Od dziecka mam powracające bóle głowy. Lakarz w dzieciństwie stwierdził, że to taka uroda i na tym stanęło. Długo nie drążyłam, ale teraz jednak mam dość. Pytam, bo macie doświadczenie i dużą wiedzę, więc może coś podpowiecie. Na neurologa muszę poczekać.
– EEG nieprawidłowe (zmiany padaczkopodobne, jakieś iglice, ale nie pamiętam szczegółów – byłam nastolatką). rezonans ok.
– jako dziecko opisywałam, że to tak jakby mózg obijał się o czaszkę przy każdym ruchu

ból był mocno nasilony. Pamiętam, że wracałam z podwórka do domu, więc musiało być źle

– teraz tak bym to opisała: ból zwykle po prawej stronie, pulsuje od szyi, nasila się przy gwałtownym ruchu. Jak zamknę oczy to widzę czasem jakieś wirujące smugi.
– Nie lubię wtedy patrzeć szybko zmieniające się obrazki, ale światłowstręt to to nie jest. Brak jakiejś nadwrażliwości na zapachy, hałas.
– Często czuję jakieś powiązanie tego bólu z naczyniami krwionośnymi w szyi – jakby coś z ciśnieniem? (ciśnienie mam niskie)
– czasem pojawia się w stresie, raczej po południu, ostatnio cześciej: tak raz na miesiąc, dwa. Trwa do zaśnięcia, następnego dnia już nie ma po nim śladu.
– Ból jest mocny, ale chyba nie aż tak zwalający z nóg, jak słyszałam o migrenie. Mimo wszystko zdarzyło mi się wytrzymać z tym bólem wycieczkę czy pracę, kiedy nie bardzo miałam wyjście. W domu też jako samotna matka mimo bólu wykonuję normalne czynności.
– nie wymiotuję, chyba nie mam mdłości, raczej czuję taki zamęt, jakbym właśnie zsiadła z kolejki górskiej.
– paracetamol chyba trochę pomaga.
Czy myślicie że to trochę nietypowe migreny czy jakieś inne cholerstwo? Ktoś tak miał i przeszło

?