ludzi, adekwatna samoocena i takie tak inne bzdurki.
                              • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:57
                                Lily, cofnij się w myślach w czasie i przypomnij sobie siebie 15-letnią, w jakiejś relaksującej sytuacji, np. z koleżankami albo z książką. A potem wyobraź sobie swoją mamę, która Ci mówi, że musisz mieć taki zawód, żeby się sama utrzymać. Co czujesz?
                                • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 11:19
                                  Nie wysyłam takiego komunikatu, nie rozmawiamy w ten sposób.
                                  Po prostu pokazuję praktyczne konsekwencje różnych rozwiązań, jeśli pojawi się temat.
                                  Np. serio kijem bym goniła od ścieżki nauczycielskiej i pracy w szkole, w obecnych realiach.
                                  Moi znajomi, którzy mieli życiowo patrzących i stojących mocno nogami na ziemi rodziców, dobrze na tym wyszli. Nie chodzi o presję, ale o pewne aspekty różnych wyborów, których młode osoby moga być kompletnie nieświadome.
                                  • kochamruskieileniwe Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 12:24
                                    Mam pewien dysonans czytając Ciebie.
                                    Bo z jednej strony piszesz o swojej mamie :[i][Tak, tez to rozważałam. Wg mojej mamy prawo było dla wkuwajacych durniow. I nudne, i do niczego. A medycynie bym nie sprostala, bo boje się pobierania krwi. Aha, jeszcze ekonomia jest nudna i dla ograniczonych./i]
                                    z drugiej strony " kijem bym goniła od ścieżki nauczycielskiej"

                                    W sumie, wychodzi na to, że powtarzasz schemat matki uncertain


                                    Poza tym - rozmawiasz z córką, wskazujesz różne drogi. A co będzie, jak córka jednak zdecyduje po swojemu? Chociażby tę ścieżkę nauczycielską?
                                    Przyjmiesz jej wybór, czy jednak będziesz naciskać by wybrała coś co według Ciebie jest perspektywiczne?
                                    Czy córka ulegając Twojemu wyborowi nie będzie miała żalu do Ciebie, podobnie jak Ty dzisiaj do swojej matki?

                                    Z drugiej strony piszesz, że
                                    Nie jestem rodzicem, który zapewni jakiś kapitał dziecku, warto więc, żeby to dziecko umiało na siebie zarobić (zgadzam się z tym słynnym powiedzonkiem, że "kobieta powinna mieć własne pieniądze") pojmowało plusy i minusy własnych wyborów

                                    A dajesz jej jakiś wybór? (to "gonienie kijem")

                                    Lily - z Twoich postów przebija żal do matki za Twoją decyzję wyboru kierunku studiów, z innych postów - żal do byłego za inne decyzje, które również Ty podjęłaś.
                                    Masz gwarancję, że córka nie będzie miała żalu do Ciebie, jeżeli wybierze niezgodnie z Twoimi oczekiwaniami/sugestiami lecz swoimi? Że okaże się "buntowniczką" a nie potulną córką?
                                  • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 12:25
                                    lily_evans11 napisała:

                                    > Nie wysyłam takiego komunikatu, nie rozmawiamy w ten sposób.
                                    > Po prostu pokazuję praktyczne konsekwencje różnych rozwiązań, jeśli pojawi się
                                    > temat.
                                    > Np. serio kijem bym goniła od ścieżki nauczycielskiej i pracy w szkole, w obecn
                                    > ych realiach.
                                    > Moi znajomi, którzy mieli życiowo patrzących i stojących mocno nogami na ziemi
                                    > rodziców, dobrze na tym wyszli. Nie chodzi o presję, ale o pewne aspekty różnyc
                                    > h wyborów, których młode osoby moga być kompletnie nieświadome.
                                    >

                                    Młode osoby są przede wszystkim kompletnie nieświadome co to jest zawód, na czym zwykle polega praca, co to znaczy utrzymać się itd. Możesz mówić i tłumaczyć, ale to niczego nie zmienia.
                                    Poza tym, Twoja córka wejdzie na rynek pracy za 8-9 lat. A za 15 może napisać na forum to, co Ty o swojej mamie. Że jakieś kompletnie nieżyciowe rozwiązania jej podpowiadałaśsmile
                                    A co do komunikatów. Postawa życiowa już jest komunikatem, a co dopiero "prawdy życiowe" czyli przekonania, głoszone przy okazji, albo mowa ciała itd. itd. Nie musisz mówić wprost, żeby coś powiedzieć.
                                    • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 12:35
                                      Są świadome jak nie są trzymane w bance w której pieniądze biorą się z bankomatu lub z konta
                                      • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 12:58
                                        Nie zgadzam się. To, że dziecko wie, że rodzic zarabia a nie ściana wydaje kasę, nie oznacza, że wie ono na czym polega praca. No chyba, że masz na myśli wiedzę w stylu "piekarz piecze chleb", albo "mama pisze teksty". Jeśli o to Ci chodziło, to ja nie taką świadomość miałam na myśli.
                                        Mnie chodziło o tę wypływającą z doświadczenia. Kiedy przekonujesz się, że ktoś Ci mówi co masz robić (w przypadku pracy na etacie) a nie sam decydujesz, że wymaga, że są terminy, że spóźnić się nie wypada albo nie można, że trafiają się upierdliwi klienci a tu nie można odpyskować, tylko trzeba się umieć zachować, że zamiast 8 godzin pracy masz więcej, plus jeszcze dojazdy, że okazuje się, że masz jakieś miejsce w szeregu. I pensja, która ekhmm, starcza albo i nie starcza na to, co się chce.
                                        Przecież tego wszystkiego młodzi ludzie uczą się dorabiając w trakcie nauki, albo idąc do pierwszej pracy. Wyobrażenie nastolatka czym jest praca nie jest tożsame ze świadomością czym ona naprawdę jest.
                                        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 13:08
                                          Zależy od wychowania. Moi rodzice przesiedzieli całe życie na tym samym etacie w budżetówce. Ja zdając mature miałam za sobą ileś umow zlecenie, umiałam napisać CV i znaleźć ogłoszenie, byłam bardziej od nich obyta w tych kwestiach. To co piszesz to mi się kojarzy z dziesięciolatkiem a nie nastolatkiem, który jak jest traktowany poważnie i się z nim rozmawia w domu to dużo takich rzeczy się i raczej nie roi sobie, że lekarz np. pracuje godziny dziennie i robi co chce. U nas nastolatki np. sporo wiedza o prowadzeniu firmy,bo to jest w domu na co dzień. Oczywiście osobiste doświadczenie to co innego, ale starsza już dorabiała więc też ma jakieś pojęcie
                                          • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 13:15
                                            Ja też pracowałam zaraz po maturze i właśnie wtedy nabywałam doświadczenia. Miałam oczywiście wcześniej jakieś mgliste wyobrażenia, ale to nie było to samo co konfrontacja z rzeczywistością.
                                            Prowadzenie firmy w domu, hmmm, znaczy się jednoosobowej dg? to nie jest to samo co prowadzenie np. 30 osobowej firmy, więc sama widzisz, że wiedzę można mieć będąc nastolatkiem, ale ograniczoną.
                                            • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 13:16
                                              Zapomniałam, będąc nastolatką dorabiałam przy zbiórce owoców. Zyskałam świadomość, że to bardzo ciężka praca za bardzo małe pieniądze.
                                            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 13:36
                                              Mikroprzedsiębiorstwo. Ale wiesz, ja też nie wiem jak się prowadzi 30-osoboea firmę, co ma do tego bycie nastolatkiem? Nie wiem, jak wygląda praca w zarządzie spółki, Ty też nie znasz dobrze każdego rodzaju pracy. Alf to nie znaczy że nie mną pojęcia o życiu zawodowym
                                              • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 14:31
                                                ggrruu napisała:

                                                > Mikroprzedsiębiorstwo. Ale wiesz, ja też nie wiem jak się prowadzi 30-osoboea f
                                                > irmę, co ma do tego bycie nastolatkiem? Nie wiem, jak wygląda praca w zarządzie
                                                > spółki, Ty też nie znasz dobrze każdego rodzaju pracy. Alf to nie znaczy że ni
                                                > e mną pojęcia o życiu zawodowym

                                                Ggrruu, ale co Ty mi chcesz udowodnić? Że Twoje dzieci wiedzą co to jpegi, kiedy składasz pity, jak się oblicza podatek dochodowy, jakie konkretnie masz zlecenia, kim są Twoi zleceniodawcy, na czym pracujesz, itd., itd? Jeśli to wszystko wiedzą to super, ale uwierz mi, to nie jest wiedza znana przeciętnym nastolatkom. Co więcej, ona może się okazać im całkowicie zbędna, bo będą pracować u kogoś na kontrakcie albo etacie. To, że młody człowiek wie, że rodzic wychodzi do pracy (albo do gabinetu) i wykonuje tam jakieś zadania (sam je sobie zleca, albo ktoś mu je zleca), a potem dostaje za to pieniądze, to jest oczywista oczywistość. Ale to nie jest to, o czym pisałam wyżej.
                                                • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 14:32
                                                  jotpekismile
                                                  • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 14:41
                                                    Tylko trzeba uważać co się mówi o swojej pracy bo potem trzylatka rozmawia z babcią. Gdzie mama? W sypialni. Śpi? Nie, ma spotkanie z klientem big_grin
                                                • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 14:37
                                                  Chcę udowodnić, że nastolatki jak nie są traktowane jak małe dziubaski trzymane z dala od prawdziwego życia to o tym życiu wiedzą sporo, jak tylko rodzice poświęcają czas na to, żeby z nimi rozmawiać i to życie im pokazywać. Dla dziecka pracujących rodziców naprawdę życie zawodowe nie powinno być czymś kompletnie obcym, żeby nastolatek miał wyobrażenia jak przedszkolak. Każdy się dzieli tym, co ma - ja akurat prowadzę firmę, więc rozmawiamy o tym. I tak,wiedzą co robię, że są podatki i składki, że są terminy, że jest brutto o inetto, taka przedsiębiorczość w praktyce. I nie chodzi o to że to kiedyś wykorzystają w praktyce a o to że to składowa wiedzy o rzeczywistości. Jak rodzic ogranicza się do: wychodzę, robię coś, dostaje kasę to istotnie dzieci mogą nie widzieć nic. Ale to już kwestia modelu wychowania a nie to że nastolatki tak maja
                                                  • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 14:51
                                                    ggrruu napisała:

                                                    > Chcę udowodnić, że nastolatki jak nie są traktowane jak małe dziubaski trzymane
                                                    > z dala od prawdziwego życia to o tym życiu wiedzą sporo, jak tylko rodzice poś
                                                    > więcają czas na to, żeby z nimi rozmawiać i to życie im pokazywać.

                                                    Ok, ja wysiadam, nie zrozumiemy się.
                                                  • chococaffe Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 17:13
                                                    to życie im pokazywać

                                                    "pokazanie" nie jest wystarczające - trzeba też przeżyć wink

                                                  • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 17:20
                                                    Oczywiscie. Ale wszystkiego nikt nie przeżyje. Co nie znaczy że nie może miec dość realistycznego obrazu rzeczywistości. Po prostu nie kupuje wizji rozbrajająco naiwnych nastolatków, które nie mają pojęcia o niczym. To znaczy zapewne są takie, ale to efekt sprcyficzbego wychowania. Choć naturalnie nastolatek ma mniej doświadczenia
                                                  • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 17:27
                                                    Gru, no jakie mniej? Znasz pracujących 14-15 latków? Nie, dzieci nie mają doświadczenia związanego z pracą.
                                                    A poza tym, to ja nie napisałam, że nie mają pojęcia o niczym, nie konfabuluj.
                                                  • chococaffe Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 17:28
                                                    Ale to nie chodzi , że nie maja pojęcia o niczym. Chodzi o to, że brak im doświadczenia swoich własnych uczuć związanych z daną sytuacją ( w tym przypadku zawodową) - nie znają swoich granic (cierpliwości, kompromisu, bycia skupionym, przebojowym itd) - krótką mowiąc tego ile i za co sa gotowi płacić (czasem, energią, zaangazowaniem, zdrowiem ). Praca zawodowa to zwykle jakis kompromis - a to ile możemy dać zwykle wiemy z doświadczenia a nie z 'pokazania"
                                                  • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 17:34
                                                    A chyba że o to chodzi. To w sumie ja się w tym czuje jak prezydent - cały czas się uczę big_grin tak na marginesie to w żadnej pracy nie było tak sztampowo, zamordystycznie i z ustawianiem na miejscu w szeregu jak w szkole
                                                  • chococaffe Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 17:48
                                                    Myślę, że większość z nas cały czas się uczy. Na przykład tego, że w wielu miejscach może być jeszcze bardziej sztampowo i zamordystycznie niż w szkole. Albo ekstremalnie luzacko i nieodpowiedzialnie. Ale to i tak nie chodzi o poznawanie miejsc tylko siebie w tych miejscach. I co z tego poznania wynika.
                                                  • chococaffe Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 18:08
                                                    p.s. moje życie zawodowe pokazało, że mam zupełnie inne predyspozycje (zdolności/umiejętności, osobowość itd itp) niż myślałam, że mam kiedy byłam w liceum (a nawet później)
                                    • triss_merigold6 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 12:48
                                      Młode osoby są przede wszystkim kompletnie nieświadome co to jest zawód, na czym zwykle polega praca, co to znaczy utrzymać się itd.
                                      może dzieci inteligentów w PRL tak miały, zapewniam Cię, że to się dawno temu zmieniło
                                      • pade Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 13:03
                                        Tiaaa i stąd na forum wątki o dziubdziusiach, z którymi mamusie chodzą do dziekanatów a nawet na rekrutacje big_grin
                                  • igge Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 01:13
                                    No, ja też znam takie osoby, fakt. Z życiowymi, mocno stojącymi na nogach rodzicami. Ci znajomi też dobrze wyszli na tym parasolu ochronnym i na podążaniu za sugestiami swoich rodziców.
                                • igge Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 01:06
                                  Lily, moja matka mi kiedyś powiedziała, żebym tak bardzo kasą na życie się nie zamartwiała, bo ona zawsze ten gar zupy z mięsną wkładką mi ugotuje, nakarmi. ( jest świetną kucharką swoją drogą😊)
                                  Ja też swoim dzieciom te dwa gary pożywnej zupy zawsze w razie co ugotuję i zawiozę.
                                  Dadzą radę.
                                  Twoje dziecko też da radę, jestem pewna.
                        • sumire Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 13:16
                          lily_evans11 napisała:

                          > Kierunki tzw. humanistyczne pod tym względem kiepskie są, to jest właśnie hodow
                          > la błyskotliwych, obytych, kulturalnych i sympatycznych żon zamożniejszych mężó
                          > w, które same, bez tego zaplecza, raczej groszem śmierdzieć nie będą.

                          To nie jest do końca prawda, właściwie to krzywdzący mit. Jest masa ludzi po pogardzanych na forum "hodowlach żon", którzy przyzwoicie zarabiają, bo kwalifikacje zawodowe zdobyli niezależnie od studiów. Już za moich czasów nie było absolutnie żadnej gwarancji, że dostanie się tzw. pracę w zawodzie, a najlepiej wyszli życiowo ci, którzy sobie to najszybciej uświadomili. Socjolog i filozof też mogą mieć dobrą i satysfakcjonującą finansowo robotę.

                          > Nie jestem rodzicem, który zapewni jakiś kapitał dziecku, warto więc, żeby to d
                          > ziecko umiało na siebie zarobić (zgadzam się z tym słynnym powiedzonkiem, że "k
                          > obieta powinna mieć własne pieniądze") i pojmowało plusy i minusy własnych wyborów.

                          Własnych - słowo klucz.

                          > Niestety tak jest, że te wybory zaczynają się już w liceum, choćby ze wzgl
                          > ędu na silne sprofilowanie i ograniczenie pozostałych przedmiotów, powiązanie m
                          > atur z rekrutacją, a co za tym idzie, łatwiejszy wybór danych kierunków studiów
                          > /dalszego kształcenia jakkolwiek rozumianego, niż innych.

                          Wybory to mogą się zacząć w liceum, ale rzeczywistość je na ogół weryfikuje. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak rynek pracy będzie wyglądał za 8 czy 9 lat. Gdy ja zdawałam na wymarzone studia, to ludzie w tej branży robili zawrotne kariery. Gdy je kończyłam, branża była w takim kryzysie, że jedyne, na co można było liczyć, to marniutka umowa o dzieło. I to jeśli się kogoś znało.
                          Innym dobrym przykładem nadmiernej wiary w tzw. przyszłościowe kierunki jest nadprodukcja prawników.
                          • black.emma Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 13:19
                            sumire napisała:

                            > lily_evans11 napisała:
                            >
                            > > Kierunki tzw. humanistyczne pod tym względem kiepskie są, to jest właśnie
                            > hodow
                            > > la błyskotliwych, obytych, kulturalnych i sympatycznych żon zamożniejszyc
                            > h mężó
                            > > w, które same, bez tego zaplecza, raczej groszem śmierdzieć nie będą.
                            >
                            > To nie jest do końca prawda, właściwie to krzywdzący mit. Jest masa ludzi po po
                            > gardzanych na forum "hodowlach żon", którzy przyzwoicie zarabiają, bo kwalifika
                            > cje zawodowe zdobyli niezależnie od studiów. Już za moich czasów nie było absol
                            > utnie żadnej gwarancji, że dostanie się tzw. pracę w zawodzie, a najlepiej wysz
                            > li życiowo ci, którzy sobie to najszybciej uświadomili. Socjolog i filozof też
                            > mogą mieć dobrą i satysfakcjonującą finansowo robotę.

                            Zgadzam się z sumire, trzeba być tylko ogarniętym życiowo, elastycznym i znać realia rynkowe.
                          • daniela34 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 14:14
                            sumire napisała:

                            > Innym dobrym przykładem nadmiernej wiary w tzw. przyszłościowe kierunki jest na
                            > dprodukcja prawników.


                            Ooo, tak. Zdecydowanie.
                        • igge Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 00:48
                          Lily, podziwiam w sumie.
                          Całokształt. Zapewnienie dziecku możliwie najlepszej prywatnej edukacji np. Brawo Ty. Serio.
                          Ja sobie możliwe odpuściłam po prostu. Ty ukierunkowujesz dziecko zgodnie z Twoją dzisiejszą wiedzą o finansach i rynku pracy.
                          Ja mogłabym, gdybym chciała, zrobić tak tylko z jednym z moich dzieci ( drugie spuśviłoby mnie na pewno na drzewo przy najmniejszej próbie ingerencji w jego decyzje i plany).
                          A i tego jednego dziecka reakcji nie mogę być pewna. Może też kazałoby się trzymać z daleka od jego wyborów.

                          Może zwyczajnie jestem za głupia by tak jak Ty postępować?
                          Może mam inne i (subiektywnie of course) większe lub tylko inne i już, problemy niż edukacja dzieci.
                          Oczywiście wykształcenie to piękna rzecz i mocno frajdowa ( nie tylko dochodowa) jak już uda Ci się odpowiednie zdobyć i posiadać i wykorzystać 😉

                      • igge Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 00:26
                        Czytam i myślę, że zgadzam się z pade, z wapahą.
                        Ale i z lily trochę momentami😉, i nawet z Triss bywa😀
                        Dlatego bezpieczniej jak pozwalam dzieciakom iść ich własną drogą, bez podpowiadania.
                        Najwyżej kiedyś wspólnie będziemy naprawiać ewentualne błędy młodości.
                        Jakaś matka dziecka na wózku dentystka rzuciła do mnie kiedyś, że e tam, co tam edukacja ( bo trudno pogodzić szkołę z turnusami częstymi rehabilitacyjnymi), wykształcemie można zdobyć w każdym wieku. W pierwszej kolejności trzeba zadbać o zdrowie ( chodziło akurat o wczesne wzorce chodu).
                        Coś w tym jest. Mimo, że brzmi nierozsądnie.
                        Wolę kiedyś wspierać jakieś ewentualne zmiany w ścieżce zawodowej dzieci niż teraz narzucać im swoje myślenie, swoje wizje.
                        Są wolne, wolność ważna. Samodzielność. Oddzielenie się od rodziców.
                        Czasami aż skręca mnie, żeby, np po lekturze takich wątków na forum, coś tam z nimi na temat ich przyszlości zawodowej porozmawiać, poradzić, nakierunkować. Ale trzymam paszczę na kłódkę bo jak mają popełniać ewentualne błędy to niech to będą ich błędy , a nie moje. W sensie niech same myślą za siebie.
                        Miałam i mam swoje pomysły ale, trudno, pozwalam im mieć swoje wizje, plany, decyzje. Niektóre mnie mocno martwią ale to ich życie, ich młoda dorosłość.
                        Najwyżej dzieci triss będą popylać porszakiem kiedyś, a moje dzieciaki rowerkiem 20letnim, do pracy😉

                        • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 09:12
                          Wiesz, masz inną perspektywę i wcale mnie to nie dziwi.
                          To trzęsienie się nad szkołami, studiami - tak, to są problemy "pierwszego świata", bo inne są np. mniej poważne.
                          Co do szczęścia - doświadczyłam już z małym dzieckiem, zostawiona sama sobie, ze sprawą o alimenty w toku, sytuacji narastania niezapłaconych należności. A jak się w końcu sytuacja poprawi, to też jest ciężko - bo trzeba wtedy to wszystko regulować i znowu zostajesz z niczym dla siebie. Jeden z większych stresów - niezapłacone na czas rachunki,
                          Masz rację, że zdrowie najważniejsze. Ale stabilność finansowa domu - druga wink.
                  • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:02
                    Pade, dodam jeszcze jedno, wybierać nie, ale przedstawić realne perspektywy zawodowe i finansowe, to już owszem rodzice powinni. I jak mniej więcej będzie wyglądać przyszlosc, czy dzieci mogą na coś liczyć, że strony rodzica, czy powinny jednak skupić się na szybkim osiągnięciu dobrych zarobków, jeśli chcą żyć godnie.
                    • triss_merigold6 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:06
                      Amen. Tak, moi rodzice też nierynkowo podchodzili do naszych wyborów.
                    • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:26
                      A skąd pomysł że oni te perspektywy znają? Jasnowidzami nie są... Najwięcej ciekawych rzeczy w życiu zrobiłam korzystając ze znajomości czegoś, co wszyscy mi odradzali bo wydawało się nierynkowa strata czasu. Nie przewidzieli pewnych wydarzeń, które to zmieniły
                • hanusinamama Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 11:45
                  I bardzo dobrze...chcicłabyś aby ci rodzice wybrali ze masz isc na prawo?? Dziewczyn zycie masz jedno.
    • wapaha Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 13:00
      Szykujesz 14 latkę do szkoły ? Serio pytam
      Jesteś w komfortowej sytuacji - pracujesz w domu, masz w domu nastolatkę-samoobsługową, która sama ogarnia swoje sprawy i porusza się na mieście, nie wymaga bys szykowała jej jedzenie/ubrania/prowadziła z zajęć na zajęcia
      Grzeszysz wink
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 15:58
        Nie chodzi o ubrania.
        Po prostu wlecze się, ciągnie, nic by nie zjadła (a śniadanie to podstawa, u mnie się nie je rano bułki z dżemem na szybko, potem jest 7 lub 8 godzin szkoły).
        No i jak ona wstanie, to i ja też się zbudze i oglądam to nerwowe ganianie. Stresuje mnie to, że ktoś może tak bezladnie się ciągnąć i trzeba z domu go wypychac. Dla mnie sama myśl o spoznieniu jest nie do przyjecia, a co dopiero takie wychodzęnie na styk).
        I nie, nie da się jej zmienić, ona po prostu nie wyciąga wniosków, robi coś w swoim schemacie - chyba musiałoby trzęsienie ziemi się zdarzyć, żeby bylo inaczej.
        Zreszta nawet nie o to chodzi, chodzi o te mega odpowiedząlnosc za drugiego człowieka, jak są wakacje i wiem, że nikt nic nie musi na czaś, to odczuwam ogromną ulgę i radość.
        • jagoda2 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 19:39
          lily_evans11 napisała:

          > Nie chodzi o ubrania.
          > Po prostu wlecze się, ciągnie, nic by nie zjadła (a śniadanie to podstawa, u
          > mnie się nie je rano bułki z dżemem na szybko, potem jest 7 lub 8 godzin szkoły
          > ).
          > No i jak ona wstanie, to i ja też się zbudze i oglądam to nerwowe ganianie. Str
          > esuje mnie to, że ktoś może tak bezladnie się ciągnąć i trzeba z domu go wypych
          > ac. Dla mnie sama myśl o spoznieniu jest nie do przyjecia, a co dopiero takie w
          > ychodzęnie na styk).
          > I nie, nie da się jej zmienić, ona po prostu nie wyciąga wniosków, robi coś w
          > swoim schemacie - chyba musiałoby trzęsienie ziemi się zdarzyć, żeby bylo ina
          > czej.
          > Zreszta nawet nie o to chodzi, chodzi o te mega odpowiedząlnosc za drugiego czł
          > owieka, jak są wakacje i wiem, że nikt nic nie musi na czaś, to odczuwam ogro
          > mną ulgę i radość.
          >
          Mam dokładnie takie same odczucia. Młodzi ludzie zupełnie inaczej ogarniają poczucie czasu i inne rzeczy i ja nie mam na to nerwów. Więc, żeby na to wszystko nie patrzeć i nie denerwować się co rano, przyjęłam zasadę, że wychodzę z domu do pracy przed córką (chociaż nie muszę) i co będzie, to będzie - nie widzę tego jej grzebalstwa, nie denerwuję się. Parę razy zdarzyło się, że córka z własnej winy spóźniła się do szkoły (5 minut po rozpoczęciu lekcji nie można już wejść na zajęcia) i prosiła o usprawiedliwienie nieobecności - nigdy nie usprawiedliwiałam. Chyba, że przyczyna była od niej niezależna, to co innego (dojazd z przesiadką, ok. 30-60 min.).
          Dlatego też uwielbiam okres bez szkoły lub ze szkołą zdalną.
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:23
            U nas po 3 spóźnieniach jest juz obniżone sprawowanie. Młoda ma wychowawczynię o bardzo kompulsywnym podejściu.
            • jagoda2 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:49
              lily_evans11 napisała:

              > U nas po 3 spóźnieniach jest juz obniżone sprawowanie. Młoda ma wychowawczynię
              > o bardzo kompulsywnym podejściu.
              >
              U nas też za spóźnienia odejmowane są punkty - całkiem słusznie, ale trudno - w przeciwnym wypadku młoda nigdy nie nauczy się brać odpowiedzialności za siebie i swoje czyny. Nie usprawiedliwiam, niech obniżają zachwoanie.
            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:51
              Ale za obniżone sprawowanie nie idzie się do piekła big_grin Zależy jej na ocenie z zachowania? To się przestanie spóźniać jak jej obniżą.
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 22:19
                Za obniżone sprawowanie nie ma świadectwa z wyróżnieniem. A wtedy to jużoznacza zapomnieć o sensownym LO bo to sporo punktów.
                • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 22:22
                  To gdzie w Twoim mieście uczą się dzieciaki ze średnią 4,7? Czyli przecież dobrą - mądre, uczące się dzieci z solidną wiedzą, choć nie geniusze.
                  • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 05:28
                    W moim mieście są 3 licea naprawdę ho ho ho, 2 licea bardzo dobre, 1 średniawe a reszta słaba. Opieram się zarówno na rankingach, ewd i na progach. To jest prowincja, szkół mało i po prostu wyścigi - a klas juz w tym roku jest mniej, bo wszystko zajął podwójny rocznik.
                    O tych najlepszych nawet ze średnią 5 coś tam nie ma co marzyć bez konkursów, a te 2 bardzo dobre i fajne nie mają za dużo klas juz teraz sad. Klasy były celowo rozdmuchane dla podwójnego rocznika, po 6-7 na danym poziomie, osobno dla gimnazjum i SP, a teraz to się martwcie.
                    Cześć szkol jest taka, że chyba już lepiej by było sobie załatwic ED wink. Szczecin w ogóle zresztą szkolnictwem nie stoi, powiedzmy sobie szczerze.
                    • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 08:33
                      Chyba przesadzasz trochę. Przecież jest całe mnóstwo czwórkowych dzieci i te dzieci chodza do liceów, zdają maturę i dostają się na studia.
                      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:14
                        Kwestia, do jakich liceów. Nie chciałabym, żeby młoda była np. w LO 18 albo 11, 8, bo to kupa śmiechu.
                        • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:21
                          My do 11 mamy blisko i idzie tam sporo osob z osiedla i chodziło do klas dwujęzycznych sporo dzieci z klas dwujęzycznych że szkoły moich, bez problemu zdaja matury . Mojej niestety nie pasują rozszerzenia dwujęzyczne tam. Lo 18 i 8 nie znam. Nie chciałabym na pewno lo7 i jakiś wyszukanych klas mundurowych ale to nie ja wybieram. Mnie rodzice i trafiłam do szkoly której nie znosilam z całego serca, co z tego że była podobno świetna i było mnóstwo chętnych...
                          • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:22
                            slonko1335 napisała:

                            > My do 11 mamy blisko i idzie tam sporo osob z osiedla i chodziło do klas dwujęz
                            > ycznych sporo dzieci z klas dwujęzycznych że szkoły moich, bez problemu zdaja m
                            Mnie rodzice i trafiłam do szkoly której nie znosilam z całego
                            > serca, co z tego że była podobno świetna i było mnóstwo chętnych...
                            >
                            Namówili zezarlo
                        • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:51
                          Kwestia, do jakich liceów. Nie chciałabym, żeby młoda była np. w LO 18 albo 11, 8, bo to kupa śmiechu.

                          wiesz- mam znajomych z liceów "kupa śmiechu"- którzy świetnie ogarniają się w życiu, mają swoje udane biznesy i rodziny. Jak również tych z liceów "topowych" pokaleczonych wąskokierunkowym spojrzeniem . Imho większe znaczenie ma indywidualne podejście dziecka do nauki, jego chęci i zaangażowanie, rozumienie potrzeby nauki niż najwet najlepsza rankingowo szkoła - która z dzieciaka "popychanego" przez rodzica bez własnej nawet najmniejszej woli we włożenie wysiłku- NIC dobrego nie da
                    • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:08
                      No ale te dzieciaki ze średnią trochę niższa niż na pasek gdzie idą? Do tego średniawego? Chodzi mi o to, że o poziomie liceum w dużej mierze decyduje poziom uczniów. Więc to, gdzie przychodzą tacy ze średnią między 4 a 4,7 będzie całkiem przyzwoite
                      • slonko1335 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:10
                        Dokładnie tak...i zapewne jednak więcej dzieci ma po prostu dobre oceny niż jest tych z paskiem.
                      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:14
                        U nas w klasie w ogole nie ma uczniów z niskimi średnimi, generalnie inne koleżanki tez przynajmniej paskowe, nie wiem, jakie szkoły zasila reszta. W każdym razie jest rozziew typu - dobre liceum ma prog 140-150, to słabe gdzieś ze 100.
                        A niestety teraz matura równa się wstępowi na studia, wiec jak szkoła sensownie wymaga i zdrowo ciśnie, żeby się ogarniali (ale żeby te sprawdziany i oceny nie biły ludziom na mózg), to jest to jak najbardziej ok.
                        • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:15
                          A córka musi( chce?) iść w ogóle na studia ?
                          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:23
                            Chce, a dlaczego ma nie chcieć.
                            Aktualnie na topie jest architektura wnętrz, ale to pewnie się zmieni. Chce iść do klasy matematyczno-językowej, a tam jest duża konkurencja.
                            Ona dużo chce, ale głównie w sferze zamiarów, nie ma to przełożenia na planowanie i wnioski.
                            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:27
                              Czyli zupełnie adekwatnie do rozwoju w tym wieku smile
                            • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:29
                              Chce, a dlaczego ma nie chcieć.

                              A dlaczego ma chcieć ? tongue_out
                              Serio, nie każdy ma w planie edukacje do 25 rż
                              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:27
                                Chce mieć ciekawy i dobry zawód, więc wie, że trzeba w tym kierunku coś umieć. Dodam, że praktycznie nie mam niewyksztalconych znajomych, taki jest nasz świat, taki jest świat jej koleżanek. Intelektualnie jest bardzo ok. Tylko nie za bardzo dostrzega związki między swoim podejściem, a końcowym rezultatem
                                • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:20
                                  Nasz świat jest mniej jednorodny. I dorosłych i nawet koleżanek dzieci. Są osoby wykładające na uniwerku, doktorzysmile , są z wyższym wykształceniem zwyklym, są po maturze tylko, są z rozgrzebanymi nieskończonymi studiami, są po policealnych szkołach, są też takie, które wykształcenia wyższego ani średniego nie zdobędą bo np mają ZD. Pełen przekrój chybasmile
                                  Cenię sobie tę różnorodność. Dzieci raczej też cenią i mają trochę podobne podejście jak Wapaha.
                                  • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:21
                                    Aha i przekrój dochodów znajomych naszych też nie jest jednorodny. Ani materialny poziom życia.
                                  • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:24
                                    Aczkolwiek ja pragnę jednak by moje dzieci miały wyższe wykształcenie. Było to jakby dla mnie oczywiste. Jak dla Ciebie pewnie lily.
                        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:19
                          Można się spokojnie ogarnąć po drugiej klasie LO i do matury przygotować. A jak wszystkie dzieci w klasie są paskowe to znaczy, że te oceny są niewiele warte. Sorry, ale rozkład statystyczny się kłania. U nas Młody jest w szkole z progiem ok 100.po roku nauki żyje i ma się dobrze, powoli zaczyna się ogarniać i mieć sensowne plany na przyszłość, zaczyna o studiach przebąkiwac. Jak za rok będzie wiedział co i jak to się spokojnie do matury wyrobi. A jak nie to mature można poprawiać
                        • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:02
                          Znam co najmniej dwie osoby bez ukończonych studiów i nie zamierzające studiować, które świetnie radzą sobie zawodowo i materialnie pracując w zawodach generalnie wymagających wyższego wykształcenia. Jakieś kursy, doszkalanie się i oczywiście uczenie się/ zdobywanie kwalifikacji poprzez zdobywanie nowych doświadczeń ma miejsce of course.
                          Błędnie do niedawna myślałam, że licea z progiem ok lub ciut powyżej minimalnego progu 130 plus - to bardzo słabe licea. Forum wyprowadziło mnie z błędu i odklejenia od rzeczywistości progowej. Osób młodych z liceum o progu 100 nie znam. Najniższe progowo licea znajomych dzieciaków to te magiczne średnie 130, 130plus.
                          I te znajome dzieci, z tych średnich progowo szkół, radzą sobie na studiach i w pracy zawodowej bardzo dobrze.
                          Studiują przykładowo geodezję na SGGW zaocznie i jednocześnie prężnie rozwijają karierę zawodowąwink , zarabiają dobrze, praca nie w costa kelnerowanie, tylko zgodnie ze zdobywanym wykształceniem. Auto służbowe i inne extrasy. Ktoś tam inny pracuje, też zgodnie ze swoimi studiami jeszcze w trakcie, w temacie budowy maszyn lotniczych.
                          Tak jak Wapaha myślę, że średnie, jakby " gorsze" liceum wypuszcza często bardzo ogarniętych życiowo bystrych ludzi, odnoszących sukcesy potem.
                          • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:05
                            Ale ja jestem " dziwna" bo ja wierzę nawet w absolwentów humanistycznych kierunków i to nie tylko takich jak prawo mojego ojca.
                            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:06
                              Ja skończyłam dwa kierunki w stylu: fabryka bezrobotnych smile radzę sobie w życiu nieźle
                              • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:08
                                I supersmile
                    • kurt.wallander Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 17:04
                      lily_evans11 napisała:


                      > O tych najlepszych nawet ze średnią 5 coś tam nie ma co marzyć bez konkursów,
                      > a te 2 bardzo dobre i fajne nie mają za dużo klas juz teraz sad.

                      A patrzyłaś jak wyglądały progi w tym roku? W Warszawie mocno spadły, i ostatecznie łatwiej się było dostać do wybranych szkół osobom o bdb świadectwie i sprawdzianie, a bez konkursów. Przypuszczam, że za rok będzie podobnie, bo to chyba w dużej mierze efekt okrojenia listy punktowanych konkursów.
                • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:48
                  A wtedy to jużoznacza zapomnieć o sensownym LO bo to sporo punktów.

                  z tego co kojarzę i tak nie bedzie szła do takiego-kiedyś pisałaś że w lo nie stawiacie na najlepsze i na zakuwanie-bo córka chce żyć"
                  no i w dalszym ciągu- sory, ale to JEJ wybór. To już nie jest mała dziewczynka, za którą konsekwencje ponosza rodzice. Będziesz ciągnąć za uszy, kosztem siebie, być może w kłotniach a nie masz pewności co to w ogóle da.
                  btw w mojej opini rodzice zbyt dużą wagę przykładają do "dobrego liceum" dziecka. Bez kompetencji społecznych i ogarniania się w świecie-najlepsze liceum, świetne studia - nie zapewnią życiowego szczęścia i sukcesu. O czym doskonale pewnie wiesz-bo sama podobne przemyślenia miałas
                  • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:03
                    Najlepsże - nie. Ale są też naprawdę dobre, w ktorych można się rozwijać, nie tylko wkuwac i spotkać mądre dzieciaki, a nie samych imprezowiczow.
                    Wiesz, to nie jest tak, że w klasie wszystkie dzieci mądre i dążące do wytyczonych celów same z siebie. Większość tych rodziców czuwa nad tym zdecydowanie bardziej niż ja, bo ja np. nie oobstawiam dobrze uczacego się dziecka krokami i od lat nie sprawdzam mu lekcji czy prac.
                    • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:05
                      * korkami; )
                    • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:15
                      Ale w każdym liceum ( w każdej grupie) będziesz miała cały przekrój społeczny- w tym imprezowiczów obok dzieci mądrych
                      ja np. nie oobstawiam dobrze uczacego się dziecka krokami i od lat nie sprawdzam mu lekcji czy prac.

                      to juz dla mnie jest chore uncertain
                      • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:07
                        A czy imprezowicz nie może być dzieckiem mądrym?
                        • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:16
                          Ano właśnie smile
                    • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:58
                      lily_evans11 napisała:

                      > Najlepsże - nie. Ale są też naprawdę dobre, w ktorych można się rozwijać, nie
                      > tylko wkuwac i spotkać mądre dzieciaki, a nie samych imprezowiczow.
                      > Wiesz, to nie jest tak, że w klasie wszystkie dzieci mądre i dążące do wytyczon
                      > ych celów same z siebie. Większość tych rodziców czuwa nad tym zdecydowanie bar
                      > dziej niż ja, bo ja np. nie oobstawiam dobrze uczacego się dziecka krokami i od
                      > lat nie sprawdzam mu lekcji czy prac.
                      >

                      Nie masz zielonego pojęcia na jakie dzieciaki trafi córka, zielonego. Chyba, że jesteś wróżką:big_grin
                      Takie szczegółowe planowanie córce życia i zamartwianie się, że ona nie bardzo ma chęci do realizacji skutkuje utratą Twojego zdrowia.
                      Milion razy Ci już pisałyśmy, żebyś trochę odpuściła. Zobacz, czy ktoś się spodziewał covida? Nikt, no w każdym bądź razie nie zwykli śmiertelnicy. Nie znamy przyszłości, nie wiemy co będzie za x lat. Trzeba trochę życiu i córce zaufać.
                      To raz, a dwa - wymuszone umiejętności czy refleksje nie są niczym wartościowym. Ba, są ulotne. To, co jest trwałe to są własne wnioski i umiejętności nabyte dzięki chęci.
                      Może i córkę przepchasz gderaniem i ciosaniem kołków na głowie do końca studiów. Tylko zastanów się, jak to wpłynie na jej wiarę w siebie, na samoocenę, na kompetencje miękkie. Te ostatnie naprawdę liczą się bardziej, niż najbardziej prestiżowe studia.
        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 20:57
          Ludzie są różni i różnie się rozkręcają rano. Jeden zrywa się na równe nogi i jest gotów do działania, zjada śniadanie i do przodu. Drugi potrzebuje czasu, a jedzenie mu rośnie w ustach. I to jest ok, nie ma po co z tym walczyć. Dlaczego Twoja córka miałaby zmieniać schemat? Bo musi byc taka jak Ty? Nie lubi rano jeść? To może wziąć więcej do szkoły, w czym problem? Zbiera się bezładnie? To jej zbieranie nie Twoje, jej wychodzenie na styk. Jest już w 8 klasie, naprawdę to może być jej odpowiedzialność a nie Twoja.
          • pade Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:06
            Ggrruu, jak Cię czytam to trudno mi uwierzyć, że masz małe dziecismile
            Po raz kolejny się z Tobą zgadzam.
            Ja właśnie jestem taka rozlazła rano, muszę wypić dwie kawy zanim zacznę się ogarniać, nie odzywam się do nikogo bo mój mózg jeszcze śpi, tak naprawdę budzę się po dwóch godzinach od wstania z łóżka. Mój mąż z kolei ma tak jak Lily i czasem wścieka się na mnie, że tak wolno mi wszystko idzie. No cóż, nic na to nie poradzę, jak i na to, że jestem typową sową. Jak się komuś nie podoba, to niech na mnie nie patrzybig_grin
            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:10
              Dlaczego trudno uwierzyć, że mam male dzieci? smile Nie zapominaj, że macochuję tez nastolatkom, więc mam mocno nietypowe doświadczenia: z dziećmi 0-3 i 8-18 smile Pomiędzy nie mam pojęcia, co jest. Sama się rano rozkręcam powoli. No i nie zjem śniadania dopóki nie wypiję kawy. A dla mojego byłego męża to był problem. Co go obchodziła MOJA kawa nie wiem, ale strasznie o to marudził.
              • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:21
                ggrruu napisała:

                > Dlaczego trudno uwierzyć, że mam male dzieci? smile Nie zapominaj, że macochuję te
                > z nastolatkom, więc mam mocno nietypowe doświadczenia: z dziećmi 0-3 i 8-18 smile

                No taksmile Mądra z Ciebie kobieta.

                > Pomiędzy nie mam pojęcia, co jest. Sama się rano rozkręcam powoli. No i nie zje
                > m śniadania dopóki nie wypiję kawy. A dla mojego byłego męża to był problem. Co
                > go obchodziła MOJA kawa nie wiem, ale strasznie o to marudził.

                Bo to jest "czemu nie jesteś taka jak ja?".
            • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:12
              Ja raczej też sowa i jedna z przyjaciółek. Mąż mój za to skowronek. Rodzi to czasem konflikty wieczorem. Bo on chce, żebym była wieczorem skowronkiem i do łóżka szybko jak jemu oczy się kleją.
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:18
            Nie masz racji, ale pewnych rzeczy nie będę rozwijać.
            • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:31
              Ok, rozumiem, że może występują jakieś szczególne okoliczności. Pisałam odnosząc się tak ogólnie do nastolatków w ósmej klasie.
              • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:53
                Gru- mam identyczne zdanie jak ty. 14 latek to jak najbardziej osobnik który powinien mieć własną wolę i odpowiedzialność-
                • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:22
                  14 latek.
                  Znam 26 latka mieszkającego nadal pod rodzinnym opiekuńczym dachem. Jest zaopiekowany i dopilnowany bardziej niż ta 14letnia nastolatka ( nastolatek?).
                  Inaczej chyba byłyby już nicibze studiów
                  I tak przez spóźnialstwo i nieogarnięcie zawalił państwową chemię ( zgodny z zainteresowaniami wydział).
                  Rodzice, dziedkowie krzyczą, krytykują, złoszczą się i jednak pilnują go. Nie ma żadnej najmniejszej niesprawności, inteligentny i nałogowy czytacz. Ale jest jakiś inny, znam go, jest bardzo inny, od dziecka taki był. Rodzice już planują, że jego rodzeństwo ma go resztę życia pilnować, ogarniać, opiekować się. Bez sensu. Rodzeństwo ogarnięte.
                  • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:25
                    Teraz kończy prywatną uczelnię. Ale godziny wyjścia na egzamin, na autobus nadal pilnuje matka. Choć nie jest zadowolona z tego stanu rzeczy.
                  • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:31
                    Ale na co to jest dowód igge ? Że rodzina nadopiekowaniem stworzyła kalekę ?
                    • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:34
                      No właśnie nie wiem na co dowód.
                      Może na to, że jak pisze lilly, nie każde dziecko/ młodzieniec wyciąga wnioski ze swoich potknięć i błędów. Nawet jak musi przeżyć i doświadczyć konsekwencji swojego postępowania i nieogarnięcia.
                      • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:40
                        igge napisał:

                        > No właśnie nie wiem na co dowód.
                        > Może na to, że jak pisze lilly, nie każde dziecko/ młodzieniec wyciąga wnioski
                        > ze swoich potknięć i błędów. Nawet jak musi przeżyć i doświadczyć konsekwencji
                        > swojego postępowania i nieogarnięcia.

                        No to nie wyciąga.
                        Ja wiem, ze to dla rodziców przykre, ale co? po studiach będą mu szukać pracy? odprowadzać do niej? rozmawiać szefami? jak przypilnują jego obowiązków?
                        Całe życie pilnować człowieka bo jest nieodpowiedzialny?
                        • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:45
                          Też nie wiem pade. Za kilkanaście lat się dowiem to bliska mi, zaprzyjaźniona wielopłaszczyznowo rodzina. Sąsiedzi.
                          • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:50
                            Tzn oni akurat mają finansowe środki by bardzo pomóc na starcie np dom czy mieszkanie kosxtowne nie są problemem. Mama się odgraża czasem jak irytacja przeważa, że sprzeda kawałek ziemi i pokupuje mieszkania i powyprowadza dzieciaka i wreszcie przestanie martwić się o to dziecko. Dorosłe i niedorosłe zupełnie.
                            Gorzej, że młodsze rodzeństwo jest obarczane perspektywą ewentualnej przyszłej opieki nad nim.
                            Rodzeństwu przykro bardzo, że na brata się ciągle krzyczy.
                            • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:01
                              igge napisał:

                              > Tzn oni akurat mają finansowe środki by bardzo pomóc na starcie np dom czy mies
                              > zkanie kosxtowne nie są problemem. Mama się odgraża czasem jak irytacja przeważ
                              > a, że sprzeda kawałek ziemi i pokupuje mieszkania i powyprowadza dzieciaka i wr
                              > eszcie przestanie martwić się o to dziecko. Dorosłe i niedorosłe zupełnie.
                              > Gorzej, że młodsze rodzeństwo jest obarczane perspektywą ewentualnej przyszłej
                              > opieki nad nim.
                              > Rodzeństwu przykro bardzo, że na brata się ciągle krzyczy.

                              jesus maryja, biedny ten chłopak
                              Do czegoś jest tej matce jednak potrzebny. Być może własnie dzięki niemu matka nie ma jeszcze pustego gniazda, czuje się ważna i potrzebna.
                              Powinna już natychmiast wyprowadzić chłopaka do samodzielnego mieszkania skoro ma taką możliwość i dać mu święty spokój. Na początku pewnie nie będzie różowo, skoro został podduszony pępowiną, ale za parę lat ma szansę się ogarnąć. Mieszkając z matką na pewno nie.
                              • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:31
                                Matkę lubię bardzo. Jest sto razy bardziej ode mnie ogarnięta i rozsądna, obowiązkowa. Lubi wyjeżdżać. Ma większy luz finansowy od nas. Jest ok. Problem to oni mają, moim zdaniem z wchodzącą im nonstop na głowę babcią. Za bardzo dbają o babci dobre samopoczucie. No i ten syn jest specyficzny. Problematyczny. A przecież bardzo kochany i nie wykopią go na ulicę jak nawet kawy sobie sam nie zrobi.
                                Może to nie nieodpowiedzialność tylko jakaś niesprawmość leciutka i uciążliwa. Jakiś w lekkim stopniu zespół Aspergera czy Autyzm. Nie wiem.
                                • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:38
                                  Ten mały jeszcze nigdy nie pracował, nie zarabiał, nie dorabiał nawet w wakacje. Ale w kość na ten temat nonstop dostaje. Tylko jakby spływa to po nim jak po kaczce. Coś ciągle oni tam marudzą, krytykują, krzyczą. ( nawiasem mówiąc obiektywnie cenna cecha tak olewać gadanie starychwink
                                  Te wszystkie wątki o przejmowaniu się bzdurnym gadaniem matek i teściowychwink )
                                  Alkohol, klopoty z prawem mu nie grożą.
                                  Raczej samotność.
                      • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:43
                        Akurat ten mały, 26 lat jest bardzo, bardzo specyficzny. Nie ma np prawie kolegów, zawsze tak było. Nie imprezuje, nie ma dziewczyny, w domu w książkach i w kompie siedzi przed ekranem.
                        Ale znam innych, też bez umiejętności i chęci wyciągania wniosków. Mimo, że mocno odczuwają konsekwencje. Rodzina nie ogarnia nauki, życia za nich. Zero nadopiekuńczości, myślenia za nich.

                        Co powiesz o 5 krotnym płaceniu kanarowi kary ( na którą rodzice nie dadzą kasy, dziecko musi samo zarobić) za jazdę na gapę???
                        Roztargnienie? ILE RAZY pelnoletni czlowiek może zapomnieć o skasowaniu biletu?

                        Tego opisanego 26latka mama w rozpaczy podwozi czasem wręcz autem na przystanek. Żeby kurczę zdążył.
                        Trudno nie reagować jak dziecko popelnia kolejną recydywę swojego nieogarnięcia mimo, że dawno powinno na skutek ponoszenia konsekwencji swoich zachowań, nauczyć się postępować lepiej. Rozsądniej. Z korzyścią dla siebie.


                        • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:48
                          Roztargnienie? ILE RAZY pelnoletni czlowiek może zapomnieć o skasowaniu biletu?

                          jak trzeba to całe życie -ubezwłasnowolniony nie jest żeby ponosili za niego wszelkie konsekwencje
                          jesli jest zaburzony- powinien byc leczony, miec terapię

                          W ogóle- dziwna sytuacja- skoro potrafi zapracować na duży mandant to niech kupi sobie dużo tańszą sieciówkę. I nie musi pamietać zeby zawsze kasowac bilet. Widze że i on niepociumany i rozdzice takoż samo. Patologią już traci rodzeństwo które bedzie sie miało opiekować
                          • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:52
                            BTw mam w rodzinie takiego zaburzonego -społecznie, 3 lata temu skończył gimnazjum z bólami ( ma 30 lat ). Ciągłe problemy z pracą ( najdłuższa kilka tygodni, najkrótsza jeden dzien bo po prostu sobie wyszedł), długami, alkoholem, prawem. Rodzice absolutnie nie wyciagają go za uszy z każdego gowna, nie płacą długów, - nie ponoszą z aniego konsekwencji. Smiejemy się, że dopiero teraz zaczyna społecznie dojrzewac ( to co inni osiągają w wieku 20 lat, on ogarnia jako 30 latek). TAKI JEST. Rodzice mają swoje zycie, pracę, problemy i zero ochoty na holowanie starego konia przez całe życie
                        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:50
                          Ależ to jest jego osobista sprawa że płaci te kary. Widocznie tak woli. Ja często zawałami terminy oddania do biblioteki i płace karę. To mój wybór
                        • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:08
                          igge napisał:

                          > Akurat ten mały, 26 lat jest bardzo, bardzo specyficzny. Nie ma np prawie koleg
                          > ów, zawsze tak było. Nie imprezuje, nie ma dziewczyny, w domu w książkach i w k
                          > ompie siedzi przed ekranem.
                          > Ale znam innych, też bez umiejętności i chęci wyciągania wniosków. Mimo, że moc
                          > no odczuwają konsekwencje. Rodzina nie ogarnia nauki, życia za nich. Zero nadop
                          > iekuńczości, myślenia za nich.
                          >
                          > Co powiesz o 5 krotnym płaceniu kanarowi kary ( na którą rodzice nie dadzą kasy
                          > , dziecko musi samo zarobić) za jazdę na gapę???
                          > Roztargnienie? ILE RAZY pelnoletni czlowiek może zapomnieć o skasowaniu biletu?
                          >
                          > Tego opisanego 26latka mama w rozpaczy podwozi czasem wręcz autem na przystanek
                          > . Żeby kurczę zdążył.
                          > Trudno nie reagować jak dziecko popelnia kolejną recydywę swojego nieogarnięcia
                          > mimo, że dawno powinno na skutek ponoszenia konsekwencji swoich zachowań, nauc
                          > zyć się postępować lepiej. Rozsądniej. Z korzyścią dla siebie.
                          >
                          >

                          Igge, zobacz jak Ty o nim piszesz: ten mały, dziecko musi samo zarobić. Matko boska, mam w domu 22 latka - to jest młody mężczyzna a nie dziecko czy mały!
                          Biedactwo, samo zarobić musi... I bardzo dobrze, za piętnastym razem może się nauczy, albo i nie. Może całe życie będzie płacił kanarom. Mamusia wozi na przystanek? Mamusia ma nierówno pod sufitem, serio.
                          Kurczę, jak można tak udupić dziecko i jeszcze rodzeństwu zapowiedzieć, że ma kontynuować udupianie.
                          Tam jest jakiś facet z jajami, czy mamusia wszystkim trzęsie?
                          Sorry za ton, ale oburza mnie gdy czytam, że ktoś przetrąca własnemu dziecku kręgosłup w imię jego "dobra".
                          • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:50
                            Pade mieszasz opisy kilku, co nsjmniej 2 osób. Głównie pisałam o 26 latku. Nazywam go " maży" tylko z sympatii. Szczegolnie z sympatii do jego rodziców i rodzeństwa i bo sama mam tylko kilka lat mlodsze dzieciaki i choć dorosłebi broniące swojej dorosłości i niezależności ode mnie jak niepodległości ( odkąd skończyły 18), to dla mnie nadal młodziaki, dorosłe ale młodziaki. Z mojej perspektywy pani 50 lat. Mały mówię bo naleszy do grona dzieci moich koleżanek. Wszystkie są dzieciate, niektóre po dtudiach, z żoną i odnoszące sukcesy na każdym polu. Gadając z koleżankami o nich, dla nas matek, oni są "mali". Zawsze będą naszymi nawet starymi koniami ale dziećmi. Sama jestem " dzieckiem" teściowej i matki starej.
                            I tak ze znajomych mam, najmniej wspieram i troszczę siębo swoje dzieci, często są rzucone na głęboką wodę. Zawsze ponoszą konsekwenvje swoich hmm mlodocianych nawet wyborów i zachowania, decyzji. Wątpliwych, w mojej ocenie, czasem decyzji.

                            Ten od kanarów młodziak i mlodziaczka ( bo jest ich więcejtongue_out )jest młodszy i nie wożony na przystanek, na swoim utrzymaniu.
                          • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:51
                            Mój mąż ożenił się mając 22 lata ledwo i wcześniej dawno zarabiał na siebie i na wspólne gospodarstwo, tak, że ten tegesbig_grin , ludzie są różni.
                    • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:35
                      Raczej na to, że nie wszyscy tak samo funkcjonujemy, są różne problemy i zaburzenia, nie ma co do nich przykładać typowego, zdrowego osobnika.
                      • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:37
                        Twoja córka ma zaburzenia/dysfunkcje ?
                      • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:58
                        No ta jedna najstarsza osoba nie ma stwierdzonych zaburzeń niby żadnych!
                        Raczej był medycznie zaopiekowany od zawsze na max. Nie wiem czy widział w życiu państwowego lekarza.
                        Wszystko prywatnie i bez żadnych ograniczeń i zaniedbań. Od urodzenia.
                        Tylko ta nadmiarowa, moim zdaniem, opieka.
                        Ale rodzeństwo, tak samo traktowane jest ok.
                        Byli niby wcześniakami ale nie skrajnymi i żadnych pozostałości tego wcześniactwa nie było.
                        On po prostu jest taki. Inny. Dziwny.
                        Ale pewnie przestać na każdym kroku za niego robić/ pamiętać przydałoby się?
                        Tylko czy coś by to dało?
                        Łatwo oceniać cudzą rodzinę i postępowanie ale na ich miejsvu nie wiem, co bym robiła i czy byłoby to na pewno lepsze dla fzieciaka.
                        Ja mam przechył w drugą stronę.
                        Niestety?

                        • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 18:06
                          Tylko ta nadmiarowa, moim zdaniem, opieka.

                          no i jak widać to jest największe zaniedbanie-bo wychowali życiową kalekę
                  • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:33
                    Może mieć zaburzenia typu ASD.
                    W rodzinie ojca mojej córki jest dziewczyna z problemami, co do której aż się prosiło, żeby dopilnować jednak, co robi ze swoim życiem. Jak trafiła do akademika na imprezki, to skończyło się cpaniem i pogłębieniem zaburzeń. Nie robi nic, hoduje dziecko menela, baba ponad trzydzieche. Lepiej by już siedziała w szkole po tych studiach językowych, które planowala i przynajmniej by była częściowo chociaż finansowo niezależna, miałaby tez różne świadczenia związane z macierzyństwem. A tak poza 500plus to rodzice ja muszą utrzymywać, alimenty nieegzekwowalne.
                    • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:46
                      A może jest taka, bo wie, że rodzice ja utrzymają?
                    • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:53
                      sad
                  • triss_merigold6 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:37
                    Rodzice już planują, że jego rodzeństwo ma go resztę życia pilnować, ogarniać, opiekować się.

                    co za koszmar, mam nadzieję, że rodzeństwo nie da się wkręcić w pilotowanie dorosłego zdrowego konia.
                    • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 13:59
                      No też nawet przyjaciołom rówieśnikom tego rodzeństwa wydaje się to mocno nie fair właśnie.
                      Moje dziecko nonstop " buntuje" to rodzeństwo. Na razie to czysta teoria, studiują, mieszkają jeszcze z rodzicami ale są kwiatki w rodzaju " napisz starszemu bratu pracę/ część pracy magisterskiej" . Może to tylko żarty. Tylko triss błagam, nie wyjeżdżaj tu z inwektywami i pluciem na tego chżopaka i jrgo rodzinę. To bliscy ludzie. Lubię ich bardzo. Nie chcę czytać bluzgów czy inwektyw, obraźliwych słów/ ocen pod ich adresem.
            • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:36
              lily_evans11 napisała:

              > Nie masz racji, ale pewnych rzeczy nie będę rozwijać.
              >

              Ależ ma, jeśli chodzi o poranne czynności.
              Mój syn jest identyczny jak Twoja córka jeśli chodzi o wstawanie, szykowanie się. Cóż, ja po kilku latach (pilnowania go we wczesnej podstawówce) odpuściłam, bo doszłam do wniosku, że ja tylko tracę nerwy a u niego i tak nic się nie zmienia. Całe liceum wstawał na ostatnią chwilę i się spóźniał, do pracy jeździ uberem czy czymś podobnym. Nie moja broszka.
              To jego życie, jego spóźnienia, jego samopoczucie, jego odpowiedzialność - nie moja. Wiem, że trudno się temu przyglądać z boku. Nie raz i nie dwa zatelepało mnie z nerwów gdy widziałam, która jest godzina i na jakim jest etapie. Ale po chwili tłumaczyłam sobie, że życie jest najlepszym nauczycielem.
              Aha, syn nigdy się nie spóźnia na spotkania, na których mu bardzo zależybig_grin
              I żeby nie było, odkąd zaczął mówić zbieram same pochwały na jego temat. Ludzie go po prostu uwielbiają, jest uczynny, kulturalny, empatyczny. Ma mnóstwo znajomych, przyjaciół, odnajduje się w każdym środowisku. Nie ma tygodnia, żebym nie usłyszała, np. od sąsiadki "jakiego ma pani wspaniałego syna" albo "ma pani wspaniale wychowane dzieci".
              Czymże wobec powyższego jest guzdranie się rano?smile
              • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:42
                To jego życie, jego spóźnienia, jego samopoczucie, jego odpowiedzialność - nie moja. Wiem, że trudno się temu przyglądać z boku. Nie raz i nie dwa zatelepało mnie z nerwów gdy widziałam, która jest godzina i na jakim jest etapie. Ale po chwili tłumaczyłam sobie, że życie jest najlepszym nauczycielem.

                100% smile
              • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 14:03
                Mók syn, co prawda nie guzdrał się rano, ale ogęlnie wypisz wymaluj jak u Ciebie padebig_grin
                • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 14:07
                  Mam tendencje, żeby za wszelkie rzeczy z dziećmi związane, przez które miałoby mnie " telepać" obwiniać tylko i wyłącznie siebie. Szukać w przeszlości co , do licha nie tak zrobiłamwink
                  Na taki rodzaj obwiniania się matczynego, jedna z moich wieloletnich rozsądnych i twardo stąpających po ziemi przyjaciółek zawsze mi mówi " igge, to charakter, to nie wychowanie!" smile
                  Czy jej wierzę?
        • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:44
          I nie, nie da się jej zmienić, ona po prostu nie wyciąga wniosków, robi coś w swoim schemacie - chyba musiałoby trzęsienie ziemi się zdarzyć, żeby bylo inaczej.

          A jak ma wyciągać wnioski-skoro ciągle czuwasz nad nią. Daj jej się sparzyć.. Kurde, życia za nią nie przeżyjesz..
          • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 09:59
            Była sytuacja, że dałam, uwierz, że nie wyciągnęła wniosków i wciąż próbuje brnąć w g... a rozmawiała o konsekwencjach z mądrzejszymi ode mnie, sama je widziała i doświadczyła, jest w stanie robić durne rzeczy i nie mieć cienia refleksji. A niektóre z tych durnych rzeczy nieźle szkodzą.
            To nie tak, że ja się trzęsę, wiec moje dziecko zachowuje się nieodpowiedzialnie i nierozsadnie. Odwrotnie, jeśli dziecko dostaje nauczkę i NADAL zachowuje się nieodpowiedzialnie i nierozsadnie, to ja w końcu też zaczynam się nad tym trzaśc, bo już mam dość.
            • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:16
              To nie tak, że ja się trzęsę, wiec moje dziecko zachowuje się nieodpowiedzialnie i nierozsadnie. Odwrotnie, jeśli dziecko dostaje nauczkę i NADAL zachowuje się nieodpowiedzialnie i nierozsadnie, to ja w końcu też zaczynam się nad tym trzaśc, bo już mam dość.

              i tak całe życie uncertain ?
              • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:29
                No to serio pozwalalabys 14letniemu dziecku np. na zachowania, które godzą w jego zdrowie, bezpieczenstwo albo kontynuację nauki?
                Nie, nie będę pisać, na czym rzecz pplega, chodzi o sprawy istotne i wpływające na dziecko, wciąż nieletnie dziecko pod moją opieka.
                Wiem, jak wygląda takie odpuszczenie ze strony rodziny jej ojca i czym się skończyło, słabym wykształceniem, zerowymi umiejętnościami, dzięki którym można by żyć i zarabiać, kłopotami z prawem, nawet kuratorem w 1 rodzinie. Generalnie - dzieci wyksztalconych ludzi z podejściem szlachta nie pracuje i dej mi na horom curke. Ale tam "nigdy nie będzie gonił dzieci do nauki, młodość jest od imprez".
                • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:35
                  Na spóźnianie się do szkoły? Na decydowanie o swoim śniadaniu? Na pójście do słabszej szkoły? Tak. Na narkotyki, alkohol, przemoc - nie. Poza tym nie przecenialabym roli okresu 14-18 w życiu, to nie koniec życia
                  • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:11
                    Nie trafiłaś.
                • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:24
                  Trudne pytanie i trudna odpowiedz- bo jesteśmy różne, sytuacje są różne i mamy różne podejście do różnych kwestie. Wiem na pewno, że w tym wieku nie próbowałabym chronic przed pewnymi głupotami i decyzjami

                  Dobrze rozumiem, że uważasz, że brak presji na topowe i b.dobre liceum i brak studiów- za hodowanie pokolenia horych córek dej ? uncertain
                  • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:40
                    Brak umiejętności, pracowitości i planowania.
                    Akurat moja córka ma walory raczej intelektualne niż manualne czy praktyczne, rozmawiałysmy tez o rozwiązaniach dających konkretny zawód, jest zdecydowanie zainteresowana LO. Co roku dość wysoka średnia, 5,5; 5,3 - zapracowana, a nie wyprosżona.
                    Nie mam nic pprzeciwko np. technikum jeśli ktoś tak się widzi zawodowo, byleby chciał to skończyć. I tam się rekrutowac.
                    • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:44
                      Brak umiejętności, pracowitości i planowania.

                      A ma szansę się tego nauczyć w ogóle ( skoro jest pilnowana/wyręczana) ?
                      • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:49
                        Masa dorosłych tego nie potrafi i żyją. Niby dlaczego tyle osób się wyłożyło na pracy zdalnej? Bo bez bata nad głową nie potrafią zaplanować i zrealizować pracy
                      • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:28
                        wapaha napisała:

                        > Brak umiejętności, pracowitości i planowania.
                        >
                        > A ma szansę się tego nauczyć w ogóle ( skoro jest pilnowana/wyręczana) ?
                        >

                        Otóż to.
                        Ja jestem mistrzynią planowania i organizacji a ergonomia to moje trzecie imię. Drugie to determinacjabig_grin
                        Moi rodzice się w moją naukę nie wtrącali. Wymagali niestety najwyższych ocen, ale sama wszystko ogarniałam z bardzo dobrym skutkiem, sama sobie wymyślałam system pracy, system układania rzeczy w pokoju i inne systemy, zawsze lubiłam sobie ułatwiać rzeczy a nie utrudniać.
                        Pamiętam jak w drugiej klasie sp pisałam jakieś streszczenie lektury przy stole w kuchni. Mama się co chwilę wtrącała, pouczała, czułam przy tym tyle stresu, że na zawsze znielubiłam pisanie. Wtedy to postanowiłam robić lekcje sama, co mi tylko na dobre wyszło, bo nie dość, że mogłam sobie później dorabiać korepetycjami, to jeszcze uczyłam innych jak się uczyć.
                      • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 14:47
                        Dlatego liceum trza jednak dobrać do charakyeru, cech, umiejętności aktualnych dziecka. Nawyków.
                        Np moim zdaniem Witkacy, popularny w Wawie, niekoniecznie nadaje się dla dzieci muszących mieć bat nad głową.
                        Stwarza warunki do rozwoju i nauki w wybranym kierunku i jednocześnie stwarza warunki do uprawiania lenistwa i obijania się.
                    • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 14:43
                      Był niedawno na forum długi wątek o wyższości liceum nad szkołami, jak to się teraz nazywa? Kiedyś to miało nazwę zawodówki.
                      Dla dzieci celujących w niskoprogowe liceum.
                      Co prawda technikum to inna bajka zupełnie. Bo po technikum masz i zawód i możliwość studiowania.
                      Dziecko lily wybiera LO i jego decyzja.
                      W życiu nie proponowałabym swojemu dziecku technikum. Nie wiem nawet czemu. Nie myślałam o tym.
                      Brat cioteczny mój skończył technikum. Nie chciał studiować ku rozczarowaniu swojej mamy. Radzi sobie
                      W jednym domu mieszka. Drugi dom zbudował i wynajmuje bo chyba został jakiś kredycik do spłacenia.

                  • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:43
                    "Dobrze rozumiem, że uważasz, że brak presji na topowe i b.dobre liceum i brak studiów- za hodowanie pokolenia horych córek dej ?"
                    Na to wychodziuncertain
                • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 14:20
                  Mój syn, CHOLERA, pali papierosy.
                  Nie wiem ile i czy często ale pali.
                  Przypadkiem to odkryłam. Rodzeństwo wiedziało wcześniej.
                  Oczywiście nawet znajomy psycholog zapytał czemu ten fakt tak mną ZATELEPAŁ i nadal telepie.
                  Żebym nad sobą się zastanowiła dlaczego.
                  Drugie dziecko nie pali.
                  Zależy mi na zdrowiu dzieci. Nawet dorosłych dzieci.
                  Po diabła je tyle lat starałam się ZDROWO odżywiać?
                  Na marne. Nie palimy z mężem. Mąż w liceum i na początku studiów popalał, ja nigdy, przenigdy. Nawet nie zdążyłam poprosić go, żeby przestał czy co, bo sam z siebie, z własnej inicjatywy z dnia na dzień zakasłał i rzucił, przestał.
                  Nie wiem czemu ale nienawidzę tego, że syn pali.
                  Poza zdrowiem to jeszcze rozpieprza bez sensu kasę na fajki.
                  • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 18:08
                    jego sprawa
                    Może ci zależec ale nie powołałaś na świat dzieci dla siebie - oni mają swoje własne życie
                    i swoją kasę jak mniemam wink
                • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 14:30
                  Lily, Ty masz prawo i obowiązek wręcz wychowywać dzieci swoje w zgodzie ze swoimi wartościami i już.
                  Mało istotna jest ocena innych.
                  Poczytać zawsze można, żeby poszerzyć horyzontywink
                  Jak coś, co do Ciebie przemawia przeczytasz/ usłyszysz to zawsze coś tam możesz zaimplementować. Jak zechcesz. I o ile zechcesz.
                  Ważne, że się starasz, a co z tego wyjdzie to lata pokażą. Przyszlość.
                  Nikt nie jest wróżką.
                  Twoje dziecko ma DOPIERO 14 lat. To i dużo i mało.
                  Jeszcze proces wychowania trwawink
                  U mnie już tylko całożyciowa troska o relacje z potomkami pozostałatongue_out
                  Starsi są dużo.
                  Andragogika czy jakoś tam w ten deseń musi mi wystarczyć.
                  Na wychowywanie za późnowink
                  Syna to generalnie, mam wrażenie, niewiele wychowywałam, troszczyłam się za mało.
                  Samodzielny musiał być odkąd skończył 3.5 roku.


            • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:32
              Dokładnie
            • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 14:12
              Ten proces " sparzenia się" i wyciągania powolnego wniosków, wielokrotny i bez interwencji rodzicielskich, myślę, że może trwać stosunkowo bardzo długo niestety.

              Rodzice może nie są w stanie unieść POWOLNOŚCi tego procesu vzasami.
              No i - interweniują.
              Czy jest to korzystne dla dorastającego dziecka czy nie?
              Tego tak naprawdę nie umiem ocenić.
          • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:30
            No ja generalnie myślę jak Ty wapaha. Ale ten młody człowiek 26 lat, o którym napisałam, już sparzył się kilka razy i wyleciał z ulubionych studiów i chyba zero poprawy i wnioskówsad
            Nie wiem, może są ludzie dojrzewający zdecydowanie późno.
            Bo chyba na zawsze nie zostanie nieogarnięty i zależny od opieki/ obsługi innych.
            • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:32
              Może ma jakieś deficyty i zaburzenia ?
              A może został zaburzony -przez rodziców
              • yuka12 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:29
                Mój syn jest bardzo podobny do tego opisywanego przez igge. Ale on żyje w jakiejś fantastycznej bańce, w centrum której jest on. Życiowo i społecznie niewyuczalny. Nawet ciężko powiedzieć dlaczego, bo fakt dużo chorował, ale od dzieciństwa taki był. Rozumiem obawy lilly, ja sama mam, bo mam wrażenie, że mój syn zostawiony sam sobie umrze głodny i brudny przed kompem.
                • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 12:51
                  yuka12 napisała:

                  > Mój syn jest bardzo podobny do tego opisywanego przez igge. Ale on żyje w jakie
                  > jś fantastycznej bańce, w centrum której jest on. Życiowo i społecznie niewyucz
                  > alny. Nawet ciężko powiedzieć dlaczego, bo fakt dużo chorował, ale od dziecińst
                  > wa taki był. Rozumiem obawy lilly, ja sama mam, bo mam wrażenie, że mój syn zos
                  > tawiony sam sobie umrze głodny i brudny przed kompem.
                  >

                  Mój syn do tej pory woli zamówić jedzenie w pracy, niż wziąć z lodówki, zapakować do pojemników i odgrzać. Za dużo robotybig_grin W domu też się do niczego nie garnie, ale ja już nie zaganiam do roboty bo i tak za chwilę się wyprowadzamy a syn zostanie sam na gospodarstwie. I wiem, że sobie poradzi, że będzie dbał o porządek, że czasem sobie coś ugotuje i upiecze, bo tak robił, gdy wyjeżdżaliśmy z mężem.
                  Też się zamartwiałam, wściekałam, zupełnie niepotrzebnie i na szczęście w porę odpuściłam i jednemu i drugiemu dziecku i widzę, że to wszystkim wyszło na zdrowie. To nie oznacza, że nie mam żadnych oczekiwań, że olewam, nie. To znaczy, że nie łażę za nimi, nie pilnuję każdego kroku i nie gderam nad głową.
                  • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 15:06
                    No w przypadku mojego syna mniej więcej tak samo.
                    Skubaniec woli oszczędnie bardzo żyć i harować niż w domu rodzinnym na luzie i za darmo i mieć sporo kasy swojej na fanaberie.
                    Ogarnia zakupy, gotowanie, noszenie na rękach i obsypywanie kwiatami konkubentki swojej tzn dla mnie jakby swojej żony.
                    Ale też mi się wydawało, jak Tobie Pade, że na swoim będzie dbał o porządek bo u nas dbał. Od kołyski wymagałam tego. Egzekwowałam. Biedak nawet w 15 urodziny swoje pół dnia odkurzał.
                    Jak wyjeżdżamy i pomieszkuje/ pomieszkują u nas ze zwierzakami plus - rzeczywiście jakoś tam o porządek w swoim stylu dbają.
                    Ale tam gdzie mieszka na stałe wolę nie wiedzieć jak jest/ nie mam złudzeń. Jakoś udało mu się cudem zakochać się w kimś kto jedt identyczny ba jeszcze mniej skłonny do utrzymywania/ wymagania porządku niż on.
                    Kiedyś pójdę na kawę z ciastem w garści. Zapraszał. Ale czy na pewno mną nie zatelepie?
                    Ja też jak pade byłam dobrej myśli jak się wyprowadzał.
                    Ale to jego życie, jego decyzje, jego miesxkanie tzn ich mieszkanie.
                    Na pewno nie wychowałam faceta, którego kobieta musi obsługiwać. Co to to nie.
                    • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 15:11
                      Bo dociskana sprężyna w końcu odskakuje. Ja latami odreagowywalam pedantyzm mojej matki. W ogóle odreagowywalam ciągle naciski i presję.
                    • pade Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 15:16
                      Ja jestem pewna, bo widzę jak pucuje swój pokój. Rzadko jak na moje standardy, ale nie żyje w syfie, co to to nie. No i dom zawsze był na nasz przyjazd wysprzątany.
                      • wapaha Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 18:11
                        Jeju, jesteście matkami, dla kogo on ma sie starac ? Bezsensu. Pogderacie pogadacie a on zrobi swoje
                        Z opowieści mojego męża- był taki sam. Nie chciało mu się bo po co ? Matka zrobi tongue_out I zrobiła. Jak go poznałam co ja się nasłuchałam-że ma lewe ręce, że bałaganiarz, że nic nie potrafi. Zamieszkaliśmy razem i..czar dopiero się zaczał zamiast pryskać. Bo facet ogarnięty, w domu wszelkie remontowe sprawy ogarnia-hydraulika, elektryka, płytki, regipsy, sprzątac potrafi SAM Z SIEBIE ( nie do wiary! tongue_out ) i nie pomaga mi w domu-prowadzimy dom razem
                        Po prostu ma dla kogo
                      • yuka12 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 20:57
                        Mojemu synowi to nie przeszkadza ☹️. Nie jestem pedantką, ale jak w szafie są zwalone na kupę ciuchy, pomieszane szkolny mundurek z bielizną, swetrami i spodniami, a syn rano zaraz przed wyjściem do szkoły robi awantury, że nie ma krawata, nie mam złudzeń, że na swoim będzie utrzymywał porządek. On po prostu śmieci i brudu nie widzi. Może chodzić kilka dni i nocy w tej samej koszulce i dziwi się, czemu to przeszkadza otoczeniu.
                        Ps.Za brak krawata ma uwagę w szkole, ale tą samą uwagę dostają rodzice. Podobnie przy spóźnieniach, nieodrobionej pracy domowej itd. Więc syn ma niewielką szansę sparzyć się czy wyciągnąć wnioski, skoro wie, że za jego błędy i lenistwo odpowiedzą rodzice.
                        • ggrruu Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 21:00
                          Na czym polega to odpowiadanie za jego błędy? Dostajesz uwagę i co dalej? Mandat masz? smile
                        • ib_k Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 21:00
                          I co jak rodzice nazbierają kilka uwag to dyr. szkoły da im klapsa?
                          • yuka12 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 21:51
                            Rozmowa z dyrektorem, przy przedłużających się problemach opieka społeczna, czasowe wydalenie ucznia ze szkoły, a nawet wydalenie. Oczywiście są rozmowy z uczniem, ale przy młodym człowieku mającym inne peiorytety niż skończenie szkoły z jako takim wynikiem, największy koszt krótkoterminowy ponosi rodzic, który chodzi na spotkania, wyjaśnia i broni, rozmawia i tłumaczy pociesze wszelkie konsekwencje i denerwuje się, czy młody (młoda) na tyle się ogarnie, żeby nie było gorzej. Ze wszystkiego są rozliczani. Młodzi odczują skutki długofalowo - bo oceny na koniec szkoły średniej wpływają w UK nawet na możliwość podjęcia określonej pracy w przyszłości, o dalszej edukacji nie mówiąc.
                • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 14:53
                  Dokładnie. Kto nie zna takiego fziecka temu łatwo ferować wyroki.
              • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 14:50
                No właśnie jedno z dwojga
                Albo obie rzeczy naraz. Nie umiem powiedzieć.
    • jagoda2 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 18:41
      lily_evans11 napisała:

      > Nie lubię roku szkolnego, cały ten kołowrotek, poranne wstawanie, poganianie,
      > żeby dziecię raczyło się pospieszyć, bo nie zdąży na własne lekcje, to umeczen
      > ie tego dzieciaka, bo ciągle jakieś sprawdziany, testy, a przed wystawianiem oc
      > en to w ogóle młyn (...)

      Ja też zdecydowanie wolę wakacje i nijak nie rozumiem rodziców, którzy cierpią jak ich dzieci nie chodzą do szkoły i siedzą w domu.
      • molik28 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 20:25
        To chyba zazdrość, że ktoś ma lepiej smile.
        • jagoda2 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 20:31
          molik28 napisała:

          > To chyba zazdrość, że ktoś ma lepiej smile.

          W jakim sensie?
    • gaskama Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 20:37
      Zgadzam się z Tobą. Ja i mąż akurat pracujemy, ale zawsze byłam w stanie zorganizować wakacje. Po pierwsze bierzemy wtedy minimum 3 tygodnie urlopu. Po drugie miałam nianię albo studentów do opieki wakacyjnej. Po trzecie obozy, kolonie. A polski system edukacji jest beznadziejny. Dzieciaki zaprzęgnięte jak w korpo, od najmłodszych lat. Testy, klasowki, kartkówki, oceny. Takie kur.a chomiki w kołowrotku.
    • julita165 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 20:43
      No ja tez wole wakacje, urlop, w ogole wolne ale caky czas tak sie nie da...niestety. Przynajmniej do emerytury ten kierat 😁
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 29.08.20, 21:21
        Rzecz w tym, że ja też sporo pracuję, ale nie w kieracie. I naprawdę współczuję tego kieratu dzieciom. Praca przynajmniej bywa ciekawa, a szkoła podstawowa to takie niespecjalne miejsce
    • pitupitt Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 10:45
      Pomyśl sobie, że przed wami jeszcze szkoła średnia, studia i, o zgrozo, praca... to jest dopiero jazda!
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:12
        big_grin
    • heca7 Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 11:17
      Jeszcze przy pierwszym dziecku odczuwałam jakąś "ekscytację" z powodu płodozmianu - wakacje/szkoła. Ale przy młodszych już mnie coraz bardziej wkoorwia. Mam dosyć bezproduktywnych zebrań, nauczycieli uważających , że ich przedmiot to ten zesłany przez Boga. Przekraczających program z powodu własnych , chorych ambicji, uczących takich bzdur , że ręce opadają, programu zawierającego wiadomości, które NIGDY w życiu się nie przydadzą. Bo ci, którym mogą się przydać są na zupełnie innym profilu- do dziś nie wiem po co mi zasady tworzenia nazw związków chemicznych skoro byłam na "humanie"?!. Zmuszania dzieci do wkuwania wiadomości bezużytecznych "bo na klasówce będą" i prób wytłumaczenia im dlaczego muszą to robić. Nauczycieli, którzy są ślepi i uważają, że to nic takiego, że cała klasa ma od góry do dołu jedynki- widocznie stado leni- nie widzą, że nie potrafią przekazać im niczego poza nazwą tematu lekcji. Jak pomyślę, że najmłodszy idzie dopiero do 7 klasy to się starzeję o 5 lat uncertain Marzę o tej cudownej chwili kiedy napisze maturę i pójdzie na studia a ja przestanę być zobligowana do zaglądania na librusa i wysłuchiwania statystyk (proszę państwa! połowa z was nie weszła jeszcze na librusa!).
      • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 15:22
        Bezproduktywne zebrania??big_grin
        Jako wyrodna matka nie byłam nigdy na ani jednym zebraniu młodszego dziecka w liceum, ani razu.
        Dziecko rozmawia ze mną. Jakieś info mam. To od niego info mnie najbardziej interesuje. Wystarczy.
        Nie zaglądałam na librusa od czasów początku gimnazjum. Wychowawczyni dziecka w gimnazjum cieszyła się z tego podejścia naszego.
        U starszaka w liceum byłam raz.
        Wychowawca ówczesny starszaka stwierdził wyedy, że zebrania są głównie po to, by rodzice uczniów mogli się poznać. Bo inaczej nie mają okazji. Seriosmile
        Wtedy na tym zebraniu pamiętam coś wychowawcę zapytałam o maturę i o to jak zdać rozszerzoną matmę dobrze bez realizacji programu matematyki licealnego na lekcjach w liceum.
        A ten skubaniec lekko mi odpowiedział, żebym nie zawracała sobie tym głowy bo to pestka 8 fzieci same się w domu przed maturą do matury nauczą.
        Cóż, ja nigdy orłem z matmy nie byłam, miałam korki. Zdawałam matmę na maturze.
        Ale, zgodnie z nauczyciela radą, odłożyłam temat i koniec.
        Dziecko zrobilo dokładnie jak mówił i to w ostatnim momencie przed maturą. Ok, zdało. Choć jakimś finalistą, laureatem wszelkich matematycznych konkursów jak koledzy nie było. Miało jedynie mgliste predyspozycje potwierdzone wstępnym egzaminem do tej klasy w liceum.
        Pogodziłam się z tym, że wzorową matką nigdy nie byłam i nie będę.

        • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 15:29
          Możliwe, ż przez moje matczyne ( i nieobecnego ojca) zaniedbania dziecko nie zostało wybitnym matematykiem ani wyczynowym zawodowym pływakiem. Yrenerka syna zawsze mówiła, że to moja/ nasza wina, że nie naciskamy i przez to syn rzucił wyczynowy sport , a miał jakąś idealną budowę pływaka, warunki fizyczne. Pozwoliliśmy mu mieć dosyć licznych treningów i 5 miejsc bez podium.
          • igge Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 15:31
            Drugie dziecko też mogloby mieć z naszej strony więcej nacisku i presji na wszystko, w tym na rehabilitację, możliwe z korzyścią sprawnościową.
            Ale nie miało i nie ma i nie chce mieć i jest ok.
    • bywalec.hoteli Re: A ja wolę wakacje 30.08.20, 20:30
      cóż życie
    • anika772 Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 10:54
      Moja starsza idzie do I klasy LO, a młodsza do 7 SP.
      Mam obawy, lecz nauczona wieloletnim życiowym doświadczeniem wiem, że będzie lepiej niż myślałam. Oczywiście też wolę wakacje, chociaż opisany przez Ciebie kierat i koszmar szkolny jest mi obcy. Może to dlatego, że nie przykładam wielkiej wagi do punktów i ocen, bo do lokalnego liceum dostaną się (starsza już się dostała) bez problemu (może powinnam cisnąć na Akademickie).
      Niezmiennie współczuję Ci podejścia do życia. Ty wiecznie walczysz i cierpiszsad Żywcem zakopywana, Jezusad
    • chococaffe Re: A ja wolę wakacje 31.08.20, 17:15
      lily-planowanie przyszłości dziecku to trochę jak planowanie wakacji letnich 2020wink
      • lily_evans11 Re: A ja wolę wakacje 01.09.20, 09:21
        Choco big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka