katiemorag
21.09.21, 21:33
Dziś w sklepie z prasa, mały sklepik obok supermarketu sprzedawca obraził moja mamę. Mama chciała wybrać gazetkę dla mojego chorego dziecka. I jak miała płacić wyjęła kartę aby zapłacić a ten sprzedawca do niej zaczął krzyczeć, ze ma przed informować ze chce płacić karta. Jakby to był jej obowiązek. Potem zażądał aby druga gazetkę odłożyła na miejsce jakby to był jej obowiązek. Mama wzięła dwie gazetki do kasy bo nie miała okularów i chciała sprawdzić cenę. I tez krzyczał, ze to jego sklepik i on ustala zasady. Pierwszy raz coś takiego w tym sklepiku sie zdarzyło. Podejrzewam, ze nowy sprzedawca. Mam wkurwa. Mam ochotę się tam jutro wybrać i poprzestawiać mu kilkadziesiąt gazet w inne miejsca. I czekać na reakcje. Tylko jak on zobaczy moje wkur..one oczy to pewnie nawet słowa nie powie. Takie typy tylko do słabszych sie czepiają. Czy ja muszę w jego sklepie odkładać rzeczy na miejsce? Jest takie prawo? Mogę wsiąść obejrzeć i odłożyć na z drugiej strony na regale? Jestem bardzo zła.