ewaewa2002
29.10.20, 14:19
Mamy z mężem 18 letnia córkę, która praktycznie od około 11-12 roku życia nie może dogadać się z ojcem. Mają podobne charaktery, oboje są cholerykami. Średnio raz w tygodniu wybucha awantura...a to ona źle się odezwała, a to on się czepia itp. mam wrażenie że celowo działają sobie na nerwy.
No i w tym wszystkim ja, miedzy młotem a kowadłem. Ja dogaduje się z córką dobrze, nie kłócimy się. Mój mąż uważa, że to ja powinnam ją karać kiedy on się z nią kłuci... no ludzie...mnie czasami nawet nie ma przy tych awanturach. Każdy wtedy ma swoją wersję i jest poszkodowany. Ja uważam , że sami powinni rozwiązywać problemy, powiedziałam że mają iść na terapie - wyśmiali mnie, żadne z nich nie jest winne.
Co wy byście zrobiły?
Pytam męża, to jaką karę wymyślisz 18-latce - zabronić chodzić na zajęcia z gitary (to jej jedyne hobby). Moim zdaniem to przegięcie.....
Może coś doradzicie...