anorektycznazdzira Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:30 Znaczy tak. Nie masz w CV nic atrakcyjnego dla pracodawcy, wiek nie pomaga (chociaż bez przesady), a do tego oczekiwania, bo praca ma być w jakichś tam godzinach i muszą nie mieć nic przeciwko częstym zwolnieniom. Pomogę: niniejszym dzielę się z Tobą mądrością, że aby mieć pracę trzeba się choćby w minimalnym zakresie dostosować, to nie koncert życzeń i nie usługi dla sfrustrowanych- to praca. Obowiązek, zadania do wykonania w sposób i w czasie, kiedy mają być wykonane, a nie jak akurat uznasz, że możesz. Dopóki tego nie zrozumiesz- nie będziesz miała pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
solejrolia Re: W czarnej d* 13.09.20, 09:16 anorektycznazdzira napisała: > Znaczy tak. Nie masz w CV nic atrakcyjnego dla pracodawcy, wiek nie pomaga (cho > ciaż bez przesady), a do tego oczekiwania, bo praca ma być w jakichś tam godzin > ach i muszą nie mieć nic przeciwko częstym zwolnieniom. > Pomogę: > niniejszym dzielę się z Tobą mądrością, że aby mieć pracę trzeba się choćby w m > inimalnym zakresie dostosować, to nie koncert życzeń i nie usługi dla sfrustrow > anych- to praca. Obowiązek, zadania do wykonania w sposób i w czasie, kiedy maj > ą być wykonane, a nie jak akurat uznasz, że możesz. Dopóki tego nie zrozumiesz- > nie będziesz miała pracy. > > Dokładnie. Trzeba zacisnąć pośladki i zacząć pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
laura.palmer Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:43 Ja mam dwa pomysły. 1. Jak dobrze jeździsz autem, to może coś związanego z transportem - kurier, taksówka. W moim mieście non stop szukają motorniczych tramwajów, oferują odpowiednie kursy i nawet przyzwoite wynagrodzenie. Ostatnio widuję, że tramwaje prowadzi sporo kobiet. Minus - godziny pracy. Ale pracując w taksówce mogłabyś pracować popołudniami i wieczorami, jak mąż wraca z pracy. 2. Porządnie odświeżyć księgowość, nawet jeśli wymaga to jakiegoś kursu. Teraz większość szkoleń i tak jest online, więc da się zrobić z domu. Następnie założyć działalność gospodarczą i oferować usługi rachunkowe małym firmom, mikroprzedsiębiorcom i samozatrudnionym. ZUS przy DG przez pierwsze pół roku wynosi teraz jakieś śmieszne grosze, a potem przez kolejne 1,5 roku płaci się 500zł. Możesz też dodatkowo, w ramach działalności, prowadzić "szkolenia", czyli po prostu udzielać korków studentom z rachunkowości, mikroekonomii, czy co im tam sprawia trudność podczas sesji. Zawsze to dodatkowy pieniądz, a teraz korki są online. Jak za 2 lata okaże się, że działalność nie przynosi odpowiednich dochodów, to ją zamkniesz, ale przynajmniej będziesz miała jakieś doświadczenie, co będzie pomocne przy szukaniu pracy w biurze rachunkowym. Odpowiedz Link Zgłoś
lena.113 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:57 trudna sytuacja Masz 42 lata,18 lat do emerytury...za 35lat ,kiedy przestaniesz wozić dzieci na piłkę albo angielski, gdy zerkna na Twoje CV to jedynie zdziwienie,gdzie ta kobieta się uchowała... No i kwestia emerytury,pozostaje albo urodzić czwarte i wozić dalej i minimalna w kieszeni albo wziac się w garść... Ja osobiście bym niestety zrezygnowala z zajęć dodatkowych, próbowałabym ogarnac coś zdalnie albo w mniejszym zakresie korepetytor by przyjechal do domu jeżeli to języki.. Twoja sytuacja gdyby mężowi odbiło byłaby dramatyczna,znam niestety takie sytuacje... Starsze dzieci same wracają ze szkoły, ty szukasz jakiejkolwiek pracy. Mając jakimkolwiek jesteś na rynku pracy,wracasz do gry... Poszukałabym sklep,nie wiem jakas pobliska galeria ,cv,odzieżowe,wiek 40 lat będzie atutem w firmach z odzieżą dla pan w tym wieku,po kilku latach mozesz awansować... Lub własna działalność sa dotacje z UP ,Unii, choć teraz w pandemii polecam etat. Jakie to wykształcenie?da się zrobić kurs pedagogiczny i uczyć w szkole?tutaj godziny by się zgrały,a zwalniają się etaty... Odpowiedz Link Zgłoś
lena.113 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:09 Juz 20 zmarnowała lepszy kurs niż seriale... Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:08 Zmarnowała? Co to za teksty?? Urodziła i wychowała dzieci. Jedno jest jeszcze całkiem małe. Odpowiedz Link Zgłoś
lena.113 Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:27 W sensie zawodowym zmarnowała,ja tez urodziłam i wychowuje dwójkę dzieci,w tym jedno jeszcze małe,i ani jednego miesiąca nie bylam bez pracy,owszem 2 lata mialam opiekunke do młodszej,potem przedszkole i tez pierwszy rok b chorowała,brałam L4 ,trudno.. Nikt nie uwaza mnie za bohatera...moje siostry tez ,jedna ma trójkę w bardzo podobnym wieku,tez pracuje i swobodnie ogarnia prace,dom i dzieci Moja mama miała czwórkę i pracowala caly czas i teraz ma emeryturę i tez dorabia Kwestia tego czy się chce Autorka tak zorganizowane ma życie ze ,,sie nie da,, Można je tak zorganizować ze sie da... Wiec tak ,zmarnowała,rozumiem przerwy rok,dwa...ale 15 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:39 Ludzie, którzy pracują też nie są bohaterami, chyba, że w swoim domu Odpowiedz Link Zgłoś
lena.113 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:47 Właśnie to napisalam ze to norma i większość kobiet które znam i pracuje i wychowuje dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
zazou1980 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:03 Moze zacznij od wlasnego biznesiku, ktory pozwoli ci sie czyms zajac. Mozesz cos sprzedawac w necie, stare rzeczy, ciuchy, zabawki. To zawsze jakas dodatkowa kasa niskim nakladem pracy. Albo rozwozic jedzenie, jakis uber eats, skoro Pakistanczykom i Ukraincom sie oplaca jechac tu do nas i to robic, to tobie pewnie tez bedzie. Ewentualnie mozesz jezdzic uberem i wozic ludzi w pasujacych ci godzinach... Odpowiedz Link Zgłoś
alina460 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:08 Uber lub sprzątanie to chyba najlepsze pomysły. Szkoda, że nie chcesz zajmować się dziećmi, bo teraz jest popyt na opiekunki w przedszkolach, zwłaszcza w godzinach południowych. A może porozmawiaj o pracy w najbliższym supermarkecie? Odpowiedz Link Zgłoś
maslova Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:50 > Szkoda, że nie chcesz zajmować się dziećmi, bo teraz jest popyt na opiekunki w przedszkolach, zwłaszcza w godzinach południowych Dodam, że jest również duże zapotrzebowanie na opiekunki w żłobku. I nie jest tu nawet konieczne wyższe wykształcenie, wystarczy kurs opiekuna, trwa kilka tygodni. Odpowiedz Link Zgłoś
maslova Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:52 > A może porozmawiaj o pracy w najbliższym supermarkecie? Też o tym pomyślałam. Przecież często w supermarketach potrzebują osób na niepełny etat. Dodatkowo można pracować np. w soboty, kiedy niema konieczności rozwożenia dzieci + mąż może ogarnąć sprawy domowe Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:07 Ale przed nią 20 lat pracy, jak siądzie na kasie to tam utknie. Odpowiedz Link Zgłoś
maslova Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:51 Może utknie na kasie, może awansuje. Tak czy siak lepsze to od nicnierobienia. Odpowiedz Link Zgłoś
palacinka2020 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:07 Po pierwsze, skoro zdecydowaliscie sie na model rodziny, w ktorym ty przez 16 lat zajmowalas sie dziecmi, a on pracowal, to niech ten maz zmieni prace na jakas lepsza. Stabilniejsza, gdzie ludzie nie wylatuja z powodu L4, albo lepiej platna. Po drugie zastanow sie dobrze, co chcesz znalezc: jakakolwiek prace (i tam juz utkwic), czy jednak cos z perspektywami. Masz 40 lat czyli przed toba kolejnych 20 (!!) lat zycia zawodowego. Z prac niewymagajacych np.: - opiekunka w zlobku (w przeciwienstwoe do przedszkola, nie trzeba miec tam kwalifikacji) - sprzatanie po domach - pieczenie ciast/pierogow i ich sprzedaz - recepcja Z takich nieco bardziej wymagajacych: - poducz sie tej rachunkowosci i idz na staz, platny choc te kilkset zlotych (nie na darmowy, darmowe to sciema) - jest duzo zapotrzebowanie na psychologow dzieciecyh, specjalistow od roznych zaburzen, moze w tym kierunku? - praca w call center, w centrum obslugi klienta (dosc elastyczne zajecie) Odpowiedz Link Zgłoś
alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:14 palacinka2020 napisała: > Z prac niewymagajacych np.: > - opiekunka w zlobku (w przeciwienstwoe do przedszkola, nie trzeba miec tam kwalifikacji) że co? Odpowiedz Link Zgłoś
dolcenera Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:49 prac niewymagajacych np.: - opiekunka w zlobku (w przeciwienstwoe do przedszkola, nie trzeba miec tam kwalifikacji) Niewymagająca ? Peron ci odjechał ? Zajmowałaś się kiedyś kilkoma niemowlakami naraz czy masz obraz żłobka z lat 80 poprzedniego wieku ? Matki bliźniaków ledwo wyrabiają na zakrętach, a w żłobkach opiekunki to jak z pięcioraczkami. Odpowiedz Link Zgłoś
palacinka2020 Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:00 Niewymagajaca w senie- nie wymaga studiow pedagogicznych. Dobrze wiem jak wygladaja zlobki. Akurat posylalam do prywatnych, bylo 3-4 dzieci na opiekunke a i tak nie wyrabialy w czasie posilkow. Ale prace tam bylo dostac bardzo latwo. Odpowiedz Link Zgłoś
dolcenera Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:12 Wiem, ze teraz są jakieś przyspieszone kursy z praktykami, ale normalnie kadry żłobkowe to jednak osoby posiadające wykształcenie kierunkowe, z gov.pl 2. Personel żłobka lub klubu dziecięcego a) Dyrektor żłobka i osoba kierująca pracą klubu dziecięcego Pracą żłobka kieruje dyrektor, którym może być osoba posiadająca: 1) wykształcenie wyższe i co najmniej 3 lata doświadczenia w pracy z dziećmi; 2) wykształcenie średnie lub średnie branżowe oraz 5 lat doświadczenia w pracy z dziećmi. Osobą kierującą pracą w klubie dziecięcym może być osoba posiadająca kwalifikacje opiekuna w żłobku lub klubie dziecięcym, które są wymienione poniżej. b) Opiekun w żłobku lub klubie dziecięcym Opiekunem w żłobku lub klubie dziecięcym może być osoba (wymogi z art. 16 ust. 1 ustawy o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3): 1) posiadająca kwalifikacje: pielęgniarki, położnej, opiekunki dziecięcej, nauczyciela wychowania przedszkolnego, nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej lub pedagoga opiekuńczo-wychowawczego, pedagoga społeczno-wychowawczego, pedagoga wczesnej edukacji, terapeuty pedagogicznego lub 2) która ukończyła studia lub studia podyplomowe na kierunku lub specjalności: wczesne wspomaganie rozwoju, wspomaganie rozwoju dzieci w ramach pomocy psychologiczno-pedagogicznej w żłobkach i przedszkolach, edukacja prorozwojowa, pedagogika małego dziecka, psychologia dziecięca, psychologia wspierania rozwoju i kształcenia lub psychologia wychowawcza. Odpowiedz Link Zgłoś
ninanos Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:25 W złobkach publicznych są tez pomoce, które nie muszą mieć specjalnego wykształcenia, sprzątają, przebierają dzieci, roznoszą posiłki, ale wymagane jest serce do dzieci. Mój młodszy miał taką panią do pomocy, że wszystkie dzieci ją kochały, każde wytuliła, powygłupiała się, młody aż piszczał jak zrobiła głupią minkę. Odpowiedz Link Zgłoś
palacinka2020 Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:34 Doczytaj te ustawe dalej: sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/opieka-nad-dziecmi-w-wieku-do-lat-3-17688988/art-16 "2. Opiekunem w żłobku lub klubie dziecięcym może być także osoba, która odbyła nie wcześniej niż 2 lata przed podjęciem zatrudnienia jako opiekun szkolenie z udzielania dziecku pierwszej pomocy oraz posiada co najmniej wykształcenie: (...) 2) średnie lub średnie branżowe oraz: (...) b) przed zatrudnieniem jako opiekun w żłobku lub w klubie dziecięcym odbyła 280-godzinne szkolenie, z czego co najmniej 80 godzin w formie zajęć praktycznych, polegających na sprawowaniu opieki nad dzieckiem pod kierunkiem opiekuna, o którym mowa w ust. 1." ergo: wymagane jest wyksztalcenie srednie i 280h szkolenia. W zlobku do ktorego posylalam corke tylko jedna "glowna" nauczycielka miala wyksztalcenie pedagogiczne, reszta po prostu lubila dzieci i odbyla kurs. Byc moze w malych miejscowosciach na wschodzie, gdzie trudno o prace, dziewczyny po studiach chetnie sie jej podejmuja. W Warszawie tak nie jest- trudno znalezc kogos po pedagogice gdy place sie 2 tys zl. Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:39 doczytajcie: autorka nie chce zajmować się cudzymi bachorami, a ni staruszkami, czy niepełnosprawnymi, Odpowiedz Link Zgłoś
palacinka2020 Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:42 Wrecz przeciwnie, chciala sie najac do pomocy w przedszkolu. Tylko upiera sie przy tej pracy 9-14 i duzej liczbie zwolnien, wiec z takim nastawieniem nikt jej nie zatrudni. Odpowiedz Link Zgłoś
dolcenera Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:42 Doczytałam, dlatego pisałam,ze wiem ze teraz są jakieś kursy. Moje dzieci nie są żłobkowe, ale kadry żłobków, które znam ( Polska zachodnia, miasto wojewódzkie) to w większości dziewczyny z różnymi magistrami, akurat niekoniecznie lubiące dzieci ( niestety). Autorkę kierowałabym w stronę dyrekcji żłobka / zarządzania zasobami. W każdym razie założenie, ze opiekun w żłobku to praca „niewymagająca” kierunkowego wykształcenia jest błędne, wymaga znajomosci etapów rozwoju dzieci i jest pierwszym miejscem gdzie wyłapywane są nieprawidłowości, ale jeżeli placówka nie może znaleźć nikogo odpowiednio wykształconego, to bierze co jest oczywiście, Odpowiedz Link Zgłoś
ninanos Re: W czarnej d* 12.09.20, 22:07 To ja Ci powiem tak w publicznym żłobku mojego synka, od września juz przedszkolaka w normalnej grupie były 4 panie, dwie po studiach opiekunki i dwie pomoce, u synka byla w grupie jeszcze dodatkowa pani, bo to grupa integracyjna była, więc oni mieli super warunki, bo na każdą panią przypadało 5ro dzieci w szczycie. Opiekunki to były panie które właśnie prowadziły zajęcia dla dzieci, śpiewały, czytały, ale też układały do snu i pomagały przy jedzeniu, rozmawiały z rodzicami, organizowały rytmiki, ćwiczenia, uczyły. Pomoce ogarniały sprzątanie, przebieranie, pranie pobrudzonych gaci, rozdawanie i sprzątanie po posiłkach, pomoc przy posiłkach, rozkładanie i składanie leżaczków. Ale też w razie potrzeby kazda z nich te czynności mogła przejmować. Praca w żłobku jest wymagająca i wyczerpująca, ale jak ktoś lubi dzieci to sprawia przyjemność. Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:08 To może w Uberze? Lubisz jeździć, pory pracy wybierasz kiedy chcesz. Odpowiedz Link Zgłoś
clk Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:10 Niestety ci nie pomogę ale kibicuje ci z całego serca. Mam nadzieję że znajdziesz pracę nawet na kilka godzin dziennie. Moja matka, była w takiej samej sytuacji jak ty, I w końcu nigdy do tej pracy nie poszła bo przecież nie, za mało, etc. I do dzisiaj żałuje. Trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:25 Nie napisalas jakie masz formalne wyksztalcenie. Poza tym gdzie mieszkasz bo jesli daleko od duzego miasta to moze byc slabo ( nawet nie chodzi o dojazdy tylko oferty ) . Z postu sadzac szukasz pracy nie z powodu pieniedzy tylko checi wyjscia gdzies miedzy ludzi. To moze sprobuj najpierw jakis wolontariatow ? Jakies fundacje, organizacje ? Wyjdziesz z domu, bedziesz miala cokolwiek do wpisania w CV i to niekoniecznie 8h dziennie. Tylko opcje takich wolonariatow tez chyba zaleza od tego co potencjalnie mozesz robic, no i na tzw prowincji takich mozliwosci tez pewnie nie za wiele. Odpowiedz Link Zgłoś
ninanos Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:27 Nie szukaj tylko na połowę etatu, a na cały. Jak młody będzie chory to opiekunka, może nawet oddasz jej wszystko co zarobisz, ale potraktuj to jako wkład w twoją przyszłość, naprawdę takie rozwiązanie funkcjonuje w wielu domach. Może zacznij od stażu, przyucz się, poobsarwuj jak to działa, chłoń wiedzę. U nas kiedyś była ponad 50 letnia stażystka w księgowości, nauczyła się obycia zawodowego, potem przeszła do innej firmy i wklepywała faktury, obsługiwała pocztę, a pani maturę tylko miała, dopiła tak do emerytury i szef bardzo ją chwalił. Odpowiedz Link Zgłoś
szafireczek Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:41 Dziwnie piszesz, wybrałaś model życia przy mężu, a teraz narzekasz? Jeśli tak podchodzisz do umów, to niewykluczone, że w pracy też się zaczniesz "dusić i umierać ". Poza tym, przy wlasnych dzieciach miewasz takie stany? Przy 4.latku? Wykonujesz domowe prace, nie masz żadnych zainteresowan, poza serialami i narzekasz. Jeśli rzeczywiście jesteś psychologiem, to jak oceniasz takie podejście do rodziny i zobowiązań, których się podjelas i gdzie w tym wszystkim jest mąż, jak się zapatruje na te problemy? Dziwne też jest zapelnianie czasu serialami przy wymienionym wykształceniu, tak bardzo szerokim..., no i żadnych aktywności wspólnych, nawet z takim maluchem... A i mimo ekonomii, oryginalne te wyliczenia - skoro aż 5 h w aucie dziennie, mało z tej doby zostaje na resztę...a jak jeszcze doliczy się pranie, sprzątanie i gotowanie dla 5.osobowej rodziny, nie wspominając o byciu po prostu razem ....to pewnie nie dosypiasz....to nie są predyspozycje w kierunku dodatkowych zajęć zarobkowych. Odpowiedz Link Zgłoś
nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:57 Czy wkleić Ci plan moich dni w tygodniu? Wstaję w tygodniu około 5:15-5:30 żeby ogarnąć poranki, dowożenie, pewne rzeczy mam przygotowane już poprzedniego dnia wieczorem. Sprawnie robię pracę domowe, logistykę domową mam ogarniętą bardzo. W idealnym układzie mam czas między 9 a 14, natomiast jeśli miałabym jeszcze w inne miejsce dojeżdżać do pracy to ten czas mi się skróci. Niezależnie od tego czy się tak czy inaczej umawiałam z mężem, co mną kierowało, jak bardzo byłam głupia/naiwna/jakaśtam to dzisiaj mam prawo do moich uczuć. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:01 A małżonek w domu i przy dzieciach robi co? Odpowiedz Link Zgłoś
ninanos Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:11 Ona ma dwoje dzieci już duzych i tylko jednego malucha. Sorry, ale matka i jej rozwój nie mogą być mniej ważne niż rozwój dzieci. Jesli szkoła jest w pobliżu, a ona wozi dzieciaki, potem zajęcia dodatkowe i robi jako taksówka to trzeba powiedzieć dość. Starszaki do szkoły w pobliżu, zajęcia dodatkowe na miejscu zorganizować/w szkole, a matka do pracy, bo się psychicznie zamęczy. Za 10 lat może być jeszcze bardziej w czarnej d.pie, bo będzie starsza, albo może przez te 10 lat zdobyć jakieś doświadczenie zawodowe. Odpowiedz Link Zgłoś
szafireczek Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:24 Ale o jakim rozwoju Ty mówisz, skoro autorka sam pisze, że przez te lata nie interesowała się obszarami z zakresu wymienionych studiów...jedyna wzmianka dotyczy seriali. Nawet językowo regres. Raczej nie są to symptomy samorozwoju. Poza tym, problemem chyba jest dziecko najmłodsze - nieplanowane...ono już nie może liczyć na to samo, co starszaki. Odpowiedz Link Zgłoś
ninanos Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:31 Alez ona ma 42 lata, głupia nie jest, studia skończyła, gdzieś tam pracowała, pewnie od razu pracy marzeń nie dostanie, pewnie może liczyć na jakiś staż, albo pomoc przy księgowej, ale za 10 lat będzie w innym punkcie niż teraz jak coś zrobi. Dziecko najmłodsze może mieć mamę bez depresji, starsze rodzeństwo które odbierze ze świetlicy, może nie będzie musiało gnać na zajęcia dodatkowe i spędzać długich godzin w samochodzie, a bedzie mogło pobawić się na podwórku, pograć w piłkę z kolegami, a do pobliskiej szkoły chodzić na jakiś sks. Nie wiem czy młodszy miałby być z tego względu poszkodowany. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:38 Starszego rodzeństwa nie mieszałabym w wybory rodziców. Chcieli mieszkać poza miastem z rodziną w wersji amerykańskich lat 50-tych, niech rozwiązują problemy logistyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
ninanos Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:47 A dlaczego nie? czy starszakom ubędzie jak odbiorą młodszego ze świetlicy i zaopiekują się nim godzinę czy dwie do czasu przyjścia matki z pracy? Czy obecne nastolatki nic nie mogą pomóc, tylko wymagać? Moja matka była w podobnej do autorki sytuacji zawodowej, z tym że nie mogła podjąć pracy po urodzeniu młodszej siostry przez 8 lat bo wymagała opieki, jak sytuacja zdrowotna się uspokoiła to poszła do pracy. Ja odbierałam po skończonych zajęciach w liceum siostrę ze świetlicy, młoda się bawiła, a ja odrabiała lekcję.uczyłam się. &-8 latek nie wymaga już takiej uwagi. Żadnej pretensji nie mam, była to pomoc w rodzinie i raczej pamiętam to pozytywnie, nigdy to żaden problem dla mnie nie był. Odpowiedz Link Zgłoś
waleria_s Re: W czarnej d* 13.09.20, 06:33 triss_merigold6 napisała: > Starszego rodzeństwa nie mieszałabym w wybory rodziców. Chcieli mieszkać poza m > iastem z rodziną w wersji amerykańskich lat 50-tych, niech rozwiązują problemy > logistyczne. Ja dodam coś jeszcze do tego, co napisała Triss. Autorka wątku i jej mąż muszą po prostu brać odpowiedzialność za swoje wybory. Jak mieszka się na tzw. 'zapupiu', bez zbiorkomu, są dwa wyjścia- starsze dzieci mają szkołę i zajęcia na miejscu lub następuje przeprowadzka. Trudno, to jest konsekwencja pewnej decyzji, nie mieszka się w mieście, a wręcz w dziurze=kiepskie szkoły, uboga oferta zajęć pozalekcyjnych. To raz, a dwa- te starsze dzieci NA PEWNO nie są jedynymi we wsi, które uczęszczają do oddalonej szkoły i mają zajęcia pozalekcyjne. I jakoś ich rodzice pracują. Ja tu jednak wyczuwam szukanie wymówek i syndrom 'nie da się'. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:36 No to autorka wzięła odpowiedzialność i nie pozwala na to, by dzieci coś traciły z powodu braku komunikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
szafireczek Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:11 Ale, co uczucia mają do poszukiwania pracy? Po prostu Twoja historia jest niespojna i piszesz niezbyt konsekwentnie, bo w kolejnych uzupelnieniach wychodzą kolejne problemy -"głupia, naiwna" tak oceniasz motyw pozostania w domu po urodzeniu dzieci? Chyba terapia nie skończyła się satysfakcjonujaco...skoro Twój cały pomysł to jak na razie seriale. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:16 Autorka ma prawdopodobnie depresję. Nie wiem po co dodatkowo ją dobijasz. Depresję, bo cały zapieprz, który ma w domu paniusie przy kompach nazywają pasożytowaniem. Utarło się w społeczeństwie, że lepiej wycierać nosy dzieciom w żłobku niż własnemu. No to potem są takie, a nie inne skutki. Mnóstwo wartościowych kobiet czuje się nikim, bo przecież NIC nie robią całymi dniami, a paniusie przy kompach je tylko w tym utwierdzają. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:24 Oczywiście, bo tylko garkotłuki czy - w wersji bardziej eleganckiej - żony ze Stepford, mają dzieci, ogrodki i zwierzęta, robią zakupy, gotują, sprzątają, ogarniają zajęcia dodatkowe. Paniusie przy kompach to co do jednej bezdzietne singielki. Cóż, panie nie robią nic, czego nie robiłyby pracujące, nie widzę powodu do uwznioślania gotowania zupy czy układania ciuchów w szafach. Odpowiedz Link Zgłoś
lena.113 Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:37 Dokładnie, zupe gotuje przed wyjściem do pracy,a układam i prasuje po,zakupy robie w trakcie lib w drodze Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:00 Bardzo słuszna uwaga. Te przy kompach czy w biedronkach, które mają dzieci, to zimne suki, karierowiczki. Odpowiedz Link Zgłoś
agrypina6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:49 Pade, te paniusie przy kompach łącza wychowywanie dzieci, prace w domu i pracę zawodowa. Nie ma powodu żeby pani, która całe życie siedzi w domu bić brawa, bo dzieci wychowuje. Ja np. łączę pracę zawodowa, wychowywanie dziecka i jeszcze ostatnie kilka lat podnosiłam kwalifikacje zawodowe. Do tego mieszka z nami babcia 90+. Wszystko można zorganizować jeśli się chce. Ale trudno po 40, kiedy czale życie nie można się ogarnąć i zacząć pracować. No trochę późno. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:51 A kto tu pisze o brawach??? Ja protestuję przeciwko pogardzie, która bije z co poniektórych postów. Aha, wszystko można jak się chce. To ja już nie mam pytań. Odpowiedz Link Zgłoś
agrypina6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:55 Wszystko nie, ale bardzo dużo. Nie widzę nigdzie pogardy, raczej realizm. Odpowiedz Link Zgłoś
agrypina6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:56 A najlepiej użalać się nad sobą i tylko mówić, że się nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:35 A ja widzę. Za to nie widzę użalania się nad sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
norra.a Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:08 pade napisała: > Autorka ma prawdopodobnie depresję. Nie wiem po co dodatkowo ją dobijasz. > Depresję, bo cały zapieprz, który ma w domu paniusie przy kompach nazywają paso > żytowaniem. A nazywanie mam pracujących "paniusiami przy kompach" nie jest dobijaniem tych drugich? Też mam troje dzieci i nie wypadłam z rynku pracy nawet na jeden dzień, kosztem rozłąki z dziećmi, pracą po nocach a czasem w święta i byciem nie na bieżąco z serialami. Za to się nie muszę martwić co jak mnie mąż zostawi, albo skąd wezmę środki na emeryturze, za darmo mi to jednak nie przyszło. Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:16 Ona czasu nie cofnie, musi myśleć o przyszłości. W tym wieku wcale nie tak mało ludzi się przebranżowia zupełnie, z wyboru lub przymuszonych okolicznościami. Ona ma ten komfort, że nie musi od razu zarabiać. Odpowiedz Link Zgłoś
nocnamagia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:20 Owszem, ale z drugiej strony ma tylko 2 lata okresu składkowego do emerytury. Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:27 Dlatego musi się przygotować na późniejszą emeryturę i pod tym kontem wybierać nowy zawód. Zresztą na emeryturę i pracujący nie powinni za mocno liczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
nocnamagia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:32 Pracująca kobieta po 20 latach pracy ma zagwarantowaną minimalną emeryturę, więc przynajmniej na chleb wystarczy. Przy krotszym okresie pracy nalicza się tyle, ile wychodzi ze składek, czyli u autorki jakieś grosze. Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:36 Według obecnych przepisów, jakie będą za 20 lat nikt nie wie. Może się okazać, że będziemy pracować do 70 (bardzo prawdopodobne) albo wszyscy niezależnie od stażu dostawać minimalną. Odpowiedz Link Zgłoś
nocnamagia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:40 Żaden rząd nie zaryzykuje takich radykalnych zmian dla osób już pracujących i odkladajacych składki. Poprzednia reforma też wchodziła stopniowo. Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:45 Jak w budżecie będą pustki to żaden rząd nie wyczaruje pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:50 Jak w budżecie będą pustki, tym bardziej żadne świadczenia nie będą przysługiwały ludziom, którzy nie odprowadzali żadnych składek. Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:58 Zależy kto będzie rządził, już teraz niektórzy przebąkują o takich rozwiązaniach. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:34 Tym bardziej nie powinni na nią liczyć bezrobotni przez całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
norra.a Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:21 mia_mia napisał(a): > Ona czasu nie cofnie, musi myśleć o przyszłości. W tym wieku wcale nie tak mało > ludzi się przebranżowia zupełnie, z wyboru lub przymuszonych okolicznościami. > Ona ma ten komfort, że nie musi od razu zarabiać. To jest tak jak w wątku o wadze "dlaczego się niektórym nie świeci czerwone światełko jak przekroczą BMI 25", tutaj też światełko się zapala bardzo późno, bo przecież trzecie dziecko się pojawiło jak starsze miały już około 9-10, więc pani wcześniej też mogła już jakąś aktywność zawodową podjąć. Czasu nie cofnie, ale w końcu coś trzeba zacząć robić, bo łatwiej nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:25 O tym pisałam, tylko nie łapać się sprzątania czy malarstwa pokojowego, bo to nie jest praca na 20 lat. Przy takiej przerwie, rok czy dwa szykowania się do powrotu już różnicy dużej nie zrobi. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:34 Paniusie przy kompach to odwet za garkotłuki i kury domowe. Skoro już muszą lecieć epitety, to niech będzie jakaś równowaga. Odpowiedz Link Zgłoś
szafireczek Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:25 Diagnoza z depresją - zdecydowanie nietrafiona. Wątek ma już blisko 800 wpisów, i Autorka - jak na osobę z diagnozowaną forumowo "prawdopodobnie" depresją nieźle sobie radzi Pisze ładną polszczyzną, pełnymi zdaniami i sprawnie ripostuje...Niejedna Forumowiczka mogłaby się nauczyć, zamiast projektować tezy, aby potem samej z nimi polemizować przy dzwiękach marsza triumfalnego). Ad Autorki - autentycznie - pisz, jak najwięcej - masz talent i fantazję i serio za to płacą, możesz być też animatorką ruchu na forum - lepsza myszka w dłoni, niż mop z najszlachetniejszego surowca Odpowiedz Link Zgłoś
bistian Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:55 szafireczek napisała: > Diagnoza z depresją - zdecydowanie nietrafiona. Wątek ma już blisko 800 wpisów, > i Autorka - jak na osobę z diagnozowaną forumowo "prawdopodobnie" depresją nie > źle sobie radzi Pisze ładną polszczyzną, pełnymi zdaniami i sprawnie ripostu > je...Niejedna Forumowiczka mogłaby się nauczyć, zamiast projektować tezy, aby p > otem samej z nimi polemizować przy dzwiękach marsza triumfalnego). > Też to zauważyłem już dwa dni temu. Wiem, jak funkcjonują ludzie w depresji, więc moje podpowiedzi również szły w tym kierunku, ale się zdziwiłem, że nie widzę objawów. Ale ludzie w takiej sytuacji są, to nie są rzadkie przypadki. Mąż też ma wtedy dylemat. Mógłby odpuścić, szukać innej pracy, pewno dochód rodziny zmniejszyłby się o połowę, a nie miałby żadnej gwarancji, że żona coś wydzierga z czasem, czy tylko będzie się żalić. To są trudne decyzje, dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 18:05 Na forum jest kilka osób, które twierdzą, ze mają depresję i wyobraźcie sobie, że piszą poprawną polszczyzną! Ba, nawet zdarza im się żartować. Odpowiedz Link Zgłoś
trampki-w-kwiatki Re: W czarnej d* 15.09.20, 20:41 Ja podczas okresów depresji mam bardzo wyostrzony humor. Więc żartowanie to żaden znak, że wszystko jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
tapatik Re: W czarnej d* 16.09.20, 18:11 To osoby z depresją piszą niepoprawną polszczyzną? Odpowiedz Link Zgłoś
brenya78 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:44 Nie rozumiem jak to mozliwe, ze zajecia dodatkowe dzieci sa wazniejsze niz Twoja praca zawodowa, czy cokolwiek TWOJEGO, chocby to byl kurs lepienia garnkow. Naprawde jestes psychologiem I tak sobie dalas wejsc na glowe I dalas sie ustawic w pozycji najmniej waznego czlonka rodziny? Tu chyba potrzebny jest... psycholog... Odpowiedz Link Zgłoś
jeste_m_sobie Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:45 Opieka nad dzieckiem w razie choroby to nie jest tylko Twój problem, ale problem Twój i męża. Bo dziecko ma dwoje rodziców. Co mąż proponuje? Rozmawialiście w ogóle o tym? Jaki jest jego stosunek do Twojego powrotu na rynek pracy? Czy może nie chcesz mu zawracać głowy? Mogę się mylić, ale takie wrażenie odnoszę z Twoich wpisów. Otóż nie da się tego zrobić tak, żeby mąż nie zauważył i nie odczuł, gdy żona wraca do pracy. No sorry. Jesteście rodziną, gdyby u niego coś ważnego się zmieniło w życiu zawodowym, czy Ty oczekiwałabyś, że nie będzie miało na Ciebie żadnego wpływu? Czy wspierałabyś go? W jaki sposób on wspiera ciebie? Dlaczego tylko Ty masz wymyślać rozwiązania? Jeśli zachorujesz na ciężką depresję i wylądujesz na kilka miesięcy w szpitalu, mąż będzie musial całkiem sam ogarnąć troje dzieci, ich choroby, zajęcia dodatkowe i wszystko inne. Odpowiedz Link Zgłoś
nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:10 Rozmawiałam z mężem już nawet nie wiem ile razy. On odmawia brania opieki na chore dziecko, boi się zwolnienia z pracy. Rozumiem go. W jego firmie wyrzucają osoby które biorą L4/opieki. W zeszłym roku miał złamaną nogę, nie wziął nawet dnia wolnego na to, woziłam go i odbierałam z pracy przez 8 tygodni (6 tygodni nosił ortezę a potem jeszcze przez dwa oszczędzał tą nogę więc z nim jeździłam). Jeśli go zwolnią z pracy to cała nasza rodzina będzie w czarnej d*, nie tylko ja. Ja jestem ekonomicznie zależna od męża, jak znajdę pracę to za minimalną stawkę, mąż zarabia wielokrotnie więcej. Z tego co czytam i jak to widzę po moich i innych postach to główne problemy to są częste choroby najmłodszego (na to nie mamy wpływu, robię co mogę) i koszmarne dojazdowo miejsce zamieszkania. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:16 Tak, macie koszmarne dojazdowo miejsce zamieszkania. Rozważcie przeprowadzkę w miejsce lepiej skomunikowane, kosztem mitycznej kawki na tarasie i rzekomego świeżego powietrza. Dzieci w przedszkolu chorują, to norma, innym też chorowały i będą chorować, więc się nad sobą tak nie pochylaj. Odpowiedz Link Zgłoś
ninanos Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:19 Masz wybór, tylko każde z was może coś poświęcić. I o ile jestem w stanie zrozumieć, że mąż boi sie brac zwolnienia, bo na jego barkach spoczywa byt waszej rodziny, to nie rozumiem jak zajęcia dodatkowe dzieci mogą być ważniejsze od twojej pracy? Co do najmłodszego, będzie to drugi rok przedszkola, może wcale te choroby już nie będą takie częste, niemniej jakbym coś znalazła to szukałabym dorywczej opiekunki do chorego dziecka. Ja taką miałam przy pierwszym, bo tez mąż nie mógł sobie pozwolić na zwolnienia, a młody chorował przez pierwsze pół roku żłobka non stop. Da sie to wszystko jakoś zgrać, tylko każde z was musi iść na ustępstwa. Nie mozesz ciągle ustawiać się w pozycji najmniej ważnej, obsługującej wszystkich dookoła. Masz dwoje nastolatków, którzy też mogą pomóc przy opiece nad młodszym po szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
jeste_m_sobie Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:38 No OK, mąż nie chce brać zwolnień, ale co proponuje w zamian? Czy nic nie proponuje i uważa, że ty masz coś wymyślić, bo ty chcesz iść do pracy? Nie chodzi mi o to, by krytykować męża, pewnie takie jego zachowanie wynika z tego, jak się do tej pory układały stosunki rodzinne. Ty je współtworzysz. To, że nie masz pracy, to nie jest Twój jedyny problem. Sorry, że tak prosto z mostu. Jesteś psychologiem, spójrz na to uważnie. Czy jesteś gotowa przystąpić do przebudowy sytuacji rodzinnej? Bo twoje pójście do pracy na pewno to spowoduje. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:18 jeste_m_sobie napisał(a): > No OK, mąż nie chce brać zwolnień, ale co proponuje w zamian? Czy nic nie propo > nuje i uważa, że ty masz coś wymyślić, bo ty chcesz iść do pracy? Nie chodzi mi > o to, by krytykować męża, pewnie takie jego zachowanie wynika z tego, jak się > do tej pory układały stosunki rodzinne. Ty je współtworzysz. To, że nie masz pr > acy, to nie jest Twój jedyny problem. Sorry, że tak prosto z mostu. Jesteś psyc > hologiem, spójrz na to uważnie. Czy jesteś gotowa przystąpić do przebudowy sytu > acji rodzinnej? Bo twoje pójście do pracy na pewno to spowoduje. 10/10 Wreszcie ktoś się skupił na prawdziwym problemie. Odpowiedz Link Zgłoś
palacinka2020 Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:39 Szczerze? jak go zwolnia to znajdzie nowa prace i tyle. Ludzie w korporacjach rotuja czesto miedzy nimi, naprawde nie jest trudno znalezc kolejna firme gdy juz sie wpadnie w te trybiki. Odpowiedz Link Zgłoś
novembre Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:39 Przeczekaj. Młody za chwilę już nie będzie tyle chorował, będzie lepiej. Wykorzystaj ten czas na odświeżenie tego, co chcesz robić, jeśli wrócić do księgowości, to może jakiś kurs online albo jakaś szkoła w weekendy? Jeśli psychologia, to też weekendy by Ci pasowały. Albo praca w sklepach/na promocjach w weekendy, w centrach handlowych, chociaż teraz przy wirusie to pewnie nie jest za zielono. Te weekendy wydają mi się tu szansą dla Ciebie. Czy w podstawówce, do której pójdzie najmłodszy, jest świetlica? Wiem, że to dopiero za 2-3 lata, ale planuj. Szukaj jakiejkolwiek pracy i szukaj opieki nad najmłodszym póki co, nawet oddając opiekunce całą pensję lub jeszcze kawałek mężowskiej. Młody kiedyś z opiekunki wyrośnie, a doświadczenie na rynku pracy zostanie. Większym problemem są zajęcia dodatkowe starszych dzieci - może ktoś odwozi też swoje na te same zajęcia? I mógłby odpłatnie zgarniać Twoje? Albo taksówka? Wiem, to kosztuje. Ale jak dostaniesz pracę, to nie ma że tylko do 14, to się pewnie nie uda. Wykluczenie transportowe to bardzo duży problem, współczuję. Rozumiem Cię, że zdecydowałaś się na taki układ lata temu, z założenia miało być pewnie krócej, patrzyliście optymistycznie, potem sytuacja się skomplikowała, pojawiło się trzecie dziecko, Ty utknęłaś w domu jeszcze bardziej. Męża rozumiem, jego praca jest priorytetem, bo to on jest tym jedynym żywicielem rodziny, i niekoniecznie musi się do niego ustawiać kolejka rekruterów, żeby tylko zmienił pracę. Mogłabym się jeszcze tak długo wymądrzać, bo jestem w całkiem podobnej sytuacji, i do tego za granicą. Też się urządziłam w złotej klatce, mać. Co Ci powiem? Rób coś dla siebie. Idź biegać albo na rower wieczorem, a mąż niech ogarnie młode do spania i przeczyta książeczkę. Albo włącz jogę na yt. Zarezerwuj sobie w kalendarzu ten czas, oświadcz rodzinie "wychodzę na pilates", nawet jeśli to będzie zamknięcie się w pokoju, a nie klub osiedlowy, którego jak piszesz, nie masz. Odetnij sobie głowę chociaż na chwilę od rodziny i obowiązków. Odśwież język, jeśli tego wymaga, albo się go ucz. Doradca zawodowy albo może spotkanie z firmą rekrutującą? Poszukaj takich. I pomyśl o zagospodarowaniu weekendów, wtedy rodzinę przejmuje mąż, starsze dzieci też mogą najmłodszego ogarnąć, a Ty się rozejrzyj pod tym kątem. A większość rad ematek zlej ciepłym moczem. Szkoda nerwów. Życzę Ci powodzenia!! Odpowiedz Link Zgłoś
leni6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:45 Zastanów się przede wszystkim co chcesz robić, może pójdź do doradcy zawodowego, bo jedni realizują się w pracy biurowej, inni opiekujac się innymi ludźmi, inni jeszcze w innych zawodach, mając cel łatwiej będzie ustalić jaką ścieżką powinnaś iść. Jak chcesz iść do pracy biurowej to odśwież angielski, zaczynając od zmiana języka oglądanych seriali. Zrób sobie plan wieloletni, nie dostaniesz od razu wymarzonej pracy przy takich kwalifikacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
pierwszychleb Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:42 Wg mnie znajdz jakas prace, chocby sklep, kasa, wypakowywanie towaru, cokolwiek na poczatek. Rozejrzyj sie za jakims kursem z tego co chcialabys robic. Gdy siedzialam na bezrobociu po macierzynskim po kolejnym dziecku, robilam kursy kilkutygodniowe wieczorami dwa razy w tygodniu. Po ktoryms kursie znalazlam to co chcialabym robic przez kolejne lata i teraz robie szkole, porzadny program, perpektywy na zatrudnienie juz w trakcie. Oczywiscie na poczatku bede zarabiac malo ale wraz z wiekszym doswiadczeniem bedzie lepiej. Na realizacje planu dalam sobie 3-6 lat. Wszystko obgadane z mezem. A w tym co robie sa oferty na caly etat i ma pol etatu, to tez jeat plus. Moglabym w przyszlosci prowadzic swoja dzialalnosc rowniez. Najbardziej sie ciesze ze wiem czym sie chce zajmowac. Na twoim miejscu nie patrzylabym na dyplomy sprzed kilkunastu lat. Zacznij od nowa. Odpowiedz Link Zgłoś
waleria_s Re: W czarnej d* 13.09.20, 06:42 Wykształcenie i kursy 'od sasa do lasa' nie są korzystne w CV. Ok, autorka znajdzie kolejny fakultet/kurs, ale nadal będzie kobietą po 40 r.ż., która w życiu popracowała symbolicznie. Rekruter potrafi wyłapać pewne rzeczy w mig i 100 kursów, ale brak działania (jakiejkolwiek pracy) nie stworzy z autorki dobrej kandydatki. Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 07:07 Rekruterzy są w dużych firmach, są też małe, gdzie tylko trzeba przekonać do siebie właściciela. Odpowiedz Link Zgłoś
samawsnach Re: W czarnej d* 13.09.20, 09:01 "Wykształcenie i kursy 'od sasa do lasa' nie są korzystne w CV. Ok, autorka znajdzie kolejny fakultet/kurs, ale nadal będzie kobietą po 40 r.ż., która w życiu popracowała symbolicznie." Dlatego napisałam o doszkalaniu się w konkretnym kierunku. A szkolenia pedagogiczno/psychologiczne są tym kierunkiem, który da autorce możliwość pracy zgodnej z zainteresowaniami ( o ile studia skończyła zgodnie z zainteresowaniami) i -przede wszystkim - potrzebą ograniczonej ilości godzin. Wszystko jest możliwe i mocno mnie dziwią padające tu propozycje pracy jak dla pracownika niewykwalifikowanego. Daleka jestem od gloryfikowania wykształcenia wyższego, ale skoro już się je ma, trzeba korzystać, a nie szukać pracy jako pomocnik magazyniera, pomoc w domu opieki czy hydraulik Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 09:06 Przecież realnie jest niewykwalifikiwana. Te szkolenia to kolejne setki godzin, autorka wystarczająco dużo czasu już zmarnowała. Na 99% nie ma opłacanych żadnych składek. Odpowiedz Link Zgłoś
pierwszychleb Re: W czarnej d* 13.09.20, 09:50 Podejrzewam ze autorka malo co pamieta ze studiow. Ja bym zapomniala o dyplomach i szukala czegos innego. Np. Jakakolwiek praca i kursy chocby online. Trzeba zaczac myslec o czyms innym niz ogarnianie domu. Za trzy lata najstarsze beda pelnoletnie a najmlodsze bedzie mialo 7 lat. Wydaje mi sie ze ona nie chce robic wielkiej kariery Tylko miec jakiekolwiek zycie pracowe. Opcje to np fryzjerka, kosmetyczka, ksiegowosc/rachunkowosc, cos co da jej konkretna umiejetnosc w miare krotkim czasie. I w miare elastyczne godziny, choc 9-14 odpada. I oczywiscie na poczatku nie nastawialabym sie na zarobki, musi zdobyc doswiadczenie i np. pracowac na „opiekunke” dla najmlodszego. Odpowiedz Link Zgłoś
leann32 Re: W czarnej d* 12.09.20, 22:15 5h dziennie spedzasz w aucie? Zapisz sie do Ubera 🤪 Bedzie transport dla dzieci i robota 😁 Opisz szerzej, jak ma wygladac twoja praca skoro 4-5h dziennie jestes w aucie i zakladasz choroby dzieci i L4 w zwiazku z tym? Tak z punktu widzeni pracodawcy. Pomysl - jakbys to widziala? Odpowiedz Link Zgłoś
ggrruu Re: W czarnej d* 12.09.20, 22:24 A masz jakieś zdolności manualne? Może idź w kierunku usług kosmetycznych: paznokcie, rzęsy? To są elastyczne godziny, możesz też w weekendy pracować, jak mąż zostanie z dziećmi, na początek zawsze coś. Albo idź w kierunku pracy zdalnej. Jakieś usługi wirtualnej asystentki? Social media ogarniasz? W tym można zarabiać. Co w ogóle umiesz i lubisz? Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: W czarnej d* 12.09.20, 22:32 Daruj sobie te wszystkie sklepy i sprzatania, ktore Ci tu proponuja. To Ci nie wniesie nic. Tzn wniesie pieniadze, ktore i tak nie sa dla Ciebie w tej chwili super wazne i w pakiecie zmeczenie i frustracje i pogarszajace sie zdrowie. Masz do wyboru: 1. Zalapac sie na jakis wolontariat czy staz przy czyms, co lubisz, umiesz, chcialabys robic przez najblizsze kilkadziesiat lat. Jak robisz za darmo to i godziny pracy mozesz sobie wybierac, wiec i dzieci dasz rade ogarnac. W tej chwili w Twojej sytuacji doswiadczenie jest wazniejsze, niz pieniadze. Po roku czy dwoch bedziesz miala juz jakies doswiadczenie i mozesz zakonczyc te przygode i szukac regularnej pracy za przyzwoite pieniadze. 2. Jesli jest cos co naprawde lubisz i chcesz robic i jestes w tym dobra - zalozyc swoja firme. 3. Szukac pracy w jakichs firmach zwiazanych z ksiegowoscia lub psychologia w takich godzinach, jakich potrzebuje pracodawca. Pensje przeznaczysz na nianie w pierwszym roku - to nie tragedia i nie bedzie trwalo wiecznie. I nie sluchaj kocopalow, jak Ci to praca przy sprzataniu domow sasiadow rewelacyjnie poprawi samopoczucie. Sa ludzie, ktorzy potrzebuja na gwalt pieniedzy i musza to robic. Sa ludzie, dla ktorych to jest pulap ich mozliwosci, wiec jest to dla nich swietna praca. Dla calej reszty, jest to marnowanie zycia. Dla Ciebie miedzy innymi. Odpowiedz Link Zgłoś
grey_delphinum Re: W czarnej d* 12.09.20, 22:56 Napiszę coś bardzo niepopularnego... gdybym była w Twojej sytuacji, nie wybierałabym się do pracy. Rozumiem, ze to nie finanse ani postawa męża skłaniają Cię do tej decyzji - ta presja tkwi tylko w Twojej głowie. Skoro postanowiliście kiedyś, ze zostajesz w domu z dziećmi, to pewnie mąż zadbał o Twoją emeryturę (składki, prywatne ubezpieczenie itp.), więc tu też nie ma spiny. Moim zdaniem odpuść, bo będziesz się tylko szarpać - nie sądzę, byś znalazła pracę spełniającą Twoje warunki, a najwyraźniej nie masz zamiaru wywracać swego życia o 180 stopni. Odpowiedz Link Zgłoś
waleria_s Re: W czarnej d* 13.09.20, 07:12 Tak szczerze- myślę podobnie. W dodatku poważnym problem wydaje się tu być, że autorka mieszka na kompletnym wygwizdowie. Być może nawet bez biedronki itp., ze 2-3 sklepikami spożywczymi, gdzie od 40 lat pracuje jedna i ta sama pani. Może to taki klimat, więc jeśli przeprowadzka nie jest możliwa (czy w ogóle brana pod uwagę), a widoki na przyszłość zawodową to tylko długie dojazdy do galerii handlowej do sieciówki/sprzątać, to cóż... Szarpać się raczej nie warto, myślę też, że jednak kobiecie po 2 kierunkach i podyplomówkach taka najprostsza praca nie da satysfakcji i tylko sprowokuje pytania: Co poszło nie tak, czemu skończyłam w takim miejscu itp. Ponadto autorka w ogóle nie ma pomysłu na siebie, nie ma pojęcia, co ewentualnie mogłaby robić. Mam też myśl, że jak ma się 2 całkiem dobre kierunki niewykorzystane (plus podyplomówki), to czy kurs robiony na szybko coś realnie zmieni? Może problem istniał już wcześniej, może ten drugi kierunek i podyplomówki to było maskowanie problemu, że nie wie się, co chce robić, gdzie pracować? Dla takiego 'poczucia przydatności' pomyślałabym o pomocy osobom z otoczenia. Lubisz jeździć i robisz to dobrze, a w dodatku mieszkasz we wsi, gdzie kuleje transport? Taxi nie ma, pewnie dla wielu starszych osób jest koszmarem dojechać do lekarza, na większe zakupy. Może się po prostu ogłoś, ustal nie za wysoką opłatę za transport do okolicznych miejscowości. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:26 grey_delphinum napisał(a): > Napiszę coś bardzo niepopularnego... gdybym była w Twojej sytuacji, nie wybiera > łabym się do pracy. Rozumiem, ze to nie finanse ani postawa męża skłaniają Cię > do tej decyzji - ta presja tkwi tylko w Twojej głowie. Skoro postanowiliście ki > edyś, ze zostajesz w domu z dziećmi, to pewnie mąż zadbał o Twoją emeryturę (sk > ładki, prywatne ubezpieczenie itp.), więc tu też nie ma spiny. > Moim zdaniem odpuść, bo będziesz się tylko szarpać - nie sądzę, byś znalazła pr > acę spełniającą Twoje warunki, a najwyraźniej nie masz zamiaru wywracać swego ż > ycia o 180 stopni. Mąż pewnie nie zadbał. Z wątku wynika, że mąż pracuje, a autorka ma na głowie całą resztę. Oraz, że mąż się nie kwapi ani do rozmów o obecnej sytuacji i jej zmianie, ani do wsparcia. Autorka pisze, że może wykroić 5 godzin na pracę. To jest całkiem sporo na założenie własnej działalności i pracę z domu. Praca dla samej pracy w tym wieku mija się z celem. Warto robić coś z sensem, coś, co faktycznie będzie dowartościowywać, albo sprawiać choć minimalną przyjemność. Pójście do roboty bo społeczeństwo oczekuje może się skończyć kolejną depresją. Odpowiedz Link Zgłoś
pierwszychleb Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:27 Skoro przez ostatnie 15 lat siedziala w domu a teraz miota sie, bo chcialaby cos zmienic ale boi sie wykonac pierwszy ruch, to zalozenie wlasnej dzialalnosci nie jest dobrym pomyslem. Tym bardziej ze nie okreslila jakiejs konkretnej umiejetnosci/zainteresowania. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:46 Bo pewnie nie zdaje sobie sprawy, że wbrew pozorom jakieś umiejętności jednak posiada, a reszta jest wyuczalna. Odpowiedz Link Zgłoś
pierwszychleb Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:12 Większość ludzi nie posiada to tak umiejętności, dzieki którym można zarobkować. W twoim świecie mogłaby aplikować na managerke bo przecież świetnie zarządza domem, ale w prawdziwym życiu tak nie ma. Prowadzenie działalności to nie jest to tak „weź kredyt” itp. To nie społeczeństwo oczekuje ze ona będzie pracowała, sama twierdzi ze ma dość siedzenia w domu, starsze dzieci za pare lat będą pełnoletnie, zostanie szkolne dziecko. Ja na jej miejscu poszłabym do supermarketu, czy jak tu sugerowano próbować na poczcie czy na najniższe stanowisko do biura czy recepcji za małe pieniądze. W jej sytuacji to bardziej realne niż własna działalność, rozliczanie firm czy porady psychologiczne, kiedy to jest tylko na papierze i to sprzed prawie 20 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:19 Mąż pewnie nie zadbał. Z wątku wynika, że mąż pracuje, a autorka ma na głowie całą resztę. Oraz, że mąż się nie kwapi ani do rozmów o obecnej sytuacji i jej zmianie, ani do wsparcia. Autorka pisze, że może wykroić 5 godzin na pracę. To jest całkiem sporo na założenie własnej działalności i pracę z domu. Ta mąż o czym ma rozmawiać ? Wiedzą ze zwolnień na dzieci nie weźmie, pracy nie zmieni koniec kropka nie ma o czym rozmawiać. Jest jedynym żywicielem rodziny ,dziwne akcje można robić jak kobieta jest w stanie pójść do pracy i zarobić na rodzinie, gdyby przez wymogi małżonki i angażowanie się w dom mąż stracił prace. To nie takie proste zacząć wymagać od męża po latach i narazić cała rodzinę na utratę stabilizacji finansowej. Założenie biznesu niby jak ? jak autorkę przerasta choroba dziecka ,to wiesz. Przy własnym biznesie trzeba być dyspozycyjnym. Jeśli kasa nie jest problem, to zaczęłabym od czegoś zupełnie od czapy ,bo autorka nie wie nawet co chciałby robić. I niestety żeby wyjść z domu na jej warunkach to tylko wolontariat. Dziecko podrośnie ona trochę się wyrwie z domu. Posmakuje czegoś innego niż tego co wybrała sobie 20 lat temu. Ale to trzeba ambicje schować do kieszeni. Ja tez po kilku latach poszłam do mało ambitnej pracy, byle wyjść z domu byle między ludzi. Potem znałam taka o której w życiu bym nie pomyślała ze mogę robić czyli z dziećmi. Gdzie mówiłam dokładnie tak samo jak ona ze w życiu z dziećmi. I ta praca bardzo mnie cieszy lubię ja, równocześnie mogę opiekować się niepełnosprawnym dzieckiem. A ze pracuje w szkole młodego mogą mi trochę iść na rękę gdy młody musi być w domu. Ale on choruje od wielkiego dzwonu, raz na rok czy dwa. Bo to już jednak duże dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 01:28 Autorka pisała o sprzątaniu na pobliskim osiedlu. Żadna praca nie hańbi i każda ma potencjał dawania satysfakcji więc nie nazwałabym jej marnowaniem życia. Ale czy na pewno taka praca poprawi jej samopoczucie , a nie dodatkowo umęczy. Autorka pisała, że żadna opieka/ dzieci/ seniorzy/osoby z niesprawnościami. Ma już w rodzinie seniorów do pomagania im. Ma trójkę swoich dzieci. Ogarnia dom więc sprzątania pewnie też ma trochę. Uważam więc, że dla jej psychiki cenniejsza byłaby praca inna zupełnie od zajęć, które i tak ma na głowie z racji rodziny/ domu. Np kierowcą dzieciaków jest swoich. Twoje propozycje sasanka dla autorki wydają się atrakcyjniejsze. Sensowniejsze. Bardziej korzystne. Nie wiem czy realne. Ale spróbowałabym na miejscu wątkodajki je rozważyć choć. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: W czarnej d* 12.09.20, 23:37 Na lepsze niż najniższe biurowe - mam za mało doświadczenia a musisz mieć lepsze na początek? Odpowiedz Link Zgłoś
pierwszychleb Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:28 O wlasnie. Najnizsza biurowa w twojej sytuacji bylaby calkiem ok. Odpowiedz Link Zgłoś
po-trafie Re: W czarnej d* 13.09.20, 06:17 Skoro i tak jezdzisz, to moze uber? jakis czas pojezdzisz, posluchasz co ludzie robia, moze cos cie zainspiruje. No i angielski pocwiczysz. znajdz partnera uberowego (tj posrednija), sprawa sie ogranicza do podpisania umowy z nim i sprobowania. Odpowiedz Link Zgłoś
lot_w_kosmos Re: W czarnej d* 13.09.20, 07:20 No ok, a do Rossmanna? A do sklepu z eleganckimi garniturami czy ubraniami dla pań typu Monnari czy Qiosque? Tam wezmą cię bez marudzenia. Może w dziennym domu opieki dla ludzi na emeryturze? Poczta? Rejestracja medyczna? Nie skupiaj się na biurowych posadach, bo obawiam się, że może być trudno. Nie skreślaj ich, ale nie traktuj jako wyłączność. Odpowiedz Link Zgłoś
smillla Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:33 Zacznij prowadzić agencję pocztową, o ile na wsi nie ma poczty. Możesz sobie ustawić godziny 9-14, potem przerwa, i, powiedzmy, 18-20, a do tego soboty 9-15. Będziesz wydawać paczki z zamówień online, przyjmować opłaty od emerytów, itd. Tylko wtedy mąż robi kolacje i sobotnie sprzątanie. Wiem, nie do pomyślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
jeste_m_sobie Re: W czarnej d* 13.09.20, 09:02 Autorko wątku, napisz proszę, byśmy mogły Ci lepiej doradzić: - jaki stosunek do odjęcia przez Ciebie pracy ma Twój mąż; - na jaką pomoc z jego strony możesz liczyć (jeśli nie zwolnienia w razie choroby dziecka, to przejęcie dzieci na weekendy?) - czy jesteś zabezpieczona finansowo w małżeństwie (także na emeryturę), czy jest to jedna z przyczyn chęci podjęcia pracy, tylko jej nie wymieniasz? - czy zależy Ci na pracy zarobkowej (poczucie "potrafię zarabiać"), czy na poczuciu bycia potrzebną (wtedy pomoc innym, wolotariat itp. wchodziłyby w grę)? Odpowiedz Link Zgłoś
nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:02 Praca moja a mój mąż - "rób kochanie co chcesz abyś była szczęśliwa, ale L4 nie mogę brać". Nie ma wymagań co do obiadu na stole na godzinę X, nie ma wyśrubowanych oczekiwań że będzie coś tam umyte na błysk czy posprzątane że mucha nie siada. Po powrocie z pracy zajmuje się najmłodszym jeśli ja chcę wyjść, zrobi kolację, umyję go, położy spać. Starszymi dziećmi nie trzeba się tyle opiekować, oni raczej wymagają rozmowy czy wspólnego dobrego czasu, z tym mąż ma kłopot. No ale nie trzeba codziennie prowadzić z nastolatkami głębokich rozmów Mój mąż i prace domowe - sam z siebie nie sprząta, nie pierze, nie gotuję, poproszony i poinformowany dokładnie co i jak - zrobi, z ociąganiem, często byle jak. Finanse domowe - raczej ja się tym zajmuję, regularnie odkładamy, mamy wspólne konto, oprócz tego ja mam na moje nazwisko oszczędności. Nigdy mąż mi nie zabronił nic kupić, nie miał pretensji, przy czym ja jestem w miarę oszczędną osobą. Jeśli mam jakąś zachciankę to kupuję i mąż nie ma nic przeciwko temu, nawet nie muszę pytać czy uzgadniać. Zabezpieczenie finansowe - nie opłacam dodatkowo ubezpieczenia ale mam odłożone moje oszczędności, mam działkę z czasów przedmałżeńskich (zyskuje na wartości z roku na rok). Oficjalnie jestem na urlopie wychowawczym, o tym nie będę się rozpisywała, tam nie ma dla mnie pracy po zakończeniu urlopu, ktoś mi poprostu wyświadczył przysługę. Prawie każdy weekend spędzamy wyjazdowi - u moich rodziców lub u teściów. Mieszkają na wsi, są 65+, potrzebują pomocy przy domu, w ogrodzie. Nieraz trzeba coś im dokupić, typu bojler padł itd., jak to przy domu. Tyle z tego, że mamy stamtąd w sezonie warzywa, jabłka, parę jajek od szczęśliwych kur. Nie ma mega parcia aby koniecznie zarabiać od razu, natychmiast. Chcę wyjść z kieratu dom-dzieci-szofer-ogrod-obiad-mop-dom... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:05 Czyli nie masz ciśnienia, żeby zacząć pracę tylko po prostu się nudzisz. Pobaw się Tinderem zamiast udawać, że potrzebujesz rad. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:32 Nie jesteś w żadnej czarnej dupie. Sama siebie dobijasz i gnębisz! Mogłabyś wyjaśnić co to znaczy, że mąż nie wymaga i nie zabrania? Czy Ty na pewno byłaś na terapii? Kobieto! Ty pracujesz na 1,5 etatu. Nie słuchaj wąskich specjalistek, że Twoja praca nic nie znaczy. Znaczy. Tyle, że Tobie ktoś kiedyś sprał mózg, a teraz nie umiesz spojrzeć na to co robisz realnie. Wykorzystaj te godziny 9-14 na sensowną terapię, bez zafiksowywania się na "muszę pracować". Może Ty wcale nie potrzebujesz pracy tylko poczucia sensu? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:26 Nie żałuj, na 3,5 etatu pracuje! Na 5 etatów, bo jeszcze ogródek. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:44 triss_merigold6 napisała: > Nie żałuj, na 3,5 etatu pracuje! Na 5 etatów, bo jeszcze ogródek. Nie histeryzuj. Sama pisałaś, że dzielisz obowiązki z partnerem. Autorka tego komfortu nie ma, a w weekendy jeszcze teściom pomaga (chyba za karę). Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 14:05 A teściowie nie mogliby w razie czego porobić za nianię przedszkolaka? Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:29 pade napisała: > Nie jesteś w żadnej czarnej dupie. Sama siebie dobijasz i gnębisz! > Mogłabyś wyjaśnić co to znaczy, że mąż nie wymaga i nie zabrania? > Czy Ty na pewno byłaś na terapii? > Kobieto! Ty pracujesz na 1,5 etatu. Nie słuchaj wąskich specjalistek, że Twoja > praca nic nie znaczy. Znaczy. Tyle, że Tobie ktoś kiedyś sprał mózg, a teraz ni > e umiesz spojrzeć na to co robisz realnie. > Wykorzystaj te godziny 9-14 na sensowną terapię, bez zafiksowywania się na "mus > zę pracować". Może Ty wcale nie potrzebujesz pracy tylko poczucia sensu? 🤣🤣🤣🤣🤣🤣 Wyszło mąż tyran. Odezwała się wąska specjalista. Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:03 To pomyśl co chcesz robić i opracuj plan na rok czy dwa jak do tego punktu dojść, przed Tobą 20 lat pracy. Jeśli chcesz iść w stronę „księgowości”, odśwież wiedzę, zrób jakiś kurs, skup się na jakiejś działce np. pozyskiwanie środków UE, możesz zacząć działać w jakiejś fundacji. Jeśli drugi zawód tak samo, papier masz zdecyduj w jakim obszarze się widzisz i rób, kursy, szkolenia pod tym kątem, ale dobrane z głową plus wolontariat pod ten konkretny cel i konsekwentnie idź w tym kierunku. Na rozmowie uczciwie powiesz, że odchowałaś dzieci i wchodzisz na rynek, ale przygotowana co udowodnisz. Na szkoleniach, kursach branżowych można znaleźć pracę, gdzieś się wkręcić. Zamiast siedzieć na kasie, skoro pieniędzy wam nie brakuje, wykorzystaj ten czas na naukę, za rok, dwa dziecko wyrośnie z chorób, starszych uprzedź, że będą zmiany. Jeśli macie oszczędności możecie zainwestować w jakiś biznes, ale z głową, poznaj rynek, zobacz co potrzebne sklep, jakieś usługi, przygotuj się. Zamiast oglądać seriale odśwież język, najlepiej na kursie stacjonarnym. Odpowiedz Link Zgłoś
lena.113 Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:45 to pozytywnie ze jesteś na wychowawczym.. to okres skladkowy do emerytury ,panstwo placi skladki,a skoro jesteś na wychowawczym i wcześniej pewnie na macierzyńskim to wpisz to w cv tzn firmę zawsze to luka mniejsza Nie wiem czy wiesz ,ale po zakończeniu wychowawczego mozesz iść na zasilek dla bezrobotnych, wiem ze to nie to o czym myslisz,ale to tez okres skladkowy do emerytury... Zawsze coś się uskłada i niewiele do tych 20 lat wymaganych zabraknie Odpowiedz Link Zgłoś
solejrolia Re: W czarnej d* 13.09.20, 09:13 Nie zakładaj żadnej firmy, jeszcze nie. Mając takie poczucie własnej wartości/sprawczości, brak wdrożonego rytmu pracowania, wróżę że szybko okaże się, że nie starcza nawet na zusysusy, i mąż będzie dokładał z pensji. Szukaj pracy na etat. Zdobywaj doświadczenie i buduj CV. Szukaj pracy na FB na grupach, lokalnych ogłoszeń, codziennie ktoś wystawia nowe ogłoszenie, i zgłaszaj się . I błagam, nie pisz PRIV pod ogłoszeniem! I też dużo rozmawiaj z ludźmi, pytaj znajomych, sąsiadów, pani w spożywczaku, itp, czy nie wiedzą o jakiejś pracy, bo może ich sąsiad sąsiada potrzebuje pomocy w biurze, czy w sklepie, itd Na pewno coś się znajdzie dla osoby bez praktyki zawodowej. I ja brałabym cokolwiek, byle się zahaczyć, i już pracując w między czasie szukałabym swojej drogi. (najlepiej jakbyś odświeżyła księgowość, moim zdaniem, ale przecież życie pisze własne scenariusze, może okazać się w trakcie budowania CV, że zaskoczy na innym polu) I piszę to z własnego doświadczenia, u mnie początki były mega trudne, w związku z tym brałam co bądź, byle się zatrudnić. Dziś uważam, że było to potrzebne, bo potem znalazłam się tu, gdzie jestem nadal. Myślę, że to, jak startowałam ponad dekadę temu, a dziś, to są sytuacje po prostu nie-po-rów-ny-wal-ne, teraz jeśli nie znalazłabym pracy w biurze (w moim przypadku był to średni pomysł ), to poszłabym na taśmę produkcyjną (i w dupie z ambicjami i wykształceniem) bo tyle co fabryk powstało, i powstaje nadal dookoła... potrzeba rąk do pracy, nawet tych niedoświadczonych. Zresztą, nawet mając już własną firmę, dość stabilną sytuację, i przewidując martwy sezon, zatrudniłam sie na ten czas jako niania (robota na zimę jak znalazł ) A że każdy! łącznie ze mną! myślał, że się nie nadaję do opieki nad małym dzieckiem, tym chętniej podjęłam wyzwanie. No i wszyscy zadowoleni Sprawdziłam się, fajny to był czas dla mnie, dziecię też zadowolone, a najbardziej pasowało to rodzicom malucha, bo ja chciałam tylko na krótki czas, no powiedzmy max pół roku, i nie dłużej .A oni właśnie na tyle szukali opiekunki , i bali się, ze nikogo nie znajdą na taki krótki czas, bo każdy szuka na stałe. Tak że, jak się chce to wszystko można, ale trzeba nabrać pewności siebie, mieć determinację, i po prostu zacząć, zacząć pracować (a przestać być taksówką dla dzieci) . Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 13.09.20, 09:55 Dziewczyny, dużo tu po mnie jeżdżenia że mam co chciałam, że jak po tylu latach zachciało mi się trzeciego dziecka to mam za swoje, jestem głupia itd. Nie trzeba mnie dołować, nie trzeba się na mnie wyżywać, nie trzeba być złośliwym. To mi nie pomaga. Trzecie dziecko to wpadka, brałam tabletki od zakończenia kp drugiego dziecka, systematycznie, nie zapominałam, nie miałam biegunek, nic. Od iluś lat miałam słabsze krwawienia, plamienia właściwie, dość późno (8/9 tc) się zorientowałam że jestem w ciąży - kiedy od lat bierzesz antyki, zawsze wszystko jest dobrze a krwawienie jest słabe to kolejne lekkie plamienie mnie jakoś nie zaniepokoiło nadmiernie, w tamtym czasie umierała na onkologii bliska mi osoba i początkowe objawy typu płaczliwość, wieksza senność czy drobne przybranie na wadze przypisywałam złemu stanowi emocjonalnemu, jedzeniu byle czego bo nie było czasu gotować. Do gina poszłam po zrobieniu betaHCG i na USG zobaczyłam małego człowieka, to już nie była kropka z bijącym sercem tylko mały człowiek. Nie zdecydowałam się na aborcję. Ciążę zaniosłam fatalnie (psychicznie) ale fizycznie było w porządku - dziecko dobrze się rozwijało. Nigdzie nie twierdzę że coś nie jest moją odpowiedzialnością, wiem, że źle wybrałam kiedyś, że źle zdecydowaliśmy co do miejsca zamieszkania. Rozumiem, że nie wszystkie z Was dojeżdżają 30 czy 40km w jedną stronę, my mieszkamy w szeroko pojętym GOPie, nie w centrum Katowic/Gliwic/Sosnowca. Zresztą, teraz w Katowicach są przebudowy w dwóch miejscach, duże i długo trwające roboty drogowe i nawet ludzie którzy mają zaledwie 10-15km do pracy w godzinach szczytu jadą 45-60min. W nocy/wieczorem czas przejazdu to tak z 15minut, w dzień - dużo dłużej. Firmy sprzątającej nie będę zakładała, mogę sprzątać bez umowy, choć chciałabym składki żeby dostać najniższą emeryturę socjalną kiedyś tam. No ale nie wszystko od razu. Niestety moja znajomość na ten moment nie tyle rachunkowości co PODATKÓW jest niewielka a przy małych firmach nie ma dużego problemu że na złym koncie zaksięgowane i biegły nie zatwierdzi sprawozdania tylko trzeba umieć dobrze w podatki bo zagrożeniem realnym są kontrole z urzędu skarbowego. Nie dam rady założyć firmy księgowej, to by było złe dla klientów i dla mnie. Tak, wiem, znowu jestem na nie. Odpowiedz Link Zgłoś
madami Re: W czarnej d* 13.09.20, 09:59 To idź na kursy doszkalające, będziesz na bierząco. Odpowiedz Link Zgłoś
pierwszychleb Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:03 Nie zakladaj teraz zadnej firmy, zrob kurs rachunkowosci dla odswiezenia. Idz do jakielkowiek pracy, co zarobisz bedzie na nianie dla mlodszego. Starsze tez moglyby popilnowac. Odpowiedz Link Zgłoś
mikawi Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:11 A ja bym tez tak nie demonizowała tej wpadki, tzn najmłodszego dziecka jako przeszkody w pracy. Większym problemem jest dziura w CV do tego czasu, bo starsze dzieci to duże nastolatki a nie dzieci wczesnoszkolne. Tu moim zdaniem przespalas szanse na prace zawodowa i to teraz najbardziej rzutuje na Twoje szanse na rynku pracy, a nie przedszkolak. Odpowiedz Link Zgłoś
ninanos Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:20 Kobiety mają małe dzieci i pracują, organizują opiekę nad nimi. Tu wątkodajka ma przedszkolne już dziecko, dwoje nastolatków do pomocy, nie jest źle. Wiem co mówię, bo widzę o ile było mi ciężej przy pierwszym dziecku jak nie miałam przy kim zostawić nawet na 20 min, bo mąż w delegacji. Teraz mam 11 latka i 3 latka i w razie potrzeby bratem się zajmie tą godzinkę czy dwie. Puści mu bajki, pobawi się samochodami, poczyta, młody lubi z nim zostawać, a i starszy nie narzeka. Pewnie, że to nie jest codziennie, ale taka pomoc raz kiedyś to bardzo wiele z mojego punktu widzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
jolie Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:26 Dziewczyno, po co się tłumaczysz z wpadki i tego, że nie zrobiłaś aborcji? Proszę Cię, podjełaś decyzję, masz dziecko i tym się ciesz. Analizy wstecz i tłumaczenia tylko Cię osłabiają i niepotrzebnie się obwiniasz. Wierzę, że jesteś fajną mamą. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 01:51 Pewnie autorko, że się ciesz i zero tłumaczeń bo niby z jakiej racji? Zazdroszczę Ci tego trzeciego młodego człowieka Mam dwójkę, marzyłam o trójce. Nie udało się. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:48 Niezależnie od tego, czy ostatnie dziecię było wpadką czy nie, to po odchowaniu dwójki starszych też raczej nie kwapiłaś się do szukania roboty, prawda? Gdybyś popracowała wtedy, inaczej wyglądałoby twoje doświadczenie zawodowe i -przede wszystkim - wasze układy rodzinne: pewnie dzieci nie byłyby wożone po zajęciach i po szkołach niewiadomo gdzie, a mąż oraz dziatki byliby wdrożeni do prac domowych. Odpowiedz Link Zgłoś
solejrolia Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:07 Nie wiem, dlaczego tłumaczysz się z trzeciego dziecka. Czy w ogóle z twoich/waszych wyborów. Litości, to jest niczyja sprawa. Nigdy nie wdawaj się w takie dyskusje i tłumaczenia się. Nigdy. ALE co do miejsca zamieszkania... dziewczyno, mieszkam na wsi, i niemalże wszystkie prace biurowe znalazłam w obrębie 3- 5- 7 km. Wtedy gdy szalało bezrobocie. Zawsze szukałam u siebie, na miejscu. Fakt miałam też prace dalej, 25km od domu, ale wówczas zapewniono mi samochód służbowy. Teraz prowadząc działalność też staram się nie jeździć dalej niż 40km, w jedną stronę, bo to mój czas. Mój czas jest cenny, A jak byłam tą nianią, to w ogóle spacerkiem docierałam. Więc da się znaleźć pracę blisko! Da się, uwierz w to, i szukaj na miejscu! Myślisz sobie, że mieście jest większy wybór ofert, może i jest, za to chętnych do pracowania i konkurencja na dane stanowisko też jest większe. A na wieś z miasta raczej nikt do pracy nie przyjdzie. Szukaj na miejscu, powtarzam się, ale to naprawdę jest w twojej sytuacji ważne. I dobrze, że nie chcesz od razu zaczynać od własnej działalności. Masz całkowitą rację, że byłoby to złe i dla klientów i dla ciebie. Musisz otrzaskać się z samym "pracowaniem", początkowo nie będzie ci łatwo, bo to będzie coś całkowicie nowego. I na pewno ten proces trochę potrwa, zanim wszystko się ułoży i otrzaskasz się iw pracy, i w domu. Ale da się. Wiele z nas jest tego przykładem, jak bardzo da się. I wiesz co, masz cholerną przewagę nad wieloma kobietami- jesteś zdrowa, twój mąż jest zdrowy i masz dzieci zdrowe.(katary, proszę cię....) Nawet nie wiesz, jaki to komfort nie patrzeć na życie zawodowe przez pryzmat zdrowia, i ograniczeń wynikających z tego. Odpowiedz Link Zgłoś
madami Re: W czarnej d* 13.09.20, 09:58 Idż na jakiś kurs zawodowy związany z twoimi zainteresowaniami - może szycie, kwiaty, ogrodnictwo cokolwiek, jeżeli masz możliwość to może jakaś podyplomówka. Chodzi nie tylko o konkretną naukę ale wyjście z domu, posiadanie własnego kawałka życia, poznasz tam nowe osoby, im większe grono znajomych tym większa szansa na dostanie pracy. I czy mąż z korop nie mógłby się rozejrzeć i cię wspomóc? Odpowiedz Link Zgłoś
pierwszychleb Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:07 Racja. Musisz miec cos swojego do roboty a nie tylko rozwozenie dzieci. Nie masz dwadziescia lat wiec nie pakuj sie w cos niepraktycznego i nierokujacego. Zastanow sie jak nabyc w miare szubko jakas umiejetnosc. Mam na mysli 2-3 lata. W miedzyczasie probowalabym do sklepow/supermarketow. Odpowiedz Link Zgłoś
sol_13 Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:13 Właśnie. Przede wszystkim mąż niech szuka po znajomych, dlugo pracuje więc ma siec kontaktów. Dwóch moich kolegów znalazlo tak pracę dla swoich niepracujacych od wielu lat żon. Sa to proste prace biurowe, jedna w jakiejs kancelarii, druga w sądzie rejonowym. Jeszcze w sprawie tych godzin pracy: czy mąż nie mógłby rano rozwozić towarzystwa przed swoja praca, tak abys Ty mogla isc do pracy na 6 lub 7 i potem ich odebrac i porozwozić? My przez kilka lat tak funkcjonowaliśmy, maz wozil rano i pracowal 9-17.30 mniej więcej, ja 7-15 i o 15.45 bylam po dzieci w placówkach. Odpowiedz Link Zgłoś
bistian Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:17 madami napisała: > Idż na jakiś kurs zawodowy związany z twoimi zainteresowaniami - może szycie, k > wiaty, ogrodnictwo cokolwiek, jeżeli masz możliwość to może jakaś podyplomówka. Ja bym w to się nie pakował, kursy są bez sensu w 99,99%. Obciąć dojazdy dzieciom do sensownego poziomu i nająć się za malarza w firmie, czas można sobie dopasować, robota znana, pieniądze większe, niż w sklepie. W trakcie pracy jest czas na to, żeby wiele spraw przemyśleć, może się coś nowego wykluje? Odpowiedz Link Zgłoś