Dodaj do ulubionych

Taka sytuacja..

10.03.21, 12:53
..Znajoma Wam para zostaje napadnięta gdzie$ na odludziu,napastnicy chcą zgwałcić panią,pan ucieka i z odległo$ci wzywa policję. Wasza reakcja na to jest uzależniona od tego czy policja zdążyła czy nie?Pan nie jest adeptem szko£y sztuk walki i to prostu taka sympatyczna ciapa,inspiracja moja z odcinka ,,trudne sprawy,,Mile widziane głosy Panów😦😦
Obserwuj wątek
    • arthwen Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 12:58
      Wiesz, to jest racjonalne. I zapewne również najbardziej skuteczne (o ile ta policja zdąży przyjechać). Ale na poziomie emocji, będąc panią, to nie wiem, czy bym wybaczyła i na pewno nie szybko (no chyba, że ta policja pojawiła się ekspresem).
    • mama-ola Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 12:58
      Nie jestem panem, ale powiedzmy, że jest sytuacja podobna: ja i dziecko. Nie zostawiłabym dziecka, żeby z odległości działać. No zasłaniałabym i biłabym się, jakbym umiała najlepiej.
        • mama-ola Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 13:17
          Tak, męża też, na pewno starałabym się coś zdziałać, kopnąć czy znaleźć jakiś kamień i uderzyć - no nijak nie mogę sobie wyobrazić, że odbiegam i telefonuję w takiej sytuacji.
          Mój mąż ma czarny pas w karate, trenował też krav magę, więc łatwo nie dałby się pokonać, no chyba że napastników byłoby ze trzech.
          • kkalipso Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 14:18
            Mogłabyś skończyć jak nasza Miss Polski

            W sierpniu 1996 przyleciała do rodzinnego Wrocławia. O obecności modelki w kraju z mediów dowiedział się dawny prześladowca. Późnym popołudniem 27 sierpnia była miss wyszła z domu razem z mężem i dwuipółletnią córeczką, a wtedy Jerzy L. poprosił ją o rozmowę. Kiedy odmówiła wyciągnął nóż. Mąż Agnieszki broniąc rodziny przed szaleńcem został raniony w udo. Na pomoc ukochanemu rzuciła się żona. Została trzy razy ugodzona nożem w klatkę piersiową. Niestety nie udało się jej uratować. Morderca został skazany na 14 lat więzienia.

            Mnie dwa razy w życiu uratował instynkt samozachowawczy, za to sama sobie dziękuję oczywiście nie chodziło o rodzinę a dzieci jeszcze nie miałam. A sorki raz stanęłam w obronie siostry i wtedy się źle działo, ale dałam radęsmile
          • daniela34 Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 16:37
            mama-ola napisała:

            > Tak, męża też, na pewno starałabym się coś zdziałać, kopnąć czy znaleźć jakiś k
            > amień i uderzyć

            Podobnie. Oczywiście, tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono, ale na zimno mogę powiedzieć, że broniłabym niezależnie od wieku i płci.
      • asia_i_p Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 20:06
        Ja rozumiem, że taki jest w nas instynkt, ale jednak rozsądniejsze jest odskoczyć, wezwać pomoc i dopiero się bić. Bo inaczej nie dajesz za bardzo szans na pozytywne zakończenie sytuacji.
    • droch Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 13:08
      Nie musi to być od razu sytuacja napadu. Równie dobrze może pojawić się dylemat, gdy w czasie górskiej wycieczki załamuje się pogoda, nie ma zasięgu sieci komórkowej i jedna osoba łamie nogę. Jeśli druga z nią zostanie, prawdopodobnie obie nie przeżyją nocy. Jeśli wyruszy po pomoc, mają szanse...
    • bialeem Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 13:15
      Chyba bym się nie związała z facetem, który by w takiej sytuacji zwiał. Oczywiście tyle się znamy na ile nas sprawdzono, ale jakoś sobie nie wyobrażam jak by mi później spojrzał w twarz.
            • bialeem Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 13:47
              Ja nie Pytia, ale znam kilku facetów, którzy prędzej przyjmą nóż na żebra i się rzucą na napastnika z gołymi rękami niż zwieją (choć większość takich twierdzi, że najlepszą obroną jest ucieczkawink), bo już to np kiedyś zrobili. Znam też kilku, którzy by zapewne zemdleli i czują się zagrożeni jak np gadają z kimś wyższym i bardziej postawnym. Różni są ci faceci. Atawistycznie w takiej sytuacji wolałabym faceta, który chociaż spróbuje komuś wybić zęby.
      • beataj1 Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 14:09
        A wiesz co patrząc na to z drugiej strony w przypadku gwałtu wolałabym by chłop nie był tego świadkiem.
        To zupełnie nie ma oparcia w jakimkolwiek logicznym myśleniu ale mam poczucie że bycie zgwałconym na oczach męża jest gorsze od gwałtu bez męża w postaci świadka.
        Kiedyś czytałam o tym że aktorka grająca oryginalną Nianę Franie została tak zgwałcona i strasznie było mi jej szkoda.
        Dziwaczne, czemu miało by mi to robić różnice? A jednak robi.
        • magdallenac Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 14:15
          Ja bym wolała, żebyśmy razem stanęli do walki. Ja się bić potrafię, mąż się bić potrafi (ćwiczyliśmy długo kickboxing) dodać do tego adrenalinę, to może by się udało rozgonić typów spod ciemnej gwiazdy.
    • piataziuta Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 13:16
      Moją reakcją jest brak reakcji.
      Nie sposób przewidzieć zachowania w takiej sytuacji, dopóki coś takiego nas osobiście nie spotka, więc każdy powinien się powstrzymać z oceną.
      • memphis90 Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 14:41
        Tzn możesz ocenić to, że facet uciekł i Cie zostawił w niebezpieczeństwie dopiero po tym, jak uciekł i Cie zostawił w niebezpieczeństwie, bo wcześniej nie wiesz co o takim zachowaniu myśleć....?
        • piataziuta Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 15:51
          Nie uciekł tylko odbiegł zadzwonić po policję. A nie jest adeptem sztuk walki tylko sympatyczną ciapą.

          Myślisz, że nie wiedziałam, gdy go se wybierałam na faceta, że nie jest wysportowanym agresorem tylko ciapą?
          I że bardziej by mi się przydał, gdyby się rzucił do bicia i po 2 min padł bo dostał w łeb, albo kosę pod żebro, a mnie i tak by zgwałcili?

          Według mnie, oczekiwanie od takiego faceta walki, jest nieco atawistyczne ze strony kobiet.
          I że autorki takich wypowiedzi powinny większą uwagę zwracać na masę mięśniową i umiejętność bicia przy wyborze partnera, a nie pieprzyć, że najważniejszy jest intelekt.
    • milka_milka Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 13:28
      Byłam w sytuacji może nie tak ekstremalnej, ale idącej w kierunku.
      Zaczepiał mnie facet, chamsko i wulgarnie, mój ówczesny chłopak nie zrobił nic, udawał, że nie widzi. Byłam smarkata, miałam 16 lat, starałam się zapomnieć tchórzostwo, innym razem schował się za mną, gdy rozszczepił się w nasza stronę agresywny pies. Całe szczęście, że jak to związki w tym wieku, wszystko się rozleciało, bo niesmak i zażenowanie z powodu tchórzostwa pozostał.
      W każdym razie rozumiem racjonalne wzywanie policji, ale pozostawienie drugiej osoby całkiem samej z napastnikami jest niewyobrażalne.
    • milupaa Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 13:31
      Nierozstrzygalne bo każda reakcja może być zła lub dobra. Np jeśli Pan zostanie a napastników jest kilku i są silni to nic nie zrobi, nie pomoże, sam może dostać w czapę albo zwyrodnialcy będą jeszcze bardziej brutalni bo na oczach partnera pani będą sie pastwic. Jeśli ucieknie i wezwie policję i karetkę jest szansa na pomoc i złapanie sprawców. A może jeśli zostanie i będą się oboje bronić nogami rękami i pazurami to napastnicy zrezygnują.
    • jowita771 Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 13:40
      Dobrze, że wezwał pomoc, bo to znacząco zwiększa szanse pani na uniknięcie gwałtu. Po wezwaniu pomocy powinien jednak zawrócić i próbować coś robić na miejscu. Choćby hałasować, krzyczeć głośno, to też będzie przeszkadzało sprawcom.
    • lauren6 Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 13:43
      Lepiej jakby zaliczył kosę w brzuch, pani i tak zostałaby zgwałcona, a policja nie przyjechałaby, bo nie wiedziałaby o napadzie? Zachowanie racjonalne, choć mało romantyczne.
    • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 13:57
      To może bylo jedyne wyjście dające szansę na ratunek.
      Pytanie jeszcze, co zrobił pan po wezwaniu policji - zadołował się gdzieś bezpiecznie, czy poszedł walczyć, usiłując ratować panią nim przyjedzie policja i wiedząc już, że przyjedzie.
        • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 14:32
          A wiesz, że to i prawdopodobne.
          Chociaż pamiętam, jak na córkę, wtedy 13, i jej przyjaciółkę, napadły dwie dziewuchy, opluły je i poszturchały. Dziewczynki wracały ze szkoły w towarzystwie kolegi, który nie uciekł, ale też nie podjął działania. Wszystko zresztą wydarzyło się błyskawicznie. Dzieci przyszły do nas do domu, dziewczynki pobiegły pod prysznic, a chłopiec był zupełnie roztrzęsiony, załamany, bardziej niż napadnięte. Pamiętam, że musiałam go uspokajać i pocieszać i było to o wiele trudniejsze niż pocieszenie napadniętych. Być biernym świadkiem przemocy dla normalnego człowieka jest strasznie ciężkim doświadczeniem, nienormalni nagrywają.
          • jowita771 Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 16:39
            Ja byłam świadkiem przemocy jak miałam że 14 lat i długo potem nie mogłam dojść do siebie. W trakcie po prostu nie potrafiłam się ruszyć. Rzecz się działa w miejscu, gdzie było dużo ludzi, głównie nastolatków, ale też trochę dorosłych. Jedna nauczycielka jak zobaczyła, co się dzieje, to kazała zgasić światło, udawała, że nic się nie wydarzyło.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 14:22
      Myślę, że już nie są parą.
      Czy poświęcilabym się dla teoretycznie obcego chłopa?
      No chyba nie, tel. na policje to też, coś bym wykonała bezwzględnie.
      Czy jest to akceptowalne społecznie zachowanie - w wykonaniu mężczyzny nie, w wykonaniu kobiety tak.
    • po-trafie Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 14:48
      Z tego co mnie sprawdzono, to jestem z tych, co ratuja w zagrozeniu siebie, a po uzyskaniu bezpiecznego dystansu mysla o innych. Nie mialabym do faceta raczej obiekcji.
    • natalia.nat Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 15:51
      Według mnie racjonalnie i sensownie. Skoro "pan nie jest adeptem szkoły sztuk walki i to prostu taka sympatyczna ciapa", to lepiej żeby wezwał pomoc z daleka niż ryzykował swoje zdrowie/życie, czyli dodatkowo pogarszał sytuację. Nie wiadomo do czego zdolni są napastnicy. Trzeba mierzyć siły na zamiary. I nie miałabym do pana o to pretensji. A wręcz wolałbym, żeby nie ryzykował. Tak samo nie wymagam, żeby partner który nie umie pływać, skakał do wody, żeby mnie ratować.
      • tereso Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 16:15
        Ja może i na rozum też bym wolała, ale...
        Jestem odważna cywilnie, mówię co myślę, życiowo też umiem zmienić bieg rzeczy. Ale fizycznie jestem tchórzliwa- raz jechaliśmy autem i na środku miasta jacyś faceci szarpali kobietę, mąż zatrzymał się, wyskoczył z samochodu a córce która z nami jechała kazał dzwonić na policję (nie mnie, bo....może spodziewał się, że mnie sparaliżuje) i zaczął biec w ich stronę krzycząc do tamtych że mają ją zostawić . Tamci uciekli więc byłam zadowolona, ale zanim to się stało, to uwierzcie, że przemknęła mi myśl, że powinnam zamknąć auto (choć wtedy mąż tak szybko nie mógłby wejść w razie czego). I żałowałam, że stanął (potem oczywiście nie i głupio mi że tak pomyślałam, ale taka jest prawda...)
        • umi Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 16:37
          Jesli ktos sie boi, zawsze mozna sprobowac wjechac w taka grupe autem, o ile nie ma przeszkod zbyt wielu. W terenie.
          Uciekaja bez dzialania tylko tchorze. I potem ciezko ich szanowac. Plus strach z nimi zyc.
          • tereso Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 18:41
            Zgodzę się. Natomiast piszę o swoich automatycznych reakcjach. Czy miałabym iść w propagandę sukcesu typu ja bym przywaliła i szlus? No nie wiem, nie wiem co bym zrobiła.
            • umi Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 20:55
              Ja bym dlatego przywalila autem, ze nie trzeba z niego wychodzic tongue_out Poza tym w stresie gaz latwo pomylic z hamulcem. Ketchup by byl, jak nic. I pewnie zacne miejsce w ramowce serwisow informacyjnych na caly dzien tongue_out Ale w temacie jest o reakcji faceta. Im troche lepiej mozg dziala w takich sytuacjach.
    • saszanasza Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 16:27
      Zależy od sytuacji. W przypadku większej orzewagi napastników, lub używania przez nich jakiejś broni, której nie mielibyśmy, chyba wolałabym żeby mąż uciekł i wezwal pomoc, niż narażał życie.
    • umi Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 16:34
      A pan umie rzucac? Bo jesli nie umie sie bic, to wg mnie zwiewa i dzwoni, a potem z dystansu nap.rza chociazby rzuca kamieniami.
      Jesli nic nie zrobi, schowal sie i placze, to troche (bardzo) slabo. BTW, facet i tak ma wieksza mase miesniowa niz kobieta, zawsze. Wiec i tak ma wieksze szanse wygrac.
    • iuscogens Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 19:49
      No tak szczerze to nie wyobrażam sobie, że mąż by uciekł w takiej sytuacji. Hmmmm....tak mi się wydaje, że w takich sytuacjach jakoś instynkt czy testosteron by u niego zadziałał, nie widzę, zeby kalkulował czy to rozsądne czy nie.
      Przez 16 lat związku raz miałam taką sytuację, że mnie facet (sąsiad z bloku) agresywnie zaczepiał, sama wtedy byłam, jak wróciłam do domu to zdenerwowana zadzwoniłam na policję, policjant przyjechał, powiedział że w sumie skoro nic mi nie zrobił to on niea nic do roboty i mam dać znać jak się coś stanie wink no wtedy mi do śmiechu nie było. I jak mąż wrócił do domu to poszedł do niego, nie było go, spotkał go potem przed blokiem, rozmowa skończyła się bójką (agresor zaczął). Potem facet zaczął zwiewać, mąż oczywiście nie leciał już za nim, wrócił do domu trochę obijany. No i problem z panem się skończył jak ręką odjął, w życiu się do mnie już nie odezwał, przez parę lat nawet nie wchodził do bloku jak widział, że któreś z nas wchodzi. Wg mnie to on miał przede wszystkim problem z narkotykami, jakoś tak wyglądał jakby był naćpany. Wiem, że to brzmi jakbym w jakiejś menelni żyła ale to naprawdę normalne osiedle i więcej takich historii nie było wink
    • asia_i_p Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 20:01
      Jeżeli pan nie ma realnych szans obronienia pani, to akurat to, co zrobił, daje jej najlepszą szansę na zminimalizowanie szkód. Jakoś chyba bym wolała, żeby mąż zwiał i sprowadził pomoc niż dumnie leżał z rozwaloną głową.
      • asia_i_p Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 20:12
        Chociaż jak się zastanawiam, co by mąż zrobił, to w sumie najprawdopodobniejsze jest, żeby tak z napastnikami pogadał, że do napadu by nie doszło. Ma niesamowity talent do błyskawicznego nawiązywania przyjaznych relacji z praktycznie każdym. Pamiętam, jak nas na rynku w Zamościu zaczepił miejscowy element, prosząc męża, żeby się dorzucił na piwo, on pogodnie stwierdził, że się z zasady nie dorzuca, mnie już się zaczęło robić słabo, element wyciągnął prawicę, mąż prawicę serdecznie uścisnął, element sobie poszedł. Do dziś nie do końca rozumiem, co w tym momencie zaszło w świadomości elementu.
        • tereso Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 20:29
          Nie wiem czy byliście kiedyś w fizycznym zagrożeniu ja raz byłam, kiedy mężczyzna schwycił mnie za szalik i przyciągnął do siebie. Strach mnie sparaliżował. Piszę to i odzywa się ten strach w mięśniach. Skończyło się dobrze cudem. Wyrwałam się na jezdnię cudem mnie nic nie przejechało. Dalszy ciąg był niesamowity.
          Ale chodzi mi o to że ponieważ na samo wspomnienie w ciele rusza akcja hormonów to odpowiedzi że mój by powiedział i zaczarował a ja bym walnęła mnie złoszczą. W sumie dzięki, bo na pewno o tym pogadam i pomyślę, a było to już zakopane głęboko.
          • umi Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 20:48
            Ale meza nie paralizuje. I o to chodzi. Ciebie moze tongue_out
            BTW, wielu ludzi tak ma, nawet po kursie samoobrony. I to nie jest to samo, co uciec ze strachu, a potem plakac w kaciku. Ten moj komentarz wyzej byl ogolny. Z tym, ze wjezdzanei w elementy mozesz pocwiczyc tongue_out Pomysl, ze z auta nijak Cie nie dadza wtedy rady wyciagnac, moze strach bedzie mniej parazlizujacy (nie zebys miala miec powtorke tamtej akcji, tylko w ogole).
            • tereso Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 21:03
              Już wjeżdżania w cokolwiek ćwiczyć nie będę 🤪 może mam ptsd jakiś szczątkowy.
              W każdym razie myślę że reakcje nasze mocno zależą od naszych doświadczeń i takie rozważania z kanapy to o kant dupy potłuc.
              Męża nie paraliżuje, on spokojny człowiek jest i paradoksalnie w obronie różnych spraw bardzo skuteczny.
          • magdallenac Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 21:10
            Tereso, ja bylam kilka razy. Pierwsze sekundy, rzeczywiscie obezwladniajacy, paralizujacy strach, ale pozniej zalala mnie fala adrenaliny. Kiedy byl to napad rabunkowy, grzecznie ja i przyjaciolka oddalysmy wszystko o co rabusie poprosili, kiedy jednak grupa kobiet probowala mi wyrwac plecak na plazy, to juz im tak latwo nie poszlo.
            • tereso Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 21:29
              Ja jako młoda dziewczyna nie stroniłam od konfrontacji fizycznej, do dziś lubię sporty kontaktowe gdzie jest element walki. Ale to była napaść seksualna. Dla mnie ta ucieczka moja na jezdnię to był już szczyt możliwości. Było to we mnie długo a widzę, że szczątki zapisane są w ciele jeszcze i dziś. Jestem dumna, że sobie poradziłam tak jak poradziłam, naprawdę, choć właściwie to automat działał.
              Wiem, że mnie w sytuacji zagrożenia paraliżuje (uczestniczyłam w wypadku, byłam świadkiem bójki). Choć życiowo jestem naprawdę odważna, można powiedzieć ,że kulom się nie kłaniam. No, ale może to dlatego że ze strachu zamieram- trudno powiedzieć.
    • stephanie.plum Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 20:42
      odbiega na konieczną odległość - nie dalej.
      dzwoni na policję.
      wraca i bierze udział w bijatyce.

      opcji "odbiega, dzwoni i w bezpiecznej odległości czeka, aż skończą gwałcić" nawet wyobrażać sobie nie chcę, bo mi niedobrze.
    • stephanie.plum Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 20:52
      kiedyś w czasach zamierzchłych byłam na spacerze z ówczesnym narzeczonym (obecnie mąż).

      w krzakach drogę zastąpiło czterech junaków.
      o gwałceniu mowy nie było, ale mieliśmy wyskakiwać ogólnie ze wszystkiego, co cenne, a w stronę mojej twarzy zbliżyły się niezbyt ładnie pachnące, żarzące się pety.

      narzeczony nagle odezwał się rozbawionym tonem: "panowie, nie jesteśmy w Związku Radzieckim".

      nie wiem, dlaczego tak powiedział, ale tamci zarechotali, przyznali mu rację i sobie poszli.

      jeszcze raz była taka sytuacja, że męża napadł jakiś nadpobudliwy gość i kazał oddawać plecak. biedny mąż, miał jeszcze przez tydzień odarte kłykcie.
      a to taki spokojny, małomówny meloman i artysta.

      ja natomiast mam się za babochłopa, a w sytuacji zagrożenia przemocą strach mnie dosłownie paraliżuje.
      • bialeem Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 21:22
        No mój niewyparzony pysk i gotowość do walenia ludzi po łbach kilka razy mnie wpędziła w małe kłopoty, ale chyba więcej z nich wyprowadziła. Większość napastników to tchórze wycofujący się na pierwsze oznaki oporu. Facet chyba nigdy nie musiał mnie bronić. Przynajmniej sobie nie przypominam takiej sytuacji.
      • piataziuta Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 22:08
        >ja natomiast mam się za babochłopa, a w sytuacji zagrożenia przemocą strach mnie dosłownie paraliżuje.

        doświadczenie pokazuje, że ja mam odwrotnie: rzucam się na większych od siebie, w obliczu zagrożenia moich najbliższych (czyli facetów), rzucałam się (w zasadzie to brałam udział w bójce) dwa razy

        kilka razy też zagajałam z dresami dla rozluźnienia sytuacji, gdy mój kumpel miał być bity - działało

        to trochę śmieszne, bo jestem mała

        a w papę dostałam tylko raz i w ogóle się wtedy nie rzucałam tylko szłam do domu i dres mnie napadł (a potem przepraszał) tongue_out
        • bialeem Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 22:17
          > kilka razy też zagajałam z dresami dla rozluźnienia sytuacji, gdy mój kumpel miał być bity - działało
          u mnie też. Jestem z dresowego miasta i mam wrażenie, że oni są chowani w specyficzny sposób. Kobiety dla nich są użytkowe (naramienne) i jak jakaś z nimi rozmawia (a nie podrywa czy jak tam to nazywają) z innego poziomu, to nie wiedzą jak działać.
          • piataziuta Re: Taka sytuacja.. 10.03.21, 22:23
            u mnie było to po prostu podejście z szerokim uśmiechem i podanie dłoni:
            "cześć, jestem ziuta"

            aczkolwiek też mam wprawę z dresami już od 13 roku życia - stuprocentowa skuteczność
            • ajaksiowa Re: Taka sytuacja.. 11.03.21, 07:52
              Boj€ się bicia ale w takich momentach (tak mówię)g£os mi się podnosi,kiedyś obroniłam w ten sposób ch£opaka na osiedlu, i u mnie to dzia£a jakoś instynktownie😵😵

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka