Dodaj do ulubionych

Pies - chcę, ale się boję

30.06.21, 12:09
Od dłuższego czasu myślę o psie. Dzieci i mąż są na tak.
Tylko mam wątpliwości. Lubię psy. Zwierzaki znajomych chyba też mnie lubią.
ALE jednocześnie się ich boję - mowa o nieznanych i bezpańskich. Chciałabym mieć zwierzaka, chodzić z nim na spacery, ale obawiam się spotkania w innym, np. agresywnym psem. Co do wyprowadzania psa przez dzieci też mam wątpliwości.
Liczę się z tym, że psu trzeba poświęcić czas, "wychować" go.
Lata temu, w czasach szkolnych mój przyjaciel próbował rozdzielić psy, które zaczęły walczyć. Jego pies wiele nie ucierpiał, ale chłopak miał założonych kilkanaście szwów (w tym na twarzy).

Co radzicie?
O czym powinnam pamiętać, na co zwrócić uwagę? Przygarnąć dorosłego psa ze schroniska, czy szczeniaka? Kundelek, czy rasowy?
Obserwuj wątek
    • szafireczek Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 12:14
      Słusznie - skoro masz obawy, to pewnie zasadne, w końcu sama znasz siebie najlepiej.
      Pamiętam, że miałaś też obawy przed noszeniem jakiejś letniej sukienki, bo nie wszyli podszewki...
      Zwierzęta też nie funkcjonują komfortowo w towarzystwie osób lękliwych.
    • berdebul Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 12:16
      Kup gaz pieprzowy, +100 pkt do spokoju.
      Dzieci wczesnoszkolne czy starsze? Maluchów nie puściłabym z psem.

      Szukaj fundacji, która ma psy w domach tymczasowych, lub schroniska, które z takimi współpracuje (niektóre oddziały ToZ tak współpracują, moja sąsiadka ma czasami psy z interwencji od nich). Masz okazje poznać psa, zobaczyć jak się zachowuje, pies ma dobre, domowe warunki. Może jakaś suczkę, która odłowiono ze szczeniakami i szuka domu?
    • alpepe Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 12:22
      Ja chciałam nieagresywnego psa małej rasy, by zapoznać dzieci z psami. Wcześniej moja starsza córka praktycznie nie miała kontaktu i przyszedł czas, że, zresztą dobrze, się bała. Wybrałam cavaliera, ale wzięłam sukę, bo jednak suka raczej rzadziej będzie atakowana przez psa. I to się u mnie generalnie sprawdza, raz ją jedna suka, widać, że świrnięta, próbowała ugryźć, gdy moja suka pokazała jej brzuch, czyli coś, co powstrzymuje inne psy przed atakiem. Ja mając małe dzieci nie wzięłabym psa ze schroniska, choć zdarzyło mi się dać tymczas dużym psom mając dziecko w wieku przedszkolnym, ale to dawno i nieprawda. Czyli rada, albo bierzesz dużego samca, któremu inne psy nie podskoczą, albo samicę wielkości obojętnej i najlepiej z dobrej hodowli.
    • margerytka73 Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 12:32
      ixiq111 napisała:


      >
      > Co radzicie?
      > O czym powinnam pamiętać, na co zwrócić uwagę? Przygarnąć dorosłego psa ze schr
      > oniska, czy szczeniaka? Kundelek, czy rasowy?
      >
      >

      Nie jesteś gotowa, na razie nie bierz żadnego. Inaczej nie zakładałabyś takiego wątku. Wstrzymaj się pies to nie zabawka.
    • madame_edith Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 12:33
      Bezpańskich psów to u nas jak na lekarstwo, tego się akurat chyba nie ma co obawiać. Psów z głupimi właścicielami już prędzej spotkasz, ale jest jak mówi Triss. Ucywilizowało się trochę, ludzie raczej mają świadomość odpowiedzialności za psa. Większość na smyczy, niektóre w kagańcach. Generalnie pod kontrolą właścicieli.
      Raz mi się zdarzyło, że mojego psa napadł luzem biegający doberman. Niewiele mu zrobił, mój mu uciekł, ale przestraszyliśmy się bardzo i ja i on. Natomiast właścicielka nas prawie na kolanach przepraszała za to zdarzenie.
      • fitfood1664 Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 21:59
        bezpańskich może jak na lekarstwo, ale nadal wiele osób puszcza pieski luzem żeby się wybiegały, u nas regularnie natykamy się na labki czy onki wolnobiegające polami, mniejszych to nawet nie zauważam i nie liczę, na szczęście zazwyczaj boją się mojego wrzasku
        raz moja onka przeciągnęła nas przez błoto żeby dopaść takiego wielkiego psa i dać mu nauczkę, na strachu się skończyło, bo psy to jednak nie lubią krzyku
    • caponata75 Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 12:48
      Moim zdaniem nie jesteś jeszcze gotowa na psa. Masz może krewnych lub znajomych, którzy wyjeżdżają na wakacje i nie mają z kim zostawić psa? Zaopiekuje się na początek psem przez kilka - kilkanaście dni. Zobaczcie, czy to rzeczywiście dla Was. Zróbcie sobie listę obowiązków związanych z psem, na pewno dacie radę? Dzieci nie znudzą się po trzech dniach?
      • margerytka73 Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 12:54
        caponata75 napisała:

        > Moim zdaniem nie jesteś jeszcze gotowa na psa. Masz może krewnych lub znajomych
        > , którzy wyjeżdżają na wakacje i nie mają z kim zostawić psa? Zaopiekuje się na
        > początek psem przez kilka - kilkanaście dni. Zobaczcie, czy to rzeczywiście dl
        > a Was. Zróbcie sobie listę obowiązków związanych z psem, na pewno dacie radę? D
        > zieci nie znudzą się po trzech dniach?

        To samo napisałam.
        A najlepiej "wypożyczyć " psa znajomych, na parę go dzin, na spacer, do domu, zobaczyć jak pies się zachowuje w mieszkaniu, dac mu jeść, pobawić, wyjść, umyć łapy po spacerze, sprzątnąć sierćś.
        PIes to radośc ale i brzydki zapach (z pyska), pies ma też swój specyficzny zapach, nie każdemu odpowiada, zostawia wszędzie sierść, nie myje stóp i nie chodzi w kapciach 0 to tak, jakbyś z dworu chodziła po pokojach w butach - może być piasek na podłodze. Trzeba mu zapewnić ruch, a nie 3 spacery dziennie po 10 min na siku.
        Gotowac jedzenie albo karmić karmą dla psów (śmierdzi w domu).
          • margerytka73 Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 13:04
            berdebul napisała:

            > Zdrowy, zadbany pies nie śmierdzi. Jezeli psu śmierdzi z pyska to znaczy, że ku
            > leje higiena paszczy/jest problem z nerkami.
            Z wiekiem każdemu psu smierdzi z paszczy, mimo odpowiedniego żywienia i past do zębów. Uwierz.
            I swój zapach ma. Po kąpieli pachnie przez chwile szmponem dla psa. ale potem "śmierdzi" swoim zapachem. Mi to nie przeszkadza, ale są wrażliwcy.
            • igge Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 14:44
              My walczymy z zapachem wszelkimi siłami ale nie ma co oszukiwać się - coś tam czuć. Jak tylko wszystkie szczepienia zakończymy - będziemy kąpać. Pranie, zmienianie, mycie, wymiana, wietrzenie na słońcu codzienne różnych tkanin/ itemów psich to oczywistość. Ochronne akcesoria do auta itp. Odkłaczanie wszystkiego, czyszczenie do znudzenia. U nas psy nie wchodzą nigdy do łóżek, na kanapy, fotele.
              Wyjątek i tylko ostatnio, na końcówce życia robimy dla żwawej suni staruszki bo syn ją u siebie ostatnio tego nauczył i rozpieszczamy ją. Ale może być, że koszty z tym związane dodatkowe będą.
              • antonina.n Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 17:04
                Zdarzyło mi się spotkać zadbanego i zdrowego psa, który jakoś tam zalatywał psem. I w domu tego psa tez zalatywało psem. Ale generalnie zdecydowana większość psiaków nie ma, przynajmniej dla mnie, żadnego zapachu.
                • igge Re: Pies - chcę, ale się boję 02.07.21, 12:51
                  Nie ma zapachu?? Mnie podoba się nazywanie psów " śmierdzisierście", a kotów " wyższa forma życia" albo " pachnisierście"wink .
                  Coś w tym jest.
                  Ja bardzo wrażliwa na zapachy jestem.
                  Już w domu tymczasowym ( tam był błysk i porządek, i mega czyściutko wręcz pedantycznie czysto) na pierwszej wizycie przedadopcyjnej u szczeniorków - jak wtuliłam twarz w futerko maluszka - myślałam, że padnę od smrodu ! !
                  Nie kąpaliśmy szczeniąt na razie z oczywistych powodów ( szczepienia, socjalizacja z rezydentką) ale kocyki od ich psiej mamy itp juž prane były i będą często.
        • antonina.n Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 17:09
          „Wypożyczenie” psa to jest często powtarzany, ale bezsensowny pomysł.

          Nie chciałoby mi się wychodzic z cudzym psem. Ba, czasem nawet nie chce mi się z własnymwink. No ale jak się ma psa, to po prostu wiesz, że MUSISZ te trzy razy dziennie zrobić rundkę i się nad tym nie zastanawiasz, BO TO TWÓJ PIES, i chcesz żeby mu było dobrze.
        • hrabina_niczyja Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 18:28
          Po pierwsze to pożyczony pies nigdy się nie będzie zachowywał tak jak własny. Po drugie chyba tylko idiotka pożyczy psa czy zostawi z kimś, kogo pies ledwo zna na kilka dni. O smierdzeniu już nawet nie skomentuje. Znacie się na psach jak świnia na kapeluszach.
        • margerytka73 Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 12:59
          ixiq111 napisała:

          > >> Dzieci nie znudzą się po trzech dniach?
          >
          > Zakładam, że pies to będzie mój obowiązek.
          >
          ile masz dzieci?
          Jezeli tylko Ty będziesz z nim wychodzić, odlicz ze 3 godziny dziennie łącznie na spacery (powiedzmy ze 4 razy). 3 godziny dziennie bedziesz spedzała z psem nie z dziećmi. Chyba, że dzieci wciągną się w opiekę ale różnie bywa.
          U części dzieciatych rodzin z mojego osiedla kończy się tak, ze pies wyprowadzany jest pod blok na siku przez zniecierpliwionego roidzica i tyle.
          Chociaż jest pare starszych dzieciaków, które chętnie chodza z psami na dłuższe spacery.
          • madame_edith Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 14:28
            A to prawda, z psem chodzę w 99% ja. 3 godziny życia dziennie minimum wyjęte na spacery. Kocham mojego psa, cieszę się z niego, ale czasu to już nie mam na NIC.
            O ile nawet zimną te spacery są fajnym rozruszaniem się (mówię to ja, leń patentowany), o tyle w upał jest to katorga. A wiadomo, że wychodzimy jak już nie jest tak gorąco. W jego tempie chodzenia jest i tak.
            • alpepe Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 16:28
              A moja widzisz nie bardzo lubi długie spacery, pod koniec szuka pierwszego lepszego domu i pierwszego lepszego wejścia do domu, nieważne, że to nie nasz dom. Po prostu ona chce już być w domu. Najgorzej jest, jak ona nie chce iść z córkami na spacerek, nie zaszczyca ich zrobieniem kupy, tylko musi iść z mamą. Mama może towarzyszyć i posprzątać.
                • igge Re: Pies - chcę, ale się boję 02.07.21, 12:58
                  Zaprzyjaźnione starutkie psy mają problem ze spacerami tzn nawet stosunkowo krątki spacer je przerasta. Bo starość, stawy, choroby itp. Mówiąc " stare" mam na myślu nawet te sporo, o kilka lat, mlodsze od naszej 14 letniej haszczaka. Ona nadal lubi długie spacery, takie naprawdę porządne plus lubi pibiegać sobie nadal. Bardzo sprawna i zdrowa jest na swój wiek.
                  Dla znajomego mlodszego od niej pieska sąsiadów to nawet przejście piechotą do nas jest niemożliwe. Autem będzie podwożony na spacer do nas.
        • igge Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 14:36
          Trochę nie wyobrażam sobie, że tylko 1 osoba w domu wykonuje WSZYSTKIE okołopsie obowiązki. To trochę dziwne dla mnie, niezależnie od tego czyj jest pies.
          Raz w życiu tylko miałam dokładnie taką sytuację. Jak miałam 14 lat i pierwszego w życiu swojego psa od mamy, ktora palcem nie tknęła nigdy przenigdy.
          Z perspektywy czasu uważamy wszyscy w mojej rodzinie, że było to mega dziwne, dziwaczne i raczej źle świadczy o mojej mamie niestety.
          Jeśli chodzi o współudział dzieci w opiece nad zwierzakiem i sprzątaniu - to zależy od wieku dzieci oczywiście.
    • te_de_ka Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 12:49
      Z mojego oglądu wynika, że właściciele psów-samców częściej borykają się z agresją zwierzaków. Suczki też bywają agresywne, ale o wiele rzadziej. Wśród kilkadziesięciu znanych mi bliżej psów tylko jedną suczka jest mocno agresywna pomimo szkoleń a wśród samców problem agresji jest na tyle powszechny, że właściwie nigdy albo bardzo rzadko zdarza mi się spacerować w grupie, która liczy więcej niż jednego psiego samca. Jeśli obawiasz się psiej agresji takiej znienacka na zewnątrz, to moim zdaniem samiec będzie na nią narażony o wiele bardziej niż suczka. W sytuacji nagłej i niespodziewanej agresji obcego psa użycie gazu pieprzowego przez niedoświadczoną osobę to bardzo zły pomysł, może przynieść więcej szkody niż pożytku. Takiej napaści najbardziej się obawiam ze strony psów tzw stróżujących na posesjach. To są nadpobudliwe, zamknięte na małej przestrzeni, często na wpół zdziczałe osobniki, które gdyby udało im się wyskoczyć zza ogrodzenia, strach myśleć, co by mogły zrobić mi i mojemu psu. W miastach jednak ludzie, nawet jeśli mają psiego łobuza, to przynajmniej są zmuszeni ciągać go na smyczy.
      Załóż z góry, że koszt pozyskania psa (obojętnie czy z hodowli, czy że schronu) to ułamek sum, które trzeba ponieść na ułożenie psa. Naprawdę warto udać się do psiego przedszkola, wydać na szkolenia i behawiorystów, bo jest wiedza w narodzie, jak się obchodzić że zwierzakiem, żeby każdy w rodzinie skorzystał a zwierzak miał dobre życie. Nie bój się, bierz psa, ale nastaw się na wydatki i poświęcenie czasu i energii i myślę, że w ostatecznym rozrachunku korzyści i radości będzie o wiele więcej niż nakładów i strat.
        • igge Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 14:26
          Tak zupełnie to nie da się wyeliminować na 100% ryzyka spotkania i spięcia z obcymi psami agresywnymi.
          Nie da się z identycznego powodu, co nie da się uniknąć ryzyka niebezpiecznego wypadku na drodze naeet będąc świetnym i dbającym o bezpieczeństwo kierowcą.
          Są głupi albo nieodpowiedzialni i bezmyślni i nawet źli ludzie na świecie i z rzadka jest ryzyko spotkania z nimi. Niektorzy mają też psa. Niestety.
        • hrabina_niczyja Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 18:34
          Jakie wydatki? Zdrowy pies kosztuje tyle co szczepienia, kleszcze i karma. Smycz, szelki i inne nie kupuje się na tydzień. Psie przedszkola to wymysł nad wymysłami. Normalny człowiek spokojnie nauczy psa więcej niż jakieś tam przedszkole. Miałam rasowca, mam adopciucha, obie od szczeniaka, bez szkół, przedszkoli i behawiorystów. Złoto nie psy.
    • thea19 Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 13:04
      skoro jesteś niezdecydowana - pies to sikanie i kupanie oraz wymioty gdzie popadnie w pierwszych miesiącach przy szczeniaku, w czasie choroby oraz na starość, czasem kosztowne leczenie, specjalna dieta, alergie oraz paskudne choroby u schyłku życia. Problem z wyjazdami, wakacjami. Pies to latająca sierść wszędzie (chyba, że kupisz takiego, co nie gubi sierści), piach, ślady po pazurach, zniszczenia, nie tylko przez szczeniaka. Pies to sporo kasy na utrzymanie i codzienne obowiązki, nie ma, że masz kaca, jest niedziela, pada, mróz, pracowałaś do 3 nad ranem. I tak, 90% pracy przypada na panią domu, tak to wygląda. Ja mam psy, z czego jedna suczka 12l ma nowotwór, dość pracochłonny dla mnie i pies żyje ponad statystyczny czas przy tej chorobie, co stawia mój urlop pod wielkim znakiem zapytania. W ramach atrakcji zakopuje mi w ogrodzie mokrą karmę w krzakach - wali padliną okrutnie bo wcale tak łatwo nie da się znaleźć. Będę mieć następne psy tak czy siak.
      • margerytka73 Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 13:09
        thea19 napisała:

        > skoro jesteś niezdecydowana - pies to sikanie i kupanie oraz wymioty gdzie popa
        > dnie w pierwszych miesiącach przy szczeniaku, w czasie choroby oraz na starość,
        > czasem kosztowne leczenie, specjalna dieta, alergie oraz paskudne choroby u sc
        > hyłku życia. Problem z wyjazdami, wakacjami. Pies to latająca sierść wszędzie (
        > chyba, że kupisz takiego, co nie gubi sierści), piach, ślady po pazurach, znisz
        > czenia, nie tylko przez szczeniaka. Pies to sporo kasy na utrzymanie i codzienn
        > e obowiązki, nie ma, że masz kaca, jest niedziela, pada, mróz, pracowałaś do 3
        > nad ranem. I tak, 90% pracy przypada na panią domu, tak to wygląda. Ja mam psy,
        > z czego jedna suczka 12l ma nowotwór, dość pracochłonny dla mnie i pies żyje p
        > onad statystyczny czas przy tej chorobie, co stawia mój urlop pod wielkim znaki
        > em zapytania. W ramach atrakcji zakopuje mi w ogrodzie mokrą karmę w krzakach -
        > wali padliną okrutnie bo wcale tak łatwo nie da się znaleźć. Będę mieć następn
        > e psy tak czy siak.

        Lepiej bym nie napisała. Ale i tak od 30 lat mam psy smile
        • igge Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 14:13
          No tak, latanie na szmacie nonstop i inne sprzątanie, odwracanie uwagi rzeczywiście zapewnionewink .

          Robimy to wszyscy w domu i nie czekamy tylko od razu. To jakby oczywista oczywistość. Sierść/ zapach - jak ktoś lubi czystość i porządek to psy go same nie utrzymają przecieżwink.
          Akurat szczenięta nasze są na tyle dopilnowane, že w domu w zasadzie od pierwszego dnia nie sikają ale to zadupie nasze umożliwia. Mamy wygodne dwa tarasy z wyjściem na ogród, 1 taras tuż przy klatce kennelowej, którą lubią. Wyszkoliliśmy lubić klatę ( Nigdy wcześniej klaty nie miałam i nie chciałam ze starymi psami ale to są nowe córki psy i jej decyzje. Córka ma ambicje behawiorystyczne i kennel musiać być. Córka lubi wydawać kasę na zwierzaki oraz ma stypendium z uczelni i generalnie jakieś swoje pieniądze, jest dorosła i sama ten kennel kupiła swoim podopiecznym. PSY niedługo zaczną socjalizować się z wyższą uczelniąwink , bibliotekami itpwink ) Mamy też wiatrołap i ganek z drzwiami na kolejny mniejszy ogródek, las za furtką tuż, tuż ( do lasu na spacery chodzą od 4 dni, od zgody weta na koniec kwarantanny, nauczyliśmy smyczy, szelek, obroży). Wniosek: trening czystości sam się robi dość łatwo, a klatka kennelowa to nie jest więzienie dla psa tylko miejsce gdzie uczymy je odpoczywać, wyciszać, uspokajać się, zajmować się same sobą, sypiać i one same z siebie do niej otwartej przychodzą chętnie i korzystają. To był dobry pomysł.
          • igge Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 14:18
            Aha, ogródek oczywiście też sprzątamy i też od razu. Kontakty z miejskimi trawnikami są dla mnie przykre bo ludzie nie sprzątają często po swoich psach. Nawet na placu zabaw sprzątamy nie tylko po naszych ( wybieganych wcześniej) psach ale i po sąsiadach i ich psach, co uważam za skandaliczne!
            Nie ruszamy się nigdzie bez torby (z zestawem do sprzątania, wodą psią, sakiewkami z nagrodami plus zabawką plus).
    • sumire Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 13:24
      Nie ma zerojedynkowej odpowiedzi na pytanie, jakiego psa wziąć, serio, nie ma. Ktokolwiek będzie ci wmawiał inaczej, jest w błędzie.

      ALE - jeśli boisz się spotkań z innymi psami, to mimo wszystko bym nie brała. Psy wdające się w walkę to nie jest aż tak znowu częste zjawisko, spotkania z nieznanymi za to częste. A pies to akurat takie zwierzę, które doskonale wyczuwa emocje właściciela i jeśli ty jesteś zestresowana, to on też.
    • igge Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 13:45
      Dziabnął mnie pies sąsiada kilka lat temu gdy chalerę ciągnęłam za tylne nogi chcąc odczepić wgryzionego w kark mojej suni. Ślad malutki został, blizenka , szwów nie było. Sznaucer olbrzymi, sunia nasza husky.
      Wdrapał się po stole ogrodowym w altanie za płotem i po krześle u sąsiada. Obszczał mi też rośliny.
      Za psami nie przepadam. Kocham koty. Nasze koty najbardziej. I kochamy husky. Ale husky to nie psy choć i nie koty także. Jakby odrębny gatunek. Kto opiekuje się nimi to zrozumie. Troszkę jak wilki Hamerykanki z forum.
      Męża zwierzaki wszelakie uwielbiają ale 1 ulożony idealnie husky jest ok i o większej ilości psów nie marzyłwink
      Choć my akurat rzeczywiście mamy warunki lokalowe i w ogóle.
      Ale córka ( pełnoletnia) miała i ma psie marzenia związane ze swoją dorosłością i samodzielnością.
      I skok na głęboką wodę tzn córka adoptowała ( z naszej inicjatywy) dwa schroniskowe szczeniory. Duże rozmiarowo więc mniej chętnych na adopcję.
      I ja od 1 wizyty przedadopcyjnej, a mąż od pierwszego dnia szczeniorów w naszym domu - jesteśmy zakochani. Nieważne, że ogrom, serio, roboty ( plus dzieciak zdaje egzaminy na studiach jak burza mimo obowiązkówsmile ). Nie da się uniknąć uszczęśliwiającego kochania szczeniaków. Wzieliśmy dwa, bo kto bogatemu zabroniwink ? Lepiej im się we dwójkę bawi i sunia seniorka 14 lat ma święty spokój kiedy i gdzie chce. Poza tym, skoro mamy przyzwoite warunki, to czemu ryzykować, że jakiś duży kundellos wyrośnie za kratami w schronie na lękowego, agresywnego bezdomniaka?
      Córka ma spore kilkuletnie doświadczemie w pracy w różnych zwierzęcych wolontariatach. Jej przyjaciołka - w sekcji psów trudnych i nieadoptowalnych w schronisku gdzie tymczasuje psy, które często od szczeniora są w schronie.
      Jesteśmy bardzo zadowoleni z adopcji tych piesków.
      To była sensowna decyzja pod wieloma względami.
      Dyżurujemy nocami ale dziś np psy spały od 1 do 3. I od 3 do 6. W dzień też sporo już odpoczywają/ śpią po wyszaleniu się z nami. Jest mnęstwo śmiechu, są przezabawne. Są przygody, jest sporo ruchu, aktywnoścu, nauku, szkolenia, pracy integracyjnej z resztą naszych zwierzaków. Socjalizacja z miastem etc.
      Nie ma znaczenia, że jesteśmy raczej kociarzami z mężem. To jak z dziećmi, można za nimi ogólnie nie przepadać ale swoje kocha się bardzo.
      Decyzja o psie/ psach była niełatwa i dużo myślenia ale okazała się strzałem w dziesiątkę. Cała rodzina je bardzo lubi i chce z nimi spędzać czas. A nawet wakacjewink
      Za kilka lat, kiedy córka się wyprowadzi na swoje, kupimy jej z hodowli miniaturowego, łatwego w obsłudze i szkoleniu pieska.
      Jej szczeniory najbliższe kilkanaście lat mieszkać będą na zadupiu, z nami, starszym pokoleniem.
      Mamy trzy przeurocze schroniskowe koty i dlatego decyzja była o wzięciu szczeniaka. Dirosly schronowy pies mógłby stwarzać ryzyko nadmiarowego stresu i niebezpieczeństwa dla kotów. Wiemy to na pewno. Czasem nawet wolo ze schronu, choć to bardzo rzadkie, nie potrafią na 100% przewidzieć, który pies na pewno będzie zawsze łagodny dla kota. Szczeniorka sami wyszkolimy okołokotowosmile
      Nasze dorosłe dwuletnie husky kiedyś, kilkanaście lat temu, zostały dokocone 2 uratowanymi kociakami. I naprawdę mega ciężka, ocierająca się o cud robota była z nimi by były w pełni bezpieczne i przewudywalne dla kotów. Inne rasy czy kundelki są łatwiejsze pod tym względem. I jednak trzeba, żeby pies był szczeniakiem nowym w domu, a kot diroslym, zrównoważonym, przyjaznym, pewnym siebie kotem, żeby socjalizacja z izolacją plus integracja przebiegała łatwiej i szybciej. Dlatego u nas dorosły pies był wykluczony.
      Pewnie dorosłego też pokochalibyśmy z czasem. Szczeniaka nie da się od razy, z mety nie pokochać, to biologiawink
    • princesswhitewolf Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 13:49
      jesli masz obawy to przechodzisz na druga strone ulicy.

      Psa adoptujesz wybierajac nieagresywna rase i kupujesz u certyfikowanego rzetelnego hodowcy zrzeszonego.

      Nie kupuj nic co cie pociagnie


      Ja mam Rough Collie, 25 kg. Jedyne na co szczeka to koty

      Wyjatkowo mila rasa.
    • babsee Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 14:19
      Ja nie jestem psiarą. NIgdy nie byłam ale moja córka od 5 roku życia marzyła o psie. Jak zmieniliśmy mieszkanie na dom kupilismy psa.Od razu bylo mówione zylion razy, ze to pies córki-konsekwentnie tego pilnujemy, czyli poranne spacery-córka, polpludniowe-=na zmiane, wieczorny- maz. Psa absolutnie nie ze schroniska bo nie znam sie na psach i bałam sie, że trafię właśnie na agresora a nie chceiliśmy suczki. Kupiliśmy psa ze sprawdzonej hodowli, czekaliśmy na niego pół roku. rasa była wybierane chyba ze 3 miesiące- pies miał nieprzekraczać 25 kg, mieć lagodne usposobienie, być wesoły, i dla całej rodziny a nie że wybiera jedną osobę.
      Psa mamy blisko 2 lata- jest świetny. Bardzo, bardzo go lubie. Ale nigdy sie już nie zdecyduje na psa./To jest niewiarygodny obowiązek, udupienie maksymalne. Wybór wakacji-pod kątem psa, wybór wypadu na wekend- pod kątem psa, jedziemy na jedne dzien na narty-nie jedziemy bo pies nie wytrzyma.Dla mnie za dużo poświecenia.
      No i wysokie koszty-nie ma co ukrywać, zawsze jak coś zeżre i sie zatruje- to wiadomo że w weekend kiedy trzeba placic 200%. Dobra karma też kosztuje swoje,ciągle smycze, nowe legowiska, bo swoje podgryza, duzy wydatek.
      Pies to super sprawa, ale szalenie czasochłonna, kosztowna i wymagająca poświeceń. Natomiast dzieci sie dużo nauczyły przy nim- i super się z nim bawią.
      ps. początkowo do szału mnie doprowadzała jegoi ciągła atencja-gdzie nie poszłam-tam i on, wstaje z kanapy po pilota-on tez, ide do kuchni po wode-on tez, ide do lazienki-on tez. Chryste jak mnie to denerwowalo. Ale juz sie przyzwyczaiłam.
        • igge Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 15:05
          To do autorki wątku wyżej, źle się podpięlo chyba.
          Kot to bułka z masłem. Z psem więcej zachodu.

          A do Babsee: wybrałaś takiegi psa po prostu jeśli chodzi o tę atencję i łażenie za Tobą krok w krok.
          Oczywiście każdy pies to indywidualność ale można poobserwować psa w dt plus słuchać wolontariuszy z dt. Bo znają danego psa/ psy najlepiej.
          Ewentualnie, jak bardzo nie chcesz ze schroniska, to wybierasz w bardzo przemyślany sposób rasę, konkretną hodowlę i konkretnego pieska z danego miotu. Tutaj znowu dobry, doświadczony hodowca i pasjonat danej rasy może dużo podpowiedzieć i doradzić.

          Np moja sunia husky nigdy nie jest namolna, przeciwnie, prawie zero atencji i same własne pomysły. Zero łażenia krok w krok za mną czy resztą rodziny. Nie lubi specjalnie bliskości i dotyku, jakikolwiek dotyk to tylko na jej wyraźny sygnał, że akurat chce i krótko bo potem znosi ale pokazuje, że za dlugo i mamy skończyć. Bliskość okazuje np patrzeniem w oczy. Jest ciut jak Ty w temacie atencji.

            • igge Re: Pies - chcę, ale się boję 02.07.21, 13:18
              Masz rację.
              Choć naprawdę wiele problemów da się usunąć/ przewidzieć zapewniając kotu możliwość psychicznego i fizycznego dobrostanu. Plus wet.
              Kot ma potrzeby i trzeba by były ogarnięte. Czas dla kota też musi być plus ewentualne wydatki i ulepszenia domowe.
              Sama rzeczywiście mam teraz koty, które są łatwe. Bułka z masłem właśniewink Czysta radość i przyjemność.
              Dzisiaj tylko spod tarasu wabiłam jedną chalerę mieloną wołowiną bo zwiała.
          • thea19 Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 22:50
            ja uważam odwrotnie - koty są dużo trudniejsze w obejściu, mają fochy, skaczą po meblach coś im się nie podoba, to leją po kanapach, są neurotyczne i są dużo wybredniejsze a ich jedzenie jest droższe niż psie. Potrzebują tez dużo więcej akcesoriów. Pies się zawsze cieszy, kot - jak mu się chce.
    • klementyna156 Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 14:29
      Nie ma się czego bać. Nie ma - generalizując mocno - złych, agresywnych psów "z natury", są za to nieodpowiedzialni, lekkomyślni albo nadmiernie strachliwi właściciele, którzy swoim zachowaniem uczą psy złych postaw.
      Mam psy od wielu lat, spotykam wiele cudzych codziennie na spacerach. Nerwowe zachowanie przejawiają te, których właściciele np. histerycznie boją się psich spotkań i na siłę próbują odciągać od wąchania, szarpiac, piszcząc, krzycząc.
      Większość psów - gdy spotyka inne - chce się po prostu przywitać, obwąchać pod ogonem, czasem pobawić. I już. Psy to ufne, radosne, pełne wiary w to, że nic złego je nigdy nie spotka zwierzaki. I to ludzie czasem tę wiarę potrafią zabić. Idź na długi spacer po psioparku z kimś z psem i sama się przekonaj, jak to jest.
      • hamerykanka Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 15:35
        Dokladnie. Co jakis czas zabieram moje wilki do psiego parku i smieszne jest patrzec, jak duza suka wielkosci duzego owczarka niemieckiego plaszczy sie przed jorkiem czy chihuahua oblizujac mu pysk.
        Ale wole poddancze podejscie niz napadanie na inne psy.
    • mama303 Re: Pies - chcę, ale się boję 30.06.21, 15:56
      małego psa sobie weź i nie koniecznie szczeniaka, najlepiej ze schroniska albo z fundacji. Mam już psa wiele lat /z fundacji wzięłam/i nie została nigdy zaatakowana na poważnie przez jakiegoś psa. Sama jest bardzo grzeczna i się bardzo pilnuje.
    • thea19 Re: Pies - chcę, ale się boję 02.07.21, 21:07
      napiszę jeszcze raz - nie bierz psa. Wczoraj rano przyjechał do mnie weterynarz, dał mojej dziewczynce ostatni zastrzyk, po godzinie przyjechał samochód z krematorium. Dziś pojechałam się ostatni raz pożegnać i przywieźć ją do domu. Został mi mały słoiczek w aksamitnej torebce. Czuję jakbym straciła część siebie. Nie umiem pozbierać jej poduszek, z których tylko ona korzystała, nie umiem spakować jej szelek i sweterków. Przez 12lat mi towarzyszyła w wielu ważnych momentach, pojawiła się przed moimi dziećmi. Żaden następny pies mi jej nie zastąpi, mam inne i to nie to samo.
      • igge Re: Pies - chcę, ale się boję 04.07.21, 00:11
        Współczuję Ci ogromnie thea. Naprawdę.
        Ja mam lekką panikę na myśl o śmierci mojej suni. Ma 14 lat.
        Rok temu uśpiliśmy u weta jej brata, chorował wcześniej bardzo długo.
        Żaden następny pies nie zastąpi tego, ktorego już nie ma z Wami. To prawda.
        • thea19 Re: Pies - chcę, ale się boję 04.07.21, 11:33
          Dziękuję Ci, ja wiedziałam, że ten dzień nastąpi bo ona od roku miała nowotwór, nieuleczalny. Codziennie tona leków, chemia ale było dobrze, raz nawet wydaliła kawał guza, co dało nadzieję na dłuższe życie. Miała apetyt, biegała, kłóciła się z sąsiadką i poza ciągłym sikaniem nie było dramatu. Obiecałam sobie, że nie pozwolę jej cierpieć ale z drugiej strony każdy dzień dłużej był jak prezent. Gdy w środę wieczorem nie chciała jeść ani pić, nawet smaczków i kiełbasy, to mnie bardzo zmartwiła. W nocy do niej zaglądałam czy jest ok. Spała ale była chłodna, nie sikała, co było złym objawem. Rano leżała bez sił. Wyniosłam ją na trawnik, weszła w krzaki i zwinęła się w kłębek. Zadzwoniłam po weterynarza, że to już. Gdy zasnęła, to nawet niebo zapłakało.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka