choinka35wlesie
21.01.22, 22:14
Mój mąż ma 2 córki z poprzedniego małżeństwa: 16 i 12 lat.
Ja też mam córkę z poprzedniego małżeństwa, ma 12 lat. Mamy wspólnie roczną córeczke. Jesteśmy małżeństwem 7 lat ( 9 lat jesteśmy razem), mieszkamy z moją 12 – latka i roczniakiem. Mąz od czasu rozwodu ma sądownie wyznaczone kontakty z córkami, 2 razy w tygodniu i 1 weekend w miesiącu, 2 tygodnie wakacji, 1 dzień Swiat BN i 1 dzień Swiat Wielkanocnych. Spotyka się z dziecmi regularnie i stale, nie odwołuje tych spotkań z wyjątkiem sytuacji nadzwyczajnych np. kwarantanna, którą mieliśmy na początku pandemii. Spotkania dodatkowe poza ustalonymi terminami nie były mozliwe, bo na jego pytania kierowane najpierw do matki otrzymywał odpowiedzi, że nie ma takiej możliwości, bo wyjeżdżają, bo wolą zostać w domu, bo mają inne plany, bo idą do koleżanki, do kina, na zakupy, muszą się uczyć itp, itd. Generalnie kazdy powód by odmówić był dobry. Wakacji nie można tez przesunąc na inne 2 tygodnie niz te ustalone przy rozwodzie, bo ona – matka musi miec możliwośc zaplanowania swoich wakacji, bo wpsółpracownicy tez maja urlopy, bo one jadą na obozy itp. wiec tylko tak jak ustalił sąd. To samo ze świetami, wigilii od rozstania z nimi nie spędził. Próbowaliśmy zwiększyc ten czas również przez sąd, ale pani psycholog w opinii stwierdzila, że dzieci tego nie potrzebują.
Na wakacje mąz zabierał córki i wyjezdzal z nimi na tydzien, a potem jechały na tydzien do domu jego rodziców w górach. Mnie i mojej córki nie było na tych wyjazdach wakacyjnych, bo uwazałam, że ten wspolny czas, tylko w trójkę, jest im bardzo potrzebny i pozwoli im się bardziej zblizyc. Ale to nie tak, ze usuwałam sie całkowicie, kiedy byli na miejscu. Byłam, gotowałam im obiady,podawałam śniadania i kolacje, wyjeżdzałam też do dziadków w gory, zwykle tam bylismy wszyscy.
Juz przed pandemią, starsza córka nie bardzo chciała spotykac się z ojcem, mimo iż podczas spotkań w tygodniu byli sami, a nawet jak przychodzili do nas do domu, to i mnie i mojej córki nie było. Wytłumaczenia były rózne: ma zajęcia dodatkowe, musi sie uczyć, umówiła się z kolezanką....na weekendy tez przestała przychodzić, bo powiedziała,że tata powinien z nimi wyjezdzac gdzieś na weekendy albo nocować w pustym mieszkaniu jego rodziców,które mają w tym samym miescie, co nasze albo jechac do dziadków w góry. Ojciec nie dał się do tego nakłonic – tu ma dom wiec na weekend, podczas roku szkolnego zostaje w domu, co rzecz jasna nie wyklucza tego, że wychodzilimy na rowery, na rolki, na basen, na spacery itd. Dodam, ze moja córka i córka męża są w tym samym wieku 12 lat i dobrze się dogadują.
16 – latka przestała w tym uczestniczyc i zostaje z matką w domu.
Teraz chcemy jechac na wpólne wakacje, bo osobne wakacje są kosztowne i trudne logistycznie, bo inni tez chcą miec urlopy. Poza tym mamy wsolne, malutkie dziecko.
I tu zaczyna sie problem: 16 – latka wykrzyczała, że nigdzie z ojcem nie pojedzie, jeśli i my pojedziemy czyli: moja córka, ja i nasze wspólne dziecko. Była żona również uważa, ze powinien nas zostawić i jechać tylko z nimi, bo jej dzieciom się to należy. Ale matka córek jezdzi na wakacje również ze swoim partnerem, z którym nie mieszka i z nimi.
Dodam, że najstarsza córka męża nie uznaje naszego wspólnego dziecka za swoją siostrę, nigdy jej nie widziała, od ponad pół roku z ojcem sie nie spotyka, bo nie chce.
Druga córka chce z nami jechać, kiedy jest u nas chętnie bawi się z malutką.
Mój mąż regularnie płacił i płaci alimenty, zabierał córki na wakacje (tylko, po urodzeniu naszej córki nie pojechał z nimi, ale pieniadze, które miał na to przeznaczone przelał na konto matki), zawsze dostają prezenty od niego na mikołaja, pod choinke, na zajaczka, na urodziny, na dzień dziecka.
Pytanie: jak powinien zachować się tata 16 – latki?