lauren6
14.04.21, 11:41
Aferka, nie afera, wspomniana mimochodem przy okazji konferencji ministerstwa zdrowia. Pewnie skwitowana przez większość wzruszeniem ramion.
Wojciech Maksymowicz wykonuje rage quit z klubu PIS, a następnie odgraża się pozwem:
wiadomosci.wp.pl/prof-wojciech-maksymowicz-pozwie-ministerstwo-zdrowia-spor-o-dzialalnosc-szpitala-w-olsztynie-6628908713307040a?amp=1
Z wrodzonej ciekawości zaczęłam szperać w internecie na czym miały polegać rzekome eksperymenty na płodach. Znalazłam taki link:
www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,eksperymenty-medyczne-na-plodach--ministerstwo-zdrowia-chce-wyjasnien,artykul,91385710.html
"Badania prowadzone przez prof. Maksymowicza są wykorzystywane m.in. przy leczeniu pacjentów kliniki "Budzik" założonej przez Ewę Błaszczyk
Jednym z eksperymentów, którymi zainteresowało się MZ, były prace zespołu Maksymowicza z 2019, w których do wybudzania pacjentów ze śpiączki wykorzystywano komórki macierzyste pobrane z obumarłego płodu"
Rozumiem, że na profesora szukano haków, a pewnie jak na przedstawiciela prawej strony politycznej prowadził wyjątkowo nudne życie romantyczne. Doczepiono się jego pracy badawczej.
Jestem ciekawa jak daleko pójdzie teraz retoryka rządowa. Czy zaraz się nie okaże, że jakiekolwiek prace badawcze na komórkach macierzystych (pozyskanych ze zmarłych dzieci nienarodzonych!) są nieetyczne i w Polsce zakazane. Czy właśnie wkraczamy w kolejny krąg ciemnogrodu?