Dodaj do ulubionych

Wakacyjne wpadki

    • krolewska.asma Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 12:33
      Nie napisze gdzie i jak jechałam bo by sie wydało gdzie mieszkam, w każdym razie jak mieliśmy małe dziecko jako nowi rodzice dostaliśmy jakiegoś zaćmienia umysłu i pojechaliśmy na wakacje do kraju poza UE nie wyrabiając dziecku paszportu tylko normalnie na dowód
      na lotnisku oczywiście to zauważyli no ale na nasze szczęście okazało się że z tym krajem jest taka umowa naszego kraju , że można tam jechać na dowód jeśli macie rezerwację hotelu
      mieliśmy rezerwację więc tylko dlatego mogliśmy pojechaćsmile)))
    • rycerzowa Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 12:50
      Wracaliśmy z zagranicy, autostrada A2 do Świecka właśnie kończyła się budować.
      Ktoś nam doradził, by nie jechać jak zawsze przez Świecko, lecz przez Kostrzyń.
      Zatem zjechaliśmy z ringu berlińskiego na Kostrzyń.

      Akurat, kończyło nam się paliwo, ale liczyliśmy na jakąś stację benzynową przy drodze z Berlina do Kostrzynia.
      Niestety, albo jej nie zauważyliśmy, albo ich tam nie ma, bo "Niemcy stamtąd tankują w Polsce".

      Nasza Skoda co chwilę piszczała, że paliwo się kończy, a stacji jak nie było widać, tak nie było.
      Co gorsza, w pewnym momencie napotkaliśmy roboty na drodze, i dłuuuugi objazd przez las.

      "Alarm paliwowy" odzywał się co chwila, a my na odludziu, w tym ciemnym lesie, żadnego domostwa,
      żadnego leśniczego, który poratowałby butelką paliwa. A dzień się już nachylił.

      W końcu wyjechaliśmy na drogę i chyba na oparach dotarliśmy do Kostrzynia.
      Samochód zapiszczał ostatni raz i wyzionął ducha dokładnie przed dystrybutorem na polskiej już stacji benzynowej.

      Gdy wkrótce po tym kupowaliśmy nowy samochód, zadbałam o to, by nie było opcji piszczenia, gdy paliwo się kończy.
      No i zawsze dbamy o pełny bak.
      • anilorak174 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 13:54
        Nam kiedys skończyło się paliwo na srodku ronda w centrum dużego miasta. Okazało się, ze w tym aucie rezerwa świeci się w momencie gdy paliwa juz nie ma...
      • taki-sobie-nick Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 23:48
        Sytuacja filmowa.
    • volta2 Re: Wakacyjne wpadki 19.07.22, 10:33
      w tym roku kupiliśmy synowi bilet lotniczy na dobrze znaną trasę, tylko ja nie jestem w stanie nauczyć się co to jest am a co to pm. zawsze mam kogoś pod ręką kto mi to wyjaśni i sobie tym jakoś szczególnie głowy nie zawracam.
      \
      no i w tym roku nie stawiłam dziecka na okęcie, bo byłam przekonana, że lot jest o 10 wieczorem, jak zawsze, a on był o 10 rano, jak nigdy. dzieciak stał nad walizką, nie w pełni spakowaną, mąż stał na lotnisku, by odebrać syna, a syn w domu.

      najgorsze w tym wszystkim to jest to, że taryfa w przypadku no show skutkuje anulacją biletu również powrotnego, czyli firma przytuliła 1500 zeta a dzieciak na powrót musi miec kupiony bilet od nowa. bo no show

      z innych wpadek:
      parę lat temu kupiłam 2 tysiące dolarów na wyjazd narciarski, zwinęłam je w rulonik i włożyłam do kieliszka w witrynie, żeby nie nosić przez tydzień takiej kasy. no i wyjechaliśmy z domu do włoch i 100 km od warszawy sobie przypomnieliśmy że te 2 tysiące zostały w kieliszku.....

      i jeszcze raz narty, tym razem weekend w polsce:
      zazwyczaj wszystkie bagaże znosimy do korytarza, i stamtąd zabieramy do windy. dzieci urosły, więc uznałam, że jako kobieta mogę iść na lekko do tego garażu, bo 3 większych ode mnie chłopów zabierze już wszystko. i jak szłam, to miałam w ręku tylko torebkę podręczną z kasą, dokumentami, i termos na drogę z herbatą. i tak mi było dziwnie lekko no ale w końcu nadszedł ten czas, że nie noszę bagaży...
      przyjechaliśmy ciemną nocą do domku, a mąż pyta, gdzie plecak z rzeczami narciarskimi? ja pakowałam swoje i chłopców rzeczy do jednego plecaka, mąż spakował się sam, osobno. no i tego plecaka nigdzie nie było, został w pokoju gdzie są rzeczy narciarksie przechowywane....
      a rano mieliśmy zacząć jeździć...
      szczęśliwie, zwaliliśmy się wtedy ciotce na głowę i ciotka nam użyczyła rzeczy swojej córki, zięcia i wnuczki. jeździłam w leginsach 13 latki, i w kombinezonie zięcia, ciotki córka ma figurę dorosłej wietnamki to jej rzeczy przejął mój syn mający niedowagę i jakoś się wykaraskaliśmy na stok. chłopcy nawet nie jęczeli, że jeżdżą w ciuchach damko-dziewczęcych. mamy zdjęcia z tamtego wyjazdu, ale nigdzie nie publikowane, bo nie wiem, czy ciotka córce się przyznała, na pewno przy nas nie dzwoniła, że chce je pożyczyć

      więcej grzechów nie pamiętam...
    • marinella Re: Wakacyjne wpadki 19.07.22, 11:22
      Podróż za miliony monet z naszej pierwszej poważnej zarobionej kasy, rok odkładaliśmy z pierwszych pensji, dzieląc pół na pół na kafelki z casto i na podróż.
      Na lotnisku przypominam sobie ze rok wczesniej zgłosiłam paszport jako skradziony ( a potem go znalazłam wsunięty pod wycieraczkę i zapomniałam o sprawie)

      Minęło 15 lat a strużkę zimnego potu splywającego mi po plecach w upalnym Dubaju czuję do dziś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka