Dodaj do ulubionych

Za moich czasów...

13.07.22, 15:08
... wata cukrowa miała więcej uroku....
Obserwuj wątek
    • szmytka1 Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:11
      U mnie jeździł po osiedlach Pan, co się rozstawiał z gratami na trawniku i robił watę. Niestety pandemia ukróciła ten proceder. Szkoda.
      • mashcaron Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:13
        Ja od lat nie widziałam "ukrecacza" waty, tylko takie goofno w pudełku. Nie ma tej magii nawijania na patyk, waty na całej twarzy...
        • majenkir Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:15
          Ta wata pudełkowa nie jest taka dobra jak świeżo ukręcona,z dziesiątkami os latajacymi dookoła… ech, się rozmażyłam..
        • berdebul Re: Za moich czasów... 13.07.22, 16:58
          Kup małą maszynkę do domu. Koszt niewielki, +100 punktów do popularności dziecka w okolicy i przy okazji poznasz wszystkich sąsiadów. wink
          • asia.sthm Re: Za moich czasów... 13.07.22, 17:14
            > +100 punktów do popularności dziecka w okolicy

            Niekoniecznie bo to sam cukier i sasiedzi moga miec pretensje. Wata cukrowa jest do spozywania tylko z ekstra waznej okazji, typu festyn, odpust w Grojcu, Zaduszki big_grin
            To juz lepiej kupic dmuchawe do wielgachnych baniek mydlanych - ilosc zuzytego mydla jest stosunkowo nieznaczna w porownaniu do ogromu radosci, wiec i srodowsko nie ucierpi wiecej niz przy spryskaniu mszyc na krzakach.
            • berdebul Re: Za moich czasów... 13.07.22, 17:23
              Pretensji nie było, rodzice sami przychodzą na watę big_grin
              • asia.sthm Re: Za moich czasów... 13.07.22, 17:27
                A to przepraszam big_grin
        • izabelka55 Re: Za moich czasów... 13.07.22, 19:38
          U mnie w mieście jest pan, co robi watę 😁 no i na festynach rodzinnych w szkole, są takie waty cukrowe, więc można znaleźć 😉
      • bi_scotti Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:16
        Na wate cukrowa udawalo mi sie rodzicow naciagnac tylko w dwoch okolicznosciach: z tatusiem przy okazji wizyt w ZOO, z matka przy okazji procesji w Lowiczu wink Wstretne to bylo, of course, ale jak kazdy "forbidden fruit" bardzo upragnione big_grin W sumie z waty cukrowej zawsze najpiekniejszy byl zapach przypalajacego sie cukru i sam process robienia jej w tym takim blaszanym kolku, nawijanie na patyczek ... memories of summers gone by, eh ... smile Cheers.
        • mashcaron Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:18
          No właśnie! Wszystko to, o czym piszesz! Ten zapach palonego cukru! Nie ma, pudło i tyle sad
          • asia.sthm Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:25
            > Ten zapach palonego cukru!

            I stalo sie z przyjemnoscia w kolejce zeby sie nawachac, apetyt rosl, i zeby sie naogladac tego magicznego nawijania z koncowym podkreceniem. No i sport jedzenia tego z calym tym oblepianiem brody i przyleglosci.
            Jak mozna tak spaprac cale zjawisko w plastikowych kubkach.
            • mashcaron Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:26
              No, strasznie to smutne uncertain
    • asia.sthm Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:15
      To jest wybitny skandal! Juz w drugim watku uzywam tego slowa, czyli slowo na dzis: skandal!
      Tony plastiku zuzyc zeby ludzie mogli waty pojesc. Nie moge uwierzyc w takie barbarzynstwo.
      Bojkotowac, to malo.
      • mashcaron Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:16
        I to w tak pro-eco kraju jak NL .. gaz ekologiczny, prąd ekologiczny, samochody ekologiczne a wata w kubku uncertain
        • jammer1974 Re: Za moich czasów... 13.07.22, 17:02
          mashcaron napisała:

          > I to w tak pro-eco kraju jak NL .. gaz ekologiczny, prąd ekologiczny, samochody
          > ekologiczne a wata w kubku uncertain

          Nie tylko w kubku.
          • mashcaron Re: Za moich czasów... 13.07.22, 17:37
            No, jeszcze w takim długim, plastikowym rożku 🤷
            • asia.sthm Re: Za moich czasów... 13.07.22, 17:48
              mashcaron napisała:

              > No, jeszcze w takim długim, plastikowym rożku 🤷

              A nie mozna z wlasnym patykiem po nie chodzic? Mozna tak demonstracyjnie nadziac sobie zawartosc i z godnosciom osobistom oddac plastik. i odkroczyc dumnym krokiem.
              Ja tu (SE) nie widzialam takiego zboczenstwa, plastiku sie unika jak diabel swieconej wody, alboo placi strasznie duzo ekstra. Np. reklamowka w sklepie kosztuje juz 7 koron. Zapomnisz wlasnej to bulisz az portfel placze.
              • mashcaron Re: Za moich czasów... 13.07.22, 18:44
                Nie wiem, pewnie można, ale to bym musiała zaplanować, żeby mieć patyk:p młoda dziś pierwszy raz na to w ogóle zwróciła uwagę, pierwszy raz jadła, jakaś wielka ekstaza to nie była, po pierwszym zachwycie. 3/4 pudełka przyniosłysmy do domu.
    • anilorak174 Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:15
      U mnie jeszcze nadal kręcona na patyku.
    • zimnolistna Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:16
      Wata cukrowa jest na każdym pikniku/feystnie miejskim, ale to w Polsce sad
      • jammer1974 Re: Za moich czasów... 13.07.22, 17:02
        zimnolistna napisała:

        > Wata cukrowa jest na każdym pikniku/feystnie miejskim, ale to w Polsce sad

        Nie tylko. W Holandii tez. Wiec mysle ze w wielu miejscach
        • mashcaron Re: Za moich czasów... 13.07.22, 18:45
          W Holandii, odkąd tu mieszkam, nigdy nie widziałam waty cukrowej kręconej na miejscu.
      • eliszka25 Re: Za moich czasów... 13.07.22, 19:37
        W Szwajcarii na jarmarkach i odpustach też jest, nie tylko w Polsce.
    • sandy_cheeks Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:17
      Sprzedaż waty cukrowej to mój na razie nie zrealizowany pomysł na ewentualne dorabianie 😁
      Bardzo lubię i czasami kupuje, bo w każdy weekend sprzedają niedaleko od mojego mieszkania. Mają dokładnie taki sprzęcior jak za mojego dzieciństwa…
    • alpepe Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:18
      Mój stryj jeździł po jarmarkach i odpustach i kręcił watę cukrową. Kiedyś nawet zabrał mojego brata do pomocy. Dawno i nieprawda, ale nieco żal.
    • wapaha Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:19
      te są lipne
      ale te kręcone na patyku nadal można spotkac smile
      młody akurat jadł kilka tygodni temu, na festynie wink
    • mashcaron Re: Za moich czasów... 13.07.22, 15:21
      Młodej smakuje, ale ona po prostu nie wie, że to może być lepsze :p
    • jammer1974 Re: Za moich czasów... 13.07.22, 17:01
      E tam. Teraz tez robia w tych wielkich garach i jest dobra.
    • lannnnntana Re: Za moich czasów... 13.07.22, 17:30
      Cukier to zło. W każdej postaci.
    • gama2003 Re: Za moich czasów... 13.07.22, 17:57
      Wygląda na smutną i uwięzioną.
      Powiedz chociaż, że pyszna ?
      • mashcaron Re: Za moich czasów... 13.07.22, 18:46
        Zwykła. Słodka i tyle.
    • chococaffe Re: Za moich czasów... 13.07.22, 19:31
      a co powiesz na taki deser? smile

      https://media-cdn.tripadvisor.com/media/photo-s/11/b5/5c/70/szara-ges-deser-nawet.jpg

      https://bezfarmazonu.files.wordpress.com/2019/06/img_4559.jpg?w=256&h=191
    • eliszka25 Re: Za moich czasów... 13.07.22, 19:35
      Eee, u nas jesienią jest czas jarmarkowy i prawie na każdym stoi pan lub pani z taką maszyną do kręcenia waty cukrowej. Tę pudełkową dzieciaki czasem kupowały, ale rzadko, bo to nie ten urok i smak 😄

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka