Dodaj do ulubionych

Obowiązki rodzinne

18.06.21, 11:17
Potrzebuję spojrzenia kogoś z zewnątrz na moją sytuację. Mam rodziców i dużo starszego brata, który ma swoją rodzinę, ale mieszka od zawsze z rodzicami, oni utrzymują cały dom sami (nie tylko opłaty, ale i jedzenie, naprawy itp.). Wszytkie nieruchomości i droższe ruchomości są też już od dawna przepisane na brata, za moimi plecami i w wielkiej tajemnicy. Moja rodzina pochodzenia jest toksyczna, ja od zawsze czułam się wsód nich źle, brat był bardzo mocno faworyzowany przez matkę, a ja czynnie wykluczana, ojciec w ogóle się tym nie interesował i generalnie starał się nie bywać za bardzo w domu. Ja wyjechałam najpierw do szkoły z internatem, potem dalej na studia, a potem jeszcze dalej. Dopóki byli młodzi, zdrowi i w miarę zamożni, ja miałam spokój. Niczego ode mnie nie chcieli, ja też niczego nie chciałam, radziłam sobie ze wszystkim sama. Gdy przeszli na emaryturę zaczęły się problemy finansowe, bo stylu życia nie zmienili, do tego doszły problemy zdrowotne. Zaczęły się wymagania, wobec mnie oczywiście. Nie tylko finansowe. Generalnie zaplanowali mi już życie- mam zostawić to, co tu sobie zbudowałam i zająć się rodzicami na starość, zostać bezpłatną całodobową opiekunką mieszkającą u nich w domu. To nie padło otwarcie, ale ciągle wywierają na mnie presję, robią mi wyrzuty sumienia, straszą umieraniem, sądem, swoją nędzą na starość. Ja jestem po pierwsze sama, nie mam wsparcia, bo i mało kto rozumie, że mozna mieć taką rodzinę. Po drugie jestem miękka, ugodowa, cicha i spokojna. Taka wytresowana na najgrzeczniejszą dziewczynkę na świecie. Mieszkam za granicą, ale to nie znaczy, że jestem zamożna i mogę ich finansować, albo rzucić pracę. Ja nie wiem, jak oni to sobie wyobrażają, czuję się jak w pułapce. I nie wiem, co robić. Jakieś pomysły? Będę wdzięczna za każdą radę. Moi znajomi wszyscy jak jeden mąż twierdzą, że przecież muszę im pomóc, muszę coś wymyślić, dokłądać się, wynająć pomoc. A ja czuję się zaszczuta, strasznie zestresowana oraz gdzieś w głębi bardzo niesprawiedliwie potraktowana. Bo nagle to ja mam dbać i finansować, a nie dziedzic, bo "on i tak duzo nam pomaga". Pewnie pomaga, nie wątpię, ale u nich to jest wzajemne, bo jego dzieci same się nie wychowały, dom się sam nie finansuje itp. Zapytam, najwyżej mnie zjecie, trudno.
Obserwuj wątek
    • woman_in_love Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 11:23
      Po drugie jestem miękka, ugodowa, cicha i spokojna. Taka wytresowana na najgrzeczniejszą dziewczynkę na świecie.
      1) To nieś swój krzyż.

      "Moi znajomi wszyscy jak jeden mąż twierdzą, że przecież muszę im pomóc, muszę coś wymyślić, dokłądać się, wynająć pomoc. "
      2) Dobrałaś sobie podobnych sobie znajomych - pod względem toksyczności i pop***.
    • matacznik Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 11:25
      reszzka napisała:

      > Ja nie wiem, jak oni to sobie wyobrażają,
      >
      Nie szkodzi. Nie musisz wiedzieć, nie musi Cię to interesować. Ich wyobrażenia to ich sprawa.

      > nie wiem, co robić. Jakieś pomysły?
      >
      Nie rób nic, a właściwie rób swoje. Żyj swoim życiem, które masz w wybranym kraju, a oni niech żyją swoim, pod opieką syna, w Polsce.

      > Moi znajomi wszyscy jak jeden mąż twierdzą, że przecież muszę im pomóc, muszę coś wymyślić,
      >
      Dobry moment na weryfikację znajomych.
      • reszzka Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 11:48
        No ale dostałam- utrzymanie i wykształcenie. Bratu się należało, bo on jest prestiżowy i wyjątkowy. A ja powinnam być wdzięczna ża każdą miskę zupy. Jak to piszę, to widzę jak to brzmi. Ale ja już serio rozważałam wzięcie kredytu, żeby im oddać to, co na mnie wydali. Ale to i tak nic nie da, bo pieniądze to tylko część problemu.
        • hanusinamama Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 11:53
          Dostałaś to co oni mieli obowiązek jako rodzice ci dac. Jak bedziesz do tego podchodzić tak jak podchodzisz, to oberwiesz po dupie a brat cwaniak sie wymiga. Kase przeznać na psychoterapię, niech ci ktoś pomoże zrozumieć ze nic im winna nie jesteś. Jakiego kredytu? Bocian cie nie przyniósł, Zdecydowali sie na dziecko, mieli obowiązek je wykształcic i utrzymywać.
          Pamietaj jak ktoś ma miękkie serca musi mieć twardą dupę.
        • sofia_87 Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 11:56
          Możesz wziąć kredyt, ale na to żeby pójść na terapię.
          Dobrze Ci to zrobi.
          A zachowek Ci się należy i nawet nie myśl o tym zeby z niego zrezygnować albo uprzedzac brata.
        • yuka12 Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 13:05
          Kocham moją mamę i jest fajnym człowiekiem tak w ogóle, ale miała całkowicie mylne wyobrażenia nt. utrzymywania dzieci. Przez długi czas trzymała rachunki i przekazy pieniężne, zwłaszcza te z czasów studiów. Nie były to duże kwoty, bez stypendiów i dorywczej pracy nie byłabym się w stanie utrzymać, ale pokrywały koszty wynajmu pokoju czy miejsca w akademiku. Nie były to także pieniądze, które dawała mi kosztem obniżenia swojego standardu życiowego. Dopiero jak jej pokazałam stosowne przepisy nt. utrzymania uczą cego się dziecka spasowała z wypominaniem i opowiadaniem wszystkim, ileż ona dawała mi podczas mojej nauki. Ona sama dostała od własnych rodziców 0, stąd jej podejście.
          Nic rodzicom nie jesteś winna. Chcieli, pomogli, koniec. Wypominanie oznacza, że albo nie znają prawa, albo traktują wspieranie dzieci na zasadzie pożyczki. Tylko czy wtedy nie przypomina to bardziej relacji z obcymi niż w rodzinie (na zasadzie pożyczki)? Wtedy spisuje się umowę 😀. Nie ma? - tym bardziej wzruszyłabym ramionami. Ich problem, starzy jeszcze nie są, brat na miejscu z ich majątkiem, niech pomaga.
        • ginger.ale Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 16:58
          " ja już serio rozważałam wzięcie kredytu, żeby im oddać to, co na mnie wydali. Ale to i tak nic nie da, bo pieniądze to tylko część problemu."

          Przecież dziecko nie odpowiada (w tym finansowo) za to, że rodzice sprowadzili je na świat. Rodzice mają obowiązek utrzymania dziecka.
          Alimenciarze też płacą do końca studiów dziecka, żadna łaska.
    • m_incubo Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 11:40
      Zabiłabym ich śmiechem, a gdy straszą umieraniem, odpowiedź klasykiem: "nie strasz nie strasz, bo się zes..."
      Zostałabym na swoim końcu świata olewając toksycznych rodziców, zamiast tego skupiając się na tym, żeby nie skrzywdzić własnych dzieci w podobny sposób i tyle.
      • reszzka Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 11:59
        Tak jest, mogę zmienić adres i telefon. To nie problem. Nie boję się też alimentów na nich, to nie o to chodzi. Ja nie chcę się całkowicie odcinać, wyrzuty sumienia pewnie by mnie zjadły. I chętnie bym im pomogła, w dogodny dla mnie i dla nich sposób, tylko im się nie da pomóc. To chyba jest sedno mojego problemu, ich wizja pomocy wyklucza się z moją i ta oczekiwana pomoc nie jest pomocą, tylko przejęciem na siebie wszystkich ich wizji, problemów i obowiązków, też tych związanych np. z dziećmi brata.
        • m_incubo Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:08
          Ale rozumiesz, że tej ich wizji ty nie musisz realizować, prawda?
          Nie pasuje im pomóc, którą chcesz i możesz zapewnić, to nie, niech sobie w takim razie wynajmą kogoś do pomocy i wtedy mogą mu przedstawić swój koncert życzeń wraz z umową zatrudnienia.
          • reszzka Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:29
            Jasne, że nie chcę. Po prostu jest mi trudno, po raz pierwszy muszę zmierzyć się z tymi wszystkim przekonaniami i myślami. Do tej pory oni byli sobie gdzieś daleko i dzwonili raz w tygodniu, żeby mi opowiedzieć o pogodzie. Teraz pokazali pazury, szantażują mnie moralnie, a mi z jednej strony jest z tym okropnie, a z drugiej wiem dokładnie, jak było i co jestem im winna i dlaczego. Muszę to sobie poukładać, a tu pojawiło się sporo ciekawych myśli. Ten wątek to chyba taki mój wstęp do podjęcia zdecydowanych działań. O terapii myślałam już wcześniej, teraz jestem już zdecydowana. Ja wiem, że ich problemy i wymagania to są ich problemy i wymagania. Źle się z tym czuję, ale nie będę wypełniać ich wizji. Wolę chyba źle się czuć żyjąc swoim żyiciem, niż czuć się źle żyjąc ich. Ale trudne to jest.
            • martishia7 Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:45
              No dobrze, ale mogłabyś przytoczyć przebieg takiej rozmowy? Bo jestem ciekawa, czy to są takie biernoagresywne podsrywajki ("A bo córka Maliniakowej to się sprowadziła do rodziców z Burkina Faso, żeby się nimi zająć na starość, takie dobre dziecko."), czy jakieś bardziej wprost wyrażone oczekiwania?
            • kosmos_pierzasty Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 13:23
              reszzka napisała:

              Po prostu jest mi trudno, po raz pierwszy muszę zmierzyć si
              > ę z tymi wszystkim przekonaniami i myślami. (...) Wol
              > ę chyba źle się czuć żyjąc swoim żyiciem, niż czuć się źle żyjąc ich. Ale trudn
              > e to jest.

              To teraz "tylko" popracuj nad tym, by czuć się DOBRZE, żyjąc własnym życiem.
              Oczywiście, że jest Ci trudno. Jest Ci bardzo trudno... cholernie trudno. Jednak to będzie dopiero przygrywka, jeśli już teraz nie zmierzysz się z problemem. Poczekaj, aż będą niesprawni... A raczej nie czekaj! Na tym etapie trzeba już być zupełnie ponadto (w miarę możliwości), bo dopiero ludzie zaczynają włazić na głowę, ze swoimi wizjami i wyobrażeniami - zupełnie jak Ci Twoi nieszczęśni znajomi, tylko do potęgi.
            • lumeria Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 15:21
              >Ja wiem, że ich problemy i wymagania to są ich problemy i wymagania. Źle się z tym czuję, ale nie będę wypełniać ich wizji.

              Dołączę do chóru - terapia szybciuteńko. By pomóc Ci przepracować emocje. Głowa wie, ze nie jesteś im winna, za to głębokie emocje są nadal im posłuszne - czyli wewnętrzne dziecko chce robić to co mamusia i tatuś nakazują, a jak nie, to budzi się ogromne poczucie winy.
        • thea19 Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:16
          to odbieraj telefony i za każdym razem narzekaj, że straciłaś pracę, masz długi za mieszkanie, rozchorowałaś się i zapytaj nieśmiało, czy by Cię nie wspomogli finansowo bo na leki nie masz. Przestaną dzwonić i mieć oczekiwania. U mnie takie manewry się sprawdzają na nieśmiałe sugestie teściowej by mój mąż pomagał za darmo swojej siostrze, która dostała majątek i na nim zarabia ale jej ciągle mało a jej maż jest taki nie ogarnięty, bo to artysta.
        • kosmos_pierzasty Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 13:18
          reszzka napisała:

          To chyba jest sedno mojego problemu,
          > ich wizja pomocy wyklucza się z moją i ta oczekiwana pomoc nie jest pomocą, ty
          > lko przejęciem na siebie wszystkich ich wizji, problemów i obowiązków, też tych
          > związanych np. z dziećmi brata.

          Sama widzisz. Nie chcą twojej pomocy, chcą się na Tobie uwiesić. A Twoją rolą jest im na to nie pozwolić.
        • 7katipo Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 13:35
          Idź na terapię. Jak najszybciej, zanim dasz się w coś wmanewrować.
          Dobrze, że napisałaś akurat tutaj.
          Zobacz, oceny Twojej sytuacji są praktycznie jednogłośnie jednoznaczne. A tu mądre i doświadczone kobiety siedzą. Niech Ci to da do myślenia.
    • lot_w_kosmos Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 11:49
      Ech. Trudno uwierzyć.
      Z jednej strony piszesz oczywistosci - majątek dla brata itd.
      Z drugiej strony boisz sie jakby nic takiego nie istnialo ....
      Z trzeciej dziwaczni znajomi _ nikt normalny nie kazalby ci się poświęcić dla rodziców. W ogóle nikt!

      Całość nie trzyma się kupy....
      • hanusinamama Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 11:54
        Ona chce brać kredyt aby spłącic to co oni na nia wydali jak była dzieckiem: bo jej jeśc dawali, ubierali i do szkoły wysłali. Alo Pani ma poważne problemy i to wymaga leczenia albo troll
      • flo-bo Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 13:13
        Ależ zaręczam, że tak może być. Grzeczne córeczki tresowane od dziecka do posłuszeństwa wobec rodziców, nawet jak widzą brak miłości tychże, niesprawiedliwe traktowanie rodzeństwa i siebie, a nawet jeśli doświadczyły przemocy fizycznej (psychiczna jest tu oczywistościa niestety) - w dorosłym życiu mimo, iż zdają sobie sprawę z faktów, mają pełny ogląd sytuacji, a nawet dystans - czują często wyrzuty sumienia i potrzebę zadośćuczynienia rodzicom za straty psychiczne i materialne posiadania dziecka - siebie. Absurdalne, że chcą odkupić każdą miskę zupy, kupione podręczniki itp - ale tak jest do tego prowadzi wieloletnie pranie mózgu pt. tyle dla ciebie zrobilismy, jesteś nam winna, inne dobre dzieci itp.

        A wątkodawczyni życzę wyzwolenia się od wpływu rodziców i przykro mi , ale zerwania kontaktówbądź ochlodzenia do 1 telefonu w roku. Tacy ludzie są jak trucizna ciągle wlewająca się w życie zmanipulowanego dziecka i paląca wszystko w nim, w tym plany, marzenia, samoocenę i co tylko można sobie wyobrazić.
        Spróbuj przez miesiąc czy dwa nie rozmawaić, oisz się zerwania - wymyśl wymówkę - wyjazd na miesiąc na szkolenie poza zasięgiem sieci, zgubienie telefonu, cokolwiek - i sprawdź jak Ci się żyje bez tych telefonów.
    • arthwen Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 11:56
      Nie będę Ci pisać co musisz i co powinnaś, ale co ja bym na Twoim miejscu zrobiła. Mianowicie odcięłabym się całkiem, przestała odbierać telefony, ewentualnie prowadziłabym niezobowiązującą rozmowę o pogodzie, a na pierwszy tekst w stylu: musisz przyjechać i się nami zająć mówiła: o, przepraszam, muszę już kończyć rozmowę, do usłyszenia.
      • amast Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:15
        > a na pierwszy tekst w stylu: musisz przyjechać i się nami zająć mówiła: o, przepraszam, muszę już kończyć rozmowę, do usłyszenia.

        Nie, to nie rozwiązuje problemu. Powinna za każdym razem bardzo kategorycznie mówić: przecież wiesz, że nie mogę, odległość, pandemia, praca... a wy na miejscu macie Krzysia, który wam we wszystkim pomaga, więc nie ma problemu, że zostajecie bez pomocy. Oraz wstawka o tym, że Krzyś przecież wszystko od nich dostał, więc łaski nie robi.
        • arthwen Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:29
          Oni sobie przecież doskonale zdają sprawę, że odległość, pandemia i praca oraz że synkowi przepisali wszystko. Nie dotrze, bo to taki typ.
          Dlatego nie tłumaczyć, nie argumentować - to nie ma sensu. Odciać i tylko kurtuazyjnie się kontaktować.
          • amast Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:43
            > Nie dotrze, bo to taki typ.

            Dotrze, jak zderzą się ze zdecydowanym sprzeciwem (choć nie od razu). Dopóki autorka będzie uciekać przed postawieniem sprawy jasno "nie i koniec", dopóty oni będą ją urabiać.
            • reszzka Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:54
              To nie ja uciekam przed postawieniem sprawy jasno. To oni porozumiewają się aluzjami, skargami i histerycznymi wybuchami, a potem następna rozmowa jest jak gdyby nigdy nic. Proponowałam konkretne rozwiązania (żeby się przyjrzeć ich finansom i zobaczyć gdzie da sie coś oszczędzić, żeby może pozbyć się domu albo auta) to jest foch i ja, gówniara, mam się nie wtrącać i im życia nie układać. a potem rozpaczliwy telefon, bo dentysta taki drogi. Oficjalnie to ja nie wiem, że wszystko przepisali na brata, więc jak tylko zahaczam o temat np. wynajmu mieszkania po dziadkach to od razu jest foch i obraza, bo ono nie jest już ich. Oni wcale nie chcą uczciwie spojrzeć na swoją sytuację, bo wtedy wyszłoby na jaw wiele rzeczy, które chcą ukryć. A ja bez dokładnego wglądu też nie chcę ich finansować, bo jestem pewna, że oni są ciągle ode mnie lepiej sytuowani.
              • amast Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 13:01
                > mam się nie wtrącać i im życia nie układać

                I dokładnie ten sam ton stosujesz, kiedy sugerują, że masz/mogłabyś/powinnaś "zostawić to, co tu sobie zbudowałam i zająć się rodzicami na starość, zostać bezpłatną całodobową opiekunką mieszkającą u nich w domu" - cytat ze startera. Mówisz wówczas, że jesteś dorosła i oni Ci życia układać nie będą. I następnym razem to samo.
              • m_incubo Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 13:32
                Chcesz powiedzieć, że rodzice zwracają się do Ciebie per "gówniaro" i jednocześnie oczekują skakania wokół nich?
                Sorry, zatkało mnie, to w takim razie z mojej strony byłaby tylko riposta wujka Staszka.
              • 7katipo Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 13:40
                No to się im nie wtrącaj. Absolutnie tego nie rób.
                Na narzekania, że dentysta drogi, odpowiadaj: jejku jejku, jaka szkoda, tutaj też jest drogo.
                Sama nie wychodź z ŻADNĄ inicjatywą, radą.
                • mgla_jedwabna Re: Obowiązki rodzinne 23.06.21, 17:37
                  "Bardzo mi przykro, ale nie mogę wam pomóc".
                  "Ojej, jak mi ciebie szkoda"
                  "Nic na to nie poradzę"
                  "Bardzo bym chciała, ale nie mam warunków".

                  I ogólnie ton najlepszej na świecie kochającej i współczującej córeczki. Takiej, co to nieba by przychyliła. Tylko nie przychyli, ba - palcem nie kiwnie.

                  Jak się nie umiesz twardo postawić, to może spróbuj tak.
              • tt-tka Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 13:53
                No wiec skoro oficjalnie nie wiesz, to nie wiesz i tego sie trzymaj. Czyli na kazda wzmianke typu "bo dentysta taki drogi" twardo odpowiadaj, ze niech wynajma mieszkanie po dziadkach, sprzedadza samochod itp., bedzie na dentyste i na inne wydatki. Strzelaja focha - odkladaj sluchawke z tekstem "porozmawiamy, jak bedziecie w lepszych humorach", a przy kolejnym telefonie "przeciez radzilam sprzedac/wynajac i teraz powtorze to samo".
              • panna.nasturcja Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 16:39
                Wiec ich posłuchaj: nie wtrącaj się i im życia nie układaj. Odetnij się i żyj swoim życiem.
                Albo postaw sprawę jasno: przepisaliscie majątek na Maćka, to jemu mówcie, ze dentysta drogi.
                To jest pewnie dość klasyczne rozumowanie, ze on ma żonę, dzieci to potrzebuje a Ty jesteś sama, w dodatku za granicą to pewnie nie wiesz co z pieniędzmi robić.
                • jednoraz0w0 Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 17:05
                  panna.nasturcja napisał(a):

                  > To jest pewnie dość klasyczne rozumowanie, ze on ma żonę, dzieci to potrzebuje
                  > a Ty jesteś sama, w dodatku za granicą to pewnie nie wiesz co z pieniędzmi robić

                  Gdyby wysunęli taki argument, to należy im powiedzieć, że owszem, brat ma zone i ta żona w gruncie rzeczy dostała od nich więcej niż ich własna córka, więc niech od niej oczekują wdzięczności i pomocy.
                • reszzka Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 19:20
                  smile Nie zbaczam. Dzięki głosom tutaj zrobiłam sobie, tak na swój użytek, taki mały przegląd tego, co oni niby powinni mieć. I jestem w szoku, ile tego było i że tak głupio się tego pozbyli. I że chcielby sobie to wyrównać, najchętniej z mojej kieszeni. Ktoś wcześniej napisał, że rodzice będą w czarnym dupsku, jeżeli bratu coś się stanie. Aż mnie to zmroziło. Bratowa na bank zostawi ich bez niczego jak tylko zaczną jej zawadzać.
            • ola_dom Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 14:10
              amast napisała:


              > Dotrze, jak zderzą się ze zdecydowanym sprzeciwem (choć nie od razu). Dopóki
              > autorka będzie uciekać przed postawieniem sprawy jasno "nie i koniec", dopóty oni
              > będą ją urabiać.

              Nie da się postawić zdecydowanego sprzeciwu przeciwko czemuś, co nie jest wprost wypowiedziane.
              Bo i o to chodzi - nie o realną pomoc, bo takiej najpewniej rodzice nie potrzebują - tylko o wzbudzanie poczucia winy u autorki.

              Jak masz jasną komunikację:
              - Aniu, potrzebujemy na dentystę, twój brat nie może nam dać, bo musi jechać z całą rodziną na Malediwy.
              to może jasno odpowiedzieć, że nie dasz na dentystę, bo sama zbierasz na kanałowe leczenie.

              Ale tutaj zapewne nie ma rozmowy wprost - o konkretnych potrzebach, tylko jest marudzenie i mędzenie, i wzbudzanie wyrzutów sumienia i poczucia, jaką jest się niewdzięczną córką - na które w ogóle nie za bardzo jest jak zareagować.
              Więc nie chodzi o to, jak znaleźć odpowiedni sposób komunikacji z rodzicami, taki "żeby do nich dotarło" - bo takiego sposobu NIE MA.
              Można jedynie uodpornić się na ich manipulacje. I na tym się skupić.
              • kosmos_pierzasty Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 14:13
                ola_dom napisała:

                > Więc nie chodzi o to, jak znaleźć odpowiedni sposób komunikacji z rodzicami, ta
                > ki "żeby do nich dotarło" - bo takiego sposobu NIE MA.
                > Można jedynie uodpornić się na ich manipulacje. I na tym się skupić.

                >

                Pozwoliłam sobie wytłuścić smile
                • reszzka Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 14:35
                  Tak, to dokładnie o to chodzi. Bo ja zawsze się starałam, chciałam być zrozumiana, szukałam argumentów, które by były dla nich zrozumiałe. I jakoś tak podskórnie czułam, że to nie trafi, pewnie dlatego unikałam konfrontacji i wyciągania przewin. Bo to by nic nie dało. Oni chyba serio nie rozumieją, że nie traktowali nas równo, że traktowali mnie nie ok. Ja nawet się ucieszyłam, jak odkryłam dowody, że brat dostał darowizny, bo wreszcie miałam jakiś konkret w ręku. Ale i to jakoś się w mojej głowie rozmyło, bo przecież to ich sprawa.
                  A rodzice manipulują ostro i nie przestaną tylko dlatego, że mnie to boli. Ale nie wiem, czy byłaby gotowa na zerwanie kontaktu, a i na wysłuchiwanie tego wszystkiego i znoszenie ich manipulacji chyba też nie mam już siły.
                  • ola_dom Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 14:44
                    reszzka napisała:

                    > nie wiem, czy byłaby gotowa na zerwanie kontaktu, a i na wysłuchiwanie tego
                    > wszystkiego i znoszenie ich manipulacji chyba też nie mam już siły.

                    Nie musisz zrywać kontaktu raz na zawsze.
                    Ja ogromne postępy w zdrowieniu zrobiłam podczas rocznej przerwy w kontaktach. Wcześniej to było dla mnie nie do wyobrażenia, bo musiałam dzwonić codziennie i to przynajmniej dwa razy dziennie. U mnie też telefon działał tylko w jedną stronę.
                    A potem nastąpił rok bez kontaktów.
                    Nie zakładałam, kiedy odnowię kontakt, kiedy się odezwę. Ale brałam pod uwagę, że kiedyś to nastąpi.
                    Pomyśl o takiej opcji. Np. po jakiejś awanturze, fochach, że się nimi "nie interesujesz".
              • amast Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 14:15
                Jeżeli nie ma rozmowy wprost to tak, żyć po swojemu i nie domyślać się co tam rodzice próbują wymanipulować. Ale ja odpowiadałam na "a na pierwszy tekst w stylu: musisz przyjechać i się nami zająć mówiła: o, przepraszam, muszę już kończyć rozmowę, do usłyszenia". W tej sytuacji "muszę kończyć" jest ucieczką, która nic nie daje w dłuższej perspektywie.
                  • amast Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 14:31
                    Ale krótka perspektywa to perspektywa do następnego telefonu. Dla mnie za krótka wink No i jak się rodzice kilka razy zderzą z KATEGORYCZNĄ odmową, to za którymś razem z mniejszą śmiałością będą próbowali wejść na głowę. A i samej autorce przyda się świadomość, że może i potrafi postawić granice, zamiast w zaciszu dobijać się wyrzutami sumienia.
                    • ola_dom Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 14:38
                      amast napisała:

                      > No i jak się rodzice kilka razy zderzą z KATEGORYCZNĄ odmową,
                      > to za którymś razem z mniejszą śmiałością będą próbowali wejść na głowę.

                      Tylko do tego najpierw musi paść jednoznaczna i konkretna prośba/polecenie/żądanie/oczekiwanie wyrażone wprost. A tutaj nic podobnego zdaje się nie ma miejsca.
                        • ola_dom Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 17:14
                          jednoraz0w0 napisał(a):

                          > Można na takie gadki powiedzieć prosto z mostu "czuję się wmanipulowana w poczucie winy".

                          Można, ale to są mistrzowie odwracania kotem ogonem i najpewniej wsiądą na nią, że zarzuca im niewiadomoco, i w ogóle co to za niewdzięczność, jak można tak mówić i nie szanować rodziców, czepiać się ich bez powodu!

                          Serio. Po wielu latach i niezliczonych próbach przekonałam się, że jedynie co można zrobić, to nie wdawać się w gadki inne niż o dupie Maryni. I tylko takie, które U MNIE nie powodują dyskomfortu. Żadnych poważnych rozmów, a już na pewno żadnych rozmów z nadzieją, że wreszcie "zrozumieją". Nie zrozumieją, bo nie chcą.
                          Ja na szczęście też już nie chcę, żeby cokolwiek zrozumiano. Chcę spokoju i staram się tak manewrować, żeby go nie tracić.
                            • tt-tka Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 17:35
                              Oczywiscie, ze powiedza, ze wiedza lepiej, jak sie czuje autorka. Nigdy na rozpaczliwe "boli!" nie uslyszalas "nie zawracaj glowy, to cie nie moze bolec", "nie piesc sie", "ale glupie wykrety, zeby tylko nic nie robic", "paluszek i glowka, wiadomo" i tak bez konca mozna.
                              • ola_dom Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 17:48
                                tt-tka napisała:

                                > Oczywiscie, ze powiedza, ze wiedza lepiej, jak sie czuje autorka.

                                A jak! big_grin
                                Poza tym zawsze można zarzucić dziecku, że doprowadza rodziców do zawału serca takim mówieniem. I że "nie tak się ją wychowało".
                            • lumeria Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 19:30
                              jednoraz0w0 napisał(a):

                              > A nie nie big_grin właśnie na tym polega piękno powiedzenia, że CZUJESZ SIĘ manipulo
                              > wana, ze tego nie można zakwestionować tongue_out bo co, powiedzą ci, że lepiej wiedzą,
                              > jak się czujesz?

                              Oczywiscie, ze takie zdanie można wyśmiać, zbagatelizować, zarzucić histeryzowanie.

                              Dodatkowo informuje sie takich gdzie cie boli, gdzie masz czuły punkt, po czym jest gwarancja, ze tam będą dziobali ze wzmożoną intensywnością.

                              Ja radziłabym coraz rzadziej i nieregularnie dzwonić, zapytać jak zdrówko, jak pogoda i wnusie i szybko kończyć. Często jęczenie zaczyna się, jak nie ma o czym konkretnym gadać.
                          • kosmos_pierzasty Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 17:39
                            ola_dom napisała:

                            >

                            >
                            > Serio. Po wielu latach i niezliczonych próbach przekonałam się, że jedynie co m
                            > ożna zrobić, to nie wdawać się w gadki inne niż o dupie Maryni. I tylko takie,
                            > które U MNIE nie powodują dyskomfortu. Żadnych poważnych rozmów, a już na pewno
                            > żadnych rozmów z nadzieją, że wreszcie "zrozumieją". Nie zrozumieją, bo nie ch
                            > cą.
                            > Ja na szczęście też już nie chcę, żeby cokolwiek zrozumiano. Chcę spokoju i sta
                            > ram się tak manewrować, żeby go nie tracić.
                            >
                            >
                            Zgadzam się całkowicie. To nawet jest doradzane w takich sytuacjach jako spotkania herbaciane, czyli o pupie Maryni przy herbatce i nic ponad to. Często to opcja najlepsza, bo nie powoduje u dzieci takiego dyskomfortu jak całkowite ucięcie kontaktów. Aczkolwiek każdy musi sam dla siebie wybrać optymalną strategię. I z pewnością nie będą to próby porozumienia, bo to mżonki.
                • ola_dom Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 14:29
                  amast napisała:

                  > tekst w stylu: musisz przyjechać i się nami zająć

                  Ech, gdybym takie teksty słyszała w moim życiu, o ileż łatwiejsze byłoby...
                  Ale coś takiego praktycznie nigdy nie pada. Zamiast tego jest jojczenie, jak to jest ciężko i jakie wszystko jest drogie, i wzdychanie, że zostało się "samemu na starość".

                  > W tej sytuacji "muszę kończyć" jest ucieczką, która nic nie daje w dłuższej perspektywie.

                  Daje o tyle, o ile traktujesz takie "rozmowy" jako obowiązek kontaktu do odbębnienia i nie chcesz go przedłużać, jak zaczyna się robić nieznośny.
                  I kiedy wiesz, że nie jesteś im nic winna i nie zamierzasz "spłacać" swojego istnienia.
                  Ale znowu - rzecz nie w metodach komunikacji i słowach, jakie użyjesz, tylko w wewnętrznym poczuciu tego, co powinnaś i musisz robić, a czego w żadnym razie.
                  • amast Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 14:37
                    >> tekst w stylu: musisz przyjechać i się nami zająć

                    > Ech, gdybym takie teksty słyszała w moim życiu, o ileż łatwiejsze byłoby...
                    > Ale coś takiego praktycznie nigdy nie pada. Zamiast tego jest jojczenie, jak to jest ciężko i jakie wszystko jest drogie, i wzdychanie, że zostało się "samemu na starość".

                    Och pada. Ja po latach wysłuchiwania jojczenia i taktownego nie reagowania w końcu doczekałam się wyrażonego wprost, sprecyzowanego w szczegółach planu, co powinnam zrobić, komu co poprzepisywać i co powiedzieć mężowi, a potem na jakich warunkach wprowadzić się do mamusi jako służąca. Raz. Oraz raz odpowiedziałam. Wróciliśmy do jojczenia i milczenia w odpowiedzi, ale muszę przyznać, że to jojczenie zdecydowanie zmniejszyło swoją intensywność wink
                    • ola_dom Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 14:40
                      amast napisała:

                      > Och pada. Ja po latach wysłuchiwania jojczenia i taktownego nie reagowania
                      > w końcu doczekałam się wyrażonego wprost, sprecyzowanego w szczegółach planu,
                      > co powinnam zrobić, komu co poprzepisywać i co powiedzieć mężowi, a potem na jakich
                      > warunkach wprowadzić się do mamusi jako służąca.

                      Szczęściara smile. Normalnie zazdroszczę, serio smile
                  • reszzka Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 14:41
                    ola_dom napisała:

                    > amast napisała:
                    >
                    > > tekst w stylu: musisz przyjechać i się nami zająć
                    >
                    > Ech, gdybym takie teksty słyszała w moim życiu, o ileż łatwiejsze byłoby...
                    > Ale coś takiego praktycznie nigdy nie pada. Zamiast tego jest jojczenie, jak to
                    > jest ciężko i jakie wszystko jest drogie, i wzdychanie, że zostało się "samemu
                    > na starość".

                    Dokładnie, ja wiem, jak zareagowałbym na "ty teraz musisz cośtam" . Ale to jojczenie jest dobijające. A jak próbuję się łapać konkretów, to słyszę, że mi się pomyliło, bo nic takiego przecież nie padło.

                    > I kiedy wiesz, że nie jesteś im nic winna i nie zamierzasz "spłacać" swojego is
                    > tnienia.
                    > Ale znowu - rzecz nie w metodach komunikacji i słowach, jakie użyjesz, tylko w
                    > wewnętrznym poczuciu tego, co powinnaś i musisz robić, a czego w żadnym razie.

                    Tego wewnętrznego poczucia mi brakuje. Ja z jednej strony przecież wiem, że nic nie muszę, ale to "wiem" jest strasznie słabe.
                    • ola_dom Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 14:46
                      reszzka napisała:

                      > Tego wewnętrznego poczucia mi brakuje. Ja z jednej strony przecież wiem, że nic
                      > nie muszę, ale to "wiem" jest strasznie słabe.

                      TE-RA-PIA.
                      Teraz wiesz to rozumem. A musi się zinternalizować i stać oczywistością. Być może jest to możliwe bez terapii, ale przede wszystkim - szkoda czasu.
                    • jednoraz0w0 Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 17:09
                      reszzka napisała:


                      > Dokładnie, ja wiem, jak zareagowałbym na "ty teraz musisz cośtam" . Ale to jojc
                      > zenie jest dobijające. A jak próbuję się łapać konkretów, to słyszę, że mi się
                      > pomyliło, bo nic takiego przecież nie padło.

                      No to nie próbuj się łapać konkretów, tylko "o, znowu jojczysz!" ewentualnie "w jakim celu mi jojczysz?"
            • koronka2012 Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 15:08
              amast napisała:

              > > Nie dotrze, bo to taki typ.
              >
              > Dotrze, jak zderzą się ze zdecydowanym sprzeciwem (choć nie od razu). Dopóki au
              > torka będzie uciekać przed postawieniem sprawy jasno "nie i koniec", dopóty oni
              > będą ją urabiać.


              Problem w tym że charakter autorki wskazuje na to że nie jest zdolna do tak asertywnych zachowań. I nawet jeszcze ich nauczy to potrwa to parę lat które będą kosztowały mnóstwo nerwów i stresu bez gwarancji powodzenia
    • 7katipo Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 11:56
      Dziwnych masz znajomych.
      NIC. NIE. MUSISZ.
      Jedyne, co musisz, to oświadczyć to głośno, jasno, już teraz. Żeby nie było wobec Ciebie żadnych chorych oczekiwań.
      Niech idą do sądu, wtedy przedstawisz, jak było, choćby to, jak został rozdysponowany majątek rodziców.
      Trzymaj się i bądź dzielna, bo nie będzie to łatwe. Ale im szybciej, tym lepiej.
      I powiedz sobie, że w Waszych relacjach niewiele się zmieni - i tak dotąd mieli Cię za nic, nie poczujesz różnicy.
    • po-trafie Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 11:56
      Napisz na kartce “zasluguje na spokoj, szczescie i dobrobyt” oraz “moi rodzice podjeli swoje decyzje i teraz to ich zycie i ich problemy, nie moje”.

      Po czym znajdz terapeute i pracuj z nim co tydzien, by te dwie mysli zinternalizowac, uwierzyc i po prostu miec.
    • panna.nasturcja Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:00
      Co masz robić? NIC. Dokładnie nic.
      Numery telefonów rodziny zablokować a jak zmienisz adres to nowego nie podawać.
      I tyle.
      Jeśli zjadają Cię wyrzuty sumienia to psychoterapia Ci nie zaszkodzi.
      Możesz tez zajrzeć na forum dzieci narcystycznych rodziców, może jakaś życzliwa dusza poda link, bo ja nie mam teraz jak.
      • ola_dom Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:15
        panna.nasturcja napisał(a):

        > Możesz tez zajrzeć na forum dzieci narcystycznych rodziców, może jakaś życzliwa
        > dusza poda link, bo ja nie mam teraz jak.

        Tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/f,256178,Dzieci_narcystycznych_rodzicow.html
        Trzeba poprosić o dostęp do forum, nie powinno to trwać długo.

        A ja tylko dołączę do chóru - jeśli jakikolwiek kredyt, to tylko na psychoterapię. Bo jedyną alternatywą jest utrata swojego życia. Innego wyboru tutaj nie ma.
    • jehanette Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:14
      Terapia, żeby sobie to poukładać w głowie, określić swoje granice i podjąć działania tak by nie naruszały ich? Poćwiczyć asertywność?
      A z bratem jesteś w stanie porozmawiać o tym technicznie - tzn czy i jaka realnie pomoc jest potrzebna, umówić się np. na jakiś poziom i podział finansowego wsparcia (jeśli ono jest realnie potrzebne)?
      Nie ma co ulegać manipulacjom. Pomoc rodziom nie oznacza, że dziecko ma nagle robić za darmowa niańkę, bankomat i damę do towarzystwa...
      • reszzka Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:36
        Nie rozmawiam z bratem, od zawsze. On jest ode mnie bardzo dużo starszy, nigdy nie traktował mnie jak osoby, a z racji charakteru i "prestiżowego" zawodu porozumiewa się z ludźmi (z tymi, których uważa za gorszych, jak ja) krótkimi poleceniami, a potem przechodzi od razu do obrażania.
        • jehanette Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:53
          Czyli jednak jakaś terapia, może szczera rozmowa ze wspierającymi przyjaciółmi, praca nad swoją asertywnością i skupienie na swoim dobrostanie, a nie na dobrostanie innych.
              • magda.z.bagien Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 13:45
                A, to ten typ.

                Plus rodzinny terror, który wynika z tradycyjnych ról kobiet i mężczyzn. Brat jako lokalny półbog tym bardziej nie będzie zainteresowany wycieraniem komuś tyłka na starość.

                Przypomina mi to historię z mojej rodziny, gdzie starszymi dziadkami opiekowały się dwie siostry. Był jeszcze ich brat, ale jako że "faceci nie robią takich rzeczy", nie udzielał się, a zamiast niego była rozliczana jego żona.

                Patrząc z boku, nic im nie jesteś dłużna. Wiadomo, to rodzice, i nawet jeśli są toksyczni, trudno ich zupełnie olać, ale możesz pomoc w taki sposób, który jest dla ciebie dogodny, zamiast rzucać całe swoje życie. Możesz im pomóc znaleźć opiekunkę albo osobę, która posprząta. Jeśli rodzice mają problemy finansowe, to jest to do uzgodnienia z bratem. W domu nie jest lekarzem, tylko synem waszych rodziców i jego pohukiwania olewaj.
                • reszzka Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 13:57
                  Żona jest lekarkąsmile Więc też ma immunitet. Oni są ważni, więc i wymagać od nich nie można. Rodzice wspinają się na wyżyny ekwilibrystyki logicznej, żeby dać mi do zrozumienia, że brat jest taki wspaniały, bogaty i odnosi same sukcesy, tak im pomaga, a jednocześnie wytłumaczyć, że to oni muszą finansować dom, że jego nie można o nic poprosić, itd. On odnosi się do nich równie nieprzyjemnie jak do innych, więc w zależności od tego, czy sa akurat pokłóceni, czy nie, donoszą mi albo o jego wspaniałości lub o tym, że ich dręczy. A dom jest już jego, więc to w ogóle komplikuje sprawy.
                  • tt-tka Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 14:14
                    Odpowiadaj, ze brat i jego zycie cie nie interesuje i zeby mowili o czym innym - kiedy wjezdzaja na brata, przypominaj, ze brat cie traktowal per noga i nie chcesz o nim sluchac i odkladaj sluchawke.
                  • ixiq111 Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 16:31
                    Prestiżowy, półbóg lolalny powiadasz...
                    W takim razie, jeżeli rodzice nie mają zapewnionej opieki zgłoś sprawę do opieki społecznej. I nie zapomnij podać namiary do brata.
                    W trosce o rodziców oczywiście 😃
                    Wizyta mops, czy innej opieki w posiadłości państwa doktorstwa, może im prestiżu nie doda, ale spowoduje, że się zamkną w tym temacie.
                      • ixiq111 Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 18:03
                        To Ty się do nich odezwiesz. Z troską w głosie. Czy wszystko ok? Czy mają już właściwą opiekę? Bo zrobiłaś co mogłaś, żeby im pomóc... I obraź się jak nie usłyszysz "dziękuję".
                        Jak nie będą zadowoleni - powtórka, pociśnij mops bardziej. Nie zostawiaj nikomu zamiarów do siebie.
                        Zresztą syn-doktorek na miejscu - idealny płatnik dla mopsu. Ciebie szukać nie będą, jak on pod ręką i z kasą.
                  • mgla_jedwabna Re: Obowiązki rodzinne 23.06.21, 17:45
                    Jeśli już musisz w ogóle odnosić się w tych rozmowach do brata, to proponuję argument "z ważności" - że skoro z niego taki półbóg, to ma wpływy, możliwości, kontakty, środki i zapasy. Nie to, co ty, samotna i na obczyznie.
        • homohominilupus Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 13:06
          reszzka napisała:

          > Nie rozmawiam z bratem, od zawsze. On jest ode mnie bardzo dużo starszy, nigdy
          > nie traktował mnie jak osoby, a z racji charakteru i "prestiżowego" zawodu poro
          > zumiewa się z ludźmi (z tymi, których uważa za gorszych, jak ja) krótkimi polec
          > eniami, a potem przechodzi od razu do obrażania.


          O jaki fajny braciszek...
          Przepraszam autorko watku, musialam. A jeśli jesteś prawdziwa to serio, współczuję Ci.
    • clk Re: Obowiązki rodzinne 18.06.21, 12:24
      Witam i przybijam piateczke smile

      Ja tez od lat zero wsparcia od rodzicow - radze sobie brdzo dobrze sama. Daleko.
      Moja siostra - dostala od rodzicow wszystko (wsparcie finansowe do zakupu domu, pokrycie kosztow utrzymania, etc. Wsparcie na miejscu - zagranica - przy opiece nad dzieckiem).

      Przychodzi emerytura - i nagle sie okazuje, ze nie moga takiego zycia wystawnego prowadzic. Co chwile zwaracaja sie do mnie - jasne, przykro mim poslucham, 90% wpadnie lewym uchem i wyjdzie prawym. Lata cierpienia mnie tego nauczyly.

      Polecam - cwiczyc za kazym razem asertywnosc. Kulturalnie, ale nie.

      i przejmowac sie wlasnym szzesciem