Dziewczyny, problem pewnie dla wielu z d***, ale mnie męczy. Może któraś poradziła sobie z nim i podzieli się radami. Albo po prostu sprzeda kopa w tyłek
Nie potrafię, zwłaszcza na wyjazdach, pójść sama do restauracji. Czuję się jakoś dziwnie, nie pasująca, wszędzie widzę pary/grupy przyjaciół. Nie wiem, czym się zająć w oczekiwaniu na posiłek (gapienie się w telefon średnio mnie bawi), wstydzę się zamówić alkohol (typu kieliszek wina). Zwykle w takich sytuacjach kupuję coś w spożywczym i jem w pokoju hotelowym. Wiem, głupie okrutnie.
Przede mną wakacje, w atrakcyjnym miejscu i wiem, że jadąc z kimś na pewno odwiedzałabym knajpy, próbowała lokalnych przysmaków. Co zrobić, żeby się przemóc, żeby nie tkwić w pokoju?
Dodam, że to unikanie knajp nie ma podłoża finansowego ani językowego.