Dodaj do ulubionych

A czyje dzieci

23.03.22, 16:33
nie jeżdżą na kolonie i obozy? Starszy był że 3-4 razy w życiu, głównie sportowych, ok ale bez szału. Młodszy w ogóle nie przejawia entuzjazmu, woli spędzić czas u dziadków z kuzynostwem. Byl raz jako 8 czy 9-latek i płakał do poduszki przez pierwsze 3 dni. Przy tym jest śmiały, wygadany, towarzyski i świetnie się dogaduje ze wszystkimi. W tym roku chyba się też nie wybiera, bo jego bliscy koledzy nie jeżdżą na zorganizowany wypoczynek a sam nie chce. Kto ma podobnie?
Obserwuj wątek
    • madame_edith Re: A czyje dzieci 23.03.22, 16:39
      Mój syn, był kilka razy na Chrisie i nie podobał mu się obozowy dryl. Obiecałam, że więcej go nie będę na siłę uszczęśliwiać.
      Córka już chętniej, acz też na początku chce średnio. Natomiast wraca bardzo zadowolona, więc jeździ.
    • leyla76 Re: A czyje dzieci 23.03.22, 16:40
      Mam troje dzieci 19, 16 i 9 lat. Żadne nigdy nie było na koloniach czy obozach, nie licząc oczywiście tych organizowanych przez szkole (obóz sportowy, narciarski), które są raczej obowiązkowe.
      Ani w UK ani w Szwajcarii kolonie czy obozy jakos mało popularne.
      • gris_gris Re: A czyje dzieci 23.03.22, 19:33
        leyla76 napisała:

        > Mam troje dzieci 19, 16 i 9 lat. Żadne nigdy nie było na koloniach czy obozach,
        > nie licząc oczywiście tych organizowanych przez szkole (obóz sportowy, narciar
        > ski), które są raczej obowiązkowe.
        > Ani w UK ani w Szwajcarii kolonie czy obozy jakos mało popularne.

        No wlasnie, zaluje tego, bo chciałabym wysylac dzieci, zeby sie mogły integrować z dziećmi w kraju pochodzenia taty. Wyjazdy z rodzicami to nie to samo.
    • little_fish Re: A czyje dzieci 23.03.22, 16:42
      Moje jeżdżą (jeździły) tak sporadycznie, że właściwie można powiedzieć, że nie jeździły. Obaj lubili zimowe wyjazdy na białą szkołę, tu jeździli co roku, starszy był chyba dwa razy na sportowym latem i to tyle.
      • bergamotka77 Re: A czyje dzieci 23.03.22, 16:47
        Uf odetchnęłam że nie jesteśmy sami. Nasz starszy uwielbial zielone szkoły Chrisa, które miał w szkole czy wycieczki wszelakie ale młodemu nie organizuja bo pandemia to to, bo sramto. Chyba mam indywidualistow po tacie - mój mąż kiedyś zaslynal tym że uciekl z kolonii, które były 700 km od domu i wrócił sam pociagiem do Warszawy big_grin Miał właśnie 12 lat.
    • em_em71 Re: A czyje dzieci 23.03.22, 16:43
      Moje. Co nie oznacza, że nie wyjezdzają. W czasie wakacji może tydzien są na miejscu, ferie zawsze wyjazd. Oni nawet jak by chcieli na jakiś obóz, to nie ma kiedy.
    • magdallenac Re: A czyje dzieci 23.03.22, 16:43
      Moja absolutnie nie wyraża zgody- też jest otwarta i towarzyska, ale wyjeżdża tylko z dziećmi ze szkoły. W tym roku po raz pierwszy pojedzie na dwutygodniowy wyjazd z kilkoma koleżankami ze swojego rocznika plus dzieciaki z naszego High School.
      • bergamotka77 Re: A czyje dzieci 23.03.22, 16:50
        No i super. Gdyby szkoła organizowała letni wypoczynek to mój chętnie by pojechał z kumplami. A starszy jeździł na obozy piłkarskie też z kolegami z drużyny. Młody zmienił właśnie dyscyplinę sportową...
    • lauren6 Re: A czyje dzieci 23.03.22, 16:48
      U nas były półkolonie i zero entuzjazmu. Raczej radość, że już się skończyły. Na kolonie córka nie chce wyjeżdżać. Może jak będzie starsza to sama znajdzie ofertę wyjazdu, która jej się spodoba. Nic na siłę.
      • bergamotka77 Re: A czyje dzieci 23.03.22, 16:52
        Dokładnie, nic na siłę. Młody ma półkolonie chodził ale podobały mu się tylko windsurferskie nad pobliskim Zegrzem. Natomiast twierdzi, że inne, pomimo atrakcji i basenu codziennie były nudne.
      • eliszka25 Re: A czyje dzieci 23.03.22, 17:08
        No właśnie, też wychodzę z tego założenia. Dla mnie taki wyjazd ma być dla dziecka przyjemnością. Żałuję, że nie chcą jeździć, ale zmuszać nie zamierzam.
    • eliszka25 Re: A czyje dzieci 23.03.22, 16:49
      U nas jest podobnie, nad czym ubolewam. Ja byłam cygańskie dziecko i na pierwsze 2-tygodniowe kolonie pojechałam w wieku 8 lat. Od tamtej pory w każde wakacje zaliczałam co najmniej jeden obóz. Moje dzieci niestety w tym względzie są „po tatusiu” i tak jak mąż w dzieciństwie, nie chcą jeździć na obozy. Starszego udało mi się namówić raz, po trzeciej klasie podstawówki. Pojechał na tydzień, wrócił w sumie zadowolony, ale stwierdził, że jedzenie było niedobre i więcej nie pojedzie. Później był na 5-dniowym obozie klasowym w szóstej klasie i ubiegłej jesieni, też z klasą. Pojechał w sumie tylko dlatego, że te klasowe obozy były obowiązkowe, bo traktowane jak szkoła i w trakcie roku szkolnego.

      Młodszy nie chciał jeździć nigdzie do tej pory. Dopiero jesienią pojechał na obóz klasowy jako 12-latek. To był obowiązkowy wyjazd jakby integracyjny bo na początku pierwszej klasy. 5 dni i 4 noclegi. Po powrocie stwierdził, że było ok, więc bez szału.

      To nie jest tak, że nie ruszą się nigdzie bez nas. Do dziadków, cioci czy chrzestnych - chętnie, ale na obóz nie i koniec.
      • bergamotka77 Re: A czyje dzieci 23.03.22, 16:58
        O to u nas podobnie. A ja też jako 8-latka spędziłam 3 tygodnie na koloniach 700 km od domu ( w tym samym miejscu skąd uciekł mój przyszły maz) i choć bylam najmlodsza to rządziłam calym obozem. Było mega fajnie smile
        • eliszka25 Re: A czyje dzieci 23.03.22, 17:05
          Ja też od razu na głęboką wodę, bo pojechałam na kolonie zuchowe do Warszawy, czyli ponad 500 km od domu. Wyjazd organizowany z hufca, więc znałam tylko jeszcze 3 osoby z mojej szkoły, a dzieciaków było w sumie ze 200.

          Mój mąż pojechał raz na kolonie i drugiego czy trzeciego dnia zadzwonił do rodziców i powiedział, że mają po niego przyjechać i go zabrać, bo jak nie, to ucieknie. Pojechali i zabrali, więcej nie wysyłali 😄.
              • bergamotka77 Re: A czyje dzieci 23.03.22, 17:52
                eliszka25 napisała:

                > 😄
                > A to nie wiedziałam, że twój mąż też programista.

                Jaki inny zawod poza dyplomacja pozwala teraz mieszkac i pracować w różnych krajach? wink To, ze nie wyladowalismy w zadnym na stałe to moja wina, bo mąż chciał i miał możliwości. Teraz sobie w brode pluje ( piękne powiedzonko btw) ze go od tego odwiodlam. Mogłam siedzieć bezpiecznie w Kanadzie na przykład smile
                • leosia-wspaniala Re: A czyje dzieci 23.03.22, 18:11
                  >> A to nie wiedziałam, że twój mąż też programista.

                  Jaki inny zawod poza dyplomacja pozwala teraz mieszkac i pracować w różnych krajach? wink

                  Hm, każdy w którym zna się języki i nie ma przeszkód formalnych? A zdalnie z każdego miejsca na ziemi m.in. grafik, UX designer, wszelkie zawody związane z digital marketingiem: np. specjalista ds. Google Ads czy Google Analytics, copywriter, redaktor, tłumacz, lektor języków obcych z własną działalnością - no ogólnie każdy, kto może pracować przy komputerze.
                • alicia033 Re: A czyje dzieci 23.03.22, 18:58
                  bergamotka77 napisała:


                  > Jaki inny zawod poza dyplomacja pozwala teraz mieszkac i pracować w różnych krajach? wink

                  Na przykład budowlaniec (od "prostego" murarza po architekta), ty "perło" forumowego intelektu.
                • berdebul Re: A czyje dzieci 24.03.22, 05:57
                  Pomijając różne działy IT? Wiele korporacji relokuje, nauczyciel (zwłaszcza angielskiego, zwłaszcza w Azji), naukowiec i milion innych, również bez języka i wykształcenia. 🤦🏻‍♀️
        • krolewska.asma Re: A czyje dzieci 23.03.22, 19:00

          No właśnie przecież te obozy w jakieś atrakcyjne miejsca w Polsce kosztowały wtedy grosze i były dostępne w każdej pracy pamiętam że ja już jeździłam od pierwszej klasy na takie trzy tygodniowe kolonie

          Teraz to się wydaje masakra no przecież takie małe dzieci w ogóle nie były gotowe na taki długi wyjazd pamiętam że z koleżanką zamoczyłyśmy pranie W miskach i oczywiście zapomniałyśmy jak to małe dzieci i po wielu dniach Jak już to pranie się skisilo wychowawczynie znalazła i wezwała nas na dywanik

          Hahahah
    • kryzys_wieku_sredniego Re: A czyje dzieci 23.03.22, 16:56
      Mój, ma 11 lat.
      Na półkolonie tematyczne chodzi w wakacje ale gdzieś wyjechać samemu z nocowaniem - nie ma mowy.
      Wlasnie jest u nas walkowany temat wycieszki 3 dniowej ze szkoły i na próby zachęcenia go do wyjazdu z naszej strony jest: NIE!!!!
      Powiedział że będzie chodzić do szkoly z 5 klasą, bo ich zna i lubi crying i co takiemu zrobić?
      Ja odpuściłam, bo po co stresować dziubusia.
    • arthwen Re: A czyje dzieci 23.03.22, 17:10
      Mój nie jeździ, mimo tego, że wielokrotnie próbowaliśmy namówić. Odmawia nawet wyjazdu na zieloną szkołę z klasą (był cały raz i zaparł się, że nigdy więcej). Na siłę wysyłać nie będę, od czasu do czasu podrzucam propozycje.
      Przy czym wyjazdy lubi, pod warunkiem, że jedzie z nami, ewentualnie innymi członkami rodziny.
    • myelegans Re: A czyje dzieci 23.03.22, 17:20
      syn do chyba 5 klasy mial polkolonie, 4 tygodnie, w domkach w lesie nad jeziorkiem, z zywym inwentarzem, caly czas na powietrzu z mnostwem zajec i je lubil... dowozony busem, i musial bo oboje pracujemy....

      byl 3 razy na dwutygodniowym obozie, tez w lesie, nad jeziorem, stadnina koni, i zajeciami od groma, ostatni raz byl przed pandemia, ale i wtedy twierdzil, ze to ostatni raz...

      najlepsze wakacje mial w trakcie pandemii, wynajelismy domek na miesiac na wyspie u wybrzezy Maine, gdzie dnie spedzal na kajakach, lowieniu ryb i innych stworzen i szlajaniu sie po lesie, wybrzezu, na butach i rowerze, a wieczorem przy ognisku...

      teraz pracuje za pieniadze i wolontarystycznie w wakacje i robi to co lubi... w koncu..
    • majenkir Re: A czyje dzieci 23.03.22, 18:12
      Mój 20 letni syn nigdy nie był. Tutaj dzieci jeżdża na obozy sportowe albo kościelne (albo chorobowe😂). Córka co roku miała obóz baletowy, raz nawet w Polsce, w Gdyni. Syn miał oganizowane półkolonie, których tu pełno.
    • princesswhitewolf Re: A czyje dzieci 23.03.22, 18:25
      moje dziecko nie jezdzi bo w UK wakacje letnie sa krotkie i spedza sie je glownie z rodzicami. Nie ma tradycji kolonii dla mniejszych dzieci. Tzw Summer Camps to zjawisko w secondary school dopiero ale tez nie tak popularne jak w Polsce

      natomiast wszelakie letnie kluby czyli cos co mozna okreslic jako polkolonie sa bardzo popularne
      • krolewska.asma Re: A czyje dzieci 23.03.22, 18:50
        Prinzess tylko nie mów że w you ke gdzie co druga osoba to Polak nie ma jakichś polskich Kolonii, półkolonii, obozów i różnych różności organizowanych przez Polonie dla polskich dzieci?
    • andaba Re: A czyje dzieci 23.03.22, 18:27
      Moje. Na zielone szkoły jeździły zawsze, na kolonie i obozy nie, teraz nie ma zakładowych kolonii, do harcerstwa nie należą, nie puściłabym dzieci w ciemno z nieznaną kadrą i obcymi dziećmi. Zresztą jakoś się nie paliły do tego, mało popularna forma wypoczynku wśród znajomych dzieci.
    • kwietniowka2011 Re: A czyje dzieci 23.03.22, 18:33
      żadne z mojej trójki nie jeździło, sama byłam wysyłana na siłę od najmłodszych lat i bez mojej zgody, dlatego ja moich nie przymuszam jeśli sami nie wyrażają chęci, myślę że w szkole średniej im się zachce
      • grey_delphinum Re: A czyje dzieci 23.03.22, 18:48
        Moje dzieci lubiły jeździć na obozu harcerskie i sportowe, natomiast raz syn był na jakimś obozie Quatronum (coś z Harry Potterem) i to okazało się totalnym niewypałem (a kosztował 3 razy tyle co harcerski, jeszcze trzrba było dziecko zawieźć na miejsce).
        Chodzi mi o to, że gdyby ten obóz o czarodziejach był pierwszy, to pewnie syn na żaden inny by już nigdy nie pojechał (mimo że miał bardzo pozytywne nastawienie i był z bliskim kolegą ).

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka