ixiq111
19.04.21, 10:28
Pan z panią poznali się przez internet. Pan rozwodnik. Pani krótko po rozwodzie z jednym dzieckiem, mieszkająca kątem u rodziców.
Spotykali się głównie u pana, pani zaczęła weekendowo pomieszkiwać. Po kilku miesiącach takiej znajomości pani zaproponowała, że się do pana wprowadzi z dzieckiem.
I w tym momencie nastąpił zonk.
Pan oświadczył, że nie ma mowy, bo mieszkanie nie jest jego. Właścicielami są kuzyn z żoną, którzy aktualnie przebywają zagranicą. On tam mieszka, płaci tylko czynsz i opłaty. Nie ma mowy o innych lokatorach.
Zaproponował, że mogą coś większego wspólnie wynająć i tam zamieszkać.
Pani czuje się oszukana, bo na początku znajomości pan ją okłamał, tzn. wypowiadał się w sposób sugerujący, że jest właścicielem owego lokum (jednoznacznie zapytany o koszty powiedział: tylko czynsz + opłaty, bez kredytu i opłat za najem).
Pan stwierdził, że pani to materialistka szukająca jelenia, który zapewni jej i potomkowi dach nad głową. Gdyby nie chata, to nawet by nie była nim zainteresowana.
Państwo się rozstali. Pani zrobiła awanturę, obraził się, przestała się odzywać, pan nie szukał z nią kontaktu.
Kto tu był nieuczciwy?
Tylko pan? Pani? Oboje?