Dodaj do ulubionych

Patologia?

11.01.21, 09:21
polonika.at/index.php/miesiecznik/spoleczenstwo/1230-dodatek-do-zycia?fbclid=IwAR2CHv9akAVRDdPz0Gm7VOtDRgurKjnV5GqZ9cGrrLw_dyTaqbyyeioXwuE
Historia prawdziwa. Jak myslicie czy rodzice patologia? jak czytalam to skojarzylo mi sie z XIXw i tym ze dzieci z dobrych domow widywaly rodzicow tyle co na "dzien dobry" i "dobranoc" - i mimo wszystko na ludzi wyrastaly.
Obserwuj wątek
      • snajper55 Re: Patologia? 11.01.21, 12:46
        lot_w_kosmos napisała:

        > kryminał wprost.
        > patologia to jakaś pieszczota dla tych ludzi.

        Kryminał? Jakieś przestępstwo popełnili? Wcale niemało ludzi traktuje swe dzieci jak domek na wsi - mają, inwestują i mogą się pochwalić znajomym.

        S.
    • alina460 Re: Patologia? 11.01.21, 09:45
      Dużo rodzin w krajach niemieckojęzycznych tak funkcjonuje. Byłam au pair to wiem, jak było u tej "mojej" rodziny i u innych także. Całkiem podobnie. Dzieci irytują rodziców i ci nie chcą się z nimi bawić. Dzieciaki mają wszystko, rodzice dużo im organizują, ale jakoś nie potrafią okazać tym dzieciom miłości.
      To działa oczywiście w dwie strony. Dlaczego oni mają tam tyle domów spokojnej starości? Tam nie ma w zwyczaju zabierania starej matki czy ojca do siebie. Rodzice nie opiekowali się dziećmi to i dzieci potem wypinają się na starców. I są kwita.
        • irma223 Re: Patologia? 11.01.21, 16:13
          bywalec.hoteli napisał:

          > Niemcy lubią robić karierę i mają dużo firm, gdzie jest to możliwe, ale wymaga
          > pełnego zaangażowania.

          "Niemcy (...) pełnego zaangażowania"

          Nie rozśmieszaj mnie. Widziałeś kiedykolwiek, jak naprawdę się pracuje w niemieckich firmach? "pełne zaangażowanie" Niemców, buhaha. Nigdy nie mogli się nadziwić, że Polacy zaczynają skoro świt (kto przychodzi o takiej porze?), przerw w pracy nie mają (jest na śniadaniu/obiedzie/przerwie) i jeszcze do wieczora chcą u nich się skontaktować z tym czy z tamtym (tiiit, ...., tiiit, ...., tiiit). Raczej "palcówki" uprawiają, ale i to z błędami.
      • snakelilith Re: Patologia? 11.01.21, 12:25
        alina460 napisała:

        > Dlaczego oni mają tam tyle domów spokojnej
        > starości? Tam nie ma w zwyczaju zabierania starej matki czy ojca do siebie.

        Większość starszych ludzi wcale nie chce mieszkać u dzieci, nawet na forum niejednokrotnie ematka deklarowała chęć niezależności na starość, a to oznacza często od pewnego wieku zamieszkanie w przeznaczonym do tego celu domu i opiekę profesjonalistów. Zwłaszcza, gdy wypracowane przez całe życie środki finansowe pozwalają na w miarę wygodny ośrodek. W Polsce ludzie zabierają starą matkę do domu często nie z miłości, a z braku innych możliwości i finansowego ograniczenia, i związane jest to niejednokrotnie z ogromnymi niedogodnościami dla obu stron.
        • szalona-matematyczka Re: Patologia? 11.01.21, 15:47
          Oj, zmienia sie to z wiekiem, takze u Niemcow. Moja tesciowa (Niemka) do pewnego wieku byla harda i samodzielna. Potem nagle zapragnela mieszkac z nami (mimo konfliktow!) a jak pomysl nie wypalil to z corka. Z nia tez pomysl nie wypalil (kazdy wie jakie to ziolko), wiec obecnie tesciowa jest na etapie dobrej babci przekupujacej wnuczki by te wnuczki przekonaly rodzicow by ja wzieli do siebie (bajka pt. jak mnie wezma, to ja wnuczkom urzadze raj na ziemi). Matka znajomego tez bardzo zmienila udanie nt. pojscia do domu opieki. Juz nie chce, woli mieszkac z synem, badz niech syn rzuci zone i u niej, matki, zamieszka. 😀 Domy opieki w Niemczech to mnostwo patologii. Nie zawsze jak cos ladnie wyglada i jest drogie, to jest tam ludzka opieka. Wiem o przypadkach niedostatecznego opiekowania sie (odlezyny, zapominanie o lekach itp.), ale tez osobiscie znam w moim niemieckim miescie przypadki machlojek finansowych wlascicieli domow opieki, czy okradania, a nawet gwaltow na starszych pacjentkach (!) przez pana z personelu , ktorymi zajmuje sie prokuratura (wiec to nie wymysly).
          • snakelilith Re: Patologia? 11.01.21, 19:58
            Prokuratura zajmuje się też licznymi przypadkami maltretowania starszych ludzi przez członków rodziny. Zapytaj pierwszego z brzegu policjanta, niezależnie od tego w jakim kraju, statystyki są nieubłagane - dzieci są najczęściej ofiarami przemocy swoich rodziców, jako osobie dorosłej największe niebezpieczeństwo przemocy grozi ci ze strony własnego partnera, a gdy jesteś osobą starszą, to najprędzej przemoc spotka cię ze strony dzieci. To są fakty. Więc twoje historie wyciągnięte z doopy możesz sobie sama nawinąć na uszy.
                • margit49 Re: Patologia? 11.01.21, 23:05
                  szalona-matematyczka napisała:

                  > Przekonasz sie o tym juz
                  > za 20 lat jaki to miodek jest bycie samotna starsza pania, ktora nikt nie odwie
                  > dzi w domu opieki (personel to widzi i odpowiednio pracuje).

                  Taki sam los może spotkać Ciebie, mimo posiadanego potomstwa. Dzieci zamieszkają z dala od Ciebie, może wyemigrują, a może zięć lub synowa będą Ci niechętne. Kilka lat temu moja firma uczestniczyła w Szlachetnej paczce i patronatem objęła dwie panie żyjące w skrajnej nędzy-matkę i córkę. Matka urodziła 9 dzieci, nigdy nie pracowała, więc emerytury nie pobierała. Mogła tylko liczyć na pomoc najmłodszej córki, zwłaszcza gdy zachorowała. Córka nie ułożyła sobie życia, trudno jej było pogodzić i pracę, i opiekę nad matką. Co będzie z córką na starość?
                • snakelilith Re: Patologia? 12.01.21, 00:21
                  Twoja arogancja byłaby nawet śmieszna, gdyby nie była żałosna. Od tak głupiej i roszczeniowej matki jaką ty jesteś każde dziecko prędzej czy później ucieknie gdzie pieprz rośnie. Lepiej więc sobie niczego nie wyobrażaj z powodu posiadana dzieci, bo urodzenie dziecka to żaden wyczyn i nie gwarantuje jeszcze szczęśliwego życia.
    • trut_u Re: Patologia? 11.01.21, 10:02
      Straszne. Jeśli to nie jest wyolbrzymione ("zupełnie się nie zajmują"- może oznaczać dość różne rzeczy), to chyba lepiej byłoby im w jakiejś pieczy zastępczej... Tam przynajmniej jest mniejsza rotacja opiekunów. A swoją drogą - kto ma siłę chodzić codziennie po pracy na takie spotkania tongue_out
    • jowita771 Re: Patologia? 11.01.21, 10:07
      Ci rodzice to jacyś psychopaci. A czytając o wakacjach zaczęłam się zastanawiać, po czym odpoczywa matka dzieci, całe jej życie to odpoczywanie po wcześniejszym odpoczynku.
      • ichi51e Re: Patologia? 11.01.21, 10:50
        to ze niania uwaza ze matka caly dzien nic nie robi nie znaczy ze faktycznie nic nie robi. pamietam ze moja sprzataczka miala zwyczaj mi gadac "na tapczanie siedzi len nic nie robi caly dzien" a ja wtedy pisalam magisterke...
          • astomi25 Re: Patologia? 11.01.21, 11:03
            Mhh...nie zgodze sie ze tak bywa czesto w krajach niemieckojezycznych. Bylam 3x jako aupairka, w roznych czesciach Niemiec. Od 21 lat mieszkam w Niemczech, znam rozne rodziny ( z racji zawodu i wlasnych dzieci) ale zadnej takiej, jak ta z artykulu. Nawet nie zblizonej!
            No, ale ja sie nie obracam wsrod bardzo bogatych rodzin ą ę wink
            • snakelilith Re: Patologia? 11.01.21, 12:06
              Nie bardzo wiem na jakiej postawie co niektóre forumki pozwalają sobie na uogólnienia typu: " bo wszyscy xyz tak robią". Nawet w tekście można znaleźć fragment:
              Kiedyś zabrano mnie na 80. urodziny jednej z babć. To była wielka uroczystość, na którą zjechali się wszyscy członkowie obu rodzin. Oczywiście było też masę innych dzieci, ale nikt poza moimi pracodawcami nie przyjechał z nianią!
              Z czego wynika, że nawet w najbliższym otoczeniu wspomnianej rodziny ludzie zachowują się inaczej.
          • ichi51e Re: Patologia? 11.01.21, 11:57
            Bylam mloda babka byla w wieku babcinym za kazdym raczej tracilam rezon - dzisiaj bym sie nie patyczkowala. Siedzenie przy kompie dla niej to nie byla praca w pale jej sie to nie miescilo.
            • kk345 Re: Patologia? 11.01.21, 12:20
              Sprzątaczka w mojej poprzedniej firmie była święcie przekonana, że tylko ona pracuje a my sobie cały dzień stukamy w klawisze dla rozrywki, co to niby za praca?
              • jowita771 Re: Patologia? 11.01.21, 12:28
                Miałam w rodzinie panią, która pracowała w urzędzie pracy. I poprosiła ją matka jej synowej o znalezienie jakiejś pracy. Kobieta nie ma chyba nawet podstawówki skończonej, więc ta moja krewna przedstawiła jej ofertę sprzątania w biurze. Tamta się obraziła, bo liczyła na taką pracę, jaką ma ta druga, że w biurze posiedzi, będą przychodzić ludzie, a ona będzie z nimi rozmawiać. Sytuacja jest autentyczna, znam obie panie.
    • magdallenac Re: Patologia? 11.01.21, 10:58
      Artykul dramatyczny, zabraklo mi paragrafu o tym jak pani Bockowa zamyslona wychodzi z sypialni i nie pamieta imion dzieci, a pan Bock co drugi dzien pyta, kim sa te dzieci hasajace po ogrodzie. Wierze, ze niania moze przejac wieksza czesc obowiazkow rodzicow, nie wierze, ze do tego stopnia jak w linkowanym artykule. Autorke poniosla wyobraznia.
          • pani07 Re: Patologia? 11.01.21, 12:31
            Patola, bogata bardzo, ale patola, dzieci będą mieć wszystko od strony materialnej, ale od rodziców nie dostaną miłości, uwagi, czasu. Biedne dzieci.
            Tak przypomniała mi się p. Osiecka, p. Agata Passent, napisała po śmierci matki długi tekst, za który niektórzy na nią naskoczyli, ze jak tak może o matce pisać. Ale dorosła i nie miała właśnie poczucia czasu dla niej, gdy była dzieckiem, dobrze, że chociaż ojciec stanął na wysokości zadania.
      • iwoniaw Re: Patologia? 11.01.21, 12:42
        magdallenac napisała:

        > Artykul dramatyczny, zabraklo mi paragrafu o tym jak pani Bockowa zamyslona wyc
        > hodzi z sypialni i nie pamieta imion dzieci, a pan Bock co drugi dzien pyta, ki
        > m sa te dzieci hasajace po ogrodzie.

        😂 Mnie pokonało, że pani B. w ogóle z nianią nie rozmawia, zajęta spaniem i "leżeniem z książką", co nie przeszkodziło tejże niani usłyszeć od niej, że planuje kolejne dziecko, a nawet "czyni starania" o nie. O "niepracowaniu" w oczach pewnego typu umysłowego, gdy się nie popyla ze ścierą/łopatą w dłoni a motorkiem w tyłku napisano już wyżej, więc się nie będę powtarzać.


        Wierze, ze niania moze przejac wieksza cze
        > sc obowiazkow rodzicow, nie wierze, ze do tego stopnia jak w linkowanym artykul
        > e. Autorke poniosla wyobraznia.


        Też mam takie odczczucia, genetalnie przypomniał mi się artykuł o sprzątaczkach, które przychodziły sprzątać do domów, gdzie było - co za szok - brudno i bałagan, a właściciele tegoż siedzieli spokojnie z kawą, gdy wynajęta pani sprzątaczka myła pod łóżkiem i szorowała sedes... A przecież jak można, one by wszak sprzątały regularnie, żeby sprzątaczka przyszła tylko śmieci z kosza wyrzucić do altany śmietnikowej i odkurzyć dywan w salonie, bo to wstyd mieć taki syf...
        • alpepe Re: Patologia? 11.01.21, 12:55
          Ja mam taką sprzątaczkę, że jak ją pouczyłam, że jak najbardziej, może odpowiednią ścierką wytrzeć lustro, nie trzeba na to kilometrów papieru, to powiedziała, że tak to ona by sprzątała pół popołudnia. Noż kwa, za to jej płacę, by mi sprzątała, choćby i pół popołudnia, ale niech to będzie porządnie i tak, jak ja chcę. Kobieta do tego ma zeza, i wadę wzroku, ale uważa, że sprząta świetnie. Muszę się rozejrzeć za kimś innym.
        • magdallenac Re: Patologia? 11.01.21, 13:41
          iwoniaw napisała:

          , a właściciele tegoż siedzieli spokojnie z kawą, gdy wynajęta pani sprzątac
          > zka myła pod łóżkiem i szorowała sedes...

          W takich artykułach panie domu, zazwyczaj wtedy stoją nad sprzątaczką, pogardliwie jej się przyglądają i długim wypiłowanym paznokciem wskazują gdzie jeszcze doszorować. A ta biedna sprzątaczka, połykając łzy, szoruje te zafajdane i uświnione kible, zbiera z podłogi zakrwawione tampony i zużyte prezerwatywy.
          • iwoniaw Re: Patologia? 11.01.21, 20:49
            magdallenac napisała:

            > W takich artykułach panie domu, zazwyczaj wtedy stoją nad sprzątaczką, pogardli
            > wie jej się przyglądają i długim wypiłowanym paznokciem wskazują gdzie jeszcze
            > doszorować. A ta biedna sprzątaczka, połykając łzy, szoruje

            Tak, pokazywanie przez panią domu gdzie jeszcze brudno i trzeba posprzątać jest obowiązkowe i tak samo obraźliwe jak leniwe "leżenie z książką", tudzież "gapienie się w komputer popijając kawę", podczas gdy uczciwy człowiek pracy musi pucować brudy takiego leniwca, żeby dostać swą kasę. 😀
              • iwoniaw Re: Patologia? 12.01.21, 00:21
                magdallenac napisała:

                > Zachowajmy spojnosc. Nie kase, a krwawice.😉

                Racja, racja, już się poprawiam! Człowiek haruje, a taka pańcia co to tylko całymi dniami nic nie robi, tylko coś tam ogląda, czyta, pisze i gada przez telefon, jeszcze wybrzydza, że kurz pod kanapą został! Jakby sama sobie wymieść nie mogła, skoro księżniczce przeszkadza!
    • sabina211 Re: Patologia? 11.01.21, 15:12
      Jeśli NAPRAWDĘ w rodzinie jest tak, jak opisano w artykule to bogata i pretensjonalna patologia. Ale przypuszczam, że artykuł nie jest do końca obiektywny.
      • yadaxad Re: Patologia? 11.01.21, 15:38
        Dzieci nigdy nie były w stałym kontakcie z rodzicami. Mieszczańska rodzina miała kojące, nianie, guwernantki. Chłopskie kiwające się w chuście dostawało cumla, by nie przeszkadzało w robocie.
        • snajper55 Re: Patologia? 11.01.21, 15:42
          yadaxad napisał(a):

          > Dzieci nigdy nie były w stałym kontakcie z rodzicami. Mieszczańska rodzina miał
          > a kojące, nianie, guwernantki. Chłopskie kiwające się w chuście dostawało cumla
          > , by nie przeszkadzało w robocie.

          A potem było siłą roboczą. Stawianie dzieci na piedestale to dość nowa moda.

          S.
          • bywalec.hoteli Re: Patologia? 11.01.21, 16:29
            snajper55 napisał:
            > A potem było siłą roboczą. Stawianie dzieci na piedestale to dość nowa moda.

            Pytanie co jest lepsze, bo mam wrażenie, że obecnie przesadzamy ze stawianiem dzieci jak to powiedziałeś na piedestale i w centrum. Przykład: ematka lwica robi dżichad w szkole jak jej bombelek dostanie gorszą ocenę.

            Według mnie bardzo trudno jest zajmować się czymś na poziomie wybitnym, osiągać sukcesy i jednocześnie mieć dobry kontakt z rodziną. Coś za coś.
            Te kolacje "z przyjaciółmi" o których opowiada "niania" to wbrew pozorom mogą być kolacje służbowe, załatwianie interesów itp. Człowiek na wysokim stanowisku jest obciążony od rana do wieczora i nieraz do nocy.
            • snajper55 Re: Patologia? 11.01.21, 20:51
              bywalec.hoteli napisał:

              > Pytanie co jest lepsze, bo mam wrażenie, że obecnie przesadzamy ze stawianiem d
              > zieci jak to powiedziałeś na piedestale i w centrum. Przykład: ematka lwica rob
              > i dżichad w szkole jak jej bombelek dostanie gorszą ocenę.

              Co jest lepsze dla kogo? Dla dziecka? Dla rodziców? Dla społeczeństwa? Kiedyś dzieci traktowano jak małego dorosłego. Nie miał siły kosić, to pasł gęsi. Jak dorósł, to opiekował się krowami i świniami. W fabrykach dzieci pracowały na równi z dorosłymi. Licho wie co jest lepsze i dla kogo. Jedno chyba jest jasne - trzymanie dzieci pod kloszem nie jest dobre dla nikogo. Czy zatrudnianie fachowców do wychowywania dzieci jest patologią? Według mnie - nie.

              > Według mnie bardzo trudno jest zajmować się czymś na poziomie wybitnym, osiągać
              > sukcesy i jednocześnie mieć dobry kontakt z rodziną. Coś za coś.
              > Te kolacje "z przyjaciółmi" o których opowiada "niania" to wbrew pozorom mogą b
              > yć kolacje służbowe, załatwianie interesów itp. Człowiek na wysokim stanowisku
              > jest obciążony od rana do wieczora i nieraz do nocy.

              Tak, ten artykuł jest bardzo jednostronny, schematyczny. Ale temat jak sprzątaczka widzi pracę księgowych już tu opisywano. Poza tym są różnice kulturowe. Inaczej w Polsce traktuje się dzieci, inaczej, na przykład, w Szwecji.

              S.
        • aandzia43 Re: Patologia? 11.01.21, 20:05
          Większość dzieci nigdy nie była w stałym kontakcie z rodzicami, albo niańki, albo przedszkola i żłobki, albo opieka starców i starszego rodzeństwa by młodzi mogli zarabiać na chleb (polować, zbierać, orać, tkać czy obsługiwać maszyny). Mamusia z dzieciaczkiem w domciu od rana do nocy i zajęta tylko nim to stosunkowo nowa sytuacja (i wcale nie sądzę że taka rewelacyjna). Dzieci z artykułu natomiast (moze historia podkolorowana, nie mówię że nie) nie były z tymi rodzicami w prawie żadnym kontakcie.
    • canaille Re: Patologia? 11.01.21, 15:32
      Ale co masz na myśli mówiąc "na ludzi wyrastały"?

      Jeden z psychologów dziecięcych, który krytykował te metody miał właśnie taki model wychowania. Centralnymi osobami jego dzieciństwa były nianie, zmianę co ważniejszych ciężko znosił. Ale wyszedł na ludzi, bez dwóch zdań.

      Ludzie poranieni, ale gorzej lub lepiej funkcjonujący - wyszli czy nie wyszli na ludzi?
    • nangaparbat3 Re: Patologia? 11.01.21, 15:40
      To jak oddawanie dzieci "na wykarmienie" w dawnej Francji.
      Widocznie ci państwo nie mieli dobrego kontaktu z własnymi rodzicami, nie ich wina.

      Mnie bardziej nurtuje, czy podane zostało ich prawdziwe nazwisko? Jeśli tak, to chyba powinni wystąpić do sądu.
      • yadaxad Re: Patologia? 11.01.21, 15:47
        Dzieci potrzebują zaufania i kontaktu, który uwiarygodnia autorytet rodzica. Jest czas minimum, którego przekroczenie nie pozwala nic zbudować żadnej więzi Tak samo jak osaczenie maksimum buduje mur obronny dziecka przed rodzicem.
        • nangaparbat3 Re: Patologia? 11.01.21, 16:35
          Wiem o tym. Ale czego nie dostałaś, tego nie dasz.
          Byc może te nianie to o wiele lepsze dla dzieci niż gdyby miały mieć kontakt z rodzicami, wymuszony i - jak widać - niechciany.
          • szalona-matematyczka Re: Patologia? 11.01.21, 20:03
            Glupota to zdanie: "Czego nie dostalas, tego nie dasz". Zawsze mnie wkurza gdy ktos tak mowi. Czlowiek to nie krowa. Nie slyszalas o samorozwoju, refleksji nad wlasnym zyciem, uczeniu sie poprzez obserwacje innych, czy o terapiach, np. o ludziacb z patologii, ktorzy nie sa patologia? O dzieciach alkoholikow, ktorzy nie pija? O dziaciach z dd zakladajacych szczesliwe rodziny?
            • nangaparbat3 Re: Patologia? 11.01.21, 21:30
              Wlaśnie czytam bardzo poważną książkę o tym, że sprawy przywiązania i tworzenia relacji decydują się w pierwszych dwóch latach życia na poziomie fizjologii, od tego jak zajmują się nami rodzice zależy rozwój mózgu, poziom kortyzolu, innych hormonów, neuroprzekaźników, a nawet cytokin - w razie choroby.
              Z tym że często jest tak, że zapamiętujemy naszych rodziców z okresu, kiedy byliśmy już starszymi (szkolnymi) dziećmi czy nastolatkami. Na samym początku mogli być o wiele "lepszymi " rodzicami niż pozostali w naszej świadomości.
              • szalona-matematyczka Re: Patologia? 11.01.21, 21:42
                Nieprawda. A wiec trauma w wieku 15 czy 30 lat nie moze miec wg twoich rewelacji wplywu na styl przywiazania czy tworzenie relacji? To po co uwazamy na wychowanie dzieci i mlodziezy w wieku 2+, skoro rzekomo i tak wszystko sie do wieku 2 lat decyduje?
                • aandzia43 Re: Patologia? 11.01.21, 22:07
                  Im wcześniejsze doznania i doświadczenia tym głębiej wbudowane w psychikę. To one plus geny tworzą zręby, fundamenty. Potem idzie reszta. Łatwiej naprawić to, co zostało zepsute w starszym wieku, to co zostało spaprane na samym początku dużo trudniej.
      • igge Re: Patologia? 11.01.21, 20:04
        Ostatnio film fabularny osnuty na faktach w tv był. "Farming". Nigeryjskie dzieci oddawane w latach sześćdziesiątych plus na wychowanie brytyjskim rodzinom.
        Warty zobaczenia.
        • chococaffe Re: Patologia? 11.01.21, 21:57
          Znam taką rodzinę. To znaczy siostrę takiego "adoptowanego" nigeryjskiego dziecka. Sama też się w Nigerii urodziła mniej więcej w tamtych latach , wszyscy wrócili do UK. Nie utrzymuje kontaktów z przybranym "bratem" (?). Jej biologiczny brat też nie. Nie wiem kto był inicjatorem zerwania, ale podejrzewam jednak, że ten nigeryjski chłopiec/mężczyzna.
    • irma223 Re: Patologia? 11.01.21, 16:31
      Oj tam, oj tam. Właśnie przeczytałam "Dziennik Franciszki Krasińskiej w ostatnich latach Augusta III pisany" Klementyny z Tańskich Hoffmannowej (była pod opieką w domu starszej siostry bohaterki "Dziennika", historia autentyczna. O ojcu panny/panie nie mówiły/pisały inaczej niż "Imć dobrodziej", a o matce "Imć dobrodziejka". Rodziców widywały jedynie w porach posiłków (jako panny na wydaniu, nic nie wiadomo, jak to w dzieciństwie było). Na stałe miały guwernatkę i domowego błazna. Panny starościanki.
      • aandzia43 Re: Patologia? 11.01.21, 20:20
        Jedna stała dobra niania przez pierwsze lata życia dziecka to rozwiązanie zapewniające normalny rozwój dzieciakom z niegdysiejszych warstw uprzywilejowanych. Jedna zaangażowana w kontakt i ciepła osoba, obecna przez większą część doby, spełnia de facto funkcję macierzyńską. Wtedy matka wpadająca raz dziennie do pokoju dziecięcego (jeśli akurat nie jest w podróży) może sobie funkcjonować w świadomości malucha jako dobra wróżka w ładnej sukience, fajny dodatek do codzienności - matką jest niania.
        • ichi51e Re: Patologia? 11.01.21, 21:23
          tyle ze taka niania to byla przez pierwsze lata - potem sie wymienialo na bone bone na guwernatke/guwernera a potem eksmisja do gimnazjum. Jedyna stala to faktycznie rodzice ktorych calowalws po rekach z wdziecznoscia ze sa.
          • aandzia43 Re: Patologia? 11.01.21, 22:16
            Nie masz dzieci czy jesteś trollem? Jeśli dzieciak przez pierwsze lata rósł w ramionach jednej niani, był tulony, całowany, ona uczyła go świata, uśmiechała się i mówiła do niego to już dostał od losu to co najlepsze. 5 następnych guwernantek mogło go cmoknąć. Poza tym nianie były częścią zamożnych Domów, nie odchodziły w niebyt tylko zostawały by zajmować się młodszymi dziećmi, więc dzieciak nie musiał się czuć porzucony jeśli niania nie zajmowała się nim już. Zawsze była gdzieś blisko.
    • feliz_madre Re: Patologia? 11.01.21, 20:45
      Moim zdaniem wyolbrzymione. Jeśli dzieci nie widują rodziców, a ci się nimi kompletnie nie zajmują ani nie spędzają z nimi czasu, to jakim cudem dzieci do nich lgną?
      • milupaa Re: Patologia? 11.01.21, 22:41
        No właśnie skąd dzieci wiedzą że to są ich rodzice? Jakiś więc czas spędzać muszą, większy niż opiekunki. A jeśli chodzi o to że roczniak mówi "mama" owszem mowi do każdego. Moje tak mówiło do babci, cioci, itp 🙂 Ale doskonale wiedziało kto jest jego mama oczywiście. Poza tym zastanawia mnie ta praca do 23:30, a jak się maluchy budzą w nocy to kto do nich przychodzi? Leżą i ryczą?
    • chococaffe Re: Patologia? 11.01.21, 22:03
      Inna wersja zagadnienia - tym razem słynne brytyjskie szkoły prywatne z internatami. Czytałam/słuchałam autobiografię Stephena Fry'a.

      Powiedział, że wiele osób pytało go jak rodzice mogli mu to zrobić, czy nigdy nie czuł do nich żalu itd. Fry, przy całym zrozumieniu koszmaru takich dzieci powiedział, że wszyscy znajomi chłopcy szli do takiej szkoły, tego się nie kwestionowało i nie zastanawiano nad tym. Co więcej , powiedział, że gdyby rodzice nie posłaliby go do tej szkoły, czułby , że coś jest z nim nie w porządku, skoro "wszyscy" idą a on nie. Czyli nawet jak było cierpienie było uważane, że to normalna część życia
      • snajper55 Re: Patologia? 11.01.21, 22:11
        chococaffe napisała:

        > Czyli nawet jak było cierpienie było uważane, że to normalna część życia

        Bo to była normalna część życia. Och, nie, to była normalna część życia tych, których było na to stać. smile Dzieci ubogich nie cierpiały. smile

        Dziś cierpienie dzieci idących do szkoły i rozstających się z mamusiami też uważamy za normalną część życia.

        Cierpienia są normalną częścią życia. Nawet Kim Dzong Un czasem cierpi. smile

        S.
      • aandzia43 Re: Patologia? 11.01.21, 22:21
        chococaffe napisała:

        > Inna wersja zagadnienia - tym razem słynne brytyjskie szkoły prywatne z intern
        > atami. Czytałam/słuchałam autobiografię Stephena Fry'a.
        >
        > Powiedział, że wiele osób pytało go jak rodzice mogli mu to zrobić, czy nigdy n
        > ie czuł do nich żalu itd. Fry, przy całym zrozumieniu koszmaru takich dzieci po
        > wiedział, że wszyscy znajomi chłopcy szli do takiej szkoły, tego się nie kwesti
        > onowało i nie zastanawiano nad tym. Co więcej , powiedział, że gdyby rodzice ni
        > e posłaliby go do tej szkoły, czułby , że coś jest z nim nie w porządku, skoro
        > "wszyscy" idą a on nie. Czyli nawet jak było cierpienie było uważane, że to no
        > rmalna część życia

        To tak jak okaleczanie żeńskich narządów płciowych czy masakrowanie stóp Chinkom - cierpienie, trauma i kalectwo wbudowane w kulturę. Nie można się wyłamać bo się wypadnie poza społeczeństwo.
    • luna980 Re: Patologia? 11.01.21, 23:29
      Nic nowego. Tak było "od zawsze". W Polsce też.
      Te dzieci nie będą miały większych problemów psychicznych niż każde inne dziecko z rodziny, w której są nałogi, bieda itd. Po prostu brak więzi w dorosłym życiu.
    • tanebo001 Re: Patologia? 12.01.21, 09:25
      Kilka spraw jeśli chodzi o dawne czasy:
      - powiedzmy tak przed rewolucją przemysłową ludzie nie mieli czasu na wychowywanie dzieci. Jeśli byłeś chłopem lub mieszczaninem pracowałeś na okrągło. Nie było urlopów czy L4. Pracowałeś 7/7 i 24/24. A i tak miałeś szczęście jeśli nie umarłeś z głodu. Jeśli byłeś szlachtą lżej nie było. Kobiety rodziły na okrągło a potem umierały przed trzydziestką. Nic dziwnego po 20 ciążach. Mężczyźni nie mieli lepiej - wojny trwały latami.
      - dzieci marły jak muchy. Połowa nie przeżywała niemowlęctwa. Ludzie więc traktowali dzieciństwo gorzej

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka