Dodaj do ulubionych

W czarnej d*

    • best_bej Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:14
      Nie przejmu się! Mama mojej koleżanki wróciła do pracy
      jak bylysmy w liceum. Pracowała na pol etatu jako sekretarka w prywatnej szkole.
      Drugiej mamy koleżanka wróciła do pracy jak bymysmy dopiero na studiach, pracowała w sanepidzie i roznosiła decyzje czy inne pisma. Miasto 40 tys. Skoro mieszkasz w pobliżu GOP tym bardziej znajdziesz coś dla siebie.
      Próbowałaś w urzędzie pracy? Moze tam Ci coś pomogą? Oprócz ofert na pracuj szukaj tez na olx. Hasła praca biurowa, administracja. Myślę, że na takich stanowiskach dasz sobie spokojnie rade. Ogarniesz pracw biura, zamówienia, pocztę, obsługę spotkań.
      Kiedys tak pracowałam po studniach , moja zmienniczka wrocila po 8 latach macierzyńskiego do pracy, byla jakos przed 40. Na poczatku było ciężko, bo niczego nie pamiętała,ale z czasem stala się samodzielnym pacownikiem, tak ze jak jeden z szefów odchodził, to zabrał ja ze sobą do nowej pracy.
      Glowa do góry! To jak z pisaniem pracy mgr, najtrudniej zaczac.
      • tylkotakieo Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:39

        > Glowa do góry! To jak z pisaniem pracy mgr, najtrudniej zaczac.
        Wystarczy od początku pokazać, że się umie donosić. A na biurwę w budżetówce nawet nic nie trzeba umieć. Tylko ta podyplomówka będzie jak znalazł, żeby odpowiadać za cudze decyzje.
        • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:46
          Nabory.kprm.gov.pl - znajdź mi stanowisko, na którym można nie legitymować się niczym, żadnymi umiejętnościami.
          • best_bej Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:02
            Żona polityka partii rządzącej.
          • mika_p Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:28
            > Nabory.kprm.gov.pl - znajdź mi stanowisko, na którym można nie legitymować się niczym, żadnymi umiejętnościami.

            Żeby przejść nabór? Często wystarczy znajomość 2-3 ustaw, pierwsze lepsze z woj. śląskiego:
            nabory.kprm.gov.pl/slaskie/bytom/referent,68479

            I to akurat jest przypadkiem taki zakres zadań, który by autorkę interesował, wprowadzanie danych.
            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:32
              Do us potrzebują ludzi wręcz rozpaczliwie. Elementem selekcji jest samo złożenie dokumentów poprawnie, w komplecie, z podpisanymi oświadczeniami, serio (w większości aplikacji czegoś brakuje formalnie).
              To niezły trop, ale praca jest w normalnych godzinach, dużo pracy.
              Jeśli autorka jest zainteresowana, może poszukać info o rekrutacjach na portalu Skarbowcy.pl
              • mika_p Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:02
                Gdzie potrzebują rozpaczliwie, tam potrzebują rozpaczliwie, są miejsca, z dala od wielkich ośrodków, gdzie wakat w urzędzie skarbowym pojawia się tylko w momencie przejścia kogoś na emeryturę, bo mało który pracodawca w okolicy jest w stanie zaoferować tyle, co urząd skarbowy, a już chyba żaden nie da tych dodatkowych dni urlopu
                • solejrolia Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:32
                  Oczywiście, że rozpaczliwie potrzebują.
                  Urzędników brakuje.

                  Napiszę na przykładzie innych urzędów, nie skarbowego, ale w mieście powiatowym szukają ludzi do pracy w urzędach, i nie jest to żadna tajemnica, bo lokalne media się o tym rozpisują.
                  W jednym z wydziałów w powiecie wiem o dwukrotnym naborze na dane stanowisko, i nic.
                  (jedna z urzędniczek chce odejść, ale nie pozwolili jej za porozumieniem stron, musi odsiedzieć 3 miesiące, koniec kropka. Chyba, ze zdołają kogoś zatrudnić , wtedy ją "puszczą") .Złożyli mi ofertę, i żebym chociaż na pół etatu przyszła (ale raczej nie chce mi się rozwalać układów jakie mam teraz). Z tego samego wydziału chce odejść na emeryturę kierowniczka, ale nie bezie komu objąć tego stanowiska po niej, więc na razie nie odchodzi. No to starostwo. A tymczasem w tym samym mieście kilkanaście (!) osób z Urzędu Miasta w tym roku odchodzi/odejdzie na emeryturę.
                  To są kolejne kilkanaście wolnych etatów!

                  W naszej okolicy brakuje ludzi do pracy. W zasadzie w każdym urzędzie, firmie, firemce. W fabrykach pracują pakistańczycy, jak sądzisz, dlaczego...Że nie wspomnę co dzieje się w firmach usługowych, taka jak moja.
                  Chciałabym zwiększyć ekipę o 100%, ale jest taki problem, ze szok! Sprzętowo jesteśmy przygotowani, zlecenia są, tylko ludzi do pracy jakoś nie ma.
    • aaa-aaa-pl Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:15
      A jako wspomagający w szkole( etat to 20 h)?
      • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:35
        aaa-aaa-pl napisał:

        > A jako wspomagający w szkole( etat to 20 h)?

        Pisała, że nie ma wykształcenia i by musiała zrobić kolejne studia.
        • aaa-aaa-pl Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:37
          Napisała, że jest psychologiem.
          • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:43
            Tak, pamiętam. Tylko że chyba by nie mogła być nauczycielem wspomagającym według przepisów. A może by jednak mogła? Nie wiem. Nie wiem też czy taki nauczyciel nie jest potrzebny raz w godzinach 8.00 - 13.00 a kolejnego dnia 12.00 - 17.00? Czy musi uczestniczyć jak każdy nauczyciel w spotkaniach nauczycieli po 15.30? Nie wiem, zastanawiam się. Bo to jest chyba fajna propozycja pracy.
            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:49
              Nie mogłaby, nie ma wykształcenia kierunkowego ani nawet kursu pedagogicznego.
              Mogłaby być pomocą w szkole specjalnej, taką, która myje dzieci, przebiera, pomaga im w wc, karmi, sprząta sale - do tego przyjmują bez doświadczenia i nawet z wykształceniem podstawowym.
              • rena.k Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:43
                Nie prawda. Wspomagający nie musi mieć wykształcenia kierunkowego. Musi mieć znajomości w szkole niestety, ale wątkodajczyni zapewne jakieś znajomości ma z racji uczęszczania dzieci. Teraz sporo wspomagających jest potrzebnych. Autorka jest psychologiem, więc może w przyszłości znalazł by się dla niej "poważniejszy" etat w szkole. Jeśli chodzi o wspomagającego, to w zeszłym roku taką pracę podjęła moja znajoma, bez doświadczenia zawodowego, z wykształceniem gastronomicznym i w wieku 40+. Też w GOP.
                • agnieszkas72 Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:03
                  Nauczyciel wspomagający pracuje z dziećmi z orzeczeniami - tak, musi mieć wykształcenie kierunkowe np. skończoną oligofrenopedagogikę. Nie pisz takich rzeczy - bez wykształcenia można pracować jako pomoc nauczyciela, to zupełnie inny rodzaj pracy ( pomoc przy jedzeniu, toalecie, utrzymaniu porządku w sali ). Rola nauczyciela wspomagającego jest zupełnie inna.
                  • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:42
                    No właśnie, też mnie to zdziwiło. Co innego nauczyciel wspomagający, a co innego pomoc nauczyciela.
                  • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:01
                    Aż zapytam koleżankę psycholożkę jak zdobyła posadę.
                    Nie jest pomocą w sensie jak opisujesz ale wspomagającym. Szkoła prywatna/ społeczna.
                    • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:05
                      W sensie nauczycielem wspomagającym na przykład dla uczniów z ZA? To trzeba być z takim uczniem na każdej lekcji a lekcja może kończyć się raz w tygodniu o 15.30. Szkoły podstawowe bardzo często pracują nie do 14.00 ale do 16.00 czy 17.00.
                      • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:06
                        Ma zdaje się kogoś z ZA.
                    • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:08
                      To bez znaczenia, bo przepisy nie różnicują szkół.
          • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:51
            Skończyła psychologię x lat temu, nie ma praktyk, doświadczenia, stażu w żadnej instytucji, szkoleń etc.
            • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:44
              triss_merigold6 napisała:

              > Skończyła psychologię x lat temu, nie ma praktyk, doświadczenia, stażu w żadnej
              > instytucji, szkoleń etc.


              Praktyki nie ma, doświadczenia też nie, ale te studia mogła skończyć dwa lata temu. Wiem, że w sensie pracy niczego to nie zmienia.
              • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:58
                Zmienia. Studentowi/ absolwentowi, z różnych względów, łatwiej znaleźć/ podjąć pracę.
        • tylkotakieo Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:41
          redwineiswhatilike napisał(a):

          > aaa-aaa-pl napisał:
          >
          > > A jako wspomagający w szkole( etat to 20 h)?
          >
          > Pisała, że nie ma wykształcenia i by musiała zrobić kolejne studia.
          Wspomagający w szkole ma po 2,3,4 kierunki pokończone za swoje pieniądze i praktykę w każdej z tych dziedzin. I użera się w tych godzinach, kiedy jemu każą a nie kiedy mu pasuje.
          • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:45
            No właśnie też mi się wydawało, że to nie jest tak, że codziennie pracuje 9.00 - 14.00. Dzieci mają lekcje na drugą zmianę i może być potrzebna do 17.00 na przykład dwa razy w tygodniu.
          • aaa-aaa-pl Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:50
            Nie potrzeba 2, 3 i 5 kierunków.
            Przepisy pozwalają zatrudnić nauczyciela specjalistę ( tutaj- psycholog) , na stanowisku tzw.nauczyciela wspomagającego.
            Wszelkie spotkania czy rady , w dobie covid, są online.
            Co do grafiku pracy- są placówki z 1 zmianą- wtedy dzieci kończą lekcje( te z 1-3) około 13.
            Proponuję dopytać w najbliższej szkole lub przedszkolu.
            Braki w wiedzy- można uzupełnić ( literatura, pomoc innych nauczycieli). Doświadczenie życiowe ( jako rodzic)- rzecz bardzo ważna i przydatna na tym stanowisku.
            • aaa-aaa-pl Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:53
              Musisz jednak zrobić przygotowanie pedagogiczne.
              A może na początek- jako pomoc nauczyciela ? ( wtedy można się starać o dofinansowanie podyplomówki).
    • palacinka2020 Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:25
      Skoro mieszkasz na Slasku, to mnie Katowice i okolice kojarza sie z przeroznymi centrami obslugi klientow i centrami finansowo- ksiegowymi. Do tego nie trzeba doswiadczenia- krotki kurs wbijania faktur, obslugi systemu, i jedziesz. Zwlaszcza teraz mozna pewnie pracowac z domu, wiec nie trzeba dojezdzac. Sama pracuje w korpo, i europejskie centrum ksiegowe i centrum logistyczne znajduje sie w Katowicach- wszyscy od marca na home officie.

      Stad celowalabym w te centra- na poczatek cokolwiek. Kolezanka zaczynala na sluchawce od sprzedazy majtek, potem oferowala ubezpieczenia, potem byla juz na przychodzacych i nie musiala sprzedawac tylko odpowiadala na pytania i wykonywala proste operacje finansowe, w koncu po tym wszystkim znalazla normalna prace w banku.
      • tylkotakieo Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:37
        palacinka2020 napisała:

        Kolezanka zaczynala na slu
        > chawce od sprzedazy majtek, potem oferowala ubezpieczenia, potem byla juz na pr
        > zychodzacych i nie musiala sprzedawac tylko odpowiadala na pytania i wykonywala
        > proste operacje finansowe, w koncu po tym wszystkim znalazla normalna prace w
        > banku.
        Klepaczy i wciskiwaczy jest masa i takich zawsze szukają za najniższą krajową na zlecenie.
        • palacinka2020 Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:15
          To prawda, ze raczej nie bedzie to umowa o prace. Ale co z tego, na poczatek autorce potrzebna jest jakakolwiek praca.
    • magia Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:43
      a ogrodnictwo? u nas ciagle firmy ogrodniczr poszukują pracowników. Ogrodek masz, grabić i uzywac łopaty na pewno umiesz. Znam osobę, ktora po przewrocie życiowym zaczela taką pracę, a po jakims czasid zmienila ja na lżejszą pracę w centrum ogrodniczym. Ta praca przy lipacie wlasnie jej to umozliwila.
      • solejrolia Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:46
        Centrum ogrodnicze? Gospodarstwo ogrodnicze. Okej.....no może i tak.

        Ale ogrodnictwo? Dobre sobie....
        Praca zaczyna się o 6.00 i pracuje się do 16-17.00. Wyjazdowo. (przypomnę, założycielce wątku ciężko dojechać do najbliższych Katowic...)
        A to jest bardzo ciężka praca fizyczna.
        I do wysiłku fizycznego dochodzą warunki atmosferyczne
        Więc połącz sobie wysiłek fizyczny, taki dzień po dniu, i co dzień, z upałem. Albo odwrotnie, pracuj dzień po dniu jak jest ziąb i wilgoć. Bo tylko ulewy , które nie są zbyt częste, jedynie powodują, że przerywa się prace.
        Trzeba być na pogodę i pracę w różną pogodę MEGA ODPORNYM .
        To faceci nie dają rady, odchodzą po dniu, po trzech dniach, po tygodniówce.

        Osobiście- raz miałam zatrudnioną dziewczynę, 3 tygodnie, i uciekła do pracy w ....tadam.... w urzędzie.
        • magia Re: W czarnej d* 13.09.20, 14:33
          hmm, no dobra nie doprecyzowalam, nie cgodilo mi o pelen etat, zresztą autorka nie ma na niego czasu.
          Z racji tego ze u nas brakuje rak do takiej pracy to pracodawcy są elastyczni. i np. moja sąsiadka pracuje tak 3 dni w tygodniu.
          • solejrolia Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:00
            Autorka ma czas, tylko o tym jeszcze nie wie. Póki co chciałaby mieć ciasto i zjeść ciastko- a tak się nie da.
            Gdyby miała prawdziwie nóż na gardle, i faktycznie była w czarnej dupie, to musiałaby iść do pracy- szybciutko przeorganizowałaby życie rodzinne, i w organizację życia rodzinnego i logistykę włączyła też męża. I starsze dzieci.
            A tak, jest jak jest, i jej potrzeby są na szarym końcu i za potrzebami wszystkich
    • lena.113 Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:54
      Zanim znajdziesz prace w księgowości czy jako psycholog ,zatrudnij się w Lidlu na pol etatu lub 3/4
      Umowa o prace,zawsze lepiej siedzieć z chorym dzieckiem na płatnej opiece niż na bezrobociu bez prawa do zasilku
      20 h tygodniu pracy to nie jest dużo i owszem może się zdarzyć 1 lub 2 dni kiedy będziesz kończyć później,wtedy opiekunka lub maz
      Maz 1 dzien w tygodniu moze wozić dzieci i nie wierze ze z tego powodu dostanie wypowiedzenie,może porozmawiać z szefem ze ten jeden dzień wyjdzie szybciej ale inny zostanie dłużej..
      Musisz wskoczyć na jakiś etat,i
      • lena.113 Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:58
        I zbierac staz emerytalny do emerytury jak i zapełniać dziurę w cv
        20 lat stażu potrzebujesz do minimum emerytury, nieskładkowe to 5 lat studiów, składkowe to 2 lata pracy ...
        A bylas na l4 w ciążach,na macierzyńskich i wychowawczych,choć przy 2 starszych dzieci?
        I myślę że masz szanse znaleźć prace w swoim zawodzie,tyle że najpierw musisz wyjść fo ludzi nawet fo lidla
        I w moich okolicznych widzę przeważnie psnie 50 plus właśnie z ich rozmow wynika ze sa na czesc etatu nawet emerytki
        • lena.113 Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:15
          I ile dni w tygodniu woxisx te starsze dzieci 5 dni ,dzień w dzień, to zbyt duze obciążenie dla ciebie ,2 dni rozumiem,może niech wybiora zajęcia na które bardzo chca ...albo 1 -2dni wyslij ich taksowka
    • agrypina6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:01
      Dwoje starszych dzieci jest już duża. Serio 15 lat się zastanawiałaś czy wrócić do pracy? Wydaje mi się to dziwne. Wiem, że na ematce wszystko jest łatwe, ale znalezienie pracy w Twojej sytuacji, w godzinach, w których możesz, w małej miejscowości, bez doświadczenia i mając małe dziecko na stanie, może być bardzo trudne. Chyba, że coś po znajomości?
      • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:26
        Ona codziennie jest w dużej miejscowości. To już daje większe możliwości. Moja koleżanka z licencjatem z jakiejś podrzędnej szkoły z kierunku typu marketing, bez żadnego doświadczenia w podobnej sytuacji (no bez tego najmłodszego dziecka) została przedstawicielem handlowym i się w tym odnalazła.


    • mika_p Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:34
      Primo, na pracuj.pl są tylko ogłoszenia firm, które zdecydowały się dać ogłoszenie na pracuj.pl.
      Jest cała masa innych stron, w tym agregujących ogłoszenia z innych portali. Są też lokalne serwisy ogłoszeniowe, na których ogłaszają się małe firemki. Jest strona z naborami do służby cywilnej, jest centralna baza ofert pracy. Przeglądanie tylko pracuj.pl to nie jest szukanie pracy, tylko raczej czekanie, aż praca człowieka znajdzie.

      Secundo, Skoro w ciągu dnia wchodzą w grę tylko godziny 9-14, to może pomyśl o pracy w nocy? 22-6 pracujesz, wracasz, kładziesz sie spać, o 14 wstajesz i wozisz dzieci. Dyspozytorka w radiotaxi, na przykład. Owszem, one pracują zazwyczaj na zmiany, ale może się uda ułożyć grafik tak, żeby obsługiwać tylko noce.
    • kosmos_pierzasty Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:44
      Zaczęłabym od lekcji angielskiego, żeby sobie przypomnieć porządnie.
      No i jak nie chcą cię teraz zatrudnić, to może trzeba inaczej podejść. Najpierw wybrać jakiś kurs czy szkołę podyplomową, poświęcić się nauce, rozruszać, poznać ludzi, zyskać uprawnienia, które teraz są pożądane na rynku pracy, a dopiero potem myśleć o zarabianiu. Może na własny rachunek.
      Moment chyba niefartowny na takie ruchy, tym bardziej łatwiej się uczyć niż szukać pracy.
    • lena.113 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:57
      czytając wątek,zastanawiałam się czy mam znajome kury domowe i tak jedna bliska mam....
      Ale ona od 8 lat nie pracuje wprawdzie,małe epizody miesiac ,dwa,...tyle ze ona od 20 lat zatrudniona w korpo,pracowala 12 sumiennie z nadgodzinami,bezskutecznie starając się z mezem o dziecko...
      Po śmierci meza,ponownie wyszła za mąż i ...myśląc ze jest bezpłodna,zaszła w ciążę
      Od 8 lat na etacie tyle ze wdomu
      Jak?ciąża,L4(bo wiek i uprzednio poronienia),macierzyński, urlop,zwolnienie i 3 miesiace pracy i kolejna ciąża l4 ,macierzyński, urlop,wychowawczy
      Wrocila do pracy,w marcu...hehe i opieka na dzieci do końca lipca,potem urlop teraz HO...
      Myśli o wypowiedzeniu,ale ma sporo uskładanych skladek,zarabiala b dobrze,ma staz emerytalny i zabezpieczenie z majątku odrębnego.
      Wynajmuje apartament którego dorobiła się z pierwszym mężem i mieszkanie po babci...
      Ma też akcje z dywidendami i lokaty
      Ziemie rolna po dziadkach ,ale i ona sie waha czy zostać w domu...a stać ja na to...
      Więcej kur domowych blisko nie znam.
      • lena.113 Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:01
        Aha sklada tez prywatnie na emeryturę...nad czym i ja się zastanawiam poważnie juz
    • lena.113 Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:19
      A i jednak pomyślałabym poważnie nad zmianą miejsca zamieszkania
      4-5h dziennie w samochodzie,to i dzieci marnują czas to nie jest rozwojowe
      Najmlodszy tez będzie chciał na zajęcia chodzić wiec kolejne 15 lat kosztów benzyny i czasu
      Z dziećmi lokalizacja jest kluczowa do organizacji zycia
      Może mniejsze mieszkanie ale w pobliżu szkol i zajęć?
      Tobie tez łatwiej byłoby prace znaleźć
      Nie wiem czy macie kredyt na aktualne mieszkanie, ale może sprzedac je i dobrać kredytu
      Ile wydajesz na dojazdy?
      Warto to rozważyć niż tkwić w tej czarnej d..
    • kanna Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:46
      Przeczytałam cały wątek.
      Na każda sensowną radę, odpowiadasz "Tak, ale.."

      Moim zdaniem nie szukasz pracy, szukasz argumentów, żeby nie pracować.
      • solejrolia Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:52
        To jest strach przed zmianami, i strach, czy sobie poradzi, i ja to rozumiem,
        dopóki nie wyjdzie w końcu do ludzi, to na każdą propozycję będzie TAK ALE.
        • kanna Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:27
          Psycholog.
          • solejrolia Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:02
            No tak, autorka jest psychologiem.
            • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:23
              solejrolia napisała:

              > No tak, autorka jest psychologiem.
              >
              >

              Tak jak onkolog może zachorować na raka a diabetolog - na cukrzycę to psycholog może mieć problemy określane jako psychologiczne wink

              • solejrolia Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:49
                to była ironia
                nie dałam wink powinnam
                • kanna Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:16
                  Psychologom też wolno mieć problemy psychologiczne.

                  I potrzebują kogoś , kto potrafi spojrzeć na ich sytuację z boku, bez emocji.

                  Dlatego zachęcam Autorkę do wizyty u psychologa, czy innego terapeuty.
    • lena.113 Re: W czarnej d* 13.09.20, 14:22
      Mam dwa sensowne pomysły
      Mama mojej koleżanki z liceum tak w twoim wieku jakoś poszla po 20 latach w domu do pracy,motywacja była chec posiadania własnej emerytury
      20 lat ponad pracowala jako agent ubezpieczeniowy,nie miala studiów
      Świetnie sobie radziła
      Drugi pomysł, sporo pracy w domu zdalnej to agent nieruchomosci, podzwon oni zatrudniaja na umowę zlecenie lub z minimalna podstawa np 1 tys zl reszta to prowizja
      Moja koleżanka pracuje tak ,większość z domu, na telefonie, dostala laptop służbowy,pozyskuje nieruchomosci potem je sprzedaje i jest opiekunem swoich ofert ...
      W biurze bywa 2 razy w tygodniu, praca z b elastycznym grafikiem
      • lena.113 Re: W czarnej d* 13.09.20, 14:29
        A gdyby ci się spodobało mogłabyś sama otworzyć biuro
        Spotkania mozesz umawiać popołudniu jak maz w domu lub w trakcie dnia jak odwozisz dzieci
        Jako psychol mozesz być w tym dobra ...z urzędu pracy sa byly kursu homestanging
        • lena.113 Re: W czarnej d* 13.09.20, 14:53
          Psycholog
    • kozica111 Re: W czarnej d* 13.09.20, 17:54
      Co do Mc Donalda ..pieprzysz...Wez sie babo do roboty.
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 13.09.20, 18:14
        kozica111 napisała:

        > Co do Mc Donalda ..pieprzysz...Wez sie babo do roboty.

        Byłaś ze mną na rozmowie? Menedżerka wyraźnie wskazała na mój wiek i obawy że nie zgram się z zespołem bo większość z pracowników mogłaby być moimi dziećmi, rodzili się kiedy ja zaczynałam pierwsze studia. Nie powiedziała wprost, że jestem za stara ale wystarczająco jasno dała to do zrozumienia.

        Co do drugiego zadania Twojej wypowiedzi - Nie wszyscy wszystkie wątki czytają dokładnie, więc może nie zauważyłaś, ale mniej więcej o tym piszemy tutaj, o wzięciu się do roboty big_grin
        • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 18:18
          Równie dobrze mogła cię uznać za zbyt wysoko wykształconą/zbyt mało zmotywowaną i w związku z tym skłonną do porzucenia roboty ASAP.
        • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 18:30
          Może było czuć od Ciebie brak entuzjazmu i dlatego nie zgrałabyś się z zespołem. Poza tym pracownik z dwoma fakultetami, który nagle chce pracować w maku, to jednak niespotykane, może wyczyść trochę to swoje cv albo dobrze umotywuj swoje pragnienie pracy w maku.
          Jeśli tylko wiek byłby problemem to nie zaprosiliby cię na rozmowę, bo wiek znali.
          • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 18:44
            Jeśli chcesz tak pracować, to idź do innych sieciówek, może praca na stacji benzynowej.
            Kurs szycia, manicure, fryzjerski.
          • aaa-aaa-pl Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:26
            W dawnych czasach, brat mojej mamy ", wyczyścił sobie" życiorys ( tak się wtedy CV nazywało). Zależało mu na pracy w leśnictwie, bo mieszkania ( domki w przepięknym rejonie) się otrzymywało. A że ofeta dotyczyła pracy fizycznej, przedłożył świdectwo ukończenia podstawówki.
    • irma223 Re: W czarnej d* 13.09.20, 18:15
      A nie możesz, zamiast wysyłać CV po prostu się przejechać po okolicy i powchodzić do każdego miejsca, jakie Ci wpadnie w oko, z zapytaniem, czy akurat kogoś nie szukają?
      Tylko najpierw pospisuj sobie wszystko, co UMIESZ. Nie tylko studia i podyplomówki, ale po prostu umiejętności.
      I poćwicz przed lustrem łagodny uśmiech zadowolonej z życia kobiety.
      Może praca biurowa, a może dostawa towaru do sklepów/firm?
      Może praca listonoszki lub kuriera? Może na poczcie na pół etatu? Może dostawa kanapek do firm? Albo dostawa materiałów biurowych? A może praca w sklepie na pół etatu? A może księgowość? A może pomoc doraźna na telefon czy z dojazdem w zakresie twoich umiejętności (tłumaczenia? prawo administracyjne? informatyka?)

      • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 18:39
        I przez 20 lat będzie rozwozić kanapki czy paczki? Chyba musi myśleć bardziej długofalowo, bo po kilku latach takiej pracy nadal nie będzie nic nowego potrafiła, a będzie jeszcze starsza.
        • sumire Re: W czarnej d* 13.09.20, 19:08
          Będzie miała pracę i będzie jej łatwiej dostać kolejną. To już jest dużo dla kogoś, kto startuje z takiej pozycji.
          Wątkodajka jest w o tyle dobrej sytuacji, że na Śląsku generalnie nie ma problemu z pracą. W o tyle złej, że z tego, co pisze o swoich rodzinnych obowiązkach, można wywnioskować, że jest zupełnie nieelastyczna czasowo, bo priorytet ma funkcja szofera.
    • szara.myszka.555 Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:01
      Co mnie bardziej dziwi - to fakt, że nie masz żadnych zainteresowań. To jest przerażające.

      Wyobraź sobie, że masz kasę by 'na luzie' nie pracować (np. własne mieszkania na wynajem) - co byś robiła w tym czasie 9-14? Wciąż oglądała seriale?

      Kurcze, rób coś. Napisz książkę, namaluje obraz, zrób przydomowa uprawę pomidorów, zacznij robić domowe sery, załóż bloga o swoich zainteresowaniach, uszyj coś na maszynie, popłyń gdzieś kajakiem, ćwicz fitness w domu. COKOLWIEK. Nie dla pieniędzy, dla własnego rozwoju.

      Jak ma się zainteresowania, to możliwości zarobkowe otwierają się. Nigdy nie wiesz, kiedy przypadkowo hobby zamieni się w dochodową działalność.
    • smoczy_plomien Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:29
      Starsze dzieci niech same zaczną dojeżdżać na swoje zajęcia. Od razu zwiększy Ci się dostępność. Jeśli prawdą jest Twój nick i nic nie umiesz, to lepiej od razu sobie odpuść. Pracodawcy mają na pęczki osób, które nic nie umieją, więc po co mają brać te, które mają tyle wymagań co do godzin, warunków...

      A teraz bardzo na serio: jeśli nikt nie chce Ci dać pracy, a wiesz, że jesteś jej warta, to daj ją sobie sama. Załóż działalność gospodarczą, ale zanim to zrobisz, zrób 3 zlecenia za free lub za grosze swoim znajomym. Po takim teście samej siebie, powinnaś wiedzieć, czy to uciągniesz - organizacyjnie, psychicznie, finansowo. Przez pierwsze 2 lata ZUS to tylko 400zł, a potem dziecko już nie będzie tyle chorować, a Ty pokażesz pracodawcy, że od 2 lat prowadzisz własne biuro księgowe, wirtualny gabinet psychologiczny lub jesteś wedding plannerką.

      Tylko to jest opcja dla osób zdecydowanych ciężko pracować, a nie biurowych mimóz, które liczą, że 5 z 8h pracy spędzą na kawce w kuchni. Więc zależy czy szukasz pracy, czy chcesz wyrwać się z domu, pobyć trochę wśród ludzi i ewentualnie dostać parę groszy.
    • iuscogens Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:39
      Przeczytałam cały wątek i powiem tak: na twoim miejscu nie szłabym w żadne prace dorywcze „żeby tylko wyjść z domu”, żadne sprzątanie, malowanie ścian, koszenie ogródków, kasa w Lidlu itd., nie porywałabym się tez na własną firmę, bez doświadczenia, bez znajomosci, jakiejś bazy klientów, bez konkretnych zainteresowań to raczej nie wyjdzie. Nie potrzebujesz jakiejkolwiek pracy na już, bo nie masz za co zyc. Potrzebujesz stabilnej, legalnej, stałej pracy na kolejne około 20 lat (nie mówię, ze w jednym miejscu). Jesteś jeszcze młoda, jakby nie daj Boże mężowi coś się stało nie dostaniesz nawet renty rodzinnej i naprawdę będziesz w czarnej de. Jakiś czas temu na forum był wątek o niepracującej całe zycie matce, którą zostawił mąż i która utrzymywać muszą dzieci. Chyba byś tego nie chciała? Teraz wbrew pozorom jest dobra sytuacja (jeszcze!) do szukania pracy w urzędzie (pisały dziewczyny, ze w niektórych urzędach brakuje osób) czy szkole (tu musisz dorobić sobie pp, ale teraz brakuje nauczycieli wiec jest szansa ze coś byś znalazła). Za jakiś czas może być znacznie gorzej. Bardzo możliwe, ze cześć pensji będzie Ci szła na opiekunkę, ale trudno do emerytury masz jeszcze prawie 20 lat, musisz zacząć myśleć o sobie i swoim zabezpieczeniu. Wierze, ze maz nie chce się rzucać do brania zwolnień, od lat ma świadomość, ze jest jedeynym żywicielem rodziny, to jest duża odpowiedzialność i obciążenie, ale jakoś sensownie to trzeba będzie obdzielić, dzieci będą rosły, będą coraz bardziej samodzielne a jak teraz się za siebie nie weźmiesz to obudzisz się po 50 z ręka w nocniku. Żeby nie okazało się, ze najpierw byłaś zależna od męża a potem od dzieci czy jakiejś pomocy spoelcznej.
      • bistian Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:03
        iuscogens napisał:

        > Przeczytałam cały wątek i powiem tak: na twoim miejscu nie szłabym w żadne prac
        > e dorywcze „żeby tylko wyjść z domu”, żadne sprzątanie, malowanie ścian, koszen
        > ie ogródków, kasa w Lidlu itd., nie porywałabym się tez na własną firmę, bez do
        > świadczenia, bez znajomosci, jakiejś bazy klientów, bez konkretnych zainteresow
        > ań to raczej nie wyjdzie.

        Dla mnie, to jest mocno oderwane od życia, co napisałaś. Żeby złapać sensowną pracę na dłużej, trzeba spróbować w kilku miejscach co najmniej i zobaczyć, co się podoba. Potem się wychodzi z propozycją do ludzi.
        Proponowałem malowanie, bo autorka zna temat, nie jest zielona, robiła to i ma jak się zahaczyć. Trochę by popracowała przy elastycznych godzinach, dała się poznać z dobrej strony, poznała ludzi i wtedy można wyjść z jakąś propozycją. Lubi jeździć, zna temat, organizacyjnie jest sprawna, może robić zakupy materiałów, obejrzeć przyszłą pracę, zrobić obmiar, czasami pomóc, a chłopaki niech robią większość prac.

        Jeśli się nie spodoba, spróbuje gdzie indziej. Ale powinna wiedzieć, co może dać firmie i w czym odciążyć ludzi, co lubi robić, a czego nie? Tak to działa, wtedy wszyscy są zadowoleni.

        Ja też idę do nowej pracy i dzielimy się obowiązkami. Czasami mówię szefowi, że ja się zajmę tym i tamtym na stałe, żeby szef już sobie to zdjął z głowy, bo dla mnie to nie jest uciążliwe, a dla innych bywa. A najgorszy pracownik, to taki, który robi z niechęcią od A do C, resztę ma w poważaniu i tylko patrzy, jak się urwać.
    • m_incubo Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:42
      O serio, możesz łaskawie pracować AŻ od 9-14 i często brać wolne, bo większość dnia zajmuje ci robienie za podwózkę dla dużych nastolatków... Weź, nie zawracaj dudy potencjalnym pracodawcom i ludziom na forum.
      • damartyn Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:46
        nie chce mi się wszystkiego czytać. Może tu już było i się powtarzam ale - znajdź sobie kobieto kogoś, kto Ci tę robotę załatwi i już.
        • bergamotka77 Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:52
          Dokladnie bo takiej pracy nie ma. Albo 8h plus dojazdy albo dalsze bezrobocie.
          • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:59
            Myślę, że w jej zawodach czyli psycholog albo księgowa ma duże szanse na elastyczne godziny pracy i nie musi to być 8 godzin dziennie ale 5. Obawiam się tylko, że niekoniecznie będzie to 9.00 - 14.00 od poniedziałku do piątku. Może faktycznie psycholog w szkole? Wydaje mi się, że w tej chwili bardzo ich brakuje. Tylko o ile wiem, część szkół niestety zatrudnia psychologa na pół czy ćwierć etatu bo nie ma na to kasy. Ale popytać warto i chyba faktycznie ktoś znajomy mógłby pomóc.
            • aaa-aaa-pl Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:25
              Tylko musi mieć podyplomówkę z przygotowania pedagogicznego.
              • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:28
                Proponuję jednak, żeby autorka w ogóle wyszła z domu i podjęła jakąkolwiek pracę na umowę, zamiast przez kolejne lata rozważać, jaki kierunek obrać w poszukiwaniu pracy idealnej.
                • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:29
                  To też smile
                • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:39
                  Na jej miejscu dałabym sobie rok czy dwa, dziecko wyrośnie z chorowania i będzie mogła pracować normalnie, będzie miała wiedzę i jakieś doświadczenie. Tylko tego czasu nie może zmarnować, dobrze zaplanować, bo będzie nieciekawie.
                  Teraz studia przeniosły się do sieci, więc odpadną jej zjazdy, kursy stacjonarne, tylko ona chyba zupełnie nie wie w którą stronę iść, nie ma żadnego pomysłu na siebie.
                  • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:43
                    Zgadzam się. Za 2 lata będzie jej dużo łatwiej. Najmłodsze pewnie pójdzie do szkoły i przestanie chorować a 2 starszych będzie w liceum. Przez ten czas może zrobić studia podyplomowe i znaleźć pracę gdziekolwiek nawet na dwa dni w tygodniu.
                    • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:46
                      Ma już 2 podyplomówki, pracę gdziekolwiek na 2 dni w tygodniu (np. weekendy) może znaleźć już teraz.
                      • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:50
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Ma już 2 podyplomówki, pracę gdziekolwiek na 2 dni w tygodniu (np. weekendy) m
                        > oże znaleźć już teraz.

                        Też tak myślę. Wiem, że nie ma doświadczenia ale ma dobre wykształcenie i raczej coś powinna znaleźć, nawet na raz w tygodniu w sobotę na przykład. Na początek.
                      • bergamotka77 Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:55
                        Ale kto ja przyjmie do pracy w takich godzinach? Nie znam nikogo pracującego do 14:00. Sorry .
                        • mika_p Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:59
                          > Nie znam nikogo pracującego do 14:00.

                          Do 14, od g. 6, pracuje sporo osób. Zazwyczaj to praca zmianowa, ale są i jednozmianowe.
                          • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 00:09
                            Chyba głównie praca zmianowa, u nas korpo najczęściej 9-17, urzędy 8-16
                      • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:56
                        Na ten moment pracę na dwa dni w tygodniu może znaleźć, ale ona nic nie wniesie do jej doświadczenia. Studiowałam, wychowywałam dzieci, a potem w weekendy sprzedawałam lody w budce? Niech ten czas poświęci na naukę, edukację, ale sensowną, z jakimś planem i celem.
                  • mika_p Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:57
                    > Na jej miejscu dałabym sobie rok czy dwa, dziecko wyrośnie z chorowania i będzie mogła pracować normalnie, będzie miała wiedzę i jakieś doświadczenie.

                    Szukanie pracy trwa. Z roku czy dwóch zrobią się trzy, potem wakacje, potem mały pójdzie do szkoły i trzeba będzie odroczyć pójscie do pracy choć na tę pierwszą klasę i zamiast kobiety po czterdziestce będzie pani pod pięćdziesiątkę, a stażu zawodowego nadal tylko 2 lata.
                    Jakie niby doświadczenie miałoby się pojawić przez ten rok czy dwa?
                    • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 00:08
                      Wolontariat, staże, prace jako pomoc, asystent. Ona do emerytury ma ponad 20 lat, przed nią 40-60 lat życia. Późno to późno, ale za wcześnie kłaść się do zawodowej trumny, zwłaszcza że potencjał jest, a finanse nie cisną.
                      • mika_p Re: W czarnej d* 14.09.20, 00:19
                        > Ona do emerytury ma ponad 20 lat

                        Na tę chwile, według przepisów - 18. Owszem, to się zapewne zmieni, ale jak sobie teraz da dwa lata, potem będzie szukać, potem pewnie zmieniać (bo niekoniecznie jedna strona się drugiej spodoba i umowy nie przedłuży), to ostatecznie popracuje trochę ponad 10 lat i stuknie sześćdziesiątka.
                        • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 00:30
                          Dlatego pracę musi przemyśleć, żeby mogła ją wykonywać długo.
              • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:33
                aaa-aaa-pl napisał:

                > Tylko musi mieć podyplomówkę z przygotowania pedagogicznego.

                Czyli kolejne półtora roku studiów za które trzeba zapłacić i znaleźć na nie czas w weekendy. Żeby potem zarobić 2 tysiące.
                Ja wiem, że mąż dużo zarabia, że mają 1500 zł na dzieci z 500 + i ona nie idzie do pracy z powodów finansowych tylko dlatego, że nudzi się w domu, ale pytanie czy warto? To już ona musi pomyśleć. Dwie podyplomówki i 2 mgr już ma. Czy chce iść na kolejne studia?
                • aaa-aaa-pl Re: W czarnej d* 14.09.20, 00:27
                  Podyplomówkę można zrobić online w rok. Za rok dzieć może wyjdzie z chorób,a autorka ppdwjmie pracę jako psycholog lub wspomagający w szkole/ przedszkolu.
                  Studia to lepsze rozwiązanie, niż seriale( jeżeli finanse nie są problem).
    • kotejka Re: W czarnej d* 14.09.20, 05:19
      Dyplom z psychologii się nie starzeje
      Z rachunkowości też
      Na twoim miejscu poszukalabym etatu lub części etatu psychologa w szkole
      Ofert jest dużo
      Praca na kartę nauczyciela - wakacje ferie niższe pensum
      Fajrant do 14
      A praca wdzieczna i ciekawa
      Będzie czas się wdrożyć, zorganizować i obmyslic plan rozwoju zawodowego nami bliższych 20 lat
      Też mam trójkę dzieci, jestem w twoim wieku i mam na stanie nastolatki i przedszkolaka
      Godzę pracę zawodowa z wychowaniem dzieci
      Też dojeżdżam i rozwoze
      Jak dziesiątki innych znanych mi mam
      To da się zrobić
      • morekac Re: W czarnej d* 14.09.20, 05:33
        Każdy dyplom się starzeje, jeśli nie pracuje się w zawodzie przez 15 lat.
        • kotejka Re: W czarnej d* 14.09.20, 06:19
          Nie, papier jest tak samo ważny po roku i po 15
          • morekac Re: W czarnej d* 14.09.20, 11:32
            Myślę, że pracodawca trochę inaczej to ocenia.
      • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:43
        Psycholog pracuje w szkole do 14.00????
        Owszem, ma pensum 25 godzin ale w niektóre dni pracuje od 11.00 do 17.00 i musi być czasem na zebraniach i spotkaniach po południu i wieczorem.
        • aaa-aaa-pl Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:12
          Pensum psychologa to 22 godziny.
          Są szkoły z 1 zmianą- wtedy o 14 jest już po lekcjach.
          Rady/ spotkania są teraz online
          • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:24
            Wiecznie nie będą online.
          • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:40
            aaa-aaa-pl napisał:

            > Pensum psychologa to 22 godziny.
            > Są szkoły z 1 zmianą- wtedy o 14 jest już po lekcjach.
            > Rady/ spotkania są teraz online


            To brzmi naprawdę fajnie smile
            Warto w takim razie szukać tego rodzaju pracy. Mówimy o szkole podstawowej, prawda? Bo w średniej psycholog jest potrzebny raz czy dwa razy w tygodniu do 17.00.
            • grey_delphinum Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:52
              Ale w szkole podstawowej psycholog też ma dyżury popołudniowe, chodzi o kontakty z rodzicami.

              Poza tym błagam, nie mąćcie dziewczynie w głowie. Dostanie etatu psychologa w szkole to nie taka łatwa sprawa - dyplom sprzed 15 lat to trochę za mało. I na pewno trzeba być bardziej dyspozycyjnym niz 9-14, juz nie mówiąc o robocie papierkowej, którą trzeba jeszcze odwalić w domu, odbyć wizyty w PPP itp..

              A już tak zupełnie na marginesie - autorka wątku mówi, ze nie przepada za dziećmi. Moim zdaniem, to ją dyskwalifikuje do tej pracy.
              • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:55
                Może małymi?
                Licealiści niektórzy są pełnoletniwink
                • grey_delphinum Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:09
                  W liceum godziny pracy psychologa to na pewno nie 9-14...
            • kyrelime Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:53
              Z tego co wiem to nie jest tak kolorowo. Znajoma pracuje - w szkole jedna zmiana, ale ona dzieci przyjmuje po ich lekcjach lub przed, więc połowę tygodnia zaczyna przed 8, druga połowę pracuje do 16 lub dłużej. Rady są stacjonarnie, tak samo konsultacje z rodzicami, jakieś warsztaty itd. Dziewczyna ciągle się szkoli, dokształca itd
              • grey_delphinum Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:15
                W szkole jest właśnie tak jak pisze kyrelime. Psycholog i pedagog muszą być dostępni co najmniej dwa razy w tygodniu do 16-17.
                Wątpię też, czy rady lub szkolenia zawsze będą juz online. Kiedyś to szaleństwo minie i nastąpi powrót do pełnej pracy stacjonarnej.
    • kobietazpolnocy Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:59
      Jest tylko jeden sposób.

      Wysyłaj te CV. I żadnych wymówek, że odmowy, że dziecko, że corona. Odmawiają ci - no pewnie, że tak, czy spodziewałaś się czegoś innego? Przecież nie masz absolutnie żadnego doświadczenia zawodowego, a na dodatek nie wiesz, czego chcesz więc szukasz wszystkiego od KFC do bycia stażystką. Nie oznacza to jednak, że masz się poddawać. Zaciskaj zęby i wysyłaj dalej.

      I jeśli naprawdę szczerze myślisz o powrocie na rynek pracy, to rozważcie wreszcie przeprowadzkę. Nie żadne gdybanie, itd., ale poważna rozmowa z mężem. Bo dwójkę dzieci masz niby dużą, ale skoro wszędzie muszą dojeżdżać samochodem, to wciąż będziesz upiorną ilość godzin spędzać w aucie - i to przez długie lata, vide: czterolatek.

      Nie jesteś w łatwej sytuacji. Więc tym bardziej musisz podejść do tego poważnie.
    • klaramara33 Re: W czarnej d* 14.09.20, 11:08
      Bez porządnego przeszkolenia do pożądanego na rynku zawodu nie odnajdziesz się.
    • katriel Re: W czarnej d* 14.09.20, 13:13
      Dwie myśli mam.

      1. Nie do końca rozumiem twoje problemy z logistyką okołodzieciową. Piszesz tak:
      nnu42: około 14:30 muszę odebrać starsze żeby zawieźć na dodatkowe zajęcia
      triss: [zorganizujcie] dzieciom dodatkowe zajęcia w pobliżu.
      nnu42: U nas, W pobliżu, nic nie ma [...] Starsze dzieci wożę do innej szkoły, poza "rejonem".

      No to skoro już je raz rano zawiozłaś do szkoły poza rejonem, to o 14:30 wychodzą ze szkoły nie na waszym zadupiu, gdzie nic nie ma, tylko gdzieś w cywilizowanym miejscu, gdzie zajęcia dodatkowe bywają, i nie ma powodu, żebyś znowu ty je musiała wozić na drugi koniec GOPu.

      A jeśli faktycznie syn ma wyjątkowy talent koszykarski i chcecie, żeby grał w tym klubie a nie innym, bo ten jest najlepszy - to znajdź mu szkołę obok klubu, zawoź go tam (albo podrzucaj na autobus) przed 8 rano i odbieraj o 19 czy której tam po treningu. Będziesz wtedy miała czas na pełny etat.

      2. Piszesz ładną polszczyzną, robisz niewiele literówek, a nawet te, które robisz, miałaś odruch poprawiać. Myślałaś o zajęciu się korektą tekstów? Praca zapewne głównie zdalna, więc efektu "wyjścia do ludzi" by nie było, ale za to bardziej perspektywiczna niż sprzątanie.
      • ira_08 Re: W czarnej d* 14.09.20, 18:36
        >2. Piszesz ładną polszczyzną, robisz niewiele literówek, a nawet te, które robisz, miałaś odruch poprawiać. Myślałaś o zajęciu się korektą tekstów?

        Aż dziw, że ta rada padła tak późno... Zawsze się musi w tego typu wątku pojawić, tak jakby do pracy korektora wystarczyło ładnie pisać i nie robić literówek. Nikt jej nie zatrudni jako korektora - nie bez doświadczenia. Bez znajomości też ciężko, bo najczęściej bierze się ludzi z polecenia.
      • morgen_stern Re: W czarnej d* 15.09.20, 11:31
        Litości, do korekty tekstów nie wystarczy "pisać ładnie i bez błędów". Nie piszcie takich bzdur.
        • igge Re: W czarnej d* 15.09.20, 12:24
          Mnie się, (może mylnie?) wydawało, że do korekty tekstów to np jakąś polonistykę trzeba skończyć?
          • bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 12:28
            igge napisał:

            > Mnie się, (może mylnie?) wydawało, że do korekty tekstów to np jakąś polonistyk
            > ę trzeba skończyć?

            Dokładnie tak. Nie każdy może być korektorem.
            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 15.09.20, 12:51
              Nie trzeba kończyć polonistyki, może być kurs w Polskim Towarzystwie Wydawców Książek.
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:21
            igge napisał:

            > Mnie się, (może mylnie?) wydawało, że do korekty tekstów to np jakąś polonistyk
            > ę trzeba skończyć?

            Mnie się też tak wydawało, zresztą piszę byle jak, często niechlujnie, robię błędy ortograficzne czasami itd. Pierwszy raz tutaj na forum usłyszałam, że piszę ładnie, zrobiło mi się miło 💕 Ale to chyba nie będzie wystarczające na to aby zostać korektorem...
    • ruscello Re: W czarnej d* 14.09.20, 13:26
      Zastanów się, na czym Ci najbardziej zależy. Czy wyjść z domu natychmiast i robić byle co, czy ogarnąć coś przyszłościowego. Z powodu choroby dziecka nie wróciłam po macierzyńskim. Gdybym się uparła, mogłabym teraz szukać byle czego kosztem organizacji naszego życia, ciągłego zmęczenia i pracować wieczorami/w weekendy. Ale uznałam, że skoro już kilka lat jestem w domu, to mogę być jeszcze dwa-trzy, doszkalając się w tym czasie. Jednocześnie dziecko będzie kończyć przedszkole, szkoła będzie pod domem, babcia oferuje pomoc w razie chorób, bo będzie na emeryturze.

      Twoje dziecko może się już wychoruje, starsze będą pełnoletnie/prawie pełnoletnie, więc od biedy choćby prawko mogą zrobić albo zrezygnują z części zajęć dodatkowych. A Ty pójdziesz już w konkretnym kierunku.
    • maly_fiolek Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:34
      Troll, skoro podmiejska miejscowość to sklep spożywczy a nie makdonald + kfc.
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:39
        maly_fiolek napisała:

        > Troll, skoro podmiejska miejscowość to sklep spożywczy a nie makdonald + kfc.

        Mieszkam w szeroko pojętym GOPie, wiocha gdzie nic (mamy Kościół, jeden sklep że sklepową która prowadzi go w swoim domu od tzw.zawsze i raz w roku festyn dożynkowy) nie ma, wożę dzieciarnię do miasta, dwójkę do szkoły, jedno - do przedszkola.
        Najbardziej bym chciała pracować blisko przedszkola/szkoły. Żebym na to moje zadupie nie potrzebowała wracać po rozwiezieniu dzieci rano.
        • metro_mh Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:45
          Autorko wątku, ty nie potrzebujesz pracy ale celu w życiu, Sprzątanie czyiś brudów nie da ci poszukiwanej satysfakcji, już szybciej ten proponowany tutaj wolontariat (szpital, schronisko, lub inne ngo) z twoim wykształceniem będziesz doceniona w każdej fundacji czy stowarzyszeniu pomagającym ludziom w potrzebie
        • rena.k Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:56
          Dzieciaki w wieku 14-15 lat, to już podstawówkę kończą. Więc szkoła średnia blisko zajęć dodatkowych i koniec wożenia. Nastolatki w liceum już naprawdę radzą sobie same. Więc zostaje przetrwać ten rok, mały pewnie będzie chorował coraz mniej. Oczywiście nie czekając bezczynnie, próbować się gdzieś załapać w tych godzinach, o których piszesz, czy w weekend, żeby się wdrożyć do pracy. Dasz radę smile Mam podobną sytuację wyjściową, też pracuję sztywnych godzinach , też tylko ja mogę brać opiekę i tylko ja wożę dzieci na zajęciaa, no i mieszkam na wsi w GOP wink Pracuję tak praktycznie od kiedy młodszy skończył rok, wcześniej bardziej realizowałam się w pracy. Nie wyobrażam sobie nie pracować w ogóle, choć nieraz zazdroszczę smile
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:11
            rena.k napisała:

            > Dzieciaki w wieku 14-15 lat, to już podstawówkę kończą. Więc szkoła średnia bli
            > sko zajęć dodatkowych i koniec wożenia. Nastolatki w liceum już naprawdę radzą
            > sobie same. Więc zostaje przetrwać ten rok, mały pewnie będzie chorował coraz m
            > niej. Oczywiście nie czekając bezczynnie, próbować się gdzieś załapać w tych g
            > odzinach, o których piszesz, czy w weekend, żeby się wdrożyć do pracy. Dasz rad
            > ę smile Mam podobną sytuację wyjściową, też pracuję sztywnych godzinach , też tyl
            > ko ja mogę brać opiekę i tylko ja wożę dzieci na zajęciaa, no i mieszkam na wsi
            > w GOP wink Pracuję tak praktycznie od kiedy młodszy skończył rok, wcześniej bard
            > ziej realizowałam się w pracy. Nie wyobrażam sobie nie pracować w ogóle, choć n
            > ieraz zazdroszczę smile

            7 i 8 klasa teraz, zbiorkomem by jechali ze dwie godziny do szkoły, daleko mają do szkoły. Zajęcia dodatkowe i szkoła też niekorzystnie skomunikowane, oczywiście każdy na inne chodzi wg ich zainteresowań i uzdolnień, nie zdążą autobusami, stąd moje szoferowanie.

            Tutaj dużo jest przezywania moich synów od bombelkow i dziubdziusiów, przy czym ja chyba niewystarczająco jasno napisałam że to nie wynika z mojej nadopiekuńczości (że maluszki sobie nie poradzą, bo oni radzą sobie z samodzielnością) ale z tego gdzie chodzą do szkoły i gdzie realizują swoje zainteresowania. Sporadycznie jadą taksówką. Zależy mi na tym, by mogli się realizować, rozwijać swoje zainteresowania. I ponieważ to się odbywa moim (zbyt) dużym kosztem to szukam teraz czegoś dla siebie.
            • morekac Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:18
              Weź im trochę te samorealizacje pohamuj, bo sama widzisz, że to uniemożliwia ci twoją samorealizację. Może bombelki mogłyby realizować się w miejscu i czasie, który nie uniemożliwia ci życia zawodowego, hę? Czyli bliżej szkoły i zaraz po lekcjach? W weekendy?
              Na razie to jesteś pokorna służka jaśnie paniczów i jaśnie królewien. Oraz jaśnie pana.
              Będą cię zaraz mieli w d..., bo za bardzo się poświęcasz.
              • morekac Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:30
                A poza tym osobiście nie uważam, że byłabyś zupełnie bez szans startując do pracy w jakimś biurze księgowym - jako asystentka rzecz jasna. Jeśli oczywiście to lubiłaś. Tyle tylko, że pewnie musisz być bardziej dyspozycyjna (chyba, że ktoś będzie szukał na 1/2 etatu) i niezawodna. I jeszcze jedno: przejdź się do UP, może będą mieli jakiś staż w księgowości na początek. Bo w Warszawie są takie - stypendium na stażu to jakieś 1 tys zł - czyli na nianię w razie choroby najmłodszego może starczy (albo chociaż nie trzeba będzie za dużo dokładać). 4 miesiące stażu i już idziesz z innym CV na rynek.
                Albo przemyśl sobie, co mogłabyś robić jako psycholog i idź w tym kierunku.
                I jeszcze jedno: przez 15 lat ty poświęcałaś się dla bliskich. Pora teraz, by inni członkowie rodziny poświęcili trochę swojego komfortu dla ciebie, do jasnej cholery.
                • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:48
                  " jeszcze jedno: przez 15 lat ty poświęcałaś się dla bliskich. Pora teraz, by inni członkowie rodziny poświęcili trochę swojego komfortu dla ciebie, do jasnej cholery"

                  Podpisuję się.
                  • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:05
                    Mam koleżankę, która się nie poświęcała, to była jej radość i sens życia. Do podstawówki woziła nastolatki, chociaż to było 15 minut spacerem (dzieci mega wysportowane, więc mogłyby szybciej), ale one lubiły się wyspać, zajęcia dodatkowe w olbrzymich ilościach, treningi w tygodniu i w weekendy. Jak poszły w świat, bardzo wcześnie, bo tak się życie ułożyło (ale to akurat pozytywne historie) dopiero zaczęła myśleć o pracy, choć jej wykształcenie to Wyższa Szkoła Gotowania na Gazie i to z licencjatem, zerowy staż i zerowe doświadczenie.
                    Znalazła, od kilku lat pracuje i to nie fizycznie. Happy endy też się zdarzająwink
                    • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:23
                      mia_mia napisał(a):

                      > Mam koleżankę, która się nie poświęcała, to była jej radość i sens życia. Do po
                      > dstawówki woziła nastolatki, chociaż to było 15 minut spacerem (dzieci mega wys
                      > portowane, więc mogłyby szybciej), ale one lubiły się wyspać, zajęcia dodatkowe
                      > w olbrzymich ilościach, treningi w tygodniu i w weekendy. Jak poszły w świat,
                      > bardzo wcześnie, bo tak się życie ułożyło (ale to akurat pozytywne historie) do
                      > piero zaczęła myśleć o pracy, choć jej wykształcenie to Wyższa Szkoła Gotowania
                      > na Gazie i to z licencjatem, zerowy staż i zerowe doświadczenie.
                      > Znalazła, od kilku lat pracuje i to nie fizycznie. Happy endy też się zdarzają;
                      > )


                      Dziękuję za optymistyczną historię smile To taka przeciwwaga do wizji mnie umierającej z głodu w samotności w wieku 60l.
                      • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:47
                        Ale uczciwie ci powiem, że ona nie rozważała pracy fizycznej, ma pewne w miarę pewne zabezpieczenie na emeryturę (najem), w perspektywie spadek też przynoszący stały dochód, mąż jedynak też sporo odziedziczy, utrzymanie i wykształcenie dzieci ktoś zasponsorował.
                        Ty musisz bardziej o siebie zawalczyć.
                        I przede wszystkim w niej było więcej entuzjazmu do działania jak się pojawiła szansa.
                    • bistian Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:39
                      mia_mia napisał(a):

                      > Znalazła, od kilku lat pracuje i to nie fizycznie. Happy endy też się zdarzają;
                      > )

                      Jak ja tego nie lubię. Że praca fizyczna jest dla głupków, a już ci z biura to same orły. A to nie jest tak. Czasami trzeba coś policzyć, skalkulować wszystkie warianty i wybrać optymalny. To też jest praca fizyczna. Obawiam się, że ci biurowi przy mojej dzisiejszej pracy by płakali, że za trudne, że nic nie pamiętają big_grin
                      • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:50
                        Ona musi myśleć w perspektywie 20 lat czy więcej. Wtedy z możliwością fizycznej pracy bywa różnie.
                      • morekac Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:21
                        Tak sobie kilka lat temu pomyślałam, że gdybym miała jeszcze raz wybierać zawód, to może zostałabym malarzem i wykończeniowcem wnętrz. Taka robota daje mi satysfakcję.
            • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:23
              To musi być naprawdę zadupie smile
              Ja się przenioslam pod miasto, u mnie 2 sklepy i nawet brak kościoła. W sąsiedniej wsi mamy kościół, Lidl, Biedronkę, Rossmanna, dwa inne znane sklepy, piekarnie, różne kioski, 4 razy fryzjer. U nas nic. Rozumiem dojazdy, choć u nas dzieci mogły spokojnie dojechać do szkoły w centrum dużego miasta autobusem plus dojście w godzinę 10 minut a ze mną samochodem w 40 minut nawet w godzinach porannych gdy jest ruch.
              Po prostu poczekaj ten rok a dzieci będą w liceum, przynajmniej jedno. Choć te wasze dojazdy to masakra. Mieszkam pod miastem, wiem co to korki, ale twoje dzieci nawet w liceum nie dojadą same autobusem. Może jednak przeprowadzka?
              • morekac Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:52
                Dojazdy im się nie poprawią, jeśli tam nie ma szkoły średniej.
                • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:46
                  morekac napisała:

                  > Dojazdy im się nie poprawią, jeśli tam nie ma szkoły średniej.
                  >

                  To jest wieś. Nie ma na pewno liceum. Prawdopodobnie najbliższe w mieście.
            • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:37
              No to niech zmodyfikują zainteresowania czy miejsca ich realizacji, bo rozumiem, że to nie moment na zmienianie szkoły.
              Jeśli mieszkasz na totalnym zapupiu tanio znajdziesz kogoś kto popilnuje młodszego w czasie choroby.
              Przyznaję, że im więcej piszesz tym bardziej nieciekawie to wygląda, ale nie chodzi o możliwości ale Twoje podejście.
              • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:30
                mia_mia napisał(a):

                > No to niech zmodyfikują zainteresowania czy miejsca ich realizacji, bo rozumiem
                > , że to nie moment na zmienianie szkoły.
                > Jeśli mieszkasz na totalnym zapupiu tanio znajdziesz kogoś kto popilnuje młodsz
                > ego w czasie choroby.
                > Przyznaję, że im więcej piszesz tym bardziej nieciekawie to wygląda, ale nie ch
                > odzi o możliwości ale Twoje podejście.

                Zadupie, "sypialnia" dla miast większych. Kilkadziesiąt lat temu typowo rolnicza dziura, z biegiem lat budowało się coraz więcej miastowych. Nie szedł za tym rozwój infrastruktury bo chyba nie było ciśnienia bo generalnie ludzie wożą dzieci do najbliższego miasta (ja wożę do nie najbliższego) Oprócz kościoła mamy jeszcze remizę big_grin o tym zapomniałam napisać, choć nie wiem na jakich zasadach ona funkcjonuje.

                Szkoły nastolatkom teraz nie zmienimy bo to ostatni rok i ostatnie dwa lata. Prędzej rozważamy przeprowadzkę choć ceny mieszkań w dzielnicach dobrze skomunikowanych w Gliwicach/ Katowicach/Sosnowcu powalają w ostatnim czasie.
                • daniela34 Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:39
                  ja wożę do nie najbliższego

                  Dobra, wozisz (pytanie, dlaczego nie do bajblizszego,sle ok) Dobra, szkoły teraz nie zmienisz. Ale dlaczego zorganizowaliście to tak, że starsze dzieci zabierasz ze szkoły i zawozisz na zajęcia popołudniowe??? To duże dzieciaki, mogłyby dotrzeć na zajęcia same gdyby mialy coś bliżej szkoly (piszesz, że wozisz, bo zbiorkomem by nie zdążali). To są jakieś unikalne, niszowe zajęcia, że bliżej szkoły (którą wybieraliście jakoś swiadomie, skoro jest w nie najbliższym mieście) nie ma?

                  Wyobraź sobie co będzie za rok,kiedy starsze dziecko pojdzie do zupełnie innej szkoły (srednia). Jak czegos nie zrobicie z tymi zajeciami to już zupelnie zmienisz się w taxi

                  • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:49
                    Ktoś z mojej rodziny, żeby nie zamienić się w taxi, kupił dwójce dzieci po mieszkaniu w centrum, koło uczelniwink
                    Ale one już chyba dobiegały wtedy etapu studiów.
                    • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:51
                      Kolega syna w liceum dobrym mieszkał w bursie.
                      Oczywiście te moje dwa rozwiązania odległości szkoły są humorystyczne. Nie proponuję ich autorce serio.
                      • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:07
                        Co humorystycznego jest w mieszkaniu w bursie? Znam przypadek, kiedy „dziecko” w wieku 17 lat dostało mieszkanie i wyniknęło z tego wiele dobrego (i tak miało je dostać). Też chodziło o komunikację, chociaż tam takiego wożenia nie było, raczej oszczędność godziny dziennie, a w gratisie samodzielność, gotowanie, pranie, odpowiedzialność.
                        • daniela34 Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:17
                          mia_mia napisał(a):

                          > Co humorystycznego jest w mieszkaniu w bursie?

                          Nie mam pojęcia. Znam sporo osób, które mieszkały w bursach. I to nie tylko w zamierzchłych czasach mojej młodości, ale teraz. Koleżanka, która wynajmowała pokoje studentom dostała propozycję wynajęcia licealistce z I klasy LO, nie zgodzila się, dziewczyna poszĺa do bursy.
                          • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 23:02
                            Humorystyczne, może niesłusznie, bo jak mieszka się na zadupiu to jednak jakiś dojazd samodzielny licealisty bez niesprawności fizycznej, jest możliwy i chyba szofera nie trzeba i bursy też nie trzeba ani kupować dziecku od razu mieszkania 500 metrów od szkoły/ uczelni. Czasem może śmieszy mnie nie to co trzeba i wszystkich sorry. Kolega dziecka mieszkał w bursie bo był z innego regionu Polski, dalekiego miasta. Wątkodajki zadupie zakładam jest bardziej w stylu mojego zadupia ale mogę się mylić, nawet na pewno się mylę i pewnie jej dzieci mają dalej do cywilizacji niż moje. Swoim nie kupiłabym lokum koło szkoły ani nie zakwaterowała w bursie w wieku licealnym i już. Ale konkretny dojazd do liceum był.
                            • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 15.09.20, 07:17
                              My też kilkanaście lat temu wynieśliśmy się pod duże miasto. Niektórzy nazywają to zadupiem. Autobus nie jeździ co chwilę, czasem co pół godziny ale jest taki czas, że co godzinę czy półtorej. W godzinach szczytu częściej. Dla mnie pierwsza rzecz przy zakupie domu to było to czy blisko jest przystanek autobusowy i czy za kilka lat dziecko dojedzie do szkoły. Ok, sporo jeździły ze mną ale jest przystanek 10 minut pieszo od domu i autobus jedzie do miasta od 25 do 40 minut, zależy gdzie wysiadasz w tym mieście. Dojazd jest utrudniony, czasem czekasz pół godziny na autobus po lekcjach, ale dojazd jest. Nie wyobrażam sobie wozić do szkoły licealistów.
                              • conena Re: W czarnej d* 15.09.20, 09:25
                                etam, licealistów. jak chodziłam na studia to rano zabierałam się z ojcem, bo i tak jechał w moim kierunku, ale po zajęciach już wracałam sama. miło to wspominam, bo mogłam jeszcze w samochodzie poczilować, byłam wcześnie na uczelni i miałam chwilę czasu. ale fakt - zajęcia miałam cały rok od 8:20, uroki niepaństwowej uczelni.
                                więc w sumie dlaczego nie wozić? szczególnie rano to wygodna opcja, jak masz po drodze. a po lekcjach niech sobie radzą, są duzi.
                                • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 15.09.20, 09:34
                                  Ale tu chodzi o specjalny dowóz. Oczywiście, że bardzo często rodzina jedzie gdzieś razem, mama do pracy, córka na uczelnię a syn do liceum. Jadą jednym samochodem. Ale nikt nie jest szoferem tylko razem jadą mniej więcej w to samo miejsce.
                                  • igge Re: W czarnej d* 15.09.20, 11:49
                                    Pisałam już to gdzieś ale dopiszę trzecie ( " humorystyczne" tylko dla mnie osobiście ale wypróbowane w życiu przez moich sąsiadów rozwiązanie). Otóż sąsiedzi dowożonemu nastolatkowi, jak tylko skończył 18 lat, kupili auto ( trzecie w ich rodzinie) i dalej już chłopak sam woził swój własny tyłek do szkół.
                                    • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 15.09.20, 12:08
                                      U nas też tak było. Z tym, że syn w dużej mierze zarobił sobie na auto sam w czasie wakacji, trochę dołożyliśmy i w wieku 19 lat jeździł samochodem. Z tym że dojazd autobusem był w miarę normalny, w sensie 1 kurs na 30 - 50 minut. Jeśli pasowało to jechał autobusem.
                                      • igge Re: W czarnej d* 15.09.20, 12:29
                                        Koleżanki syn też sam zarobił na auto.
                                        Mój starszak w kwestii auta mało ambitny i nie chcebig_grin
                                        Mógłby od babci kupić stare. Moim zdaniem bardzo lubi być kierowcą ale woli zbiorkomem jeździć i nawet jego ulubionej dziewczyny pragnienia motoryzacyjne go nie obchodzą.
                                    • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:25
                                      igge napisał:

                                      > Pisałam już to gdzieś ale dopiszę trzecie ( " humorystyczne" tylko dla mnie oso
                                      > biście ale wypróbowane w życiu przez moich sąsiadów rozwiązanie). Otóż sąsiedzi
                                      > dowożonemu nastolatkowi, jak tylko skończył 18 lat, kupili auto ( trzecie w ic
                                      > h rodzinie) i dalej już chłopak sam woził swój własny tyłek do szkół.

                                      Nasz najstarszy dostanie auto na 18-tkę, już dawno postanowione to jest. Choć tak naprawdę to będzie prezent nie dla niego a dla mnie wink
                                      • raadhiyah2020 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:36
                                        A co to zmieni, przeciez bedziesz szoferem dla ppzostalej przez nastepnych 14 lat.
                                        • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:47
                                          raadhiyah2020 napisała:

                                          > A co to zmieni, przeciez bedziesz szoferem dla ppzostalej przez nastepnych 14 l
                                          > at.

                                          Pierwszy dziubdzius dostanie auto za 3 lata. Drugi - za 4.
                                      • bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:36
                                        A rok później drugie dla drugiego dziubdziusia? wink
                                        • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:44
                                          bergamotka77 napisała:

                                          > A rok później drugie dla drugiego dziubdziusia? wink
                                          >

                                          Tak!!! A może będą razem jeździć?
                                • igge Re: W czarnej d* 15.09.20, 11:22
                                  Opcja szkolnych dzieci w często niepublicznych/ prywatnych szkołach ( bo podstawówka/ gimnazjum publiczne blisko były) podwożonych PO DRODZE do własnej pracy rodziców u naszych sąsiadów też latami występowała. Babcię mi uprzejmie czasami z drogi zabierali. Mili sąsiedzi.
                              • igge Re: W czarnej d* 15.09.20, 11:16
                                Też czaso- odległości swoje wpiszę ( kocham swoje zadupie, nawet z dojazdami. Dzieci kochały zawsze, teraz starszak dopiero nazwał dom zadupiem i pomysł sprzedaży , gdyby covid rodziców dopadł, zaświtał mu niebezpieczny).
                                Do przystanku 10 minut ( to mąż, starszak szybciej bo biega). Dla mnie 15 minut piechotą ale ja wyłącznie autem poruszam się. Dla młodszego kicha, za daleko. Autobusy ok co 20 minut każdy numer. Zwyczaj na zadupiu jest znać rozkład i na konkretny autobus/ pociąg wychodzić. Wszystkim to w krew weszło. Ja nie stosuję bo mam nieszkodliwą fanaberię z dzieciństwa nie na zadupiu, żeby stanąć i oczekiwać, że coś podjedzie zaraz i tak. Pociąg dojście ok 20 minut ( to mąż, starszak biegiem szybciej, ja ok 25 min ale wolę auto na stacji zostawić, znajomych też podwozimy). Do centrum bezpośrednio pociąg/ do liceum konieczna była przesiadka. Drugie liceum ( tu i tak auto zawsze bo młodsze niestety dowozu z gminy nie chciało) wybraliśmy nieco gorsze ale bliżej domu więc autem ( bez korków zwykle było czy z korkami rano) ok do 30 do 40 minut max. Tzn bez korków 20-25.
                                Praca męża nie wymaga codziennych jazd do/ z centrum ( 25 minut pociągiem/ autem podobnie ale bez korków.) Sąsiedzi codziennie do pracy dojeżdżają autem, kiedyś zimą raz marudzili.
                                Tak więc korki i straszliwie uciążliwe dojazdy nie były mimo zadupia wielkim problemem. ( Trochę inaczej, ale to nasza specyficzna sytuacja, z dojazdami licznymi na rehabilitacje np do CZD w Międzylesiu. Nie lubiłam/ nie lubię/ korki bywały/ różne punkty odległe miasta trzeba było obskoczyć jednego dnia / dobrze, że audiobooki/ kursy językowe itp na cd istniały).
                                Starszak teraz mieszka oddzielnie z 10 minutowym dojazdem ( od wyjścia z bloku) do centrum i zachwycony zbiorkomem ( zieleń też ma i to mnóstwo) pod domem. Do liceum z zadupia sam dojeżdżał.
                            • mika_p Re: W czarnej d* 15.09.20, 07:40
                              > jak mieszka się na zadupiu to jednak jakiś dojazd samodzielny licealisty bez niesprawności fizycznej, jest możliwy i chyba szofera nie trzeba i bursy też nie trzeba

                              Transport podmiejski to od dawna jest kpina i wspomnienie lepszych czasów. Liceum kilkanascie km od domu jak najbardziej możliwe.

                              Ale powiedzmy, że co innego odziedziczyc gospodarstwo rolne, a co inne wybrać zadupie świadomie i sobie tam kupic lokum
                              • morekac Re: W czarnej d* 15.09.20, 08:57
                                Dlatego szkoły i zajęcia dodatkowe należy wybierać również z uwzględnieniem kryterium dojazdu oraz czasu obsługi nieletnich w zakresie transportu. Swego czasu odmówiłam przeprowadzki na komunikacyjne zadupie właśnie z tego powodu.
                              • igge Re: W czarnej d* 15.09.20, 11:36
                                Moje/ nasze lokum całkiem niedawno dopiero wreszcie spłacone i zero kredytu. Nasze zadupie ma transport miejski ale liche 2 autobusy na początek trzeba złapać podróży. Potem przesiadka. Ewentualnie pociąg od razu ale dojść kawałek.
                                Transport u nas nie podmiejski ale miejski, nasze zadupie leży w obrębie miasta na szczęście. Do metra można dojechać i dalej metrem, jakieś opcje komunikacji są, coś za coś. Idylliczne sielsko anielskie widoki i powietrze. Natomiast te dzieciaki z dalszej rodziny, które dostały po mieszkanku przy szkole od zamožniejszych od nas rodziców, którzy taksówką nie chcieli być - one mieszkały już podmiejsko trochę choć blisko miasta. I one mogły chyba tylko pekaesem dojeżdżać, a to u nich nie wchodziło w grę, matka niepracująca zawodowo i ojciec też nie obijający się po pracy. Nie wiem czemu nie zatrudnili opiekunki wcześniej czy kogoś bo u nich kasa nie była istotna.
                • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:55
                  Wszędzie takie są i ludzie z tych miejsc pracują, czyli da się.
        • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:17
          Bo logistyka dowozowa okołodzieciowa jest nadal na twojej głowie. Rozumiem to. Szkoda czasu i benzyny na lokalizację miejsca pracy na drugim końcu miasta. Inna rzecz czy znajdziesz coś blisko.
    • chococaffe Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:55
      Zakładając, że autorka (sytuacja) istnieje smile

      Teraz jest "ciekawy" czas zmian/przetasowań na rynku pracy - część smutnych (ludzie tracą pracę) część bardziej pozytywnych (cały czas sa jakies oferty, będzie może trochę nowych - ale i chetnych sporo).

      Warto nie przegapić tej chwili bo za parę misięcy może być po ptakach.
      • chococaffe Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:00
        A w ramach wolontariatu proponuję osobie z wykształceniem psychologicznym i ekonomicznym przyjęcie zlecenia od siebie samej i zrobienie sobie "mappingu" chęci, możliwości i skutków wybranych ścieżek.
        • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:13
          chococaffe napisała:

          > A w ramach wolontariatu proponuję osobie z wykształceniem psychologicznym i eko
          > nomicznym przyjęcie zlecenia od siebie samej i zrobienie sobie "mappingu" chęc
          > i, możliwości i skutków wybranych ścieżek.

          I właśnie w czymś podobnym pomaga mi to forum. Robię sobie zmodyfikowanego wg własnego pomysłu SWOTa 👍
          • chococaffe Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:14
            Jeżeli forum ma Ci pomagać powinnas być też wdzięczna za wylewania kubła zimnej wody na głowęwink
            • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:18
              chococaffe napisała:

              > Jeżeli forum ma Ci pomagać powinnas być też wdzięczna za wylewania kubła zimnej
              > wody na głowęwink

              Jednego czy dwóch, ok, super. Ale niektóre forumki tutaj myślą że mamy nieustający śmigus dyngus 😁
              • chococaffe Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:20
                Nie chodzi o liczbę forumek tylko liczbę konkretnych (typów) komentarzy nad którymi warto się zastanowić. Od rodzaju aktywnosci po Twoją (i Twoich dzieci) przyszłość. Wiele komentarzy się powtarza i po zsumowaniu wcale nie jest ich tak wiele.
                • chococaffe Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:26
                  podsumowując:

                  1) kwestie związane z adresem (zmiana adresu zamieszkania, szkoł lub zajęć dodatkowych)
                  2) kwestia Twojej pozycji negocjacyjnej, która nie jest najmocniejsza (co nie znaczy, że beznadziejna) - coś musisz poświęcić
                  3) kwestia przyszlości pod kątem wykonywanej pracy - to ma być ścieżka
                  4) kwestia przyszłosci pod kątem braku zatrudnienia - konsekwencje dla Ciebie i dzieci (finansowe i emocjonalne)

                  I patrz, tylko 4 kubły się zebrały wink
            • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:20
              chococaffe napisała:

              > Jeżeli forum ma Ci pomagać powinnas być też wdzięczna za wylewania kubła zimnej
              > wody na głowęwink

              Polemizowałabym z tą powinnością wdzięczności.
              • chococaffe Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:21
                To polemizuj. Tak teoretycznie to nikt za nic nie musi być wdzięczny i z tym się zgadzam.
                • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:43
                  big_grin
                  Książe małżonek mój też powodów do wdzięczności nie widzi gdyby był na miejscu autorki.
          • bergamotka77 Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:45
            Dawno temu robiłaś te podyplomowki?
      • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:35
        Ale jaka konkretna rada dla tej kobiety?? Że co, ma nie przegapić? Bo to co piszesz to prawda. Jednocześnie jest cała masa więcej chętnych i szukających pracy, dużo zwalnianych osób.
        • chococaffe Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:45
          Taka, że jezeli chce wócic na rynek pracy to jeszcze nie jest zły moment - potem moze byc gorzej. Czas.
          • bergamotka77 Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:48
            No ale na pol etatu ciezko o jakąkolwiek robotę. A może MOPS i pracownica socjalna? Tylko urzędy to od 8. chyba pracuja zazwyczaj.
          • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:53
            Ok

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka