Dodaj do ulubionych

Wydreptanie sobie faceta

13.11.21, 23:43
Dzisiejsi faceci zdecydowanie wolą kobiety które ich sobie wydreptują, wychodzą. Nie sądzicie że tak właśnie jest?
Widzę bardzo dużo takich przypadków wokół jak nie większość nowo powstałych związków tak się zaczęło. Faceci są zachwyceni a koledzy im zazdroszczą że babka się na nich uparła i zdobywała, dreptała wokół nich do skutku, to stało się taką normą i nikt z nich nie uważa że zakompleksione kobiety tak robią.
Obserwuj wątek
      • snakelilith Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 01:48
        Opłaca się kobiecie. Na gorszej pozycji jest zawsze kobieta trofeum wydreptana przez faceta. Wielu facetów łowców kręci zabawa w gonienie króliczka, a kobietę zdobyć można tylko raz. A potem ambicja łowcy znowu się budzi......
        • memphis90 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 09:53
          > a kobietę zdobyć można tylko raz.
          A nie, wcale nie. Można chłopa trzymać na smyczy i zmuszać do zdobywania raz za razem, nigdy nie dając mu pewności. Oczywiście nie o to w partnerskim związku chodzi, ale można i tak. Ale tez z tego samego powodu kobieta, która wymęcza sobie niechętnego faceta, zawsze będzie na przegranej - nie na wygranej! - pozycji. Bo zawsze będzie tą, która musi się starać bardziej, żeby misiaczka zatrzymać przy sobie, broń boziu misiaczka obowiązkiem obciążyć, absolutnie foszka nie pokazać, bo się misiaczek zrazi i odejdzie. Cały czas musi być w gotowości i misiaczka przekonywać, że jest tą najlepszą z najlepszych, a misiaczek lepszej nie znajdzie. Przegrane życie...
        • figa_z_makiem99 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 11:36
          Świat jest bardziej skomplikowany niż myślisz, nie wszystkie zdobywane kobiety są trofeami, zawsze lepiej mieć przewagę nad facetem, która niekoniecznie polega na zaspokajaniu potrzeb pana. I nie wszyscy wydreptujiący panowie są łowcami.
          • jolie Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 11:45
            Przyznam, że też nie rozumiem tego stwierdzenia, że poderwana przez faceta kobieta to trofeum bez własnej woli i własnych potrzeb. Nikt, kto nie przeszedł pozytywnie już wstępnej selekcji warunków fizycznych, nic by u mnie nie wydreptał i tyle. Ale jak był w moim typie fizycznym, to dlaczego nie pozwolić na dalsze dreptanie?
            • fornita111 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 11:52
              Wiesz, "poderwana" a "wydreptana" to zasadnicza roznica. Jesli sie facet podoba, to chyba sie mu jednak nie kaze za dlugo starac na zasadzie tresowania? Tzn wiem, ze i takie przypadki bywaja. Ale raczej jednak ci, co musza sie dluuugo starac sa po prostu malo atrakcyjni i jesli zostaja zaakceptowani, to troche z laski, albo raczej z braku laku.
              • black_halo Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 11:58
                Nie, jest jeszcze gorzej. Ci co zostaja zaakceptowani po dlugim dreptaniu to najczesciej dlatego, ze ktos kto sie podobal bardziej ambo nie jest dostepny albo nie jest zainteresowany. I to jest najgorsza pozycja.

                O przewadze mowia te kobiety, ktore sie wlasnie w tej pozycji same ustawily - on sobie wydreptal wiec bedzie chodzil jak w zegarku bo wprawdzie nie jest to wymarzony ksiaze ale przynajmniej mnie zechcial wiec teraz moge nim pomiatac. Parszywe i okrutne. Tez znam takie pary. Koles z watku o niemieszczeniu sie w kanonie to wlasnie taki typ: spodobal sie dziewczynie, ona nie pasuje do jego idealu, idealu miec z jakiegos powodu nie moze wiec zneca sie psychicznie nad zona i sprawdza jak daleko moze sie jeszcze posunac.
              • figa_z_makiem99 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 12:02
                Może "dreptanie" to złe określenie, lubię kiedy mężczyzna się "stara"
                o mnie, oczywiście musi być chemia. Kiedyś jedna forumka w wątku o seksie, opisywała sytuację w której ona ma mniejsze potrzeby seksualne a mąż większe i ma seks kilka razy dziennie, jak mąż idzie o 5 rano na siku i spojrzy na nią śpiącą z wypiętym tyłkiem też. I ona nie może mu powiedzieć, że nie ma ochoty, bo mąż się obrazi i będzie zły, a to doprowadzi do rozpadu malzenstwa. Taki związek byłby po moim trupie, dlatego uważam, że lepiej kiedy to kobieta może się bardziej foszyć, idealne związki zdarzają się rzadko.
                • black_halo Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 12:06
                  Dlatego ja uwazam, ze kobieta sama powinna sobie wybrac faceta bo wtedy przynajmniej wie na co sie pisze. Jak masz faceta, ktory ci sie autentycznie podoba i masz mokro w majtkach na jego widok to bedziesz uprawiala seks siedem razy na dzien bez mrugniecia okiem.
                  • figa_z_makiem99 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 12:15
                    A dlaczego uważasz, że kobieta nie wybiera faceta gdy on się "stara" o nią? Lepiej, kiedy on ma bardziej mokro na mój widok niż ja. Moje pierwsze zakochanie było jakbym dostała młotkiem w głowę, zgłupiałam doszczętnie i to on miał nade mną przewagę, po kilku latach mi przeszło i poszłam po rozum do głowy, popęd seksualny też mi do niego oklapł, musiałabym zgadzać się na częsty seks i nadskakiwać panu przez całe życie. Rozpłynęłam się niczym sen złoty i potem już mądrzej wybierałam facetów.
                  • arwena_11 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 14:47
                    Kobieta zawsze wybiera faceta. Ale trzeba to robić tak, aby on myślał że wybrał big_grin - tak mawiała moja babcia. Jak facet musi się o kobietę postarać - to zdecydowanie bardziej dba i szanuje. Wie też, że może stracić.
                    Kiedyś było takie powiedzenie - "czy ktoś widział aby pułapka goniła mysz"?
                    • black_halo Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 15:02
                      No wlasnie, kobieta zastawia pulapke. Ale przyznam, ze bardziej mi sie podoba, ze w tych czasach jesli facet mi sie podoba to moge go sama zabrac na kawe.

                      Znam dwoje takich ludzi, ktorzy w czasach studenckich bardzo sie sobie podobali. Ona czekala az on ja zaprosi na kawe, bo takie miala zasady. On zas byl zbyt niepewny siebie. Wiec czekala, czekala az w koncu ktos tam inny sie zakrecil i raz dwa sie z nia ozenil. Urodzila dzieci, rozwiodla sie i ponownie wyszla za maz. Na zjezdzie studenckim pare lat temu wreszcie chlop sie zdobyl na odwage - no i finalnie wzieli slub dwa lata temu. Mnostwo zmarnowanych lat, dziewczyna sama przyznala, ze zadnego z dwoch poprzednich nie kochala ale zapewniali wysoki poziom zycia, biegali za nia i po prostu bylo milo.
                      • arwena_11 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 16:28
                        Wiesz zaprosić na kawę, na spacer - to jedno. Ale kolejny krok należy do faceta. Bo jednak jak cały czas inicjatywa idzie od kobiety i to tak wprost to jednak trąci desperacją.
                        A wystarczy czasami rzucić w przestrzeń ( oczywiście aby odpowiedni facet usłyszał ) - fajnie byłoby iść na spacer/kawę, obejrzałabym film X a nie mam z kim itd.
                        Qrcze od 22 lat nie stosowałam takich trików, ale kiedyś działały bezbłędnie tongue_out
                        • black_halo Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 16:34
                          No ja wlasnie to mam na mysli jako wlasny wybor i inicjatywe. Mialam w zyciu odrobine szczescia i urody bozia nie poskapila wiec zawsze jakis facet dookola sie krecil. Ale jednoczesnie gdybym miala siedziec i czekac az ten wlasciwy na kawe mnie zaprosi to by wlasnie krecili zaraz o mnie film pt "40 letnia dziewica"
                  • memphis90 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 15:43
                    >Jak masz faceta, ktory ci sie autentycznie podoba i masz mokro w majtkach na jego >widok to bedziesz uprawiala seks siedem razy na dzien bez mrugniecia okiem.
                    A skąd taki dziwaczny pomysł? Libido jak d..., każdy ma swoje; jeden będzie chciał 7x dziennie nawet jak partner nie do końca będzie w jego typie, a drugi raz na tydzień z parnetrem, który bardzo go pociąga. I nie ma to związku z wzajemnym przyciąganiem czy jego brakiem, bo ten 1x tyg może być bardziej intensywny, niż seks z babką wybudzoną o 5 rano, bo tyłek przez sen wypieła i chłop musiał...
    • snakelilith Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 01:40
      Jestem zdania, że kobiety wiedzą lepiej kto do nich pasuje, więc jestem wielką zwolenniczką aktywnego wyboru. Takie związki mają większą szansę na przetrwanie. Faceci są często idiotami w tym względzie, kierują się powierzchownymi kryteriami, rozczarowanie jest zaprogramowane dla obu stron. Dlatego wszystkim kobietom polecam nie kierowanie się połechtanym zainteresowaniem ego, a swoimi własnymi potrzebami.
      • joana012 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 08:13
        Ja cenię sobie partnerstwo w związku. Również na etapie poznawania. Dwoje dojrzałych ludzi po prostu chce ze sobą być i wchodzą w związek bo są dla siebie atrakcyjni i siebie ciekawi. Nikt nikogo nie musi zdobywać i wydreptywać. To infantylne i nie wróży dobrze
    • latarnia_umarlych Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 08:10
      Nie chciałabym być w takim zdobywanym związku. Między ludźmi albo jest chemia i przyciąganie, albo jej nie ma. Nie wyobrażam sobie przekonywać faceta, że mu się podobam. A tym bardziej nie wyobrażam sobie, żeby ktoś przekonywał mnie, że do siebie pasujemy i za mną chodził. Sama wiem, czy ktoś mi się podoba, a takie łażenie mnie denerwuje.
        • triss_merigold6 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 08:45
          Ja znałam, pani wykazywała szaloną, wydawałoby się nachalną inicjatywę. Pan najpierw się bawił i bzykal ją trochę z litości, a trochę pławil się w oparach uwielbienia, a potem przywykl i zamieszkali razem na lata (nie wiem, czy nadal są parą).
          • huang_he Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 08:50
            Moja koleżanka z liceum wychodziła/wyczekała swojego męża, który był kolegą jej brata. Zaczęła w wieku 13 lat (!), kiedy tamten miał 15. Była zdeterminowana, nigdy nie poszła na żadną inną randkę, bo po co. Zaczęli się spotykać po jej studniówce, bo oczywiście go zaprosiła. Pobrali się trzy lata później (jak zrobiła licencjat). Mają teraz prawie dorosłe dzieci.
            Z tego, co wiem i widzę - wiedzie im się całkiem fajnie.
          • lauren6 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 08:56
            Też znałam. Pan niepewien, pani deptała, deptała, aż została żoną, matką (wpadka, więc w katolickiej rodzinie musiał być ślub). Aż kilka lat po ślubie pan poznał swój ideał kobiety i żonę porzucił. Z nową panią są już wiele lat, mają własne dzieci.
    • zonkli Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 08:48
      znam kilka związków gdzie albo kobieta albo facet sobie "wychodzili" związek będąc upartym i ciut namolnym dopóki "kandydat" się nie poddał.
      po latach te związki nie różnią się zasadniczo niczym od tych gdzie "jakoś się razem dogadali".

      Oczywiście mowa tu o związkach ludzi w miarę normalnych a nie z psychicznymi odpałami.
    • aguar Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 08:52
      Za moich czasów też tak było. Dziewczyny sobie "wydeptywały" już w liceum, a zwłaszcza na studiach. Żony moich dwóch kuzynów tak ich sobie ""wydeptały". Natomiast potem takie dziewczyny lubiły opowiadać, że to niby tak z obu stron wyszło, tak "samo" zaiskrzyło. Np. że zawsze po zajęciach chodzili na ten sam przystanek autobusowy i razem wracali. A naprawdę to ona zorientowała się, na który on chodzi i sama też zaczęła tamtędy wracać z zajęć.
      • iwoniaw Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 11:35
        aguar napisała:

        potem takie dziewczyny lubiły opowiadać, że to niby tak z obu stron wyszło
        > , tak "samo" zaiskrzyło. Np. że zawsze po zajęciach chodzili na ten sam przysta
        > nek autobusowy i razem wracali. A naprawdę to ona zorientowała się, na który on
        > chodzi i sama też zaczęła tamtędy wracać z zajęć.
        >

        No bez przesady, stwarzanie okazji do poznania się i zacieśnienia znajomości - jak właśnie pojawianie się w tych samych miejscach, bywanie w tym samym towarzystwie itp. to jeszcze daleko do osaczania kogoś i "wydreptywania". Na zaiskrzenie też potrzeba miejsca i czasu.
    • zonkli Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 09:09
      Znam np układy:
      -dwoje znajomych z podwórka - ona ciągle w jakichś związkach a on wprost deklarujący, że poczeka aż ona się wyszaleje, bo chce tylko ją i na nią poczeka. I faktycznie po latach są małżeństwem z dziećmi.
      -ostatni rok studiów, pani ambitna ale dośc szpetna z urody która z nikim wcześniej nie była zaczyna ostre podchody do "pięknego dżola". Dżolo niestety ją ignoruje, więc pani się przerzuca na mniej pięknego niezamożnego proponując wspólne nauki do egzaminów i w trakcie częstując frykasami z obficie zaopatrzonej lodówki. Niedżolo wygłodniały(bez wsparcia od swojej rodziny) staje sie stałym gościem u pani, na koniec studiów jadą już do niej mieszkać jako narzeczeni - sa małżenstwem do dziś +dzieci.
      -grupa znajomych z podobnego inteligenckiego sortu, pani lata za panem na każdej imprezie, wszyscy widzą, pan się z niej wyśmiewa do swoich bliższych znajomych, twierdzi że mu się nie podoba itd, generalnie pani jest obiektem podśmiechiwania sie całej grupy. Po czasie okazuje się, że pani zdybała pana w ciemnym kącie, a że biust miała obfity to pan się nie oparł, przez jakiś czas ukrywał się z tym faktem, ale pani szybko zaczęła okazywać publicznie, że pan jest jej i zaliczony i zaklepany. Panu było głupio ale sie dostosował, pani przejęła władzę kierowniczą i doprowadziła do małżeństwa, wprowadziła się do jego rodziców do dużej hacjendy i wykurzyła resztę rodzenstwa panatongue_out
      itd itp
      Całkiem sporo też było związków gdzie jeśli by kobieta nie powiedziała "kurła, ile można chodzić, żenisz się czy nie?" to chłop by się nigdy nie oświadczył.
    • extereso Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 09:31
      Cóż, ja jak pomyślę to pierwszy chłopak mnie zupełnie zaskoczył, po prostu podszedł, zapytał czy może mnie odprowadzić, że obserwuje mnie od kilku tygodni i chciał się przedstawiać. Związek był udany. Potem postarałam się żeby wpaść na jednego na korytarzu, reszta sama się potoczyła, kolejny - do mnie napisał list i tak się zaczęło. Mąż wpadł mi w oko od pierwszego kopa i nic się nie działo przez kilka tygodni. Wiec podeszłam i zapytałam o jakiś szczegół o którym widziałam że wie, uśmiechnęłam się kilka razy, też zaproponował że mnie odprowadzi i tak się zaczęło. Więc kilka razy to ja wpadłam w oko kilka razy ktoś mi, wtedy zadbałam żeby mnie zauważył. Zatem zgadzam się ze Snake że kobieta ma pełne prawo wybierać i dlaczego nie. Kiedyś sygnały się wysyłało w ten sposób, żeby jednak nie było to jednoznaczne, żeby facet miał poczucie, że rozpoczyna. Teraz uważam to za przeżytek. Natomiast wychodzenie kogokolwiek nie byłoby zbieżne z moim charakterem.
      • yadaxad Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 09:38
        Da się. Znam małżeństwo, że chłopak ją ze schodów spuszczał, bo tak koczowała by ją pokochał. W końcu ją przygarnął. I dobrze im. Tak dobrze, że dzieci jak najbardziej psychicznie prężne. Nawet je znacie.
    • kanna Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 09:36
      No nie wiem...
      mamy taka parę wśród znajomych - wszyscy się ,śmieją, że dziewczyna prowadziła polowanie z nagonką na faceta. Bardzo skutecznie, dziś są małżeństwem i mają trójkę dzieci.
      Facet chodzi jak w zegarku, dziewczyna - niby taka niezaradna i omdlewająca - trzyma go bardzo krótko. Wyglądają na szczęśliwych.
    • memphis90 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 09:43
      Nie - kobieta może wykazać zainteresowanie, zaproponować randkę, może nawet pierwsza zedrzeć z chłopa koszulę, czemu nie. Chłop będzie zainteresowany lub nie. Jeśli nie - na tym sprawa się kończy. Nachalność, napraszanie się i "zdobywanie" jest uwłaczające. Nie znam ani jednego związku, w którym kobieta by "zdobywała", a jej bezjajeczny picuś siedział zachwycony, że jest "zdobywany" uncertain
      • la_felicja Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 15:06
        To co powiesz o takiej sytuacji: jakies 15-16 last temu poznałam faceta, znajomego znajomych, oboje byliśmy po trzydziestce. Facet kręcił się koło mnie, nieśmiało i dyskretnie, ale jednak. Nigdy nie byłam kobietą zbyt pewną swoich atutów, ale wtedy wyraźnie widziałam, że pan jest mną zainteresowany. Nie miałam nic przeciwko, był w moim typie. W końcu wypadło nam jechać razem samochodem przez pół Polski, z parą innych znajomych. Na wszystkich postojach pan gonił kumpla od siebie, wyraźnie chciał ze mną zostać sam na sam.

        Kiedy już rozstawaliśmy się na koniec podróży (ta druga para wysiadła wcześniej) staliśmy i żegnaliśmy się i widziałam jak pan się zbierał i zbierał i męczył, żeby mnie gdzieś zaprosić, więc w końcu nie wytrzymałam i spróbowałam mu pomóc - zapytałam, czy jeszcze się kiedyś spotkamy - i wtedy - to było jak na kreskówkach. Kiedy pokazują spadek temperatury - taki wielki termometr, w kórym poziom rtęci opada w dół z takim charakterystycznym BZZIUUUUT - to właśnie zobaczyłam na jego twarzy.
        Cały entuzjazm, całe zainteresowanie opadło w dół z hukiem. Pożegnał się dosyć chłodno - i tyle.

        Widocznie uznał, że jestem łatwa.
        ???

    • black_halo Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 10:58
      Nie zakompleksione tylko takie, ktore wiedza czego chca.

      Cofnijmy sie parenascie czy bardziej paredziesiat lat do tylu. Kobieta musiala czekac, az ktos ja wybierze. Dokladnie tak, najwiecej co mogla zrobic to upuscic chusteczke pod nogi i czekac az facet prawidlowo odczyta sygnal. Jesli byl glupi albo mu sie nie spodobala to zostawala stara panna. Malo ciekawa perspektywa.

      Druga opcja - jesli byla ladna to zawsze jakis tam absztyfikant sie znalazl ale nie zawsze byl to dokladnie ten, ktorego ona chciala. Gorzej, przewaznie ona myslala o jednym ale nie mogla nic zrobic wiec wychodzila za maz za innego. Skad sie wzial tekst piosenki "Teatr na drodze", tak chetnie granej na polskich weselach?

      Pisze do pana ostatni list
      Juz mi lusterko z tym pana zdjecie tez nie pomoze
      Pora mi dzisiaj do slubu isc
      Moj piekny panie ja go nie kocham, taka jest prawda
      Pan glowna role gra w kazdym snie
      Ale dziewczyna przez swiat nie moze isc calkiem sama
      Zycie jest zyciem pan przeciez wie
      Juz mi niosa suknie z welonem
      Juz Cyganie czekaja z muzyka
      Kon do taktu zamiata ogonem
      Mendellsohnem stukaja kopyta
      Jeszcze ryzem sypna na szczescie
      Gosci tlum cos falszywie odspiewa
      Zloty krazek mi wcisna na reke
      I powioza mnie winda do nieba | x3
      Moj piekny panie z tego wszystkiego nie moglam zasnac
      Wiec nie mogl mi sie pan przysnic dzis
      I tak odchodze bez pozegnania jakby znienacka
      Ktos miedzy nami zatrzasnal drzwi
      Juz mi niosa suknie z welonem...


      Ile kobiet wychodzilo za maz kochajac zupelnie innego faceta, bo nie mga isc przez zycie same?

      Zakompleksione i niepewne siebie baby siedza i czekaja az ktos je wybierze bo nie sa pewne czy jak same sobie wybiora to bedzie dobry wybor. Albo czy on je zechce. No trudno, to jest ryzyko ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana na wlasnym weselu z wybrankiem serca, tylko z tym, ktory wydreptal.
      • jolie Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 11:27
        Ale bzdury. Kto powiedział, że facet, który lata za kobietą zawsze i z automatu się nie podoba? To jakaś brednia. Albo pocieszanie się, że inne mają gorzej, ewentualnie zazdrość, że fajny facet okazywał zainteresowanie, a kobieta mogła robić za księżniczkę.
        • black_halo Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 11:42
          Nie zawsze i nie z automatu. Mowie przez pryzmat wlasnych doswiadczen: zaden facet, ktory za mna biegal jakos sobie nic nie wybiegal. Nie podobali mi sie, nie czulam zadnej chemii chociaz obiektywnie przynajmniej czesc z nich byla naprawde spoko, dobrze sie prezentowala i rokowala na przyszlosc. No i co z tego?

          Brednia jest twierdzenie, ze jak kobieta sobie wybierze to automatycznie musi sobie wydreptac bo inaczej ten konretny facet by zrobil pierwszy krok a jak nie robi to znaczy, ze mu sie baba nie podoba.

          Dlugo juz chodze po tym swiecie i fajnych facetow ale niepewnych, niesmialych, niepotrafiacych zagadac jest cale mnostwo. Jesli kobieta, ktora ma na nich oko nie wezmie sprawy w swoje rece to oni beda wzdychac z daleka.

          Caly w tym ambars, zeby dwoje chcialo naraz. To, ze chce jedna strona tylko a druga jest ksiezniczka czy ksieciem to jeszcze za maly kapital na reszte zycia.
          • chatgris01 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 11:48
            black_halo napisała:


            > Dlugo juz chodze po tym swiecie i fajnych facetow ale niepewnych, niesmialych,
            > niepotrafiacych zagadac jest cale mnostwo. Jesli kobieta, ktora ma na nich oko
            > nie wezmie sprawy w swoje rece to oni beda wzdychac z daleka.


            Może to właśnie jest wytłumaczenie. Wielu kobiet nie pociągają faceci nieśmiali i niepewni siebie.
            • black_halo Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 12:02
              A jakby cie taki fizycznie i intelektualnie pociagal to nie usmiechnelabys sie chociaz zalotnie, zeby go zachecic? Bo ja wlasnie o tym mowie. Oczywiscie bardziej pewni siebie faceci w lot lapia, ze jak kolezanka sie usmiecha, puszcza oko, przypadkowo dotyka ramienia, nosi bluzki z dekoltem to nalezy przejsc do ofensywy. W innymi trzeba grac w bardziej otwarte karty a jeszcze innym trzeba zakomunikowac wprost "wez mnie wreszcie zapros na kawe".
              • jolie Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 12:08
                Pytanie nie do mnie, ale odpowiemy - nie, nieśmiały raczej by nie pociągał. Dla mnie to odstręczająca cecha niwelująca pożądanie. Może gdyby wyglądał jak Ragnar, to tak, ale wtedy raczej nie byłby nieśmiały 😀.
                • black_halo Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 14:52
                  Jakos natura ludzka jest taka, ze jak spotykamy osobe, ktora naprawde na nas dziala to bardzo trudno jest opanowac nerwy. Natomiast jesli nam niespecjalnie zalezy to mozna wszystko i jeszcze troche. Dlatego ja nie mam zaufania do zbyt odwaznych facetow. W tym jest caly problem, ze na widok kobiety, ktora naprawde ich kreci nawet oni traca caly rezon i zapominaja jezyka w gebie.

                  Faceci podrywajacy zbyt odwaznie zazwyczaj podrywaja w celu jednonocnej przygody, co implikuje, ze nie bede ostatnia.
                  • jolie Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 15:10
                    black_halo napisała:

                    > Jakos natura ludzka jest taka, ze jak spotykamy osobe, ktora naprawde na nas dz
                    > iala to bardzo trudno jest opanowac nerwy. Natomiast jesli nam niespecjalnie za
                    > lezy to mozna wszystko i jeszcze troche. Dlatego ja nie mam zaufania do zbyt od
                    > waznych facetow. W tym jest caly problem, ze na widok kobiety, ktora naprawde i
                    > ch kreci nawet oni traca caly rezon i zapominaja jezyka w gebie.
                    >
                    > Faceci podrywajacy zbyt odwaznie zazwyczaj podrywaja w celu jednonocnej przygod
                    > y, co implikuje, ze nie bede ostatnia.
                    >

                    A tak, tak, zmierzamy w kierunku niezwykłej kobiecej urody, która tak poraża i onieśmiela, że facet uważa, że nie ma szans? Błagam, są chyba granice racjonalizacji i usprawiedliwiania nieogarów. I nie każdy, kto potrafi zagadać to zawodowy podrywacz, kolejne uproszczenie. Zresztą to dosyć szybko w relacji wychodzi.
                    • black_halo Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 15:30
                      jolie napisała:

                      > A tak, tak, zmierzamy w kierunku niezwykłej kobiecej urody, która tak poraża i
                      > onieśmiela, że facet uważa, że nie ma szans? Błagam, są chyba granice racjonali
                      > zacji i usprawiedliwiania nieogarów. I nie każdy, kto potrafi zagadać to zawod
                      > owy podrywacz, kolejne uproszczenie. Zresztą to dosyć szybko w relacji wychodzi
                      > .

                      Jest gatunek facetow tak pierdolowatych, ze nawet jak sie kobieta na tacy poda to chlopina nie zalapie. Mialam pare lat temu takiego chlopaczka w pracy, tus po studiach, 24 lat. Byl najmlodszy w calym zespole i sie radzil kolegow co zrobic, zeby laske poderwac. Dawali mu tysiac rad, lacznie z taka, zeby ja po prostu ja zaprosil gdzies na kawe, jakas impreze, no cokolwiek. Niestety chlopaczyna byl strasznie niepewny w tych sprawach. Az ktoregos dnia przyszedl i powiedzial, ze dziewczyna zaprosila go na mecz - sama grala w siatkowke, no zeby przyszedl obejrzec. Chlopak pojechal, spory kawalek to byl. W poniedzialek oczekiwalismy relacji. No i co? Po meczu dziewczyna zaproponowala, ze moga isc na jakis obiad bo tak daleko jechal to nie moze glodny wracac. Poszli. Bo obiedzie poszli na piwo ale tylko jedno bo on musial jechac. Bardzo rozsadnie. W ponidzialek on nadal sie zastanawial czy ma u niej szanse. Posunela sie do zaproszenia go na wycieczke, powiedziala, ze moze wpasc jak jej wspollokator wyjedzie na wakacje. Po trzech miesiacach laska go poblokowala na wszystkie sposoby a on siedzial rozzalony, ze nie mial pojecia, ze sie jej podoba bo inaczej to by ja chociaz na kawe zaprosil. No ale to skrajny przypadek.
                      • jolie Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 15:41
                        Dla mnie ten opis pokazuje tylko jedno - miała w sumie dziewczyna szczęście, po co jej taki gość, to nie wiem. I naprawdę nie jestem w stanie sobie wyobrazić tego niesamowitego pożądania, które wzbudza ktoś taki. Za to pożądanie w kierunku faceta z błyskiem w oku i dobrą gadką jak najbardziej, przecież to na występie buduje dobre emocje (już niezależnie od tego, jak się dalej potoczy i czego chcą wzajemnie).
                        • black_halo Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 15:48
                          Troche miala a troche nie. Bo jak ktos ci sie naprawde podoba do tego stopnia, ze go zapraszasz, kombinujesz, podrywasz jawnie a on nic a nic to rzutuje na twoja pewnosc siebie. Ciezko sie z tego wyleczyc a kazdy nastepny bedzie porownywany.
                          • jolie Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 16:50
                            black_halo napisała:

                            > Troche miala a troche nie. Bo jak ktos ci sie naprawde podoba do tego stopnia,
                            > ze go zapraszasz, kombinujesz, podrywasz jawnie a on nic a nic to rzutuje na tw
                            > oja pewnosc siebie. Ciezko sie z tego wyleczyc a kazdy nastepny bedzie porownyw
                            > any.
                            >

                            Szczerze, to nie bardzo rozumiem - leczyć się z gościa, z którym NIC kompletnie nie było, jeżeli piszesz o czasach liceum, to może tak.
                              • netlii Re: Wydreptanie sobie faceta 15.11.21, 09:29
                                la_felicja napisała:

                                > Były wielkie nadzieje.
                                > A leczyć się to bardziej z odrzucenia, z upokorzenia, z poczucia bycia g**no w
                                > artą, niż z samego gościa.

                                W takim przypadku trzeba byłoby również pogratulować "nieogarowi".
                                Bo jeśli panna ma tendencje do przesady, dramatyzowania i autoagresje tylko z tego powodu, że spotykała się z gościem, z którym po prostu nie rozwinęła się znajomość - to jednak jest obawa jak radzi sobie w obliczu poważniejszych sytuacji.

                                Chociaż on i tak pewnie nie ogarnął o co jej chodzi gdyby jakimś cudem zostali długoterminowo parą.
                  • iwoniaw Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 14:48
                    jolie napisała:

                    > Ja mam instynkt bardzo duży, ale całkowicie zarezerwowany dla dzieci. Facet - n
                    > ieogar, co nie łapie od razu drażni,a jak drażni, to nie pociąga.

                    Ano właśnie - instynkt opiekunczy to się włącza na zupelnie inne atrybuty niz pociąg seksualny, wiec podstarzałe jelonki Bambi nie są mi zupełnie targetem związkowym 😉
          • jolie Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 11:52
            No i bardzo dobrze - niepewni siebie i nieśmiali sami się eliminują, ja uważam, że nie ma czego żałować i po kim płakać. Byłam podrywana przez całkiem do rzeczy facetów na czele z mężem i sobie chwalę. Nic by nie wskórali, gdyby mi się też nie spodobali tak pod względem wyglądu, jaki i charakteru. Lubię odważnych i bezpośrednich, za nieśmiałego i niepewnego siebie dziękuję.
            • snakelilith Re: Wydreptanie sobie faceta 15.11.21, 11:48
              Ja mam wrażenie, że wiele kobiet lubi sobie podkręcać ego zainteresowaniem facetów i te, które deklarują tu preferencję do bycia zdobywaną, uważają, że w ten sposób podwyższają sobie status. Takie tam - byłam/jestem tak zarąbista, że nie musiałam zniżać się do podrywania faceta. Kompletne nieporozumienie i trochę tak przyznanie się do tego, że aż tak aktrakcyjne nie były. Atrakcyjne kobiety muszą opędzać się od chłopaków zwykle kijem i w pewnym momencie mają dosyć, bo nie interesują się nimi tylko fajni, ale także obleśni, nieatrakcyjni, ale strasznie przekonani o swojej zayebistości, słabo rokujący i także tacy szukający tylko seksualnego trofeum. Co w tym niby jest przyjemnego? I skąd niby ma się wiedzieć, z kim ma się do czynienia? Każdego dostawiającego się będziesz sprawdzać? Dla mnie szkoda czasu, więc interesujący byli tylko faceci, którym nie leciała od samego początku ślina na mój widok i których poderwanie/zwrócenie na siebie uwagi było dla mnie jakimś tam wysiłkiem. Sorry, ale jak facet jest natrętny i prezentuje typową archaiczną postawę zdobywcy, taką jaką podziwia józek, to mi wszystko od razu opada, nie lubię takich sztampowych facetów. I już najbardziej brzydzę się babiarzami i jak widzę, że któryś uderza odważnie do kobiet, czy tam uderzał wcześniej do mnie, to jest/był przegrany na starcie. Nie jestem naiwną idiotką, by wierzyć, że on tak tylko do mnie, księżniczki, jedynej i wymarzonej, tak uderza, ale wiele kobiet chyba w tę bajkę ciągle wierzy.
              • geez_louise Re: Wydreptanie sobie faceta 15.11.21, 12:15
                Nikt tak nie podrywa jak socjopaci, narcyzi i urwiarze. Normalnie tylko siedzieć na krzesełku, poprawiać koronę, czekać i trochę się opierać. Mocno się przejechałam na kilku panach, którzy ujmowali mnie sposobem zdobywania. Niektóre wyśmiewane przeze mnie dreptaczki lepiej skończyły…
    • 21mada Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 11:24
      Różnie to się później układa w związkach, bez względu na to kto był stroną podrywającą.
      Nierzadko pani, którą mąż zdobywał jako tę twierdzę wink później trzęsie portkami i pilnuje żeby pan nie jadał lanczu z koleżanką, bo on już taki łowca z natury i lubi zdobywać. wink
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 11:36
      Ja to widzę tak, są kobiety które lubią być zdobywane i owszem bybierają sobie pana który je interesuje ale poza machaniem rzęsami nic nie zrobią żeby się umówić na kawę.
      Sytuacja robi się śmieszna, gdy do pana podchodzi inna pani i zadaje luźne pyranie: może kawa?
      I po ptokach, pan przepadł ;P
      I na forum ematka pojawiają się wątaski: o wydreptywaniu faceta.
      Ja pomiem tak: to ja wybieram, jak podoba mi się Khal Drogo to zapraszam go na kawę.
    • heca7 Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 14:38
      Znajoma mojej przyjaciółki ze studiów upatrzyła sobie młodego asystenta. Wyczaiła, że on w przerwach wychodzi na papierosa. I też...zaczęła palić żeby stać z nim i gadać. Zostali parą, wzięli ślub i mają dzieci.
      Kuzyn mojego męża też został wychodzony przez żonę. Przetrzymała wszystkie jego inne dziewczyny. A on ją zdradzał na prawo i lewo. Wszyscy kręcili głowami, że to upokarzające a ona trzymała się pazurami i czekała na swoją kolej. Wreszcie on się trochę postarzał, wyłysiał , laski się wykruszyły a tu już wiek na żeniaczkę nadszedł i została mu tylko ona tongue_out
      • chlodne_dlonie Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 18:54
        heca7 napisała:

        > Znajoma mojej przyjaciółki ze studiów upatrzyła sobie młodego asystenta. Wyczai
        > ła, że on w przerwach wychodzi na papierosa. I też...zaczęła palić żeby stać z
        > nim i gadać. Zostali parą, wzięli ślub i mają dzieci.


        Z ciekawości - nadal pali..? wink


        > Kuzyn mojego męża też został wychodzony przez żonę. Przetrzymała wszystkie jego
        > inne dziewczyny. A on ją zdradzał na prawo i lewo. Wszyscy kręcili głowami, że
        > to upokarzające a ona trzymała się pazurami i czekała na swoją kolej. Wreszcie
        > on się trochę postarzał, wyłysiał , laski się wykruszyły a tu już wiek na żeni
        > aczkę nadszedł i została mu tylko ona tongue_out
        >

        Oo, a to jakieś takie przykre..
    • netlii Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 15:51
      Interesujący temat. Tylko każda z nas rozumie termin "wydreptanie".
      Dla mnie dreptanie to często marnujące czas mikro zabiegi a bo to niby przypadkiem bywa w tych samych klubach, akurat ma przesiadke na tym samym węźle komunikacyjnym i idealnie o tej porze co on chociaż autobus co 5 minut albo komputer nawala zawsze w tych momentach gdy on jest na zmianie i niechże on zerknie, bo ona się niby znacząco uśmiecha. Dziecinnada.
      Jednocześnie czasem w pakiecie z frustracją, bo on sobie niewiele z tego robi a ona go tak osacza i daje mu szansę. I tak mijają czasem tygodnie... aż się prosi o suflera z boku kobito weź zachowaj się jak dojrzały człowiek, trochę odwagi i weź zaproponuj kawusie, piwko, jak nie wyjdzie to nie wyjdzie, korona Ci z głowy nie spadnie jak wyjdziesz z inicjatywą.
      Problem opiera się na tym, że sporo nie zniosłoby potencjalnej odmowy i krucha samoocena mogłaby nieco polecieć. Inne wezmą na klatę jak nie ten to inny - czy ja upoluje czy on początkowo niewielka różnica - przynajmniej czas zaoszczędzony na podchody.

      Ogółem w czasach studenckich niby złamałam niepisany babski kodeks matrymonialny.
      Znajoma zadeklarowała mi, że podoba się jej XYZ, ja też przyznałam, że i mi również.
      No ale zapowiedziałam "no to działaj" skoro pierwsza się przyznałaś.
      No to działałała - dla mnie marnując swój czas.
      Bo wpierw aktualizowała bazę danych o XYZ chłonąc informacje od wspólnych znajomych, zgłębiła zainteresowania, jakimiś kanałami ustaliła gdzie bywa. Rzetelna robota śledcza, przyznam szczerze.
      Widziałam ich na kameralnym koncercie jazzowym, on idzie do baru po piwko to i ona też w ślad za nim. Na uczelni też nagle zaczął jej pasować ten sam autobus. No słowem takie dreptanie bez finalizacji jakby się bała. Dla mnie totalnie bez sensu.
      Zero zaproszenia z jej strony w okoliczności sam na sam.
      W końcu po kilku tygodniach widzę, że nie są parą.
      No to przeszłam do ofensywy, po krótkim spacerku na początku wiosny wyszła propozycja z mej strony wypadu do Remontu bo czwartek, a w piątek zajęć jak na lekarstwo. I tak jakoś minęło nam intensywne półroczne i romantyczne spotykanie. W międzyczasie znajoma coś tam za plecami ponoć gadała, że to nielojalne i ogólnie brak szacunku i desperacja bo jak to można sama z siebie coś zaproponować facetowi itd. itp big_grin
      W końcu jak zakończyłam związek to ją wzięło na odwagę do tego stopnia, że jak widzę po FB państwo zostali małżeństwem i mają trójkę dzieci big_grin
      • swiezynka77 Re: Wydreptanie sobie faceta 15.11.21, 18:32
        netlii napisała:

        >
        > W końcu jak zakończyłam związek to ją wzięło na odwagę do tego stopnia, że jak
        > widzę po FB państwo zostali małżeństwem i mają trójkę dzieci big_grin

        Czyli jednak strategia koleżanki była lepsza tongue_out
    • trzytysiacesiedemset Re: Wydreptanie sobie faceta 14.11.21, 18:56
      Widzę, że sporo emam interpretuje „wydeptane” jako szukanie okazji do bliższego poznania upatrzonego pana lub otwarty podryw - propozycję spotkania itp. Ja mam w bliskim otoczeniu przykład bardziej natarczywego działania. Znam jedno małżeństwo, które zostało „wydeptane” przez nią. Nie tylko pan został poderwany, ale praktycznie przez cały czas trwania związku inicjatywa była po damskiej stronie (to ona do niego wydzwaniała, dopominała się spotkań, planowała wspólne wyjazdy, naciskała na poznanie znajomych i rodziny) łącznie z wyznaczeniem ostatecznego terminu na oświadczyny i poinformowaniem, który pierścionek u którego jubilera ma kupić. Pan był raczej bierny i wcale ślubu nie planował, ale dostał dedlajn i chcąc niechcąc się dostosował. Miał taki jeden zryw buntu: zwolnił się z pracy (w szczycie bezrobocia około roku 2003-2004) i negocjował odsunięcie w czasie planów ślubnych, ale pani już wszystko porezerwowała i nie było mowy o przekładaniu. Narzeczony musiał szybciutko szukać nowego zatrudnienia - bo przecież rodzinę zakłada - i trafił znacznie gorzej niż u poprzedniego pracodawcy (bez stalej umowy, za gorsze pieniądze itp.).
      Co dziwne po ślubie pani zmieniła front i stała się bardzo podporządkowana mężowi. O niczym sama nie chce decydować, zawsze ostatnie zdanie ma mąż, jest bardzo wyrozumiała na jego wybryki, nie obarcza go domowymi obowiązkami, jak wychodzi na babskie spotkanie, to dzieci odwozi do babci, żeby mąż odpoczął itp. Panu wyraźnie się taki układ podoba, obrósł w piórka i prowadzi rządy twardej ręki, a ona mdleje z rozkoszy jaki to on męski brutal 🤷🏻‍♀️
      Ludziów nie zrozumiesz…
      • netlii Re: Wydreptanie sobie faceta 15.11.21, 12:03
        Pani prezentowała zadaniowe podejście do relacji. Chciała ślubu to i do finalizacji doszło.
        A jaka będzie jakość małżeństwa i stosunki w ramach rodziny - jest jej już obojętne wink
        • trzytysiacesiedemset Re: Wydreptanie sobie faceta 15.11.21, 17:05
          Dokładnie tak. Jako nastolatka nawet dość często powtarzała, że chciałaby szybko wyjść za mąż, bo jak się nie znajdzie męża do 25 lat, to potem już „same odpady zostają”. Naszej wspólnej koleżance, która brała ślub mając 28 lat, gratulowała, że „w końcu i jej się udało” 🤣
          Mnie fascynuje jednak ten kontrast pomiędzy jej obrotnością i sprytem przed ślubem, a bezradnością po zamążpójściu. No normalnie w kilka godzin podczas wesela zapomniała jak się tankuje auto i odkręca zawekowany słoik.
          Żeby jednak nie było, że tylko się wyzłośliwiam: to moja najdawniejsza psiapsiółka i w sumie męża wybrała w sam raz dla siebie 😉
          • iwoniaw Re: Wydreptanie sobie faceta 15.11.21, 18:18
            A nie masz trochę wrażenia, że tak skuteczna i obrotna pani tylko pozornie jest podporzadkowana temu mężowi? On zadowolony, że tak sobie rządzi, ale koniec końców i słoiki odkręca, i auto tankuje, nie zdziwiłabym się, jakby te wszystkie decyzje, które podejmuje były tak samo "jego"?
    • joaaa83 Re: Wydreptanie sobie faceta 15.11.21, 12:23
      No nie wiem, czy tak jest. Znam jedno małżeństwo - najpierw ona łaziła do tych samych knajp, poznała jego znajomych, chodziła na te same imprezy, dzwoniła, umawiała się itp. chociaż on nie był tak do końca zainteresowany (wiem, bo mnie kiedyś podrywał, kiedy wyjechała na jakiś czas, ale nie była zainteresowana). Czyli wobec niej był bierny, a wobec innych kobiet potrafił wykazać inicjatywę. Potem wróciła i złapała go na dziecko, o czym otwarcie opowiadała. Urządziła ślub, wesele i tak już zostało.

      Po latach są nieszczęśliwym małżeństwem, a on nadal jest bardzo bierny (teraz to już w każdej dziedzinie życia), więc pewnie nigdy nie zdecyduje się na rozwód. Może ona kiedyś odejdzie. Moim zdaniem on jej nigdy nie kochał, pokochał dopiero dzieci. Nigdy nie było tych iskier, tylko może schlebiało mu to zainteresowanie, to ganianie za nim, planowanie życia itp. Jak wyżej wspomniałam, w początkowym etapie znajomości, nawet jego znajomi widzieli jak ona zabiega, a ona też wszystkim pokazywała się z jak najlepszej strony.

      Myślę, że po latach jednak dotarło do niej, że on sam z siebie to nic a nic, nie zaangażuje się. Jak przestała się starać, to już nic się nie zadziało. Chyba nawet kwiatka na urodziny nie dostaje. Ale on zawsze taki był w stosunku do niej. Nawet zanim mnie podrywał, widać było że nie jest nią zainteresowany tak jak ona nim. Czasami wyciągała mnie do tych knajp, czy do jego znajomych (ja i kilka dziewczyn byłyśmy wtedy takim jej towarzystwem).

      Do takiego wydreptywania potrzeba specyficznych osób, tak jak w opisywanym przez mnie przypadku. Jej nie zawstydzał taki bezczelny, poalkoholowy podryw, a on był i jest taką mało decyzyjną osobą, bierną do przesady. No i też wiem, że dużo się działo właśnie w tych oparach alkoholu, po jakiś imprezach itp. Te podstawy związku były bardzo słabe, więc mimo że oboje są sympatyczni i lubiani, to raczej nie mogło się udać

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka