Dodaj do ulubionych

Folwarczność w korporacjach

01.06.21, 09:10
Czytam tu wątek o korporacjach. I mam taki temat, który chodzi mi po głowie od bardzo dawna. Podzielcie się - czy macie podobne obserwacje, czy może do mnie docierają tylko takie wątki ?

Otóż my tu w Polsce mówimy czasem o "folwarcznym stylu zarządzania". Przypisujemy to każdemu - a to małym firmom, a to dużym. W korporacjach może być ogólnie dobrze, chyba, że polscy managerowie.

Ale potem oglądam sobie np seriale, czy filmy amerykańskie. Czasem, choćby w tle pojawia się jakaś firma - i tak dopiero widzę autorytaryzm, forwarczność (tak, jak to rozumiem), pomiatanie ludźmi. Od dużych firm (np prawniczych, czy jakiś-nowoczesnych) po mniejsze, wszędzie funkcjonuje prawo feudalne: liczy się wyłącznie zdanie właściciela (co zasadniczo, nie dziwi), ale nie ma żadnych rozwiązań typu: kodeks pracy, albo chociaż szacunek dla pracownika, czy traktowanie go jako człowieka, a nie maszyny, kompletnie nie ma liczenia się z jego czasem, prawa do prywatnego czasu. Nagdodziny w środku nocy - standard.

Potem przypominam sobie historie znajomych z korporacji - właśnie amerykańskie chyba najgorzej mi tu wypadają (np pewien bank i pewna firma IT), w których w ogóle nie ma liczenia się z pracownikami.

Znajomy jakiś czas temu przeniósł się do USA - pracuje w bliźniaczej firmie do mojej, na stanowisku kierowniczym (robi dokładnie to samo co w Polsce) i sam się dziwi jak to funkcjonuje. Mówi, że bardzo dużo zadań zleca "niżej" - ale ludzie, którym zleca nigdy nie protestują. NIgdy nie usłyszał: nie dam rady, jestem zarobiony, w tym tygodniu nie mogę zostać dłużej. Pracownicy boją się cokolwiek powiedzieć i biorą na siebie wszystko, chociaż to nie jest możliwe do zrobienia dobrze.

Jak to jest z tymi hamerykańskimi firmami?

Dużo mam kontaktu z firmami poza Polską - jestem ich podwykonawcą, albo oni moimi. W Europie, czy Turcji - pracujemy podobnie. Ale Amerykanie mnie zadziwiają. I jeśli myślę "folwarczność" to właśnie USA mi się kojarzy.

Jak Wy to widzicie?
Obserwuj wątek
      • po-trafie Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 14:07
        100%. To czasem jest szokujace, co tam mozna:
        - zwolnic kobiete w ciazy;
        - umiescic w kontrakcie ze swieta panstwowe nie obowiazuja;
        - dac ludziom 10 dni urlopu rocznie i pomniejszyc ten urlop o kazdy dzien chorobowy (SERIO);
        - miec np 10dniowy okres wypowiedzenia, obustronnie, po 10 latach pracy
        • bywalec.hoteli Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 15:02
          po-trafie napisała:

          > 100%. To czasem jest szokujace, co tam mozna:
          > - zwolnic kobiete w ciazy;
          > - umiescic w kontrakcie ze swieta panstwowe nie obowiazuja;
          > - dac ludziom 10 dni urlopu rocznie i pomniejszyc ten urlop o kazdy dzien choro
          > bowy (SERIO);
          > - miec np 10dniowy okres wypowiedzenia, obustronnie, po 10 latach pracy

          Serio takie rzeczy można w USA? Szok! I ludzie się na to godzą?
          • po-trafie Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 15:57
            Tak, podejscie jest takie, ze jako czlowiek jestes wolna jednostka i mozesz nie podpisac takiej umowy o prace. Gospodarka wolnorynkowa.
            Nie wiem nawet gdzie jest granica, czy mozna podpisac z kims legalnie kontrakt zakladajacy ze ta osoba bedzie placic za mozliwosc wykonywania pracy wlasna krwia, kto wie.
          • engine8 Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 20:55
            No a w czym to widzisz problem?

            Kobiety w ciazy sie nie zawlania dlatego ze jest w ciazy bo to jest nielegalne ale i nie okazj ado nic nie robienia.
            W kontrakcie umieszcz asie ktore swoeta panswtowe forma "obchodzi" czy celebruje ...a jest ci setki wiec zwykle jest to ok 10 w roku...
            W Stanacj wogole prawo nie nakazuje dawani urlopow... Zwycxjaow sie przyjelo ze zaczyn sie od 2 tygodni.
            I w zdecydowanej wiekszosci do tego dodaja 10 dni "chorobowego" czy na prywatne potrzeby ale to te nie jest wymuszane ale rynek tak nakazuje
            !0 dniowy - raczej 2 tygodniowy okres tez jest zwycxjowy i jest fair.... Obie strony sie umwiaj ze pracujemy a jak sie nam odwidzi to i ty i ja may tyle samo czasu na "wypowiedzenie....
            A zwykle sie to odbywa tak ze jak Ci frma wypowiada to idziesz do domu w tym samy dniu ale jestes zatrudniony przez nastpne 2 tygodnie - czyli placa ci za nic,,,
            Ale czesto daj ci 2 albo 3 miesiaca wypowiedzenia i te 2 czy 3 miesiace siedziesz w domu jako zatrudniony a onui ci placa.
            I czesto tak jest ze jak ja wypowiadam to firma kaze mi isc do domu w tym samy dniu i tez mi placi za nastpne 2 tygodnie... Uwazam ze nic w tym zlego...

            A w praktyce to co z tego jak mam 2 tygodnie urlopu skoro zadzwonie do szefa ze sie zle czuje i pare dni posiedze w domu i nikt nie pyta ani nie sygeruje uzycia urlopu tylko mowi "OK get Well and come back".
            Co z tego ze ja mailem 2 tygodnie urlopu skoro przy przyjeciu wynegocjowalem ze bede mial pensje podwyzszona o tyel abym mogl sobie wizac ekstra miesica "bezzlatnego"
            Albo mowie szefowi ze ma 3 tygodnie ale che pojechac do Pilski na 3. to on mowi w takim razie napisz wnoseko 2 a ja go schwam do szuflady - na wszelki wypadek jak bym potrzebowal dupokryjke a hak wrocisz to to wyrzucimy. A ten ekstra tydzien? Hm, Wlacz sie pare razy i poczytaj czy napisa jakis emil i bedzie to Praca zdalna"..
            Jak potrzebujesz zostac z dzieckime czy oddales auto do serwisu czy tez zona chora to dzwoanisz i mowisz ze dzis pracujesz z domu...i jest OK.

            Tak ze
            Juz, pomijajac juz ze to wybrano jako zestaw skrajnosci, ale zalozmy ze tak jest to NIGDY bym sie nie zamienil na warunki polskich korporacji.
            Nigdy nie czulem ze mi tu brakuje urlopu albo ze mam zly okres wypowiedzenia czy bylem chory i nie mialem urlopu....
            Jedno to to co mozna znalezc na internecie albo co pisza sfrustrowani i przesikanieci kumunistcznym regimem pracy i to im porawi humor zed tu dziki zachod a u was prawo iz asady ludzkie a co innego to zycie..
          • engine8 Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 21:00
            Bzdury.... Moza ale nikt nigdy tego nie robi chyba ze prawocwnik zrobil przestpestwo.
            To ze si ekogos zwalnia i kaze mu isc dzis do domu nie znaczy ze mu sie nie bedzie placic prze jakis czas
            Zwycaj jest taki ze jak sie komus wypowiada prace to sie uwaz ze jego bycie nie przyniesie korzysci a jedynie szkody wiec lepiej nich idzie do domu.
            Takie same bzdury ze ludzi nie maja ubezpieczen medycznych bo ich nie stac - nie maja poniewaz nie ma przymusu a oni zamiast wybrac ubezpieczenie medyczne wybrali nowe auto..
    • mid.week Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 09:22
      Folwarcznosc to dla mnie zupełnie inna bajka, taka jaka opisywalam niedawno w innym wątku: wysyłanie pracownika po kiełbase na obiad, zaprzeganie do odsyłania ciuszkow kupionych na Zalando, "latte proszę!", " Umów mnie na 12 w środę do lekarza" a w środę o 11:30 "odwołaj te wizytę, jednak nie pójdę"
    • dolcenera Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 09:34
      Cześć aspektów międzynarodowych korpo jest nieźle ujęta w tym artykule, przy czym istnieje oczywiście jakaś tam specyfika lokalna i osobnicza, margines błędu, której artykuł nie uwzględnia.

      magazynvip.pl/korporacja-to-sekta-xxi-wieku/
      „ (…) W korporacji jednostka jest trybikiem w ogromnej maszynie, a naczelną wartością obowiązującego tam systemu jest zysk, który trzeba osiągnąć, nie licząc się z otoczeniem.

      Zenon Waldemar Dudek – Dogmatem korporacji jest zysk w przeliczeniu na miesiąc, rok, osobę lub stanowisko. Kiedy wysoko wykwalifikowana osoba chce w korporacji czegoś dla siebie lub chce się twórczo rozwijać w zgodzie ze sobą, jest karana, wyrzucana poza system korporacji. Firma jak archaiczna „wielka matka” zamienia się we wściekłą, obrażoną macochę. W korporacji można być na korzystnych warunkach, dopóki jest się zależnym i usłużnym wobec anonimowego systemu władzy.

      Ponieważ koszty utrzymania korporacji są ogromne, musi ona zarabiać nie tylko w oparciu o naturalny zmysł ekonomiczny i wycenę wartość pracy, lecz także na manipulacjach wobec klientów i pracowników. Wykorzystuje ludzką ufność, dobroć i naiwność. Korporacje utrzymują się dzięki sterowaniu zbiorową psychiką, wykorzystują rynek mediów, PR i reklamę do kierowania ludzkimi zachowaniami.

      System korporacyjny nie sprzyja rozwojowi indywidualności, uwodzi najbardziej utalentowanych, ambitnych, a kiedy stają się oni wydajni i samodzielni, zaczyna ich kontrolować, wtłacza w schemat, uzależnia i zmusza do ponoszenia bolesnych ofiar, zwłaszcza z osobistego życia.

      Zenon Waldemar Dudek – W korporacjach awansują ludzie ambitni i dość przeciętni. Najbardziej bolesną ofiarę ponoszą osoby kreatywne, wrażliwe i ideowe, które nie stawiają warunków, gdyż podchodzą do korporacji jak do własnej rodziny. Wśród dobrych pracowników nie brakuje osób kreatywnych, które przeżyły w życiu trudne chwile, zranienia. Potrafią one czuć wdzięczność do korporacji za to, że daje tyle dobra. Godzą się na wszystko ze względu na trudne doświadczenia życiowe. Wśród moich pacjentów nie brakuje osób, które wykonują w korporacji pracę kilku osób, a kiedy chcą poprawić swoje warunki, widząc, jak inni są nieproduktywni, zostają pozbawione pracy pod byle pretekstem. Niestety, zbyt późno uświadamiają sobie, że rachunek kosztów i zysku osobistego w relacji z korporacją jest bardzo niekorzystny.

      Życie w korporacji z początku wydaje się być bardzo atrakcyjne – luksusowa płaca i świetne warunki pracy.

      Zenon Waldemar Dudek – Tak, i ciekawe wyzwania oraz otoczenie stanowią znakomitą przykrywkę systemu manipulacji, który tworzy wrażenie raju i pięknego życia. Kadry niższego i średniego szczebla mogą ten raj obserwować i w nim uczestniczyć, ale nie mogą sobie tego luksusu zabrać do domu. Spędzają w „raju” najlepszy czas swego życia, po 10–12 godzin na dobę. Codziennie rano punktualnie wracają po kolejną porcję „szczęścia”. W domu nie mają takich warunków lub nie mają czasu ich stworzyć.”

      • taje Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 10:44
        Są różne korporacje, nie zawsze ukierunkowane na zysk. Vide casus różnych organizacji międzynarodowych, które działają jak korporacje. Ale facet ogólnie mówi niegłupio (samego artykułu nie czytałam).
        • taje Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 10:50
          Dodam jeszcze, że te akurat problemy, o których on mówi to nie folwarczność. Folwarczność dla mnie to coś, co opisuje poniżej chicarica. Pewien styl zarządzania, bardziej związany z pewnymi kodami kulturowymi niż samą korporacją jako taką.
          • dolcenera Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 11:16
            Zgadzam się z chicą, plus folwarcznosc i feudalny system korpo ( który oczywiście na niższych szczeblach udaje cross-level management ) to dla mnie elementy powiązane.

            Sama folwarczność, kojarzy mi się nieodmiennie z Orwell’em i korpo jako prywatnym folwarkiem major shareholders.
        • taje Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 10:53
          Dodam jeszcze, że te akurat problemy, o których on mówi to nie folwarczność. Folwarczność dla mnie to to, co opisuje poniżej chicarica. Pewien styl zarządzania, bardziej związany z pewnymi kodami kulturowymi niż samą korporacją jako taką.
    • 4osetnik4 Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 10:02
      kiedyś w korpo miałam super szefa , ostatnio jak jego spotkałam na ulicy to mu o tym powiedziałam , a ogólnie to akurat korpo to była rzeżnia : wyniki , wyniki , wyniki , tabelki , procenty wzrostu , wyniki , wyniiiiiiki ....
      a tu taki koleś luzak p.Michał i ludzie poszliby za nim w ogień , pokazywał nam na odprawach te wyniki i procenty ale z takim uśmieszkiem i puszczaniem oka

      ,,,,,,,,
      natemat.pl/355231,admin-nie-michal-marszal-mowi-jak-to-jest-prowadzic-social-media-urbana-wywiad
    • koronka2012 Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 10:06
      Nie widzę u siebie tej folwarczności, wręcz przeciwnie. Duża doza samodzielności, masz osiągnąć rezultat i to twoja broszka jak i kiedy. Pracujesz jak chcesz, nikt nie zwraca uwagi ze np. przyjeżdżasz do biura o 10 (przed Covidem). Dużo pomocy dla matek (praca zdalna, półkolonie itd)

      Nastawienie na zysk...Managerowie owszem, odpytują ale .... to nie ich firma i nie ich kasa. Operują „duzymi” cyframi i nie wnikają w detale. Handlowiec ma w nosie zysk bo nie jest od tego liczony.
      • engine8 Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 21:04
        Co znaczy jest "kult niewolniczej pracy"?
        Wyobraz sobie ze to Ty zatrusdniasz ludzi i wtedy jak ich traktujesz"

        - zatrudniasz ich nie dla ich dobra i korzysci ale dla swoich?
        - dajesz im zadania i oferujesz benefity ale takie aby na siebie zarobili.
        - jak sie opierd albo jak sam stracisz kontrakty i nie masz czym placic to ich zwalniasz?

        To jest niewolnictwo?
        A moze jest gdzies indziej ale ja go nie widze?
    • chicarica Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 10:14
      Folwarczność to raczej: oszukiwanie gdzie się da, oczekiwanie że ktoś coś "da" uznaniowo, w ogóle takie podejście czołobitne wobec zwłaszcza managerów z zagranicznej centrali, widoczne u polskiego szefostwa średniego szczebla, które to szefostwo jednocześnie traktuje pracowników jak śmieci tylko z tego powodu, że pracownik stoi niżej w hierarchii. Pracownik z kolei się z tym godzi, wręcz oczekuje że szef będzie go traktować nie po partnersku, bo w końcu jest szefem i pracownik wręcz nieswojo się czuje gdy ma być partnerem. W ogóle taka hierarchiczność, przywiązanie do tytułów. Poza tym podlizywanie się, pochlebstwa i założenie, że dzięki podlizywaniu się odpowiednim ludziom można awansować, a nie dzięki dobrej pracy. Dobrze to kiedyś opisał Santorski, którego jedna skandynawska korpo zatrudniła żeby rozwiązać te folwarczne problemy w polskim oddziale.

      forsal.pl/artykuly/801867,santorski-kultura-folwarku-przetrwala-w-polskich-firmach.html
      • kobietazpolnocy Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 11:20
        Wszystko prawda, ale chciałabym dodać, że nie jest to jedynie przypadłość polska. Bardzo częste podejście w oddziałach położonych w Europie Wschodniej, na Bałkanach, ale też choćby w Indiach. Moja obecna firma, jak otwierała pierwszą taką siedzibę to nawet analizy kulturowe zamawiała, by się Skandynawowie z centrali potrafili dogadać z miejscowym kierownictwem (i by mogli zaszczepić skandi podejście na obcym terenie).
            • chicarica Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 11:08
              Ale nie każdy chce zostać pracodawcą i nie w każdym zawodzie się da. Jak pracodawcą może zostać np. pilot liniowy albo górnik? Swoją kopalnię albo linię lotniczą ma założyć? Oczywiście, w teorii może, w praktyce są to tak kapitałożerne branże że będzie trudno.
              Kapitalizm w swojej normalnej formie zakładał właśnie wolność zrzeszania się pracowników, dla zachowania równowagi pomiędzy pracownikiem a pracodawcą. Tylko obecnie, w formie skarlałej i zepsutej, zdusił tę wolność. Obecny kapitalizm to już jakaś wynaturzona forma, nie ma w nim praktycznie żadnej wolności gospodarczej i jest taką samą utopią jak socjalizm.
          • nikki30 Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 11:55
            >Plusy głównie dla pracodawcy.

            Nie tylko. Najlepiej wspominam pracę właśnie w jednej z wielkich korporacji prawniczych w USA. Sposób traktowania pracownika przez management taki jakiego nie doświadczyłam nigdzie indziej (niesamowity szacunek i respektowanie podstawowych praw człowieka), spore benefity, jasne przejrzyste warunki umowy o pracę, szkolenia, zwrot wydatków związanych z podjęciem pracy, dodatkowe wynagrodzenie w przypadku, gdy firma osiągnęłaby wyznaczony cel lub zostałaby sprzedana, plany emerytalne, ubezpieczenia zdrowotne, akcje firmy .itp. itd.I to wszystko na stanowisku seniorasmile Umowa na 2 lata oczywiście z możliwością przedłużenia. Potem przeniosłam się do Londynu, warunki zatrudnienia i pracy podobne.
            • al_sahra Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 16:23
              nikki30 napisała:

              > Najlepiej wspominam pracę właśnie w jednej z wielkich korporacji pr
              > awniczych w USA. Sposób traktowania pracownika przez management taki jakiego ni
              > e doświadczyłam nigdzie indziej (niesamowity szacunek i respektowanie podstawow
              > ych praw człowieka), spore benefity, jasne przejrzyste warunki umowy o pracę, s
              > zkolenia, zwrot wydatków związanych z podjęciem pracy, dodatkowe wynagrodzenie
              > w przypadku, gdy firma osiągnęłaby wyznaczony cel lub zostałaby sprzedana, pla
              > ny emerytalne, ubezpieczenia zdrowotne, akcje firmy .itp. itd.

              Ja mam bardzo podobne doświadczenia. Pracowałam w różnych korporacjach w USA (nie prawniczych, ale konsultingowych i jednej farmaceutycznej) i zdecydowanie bardziej mi to odpowiada niż praca w akademii, instytucji rządowej, albo nawet w NGO - nie tylko że względu na zarobki, ale też na stosunek do pracownika.. “Folwarcznego” traktowania doznałam właściwie tylko w jednym miejscu, był to jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów w tym kraju. W korporacji to się nie zdarzyło nigdy, chociaż była jedna, gdzie był potworny wyścig szczurów - kiedy się zorientowałam, to zwolniłam się, bo to nie dla mnie.

              Co mi ostatnio zaczyna trochę przeszkadzać, to właśnie za dużo pochylania się nad pracownikiem sprawach poza-zawodowych, jakieś wykłady o work-life balance, porady dotyczące zdrowego stylu życia, albo “celebrate our diversity day”. Mnie wystarczy, żeby mi dobrze zapłacono, wszystko inne potrafię sobie zorganizować, jestem dorosła i nie potrzeba mi niańki.

              Wydaje mi się, że przynajmniej część osób w tym wątku ma opinię na temat amerykańskich korporacji wyniesioną z filmów albo opowieści znajomych, a nie z własnego doświadczenia. Część zresztą to przyznaje (“nigdy bym się nie zgodziła tam pracować, ale dobrze wiem, jak tam jest okropnie”).
                • al_sahra Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 17:11
                  chicarica napisała:

                  > Kompletnie innym doświadczeniem jest praca w amerykańskim korpo w USA a w amery
                  > kańskim korpo w krajach, do których podzleca się procesy, takich jak Polska.

                  OK, na ten temat nie umiem się wypowiedzieć. Pracowałam wprawdzie dla amerykańskiego korpo za granicą, ale w dalszym ciągu na prawach amerykańskiego pracownika. Wprawdzie mamy szkolenia (w 20 językach i 10 strefach czasowych) na temat praw pracownika na terenie całego globu, ale można uznać, że to jest tylko korpomowa dla zamydlenia oczu. Nie wiem, jak jest w praktyce.

                • nikki30 Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 10:34
                  >Kompletnie innym doświadczeniem jest praca w amerykańskim korpo w USA a w >amerykańskim korpo w krajach, do których podzleca się procesy, takich jak Polska.

                  Nieprawdasmile Ja miałam stały kontakt z Polakami pracującymi w oddziale w Polsce i chyba mieli nawet lepiej (kwestie związane z rodzicielstwem i polskimi przepisami prawa w tym względzie). Poza tym różniło nas także to, że moje wynagrodzenie było jawne a wynagrodzenie moich kolegów z Polski stanowiło dobro chronione prawemwink Myślę, że masz negatywny stosunek do korporacji w ogólesmileJa się dla nich trochę napracowałam i to w kilku krajach włącznie z Azją, gdzie korporacyjność to styl życia niemalże. I powiem Ci, że najmniej mi odpowiadał skandynawski model pracy, gdzie wszystko było na pokaz. Przegadywanie problemów bez końca ale nie rozwiązywanie ich powodowało, że ludzie popadali w ogromne frustracje.
              • nikki30 Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 10:37
                >Co mi ostatnio zaczyna trochę przeszkadzać, to właśnie za dużo pochylania się nad pracownikiem >sprawach poza-zawodowych, jakieś wykłady o work-life balance, porady dotyczące zdrowego stylu >życia, albo “celebrate our diversity day”. Mnie wystarczy, żeby mi dobrze zapłacono, wszystko inne >potrafię sobie zorganizować, jestem dorosła i nie potrzeba mi niańki.

                Domyślam się ale my to już zupełnie inne pokoleniesmile
                Młodsze pokolenie podobno wymaga zupełnie innej atencji i opieki...
        • chicarica Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 10:54
          A jeszcze dodam, że to kiedyś działało całkiem ok, warunkiem były sprawnie działające związki zawodowe, co gwarantowało względną równowagę w kontaktach pracownik-pracodawca. Obecnie związki zdechły, a pracownik ma zerową siłę w zetknięciu z pracodawcą, więc zrobił się syf i malaria na rynku pracy.
      • engine8 Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 21:08
        Na jakiej podstawie to stwierdzasz? Z wlasnej praktyki czy z internetowych wypocin kogos tam kto pisze opinie i artkuly pod kotem tego aby ludzi to czytali?

        A ja wlasnie najbartdziej sobie cenie stosunki pomiedzy pracodawca i procownikiem. Poniewaz jasne i sa FAIR.
        Skad to wiem ? Poniewaz pracowalem i tu i tam.

        Ma znajomych i rodzine pracujacych w Pilsce worznyc formach - malch, duzych i bardzo duzych. I jak slysze jakie sa wymagania to mi sie wlas jezy i pytam
        "I wy sie na to godzicie"??
        I slysze. "A co mamy robic" ?
    • chicarica Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 10:19
      A, jeszcze jedno dodam: te cudowne startupy z branży nowych technologii, traktujące człowieka jak członka rodziny, to potrafi być jeszcze gorszy toksyk, pracowałam w czymś takim, dosłownie jak z Disrupted Dana Lyonsa. Może ja za stara już jestem na takie bajki.
      • kobietazpolnocy Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 11:24
        chicarica napisała:

        > A, jeszcze jedno dodam: te cudowne startupy z branży nowych technologii, traktu
        > jące człowieka jak członka rodziny, to potrafi być jeszcze gorszy toksyk, praco
        > wałam w czymś takim, dosłownie jak z Disrupted Dana Lyonsa. Może ja za stara ju
        > ż jestem na takie bajki.
        >

        Pełna zgoda.
        Startupy to dla mnie coś w rodzaju sekty z poczuciem misyjności połączonym z wielką niepewnością jutra i brakiem jasno określonych obowiązków.
        Ale - to też potrafi być bardzi energetyzujące środowisko, w którym ciągle coś się dzieje, ścieżki decyzyjności są krótkie i mało sformalizowane, i - przy niewielkiej wielkości firm - ma się zazwyczaj poczucie, że naprawdę siedzi się w centrum wydarzeń i wie się o wszystkim (w przeciwieństwie do mega korporacji, gdzie mnóstwo decyzji zapada po drugiej stronie świata i bez wyjaśnień dlaczego). Ma to swoje zalety, zwłaszcza dla ludzi młodych, energicznych i bez zobowiązań, bo naprawdę można się sporo nauczyć.
    • bigimax Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 11:43
      jest roznie
      banki inwestycejne to rzeznia , przezywaj najlepsi , ale tez dostaja odpowiednie wynagrodzenie jak przezyja
      firmy typowo IT tez na pierwszy rzut oka fajnie smiesznie ale nie do konca
      najlepsze sa banki
      amerykanie duzo pracuja i mam wrazenie ze w sporym stresie ciagle wyniki exele plany targety, z moich doswiadczen najgorsze sa firmy francuskie
    • joxanna1 Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 11:47
      ale czy bycie pracodawcą zwalnia z zasady normalnego traktowania ludzi? Np przestrzegania umowy (podpisujesz umowę na ileś godzin tygodniowo i nie wymusza się na Tobie nadgodzin w czasie, kiedy nie możesz?). Albo z prostego szacunku?

      Dla mnie folwarczność to jest właśnie takie traktowanie ludzi. "Już tu nie pracujesz", bo koślawo spojrzałeś, albo ośmieliłeś się powiedzieć, że poza pracą masz swoje życie.

      To, co widzialam u znajomych własnie w banku i IT - to było regularne mobbingowanie własnych pracowników (praca w zespołach międzynarodowych - szef w USA). Np odłóż swoje obowiązki, zrób coś dla mnie, bo ja muszę się czymś pochwalić na zarządzie, a swoje zrobisz w weekend.
        • al_sahra Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 17:16
          zaspasniegowa napisała:

          > Większość pracowników w USA pracuje bez umowy.

          W korporacjach??

          Mylisz chyba umowę z umową na określony czas. Nie znam korporacji, gdzie można byłoby pracować bez podpisania umowy.

          A że nie ma pewności zatrudnienia i można być zwolnionym w każdej chwili, to prawda. Chociaż od pewnego stanowiska w górę warunki zwolnień są zwykle dobre i bywa niezła odprawa.
            • al_sahra Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 01:36
              zaspasniegowa napisała:

              > Tak. Ja, jak i większość moich współpracowników (prawników) pracujemy at will w
              > korporacji.

              Praca at will to nie jest praca bez umowy, tylko umowa określona pewnymi warunkami (głównie chodzi o odpowiedzialność cywilną w przypadku terminacji). W dalszym ciągu masz umowę określającą Twoje wynagrodzenie, zakres obowiązków, urlop, benefits, firma płaci za Ciebie podatki itd. Po prostu można Cię zwolnić bez wypowiedzenia, chociaż to też jest skomplikowane, bo zależy od regulacji na poziomie stanowym (niektóre stany uznają domniemanie kontraktu, poza tym są wyjątki w przypadkach udowodnionej dyskryminacji).
    • zaspasniegowa Re: Folwarczność w korporacjach 01.06.21, 16:42
      Powiem tak. Jestem prawnikiem pracującym w dużej szwajcarskiej korporacji w USA i jako pracownik czuje się tutaj 100 razy lepiej niż w kancelarii gdzie pracowałam 10 lat. W kancelarii nawet na wakacjach jest się pod telefonem. Nie ma tak naprawdę ani dnia bez pracy. Choćby to był jeden e-mail.
      Wielki plus pracy w korporacji to właśnie life work balance, ironicznie.
      • ania_2000 Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 06:17
        Pracuje od wielu lat w jednej z najwiekszych i najbogatszych korporacji amerykanskiej w usa i to co tutaj czytam to w wiekszosci opinie ludzi, ktorzy realia amerykanskie znaja z seriali i CNN i na tej podstawie maja bardzo dobrze wyrobiona opinie smile
        Nie mam zamiaru pisac jak jest wspaniale, bo to nie prawda, zycie jest zyciem a ludzie ludzmi. Jeden dupek na poziomie VP moze zmarnowac duzo potencjalu, ale chcialabym tylko wyjasnic, ze praca "at will" polega na tym, ze pracodawca ale rowniez ty mozesz sie zwolnic w kazdej chwili. Bez zadnych okresow wypowiedzenia. Korporacja, jak cie zwalnia wyplaca ci tzw severence - ktore zwyczajowo sie rowna dwa tygodniowa wyplata za przepracowany rok. Np - pracujesz 5 lat - zostajesz zwalniacy z 10 tygodniowych severance (prawie 3 miesieczna pensja). Pracujac jak pracownik godzinowy - masz placone nadgodziny. Jest wiele roznych socjalnych benefitow, te juz w zaleznosci od firmy. Managers sa z reguly bardzo uwazajacy na to aby cie godnie traktowac, nie wydaje mi sie, ze mozna narzekac na jakies zle traktowanie. Ogolnie jest OK.

        Natomiast
        Najwiekszym minusem? cokolwiek by nazwac to - jest gradacja wynagrodzenia. Jak przecietny pracownik, sredniej klasy manager zarabia dobrze i w odpowiednim wzroscie wg stanowiska, to place kadry najwyzszej - CEO, CFO - VIpow wszelkiej masci sa najwiekszym skandalem. Jeden CEO potrafi zarabiac SETKI milionow - nie w podstawowej pensji, ale w rozncych bonusach, dodatkach sratkach. Jak juz wejdziesz w upper management to zdobyles american dream. Zlote kurki w kiblach. Ale jak zostales w wiekszosci 90% populacj korporacyjnej - to podwyzki coroczne sa na poziomie 3-5%, jakis 10% bonus roczny. No chyba ze jakis awans - wtedy troche wiecej.
        • po-trafie Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 06:53
          To, co opisujesz, bardzo pokrywa sie z moimi doswiadczeniami. Aktualnie tez pracuje dla korpo z siedziba w USA, notowana na gieldzie, aspirujaca do nagrod w kategorii „najlepszy pracodawca”.
          CEO ma na oko z 200 lat, w czasie swoich „oredzi dla ludu” uzywa takich zwrotow jak „to juz 30 spolka gieldowa, ktora zarzadzam”.

          Bardzo specyficzna kultura i wypowiedzi, i myslenia i zarabiania (nawet nie dla mnie-polki, ale tez dla mnie z wieloletnim doswiadczeniem w UK, brytyjczycy maja inny styl).
          Tu CEO uzywa slow “fabulous” i “outstanding” i “I am so impressed” z czestotliwoscia mrugania powiekami. Daje ludziom, ktorzy potrzebuja, dodatkowe 10 dni wolnego “covidowego”. W EU to brzmi ekstra, bo sa dokladane do standardowego urlopu i dni chorobowych. Uzywane na opieke nad dziecmi/rodzina/dochodzenie do siebie.
          W USA oznacza, ze jak juz od szczatkowego urlopu odejmiesz dni, kiedy brales chorobowe, bo covid/szczepienie/inna kwarantanna, i dodasz to 10 dni... to moze jednak w czasie calego roku cokolwiek wolnego bedziesz mial.
          Przy fuzji dwoch spolek, redukowalismy z 30-40% zatrudnienia w kazdej lokacji “nieoptymalnej finansowo” tj nie-Indie i nie-Europa Wschodnia.
          Jednoczesnie, od pewnego poziomu w gore, jesli przetrwales redukcje, to okazywalo sie, ze masz zupelnie nowe, niespodziewane bonisy finansowe. Cos jak okradanie zwlok.
          Wszystko to w ramach polityki bycia dobrym, dbajacym o ludzi pracodawca.

          Z punktu widzenia USA, zaden z tych manewrow nie razi, nie jest hipokryzja czy folwarcznoscia. Ludzie zwalniani doceniali, ze poza severance, wyplacamy dodatkowo nastepny bonus, wypadajacy juz po ich odejsciu, oraz ze zatrudnilismy zewnetrzna agencje pomagajaca zwalnianym w szukaniu nowej pracy.

          Nie umiem takiej polityki i strategii ocenic z punktu widzenia “folwarcznosci”.


        • nikki30 Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 10:54
          >Najwiekszym minusem? cokolwiek by nazwac to - jest gradacja wynagrodzenia. Jak przecietny pracownik, >sredniej klasy manager zarabia dobrze i w odpowiednim wzroscie wg stanowiska, to place kadry najwyzszej > CEO, CFO - VIpow wszelkiej masci sa najwiekszym skandalem.

          Nie są skandalem biorąc pod uwagę skalę odpowiedzialności. Jeśli taka korporacja jest notowana na giełdzie to zarobki są wprost proporcjonalne do zysków i większość tych zarobków to są długoterminowe opcje na akcje. Zwykle jest to krótka kariera (mało kto wytrzymuje takie napięcie dłużej niż 5 lat), po której długo taki członek managementu wysokiego szczebla nie może pracować dla innego podmiotu (zakaz konkurencji). Byłaś kiedyś na takim stanowisku? Na dole to się wydaje taka super praca a to jest ogrom wyrzeczeń. Każdy twój podpis to ogrom odpowiedzialności, której nie da się przerzucić na inne osoby . Nie znam managementu wysokiego szczebla , który miałby tzw. "normalne życie".
            • nikki30 Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 14:04
              > jedyne co interesuje managera to jak to wszystko będzie wyglądało jeśli chodzi o cenę akcji.

              Przecież manager odpowiada przed właścicielem i akcjonariuszami. To co ma go obchodzić głownie jak nie zysk? Przecież jakąkolwiek firmę prowadzi się dla zysku a nie strat. Jak będą straty to nie będzie pracy lub związanych z tym benefitów.
              W korporacjach dla których pracowałam pracownicy niższego szczebla dostali do wynagrodzenia co miesiąc pakiet akcji, wyższa kadra menadżerska także opcje na akcje. Każdemu pracownikowi zależało, aby zysk firmy był jak najlepszy, bo też cena akcji była wtedy wyższa. Ja za te akcje po dwóch latach kupiłam małe mieszkanie w Warszawie i to jak ceny były jeszcze w dolarach! Generalnie w tej korporacji do dziś jest zasada, że zatrudnia się na długie kontrakty terminowe, ze wszystkimi benefitami, bo założyciel uważa, że osoby na własnej działalności na krótkich umowach nie są należycie związane z firmą...
              Teraz prowadzimy swoją własną bardzo dużą firmę i to co kiedyś obserwowałam w korpo odczuwam z Partnerem i naszymi wspólnikami na własnej skórzewink Nie ma lekkowink
              • chicarica Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 20:00
                Nie zysk, a cena akcji. To dwie dość różne sprawy.
                A w ogóle to nie, nie zysk jest zawsze najważniejszy. Czasem ważny jest rozwój firmy. Ten z kolei niekoniecznie interesuje takiego typowego korpomanagera, bo jego w tej firmie za 5 lat już nie będzie. Istotne jest tu i teraz. Długo by pisać, a chwilowo mi się nie chce.
          • bywalec.hoteli Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 18:58
            Przedpiszczyni pisała, że zarabiają setki milionów. Jaka odpowiedzialność uzasadnia takie rozwarstwienie dochodów?
            A czy nie było tak, że w kryzysie finansowym CEO sobie wypłacali wielomilionowe premie czy wielomilionowe odprawy mimo, że ich instytucje finansowe były w tarapatach i państwo musiało im pomagać?
            CHCIWOŚĆ
    • obrus_w_paski Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 07:27
      Pracuje w amerykańskiej korpo - wellbeing pracownika jest tak wazne ze zwolnienie problematycznej osoby graniczy z cudem i trzeba się niezłe namęczyć żeby przekonać kadry i innych. W dziale obok zwolnienie naprawdę problematycznej osoby trwało niecaly rok (!).

      Cokolwiek firma nie zrobi to niemal przeprasza pracownika.

      Jest mnóstwo zasad dotyczących D&I, trzeba uważać co się mówi i jak żeby nikogo nie obrazić.

      Jest odgórny zakaz robienia nadgodzin (od zawsze), a od roku w Hiszpanii jest obowiązkowy markowanie czasu pracy i jakiekolwiek nadgodziny są oczywiście płatne ale trzeba mieć na nie pozwolenie szefow. Jeśli nie masz i system cie przyłapie na np. wysyłaniu mailu po godzinach albo nie daj Boże w weekendy to możesz dostać jaka karę

      Nie opowiem o tym jakie benefity dostaliśmy na czas pandemii bo autentycznie mi głupio przed innymi. Mogę wspomnieć tylko o najłatwiejszym czyli jednorazowej premii w postaci 2 tys dolarów DLA KAŻDEGO za prace w trudnych czasach. O innych wole nie pisać

      Wiec moje osobiste doświadczenia są pozytywne Nawet te ośmieszany w pl „szanse na rozwój”- kilka lat temu chciałam robić coś zupełnie innego za lepsza kase i bardziej rozwojowego. Powiedziałam o tym w firmie, opłacono mi różne kursy, certytfikat, połączono mnie z różnymi ludźmi od których mogłam się uczyc i jak byłam gotowa to dano mi dział który chciałam prowadzić.
      • gris_gris Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 18:34
        obrus_w_paski napisała:

        > Pracuje w amerykańskiej korpo - wellbeing pracownika jest tak wazne ze zwolnien
        > ie problematycznej osoby graniczy z cudem i trzeba się niezłe namęczyć żeby prz
        > ekonać kadry i innych. W dziale obok zwolnienie naprawdę problematycznej osoby
        > trwało niecaly rok (!).
        >

        Ale czy to akurat wynika z faktu, ze to jest firma amerykanska, czy z hiszpanskiego prawa, wedlug ktorego chyba nadal jest bardzo trudno zwolnic pracownika? Mama mojej kolezanki pracowala w firmie w Galicji, w HR, i od niej wiem jak nie dalo sie zwolnic sekretarki, ktora mimo kilkudziesieciu lat pracy nadal nie umiala przelaczac rozmow telefonicznych, itp. smile
    • rexona_sport Re: Folwarczność w korporacjach 02.06.21, 18:41
      Tak USA to dzicz jeśli chodzi o kulturę pracy i ogólnie kulturę, bardzo nie polecam. Fajnie w nawiązaniu do wątku o głębi zauważyć ze to właśnie mielizna życia jest - zaharowac się żeby jakiemuś panu zarobić na kolejny jacht a w sumie raczej wyspę na pacyfiku, samemu zagłuszając pustkę jakimiś śmieciowymi zakupami, nowe tv itp. Dzieci rodzina to obcy dla ciebie ludzie bo widujesz ich tylko w przelocie, dni wolnych przez cały rok uzbiera się kilka - no co tu więcej mowic

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka