Dodaj do ulubionych

Życie bez prądu

23.04.21, 20:04
Po wczorajszej wichurze nie mieliśmy prądu przez 5h. Świece były, latarki w komórkach, ale i tak nie było łatwo smile Baterie w telefonach szybko padly, bo to juz był koniec dnia, zmrok juz zapadł więc ciemno i wyzwaniem było zrobienie dzieciom niemal po omacku kolacji (na szczęście mamy kuchenkę gazową więc i herbatę dało się zrobić) zajęcie wieczoru ( starszy uczyl się do matury przy świecy i rozlany wosk zeskrobywalam jeszcze dzis) , gdy niczego nie można robić poza rozmowami, puszczaniem "zajączków" czy pokazywaniem zwierzaków z cieni.

Uświadomiłam siebie ze dzięki Bogu nie mamy zbyt wielu urządzeń na prąd i mamy chociaż ciepło i ugotować się coś da. Za to młody zaspał na 7:00 do szkoły bo poszlismy spać zanim włączyli prąd i komórki nas nie obudziły wink A wy? Jak bardzo jesteście uzależnione od zasilania prądem? Jak radzicie sobie w razie awarii energetycznej? Chętnie posłucham o tym historii i porad jak ogarnąć życie offline, bo dziś tez wieje koszmarnie smile
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Życie bez prądu 23.04.21, 20:17
      Bez prądu będę głodna i spragniona, bo w bloku nie ma gazu.
      Z opowieści grozy służę historią o tym, jak u rodziców nie było prądu w prawie wszystkich gniazdkach (poza dwoma: jednym w pokoju i jednym w łazience), było święto, a my czekaliśmy na gości. Impreza wprawdzie tylko na 7 osób, ale mimo wszystko. Pieczenie w piekarniku podłączonym w pokoju i gotowanie wody na herbatę w łazience- niezapomniane wrażenia.
      Raz też przed imprezą wyłączyli u mnie wodę.
      Jeśli któraś z forumek mieszka w południowej części Krakowa i wyłączą u niej wodę albo prąd, to prawdopodobnie u Danieli szykuje się impreza
      • januszekxxl Re: Życie bez prądu 23.04.21, 20:22
        daniela34 napisała:
        > Z opowieści grozy służę historią o tym, jak u rodziców nie było prądu w prawie
        > wszystkich gniazdkach (poza dwoma: jednym w pokoju i jednym w łazience), było ś
        > więto, a my czekaliśmy na gości. Impreza wprawdzie tylko na 7 osób, ale mimo w
        > szystko. Pieczenie w piekarniku podłączonym w pokoju i gotowanie wody na herba
        > tę w łazience- niezapomniane wrażenia.

        A wystarczyło wymienić albo włączyć bezpiecznik w tych obwodach w których wybiło.
          • januszekxxl Re: Życie bez prądu 23.04.21, 20:30
            daniela34 napisała:
            > A niestety, bezpiecznika brak a sklepy w święta nie są czynne

            Czyli bezpiecznik był topikowy.
            Bierze się drucik i watuje. Jeden cienki drucik na dwa ampery.
            Cienkie druciki bierze się z przewodu składającego się z cienkich drucików. W sytuacji alarmowej można uciąć kilka centymetrów przedłużacza lub innego kabla.
      • bergamotka77 Re: Życie bez prądu 23.04.21, 20:39
        Właśnie sporo znajomych tak ma - wszystko na prąd. Ale im oplaca się z kolei fotowoltaika - u nas byla ostatnio pani na konsultacji i wyszło na to, ze u nas nie ma sensu taka instalacja. I dach nie taki i prad to najniższa pozycja w naszym budżecie. Więcej placimy za komórki i internet wink No i ogrzewanie i kuchenke mamy na gaz, kominek tez wiec w razie czego przeżyjemy. Pierwszy raz od lat nie mieliśmy prądu i to tak długo - kolo nas było zwarcie instalacji bo dużo drzew, iskry i fajerwerki przy linii napięcia były jak na Sylwestra wink
      • jkl13 Re: Życie bez prądu 23.04.21, 21:16
        Ja tylko powiem,że gaz mam, ale brak prądu i tak mi będzie doskwierał, bo piec gazowy jest na prąd smile
        Mam też kominek z płaszczem wodnym i do niego UPS i zdarzało mi się już podgrzewać mleko dla dziecka na ogniu w kominku.
    • majenkir Re: Życie bez prądu 23.04.21, 20:20
      bergamotka77 napisała:
      >Jak bardzo jesteście uzależnione od zasilania prądem?



      Bardzo. Nawet wody nie mamy bez prądu. Ale awarii juz baaardzo dawno nie mieliśmy. Mamy generator jakby co.
    • 8babek Re: Życie bez prądu 23.04.21, 20:27
      Ja myślę ze dzięki Bogu to macie te wszystkie urządzenia na prąd.
      A ludzi żyli bez prądu o wiele dłużej niż żyją z prądem i jakoś żyli?
      To okazja docenić i dziękować Bogu za to co mamy.
    • bistian Re: Życie bez prądu 23.04.21, 20:28
      bergamotka77 napisała:

      > Po wczorajszej wichurze nie mieliśmy prądu przez 5h.

      Ze dwa lata temu załapałem się na brak prądu przez 4 dni, działał tylko sklep na pobliskiej stacji benzynowej, bo mieli agregat. Telefony nie działały po 5 godzinach, internetu też nie było. Wszystko naprawiono, ale najpierw pojawiła się jedna faza, po trzech dniach.
      Po tygodniu była powtórka z rozrywki i wtedy nie było prądu przez dobę. Wszystko zimą, żeby było jasne. Wody też nie było big_grin
    • lellapolella Re: Życie bez prądu 23.04.21, 20:38
      Kilkanaście lat temu w grudniu były straszne wichury i zerwało druty w całej okolicy. Prąd siadł w Wigilię rano, wrócił zaraz po świętach. Powtórka nastąpiła (hehe, co za przypadek) w Sylwestrasmile Mieliśmy małe dzieci i gości, też z dzieckiem. W życiu się tyle nie nagrałam w planszówkismile
      Dobre jest to, że w takim przypadku wody zaczyna brakować dopiero po trzech dniach, bo mieszkamy w "dołku".
      • bergamotka77 Re: Życie bez prądu 23.04.21, 20:55
        My kiedyś przyjechaliśmy do Kościeliska w swieta BN i byla wichura stulecia. Święta, sklepy zamknięte, mega mróz, brak wody i ogrzewania, tynk z sufitów na łóżkach. Wybita szyba w sypialni. Sprzątaliśmy to w środku nocy by się razem w ubraniach położyć kolo dzieci na kupie przy kominku. Fajna przygoda, taki survival bo byliśmy wtedy z 3- i 11-latkiem wink
    • areyoubetter Re: Życie bez prądu 23.04.21, 20:42
      W mojej okolicy zdarzają się planowe wyłączenia prądu. A ponieważ mam kuchenkę na prąd, to na takie okazje mam palnik turystyczny i mogę sobie choć wodę zagotować. A poza tym dużo świec porozstawiaych w strategicznych miejscach. Robi się nastojowo, przypominamy sobie o pianinie. Powiem tak - za każdym razem jak już prąc wraca, to trochę mi szkoda, że już...
    • clk Re: Życie bez prądu 23.04.21, 20:54
      Nawet rolet nie otworze bo są elektryczne. Gazu brak od lat. Chociaż na balkonie jest grill z butla gazowa. Nawet godziny nie sprawdzę jak nie naładuje zegarka
    • heca7 Re: Życie bez prądu 23.04.21, 21:02
      W styczniu w czasie pożaru strażacy odcięli nam prąd od domu. W efekcie udało nam się go załatwić za odpowiednio wysoką opłatą po około 10 godzinach. Pierwsze sprzątanie odbywało się przy latarkach w telefonach. Potem zrobiło się jaśniej i na szczęście działało ogrzewanie bo gazowe a piec tradycyjny na drucik bez prądu.
    • aurinko Re: Życie bez prądu 23.04.21, 21:14
      Świec mam na tyle dużo że nie muszę siedzieć w półmroku, graliśmy już w karty i kości w takich warunkach i było ok. Baterie w laptopach wystarczają na 2-2.5h, telefony na ogół naładowane, w razie czego są power banki - jednego można naładować 3 telefony więc luzik. Gorzej z gotowaniem, wszystko mamy na prąd więc trzeba by było grzać na palniku turystycznym. Dalibyśmy radę ale po dwóch max trzech dobach mielibyśmy dość.
    • mamaafg Re: Życie bez prądu 23.04.21, 21:29
      U nas nie ma gazu wiec jestesmy calkowicie od pradu uzaleznieni, ale mieszkamy w nowym bloku i jak dotad nie bylo problemow. Pamietam przerwy w dostawach pradu z dziecinstwa i fantastycznie je wspominam, siedzenie przy swiecach, rodzice opowiadali wtedy ciekawe historie, bylo tajemniczo i przytulnie. Najfajniej bylo (z perspektywy dzieciaka) jak do tego szalała burza. Pamietam tez ze mama martwila sie o jedzenie w lodowce.
      • bergamotka77 Re: Życie bez prądu 23.04.21, 21:51
        Tez pamiętam takie sytuacje z dzieciństwa. Nastroj 'przy świecach jest, to prawda, ale dłużej niż kilka godzin to może człowieka coś strzelić smile Zwłaszcza gdy masz zaplanowane cos z użyciem prądu. Z drugiej strony lekcja pokory, ze nie na wszystko mamy wpływ i ze coś takiego to na szczęście rzadkość a są kraje, gdzie prąd jest nadal luksusem.
    • madame_edith Re: Życie bez prądu 23.04.21, 21:48
      U mnie w bloku nie ma gazu, było kilka pomniejszych awarii, które miały sąsiedzko bardzo integrujące znaczenie. Całe osiedlowe forum pokazywało co pije zamiast wieczornych herbatek wink.
    • aandzia43 Re: Życie bez prądu 23.04.21, 22:02
      Kiedy siadł prąd dalej miałam ogrzewanie i gaz do gotowania. Gorzej z naładowaniem komórki a budzik mam tylko w telefonie. Dobrze że miałam w domu kilka świec to sobie poczytałam przy nich. Martwiłam się tylko o zawartość lodówki. Powinnam kupić na przyszłość więcej świec, budzik i mieć zawsze naładowanego powerbanka.
    • stephanie.plum Re: Życie bez prądu 23.04.21, 22:04
      zdarza się, na szczęście rzadko.

      na prąd działa wszystko, kuchnia, ogrzewanie (gazowe, i co z tego), pompa.
      najgorzej, że jak nie ma prądu, to nie ma i wody.

      nauczeni doświadczeniem, gdy tylko zacznie mocniej wiać, napełniamy garnki i wiadra.
      świec mamy zapas, kuchenkę turystyczną, więc da się przeżyć.

      ale do ideału brakuje pompy ręcznej i kuchni gazowej. ogrzewanie pal diabli, jest kominek w razie czego, a brak internetu i światła stanowi ciekawą odmianę.
    • kotejka Re: Życie bez prądu 23.04.21, 22:11
      Może się zdarzać, siedzimy wtedy przy świecach i gramy w planszówki, albo wskakujemy 5-to pod kołdrę i czytamy na głos. Na prąd mamy wszystko, łącznie z piecem i gotowaniem i grzaniem
      Wiec niestety
      Brak prądu oznacza zimna wodę i gotowanie na ognisku
      W ubiegłym roku kupiłam za 3 kinderki stara kuchnie węglowa do renowacji
      Drewna mamy sporo, wiec jakiś czas byśmy dotrwali
    • bi_scotti Re: Życie bez prądu 23.04.21, 23:13
      1998 - the Ice Storm
      2003 - total blackout w calym Eastern Seaboard
      2013 & 2018 - the Ice Storms
      Gorzej w lecie niz w zimie, bo wszystko, co w lodowce/zamrazarce albo trzeba natychmiast zjesc, albo wyrzucic uncertain Trzeba oszczedzac wode, bo wszystko w domu na prad, lacznie z pompa do spuszczania we wszystkich muszlach. Poza tym no problem - inne sprawy mozna ogarnac w miare OK. Zawsze (zawsze!) mam gotowe swieczki i zapalki w miejscu, o ktorym wie cala rodzina. Just in case smile Cheers.
    • berdebul Re: Życie bez prądu 23.04.21, 23:42
      Latarki czołówki, latarki w strategicznych miejscach (drzwi wejściowe, łazienki - z magnesem, przyczepione do kaloryfera, podobnie na lodowce, w sypialniach), lampki na baterie w przedpokoju. Świece, kominek, naładowane power banki w tym 2 solarne na pokładzie.
    • mikams75 Re: Życie bez prądu 23.04.21, 23:48
      w tej chwili jestem bardzo uzalezniona, nawet gazu nie mam. Ale w dziecinstwie w naszej okolicy awarie pradu byly notorycznie, czasem po kilka dni. Tragedii nie bylo, byl gaz, byly swiece, elektroniki w zasadzie nie bylo, zima za lodowke robil balkon no i generalnie to lodowka byla najwiekszym problemem. Lekcje wielokrotnie odrabialam przy swiecach, na nude sie nie narzekalo, gry rozne byly. Gorzej bylo jak ogrzewanie do kompletu wysiadalo.
    • trampki-w-kwiatki Re: Życie bez prądu 23.04.21, 23:57
      Największy koszmar przeżyłam jak wyłączyli nam prąd na ponad 16 godzin gdy miałam niemowlaka. Raz że nie miałam jak wyparzyć butelek, a dwa że miałam tylko elektryczny laktator bez baterii. Zaprawdę modliłam się, żeby mi włączyli prąd zanim eksplodują mi piersi...
      • snajper55 Re: Życie bez prądu 24.04.21, 23:29
        allijja napisała:

        > i właśnie dlatego należy dywersyfikować źródła w chałupie. A nie że wszystko n
        > a prąd albo na gaz.

        A co Ci po gazie, gdy nie ma prądu a więc i wody? Nawet sobie herbaty nie zagotujesz.

        S.
    • bi_scotti Re: Życie bez prądu 24.04.21, 00:09
      Aha, jeszcze dodam wieczor bez pradu jakos w lipcu 2013 gdy mielismy totalne oberwanie chmury, rzucalo zavbami, lalo wiadrami, crazy, simply crazy thunderstorm. Pamietam to dlatego, ze nie bylam pewna czy girlfriend Sredniego jest u nich w domu wiec chcialam pojechac do syneczka zeby nie byl sam smile No i ... of course ... drzwi do garazu na prad, ciezkie bez wspomagania jak glaz Syzyfa, z nieba sie lalo ... well, olalam pomysl - zostalam w domu smile Jeden geniusz probowal wtedy przejechac swoim Ferrari pod wiaduktem i musial auto zostawic w wodzie, bo przejechac sie nie dalo - zdjecia byly - lot's of jokes wink Cheers.
      • januszekxxl Re: Życie bez prądu 24.04.21, 00:13
        bi_scotti napisała:
        > Aha, jeszcze dodam wieczor bez pradu jakos w lipcu 2013 gdy mielismy totalne ob
        > erwanie chmury, rzucalo zavbami, lalo wiadrami, crazy, simply crazy thunderstor
        > m. Pamietam to dlatego, ze nie bylam pewna czy girlfriend Sredniego jest u nich
        > w domu wiec chcialam pojechac do syneczka zeby nie byl sam smile No i ... of cour
        > se ... drzwi do garazu na prad, ciezkie bez wspomagania jak glaz Syzyfa, z nieb
        > a sie lalo ... well, olalam pomysl - zostalam w domu smile Jeden geniusz probowal
        > wtedy przejechac swoim Ferrari pod wiaduktem i musial auto zostawic w wodzie, b
        > o przejechac sie nie dalo - zdjecia byly - lot's of jokes wink Cheers.
        >

        Żałosne są te twoje wstawki w obcym języku.
        Ludzie się z ciebie śmieją. Nie wiesz o tym?
          • januszekxxl Re: Życie bez prądu 24.04.21, 00:28
            bergamotka77 napisała:
            > Musisz mieć kompleksy albo nigdy nie spotkałeś osoby, która od lat żyje na emig
            > racji. To strasznie chamskie i ja się śmieję z twojego januszostwa. Cheers.
            >

            No tak, emigracja.
            Jeśli się zapomina języka ojczystego, to powinno się pisać tylko w języku obcym.
            Niektórzy zapominają języka polskiego po roku a inni po kilkudziesięciu latach na emigracji potrafią prawidłowo pisać po polsku.
            • allijja Re: Życie bez prądu 24.04.21, 00:42
              dla mnie tez "żałosna" jest ta cała biscotti, która spier.dzieliła z pl w czasie jej najwiekszego upadku (i potrzeby wsparcia) wyłącznie z powodow ekonomicznych, podkreślę WYŁĄCZNIE, (= kasiory) a po czasie poróbowała udawać "kombatantke".
              Niestety, mam na tyle duzo lat, że doskonale!!! pamietam tamte czasy. Wielu moich (byłych) znajomych spier.dzieliło wtedy z Polski, szlajało sie po obozach we Włoszech, skąd deportowano ich do m.in. Kanady (czyli tam gdzie biscotti i jej chłoptasia).
              czasem mi sie ulewa - jak teraz. Cześciej milcze, zeby nie robic siary - ale takie podstarzałe paniusie, jak biscotti, ktiore(najwyraźniej) na tyle słabo zasymilowały sie z otoczeniem, zeby miec tam znajomych i przyjaciół, teraz ochoczo gwiazdorza na polskim forum, równie ochoczo częstując "cheers". A to po prostu słabo wykształcona tamtejsza Polonia, bez żadnego znaczenia
                • allijja Re: Życie bez prądu 24.04.21, 02:09
                  >Żenujący jest ten wpis. I co z tego, ze ktoś chce poprawić sobie byt? A Kanada to piękny kraj i >chętnie bys tam sama wyjechała, zwłaszcza w czasie PRL.

                  pewnie że wolałabym Kanadę od Marek czy tam Ząbek.
                  na szczęście wybierac nie musiałam.
                  A żenujaca to jestes ty. i biscotti niejaka,, która pewnie mogłaby byc twoja matką.
                  Spytaj mamusie bergi, jak miała się w czasach PRL. I dlaczego nie wyjechała do obozu dla uchodźców we Włoszech - dzis pewnie mieszkałabys w Kanadzie i miała słuszny zawód sprzątaczki.
                  • bergamotka77 Re: Życie bez prądu 24.04.21, 12:26
                    Od mojej mamy się odczep. Moja mama odnalazłaby się wszędzie, dla taty opuściła rodzinne miasto i pojechała prawie na drugi koniec Polski wiec jakiś rodzaj migracji ma za sobą. I tez nie znala tu nikogo poza ojcem na początku. A co do Kanady nam lepiej jest tu gdzie mieszkamy, bo tam sa koszmarnie drogie mieszkania czy domy, przynajmniej w miejscu które braliśmy pod uwagę. Tylko tyle.
          • bi_scotti Re: Życie bez prądu 24.04.21, 00:43
            bergamotka77 napisała:

            > ja się śmieję z twojego januszostwa. Cheers.
            >

            Berga, olej. New kid on the block wink Chodzi za mna od dwoch dni i wpisuje comments, comments, comments ... Jemu tez sie znudzi - nie on pierwszy, zapewne nie ostatni ... Jeszcze mi nie wychodzi z lodowki (Tobie pewnie tez nie wink) wiec no reason zeby zwracac uwage - sam sie zmeczy. Albo mu pradu zabraknie tongue_out Cheers.
          • nigdynigdynigdy84 Re: Życie bez prądu 24.04.21, 13:43
            Znam wiele osób, które są od wieeelu lat na emigracji, a mimo to, potrafią wysłowić się w języku ojczystym.
            Biscotti da się zrozumieć, ale te wstawki angielskie są po prostu żenujące, tam jakby chciała na siebie uwagę zwrócić.
            • bergamotka77 Re: Życie bez prądu 24.04.21, 14:20
              Taki ma styl wypowiedzi. Krupa tez włącza angielskie słowa i uważane to jest za urocze. Naprawdę ocenianie ludzi na podstawie angielskich czy innych wstawek jest zenujace. Znałam świetnego Polaka w USA, który wyparł polski po tym, jak został poraktowany w PRL i mówił tylko po angielsku, choć wszystko rozumiał w ojczystym. Ludzie mają różne historie a janusze się śmieją bądź wspominają.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka