piataziuta
15.04.22, 10:54
Moja siostra zażyczyła sobie, żebym nie przychodziła do niej z pustymi rękami, choć jedzenia będzie w wuj i pewnie połowa i tak się zmarnuje. Odpowiedziałam jej już co prawda, że mi się nie chce i jeśli o mnie chodzi, to mogę nic nie jeść, czym zamknęłam temat, ale udało jej się zasiać we mnie cień wątpliwości.
No więc jedzenia będzie w wuj i będą to smaczne rzeczy, wcale nie tradycyjne. Jeśli mam coś przynieść, to muszę zabłysnąć (żeby spotęgować efekt, mogę do tego kupić sobie sukienkę, tę białą, od gru

).
Co można efektownego zrobić, żeby się tylko umiarkowanie narobić?
Leśną polaną na pewno zrobiłabym furrorę, ale wolałabym coś zjadliwego.
Odpadają ciasta, bo nie lubię ich jeść i wyroby mączne - bo to moja najsłabsza strona kucharowania.
Ostatnio przyniosłam mini szaszłyki z krewetek, mango, awokado, kolendry i czegośtam, i jako zapychacz: melona w szynce parmeńskiej. Krewetki miały być efektowne, ale wcale nie były, a piendoliłam się z nimi strasznie.
Co słychać?
U mnie xujowo ale stabilnie. Gorące 4 na 10.