kasiamat00 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:45 Od czasu plagi moli przesypuje. Niektóre rzeczy mam podpisane, po prostu naklejam etykietkę jak do ceny (małe, tanie, dobrze się trzyma, łatwo usunąć, paczka ma co najmniej kilkadziesiąt sztuk) i podpisuje cienkopisem. Odpowiedz Link Zgłoś
enigma81 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 13:26 Podpisane mam przyprawy bo przesypuję je do specjalnych pojemników. Mąka, ryże.. nie no.. Nie podpisuję, ale może po prostu nie ma u mnie zbyt dużej różnorodności w tych artykułach. W oryginalnych opakowaniach wkładam do pojemników zamykanych w celu ochrony przed molami spożywczymi. Odpowiedz Link Zgłoś
lellapolella Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 13:34 Ryże i kasze i cukry mam w oryginalnych torebkach, natomiast mąki przesypuję do pojemników, bo używam wielu rodzajów i po prostu łatwiej mi znaleźć, niż czytać etykiety na identycznych torebkach. Pojemniki to puszki metalowe, każdy opisany, bo na początku sama się myliłam Odpowiedz Link Zgłoś
pyza-wedrowniczka Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 13:39 Przesypuję, wygodniej mi potem nasypywać ze słoika lub przestawiać w szafce. Mam naklejki porobione, bo nie muszę rozkminiać czy to kasza manna czy jakaś mąka. Czasami np. w przypadku kasz wrzucam do słoika fragment opakowania z rozpisanym czasem gotowania. Odpowiedz Link Zgłoś
chatgris01 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 14:23 Nie przesypuję (z wyjątkiem soli i migdałów), w całości wkładam do próżniowych pojemników. Odpowiedz Link Zgłoś
wrotek0 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 14:49 PRzesypuję przyprawy z torebeczek do małych słoiczków - są podpisane, co jakiś czas wymieniam naklejki, bo się jednak brudzą i niszczą. Podpisuję wszystkie przetwory - co jet w środku i rok produkcji, dzięki temu mam lepszą rotację w spiżarni. Mąk i kasz nie przesypuję, ale kasze kupuję w małych opakowaniach i wkładam po kilka sztuk do szczelnych pojemników. Cukier przesypuję tylkodla Babci do cukierniczki, używam b. mało. Sól na bieżące zużycie w kuchni jest w kamionkowym garnuszku - wchodzi tam 0,5 kg, więc co jakiś czas się uzupełnia. Soli nie podpisuję. Kiedyś do kompotu z wiśni wsypałam pęczaku, bo był w opakowaniu zastępczym z napisem CUKIER. A sypałam prosto z torebki. Zrobił się kisiel;.... Zjedliśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.solis Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 14:52 Przesypuje do szczelnych przezroczystych pojemnikow i rzeczy trudne do odroznienia podpisuje. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 15:06 Ja wszystko przesypuje, bo wtedy dobrze się mieści w szafie, pudełka stoją jedno na drugim i widać co jest gdzie. Różne rodzaje produktów sypkich od wieków stoją w tych samych miejscach i mimo, że nie są podpisane, to i tak wiadomo co jest gdzie. Zmienia się tylko zestaw różnych rodzajów kasz, ziaren, czy innych fasolek, ale one się wystarczająco różnią, żeby ich nie pomylić że sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
beata985 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 15:28 Mąka jest mąka...albo zwykła albo ziemniaczana...Ale tak, przesypuję...Mam nowe szafki i pojemniki...póki co jako podpis wrzucam do środka kawałek opakowania z nazwą tego co w słoiku jest. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 15:41 Mąki, cukier, sól, ryż czy makarony przechowuję w oryginalnych opakowaniach. Zapasy trzymam zamknięte w plastikowych pudełkach w spiżarni. W szufladzie w kuchni mam tylko otwarte paczki, które używam na bierząco. Mąkę i cukier trzymam w torebkach, czasem wkładam w woreczek i zapinam plastikową klamrą. Woreczki z makaronem też zapinam klamrą. Przesypuję czasem rzeczy typu fasola czy kasza, bo zwykle są w nietrwałych opakowaniach, które nie chcą stać. Nie podpisuję, bo kaszy z fasolą raczej pomylić się nie da. Marzy mi się taka szuflada jak z katalogu ikei, z identycznymi pojemnikami różnej wielkości i może kiedyś się w końcu za to wezmę i sobie tak zrobię, ale wtedy opracuję też system opisywania 😁 Odpowiedz Link Zgłoś
sabek81 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 16:06 przesypuje i nie podpisuje, oczy chyba ma dobre Odpowiedz Link Zgłoś
magda_100 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 16:33 Część przesypuję część nie. Używam przeźroczystych plastikowych pudełek. Z oryginalnego opakowania wycinam nożyczkami napis co to jest - taką etykietę. Ew. ile gotować - jak to jest ryż wymagający dłuższego gotowania itp. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 20:15 Zakładamy, że domownicy umieją czytać i mają język, żeby w razie czego zapytać. Poza tym kasze, ryż i makaron trzymam na innej półce niż przyprawy, mąki (mają swoją) czy cukry (nawet w oddzielnej szafce z pozostałymi prod. do pieczenia jak np. proszek do pieczenia). Sól też ma swoje miejsce. Nawet dzieci się już orientują 😁. Odpowiedz Link Zgłoś
triismegistos Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 20:31 Umiejętność czytania, choć niewątpliwie przydatna słabo się nadaje do rozróżniania produktów nieopisanych. No i problem nie leży w odróżnieniu mąki od pieprzu, czy tam makaronu, ale o odróżnieniu pszennej do wypieków od semoliny czy ziemniaczanej. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 23:13 Wiesz, my jeszcze funcjonujemy w 2 językach 😁. Mąki do pieczenia są z przodu półki, mąki pełnoziarniste w 2 rzędzie w osobnym kontenerku, a pozostałe za nimi również osobno. Mąż się mniej więcej orientuje, która mąka jest do naleśników, a która do chleba, ale w zasadzie z mąki chlebowej też da radę zrobić te naleśniki, więc pomyłka nie powoduje żadnych problemów. Zresztą ja trzymam większość produktów w oryginalnych opakowanach. Jeżeli coś przesypuję do puszek, słoiczków czy plastykowych opakowań, zawsze naklejam etykietkę z zawartością. Chociaż i mnie zdarzyło się w stanie jakiegoś zaćmienia użyć mąkę samorosnącą (z proszkiem do pieczenia) do bułek drożdżowych. Z jak najbardziej oryginalnego opakowania 😄. Odpowiedz Link Zgłoś
triismegistos Re: mąż mi marudzi... 23.10.20, 08:23 To musiały być wielkie buły 😁 Podpisuję tylko to, czego nie odróżniam organoleptycznie. Normalnie chłop się w kuchni nie dotyka niczego, wczoraj go naszło Odpowiedz Link Zgłoś
blokersowa Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 21:34 Przyprawy przesypuje do małych sloiczkow z drewnianymi zamknieciami i na tym drewnie pisze ołowkiem co jest w srodku. Inaczej musze wszystkie podnosic, zagladac,, a tak rzut oka z góry i juz wiem, gdzie co jest. Ryze, make ziemniaczana przesypuje - maka opisana naklejka. Moje 30 kg czy tam ile, mąk na chleby i bulki wepchniete na najwyzsza kuchenna szafke pozostaje w oryginalnych 5-kilogramowych paczkach z młyna. Plus feromonowa pułapka na mkliki! By sie dzialo bez tego zabezpieczenia.... Odpowiedz Link Zgłoś
milupaa Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 22:31 Trzymam w oryginalnych opakowaniach. Dżemy i przetwory podpisuje co to i kiedy zrobione data. Odpowiedz Link Zgłoś
leyla76 Re: mąż mi marudzi... 23.10.20, 10:54 Wszystkie produkty typu maki, ryże itd trzymam w oryginalnych workach. Przesypuje jedynie ryz zakupiony w tureckim sklepie bo jest on w 5kg workach i trzymam ten worek na dole w piwnicy (spiżarnia) , a przesypuje do pojemnika każdorazowo jakieś pół kilo. Przesypuje tez kasze jaglana i quinoa , ale tylko dlatego, ze po prostu mam po prostu kiedyś zakupione plastikowe pojemniki i szkoda żeby stały puste 😀 Produktów nie opisuje, oprócz właśnie kaszy jaglanej i quinoa, bo nie wiem czemu ale tych dwóch po prostu nie jestem w stanie odróżnić , która jest która. Po ugotowaniu juz tak. Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: mąż mi marudzi... 23.10.20, 13:04 Dżem prosta sprawa, naklejka na słoik jaki i już. Reszty nie przesypuje, zbyt szybko zużywamy. Odpowiedz Link Zgłoś
joaz Re: mąż mi marudzi... 23.10.20, 14:37 mąkę przesypuję i podpisuję - mam oznaczona pojemniki na mąkę 650 i 540 Odpowiedz Link Zgłoś