Dodaj do ulubionych

A czyje dzieci

    • mikawi Re: A czyje dzieci 23.03.22, 23:15
      No dobra - to podzielcie się patentami na zapewnienie opieki na 2 mce wakacji, przy założeniu, że oboje rodzice pracują a dzieci są w pierwszych klasach podstawówki. Poza półkoloniami, wspólnym średnio 2 tyg urlopem - co jeszcze? Upychanie po rodzinie? Przygarnę wszelkie pomysły.
      Ja zorganizowałam młodemu wakacje tak, że tydzień miał jakieś aktywności typu oboz/polko-lonie/wyjazd z nami - na zmianę z tygodniem byczenia się w domu, gdy pracowaliśmy z mężem zdalnie na przemian. Młody się w tym czasie wyspał, wyleniuchowal, ale tez za chwilę spędził czas w miarę kreatywnie i z rówieśnikami. Choć pewnie ona sam wolałby byczyć się całe 2 miesiące, ale co to - to nie. Więc jak to poukładać?
      • bergamotka77 Re: A czyje dzieci 24.03.22, 00:32
        3 tygodnie my z dziećmi, 2 tygodnie polkolonie, reszta z dziadkami jeśli nie ma takiej opcji to opiekunka.
      • ursula.iguaran Re: A czyje dzieci 24.03.22, 08:24
        My w tym okresie braliśmy każdy po 3 tygodnie urlopu z czego tylko tydzień był wspólny na jakiś rodzinny wyjazd. To dawało nam 5 tygodni. Pozostałe 4 to pólkolonie plus dziadkowie. Gdybym nie miała chetnych dziadków chyba próbowałabym się umówić z jakimiś rodzicami z klasy dziecka - ja zajmę sie tydzień twoim w zamian ty zajmiesz się tydzień moim.
      • lauren6 Re: A czyje dzieci 24.03.22, 08:33
        3 tygodnie z nami, 2 tygodnie jedni dziadkowie, 2 tygodnie drudzy. W żłobku/przedszkolu jest dyżur letni, w klasach 1-3 lato w mieście.

        W zeszłym roku córka miała zorganizowane całe wakacje atrakcji i dziś uważam, że było tego za dużo. Tylko kręciła nosem, że rówieśnicy ze szkoły zostają w domu, podwórkowe życie kwitnie, a ona w rozjazdach. W tym roku chcę jej dać 2 tygodnie luzu: niech się wyśpi, poleni, na spokojnie spotyka z dzieciakami z osiedla. Nie samą turystyką człowiek żyje.
      • kaszub-ska Re: A czyje dzieci 24.03.22, 15:51
        U mnie były po 2 tygodnie z każdym z rodziców i 5 tygodni była opiekunka od 8 do 16.30 u nas w domu. Przez 3 lata. Ostatni raz tak było jak miały 10 i 9 lat. W ferie zwykle mąż miał urlop, raz miały opiekunkę. Później córki same zostawały w domu na czas naszej pracy. Córki głównie spędzały ten czas w domu na podwórku, czasami był wypad z opiekunką do kina lub muzeum.
      • stephanie_harper2 Re: A czyje dzieci 24.03.22, 17:54
        Petentem było, że jedna osoba nie pracuje na etat. Poza tym jakie dwa tygodnie. My jeździmy na 2 w lipcu i 2 w sierpniu, plus przdłużone weekendy. Poza tym są półkolonie, babcie, w ostateczności jak dziecko wczesno podstawówkowe to nawet moje byłe przedszkole zapewniało opiekę. Za dopłatą ale nie wielką.
        • pyza-wedrowniczka Re: A czyje dzieci 28.03.22, 13:09
          No ale u Was ktoś nie pracuje na etat. Przy etacie, jak się weźmie kilka dni wolnego w okolicy świąt, kilka dni w ferie (my nie bierzemy 2 tygodni nigdy) to zostają ci niecałe 3 tygodnie na wakacje. U na na szczęście są babcie i młody jedzie na kolonie, bo inaczej byśmy nie ogarnęli.
    • lannnnntana Re: A czyje dzieci 24.03.22, 06:38
      Mój ma czternaście lat, nigdy nie był na żadnym obozie ani kolonii. Nie chce, a ja nie będę go uszczęśliwiać na siłę. W wakacje jeździ z nami, spotyka się z kolegami, którzy też nie wyjeżdżają, mąż ma dużą rodzinę, gdzie jest mnóstwo dzieci i nastolatków - organizowane są rodzinne wypady i wyjazdy. Ja mam złe wspomnienia z obozów i kolonii, zwłaszcza z obozu harcerskiego - miesiąc harówy, wracałam zmęczona i brudna, bardzo nie lubiłam jeździć na te obozy, ale cóż, mamunia chciała mieć spokój na miesiąc.
    • ursula.iguaran Re: A czyje dzieci 24.03.22, 07:07
      Córka była raz na obozie kulinarnym i niezbyt jej się podobało. Syn nie był nigdy - nie chciał. Najmłodszy syn jeszcze za mały, jak będzie chciał to pojedzie.

      Ja jako dzieciak byłam dwa razy i nie podobało mi się. Później jako studentka jeździłam jako wychowawca na obozy i kolonie. Napatrzyłam się tam na takie rzeczy, że ostatnie co będę robić to namawiać dzieci na wyjazd.
      • miabia Re: A czyje dzieci 24.03.22, 15:34
        ursula.iguaran napisała:

        > Napatrzyłam się tam na takie rzecz
        > y, że ostatnie co będę robić to namawiać dzieci na wyjazd.

        Taaakie rzeczy? Czyli jaaaakie?
      • kanna Re: A czyje dzieci 24.03.22, 17:56
        ursula.iguaran napisała:
        Napatrzyłam się tam na takie rzecz
        > y, że ostatnie co będę robić to namawiać dzieci na wyjazd.

        Kiepsko trafiłaś...
    • mikams75 Re: A czyje dzieci 24.03.22, 08:36
      moje nie jezdzi, w nszym otoczeniu nie sa to popularne wyjazdy, ale na te organizowane przez szkole jezdzi chetnie. Poza szkola - nie. Kiedys proponowalam ale nie przeszlo.
    • princy-mincy Re: A czyje dzieci 24.03.22, 08:38
      Moj syn, 8 lat. Nie przejawia zadnych checi i nie wiem, czy bedzie przejawial. Moj maz i jego siostra byli po jednym razie i koniec. Syn podobny chyba w tym wzgledzie do niego.
      Corka ma 12 lat i jezdzi regularnie od kilku lat, bardzo lubi i sama chce.
    • obrus_w_paski Re: A czyje dzieci 24.03.22, 15:25
      Dla mnie to jeszcze temat odległy bo dwulatka nie wyślę na żadne kolonie wink ale zakładając ze rodzice maja ograniczona ilość dni urlopowych- co robią w wakacje Wasze dzieci poza rodzinnymi wyjazdami? Pytam o takich 8-15 letnich

      Ja sama byłam powsinoga i w wakacje pojawiałam sie w domu tylko na pranie między obozami- ale byłam bardzo skręcona w harcerstwo i chciałam jeździć na wszystkie możliwe turnusy. Jednego tylko lata olałam obozy bo zakochałam aie w chłopaku z osiedla i wyjechałam tylko na 2 tyg z rodzicami, przez resztę dni spotykałam sie ukradkiem z tym chłopakiem, z perspektywy czasu trochę zmarnowane lato wink
      • triss_merigold6 Re: A czyje dzieci 24.03.22, 16:21
        Kombinacje alpejskie były.
        Obóz + Lato w mieście + dwa wyjazdy (jeden tuż po zakończeniu roku szkolnego krótszy i ponad 2 tygodnie w sierpniu zazwyczaj). Starszak zwykle miał jakiś wyjazd z ojcem na 7-10 dni, był też rok kiedy pojechał na 2 obozy, co wypełniło ponad połowę wakacji.
        W każdym razie wypoczynek zorganizowany obozowy (sportowy, zuchowy, harcerski) był i jest co roku, wakacje trwają 9 tygodni i nie było opcji, żeby dziecko półtora miesiąca spędzało w mieście na półkoloniach.
    • kaszub-ska Re: A czyje dzieci 24.03.22, 15:38
      Moje córki 16 i 15 lat tylko raz były na koloniach i to tylko dlatego, że zostały zmuszone, gdyż sytuacja losowa spowodowała, że musieliśmy odwołać wyjazd rodzinny a do tego przez całe dnie przez całe wakacje były same w domu. Udało się mi namówić tylko na ten jeden wyjazd. Wiek 11 i 10 lat. Wcześniej nie chciały słyszeć, wolały być w domu (z rodzicem lub opiekunką na czas naszej pracy), w ciągu wakacji był tylko jeden wyjazd 2-tyg, ferie w domu zwykle. Ze dwa razy były na powiedzmy półkoloniach, kilka godzin zajęć w ciągu dnia. Później udało się mi namówić tylko raz na obóz językowy za granicą, niestety pandemia nas zablokowała i nie doszedł w końcu do skutku i teraz nie chcą już nigdzie jechać. W wakacje jest jeden wyjazd rodzinny i tyle. Resztę czasu spędzają w domu. Śpią, oglądają tv, grają, spotykają się z towarzystwem, w tamtym roku było dużo wyjść na plażę, basen, do kina. Obie są dość towarzyskie, mają swoje grono znajomych, z którymi na codzień spotykają się w dni wolne.
    • aguar Re: A czyje dzieci 24.03.22, 16:53
      Mój też do tej pory nie jeździł, bo w ogóle nie przejawiał ochoty. Latem skończy 13 i nie zapowiada się, aby tego roku była inauguracja. On w ogóle niespecjalnie lubi wyjeżdżać. Jeździmy co roku na wakacje letnie i od 4 lat dodatkowo na zimowe i to jest dla niego ok, ale nie chce więcej nigdzie jeździć. Domator z niego.
    • stephanie_harper2 Re: A czyje dzieci 24.03.22, 17:45
      Moi, nie licząc zielonych szkół i wyjazdów integracyjnych w liceum nigdzie nie byli. Ale my sporo wyjeżdżamy rodzinnie. deficytów brak. ja w życiu bywałam tylko na obozach sportowych kolonie jawią mi się jako leki koszmar. Chłopcy normalni, koleżeńscy, potrafią się dogadać wśród rówieśników. Ale może mają po matce, że obozowy dryl to nie dla nich.
    • kanna Re: A czyje dzieci 24.03.22, 17:53
      Moja córka nie jeździ, tak od 11-12 roku życia.
      Nie chce i już, niezależnie czy sama, czy z koleżankami. Lubiła za to jeździć z babcią i psem nad jezioro, zawsze w to samo miejsce.

      Syn za to pokochał obozy tak bardzo, że praktycznie tam zamieszkał wink W tym roku będzie - jako instruktor i kadra - od czerwca do września,.
    • karmello29 Re: A czyje dzieci 28.03.22, 10:06
      bergamotka77 napisała:

      > nie jeżdżą na kolonie i obozy? Starszy był że 3-4 razy w życiu, głównie sportow
      > ych, ok ale bez szału. Młodszy w ogóle nie przejawia entuzjazmu, woli spędzić c
      > zas u dziadków z kuzynostwem. Byl raz jako 8 czy 9-latek i płakał do poduszki p
      > rzez pierwsze 3 dni. Przy tym jest śmiały, wygadany, towarzyski i świetnie się
      > dogaduje ze wszystkimi. W tym roku chyba się też nie wybiera, bo jego bliscy k
      > oledzy nie jeżdżą na zorganizowany wypoczynek a sam nie chce. Kto ma podobnie?

      u mnie dziwnie w sumie-ja jezdzilam na obozy taneczne bo trenowalam taniec ,od mniej wiecej 8 roku zycia az do matury.regularnie .
      zdarzaly mi sie tez w miedzyczasie np obozy tenisowe .
      wychuchana ,wypieszczona jedynaczka a jakos kurka dawalam rade.
      natomiast moja mloda zdecydowanie odmawia.ma 8 lat,jej klasa jedzie wlasnie w maju na pierwsza zielona szkole ,na tydzien ,jakies 150 km od domu.
      ona nie chce i do widzenia.
      wiem,ze sa dzieci w jej klasie ktore nie chca ale rodzice goraco namawiaja -uwazam to za spory blad.

      >
      >
    • mama-ola Re: A czyje dzieci 28.03.22, 11:02
      Moje dzieci nie jeżdżą, mówią, że z obcymi nie chcą. Gdyby się znajome dzieci umówiły, że wykupią miejsca w tym samym czasie i miejscu, to może, może. Ale jeszcze tak nie było.
    • maly_fiolek Re: A czyje dzieci 28.03.22, 11:10
      Najmłodszy nie jeździ (jeszcze) choć bardzo chce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka