Dodaj do ulubionych

Jeden problem - dwa spojrzenia

14.05.21, 14:45
Hej, witam Was bardzo serdecznie smile na forum jestem od lat, pamiętam wieczną_gosię (kto jeszcze pamięta tą aferę?), wiem, że Jola nie wysłała paczki a prawdziwa ematka ma bidet big_grin
Jak widać tylko czytam, ale dziś postanowiłam się Was poradzić, bo wiele fajnych babek tutaj
Sytuacja taka: zona dostaje telefon, że mieszkająca 200 km dalej bardzo bliska jej osoba ma nagłe problemy zdrowotne i prawdopodobnie trzeba będzie jechać jak najszybciej i pomóc w dostaniu się do lekarza, może szpital itd (starsza osoba). Żona ma samochód, starsza osoba nie i nie ma nikogo bliskiego z autem.
Maż się dopytuje o co chodzi i postanawia, że żona pojedzie pociagiem, bo akurat w tym mieście jest do obebrania jakieś auto, więc najpierw ma jechać pociągiem (dłużej niż autem) poświęcić czas, dotrzeć po auto, załatwić sprawy i dopiero jechać pomoc starszej osobie. Nie wiadomo, czy auto będzie sprawne i do jazdy a dotarcie do celu wydłuży się o kilka godzin.
I teraz pytanie : nie ma sprawy czy jednak coś zgrzyta?
Obserwuj wątek
    • kalafiorowa.es Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 14:48
      Żona ma samochód = mąż se może "postanawiać".
    • kamin Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 14:50
      Jadąc 200 km racjonalnie jest tak zaplanować czas, aby załatwić wszystkie niezbędne sprawy w tym miejscu.
      Nie możesz pojechać pociągiem, ogarnąć sprawy starszej osoby, a póżniej zająć się autem?
      • amast Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 14:53
        > Nie możesz pojechać pociągiem, ogarnąć sprawy starszej osoby, a póżniej zająć się autem?

        Może być problem z dostarczeniem starszej osoby do szpitala pociągiem.
        • ginger.ale Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:23
          Nie ma opcji, że (mając na głowie inne zmartwienia!) jadę po auto, które "nie wiadomo czy będzie sprawne" i nim wracam 200km, bo mąż tak zadecydował. Bez jaj.
        • arwena_11 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:24
          a taksówek nie ma w tamtym mieście? Ubera?
          • amast Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:27
            Znaczy co, ktoś ma własny samochód, ale do chorej osoby jedzie pociągiem i tę chorą osobę ciąga uberem? Zamiast własnym samochodem? Ludzie to mają dziwne pomysły, ale jak komuś tak wygodniej to mi nic do tego.
            • arwena_11 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:43
              Własny czy wspólny z mężem? Bo jak nie ma rozdzielności i kupiony w małżeństwie - to jednak wspólny.
              Co nie zmienia faktu, że powinni pojechać razem.

              O taksówce/uberze pisałam w kontekście dostarczenia kogoś do szpitala
              • beata985 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 21:40
                arwena_11 napisała:


                > Co nie zmienia faktu, że powinni pojechać razem.
                >
                O to to...jadą razem autem, żona wiezie męża po auto, którym on wraca albo i nie...W zależności od stanu...auta...albo i męża 🤔
                A żona jedzie dalej do osoby która ma się zająć...
        • hanusinamama Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:54
          MOzna taksówką. Tzn o ile dla żóny to bedzie racjonalne to tak robic. Jak nie to bierze auto i nie pyta o zgode meza
      • arthwen Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:15
        Ale chodzi o to, że z tą osobą trzeba będzie właśnie jeździć.
        • kamin Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:57
          Na miejscu raczej są taksówki, ubery itp i przynajmniej nie ma problemu z poruszaniem się po obcym mieście, szukaniem miejsca do parkowania przy szpitalach itp.
      • savignonblanc Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:17
        Dokładnie
    • borsuczyca.klusek Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 14:52
      Ale to auto jest kupione, ma być kupione czy o co chodzi? Czy żona miałaby sama oceniać stan auta? Ja bym się w życiu na coś takiego nie zgodziła.
      Niech jadą razem samochodem, żona zajmie się krewną a mąż swoim autem. W zależności od stanu auta wrócą razem lub osobno.
      • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:29
        Auto jest kupowane do firmy męża, żona ma odebrać. Każde z nich ma swój samochód, więc mąż ma transport. Nie chce jechać, bo bez sensu jak 1 osoba załatwi. A samochód widział w ogłoszeniu i rozmawiał z handlarzem (wszystko ma być ok)
        • borsuczyca.klusek Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:36
          Powtarzam to co wyżej w życiu nie dałabym się wpuścić w taki kanał. A jak jednak nie będzie ok to czyją wina? Żona zna się na samochodach, umie ocenić stan techniczny?
          • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:02
            No wina będzie żony, bo przecież widać na pierwszy rzut oka, że coś nie tak 🤣 (żona w ogóle nie zna się na autach)
        • abecadlowa1 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:38
          No jak handlarz mówi, że z samochodem jest wszystko ok, to na pewno tak jest. Trza chłopu wierzyć na słowo.
          • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:12
            No dokładnie 🤣 tym bardziej, że już była taka akcja, że mąż wrócił bez auta (innego) bo ogłoszenie sobie a rzeczywistość sobie
            • melikles Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 21:59
              Coś badziewna ta firma męża, skoro kupuje używki od pana Heńka z Autovipa big_grin
        • 3-mamuska Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:40
          tylko_koni_zal napisała:

          > Auto jest kupowane do firmy męża, żona ma odebrać. Każde z nich ma swój samochó
          > d, więc mąż ma transport. Nie chce jechać, bo bez sensu jak 1 osoba załatwi. A
          > samochód widział w ogłoszeniu i rozmawiał z handlarzem (wszystko ma być ok)


          To totalnie bez sensu on ma auto ty tez i on ci twojego nie pozwoli zabrać?

          Ale w sumie jeśli krewna nie jest ciężko chora ,ze liczy się każda minuta, a auto ma być tylko odebrane kluczyki dokumenty i jadę to bym PENWIE załatwiła.
          Tez uważam ze bez sensu jechać we dwoje.
          No chyba ze to duże auto bus czy coś.
        • magdallenac Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:18
          tylko_koni_zal napisała:

          >rozmawiał z handlarzem (wszystko ma być ok)

          Najważniejsze to, czy handlarz mówił, że było jeżdżone tylko do kościoła przez 100 letniego staruszka. Jeśli tak to jedź w ciemno!
          • jedn0raz0w0 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:21
            oraz czy staruszek płakał, gdy sprzedawał
            • magdallenac Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:22
              Staruszek umarł, tylko dlatego auto wystawiono do sprzedaży.
          • lumeria Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:22
            Z takim pewnym sprzedawca to wystarczy, ze mąż zrobi przelew, załatwi ubezpieczenie i pozostałe formalności - i pozostaje tylko auto odebrać, nie? smile
        • pade Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 20:01
          tylko_koni_zal napisała:

          > Auto jest kupowane do firmy męża, żona ma odebrać. Każde z nich ma swój samochó
          > d, więc mąż ma transport. Nie chce jechać, bo bez sensu jak 1 osoba załatwi. A
          > samochód widział w ogłoszeniu i rozmawiał z handlarzem (wszystko ma być ok)

          Gdyby mój mąż mi coś takiego zaproponował, znaczy się postanowił, to bym go wyśmiała.
          Jedzie ze mną autem, załatwia swoje sprawy i wraca.
          "Rozmawiał z handlarzem"... a jak nie będzie to ok, to co masz zrobić? Zająć się naprawą, zamiast bliską osobą?
          Powiem wprost: mąż nie dba w ogóle o Twój komfort, chce Cię wykorzystać, w najlepszym wypadku jest bezmyślny.
    • magdallenac Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 14:54
      Jeśli czytasz ematkę od lat, to powinnaś znać odpowiedź bez zakładania wątkuwink Po pierwsze co to znaczy, że mąż postanawia i decyduje o tym w jaki sposób żona będzie podróżować? W życiu nie zgodziłabym się na taką akcję- o ile pociągiem lubię jeździć, to ryzykowanie powrotu jakimś niesprawnym rzęchem, to opcja po moim trupie.
      • aguar Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 16:39
        He, he, też mi zazgrzytało od razu, że ktoś znający ematki może nie przewidzieć, jaka będzie odpowiedź przeważającej większości smile
      • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:25
        W sumie znam, ale już po prostu zgłupiałam, wątpliwości się wdały, bo mąż mówi, że żona nie jest pomocna (delikatnie mówiąc)
        • lumeria Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:28
          tylko_koni_zal napisała:

          > W sumie znam, ale już po prostu zgłupiałam, wątpliwości się wdały, bo mąż mówi,
          > że żona nie jest pomocna (delikatnie mówiąc)

          No i trudno, ze pomagając choremu jednocześnie nie jesteś w stanie pomagać zdrowemu, sprawnemu i dorosłemu facetowi.

        • pade Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 20:03
          tylko_koni_zal napisała:

          > W sumie znam, ale już po prostu zgłupiałam, wątpliwości się wdały, bo mąż mówi,
          > że żona nie jest pomocna (delikatnie mówiąc)

          To on nie jest pomocny. Dokłada żonie na głowę kolejny kłopot i stres.
        • kornelia_sowa1 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 15.05.21, 23:43
          Podkreślę co powyżej napisała aguar i co jest krótka odpowiedzią na Twoje pytanie.
          Otóż zgrzyta "mąż" w połączeniu z "postanawia".

          Inaczej:niech sobie mąż postanawia na zdrowie. A żona niech zrobi tak, żeby nie miała dodatkowego kłopotu na karku.

          Oaradne:żona mało. Pomocna. Za to on egoista - nie rozumie, że nie jedzie tam na plazing tylko będzie miała iks rzeczy na głowie a on jej chce dołożyć jeszcze jeden klopot
    • madame_edith Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 14:57
      Jeśli mam przy okazji odebrać samochód to nie ma sprawy, ale musi być sprawny i jezdny, a odebranie nagrane na zasadzie wejść i wyjść.
      W opcji, że finalnie latam w sprawie samochodu a rzeczywista przyczyna mojej podróże czeka niewiadomoile, a na koniec potencjalnie nie ma czym wrócić - no nie.
    • mrs.solis Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 14:59
      Ja bym postanowila, ze zabieram samochod i jade, a maz niech jedzie pociagiem i odbierze sobie samochod sam.
      • ginger.ale Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:24
        mrs.solis napisała:

        > Ja bym postanowila, ze zabieram samochod i jade, a maz niech jedzie pociagiem i
        > odbierze sobie samochod sam.
        >

        Mogą pojechać razem, a potem się rozdzielić I jedno ogarnia sprawy zdrowotne, a drugie (mąż) grata, którym następnie wróci do domu.
      • arwena_11 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:25
        To nie moglibyście razem jechać samochodem?
        • mrs.solis Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:49
          No w sumie moglibysmy tongue_out
        • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:31
          Maż uważa, że we dwójkę to bez sensu, jak i tak żona jedzie
          • ginger.ale Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:08
            No cóż może mieć swoje zdanie, kto mu broni :p
            Ja bym powiedziała, że jadę autem i czy się zabiera czy nie. (Inaczej to on będzie jechał pociągiem)
    • malia Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:02
      Jak odebrać znaczy wejść, odebrać kluczyki, wejść do auta i odjechać, ewentualnie zapłacić, to jadę pociągiem. Jak to się wiąże z załatwianiem formalności, jakiegoś ubezpieczenia, oceny czy auto się nadaje itp to jedziemy wspólnie autem, mąż sobie załatwia co chce i wracamy oddzielnie
    • iwles Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:04

      Ja pierdzielę, i tak od kilkunastu lat tylko czytasz i nie piszesz ? big_grin
      • borsuczyca.klusek Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:08
        Nie każdy ma w sobie tyle odwagi
      • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:33
        No big_grin miałam kiedyś konto, potem zapomniałam hasła, potem miałam przerwę od forum a teraz tylko czytałam (wiele życiowych kwestii jest na forum)
    • nuclearwinter Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:06
      Mnie zgrzyta i bym się nie zgodziła. Skoro jadę na pomoc, to nie chcę mieć głowy zawalonej dodatkowymi sprawami, tylko dostać się na miejsce szybko i wygodnie, i równie bezproblemowo wrócić.
      • magdallenac Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:16
        Kurczę, ja też nie znoszę, kiedy jadę w konkretnej sprawie i mam wszystko zaplanowane od A do Z, to nagle ktoś wymyśla sobie zadania, które muszę odbębnić przy okazji- skoro już tam jestem, to co mi szkodzi🤬
        • 3-mamuska Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:28
          magdallenac napisała:

          > Kurczę, ja też nie znoszę, kiedy jadę w konkretnej sprawie i mam wszystko zapla
          > nowane od A do Z, to nagle ktoś wymyśla sobie zadania, które muszę odbębnić prz
          > y okazji- skoro już tam jestem, to co mi szkodzi🤬


          Nie ktoś tylko twój własny ślubny. A auta są wasze wspólne. A siedzenie na korytarzu szpitala czy w domu krewnej czekając na diagnozę/decyzje lekarzy co dalej w niczym nie pomoże.
          Nie wiem czy ta krewna to do szpitala nie musi wejść sama w dzisiejszych czasach.
          • magdallenac Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:48
            3-mamuska napisała:


            > Nie ktoś tylko twój własny ślubny. A auta są wasze wspólne.

            Mój ślubny nie wpadłby na genialny pomysł, aby wysłać mnie w trasę autem, które w drodze może się rozkraczyć. Zdaje sobie sprawę z tego, że ja bym z takiego auta wysiadła, zostawiła je na środku drogi, a do domu wróciła wygodnie taksówką.
        • nuclearwinter Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:04
          Ja tego nie cierpię, bo w ogóle jestem jednozadaniowa, lubię mieć jedną rzecz na głowie do załatwienia a nie kilka naraz, zwłaszcza jak to coś stresującego (a problemy zdrowotne kogoś z rodziny to duży stres).

          No i też nie lubię takiego dorzucania - a skoro już robisz A, to weź po drodze zrób jeszcze B... Irytujące.
    • alpepe Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:09
      Gdyby nie to, że mój były mąż nie jest żonaty, pomyślałabym, że to może on ma taki odpał. Cóż, wtedy krótkie żołnierskie słowa, lub szybki dżihad i mąż postawiony do pionu, a żona jedzie sobie autem, tak, jak jej pasuje.
    • bo_ob Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:13
      W tej sytuacji powinni pojechać oboje samochodem.
      • aqua48 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:26
        bo_ob napisała:

        > W tej sytuacji powinni pojechać oboje samochodem.

        Jestem tego samego zdania. Mąż zdecydowanie nie powinien niczego "postanawiać" tylko poprosić żonę by go podrzuciła do miejscowości do której się wybiera, aby mógł załatwić sprawę auta do odbioru.
      • odnawialna Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 15.05.21, 10:08
        Popieram. Mąż powinien być zadowolony, że nie będzie zapitalał sam pociągiem po auto, tylko szybciutko dotrze samochodem w przyjemnym towarzystwie żony 😜
    • 12gram Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:14
      Weź się nie kompromituj z tymi wstępami "ja tylko czytam".
      • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:34
        Ok, to był ostatni raz
    • arthwen Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:19
      Zależy od tego jak definiujemy "jakieś auto" - jeśli to jakiś rzęch i nie wiadomo czy będzie sprawny i nadający się do jazdy, to w ogóle nie ma mowy i nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż coś takiego w ogóle zaproponował (o "postanowieniu" to w ogóle mowy nie ma) - jeśli auto trzeba tylko odebrać to może bym się zgodziła.
      Jedźcie razem twoim autem, męża podrzucisz, załatwi sobie z tym drugim samochodem, a ty się zajmiesz stasztą osobą. Wrócicie na dwa auta i tyle.
    • 12gram Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:21
      A w temacie - mąż to jakiś mega buc.
      Normalny kochający partner, jeśli nie ma innych pilnych spraw do zrobienia typu opieka nad małymi dziećmi, to wsiada w auto razem z żoną, obczaja na miejscu w jakim stanie jest chora staruszka i pomaga zabezpieczyć jej sprawy, a jak wiadomo na czym stoją to jada po ten drugi samochód.
      Widać, że żona w tym związku jest w roli jakiegoś robota do obsługi męża i ma ją centralnie gdzieś.
      • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:14
        Ale on uważa, że to bez sensu, bo żona i tak musi jechać. To po co we 2?
        • 12gram Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:23
          Przecież on też może sie staruszką zająć. Bliska osoba żony to jak własna. Więc niech on jedzie, załatwi szpitale i opiekę i po drodze ten samochód zgarnie. A żona polezy w tym czasie w domu i bedzie go wspierac w myślach.
    • saszanasza Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:28
      Ale że taki niby zbieg okoliczności, że i auto i potrzebująca staruszka, a wszystko to na dodatek w tym samym mieście i tym samym czasie?🤔
      • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:37
        Tak się złożyło, mąż miał jechać za kilka dni, ale skoro żona jedzie do miasta, to powinna załatwić sama
    • lauren6 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:28
      Żona jedzie z mężem jej samochodem, mąż odbiera po drodze swoje auto i nim wraca (albo i nie wraca jeśli to rzęch) do domu, a żona jedzie dalej pomóc starszej osobie. Problem solved.
      • arwena_11 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:32
        No dobra, ale samochód żony czy wspólny?

        Powinni jechać razem i załatwić wszystko co trzeba - każde swoje.

        Ale w normalnym układzie - mąż by pojechał pomóc żonie. Mógłby robić za kierowcę - bo żona pewnie ma głowę zaprzątniętą czym innym.
        Przerobiłam taką sytuację niedawno - jechaliśmy prawie 200 km po lekarstwo dla mojego taty. Lał deszcz - mogłam sama wsiąść w samochód, ale mój mąż wolał jechać ze mną, dla bezpieczeństwa. Sam to zaproponował, zanim w ogóle się go zapytałam czy chce jechać ze mną.
        • daniela34 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:16
          Arweno, nawet jak samochód wspólny, to jest czynność zwykłego zarządu. Jeśli żona chce jechać wspólnym samochodem, którym w dodatku jezdzi na co dzień (bo autorka pisze, że żona ma samochód) to może jechać. Jakby go chciała przemalować na zielono albo sprzedać, to wtedy rzeczywiście sprzeciw męża ma znaczenie.
          • arwena_11 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:51
            No ale nie wiemy czy mąż tego samochodu nie potrzebuje.

            Dla mnie jest to dziwne - bo jak się jedzie daleko - załatwia się tam wszystko co potrzeba, żeby nie jeździć dwa razy. Powinni pojechać razem lub właśnie sama żona - załatwić co ma do załatwienia i odebrać ten samochód
            • daniela34 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:01
              Jak samochód na co dzień "ma żona" to raczej mąż ma swój
            • aankaa Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:06
              nieco wcześniej autorka napisała Auto jest kupowane do firmy męża, żona ma odebrać. Każde z nich ma swój samochód, więc mąż ma transport
              po kiego mu drugi ?
        • 3-mamuska Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:33
          arwena_11 napisała:

          > No dobra, ale samochód żony czy wspólny?
          >
          > Powinni jechać razem i załatwić wszystko co trzeba - każde swoje.
          >
          > Ale w normalnym układzie - mąż by pojechał pomóc żonie. Mógłby robić za kierowc
          > ę - bo żona pewnie ma głowę zaprzątniętą czym innym.
          > Przerobiłam taką sytuację niedawno - jechaliśmy prawie 200 km po lekarstwo dla
          > mojego taty. Lał deszcz - mogłam sama wsiąść w samochód, ale mój mąż wolał jech
          > ać ze mną, dla bezpieczeństwa. Sam to zaproponował, zanim w ogóle się go zapyta
          > łam czy chce jechać ze mną.


          Nie każdy może jechać ,rzucić wszystko.
          Może mają małe dzieci, zwierzaki, prace ,która trzeba ogarnąć a żona może u krewnej utknąć kilka dni.
          Jeśli w grę wchodzi odebranie ,tylko odebranie auta. To żona może sama to zrobić i nie musi tego robić przed ogarnięciem chorej krewnej a po dostarcz się jej do szpitala.
          A mąż ogrania dom dzieci i swoją prace na miejscu.

          Ja myśle zdrowo rozsądkowi no i żona jadąc zdenerwowana autem może spowodować wypadek.
        • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:41
          Każde ma swój samochód, ten do kupienia to do firmy męża. Ogólne mąż ma problem ze zrozumieniem, że chora jest na 1 miejscu bo sam jak jego matka była w szpitalu z nowotworem nawet jej nie odwiedził bo "nie lubi szpitali" i to jest wg niego ok (poza tym o co chodzi, matka przeżyła big_grin)
          • beneficia Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:48
            Ty się zastanów, na co Ci taki dzban...
        • ginger.ale Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:57
          arwena_11 napisała:

          > No dobra, ale samochód żony czy wspólny?
          >
          >
          A co za różnica, wspólnym żona może jechać gdzie chce, jeśli nie pasi jej jazda pociągiem, jak to sobie wymyślił mąż.
          Autorka napisała, że mają 2 auta, a to 3 ma być do firmy MĘŻA.
        • pade Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 20:06
          Jakie to ma znaczenie czyj to samochód?
          "Ale w normalnym układzie - mąż by pojechał pomóc żonie. Mógłby robić za kierowcę - bo żona pewnie ma głowę zaprzątniętą czym innym.
          Przerobiłam taką sytuację niedawno - jechaliśmy prawie 200 km po lekarstwo dla mojego taty. Lał deszcz - mogłam sama wsiąść w samochód, ale mój mąż wolał jechać ze mną, dla bezpieczeństwa. Sam to zaproponował, zanim w ogóle się go zapytałam czy chce jechać ze mną."

          U mnie byłoby identycznie.
    • piataziuta Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:39
      Mąż se może postanowić nawet, że żona zostanie świętym mikołajem i obskoczy po drodze kominy w Gdańsku.
      Żona może odpowiedzieć "chyba cię poyebało".

      Pomogłam?
      • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:43
        Nawet bardzo, fajnie napisane big_grin
      • ginger.ale Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:57
        Hahaha, dokładnie.
        • ginger.ale Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:58
          Mąż może nawet zażądać, żeby do tego Gdańska dojechała pociągiem :p
      • magdallenac Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:16
        😘
      • elieka Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 23:09
        Piataziuta!!! Mogę twój tekst do sygnaturki? Zauroczył mnie na maksa 😍
        • piataziuta Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 15.05.21, 15:13
          Jasne wink
          • elieka Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 15.05.21, 17:37
            😃👍
    • asia_i_p Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:44
      Zgrzyta to, że mąż się zachowuje jak egocentryczny dupek. Chyba, że nim po prostu jest, no to wtedy nic nie zgrzyta.
      • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:49
        Chyba coś w tym jest...
    • mashcaron Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:53
      tylko_koni_zal napisała:

      > Nie wiadomo, czy auto będzie sprawne i do jazdy


      Tylko z tego powodu niech sobie mąż sam trupa odbiera.
    • laura.palmer Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 15:54
      Jesteś z moim eks? Pasuje mi do niego taki pomysł - że niby ja mając załatwić coś bardzo ważnego i zajmującego kupę czasu, miałabym jeszcze jechać odebrać nie wiadomo skąd jakiegoś rzęcha i wracać nim 200km, no bo "co to za problem". A jakby cokolwiek w tym planie poszło nie tak, np. rzęch by się wysypał w środku trasy albo kazaliby mi więcej zapłacić, niż było ustalone, to byłaby moja wina i grad pretensji.

      Normalny facet wsiada w samochód z żoną, sam załatwia sprawę odbioru auta i jeszcze pomaga żonie przy starszym krewnym.
      • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:48
        No właśnie dochodzi kwestia : nie widziałaś, że ten bok za szpachlowany?! Trzeba było nie brać big_grin
        • pade Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 20:07
          To już jest bezczelność.
          Nie dawaj się wrabiać w "przysługi" dla męża. Zgłoś stanowczy sprzeciw.
          • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 20:35
            Powiedziałam, że ja tego nie widzę to jest obrażony i się nie odzywa
            • iwles Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 20:39

              O, to super. Masz go z głowy. Jedź i załatw swoje sprawy.
              • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 22:04
                W sumie racja 🤣
            • pade Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 20:47
              Dzieciak.
              Powiedz mu, że:
              -nie ma prawa postanawiać czegokolwiek w kwestiach, które dotyczą Ciebie. W małżeństwie się rozmawia, ustala rozwiązania wspólnie, bo uwzględnieniu potrzeb każdej ze stron. Nie decyduje się za drugą, dorosłą osobę.
              -zarówno mąż, jak i Ty, macie prawo prosić drugą stronę o przysługę, ale macie również prawo się nie zgodzić. Każdy ma prawo odmówić prośbie. Nie ma takiego prawa, w którym jest napisane, że gdy mąż czegoś chce, żona ma obowiązek to wykonać. I w drugą stronę to samo.
              -mąż Cię o nic nie poprosił, tylko postanowił. W taki sposób może rozmawiać ze swoimi pracownikami, nie z Tobą
              -wiesz z doświadczenia, że wykonywanie dla niego przysług wiąże się z późniejszymi pretensjami z jego strony. A Ty nie masz ochoty wysłuchiwać opeeru zamiast podziękowań. Skoro on by to zrobił lepiej, to niech robi sam.
              -obrażanie się jest dziecinne. Rozumiesz, że mu przykro, ale niechże wyraża tę przykrość trochę doroślej.
              -a następnym razem niech Cię najpierw zapyta o zdanie, poprosi i jeśli prośbę wykonasz, niech grzecznie podziękuje
              -i na koniec: nie przyszło mu do głowy, że możesz potrzebować wsparcia z jego strony?
    • spanish_fly Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 16:01
      Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Jeśli zainteresowanej zgrzyta to powinna męża uświadomić, że jej to nie pasuje i już.
    • kaki11 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 16:51
      Dwa pytania:
      1. Co to znaczy jakieś auto do odebrania? kupują tam to auto? pożyczają od kolegi? z wypożyczalni biorą? czy co niby. I dalej jak żona jest w tych kwestiach decyzyjna i sprawna organizacyjnie (np. czy jeżeli kupuje auto to oceni jego stan i podejmie decyzje, czy w tym mieście czuje się na tyle zorientowana, że poradzi sobie komunikacją miejską z dworca do miejsca gdzie to auto jest etc)
      2. Jaki mąż miał powód. Bo to jest zasadnicze pytanie. Może mają jedno auto na rodzinę lub drugie jest u mechanika i jemu też będzie ono potrzebne na miejscu do pracy np? (wtedy rozumiem decyzje w 100%), albo chce po prostu aby to drugie auto przyjechało do domu (wtedy powinni w miarę możliwości jechać razem i on np. wróci jednym autem a żona drugim, ale tu też zwiększają się koszty, może to ma znaczenie?) itd.

      Z tego opisu to nie wynika czy zgrzyta, czy jest sprawa czy nie ma. Z tego generalnie nie wynika nic co by pozwalało na ocenę.
      • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:46
        Auto jest do firmy męża. Poza tym oboje mają swoje samochody. Po prostu żona "przy okazji" ma jechać i kupić, bo bez sensu jechać we dwójkę. Inna kwestia, że jak z samochodem będzie coś nie tak, to będzie pretensja (żona się nie zna)
        • lumeria Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:09
          To powiedz, by mąż kupił, a ty tylko odbierzesz, bo to wyjdzie na to samo smile A jesli auto sie popsuje, to ty wracasz do domu taksówka.
        • aankaa Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 18:09
          po ... mu drugi samochód ?
        • kaki11 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 22:46
          No ok w takim razie to ma sens. Po prostu trzeba zaznaczyć, że żona może auto tylko odebrać, ale nie odpowiada czy jest ok czy nie, i jeżeli tylko na tyle ogarnięta (a zakładam że tak), żeby się w tym mieście odnaleźć to dlaczego nie mogła by jechać i odebrać?.
          Jak mąż nie godzi się na układ "ja tylko odbieram to nowe auto ale za nie nie odpowiadam" to trudno musi jechać sam/razem z żoną a ona niech wsiada w swoje auto i jedzie do tej rodziny.
          Jedynym powodem dla którego żona miała by w takim układzie się nie zgodzić była by potrzeba natychmiastowej pomocy tej seniorce, ale wtedy już dawno była by w drodze, więc to czy pojedzie pociągiem 2h dłużej czy nie nie jest ten problemem.
          A gdyby nawet auto okazało się niesprawne a była potrzeba zawiezienia tej Pani do szpitala to można zamówić taksówkę.
    • trampki-w-kwiatki Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 16:54
      Uważam, że oczadział. Najpierw załatwiam ważne sprawy zdrowotne bliskiej osoby WŁASNYM samochodem a potem bawię się w zakup innego auta.
      • arwena_11 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 16:55
        Dobra, ale nadal nie wiemy co znaczy WŁASNY? Kupiony przed ślubem?
        • malia Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:28
          A jak kupiłam samochód mając męża, to nie jest mój WŁASNY???
          Co to w ogóle za różnica w tej sytuacji?
          • arwena_11 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:52
            Jak nie masz rozdzielności - to wchodzi do wspólnoty małżeńskiej
            • la_felicja Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 15.05.21, 15:59
              Ja po ślubie kupiłam kilka par majtek. To znaczy, że nie mogę ich zakładać bez pytania męża o zgodę?
        • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:51
          Każde ma swój własny samochód. Ten do kupienia jest do firmy męża
          • arwena_11 Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:53
            A nie możesz go odebrać? Albo mąż niech jedzie z tobą?
        • huang_he Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:58
          A co to za różnica?
    • ichi51e Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 16:59
      Zgrzyta. Maz cwaniak wink ta ematka ma jechac reanimować krewna czy zalatwiac autko?
      • tylko_koni_zal Re: Jeden problem - dwa spojrzenia 14.05.21, 17:53
        Auto "przy okazji" przecież big_grin gorzej jak się okaże, że coś z autem nie tak a będzie już kupione

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka