31.10.20, 15:25
"Nie ma czegoś takiego jak aborcja bez powodu. Powód jest zawsze. Kim my jesteśmy by zmuszać kobiety do spowiadania się ze swoich dramatów?"

To napisala w watku obok jedna z forumowiczek. Skad to glebokie przekonanie, ze za decyzja o aborcji to zawsze jakas tragedia, dramat?
Takie postrzeganie aborcji to poklosie trzech dekad prania kobietom mozgow, wmawiania im traum poaborcyjnych itp. Oczywiscie ze dla czesci kobiet decyzja o terminacji ciazy moze byc dramatem, trauma itd ale to w przypadku kobiet zmuszonych z roznych powodow do tego ale chcacych dziecka. Natomiast dla kobiet ktore zaszly w nieplanowana ciaze to nie jest dramat, to nie jest nawet trudna decyzja, to jest poprostu sposob rozwiazania problemu. Powody nie musza byc podszyte zadnym dramatem, poprostu zaszly ale ciazy nie chca. To nie jest kwestia aborcja zamiast antykoncepcji, to nie musza byc kobiety ktore beztrosko sie nie zabezpieczaja, ale prawie kazdej moze sie zdarzyc. Wiec podchodza do tego normalnie, podejmuja decyzje, nie maja zadnych traum.
Obserwuj wątek
    • leanne_paul_piper Re: Dramat 31.10.20, 15:30
      Już pisałam o tym, że dzień kiedy ustapiły u mnie wszystkie objawy ciaży (parę dni po zabiegu aborcji) był jednym z najszczęśliwszych dni w moim życiu.
      Zdania nie zmieniłam od kilkunastu lat.
    • fitfood1664 Re: Dramat 31.10.20, 15:36
      Bo dużo ludzi wyobraża sobie, że przy dzisiejszym poziomie antykoncepcji, aborcja to tylko w szczególnych przypadkach. gdy antykoncepcja nie zadziałała lub gdy koloiczności poczęcia nie były do końca pod kontrolą kobiety, w związku z tym, że jest to jednak zabieg obarczony ryzykiem szeregu powikłań. A tu jednak nie.
      • igge Re: Dramat 31.10.20, 16:35
        Ja akurat znam taką, dla której mimo upływu kilkudziesięciu lat od tej chcianej aborcji - jest traumą i dramatem. Ale nie wiem czy z powodu zakończenia czyjegoś życia celowego czy po prostu z powodu tego całego odium zła i winy rzeczywiście narzucanego przez innych, od lat też państwo polskue i Kościół. Nie da się o tym porozmawiać bo jest to rozdrapywanie jej ran i traumy.
        A ona bardzo nie chciała tej ciąży z tym konkretnym ojcem ewentualnego dziecka.
        Znam inną kobietę po kilku aborcjach. Ona też bardzo nie chciała akurat nieślubnych dzieci, po ślubie temu samemu facetowi dziecko ślubne urodziła. Jej partner twierdzi, że przeżywać śmierć płodu można tylko wtedy jak bardzo chciało się daną ciążę utrzymać i dziecko urodzić ( stąd smutek kobiet po naturalnych poronieniach)
        Trudno mi osądzać czy ten facet ma rację.
        Nigdy nie byłam w nieplanowanej, niechcianej ciąży i generalnie zawsze miałam pełne wsparcie życiowe dla swoich decyzji moich ewentualnych partnerów.
        • igge Re: Dramat 31.10.20, 16:38
          Aha znam jeszcze licealistki z topowego warszawskiego liceum po aborcjach i planujące ewentualną aborcję w razie ewentualnej ponownej wpadki.
    • mava Re: Dramat 31.10.20, 15:38
      dramat zawsze jest. Chocby finansowy.
      Moja koleżanka z nastoletniej młodosci, miała kilka aborcji. Para byla wyjatkowo plodna, ona sama mówila, że wystarczyło, iz staneła przy nim (wtedy chłopaku) a juz w ciazy była. "Wyskrobała" sie kilka razy a i tak potem, jako małżeństwo, mieli chyba 4 dzieci.
      Czy ją potępiam? nie. Sadzę ze bardzo wczesne macierzyństwo, bez środkow na utrzymanie i mieszkania, mogło zniszczyc ich zwiazek. A tak zostali zgodnym małżeństwem, z kilkorgiem dzieci.
        • igge Re: Dramat 31.10.20, 16:44
          To nie dotyczy powyższego przykładu ale znam katoliczki święcie przekonane, że kalendarzyk, obserwacja śluzu, temperatury itp bzdurne katolickie zabezpieczenia są gwarancją i podstawą planowania rodziny. Argument z dudy wzięty: bo one tak kilkadziesiąt lat robiły i mają tyle ile planowały dzieci.
          Cóż, mnie też te mocno zawodne metody sprawdziły się w 100%wink
          Ale dla mnie ewentualne nieplanowane dziecko nie byłoby nigdy jakimkolwiek najmniejszym dramatem i zawsze mogłam zmienić swoje życiowe okoliczności i plany w razie awarii tzn wpadki.
          • ggrruu Re: Dramat 31.10.20, 16:51
            Ale to akurat nie są bzdury. To znaczy obserwacja organizmu daje rozeznanie w płodności, tylko nie jest to niezawodna antykoncepcja
            • pani_tau Re: Dramat 31.10.20, 18:29
              No nie jest, bo znam dwa przypadki nieplanowanej ciąży właśnie u par, które antykoncepcję opierały na obserwacji śluzu.
            • igge Re: Dramat 31.10.20, 19:51
              Używając słowo" bzdury" chciałam tym słowem określić tylko tę NIEZAWODNOŚĆ, do której mam wątpliwości.
              Oczywiście ta metoda, reklamowana na lekcjach religii kiedyś, bywa i niezawodna, czasami.
          • pani_tau Re: Dramat 31.10.20, 18:30
            @igge: To masz organizm, który działa bez niespodzianek plus sporo szczęścia.
            Szczerze wątpię czy to się tyczy każdej kobiety.
            • igge Re: Dramat 31.10.20, 19:58
              Ja taki mam i moja mocno kościelna przyjaciółka też. Używałam tej ZAWODNEJ metody ( i akurat u mnie była niezawodna albo tak świetnie umiałam się nią posługiwać - i do unikania nieplanowanej ciąży i do zajścia w planowane ciąże)
              Ja akurat rozumiem, że to nie tyczy się każdej kobiety ale jedna moja koleżanka z podobnym " szczęściem" serio wierzy w niezawodność kościelnych metod.
          • rosapulchra-0 Re: Dramat 31.10.20, 19:26
            Igge, też się jakiś czas posiłkowałam kalendarzykiem, ale gdy urodziłam trzecie dziecko, to jeszcze będąc w połogu pojechałam do mojego ginekologa (był ze mną mąż i dzieci) i powiedziałam mu, że ma mi natychmiast założyć, bo jak kolejny raz nie wyjdę z pieluch (urodziłam troje dzieci rok po roku), to się po prostu zabiję.
            Dostałam receptę z informacją, do której apteki mam jechać, żeby kupić spiralę. Spirala kosztowała wtedy 50 zł, co mnie bardzo zdziwiło, bo kobiety zakładały spiralki za jakieś niebotyczne pieniądze w prywatnych gabinetach. Po godzinie wróciliśmy całą rodziną do kliniki (doktor nie pozwolił płacić za drugą wizytę tego dnia). Zawołał pielęgniarkę i założył mi spiralę. Zwykłą miedziankę, którą nosiłam chyba z 15 lat. Potem wymieniłam ją na mirenę, ale to już było w UK. Mirena w Polsce kosztowała jakieś wielkie pieniądze i można ją było założyć tylko prywatnie, w UK za darmo i podczas państwowej wizyty.
            • igge Re: Dramat 31.10.20, 20:06
              Ja to nawet "kalendarzyka" żadnego nie miałam i temperatury zasadniczo nie mierzyłam, sama obserwacja hmm, sorry, organizmu, śluzu wystarczyła. Po 40, z wiekiem płodność zaczęła zmieniać się, na coraz hmm słabszą.
              • rosapulchra-0 Re: Dramat 31.10.20, 21:02
                Znaczy się fartowna z ciebie dziewczyna wink Ja spiralę będę nosić jeszcze kilka lat, bom stara 50-tka i nieszczególnie w tym wieku chciałabym pakować w pieluchy. Czekam sobie cierpliwie, aż moje córki dojrzeją do decyzji posiadania dzieci smile
      • demodee Re: Dramat 01.11.20, 08:32
        > Sadzę ze bardzo wczesne macierzyństwo, bez środkow na utrzymanie i mieszkania, mogło zniszczyc ich zwiazek.

        Zastanawiam się, jakie okoliczności nie pozwoliły tej parze na decyzję o donoszeniu ciąży i oddaniu dziecka do adopcji?
          • demodee Re: Dramat 01.11.20, 09:12
            > Dla wielu ludzi (w tym dla mnie) oddanie do adoption nie jest opcja.

            Dlaczego nie? W końcu to krew z krwi i kość z kości, dlaczego nie urodzić? I oddać komuś, kto będzie szczęśliwy i wychowa?

            Czy w niechcianej ciąży włącza się ludziom jakiś syndrom psa ogrodnika, że ja nie mogę mieć tego dziecka, to nikt inny też nie będzie miał?
            • ritual2019 Re: Dramat 01.11.20, 09:26
              Nie, to nie syndrom psa ogrodnika. Wielu ludzi nie chce doprowadzac do powstania osoby a potem oddania do adpocji z roznych powodow, wymienie kilka..
              40 tygodni ciazy, porod a potem oddanie dziecka to jest bardzo trudne doswiadczenie dla kobiety, odwrotnie do oborcji moze byc traumatyczne i pozostawi slad na cale zycie
              Niewiedza co dzieje sie z tym dzieckiem moze byc trudna do zniesienia. Zycie dziecka w rodzinach adopcyjnych nie jest pasmem szczescia, to nie tak ze wszyscy rodzice kochaja te dzieci jak wlasne, gorzej gdy rodza sie z czasem biologiczne albo juz sa, gdy takie pary sie nie dogaduja albo rozstaja. Taki adoptowany jako dziecko czlowiek dowiadujac sie (zazwyczaj tak jest) czuje sie odrzucony, owszem czesc ludzi z tym sobie radzi ale to uczucie wystepuje zawsze. To moze byc traumatyczne, zwlaszcza jesli rodzice bilogiczni maja dzieci. Adopcje nie sa zadnym super rozwiazaniem ani nie gwarantuja sukcesu.
              • demodee Re: Dramat 01.11.20, 11:40
                > 40 tygodni ciazy, porod a potem oddanie dziecka to jest bardzo trudne doswiadczenie dla kobiety,

                To może być podejście subiektywne, ale chyba nie jest nieodłączną częścią macierzyństwa, bo jest mnóstwo kobiet, które rodzą obcym ludziom dzieci za pieniądze.
                Można by wprowadzić prawo, które pozwalałoby kobietom/rodzicom na oficjalną deklarację, że oto tego naszego dziecka nie będziemy wychowywać i po porodzie oddamy je do adopcji. Państwo być może powinno wynagradzać finansowo trudy takiej ciąży i porodu rodzicom. I jednocześnie szukać rodziców adopcyjnych.
                Bo jakoś mi to nie pasuje, że z jednej strony jest kolejka par chętnych do zaadoptowania dziecka, a z drugiej usuwane są zdrowe ciąże, bo mieszkanie było za małe albo rodziców nie stać na piątego potomka, albo studentka zaszła w ciążę ze swoim żonatym wykładowcą.

                > Zycie dziecka w rodzinach adopcyjnych nie jest pasmem szczescia, to nie tak ze wszyscy rodzice kochaja te dzieci jak wlasne, gorzej gdy rodza sie z czasem biologiczne albo juz sa, gdy takie pary sie nie dogaduja albo rozstaja.
                No ale przypadki, że adopcyjni rodzice się rozstają albo odrzucają dziecko adoptowane, bo się im rodzi biologiczne, są chyba rzadkie? Adopcja zdrowego dziecka to na razie trudny i długotrwały proces, więc jak już do tej adopcji dojdzie, to raczej wszyscy są szczęśliwi, chyba?
                • ritual2019 Re: Dramat 01.11.20, 12:26
                  Oddanie do adopcji jest opcja i byc powinno, tak jak aborcja. To sa opcje do rozwazenia i decyzje do podjecia, nie mozna ludziom narzucac co dla nich lepsze. Dlaczego nie adopcja a aborcja? Bo nie, i tyle. Nikt nie musi sie z tego tlumaczyc. I co to znaczy ze usuwane sa zdrowe plody? Sa zdrowe albo nie, a ciaza trwa wiele miesiecy i zdrowy plod na poczatku moze sie zmienic, prawidlowa ciaza moze okazac sie z komplikacjami, opcja oddania do adopcji pod wplywem presji prawa (aborcja niedostepna, wmawianie ze to lepsza opcja) moze okazac sie katastrofa. Oczywiscie decyzja o abrocji tez moze sie okazac zlym wyborem ale pozostawmy to konkretnym osobom a nie decydujmy za nich.
                  I nie, poziom skomolikowania adoptowania dziecka nie gwarantuje sukcesu ani szczescia. Tak jak trudnosci z zajsciem w ciaze i lata prob zakonczone narodzinami dziecka nie gwarantuja szczesliwego rodzicilestwa, braku negatywnych uczyc, watpliwosci itd.
                  • demodee Re: Dramat 01.11.20, 13:31
                    > I co to znaczy ze usuwane sa zdrowe plody? Sa zdrowe albo nie, a ciaza trwa wiele miesiecy i zdrowy plod na poczatku moze sie zmienic, prawidlowa ciaza moze okazac sie z komplikacjami, opcja oddania do adopcji pod wplywem presji prawa (aborcja niedostepna, wmawianie ze to lepsza opcja) moze okazac sie katastrofa.

                    To nie jest dobry argument w rozważaniach aborcja vs adopcja.

                    Bo piszemy tu o "aborcji na życzenie" czyli przypadkach, gdy kobieta zachodzi w ciążę i nie chce rodzić, nie dlatego, że płód jest z wadami, tylko dlatego, że ma za małe mieszkanie.

                    To mnie nurtuje - rodzic(e) wolą zrobić skrobankę niż rozstać się ze zdrowym noworodkiem i pozwolić, by ich dziecko wychowywali obcy ludzie...
                    • ritual2019 Re: Dramat 01.11.20, 13:44
                      demodee napisała:

                      >
                      > To nie jest dobry argument w rozważaniach aborcja vs adopcja.

                      Bo to w ogole nie podlega rozwazaniom, to sa indywudualne wybory.

                      > Bo piszemy tu o "aborcji na życzenie" czyli przypadkach, gdy kobieta zachodzi w
                      > ciążę i nie chce rodzić, nie dlatego, że płód jest z wadami, tylko dlatego, że
                      > ma za małe mieszkanie.
                      >

                      I ma do tego prawo, nikomu, nikomu tym zadnej krzywdy nie wyrzadza. Nie doprowadzanie do przyjscia na swiat osoby jest zupelnie normalna opcja, powody nie maja znaczenia, zadnego.

                      > To mnie nurtuje - rodzic(e) wolą zrobić skrobankę niż rozstać się ze zdrowym no
                      > worodkiem i pozwolić, by ich dziecko wychowywali obcy ludzie...

                      Tak, sa ludzie ktirzy wola nie dopuscic do powstania osoby, nie chca sie z nikim rozstawac, maja prawo. Ty masz prawo do wlasnych decyzji, nie powinno cie nurtowac czym kieruja sie inni, ty nie jestes nimi, nie twoja sprawa.
                      • demodee Re: Dramat 01.11.20, 18:21
                        > Bo to w ogole nie podlega rozwazaniom, to sa indywudualne wybory.

                        Indywidualnych wyborów nie można rozważać? Nie można poddawać pod dyskusję decyzji o aborcji (prawdopodobnie) zdrowej ciąży? Dlaczego? Jest to jakieś tabu? A przecież dyskutujemy sobie o różnych innych indywidualnych decyzjach, dlaczego akurat skrobanki zdrowej ciąży jako alternatywy do adopcji nie można rozważać?

                        > Nie doprowadzanie do przyjscia na swiat osoby jest zupelnie normalna opcja, powody nie maja znaczenia, zadnego.

                        Przerwanie życia posiadanie połowy genów nosicielki tego życia nie jest normalną opcją, bo jednak większość ciąż kończy się porodem (lub cc). Więc interesujące są powody, dla których ludzie jednak inna decyzję podejmują.

                        > nie twoja sprawa.
                        Nie moja w sensie, że nie byłam w takiej sytuacji?
                        Ale też nigdy nie byłam w sytuacji "czy uśpić psa, bo wyprowadzam się do innego kraju, czy jednak znaleźć mu jakiś dom", a pozastanawiać się lubię nad pobudkami ludzi, którzy taką lub inną decyzję podjęli.
                        Oraz paru innych dramatycznych wyborów.

                        • livia.kalina Re: Dramat 01.11.20, 18:27
                          >Przerwanie życia posiadanie połowy genów

                          Przerywasz życie co miesiąc ne doprowadzając do zapłodnienia komórki jajowej, która bezpowrotnie obumiera.
                            • livia.kalina Re: Dramat 01.11.20, 18:36
                              Nie, skąd. Ale komórka jajowa wydalona podczas okresu spełnia kryteria "Przerwanie życia". Dla ciebie to nic nie znaczy, ktoś inny może po niej płakać. I musisz się z tym pogodzić, ze ludzie są różni i rożne rzeczy ich wzruszają. Dlatego każdy powinien mieć prawo do swoich osobistych wyborów.
                              • demodee Re: Dramat 01.11.20, 18:43
                                > Nie, skąd. Ale komórka jajowa wydalona podczas okresu spełnia kryteria "Przerwanie życia"
                                W pewnym sensie masz rację, bo niezapłodniona komórka jajowa jest żywa, ale wydalona z organizmu umiera, tak jak obcinany paznokieć, który jest żywy do momentu obcięcia. Ale jednak przerwane życie komórki paznokcia nie wzbudza emocji, tak samo jak obumarcie niezapłodnionej komórki jajowej.

                                A obumarcie zapłodnionej wzbudza - jak myślisz, dlaczego?
                                • livia.kalina Re: Dramat 01.11.20, 18:53
                                  U ciebie jedno wzbudza, a drugie nie wzbudza, a u kogoś innego na odwrót. I każde z was ma prawo do swoich odczuć i postępowania zgodnie ze swoim sumieniem.

                                  Musisz zrozumieć, ze twoja wrażliwość jest doskonała ale tylko dla samej ciebie. Inni ludzie mają inną wrażliwość, odebrali inne wychowanie i inną edukację, mają inne doświadczenia życiowe i te kwestie odbierają inaczej. Tutaj nigdy nie będzie konsensusu ale co najważniejsze- wcale go być nie musi. Wystarczy, że każdy będzie podejmował decyzje za siebie.
    • ggrruu Re: Dramat 31.10.20, 15:40
      Po prostu ludzie ogólnie lubia przypisywać swoje odczucia i przeżycia ogółowi. Nie tylko o aborcję chodzi. Na tej samej zasadzie piszą że karmienie piersią to trud, ból, wyrzeczenia i heroizm. Może tak być ale nie musi. Z wieloma sprawami tak jest. Trudno przyjąć że masa rzeczy może być różnie oceniana i przeżywania przez różnych ludzi
    • dolcenera Re: Dramat 31.10.20, 15:45
      Dramat niekoniecznie, ale przyjemne to pewnie nie jest. Raczej wątpię żeby ktoś ochoczo gonił się skrobać mając jako alternatywę normalne zabezpieczenie.
      • ritual2019 Re: Dramat 31.10.20, 15:47
        dolcenera napisała:

        Raczej wątpię żeby ktoś ochoczo gonił się skrobać mając jako alternatywę normalne zabezpieczenie.

        ??? Ale o co chodzi? Przeciez chyba oczywistym jest ze aborcji nie traktuje sie jako antykoncepcji a ta moze czasem nie zadzialac.
        • dolcenera Re: Dramat 31.10.20, 15:50
          Chodzi o wypośrodkowanie wczesnej aborcji ( bo późna z przyczyn med to jak najbardziej dramat), wiec wczesna to nie musi być dramat, ale nie jest to tez szczególna przyjemność czy w warunkach domowych czy szpitalnych
          • ritual2019 Re: Dramat 31.10.20, 15:55
            Nie jest to przyjemnosc ale o tym nie trzeba wspominac bo to oczywiste. Jednak nie jest to tez jakos szczegolnie nieprzyjemny zabieg zwlszcza we wczesnej ciazy, w fomu z uzyciem farmakologii.
            • igge Re: Dramat 31.10.20, 17:06
              Skąd właściwie można czerpać w miarę neutralne info czy to nieprzyjemny czy nie jest szczególnie nieprzyjemny zabieg?
              Przecież nie od oszolomów religijnych czy od lekarzy/ klinik finansowo i biznesowo uzależnionych od wykonywania takich zabiegów?
    • alicia033 Re: Dramat 31.10.20, 15:45
      z wieloletniego prania mózgu przez kościół katolicki i martyrologii matki-polki.
      Matka-polka nawet jak usuwa ciążę (oczywiście w głębokiej tajemnicy ale usuwa) to musi cierpieć, bo bez cierpienia nie istnieje.
      • ggrruu Re: Dramat 31.10.20, 15:52
        Aborcję robi się w dwóch sytuacjach: ciąży niechcianej albo problematycznej, z powikłaniami. Żadna z tych sytuacji nie jest specjalna przyjemnością przecież
        • aerra Re: Dramat 31.10.20, 18:54
          Przyjemne to przecież nie musi być - ale niekoniecznie (oprócz późnych aborcji z powodów patoembriologicznych) musi być dramatem i cierpieniem.

          NIe miałam aborcji, ale miałam łyżeczkowanie macicy połączone z usunięciem obumarłego płodu w 12 tygodniu ciąży. I jak psychicznie było to dla mnie traumatyczne, bo ciąża była chciana i planowana, tak fizycznie nie sprawiło mi to żadnego cierpienia. Zabieg miałam w znieczuleniu ogólnym, po zabiegu, jak tylko odzyskałam przytomność i byłam w stanie chodzić wypisałam się ze szpitala na własne życzenie jeszcze tego samego dnia.
          • igge Re: Dramat 31.10.20, 20:26
            No widzisz, a ja kurczaki miałam taki sam zabieg łyżeczkowania macicy ( w dodatku przez lekarza bez kwalifikacji i odpowiednich narzędzi itd długo by o chalerze mówić paskudnej) zamiast za darmo w szpitalu i pod znieczuleniem to - w prywatnym gabinecie za ciężkie pieniądze, chyba 8 stów, bez narkozy, na żywca w nieopisanym bólu, wcześniej czekałam na schodach z mężem na przyjazd lekarza i pielęgniarki, była noc, mając krwotok i mogąc ( nie wiedzieliśmy wtedy o tym) wykitować z wykrwawienia na schodach u idioty lekarza pro- lifeowca ( Malinowski chyba mu było, na Żoliborzu w Warszawie, ale głowy nie dam).
            Nie wiedzieliśmy co robić wtedy więc zadzwoniliśmy do lekarza prowadzącego mi ciążę wtedy no i chcieliśmy być z mężem razem, w jednym pomieszczeniu, w gabinecie z mężem. Powinnam była zamiast pół miasta do prywaciarza na schody - pojechać 5 minut do najbliższego szpitala i to ten +%=*@#lekarz machający na dzień dobry martwym płodem w słoiku czyimś - powinien był mi kazać jechać do szpitala, byłam wtedy trochę w szoku. Nagła sytuacja.
            Ale traumy nawet po takim cierpieniu fizycznym ( i psychicznym) też nie miałam.
            Bardziej bolała utrata ciąży.
            • alicia033 Re: Dramat 31.10.20, 20:28
              ty, igge, to wreszcie weź "nie pierdol" czy co tam ci innego psychiatra przypisał, bo już dawno odleciałaś w różową chmurę.
            • aerra Re: Dramat 01.11.20, 15:53
              Wiesz co, ja bym z czymś takim poszła do sądu. Ale zdaję sobie sprawę, że łatwo mówić po fakcie i na chłodno.
              Ale czemu z krwotokiem nie pojechaliscie do szpitala, to mi sie w głowie nie mieści, przecież to podstawa podstaw - a już w ciąży?
              Tym niemniej bardzo współczuję takich doświadczeń.
              • aerra Re: Dramat 01.11.20, 15:56
                A, ale tak swoją drogą, to jeśli ten lekarz zrobił ci łyżeczkowanie od razu, bez konsultacji i badań, to zwyczajnie złamał prawo (tzn zależy oczywiście kiedy to było). Ja miałam stwierdzone obumarcie płodu, po czym w szpitalu i tak konsylium i lekarz mi tłumaczył (w zasadzie przepraszał, bo ja byłam w naprawdę kiepskim stanie i dobijało mnie to, że 3 lekarzy musi powtarzać w kółko: brak bicia serca płodu, ciąża obumarła), że takie przepisy, musi być wszystko potwierdzone, żeby nie było potem podejrzeń o nielegalne przerwanie ciąży właśnie.
                • igge Re: Dramat 01.11.20, 19:00
                  On nie miał mówił dobrych narzędzi do tego bo pro-life taki był napastliwie i namolnie, nie wiem w ogole czemu niechcący na takiego trafiliśmy prywatnie.
                  Usg mi robił żeby potwierdzić, że dziecku tzn płodowi nie da się pomóc, to był dopiero 11 tydzień. I to usg to też miał jakieś pechowo akurat awaryjne częściowo.
                  Ale nic nie dalo się zrobić, bez sensu w ogole to on prowadził ciążę bo było wcześniej delikatne plamienie i trwało i on w ciąży leczył niby nadżerkę, jakiś kosmos i bzdura, konował. Powinien polożyć mnie od razu w szpitalu i na podtrzymaniu ciąży , leki dać.
                  Ufałam mu bez sensu, że wie co robi.
                  Powinnam go była może podać do sądu ale nie miałam siły się użerać.
                  Badanie płodu potem, bo wysłany był materiał, wykazało, że niby płód zdrowy, więc nie wiadomo dlaczego to poronienie.
                  Facet przybijał na każdej recepcie itd stempelek z takimi miniaturowymi stópkami, normalnie oszołom totalny.
                  Ciąża planowana i chciana , a i tak wymachiwał tym słoikiem stojącym mu na biurku profilaktycznie.
                  Jakbym się wykrwawiła na śmierć - wtedy mąż pewnie by go podał do sądu😉
                  Nie lubię aktywu pro- life to fanatycy
        • alicia033 Re: Dramat 31.10.20, 18:56
          uprzejmie przypominam, że tematem wątku nie jest to, czy aborcja sprawia przyjemność, tylko dlaczego ma być postrzegana jako dramat.
          Otóż ani w jednej ani w drugiej sytuacji dramatem być nie musi.
          Gdyby podczas edukacji szkolnej większy nacisk kładziono na realizację programu lekcji biologii niż liczbę godzin religii to świadomość skali błędów natury byłaby większa a liczba aborcyjnych "dramatów" mniejsza.
          • igge Re: Dramat 31.10.20, 20:38
            No ale pisowcy mają " zasługi" na tym polu także duże. Aborcja i wmawianie dramatu każdemu to tylko cząstka logicznego deptania praw kobiet. Niechęć do realizacji programu lekcji biologii, do jakiejkolwiek sensownej edukacji seksualnej, chyba i do antykoncepcji itd - i nacisk, że aborcja to największy dramat możliwy plus obowiązkowy heroizm dla każdej kobiety. Aha i brak możliwości/ dostępności /pomocy w opiece nad dziećmi już urodzonymi, zdrowymi czy chorymi, sprawnymi i niesprawnymi.
            Wyjątek to 500 plus i świadczenie pielęgnacyjne kiedyś symboliczne, niedostępne i nieobecne w zasadzie, a teraz w sensowniejszej kwocie wywalczone przez matkę OzN Iwonę Hartwich, o ile nazwiska nie mylę.
    • jolie Re: Dramat 31.10.20, 15:55
      A ja uważam, że bywa różnie nawet u tej samej osoby. Daleko mi do prania mózgu przez kk, bardzo daleko, ale jak zaszłam w nieplanowaną ciążę, to się ku mojemu zdziwieniu z niej ucieszyłam. Moje emocje bardzo szybko poszły za ciałem, oczywiście to działanie hormonów. I nie potrafiłam ani odroczyć swojej radosci, ani udawać, że sie nie cieszę. Dramat zaczął się po złych wynikach badań prenatalnych, bo doświadczałam strasznej ambiwalencji.
    • kamin Re: Dramat 31.10.20, 16:01
      Mam wrażenie, że umiejętność czytania ze zrozumieniem zanika nawet na tym forum. Z przytoczonego fragmentu jasno wynika, że zdaniem autora dramatem może być nie sam fakt dokonania aborcji, tylko powód, dla którego się na nią decyduje.
      A takich powodów może być multum, najczęściej pewnie po prostu bieda, alkoholizm/przemoc w rodzinie, zły stan zdrowia psychicznego matki, jej traumy, posiadanie dziecka z poważną niepełnosprawnością itp. To są dramaty z których nie muszą się spowiadać, a które mogą powodować że kobieta podejmuje decyzję o aborcji.
      • ritual2019 Re: Dramat 31.10.20, 16:07
        Ale wiele kobiet decydujacych sie na aborcje nie ma zadnych dramatycznych powodow. Takich kobiet jest pewnie wiecej niz tych, ktore podjely ta decyzje z powodow dramatycznych.
        • kamin Re: Dramat 31.10.20, 16:11
          Ale autorowi chodzi o to, żeby te, które podejmują z powodów dramatycznych nie musiały się z tego nikomu spowiadać.
          Dalej dyskutuj z autorem przytoczonego przez ciebie cytatu, ja go tylko przetłumaczyłam dla ciebie.
          • ritual2019 Re: Dramat 31.10.20, 16:15
            Nie, autorka zalozyla ze poowdy sa zawsze dramatyczne o czym swiadczy to co napisala. Powody sa zawsze wiec dlaczego ktos mialby spowiadac sie ze swoich dramatow czyli te powody to zawsze dramaty. Nie, nie zawsze.
            • kamin Re: Dramat 31.10.20, 17:47
              Powody są zawsze. Te powody mogą być dramatami, więc nie każmy się kobietom z nich spowiadać bo to ich prywatna sprawa czemu decydują się na aborcję.
              • ritual2019 Re: Dramat 31.10.20, 17:56
                kamin napisał(a):

                > Powody są zawsze. Te powody mogą być dramatami, więc nie każmy się kobietom z n
                > ich spowiadać bo to ich prywatna sprawa czemu decydują się na aborcję.

                Nie, ona nie napisala ze czasem powody sa dramatyczne wiec kobiety nie powinny sie z tego spowiadac. Ona napisala ze zawsze sa powody i ze podawanie ich to spowiadanie sie z dramatow. Nie, nie za kazdym powodem stoja dramaty. Nie, kobiety nie powinny byc pytane o powody ale nawet gdyby byly to ich powody nie musza i nie sa zawsze dramatyczne. Na to zwrocilam jej uwage i napisalam ze nie kazda decyzja o aborcji jest spowodowana dramatycznymi powodami na co ona napisala ze to bzdura. Ktos inny przyznal mi racje.
        • igge Re: Dramat 31.10.20, 17:33
          A czy dramatycznym powodem jest np niewłaściwy facet, z którym nie chcesz mieć tego dziecka?
          Dlatego dzielenie powodów na dramatyczne i niedramatyczne to już nadużycie moim zdaniem. To kobieta tylko wie, co dla niej jest dramatyczne, a co niedramatyczne i łapy precz od wnikania w jej powody.
          Jej decyzja jej ciało jej płód czy dziecko.

          Poznałam na oddziale patologii ciąży kobiety pro- life usuwające ciąże, matki szare z bólu wyczekanych donoszonych bliźniaków urodzonych martwych, urodzonych przedwcześnie, urodzonych chorych czy i zdeformowanych noworodków, matki rodzące w totalnej samotności i w zasadzie bez żadnej pomocy/ obecności lekarskiej martwe płody, a obok cieszące się swoimi żywymi, zdrowymi noworodkami inne kobiety, matkę w niechcianej ciąży, która zostawiła bliźniaki w szpitalu, kobiety mające łyżeczkowaną jamę macicy, każda jedna kobieta miała swoją specyficzną sytuację i okoliczności chcianego/ niechcianego macierzyństwa.
      • triss_merigold6 Re: Dramat 31.10.20, 16:29
        najczęściej pewnie po prostu bieda, alkoholizm/przemoc w rodzinie, zły stan zdrowia psychicznego matki, jej traumy, posiadanie dziecka z poważną niepełnosprawnością itp.

        bzdura
        najczęściej to po prostu niechcenie ciąży w tym momencie lub niechcenie jej w ogóle
        chcesz widzieć traumy, bo tak jest wygodniej niż przyjąć do wiadomości, że wpadka może być postrzegana właśnie jako tylko wpadka, problem do załatwienia, a nie stan wymagający długiej terapii u psychologa
        • kamin Re: Dramat 31.10.20, 17:43
          Następna, która nie rozumie co czyta i w dodatku odnosi się do fragmentu zdania.
          Ja piszę co może być dramatem, który skłania kobietę do aborcji, natomiast nie twierdzę, że dokonanie aborcji jest odbierane przez kobiety jako dramat. To naprawdę jest różnica.
          Pomijając już fakt, że tak naprawdę nie przedstawiam tu swoich poglądów tylko probuję ułatwić Najmie zrozumienie tekstu, który cytuje bo już dawno zauważyłam, że ma problem z niuansami w języku polskim.
    • mia_mia Re: Dramat 31.10.20, 16:04
      Dla mnie aborcja zdrowego płodu nie byłaby łatwą decyzją, z chorym miałabym mniejszy dylemat, kluczem jest prawo do wyboru, do decyzji. Wkurza mnie zakładanie, że to dla zwolenników prawa do aborcji mniejszy problem niż wyrwanie zęba.
      Poroniłam kiedyś, traumy nie mam, pamiętam, ale nic więcej, a są kobiety rozpamiętujące to latami.
      • ritual2019 Re: Dramat 31.10.20, 16:09
        mia_mia napisał(a):

        >Wkurza mnie zakładanie, że to dla zwolenników prawa do aborcji mniejszy problem niż wyrwanie zęba.

        Jednak zakladanie ze dla kazdej kobiety decyzja o terminacji ciazy jest dramatem nie jest zgodne z prawda.
      • pani_tau Re: Dramat 31.10.20, 16:44
        Oczywiście, że są, ale to żadna reguła a to się właśnie wmawia kobietom.
        Rozwód mieści się w tych samych kategoriach - dla jednych trauma na wieki, dla innych najlepsza rzecz, jaka mogła się zdarzyć zważywszy na sytuację.
    • bi_scotti Re: Dramat 31.10.20, 16:15
      Ja bym powiedziala, ze moze nie total dramat (Dramat) ale na pewno significant failure edukacji uncertain Oczywiscie, nie w przypadku gwaltu - to zupelnie inna sprawa. Ale w sytuacji gdy jest wpadka/zmiana zdania/chcialabym a boje sie/surprise etc. To koniecznosc/chec dokonania aborcji swiadczy o braku pelnej edukacji na etapie contraception i/lub skutkow przypadkowego quicky (zdarza sie wszak i najmadrzejszym parom malzenskim wink) etc. Prawda bowiem taka jest, ze kazdej (procz gwaltu!!!) ciazy MOZNA zapobiec chocby i w tzw. ostatnim momencie przy pomocy the-morning-after-pill, skoro dochodzi do koniecznosci usuniecia no to zapobieganie poszlo sie bujac ... Niepotrzebny stress dla ciala kobiety a czasem (czesto?) ducha tez.
      Oczywiscie nie dotyczy to sytuacji gdy decyzja o usunieciu jest podejmowana ze wzgledu na wady plodu - to kompletnie inna sytuacja. Life.
      • ritual2019 Re: Dramat 31.10.20, 16:19
        Zaprzeczasz sama sobie. Owszem moga byc sytuacje gdy np zmienia sie zdanie gdy sie juz w ciazy jest. Pewnie nie zdarzaja sie czesto ale kobieta chce a gdy juz zajdzie zmienia zdanie bo np boi sie, i to do tego stopnia ze podejmie decyzje o aborcji. To nie jest kwestia braku edukacji antykoncepcyjnej przeciez.
        • bi_scotti Re: Dramat 31.10.20, 16:27
          No i wtedy pewnie jest to true drama gdy sie chcialo, planowalo, ciaza byla nieprzypadkowa a z jakichs powodow trzeba "zmienic zdanie" i dokonac aborcji. Dla przecietnej kobiety, ktora musi taka decyzje podjac to zawsze bedzie dramat. Nie mowimy o zmianie zdania w kwestii wyboru pizza place - chce isc do ABC ale w ostatniej chwili zmieniam zdanie i ide do XYZ. Nie mowimy tez o osobach z ograniczonym IQ, ktore nie rozumieja/nie sa w stanie przewidziec konsekwencji zmiany zdania w temacie ciaza. Jesli nie ma sie sklonnosci masochistycznych, poddanie sie jakiemukolwiek zabiegowi medycznemu, bo sie zmienilo zdanie, wymaga jednak choc troche myslenia a co za tym idzie swiadomosci, ze jest to bolesna decyzja. Nawet jesli podjecie jej moze czasem byc jedynym wyjsciem. Life.
            • bi_scotti Re: Dramat 31.10.20, 22:45
              ritual2019 napisał(a):

              > Nie, nadal to nie musi byc true drama.

              Oh, zaraz "musi" - the only "musi" w zyciu to to, ze kazdy z nas "musi umrzec", wszystko inne jest more-or-less optional.
              A tak w ogole nie rozumiem czemu w tej konwersacji probujesz sie kreowac na zimna suke pozbawiona uczuc? C'mon, niezaleznie od tzw. stiff-upper-lip czy pragmatycznego podejscia do zycia (including abortion), sam fact, ze przychodzi sie kobiecie decydowac na more-or-less inwazyjny zabieg, ktorego potencjalnie nigdy nie musialaby miec gdyby tylko ... jest juz stresem samym w sobie a dodatkowo jest jakims tam (mniejszym badz wiekszym) dramatem, ze cos nie wyszlo. Albo nie wyszlo planowanie albo kochanie, albo who knows what else, ale nawet najbardziej cyniczna kobieta nie decyduje sie na aborcje just for fun. Moze "dramat" to czasem zbyt duze slowo, zgadzam sie, ale nawet jesli jest to ot taki malego kalibru dramacik, to wciaz jest to powazna sprawa. Co, oczywiscie, nie znaczy, ze nie powinna byc to sprawa podlegajaca wylacznie decyzji danej kobiety i available zawsze gdy ktorakolwiek kobieta widzi potrzebe abortowania plodu. Life.
        • milupaa Re: Dramat 31.10.20, 19:01
          Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji smile Decyzja o ciąży to nie jest wybór taki, jak dziś mam ochotę zjeść paczka ale już mi się odechciało. To jest przemyślana decyzja, która się podejmuje wspólnie z partnerem. A jak ktoś się boi to po prostu rezygnuje z ciąży i się solidnie zabezpiecza.
          • livia.kalina Re: Dramat 31.10.20, 19:36
            No i brawo Ty! A inni ludzie są inni i działają naszej.Chyba nie chcesz eugeniki i decydowania, kto jest wystarczająco człowiekiem, żeby się rozmnażać?
          • igge Re: Dramat 31.10.20, 20:57
            Bywa też, że jest nieplanowana ciąża, wpadka, podejmujesz decyzję o aborcji, ewentualnie zastanawiasz się serio nad aborcją, i jednak ostatecznie decydujesz się urodzić i zostajesz szczęśliwą matką stulecia ukochanego jedynaka.
            Twoja decyzja. Twoj wybór. Nikt nie ma prawa oceniać i wtrącać się.
          • bi_scotti Re: Dramat 31.10.20, 22:38
            milupaa napisała:

            > Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji

            Well, cytujac Barda:
            There are more things in heaven and earth, Horatio,
            Than are dreamt of in your philosophy.


            To, ze sobie czegos nie wyobrazasz swiadczy wylacznie o tym, ze Ty akurat sobie tego nie wyobrazasz. Happens. Inni nie tylko sobie wyobrazaja ale wrecz rozne rzeczy im sie przytrafiaja. Life.
    • katriel Re: Dramat 31.10.20, 16:18
      Jest to dramat obiektywnie: zabija się człowieka (dla stosujących inną definicję: potencjalnego człowieka).
      Kobieta może być psychopatką, po której spłynie to jak woda po kaczce. Ale to nie zmienia faktów.
      • chicarica Re: Dramat 31.10.20, 16:36
        Nie. Przede wszystkim nie dla każdego jest to zabicie człowieka. Nie oszukujmy się, gdyby tak było, to kara byłaby równoważna karze za morderstwo, a tak nie jest. Nawet i dla Ciebie tak nie jest. Dla bardzo wielu osób aborcja nie jest dramatem, tylko wybawieniem i wcale nie trzeba do tego być psychopatką.
      • livia.kalina Re: Dramat 31.10.20, 17:38
        to jest twój bardzo osobisty pogląd, do którego masz prawo. Dokładnie tak samo można ubolewać nad dramatem ubumarlej i wydalonej podczas okresu niezapłodniona komórki jajowej. Albo plemnika spuszczonego w kiblu. Czy ma to jakiś sens? Oczywiście żaden. Czy powinno się pisać, ze jak dla kogoś to nie jest dramat to jest psychopatą? Sama sobie odpowiedz na to pytanie.

        Ja mam natomiast do ciebie inne pytanie. Pewnie wiesz, że co 3,6 s z głodu umiera na świecie jakiś człowiek i przeważnie jest to dziecko. Czy dramatem jest, że zamiast ratować to życie swoimi pieniędzmi (za twoje mieszkanie, samochód, oszczędności, komputer) siedzisz sobie spokojnie i piszesz na forum? Czy jesteś psychopatka, że tak beznamiętnie, bez walki, skazujesz te wszystkie dzieci na śmierć?
        • livia.kalina Re: Dramat 31.10.20, 19:37
          Ja wytłumaczę. Po niej to spływa bo, ona jest wyłącznie obrończynią życia na cudzy koszt, na koszt cudzego cierpienia. Uratowanie zycia na jej własny koszt, za jej pieniądze, już jej nie interesuje.
    • igge Re: Dramat 31.10.20, 16:26
      Jak nie jest dla Ciebie dramatem jedzenie szynki i serdelków i źrebięciny to i zabijanie płodów innych zwierząt no ludzi też nie nie powinno i pewnie dla części kobiet nie jest, okwink
      To co jest " normalne" dla Ciebie dla wielu osób i niekoniecznie ze zrytym katolsko beretem, nie musi być normalne.
      I też mają prawo w decyzji, każdej, o aborcji widzieć jakiś dramat.
      Każdy nawet niekatolik ma własne sumienie i nim się kieruje.
      Ty masz prawo przekonywać innych, że każda aborcja, nawet bez dramatu i czy z błahych subiektywnie powodów jest ok.
      Jak prawo w Polsce będzie dopuszczać aborcję na życzenie do 12 tygodnia ciąży ( wiem, tam gdzie mieszkasz można dłużej?) to nikt osób o pro-life poglądach do aborcji zmuszać przecież nie będzie czy wegan do jedzenia mięsa. Więc przekonuj, wolna droga.
      Nie zmuszaj prawem, przemocą - ale manifestuj swoje podejście i przekonuj.
      • igge Re: Dramat 31.10.20, 21:14
        Oczywiście, sama jestem za aborcją na życzenie dozwoloną prawem.
        A sama mam prawo uważać decyzję własną o ewentualnej aborcji mojego płodu za równie trudną czy łatwą bez względu na zdrowie czy choroby/ niesprawności mojego ewentualnego przyszłego dziecka i konsekwencje dla przyszłości i całokształtu egzystencji mojej całej rodziny. Każdy podejmując swoje łatwe
        czy trudne osobiste decyzje kieruje się swoim myśleniem i odczuciami. I innym nic do tego.
    • smillla Re: Dramat 31.10.20, 16:28
      Myślę, że ten "dramat" to utrwalony w sposobie mówienie o pewnych sprawach zabieg retoryczny, który ma skaptować przychylność konserwatywnej strony. Chodzi o to, by nie wydać się tej stronie zbyt bezczelną i zbyt odległą od jej świata pojęciowego - i wypracować sobie u niej niejakie zrozumienie.
      Przyjęło się, że grzecznie i rozważnie jest wygłaszać w sprawach raniących uszy konserwatystów tezy w rodzaju "dramat".
      To ukłon w stronę konserwy, która ma sobie wyobrazić zrozpaczoną niewiastę, której po prostu trzeba wybaczyć niekonserwatywne działanie, dokonywane, ma się rozumieć, z musu i z odrazą - dramat ma zmiękczyć konserwę. Bo potem się dodaje "nie nam sądzić osobę w tym dramacie, niech ona sama nosi ciężar decyzji i czyni, co w poczuciu dramatu zamyśliła" (czyli do sedna, ale pokornie i dyplomatycznie).
      Tak przez dziesięciolecia nauczyliśmy się mówić, a niektórzy także myśleć, o kwestiach obyczajowych nie podobających się dominującym konserwatystom. Bo z dominatorem strach mówić zbyt szczerze i zbyt bezczelnie. I tak się utarło: "aborcja to dramat", "rozwód to dramat", "bezdzietność/singielstwo to dramat" itd.
      W rzeczywistości: Dla jednego ulga, dla drugiego po prostu kolejne doświadczenie, dla trzeciego dramat, dla czwartego tzw. "normalka" - ilu ludzi, tyle odcieni przeżyć.
      Jesteśmy wytresowani przez konserwę, więc z trudem przechodzi nam przez gardła szczere wyznanie, ze np. nie mamy dramatu z powodu rozwodu i nikt nie doznał traum, albo że fajnie nam żyć bez "drugiej połówki", albo że nie mamy weny do rodzicielstwa i niespecjalnie nas zajmuje sprawa dzieci czy ich braku.
    • chococaffe Re: Dramat 31.10.20, 17:27
      A w przestrzeni publicznej dominuje jedna narracja, nie ma równowagi. W realu pewnie cały wachlarz uczuć, od skakania z radości po traumę na kilkadziesiąt lat.

      Jedno jest pewne - raczej nikt nie robi tego dla przyjemności.
    • jowita771 Re: Dramat 31.10.20, 18:42
      To jest próba wciskania kobietom bzdur, że wyrzuty sumienia są obowiązkowe po aborcji. Kiedyś czytałam, że 100% kobiet ma syndrom poaborcyjny. Tak wyszło z ankiet przeprowadzonych wśród kobiet, które zgłosiły się do psychologa na terapię z powodu syndromu poaborcyjnego. Logiczne, nie?
    • potworia116 Re: Dramat 31.10.20, 18:49
      Niechcianą ciążę można w zależności od przypadku odczuwać jako dramat, albo nieprzyjemność.
      Fraza "aborcja to zawsze dramat" powstała, żeby trochę udobruchać prolajfów z ich egzaltowaną retoryką.
      Ja wolę twierdzić, że aborcja jest ok. Zapobiega wielu dramatom.
      • igge Re: Dramat 31.10.20, 21:28
        Niechciana ciąża to po prostu niechciana ciąża i tyle. Niekoniecznie i nie dla każdego dramat. Są większe dramatywink
        Ale kk (polski?) przyssał się akurat do tego tematu niestety
        Choć taki papieź Franciszek chyba biedę na świecie uważa za większy dramat?
      • alicia033 Re: Dramat 31.10.20, 20:04
        mamtrzykotyidwa napisała:

        > Czy to za turdne do pojęcia?

        nie, to jest ordynarne kłamstwo antychoicowców i nic więcej.
        Z tego, że ktoś nie chce być w ciąży w ogóle nie da się wywnioskować, że aborcja to dla niego dramat.
        Cyba, że mieszka aktualnie w polsce albo innym salwatorze. Pozostała część świata z nie ma problemu niechcianymi ciążami.
        • mamtrzykotyidwa Re: Dramat 01.11.20, 15:48
          Widzę, że jednak za trudne do pojęcia.
          Albo klapki na oczach bardzo przeszkadzają w zrozumieniu słowa pisanego.
          Albo nauczyłaś się tylko jednego zdania na temat aborcji i wciąż je powtarzasz...

          Czy ja napisałam, że aborcja to dramat?
          Napisałam, że bycie w ciąży to dramat.
          Aborcja w takim przypadku, jawi się jako wybawienie.
          Widzisz różnicę, czy dalej nie?
    • przepio Re: Dramat 31.10.20, 20:15
      Jestem w wieku, że ciąży już raczej nie należy się bać, bo menopauza stoi na progu. A jednak miałam teraz lekką traumę, okres mi się spóźniał 10 dni i nagle choroba, izolacja i zrobilo się tych dni 26... Rozum podpowiadał, że niemożliwe, ale... I jeszcze to zamieszanie z Trybunalem nie pomagało.
      Ja tylko jedno wyjście widziałam-lockdown, zamknięte granice, a ja z plecakiem przedzieram się przez góry (!) do Holandii..
      Trauma? Dramat? Raczej wściekłość na siebie, że to tego doprowadziłam i tyle kłopotu. Ale problem się rozwiązał po miesiącu-jednak stara jestem, a nie w ciąży.
        • aandzia43 Re: Dramat 31.10.20, 20:45
          zareaguje na samym początku, tak odruchowo, automatycznie, z trzewi. Czasem wbrew wcześniejszym wyobrażeniom, w sposób zaprzeczający dotychczasowej wiedzy na swój temat.
          • przepio Re: Dramat 31.10.20, 23:14
            Czasem wbrew wcześniejszym wyobrażeniom, w sposób zaprzeczający dotychczasowej wiedzy na swój temat.
            >

            Jasne. Można tylko sobie wyobrażać. Tego też mam świadomość.
    • aandzia43 Re: Dramat 31.10.20, 20:41
      Postrzeganie aborcji przez ogół jako obowiązkowy dramat i na 100% traumę dla każdej ale to każdej kobiety to faktycznie wynik kościelnego prania mózgu. Ale nie trzeba mieć mózgu spranego katolstwem żeby przeżyć aborcję jako dramat. Nawet niechcianą, nieplanowaną, chorą. Co też nie oznacza z automatu traumy nie do przejścia czy zespołu stresu pourazowego. Ludzie są różni, poza tym w różnych momentach życia różnie reagują na te same bodźce. To nie jest zrobienie sobie cycków czy wycięcie wyrostka (choć medycznie łatwiejsze od tych dwóch zabiegów).
    • woman_in_love Re: Dramat 31.10.20, 20:56
      Dramat to ja miałam jak mi szóstkę usunęli. Rozpłakałam się na fotelu dentystycznym myśląc: usunięty ząb przed czterdziestką? Jak to się stało? Zawsze o nie tak dbałam. Chodziłam często na przeglądy. Używałam najlepszych past do zębów. Co teraz będzie? Czy przegrałam już swoje życie? Czy to już znaczy że będzie tylko z górki? Czy ja się już sypię?

      Także nie wątpię, że nawet usunięcie muminka może być dla kogoś dramatem a nie błogosławieństwem, więc nie oceniaj.
    • bardzo.cicho Re: Dramat 31.10.20, 21:29
      Mnie się kojarzy z dramatem. Ale moje ciąże były wyczekane. Po drodze kilka poronień. Przy drugiej, tuż przed badaniami przezierności, gdy widziałam ludzika na USG, nie wyobrażałam sobie co mogłabym przeżyć, gdyby się okazało za dwa tygodnie, że jest z nim coś nie tak. Ja się już do niego przywiązałam.

      Jeśli kobieta po latach zaczyna odczuwać traumę z powodu dokonanej kiedyś aborcji, powinna symbolicznie dziecko pochować. Najlepiej udać się do psychologa.

      Jedno z moich poronień nastąpiło, gdy serce już biło. Lekarz według mnie przesadzil z hormonami, czułam się rozregulowana. Ten cały szum wokół aborcji powoduje, że ja zaczynam odczuwać coś w rodzaju straty, gdy myślę o tej ciąży.

      A podsumowując jestem za liberalizacją prawa. Bo jak widać każda z nas podchodzi do tematu bardzo subiektywnie. A określenie kiedy zaczyna się życie jest niemożliwe i wymaga kompromisu.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka