obja5
13.03.21, 19:47
Napiszę coś, co już teraz w moich emocjach zelżało, ale wpłynęło już na przyszłość.
Mój facet doznał objawienia, nie, nie kpię. W sobotę położył się na kanapie i stracił przytomność. Wiem, był po ciężkiej rozmowie w pracy, ojciec na niego najechał i bum, zabrało go pogotowie. Nie wiedziałam o tym, zadzwoniłam, nie odbierał,ok, nie mieszkamy razem.
A on do mnie przychodzi w pn ( nie był w stanie krytycznym, skoro go w niedzielę puścili) i mówi, że doznał objawienia. Że to jest kara za grzechy( dokładnie za seks bez związku małżeńskiego), że jemu to Bóg powiedział. I to byłoby nawet śmieszne, gdyby nie było prawdą. Znam go, wiem, że przyszedł do mnie inny człowiek, płakał ze dwie godziny, szczerze miałam go dość. Płakał, bo mnie zranił. Zastanawiam się, czy on nie był chory i teraz miał fazę, nie musiałam wiedzieć, nie mieszkaliśmy razem. Czy nagle coś się stało? Czy to rzeczywiście Bóg czy forma psychozy?
W każdym razie seks mi się uciął, jestem źródłem rozpusty i nieczystości. On teraz leży i ogląda Blacklist Netfliksa (wiem, bo jestem ponurym podglądaczem), 12 odcinków pod rząd.
Są tu psychiatrzy, bo to mi źle wygląda.