Dodaj do ulubionych

Wakacyjne wpadki

16.07.22, 17:09
Wątek o najgorszych noclegach oraz mój własny o przegapionej rezerwacji w ukochanym miejscu natchnęły mnie do założenia wątku o wpadkach. Pewnie coś mi sie przypomni, ale na pierwszy rzut idą buty. Postawiałam w garażu dużą torbę w IKEA z polceniem, żeby wrzucali buty, które mają jechać. A że było nas 5 osób, torba szybko się zapełniła, uznałam , że każdy wrzucił, co chce. W płowie drogi mój najmłodszy syn ozajmił że butów nie spakował. Żadnych. Okazało się, że nawet na nogach nic nie ma, bo biegał po podwórku boso. Była niehandlowa niedziela. Cud prawdziwy, że napatoczył się jakiś bazarek, na który poszedł w za dużych butach starszego brata. Bez tego byłby problem, bo nazajutrz od rana mieli już zorganizowane zajęcia sportowe i bez butów trochę słabo.
Obserwuj wątek
    • grey_delphinum Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 17:28
      Zapomnieliśmy dowodu syna (wyjazd do Chorwacji). Całe szczęście zorientowaliśmy się jeszcze w Polsce, ale tuż przed samą granicą. W porannych korkach straciliśmy sporo czasu.

      A i jeszcze jedno - zapomnieliśmy w domu kluczyka do boksu na dachu, w którym mieliśmy wszystkie rzeczy "plażowe". Już nie pamiętam, jak mąż sobie z tym poradził.

      Mam też wyjazdową wpadkę "świąteczną" - w tym roku zapomnieliśmy torby ze wszystkimi ubraniami syna i w Wigilię musiałam zaliczyć wizytę w galerii handlowej (a syn nie jest łatwym klientem 😉).
    • triss_merigold6 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 17:34
      Jak młodsza była mała, pojechaliśmy w Bieszczady bez inhalatorka. Oczywiście przeziębiła się, jedyna lekarz w jedynym ośrodku w Lutowiskach zleciła inhalacje, leki ok - były w aptece, teoretycznie inhalatory można było tam wypożyczyć, w praktyce zapomnij. Pożyczyliśmy od pani prowadzącej obiekt BPN. Potem przez kilka kolejnych lat zawsze pakowałam ten inhalator.
      • mamkotanagoracymdachu Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 19:37
        Nigdy w życiu nie wzięłam inhalatora na żaden wyjazd 😳
        • heca7 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 20:18
          No ja też nie. Ale moje dzieci go nie potrzebowały. Za to zawsze miałam różnego rodzaju leki wziewne bo córka potrzebowała. Raz dzięki nim udało się zatrzymać galopującą reakcję alergiczną u syna. Odjechaliśmy z hotelu, w którym nocowaliśmy (w Cro). Wjechaliśmy na autostradę a syn mówi, że coś go swędzi. Z kropek w ciągu kilku minut zaczęły robić się plamy rozlewające się po całym ciele i zmierzające ku twarzy. Po czym zaczął pokasływać i zaczęło go dusić w gardle. Świstał oddychając. Zjechaliśmy pierwszy napotkany MOP i natychmiast podaliśmy mu leki córki. Wziewy i tabletki. Po pół godzinie plamy zaczęły znikać. A syn pamięta aby nigdzie już nie jeść mielonki tongue_out
          • lilia-anna Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 21:22
            Heco, współczuję przeżyć uncertain Chyba bym na zawał padła. Córka ma astme; ZAWSZE ma przy sobie leki wziewne i tabletki bądź syrop.
            • heca7 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 21:54
              No właśnie moja też ale , że czuła się doskonale to skitrała je w bagażniku. A nas była piątka więc nie dało się do nich dostać od środka w żaden sposób. No i MOP-y też nie są co zakręt na autostradzie. Dlatego tyle się zeszło. Wpadliśmy na ten parking i wyskakiwaliśmy z auta w biegu, ja do syna, córka do bagażnika.
        • mae224 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 21:32
          A ja tak, żyjemy z astmą w rodzinie. Nic dziwnego.
        • triss_merigold6 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 23:27
          Widocznie nie potrzebowałaś.
        • little_fish Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 02:25
          Ja nawet nigdy nie posiadałam inhalatora...
    • extereso Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 17:39
      Cóż, my chyba mamy w tym roku. Syn zgubił dowód, więc raczej nie będzie mógł niestety z nami na wakacje polecieć chyba że cudem wydadzą mu szybciej. Dobrze że był już na obozie i na jeszcze wyjazd z kolegami, ale i tak żal.
      • blaszany_dzwoneczek Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 17:50
        Córce ostatnio wyrabiałam, chyba był gotowy po mniej niż 2 tygodniach.
        • extereso Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 17:55
          To byłoby cudownie. Idziemy w poniedziałek a jedziemy 9. Nie wiem czy lepiej wyrabiać w naszym dużym mieście czy przejechać się do urzędu w małym mieście, sama tam wyrabialam kilka lat temu, bo byłam tam z pracą i mam mile wspomnienie. Może w małym szybciej ? 😳
          • dvdva Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:24
            Napisz podanie o szybsze wydanie dowodu. U mnie (miasto wojewodzkie) obiecali pani przede mną w kolejce, że w ciągu 10 dni będzie, a nawet szybciej, tylko podanie musiala przy nich naskrobac.
            • extereso Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 19:00
              Dziękuję! Napiszę.
          • magia Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 01:16
            paszport ostatnio w 10 dni zrobili bez podania
        • extereso Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:03
          I w ogóle dzwoneczku dzięki, że to napisałaś, mam teraz trochę nadziei, bo jednak nam przykro wszystkim, że miałby zostać w domu ( do psa na ten czas sprowadza się córka z zięciem, więc może mieliby fajny czas razem, ale jednak).
      • panna.nasturcja Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 19:32
        Nie ma paszportu?
        • extereso Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 19:41
          Nieważny
          • sol_13 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 21:30
            Kolejny raz się potwierdza, że trzeba pilnować ważności paszportów całej rodziny i wymieniać niezależnie od planowanych wyjazdów.
            • kira02 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 07:59
              Teraz sa takie kolejki do paszportow, ze pamietanie nic nie da, niestety.
              • kicifura Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 08:22
                Już się zluzowaly te kolejki
                • extereso Re: Wakacyjne wpadki 18.07.22, 08:08
                  Sprawdzałam termin wizyty w urzędzie i paszportowym i ws dowodu w moim mieście, najbliżej połowa sierpnia. Natomiast znalazłam w małym mieście kilkadziesiąt kilometrów od mojego na dziś ( też tylko jedno okienko, pozostałe najwcześniej za dwa tygodnie) i tam maz z synem jadą.
              • hanusinamama Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 23:52
                Wystarczy wymieniać jak zostaje pół roku wazności. Nawet jak bedziesz czekać 4 miesiace to sie wyrobisz
                • panna.nasturcja Re: Wakacyjne wpadki 18.07.22, 02:37
                  No wlaśnie nie.
                  U nas od lutego mąż próbuje się zapisać przez system elektroniczny i nie ma terminów i tyle.
                  • panna.nasturcja Re: Wakacyjne wpadki 18.07.22, 02:37
                    A nie można się zapisać na 4 miesiące do przodu i czekać, bo terminy są tylko na dwa tygodnie do przodu.
      • biala_ladecka Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 22:15
        Składałam ostatnio dla córki online, po 11 dniach był, duże miasto wojewódzkie. Dacie radę, trzymam kciuki.
        • magazynka Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 00:52
          A ja w Szczecinie czekałam równy miesiąc na wydanie nowego dowodu (stary stracił ważność po 10 latach).
      • agus-ka Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 23:29
        Złóż równolegle o paszport. Do 9 sierpnia powinni Wam paszport wydać. U mnie kolejek już nie ma, a mieszkam w Wawie.
        Paszport możesz wyrobić w dowolnym oddziale. Dawod to nie wiem, wydawało mi się że tylko tam gdzie jest się zarejestrowanym, ale pewności nie mam.
        • extereso Re: Wakacyjne wpadki 18.07.22, 08:10
          Dowód też w dowolnym. Sama wyrabialam poza miastem, bo trafiło mi się wolne popołudnie w innym mieście, a wiedziałam, że będę tam jeszcze przyjeżdżać pracę kończyć i odbiorę.
          • extereso Re: Wakacyjne wpadki 19.07.22, 07:25
            Mąż i syn wczoraj pojechali do innego miasta, z podaniem, jak mi tu polecono, o przyspieszenie. Są umówieni na odbiór dwa dni przed wylotem. Więc dzięki za dobrą radę o podaniu i w ogóle za Wasze rady 🍀
    • mhanutka Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 17:54
      Wyjazd do Chorwacji, 17 lat temu, z dziecięciem lat 3, na camping. W nocy granica w Cieszynie, miasto rozryte remontami i słabo oznaczone- kłppot z trafieniem na granicę. Zatrzymuje nas policja o 2 w nocy. My nawet zadowoleni, bo powiedzą jak jechać, a na sumieniu nic nie mieliśmy, więc bez obaw. I okazało się, że nie mamy kwitka do ubezpieczenia auta i zielonej karty, wtedy musial być papierowy. Samochód lawetą na parking strzeżony. Nas policja litościwie odwiozła do hotelu. Na drugi dzień załatwianie dowodu ubezpeczenia. Do dziś nie wiemy, co się z nim stało. Prawdopodobnie pól roku wcześniej podczas powrotu z nart musiał się zawieruszyć na granicy (wtedy jeszccze funkcjonowały przejścia graniczne), a my żyliśmy w przekonaniu, że mamy, co trzeba.
    • magdallenac Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:02
      Kupiłam bilet lotniczy na panieńskie nazwisko.🤦🏻‍♀️
      • m_incubo Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 23:16
        Właśnie dlatego (między innymi) całe życie, niezależnie od dwóch mężów, mam moje panieńskie nazwisko.
        W przeciwnym razie, znając siebie, zawsze podpisywałabym się nie tym mężem, którym trzeba.
        • magdallenac Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 23:26
          Nawet nie chcę sobie wyobrażać mąk, jakie musiałabym przechodzić posługując się na codzień w USA panieńskim nazwiskiem. Miałam coś w rodzaju Magdalena Blablarena Brzączyszczykowska🤣🤣
          • m_incubo Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 23:43
            To przynajmniej jest jakoś usprawiedliwione.
            Ja mam nazwisko krótkie, pięcioliterowe, bez żadnych polskich znaków, i mimo że nie uważam go za skomplikowane, to przekręcili je już chyba wszyscy w Polsce, w tym całkiem spora liczba urzędów.
            Każde mężowskie byłoby o niebo łatwiejsze, ale nie leży mi opcja posługiwania się obcym nazwiskiem big_grin
            • magdallenac Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 00:04
              Jako wzorowy, forumowy pasożyt nawet mężowskie nazwisko zawłaszczyłam tak, że jest ono integralną częścią mnie i totalnie wyraża moją osobowość. Nigdy już w żadnych okolicznościach nie zrezygnuję z tego nazwiska, tak bardzo jest „moje”. O wiele bardziej niż kiedykolwiek było panieńskie.
      • fabryka.lodow.napatyku Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 12:35
        ja tez kupilam bilet na panienskie, inne niz w paszporcie, caly pobyt w pl byl przekichany
      • agus-ka Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 23:39
        Długo przed era tanich lotów i odpraw online, kupiłam bilet na nowe nazwisko, a paszport miałam na panieńskie. Poleciałam tak do Paryża przez Kopenhage, Wracałam dokładnie tak samo. Dopiero w drodze powrotnej przy wsiadaniu do samolotu do Polski celniczka czy pracownica obslugi się zorientowała. Tłumaczyłam się grubo, a dowód idiotycznie nadałam w bagażu. Uratowały mnie karty pokładowe, których nie wyrzuciłam. Oj miałam stracha, na szczęście był to lot już powrotny.
    • alfa36 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:03
      Mój syn pewnej ciepłej (u nas) zimy na narty pojechał w trampkach. Widać młodzieży się zdarza.
      • extereso Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:05
        😁
    • mhanutka Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:16
      Moja przyjaciłółka z mężem pomyliła daty odlotów i pojawiła się na lotnisku dobę wcześniej niż powinna. Głupio im było przyznać się przed teściami, którzy ich odwieźi spory kawałek, że zaszła pomyłka , więc przekoczowczali tę dobę na lotnisku.
      • chlodne_dlonie Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:27
        I tak dobrze, że nie dobę później wink
        • gaga-sie Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:41
          Ja tak ileś lat temu kupilam bilet pkp z wyprzedzeniem, tylko nie powiedziałam w kasie, że ma być na za tydzień. Na takim nieaktualnym przejechałam spory kawałek Polski. Kilka razy był sprawdzany i nikt nie miał zastrzeżeń. Na miejscu się zorientowałam.
        • sophia.87 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 19:47
          A to nam się zdarzyło ☺
          Zorientowalismy się po rozmowie z moją babcia, która podczas wieczornej rozmowy zapraszala na obiad jutro, w tym momencie pojawiła się myśl jakim sposobem my mamy być jutro w porze obiadowej będąc dziś wieczorem w jednym z krajów azjatyckich 😀
          • koronka2012 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 21:57
            Czekaj, zorientowaliście się, ze wasz samolot odleciał i powinniście byc już w domu? I bilet nie przepadł?
            • sophia.87 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 22:52
              Raczej, że powinniśmy być w drodze do domu ☺
              Okazało się, to cenna lekcja, że często na lotnisku załatwisz więcej niż przez infolinię, więc jakoś nam się udało wyruszyć w stronę Europy, choć podobno nie było miejsc. Ale z lotu z jedną przesiadka zrobil się taki z trzema, o kosztach nawet nie wspomnę.
              Na plus było to, że oboje z mężem, wtedy jeszcze chłopakiem, upewnilismy się, że dobrze, ze siebie wybraliśmy ☺
        • areyoubetter Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 11:50
          Ja się zjawiłam na lotnisku dobę później. Na następny lot czekałam tydzień.
          • areyoubetter Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 12:14
            Acha, i to był lot powrotny do Polski. Musiałam zostać tydzień dłużej we Francji. Dawno to było, jeszcze przed erą tanich lotów.
      • andace Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 19:03
        Pojawiłam się na lotnisku dobę później, bilet miałam na 00:15 w czwartek i przyjechałam na lotnisko o 22:30… również w czwartek.
        Opowiedziałam to znajomym którzy mieli miesiąc później bilety na ten sam lot, pośmialiśmy się, dyskutowaliśmy dość długo o tej mojej pomyłce, po czym znajomi…zrobili dokładnie to samo miesiąc później 😂😱
      • ruda_henryka Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 19:53
        Moja znajoma pomyliła lotniska,zamiast w Katowicach stawiła się w Krakowie. Jeździła naprzemiennie z tych lotnisk i zapomniała sprawdzić na bilecie
        • pyza-wedrowniczka Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 21:07
          Ja tylko kiedyś pojechałam na Modlin. Patrzę na tablicę z rozkładem, a tam nie ma mojego lotu. Otwieram bilet, żeby spojrzeć a tam napisane, że Warszawa Okęcie. Na szczęście przed wejściem stała taksówka i miałam zapas czasu. Przejazd taxi był droższy od biletu na samolot, ale zdążyłam.
          • heca7 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 22:01
            Ehh, ja kiedyś pojechałam po córkę do Modlina. Wracała z wycieczką szkolną ze Lwowa. I spędziłam na tym p.ierdolonym lotnisku 6 godzin! Bo samolot się spóźnił lecąc na Ukrainę, po czym lądując tam wpadł na ptaka, którego resztki wyciągano prawie przed nosem przyszłych pasażerów. Wreszcie wystartowali ale już nad Polską była burza, kołowali gdzieś tam nad lotniskiem , zawrócili na inne lotnisko bo paliwo się kończyło, zatankowali i wreszcie dolecieli. W trakcie lądowania zaczął się dymić jeden silnik. Córka powiedziała, że po jej trupie poleci znowu na Ukrainę tongue_out A ja myślałam, że mi tyłek do krzesełka przyrośnie wink
            Innym razem mąż pracujący w Ursusie pojechał odebrać córkę z Modlina. Jak już zaparkował i zapłacił za bilet jak za masło to dostał wiadomość, że z powodu mgły samolot przekierowany został na Okęcie big_grin
      • m_incubo Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 23:34
        Mój mąż pomylił kierunki.
        Wracając ze Szwecji tuż przed planowanymi wspólnymi wakacjami, zamiast kupić bilet z Goteborga do Krakowa, kupił bilet jeszcze raz na tę samą trasę - z Krakowa do Goteborga.
        Nie zorientował się, mimo że kilkakrotnie rozmawialiśmy o tym locie.
        Zorientowałam się ja, natychmiast, gdy w przeddzień wylotu podał mi godzinę, o której niby będzie w Krakowie, a mnie od razu wydało się dziwne, że przyleci dokładnie o tej samej godzinie, co wyleciał.
        On pewnie zdziwiłby się dopiero na odprawie 🤦🏻‍♀️
        Niestety nie załapał się tego dnia na żaden inny lot i poleciał dopiero nazajutrz, na styk styków, chyba nawet walizki nie zdążył przepakować.
      • leyla76 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 18:55
        Ja raz wyjechałam po męża na lotnisko rano. Czekam, czekam na przylotach, a męża brak. Dzwonię i pytam gdzie jest, a on ze dalej w UK, zakupy robi. Na szczęście na lotnisko mam 40km. Wróciłam do domu.
        Wieczorem dzwoni maz i mówi, ze uciekł mu samolot i przyleci kolejnym, dostępnym. Samolot mu uciekł, bo sie na kawie zasiedział będąc juz na lotnisku, dosłownie przed bramka. Jak nie usłyszał, ze go nawołują nie wiem.
    • heca7 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:19
      Dobre kilka lat temu wieczorem, przed wyjazdem do Cro zorientowaliśmy się, że paszporty synów są nieważne. Nasze i córki na szczęście były dobre. Pojechaliśmy ale z duszą na ramieniu. Oczywiście nikt ich nie sprawdził bo jak widzą rodzinę z trójką dzieci to zwykle z daleka machają żeby się nie zatrzymywać.
      Nie wiem jakim cudem wtedy doznaliśmy takiego zbiorowego zaćmienia umysłu tongue_out
      • znana.jako.ggigus Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 01:47
        ;Moja 5 lat starsza siostra któregoś dnia przyjechała z miasta 150 km dalej, gdzie wówczas mieszkała i zażądała mojego paszportu. To było przed Unią, ona chciała jechać na narty do Czech czy coś podobnego i nagle się okazało, że jej był nieważny
        I pojechała na mój.
    • heca7 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:24
      Rok temu syn pojechał na obóz harcerski. Dwa dni później świtem sms, że była burza, zmiotło obóz i wracają. Noc spędzili w murowanej świetlicy dokąd byli ewakuowani tak jak stali. Syn więc wrócił w piżamie i crocsach. A niektórzy jego koledzy np w jednym bucie bo tak wybiegli z namiotów. Na szczęście kadra pojechała tam z powrotem i praktycznie wszystko udało się pozbierać. A cały zastęp szybko ogarnął się i ramach tego samego wyjazdu pojechał do innej stanicy.
      • maslova Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 21:42
        Mój syn miałby gorzej - on śpi tylko i wyłącznie w spodenkach... 😏
        • heca7 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 22:03
          Ale pod namiotem? Pytam z podziwem bo ja zawsze marznę nad ranem i nie dałabym rady wink
          Ps: pewnie by mu jakiś koc skombinowali.
          • m_incubo Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 23:38
            Namiot nieważny, może nawet go wcale nie być. To śpiwór jest istotny.
      • ga-ti Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 00:00
        Współczuję przeżyć. Moje dziecko co roku pod namioty z harcerzami jeździ, a ja co roku się martwię. Teraz też jest, twierdzi, że nie jest zimno wink na szczęście nie ma upałów i burz.
    • anilorak174 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:34
      Zgubiliśmy kluczyki do auta. Bylismy nad morzem, nastepnego dnia mielismy wracać. Brat męża nadał drugie kluczyki przesyłka konduktorską do Gdańska, mąż jechał poxnym wieczorem autem pozyczonym od właścicielki kwater.
      • gaga-sie Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:43
        Mój mąż na wyjazdach zawsze daje mi do torebki drugi kluczyk.
      • la_mujer75 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 22:46
        Kumpel zatrzasnał kluczyki w samochodzie. Wszystko miał już spakowane i szykował się na powrót do domu. Miejscowi sprowadzili lokalnego włamywacze i ten mu pomógł smile
        • pani_tau Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 10:02
          No Bareja po prostu 😄.
        • massinga Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 11:23
          Zatrzaskiwanie kluczykow w samochodzie to moja specjalnosc. Przez to nauczylam sie wlamywac do samochodu.
    • chlodne_dlonie Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:34
      Wypożyczając samochód na wakacje zdecydowaliśmy, że nie będziemy dopłacać za dodatkowego kierowcę i ja będę tym jedynym. Na lotniskowym punkcie rent-a-car poproszono mnie o prawo jazdy, a ja zdałam sobie sprawę, że zostawiłam je w domu, razem z dowodem rejestracyjnym mojego auta crying
      Dopłata na miejscu była oczywiście wyższa a ja przez cały urlop byłam pasażerem wink
      • chicarica Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 23:07
        Nigdy nie miałam problemów ze zmianą tegoż i nie kazano mi dopłacać za zmianę nazwiska kierowcy.
      • marta.graca Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 08:02
        No, ale przecież nie było dodatkowego kierowcy. Chyba, że to zmiana tyle kosztowała.
        • chlodne_dlonie Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 16:47
          Zostawiłam prawo jazdy w domu, więc zapłaciliśmy za zmianę kierowcy już przy odbiorze auta na lotnisku w Cagliari,, co wyniosło więcej niż gdybyśmy przy rezerwacji on-line zdecydowali się na podanie drugiego.
          Nauczka na przyszłość, teraz zawsze sprawdzam czy mam WSZYSTKIE dokumenty przy sobie, nie tylko paszport wink
    • chococaffe Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:45
      Z najnowszych. Bilet lotniczy kupiony, bilety kolejowe kupione, ostanie 20 km - najwyżej wezmę taksówkę. Jest dworzec to pewnie są taksówki. Nawet cennik znalazłam. Cóż, nie ma firm taxi, jest Zenek. Franek, Miecio itd. Zenkowi się nie chce, Franek ma inne plany, Miecio kłóci się z żoną. Finalnie nie miałam wyjścia i zarejestrowałam się w BlaBlaCar a potem 2 km z bita przez pola.
      • chococaffe Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 18:47
        Z buta
    • lannnnntana Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 20:42
      Dwa lata temu na wyjeździe zepsuł się nam samochód. Mężowi odebrało rozum i dał auto do naprawy do lokalnego mechanika, myśląc, że to jakiś drobiazg. Pan mechanik ochoczo zabrał się do dzieła, nie bardzo mając pojęcie, co robi. Plus brak odpowiednich narzędzi. Kiedy chłopina zorientował się, że nie da rady, zrobiło mu się głupio i zaczął nas unikać. Pokornie czekaliśmy przez tydzień, no i urlop zaczął nam się kończyć. Zostałam z synem na miejscu, bo mogę sobie dowolnie ustawiać czas pracy, ale mąż musiał pojechać. Przez kolejny tydzień usiłowałam skontaktować się z mechanikiem, który zwodził mnie, że już, za momencik przyjdzie zamówiona część do samochodu, a na miejscu nie można go było zastać (warsztacik miał przy swoim domu). W końcu się wkurzyłam, postraszyłam żonę mechanika policją, ta się obraziła i powiedziała, żeby zabrać samochód w takim razie. Zamówiłam holowanie, chociaż samochód był kompletnie rozbebeszony. Kosztowało majątek. Plus przymusowy pobyt na miejscu - co ja przeszłam, usiłując znaleźć w miarę tanie miejsce w pełni sezonu buk jeden wie - w naszym ośrodku nie mogli nam niestety przedłużyć. Wynajęłam apartament w hotelu, bo tylko to można było dostać na miejscu, domki i agroturystyka bez samochodu niedostępne, chyba, że ktoś chciałby iść przez las 10km. Potem, już w licencjonowanym serwisie, okazało się, że rzeczywiście usterka nie była duża, ale należało ją zdiagnozować, do czego potrzebny był sprzęt. No i mieliśmy kłopoty, bo trzeba było skorzystać od razu z serwisu, bez pośredników, straciliśmy zniżki i inne takie tam. Słowem, najdroższe wakacje, na których byłam.
      • heca7 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 20:59
        Bardzo podobny wypadek pamiętam z forum Cro. Rodzina pojechała do Chorwacji. I jakoś na miejscu zepsuł im się samochód. No nic, przecież są na urlopie, chyba ze dwa tygodnie. Dadzą do mechanika lokalnego to zdąży zrobić do odjazdu. Nie zdążył... Ale za to wyjął silnik z auta , zamówił jakieś części ale naprawa go przerosła. Też zaczął ich unikać i zwodzić, pod koniec codziennie do niego zachodzili. W rezultacie państwo wracali do Polski lawetą a na lawecie samochód , obok silnik no i reszta części wink Cała operacja kosztowała kilka tysięcy.
        • maslova Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 21:49
          Nam zepsuło się auto na autostradzie w Chorwacji. Cudem udało nam się zjechać z autostrady do jakiejś wioski, akurat była tam mechanik. Spędziliśmy u niego kilka godzin, okazało się, że padł alternator. Sprowadzał go na szybko ponoć że Słowenii (...), w końcu udało się go wymienić. Koszt - 1000 zł. W Polsce wtedy był to koszt ok. 300 zł. Ale i tak byliśmy szczęśliwi, że wszystko dobrze się skończyło 😏
          • la_mujer75 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 22:42
            Nam się samochody kilka razy psuły w czasie podróży.
            I to zawsze na Węgrzech!
            Raz trafiliśmy do autoryzowanego salonu Forda. Bardzo drogo wyszło sad
            A drugi raz Rosjanin, który pomylił się w kolejce (stanął do bramki dla czlonków UE) na pełnym gazie, cofając się, przywalił nam w maskę samochodu. Maski nie dało się otworzyć, a musieliśmy dolewać płyn do chłodnicy! Byliśmy na granicy z Węgrami. Ujechaliśmy trochę, mąz zjechał do miasteczka i mmiejscowi od razu zobaczyli, że mamy problem. Na migi (dogadac się nie było jak!) kazali za sobą jechać i dowieźli nas do miejscowego mechanika. Koleś był cudowny i nie wziął od nas żadnej kasy!
            Dojechaliśmy bez problemu do domu.
            • kurt.wallander Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 00:03
              O, to nam też się raz popsuł na wakacjach (w Hiszpanii), ale obyło się bez zgrozy. Samochód oddaliśmy do serwisu w ramach ubezpieczenia, od razu dostaliśmy auto zastępcze, a naprawę (a właściwie wymianę jakiegoś elementu) wykonano w kilka dni do tygodnia (nie pamiętam juz dokładnie). Tyle trwało, by chyba od producenta aż sprowadzali element.
          • alfa36 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 00:09
            Mieliśmy identyczną sytuację jadąc ze znajomymi do CRO ich busem. Alternator szwankował już w nocy, jakimś cudem mąż koleżanki zjechał z autostrady w dobrym miejscu nad ranem . Była sobota, mechanik otworzył z samego rana, pojechał po części. Udało się, tylko pół dnia przesiedzieliśmy na krawężniku koło warsztatu. To były udane wakacje, ale jak to dziś wspominamy... Swoją drogą znajomy zostawił fortunę w tym warsztacie. .
    • mamkotanagoracymdachu Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 21:32
      Stawiłam się do odprawy na wylot do Turcji z dzieckiem, koniec kwietnia, paszport ważny do września. W ogóle mi nie przyszło do głowy, ze może być jakiś kłopot, nawet sprawdziłam ważność paszportów przed wyjazdem.

      Niestety, do Turcji wymagane jest 6 miesięcy ważności paszportu.

      Trzeba było dzwonić do ambasady, ale puścili nas jakoś big_grin
    • ulla_cebulla Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 21:34
      Mój mąż jest wspaniałe zorganizowany i ciuchy na różne pory roku przechowuje posegregowane w specjalnych torbach. Sęk w tym, że one są do siebie bardzo podobne i tak na wakacjach w Tajlandii okazało się, że przywiózł że sobą wyłącznie pokaźną kolekcję zimowych skarpet i kalesonów big_grin
      Ja z kolei na pierwszy wyjazd do Stanów zabrałam z sobą euro, naiwnie zakładając, że wymienię je sobie w banku na dolary. Kartę kredytową zostawiłam w domu. W piątym banku na chwilę nabrałam nadziei, kiedy pani zamiast od razu odprawić mnie z kwitkiem wyciągnęła grubą księgę ze zdjęciami różnych walut. Okazało się jednak, że oglądała je wyłącznie z czystej ciekawości, czy egzotyczny pieniądz pokrywa się z obrazkiem...
      • mae224 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 21:46
        I jak się skończyła historia z euro?
        • ulla_cebulla Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 21:55
          Udało się w końcu wymienić dzięki pomocy lokalsa, który był zaufanym klientem swojego banku.
    • la_mujer75 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 22:33
      "Najświeższa" historia moich przyjaciół. Z tego roku.
      Tydzień temu wyruszyli (o 4 nad ranem w niedzielę) w drogę powrotną z Chorwacji.
      Na granicy ze Słowenią się kapnęli, że zostawili paszporty na recepcji w Chorwacji...
      W sumi 3 razy przeprawiali się promem, pod koniec powrotnej (już ostatecznej) drogi przez Chorwację, złapała ich policja i dostali mandat opiewający na 1500 zl!
      Dotarłi w poniedziałek rano do domu.

      Ale podobny numer wyciął inny przyjaciel. Kilka lat wcześniej.
      Jechał sam z synem do Bułgarii. Jego żona miala kilka dni później dolecieć.
      Był bardzo przejęty całą podrożą. Gdy tylko przekroczyli granicę z Węgrami, podjechali do McDonalda . A na granicy z Serbią zorientował się, że tam zostawili dokumenty !
      • grey_delphinum Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 23:01
        O, przypomniała mi się jeszcze jedna wpadka.

        Któregoś roku w Chorwacji właśnie przygotowywaliśmy się do wyjścia na plażę, gdy przyszła do nas właścicielka apartamentu z pytaniem, czy coś się stalo, bo mieliśmy opuścić kwaterę o 10.00, a już prawie 11.00 i ona chciałaby zacząć ja przygotowywać na pobyt kolejnych gości.

        Byliśmy totalnie zaskoczeni, bo wydawało nam się, że mamy tam pobyt opłacony przez jeszcze jedna dobę 😉

        No cóż, spakowaliśmy się w ekspresowym tempie, pojechaliśmy na tę plażę, a wieczorem ruszyliśmy do Polski.
    • eliszka25 Re: Wakacyjne wpadki 16.07.22, 23:28
      W ubiegłym roku strzeliliśmy numer wracając z Sardynii. Wyjeżdżaliśmy jeszcze we wrześniu i wtedy młodszy syn miał jeszcze 11 lat, więc we Włoszech nie potrzebował nic żeby wejść na prom. Wracaliśmy 10 dni po jego 12-tych urodzinach i stojąc w kolejce do promu przypomniało nam się, że młodszy potrzebuje szczepienie lub test żeby go na prom wpuścili. Oczywiście nie mieliśmy ani jednego ani drugiego, ale odwrotu już nie było. Kiedy przyszła nasza kolej do sprawdzania dokumentów pan z obsługi portu sprawdził najpierw bilety, potem paszporty, a na końcu zapytał o covid pass. Wszyscy mieliśmy w aplikacji, więc podawaliśmy po kolei telefony z kodem do zeskanowania. Kiedy podaliśmy trzeci telefon (nas jest czwórka) do sprawdzającego nas faceta podeszła kobieta, która kontrolowała inny samochód i o coś go zapytała. Problem był chyba jakiś większy, bo pan oddał nam telefon, machnął, że mamy jechać i poszedł z nią do tamtego samochodu. Tym sposobem wjechaliśmy na prom i wróciliśmy do domu zgodnie z planem 😁.
      • heca7 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 07:49
        Szczęściarze wink Przyznaj, że byliście w zmowie z tą kobietą suspicious wink
        • eliszka25 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 08:54
          Normalnie sytuacja z rodzaju więcej szczęścia niż rozumu. A najlepsze jest to, że babka mówiła coś o teście właśnie!
          • jeste_m_sobie Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 09:48
            A co byście zrobili? Był jakiś plan?
          • jeste_m_sobie Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 09:49
            A co mieliście zamiar zrobić? Był jakiś plan?
            • eliszka25 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 11:51
              Trudno mówić tu o planie, bo skapnęliśmy się jakieś 10 minut przed sprawdzaniem papierów, a samochody w kolejce stoją tak, że nie bardzo da się z niej wyjechać. Mieliśmy po prostu nadzieję, że można będzie zrobić szybki test w porcie. Gdyby takiej możliwości nie było, to musielibyśmy wracać następnym promem, który był rano. My wracaliśmy wieczornym. Powrót następnego dnia spowodowałby po prostu obsuwę w powrocie i w domu bylibyśmy późno w nocy. Nie byłoby to optymalne, bo potem dzieciaki musiały iść do szkoły a my do pracy.
      • anilorak174 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 08:21
        O, to ja pamiętam z czasow przedunijnych jak wracałam z rodzicami z Austrii. Mieliśmy w aucie poupychane sporo więcej alkoholu niż było można przewieźć. Przyszła nasza kolej na granicy austriacko - czeskiej, pan kazał otworzyć bagażnik i walizki, ale zanim moj tato zdążył to zrobić to na stanowisku obok rozwinęła się jakaś awantura. nasz pogranicznik kazał nam jechać a sam poszedł wspomoc kolegę.
        • eliszka25 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 08:57
          Fuks w tym samym stylu 😉
        • gulcia77 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 13:11
          A to ja pamiętam podobną sytuację z czasów świńskiej grypy. Nie wolno było wwozić do Polski artykułów spożywczych, a ja, w czasach nastoletnich, byłam zagorzałą fanką Müllera. I miałam że dwie zgrzewka pyszności. Obiecywałam, że jak nie pozwolą przewieźć, to na granicy wypiję. Przed nami znaleźli zioło w takim żółtym, stareńkim passerati. Przejechaliśmy granicę bez kontroli, celniczka niemiecka tylko ręką machnęła, a Polak nas kompletnie olał.
        • agus-ka Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 23:51
          Nam kiedyś trzepali samochód na granicy słowacki polskiej. Szukali alkoholu. Rozpakowany mieliśmy cały bagażnik i nic nie znaleźli. Nie znaleźli bo cały alkohol był w plecaku pomiędzy mną a koleżanka. Obydwie miałyśmy problem żeby nie śmiać się przy celniku
    • czerwona_firletka Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 00:54
      Pierwszy wspólny wyjazd jako para, nie pytajcie jak to się stalo...Nad ranem 15.08 (święto).tel z domu, że moja torba została... A 16.08 o 5.00 rano jechaliśmy dalej na dwa dni na Węgry
    • paola.brunetti Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 01:20
      Lecieliśmy na wakacje z Berlina, z lotniska Tegel, i na parkingu obok zostawiliśmy auto. Powrotny samolot miał opóźnienie i wylądował na Schoenfeld, bo nocą Tegel było nieczynne. Było już dobrze po północy, trzeba było poczekać na autobus podstawiony przez lotnisko,.więc na Tegel dotarliśmy około 1.30 w nocy. Okazało się, że parking reklamowany jako całodobowy jest zamknięty na glucho! Nikt nie reagował na dzwonienie dzwonkiem ani nikt nie odbierał telefonu. Zamówiliśmy taksówkę i poprosiliśmy o zawiezienie nas do jakiegoś hotelu,.na szczęście były w nim wolne pokoje. Kiedy wreszcie kładliśmy się do łóżek, do męża zadzwonili z parkingu, że możemy odebrać samochód, ale wtedy już machnęliśmy na to ręką i postanowiliśmy odebrać go rano. Oczywiście chcieli od nas pobrać opłatę za dodatkową dobę, ale mężowi udało się jakoś wynegocjować i ostatecznie nie zapłaciliśmy nic. Dodam, że mieliśmy ze sobą dwójkę dzieci w wieku przedszkolnym i żadne z nich nawet nie miauknęło, były raczej zaciekawione przygodą wink
    • jowita771 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 08:19
      Po przylocie do Brukseli okazało się, że wypożyczony przez nas zawczasu samochód jest podstawiony, ale na innym lotnisku. Zapłacona spora zaliczka, więc zdecydowaliśmy się pojechać na to drugie lotnisko. Podróż z przesiadkami, ale dzisiaj wspominamy to na wesoło.
      • krolewska.asma Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 09:11
        Tylko ze w Brukseli jest jedno lotnisko wink
        • pyza-wedrowniczka Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 09:39
          Są dwa. To Charleroi też ma w nazwie Bruksela. I np. jak kupijesz tanie loty Ryanairem do Brukseli to lądujesz właśnie tam, a nie na tym w mieście.
          • krolewska.asma Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 09:51
            To jest wiele km od Brukseli wiec nie wiem jak można się pomylić wink)))
            • sumire Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 10:29
              O, pojawiła się i asma, specjalista-turysta od "dlaczego w Krakowie nie ma mostu z północy na północ", jeżdżący całe życie palcem po mapie.
            • jowita771 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 10:34
              Nikt się nie pomylił. Mąż szukał auta na stronie. Wpisał numer lotu, odpowiednie lotnisko samo wskoczyło. Potem przy konkretnym aucie było pytanie, gdzie samochód ma być podstawiony i opcja centrum albo lotnisko. Samochody na stronie były z różnych wypożyczalni. Spodobało mu się auto, kliknął opcję "lotnisko". Ta wypożyczalnia nie miała nawet punktu na tym lotnisku, na które lecieliśmy.
            • pyza-wedrowniczka Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 11:05
              @krolewska.asma - ja np. latałam tylko na Charleroi i to jest moje pierwsze skojarzenie z lotniskiem w Bruskeli. Więc jakby mi ktoś powiedział "lotnisko w Bruskseli" bez uszczegółowienia, to mogłabym odruchowo tam pojechać.
              • krolewska.asma Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 12:28
                Wiesz ze miasto charleroi leży ze 100 km od Brukseli i to ogromna odległość w takim małym kraju wink?????
                • krolewska.asma Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 12:28
                  Tak jakbyś mówiła ze lotnisko warszawskie jest w Gdańsku ? wink)))
                  • pyza-wedrowniczka Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 12:39
                    Wiem, gdzie to jest. Nie zarabiam jak ematka i latam tanimi liniami, Ryanairem w promocji za 40 zł tongue_out A to lotnisko ma w nazwie Bruksela-Charleroi i dojazd do stolicy trwa godzinę.

                    Do Paryża też latam na Beauvais, a nie De Gaulle.

                    I raczej bym to porównała do Modlina jako Warszawy.
                  • geoardzica_z_mlodymi Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 12:54
                    A lotnisko Warszawa -Radom🤔
                    Zresztą realny Warszawa - Modlin też z Warszawą ma niewiele wspólnego, jedzie się czasem dłużej niż do Radomia. Z kolei Lublin jest w Świdniku bez sensownej komunikacji z Lublinem.
                  • angazetka Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 19:24
                    Gdańsk nie jest 100 km od Warszawy.
                • joann_80 Re: Wakacyjne wpadki 19.07.22, 00:39
                  A wiesz, że lecąc do Barcelony możesz trafić na 3 lotniska?
                  El Prat, Girona i Reus z czego 2 ostatnie są oddalone od centrum Barcelony o 90 i 120 km ?
                  Rzniesz głupa, czy faktycznie jesteś tak ograniczona?
                  • evolventa Re: Wakacyjne wpadki 19.07.22, 08:37
                    Chciałabym zaznaczyć, że lotnisko w Pyrzowicach jest oddalone od Katowic o jakieś 30 km, a też ma w nazwie Katowice....... więc czasami faktycznie lotnisko nie jest wcale blisko miejscowości której ma oznaczenia.....
          • beaucouptrop Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 13:34
            No ale Asma ma rację. Myśleć, że Charleroi, które jest ok. 60 km od Brukseli to stołeczne lotnisko i że Bruksela, bądź co bądź miasto w którym znajduje się większość instytucji europejskich, nie ma swojego lotniska trąci ignorancją. To ten sam kaliber jak myślenie, że Modlin to główne lotnisko Warszawy.
            • geoardzica_z_mlodymi Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 13:37
              Ale Okęcie w zamiarach ma zostać wyciszone i gdzie indziej będzie się latało do Warszawy.
            • kicifura Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 13:38
              Nikt przecież nie napisał że Charleroi to główne lotnisko Brukseli 🤦‍♀️
              • kicifura Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 13:41
                Liczba kilometrów nie ma znaczenia (każda stolica w Europie ma jakieś lotnisko na wypizdowie), skoro samo lotnisko wskazuje że obsługuje Brukselę, choćby nazywając się tak a nie inaczej:

                www.brussels-charleroi-airport.com/en
                • beaucouptrop Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 13:52
                  Obsługuje Brukselę w jaki sposób? Tak jak Okęcie i Modlin? Ok jest lotniskiem dla tanich linii, ale jeśli miejscowym mówisz, że lecisz z lub do Brukseli to nikt nie pomyśli o Charleroi tylko o Zaventem.
                  • memphis90 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 16:06
                    Ale ona nie jest miejscowa, prawda...? Wykupiła "lot do Brukseli" i spodziewała się, że auto zostanie podstawione pod lotnisko, na którym wyląduje.
                    • beaucouptrop Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 16:21
                      Wiesz w dobie Internetu to kwestia 5 minut sprawdzić gdzie jest Charleroi a gdzie Bruksela. Gdyby tak trudno było ogarnąć różnicę między lotniskiem w Brukseli a tym w Charleroi to pewnie wiecej podróżnych dziwiloby się że nie wylądowali w Brukseli, a gdzieś na prowincji.
                  • kicifura Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 20:54
                    beaucouptrop napisała:

                    > Obsługuje Brukselę w jaki sposób? Tak jak Okęcie i Modlin? Ok jest lotniskiem d
                    > la tanich linii, ale jeśli miejscowym mówisz, że lecisz z lub do Brukseli to ni
                    > kt nie pomyśli o Charleroi tylko o Zaventem.

                    W taki sposób że jak wrzucisz Brukselę w jakąkolwiek wyszukiwarkę to wyniki obejmują zarówno BRU jak i CRL. Strona lotniska ma dosłownie Brukselę w adresie. Nie wiem co tu jeszcze może być niejasne 🤷🏻‍♀️
                    • beaucouptrop Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 21:24
                      Może źle szukałam, ale nie znalazłam adresu lotniska w Charleroi z Bruksela podaną jako lokalizacja. Sa natomiast na ich stronie współrzędne GPS jak również mapka na której nie trudno zauważyć, że do Brukseli to kawałek drogi jest.
                      • chococaffe Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 21:43
                        Na marginesie. Moim zdaniem problemem tych lotnisk nie jest odległość (niedawno byłam na Charleroi - doskonałe połączenie z miastem) ale ich rozmiar. Przy przylocie nie ma to znaczenia, natomiast przy wylocie bywa znacznie gorzej - tłumy stłoczone na malej powierzchni z ludźmi siedzącymi na podłodze bo miejsc siedzacych brakuje. Dotyczy to wszystkich małych lotnisk, które nagle zaczęły oblusgiwać spory ruch lotniczy.
                      • kicifura Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 21:48
                        To wrzuć jakiekolwiek połączenie z Brukselą do Google flights. Będziesz mogła sobie wybrać czy chcesz BRU czy CHL.

                        Zresztą nie musisz niczego wpisywać, po prostu spójrz na link do oficjalnej strony lotniska. www.brussels-charleroi-airport.com/en

                        Czy widzisz tam może nazwę jakiegoś miasta?

                        Myślę że możecie już przestać się dziwować dlaczegóż to ktoś nazwał lotnisko CHL lotniskiem Brukseli.
                        • beaucouptrop Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 23:05
                          No tak ale sama wysxukiwarka mówi o dwóch lotniskach więc wystarczy kliknąć tu Tekst linku i już masz lotnisko 12 km od Brukseli
                          • kicifura Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 23:09
                            beaucouptrop napisała:

                            > No tak ale sama wysxukiwarka mówi o dwóch lotniskach

                            Duh!
                    • beaucouptrop Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 21:25
                      A jak wrzucisz Paryż to wyskocza ci CdG, Orły i Beauvais.
              • beaucouptrop Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 13:47
                Co nie zmienia faktu, że Charleroi nie jest lotniskiem nawet nie głównym Brukseli. Bruksela ma jedno lotnisko Zaventem.
                Charleroi jest regionalnym lotniskiem tak jak Balice czy Pyrzowice.
            • sumire Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 13:46
              Nikt nie napisał, że Bruksela nie ma swojego lotniska.
        • gulcia77 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 13:14
          Przypomnę Ci dyskretnie, że z Katowic na lotnisko Katowice też jest hektar. W samych Katowicach masz tylko Muchowiec - lotnisko sportowe, żaden Airbus tam nie wyląduje.
    • wapaha Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 08:52
      nie wiem czy wpadka
      ale parę lat temu podczas biwakowania w bieszczadach przeżyliśmy noc grozy
      była tak mocna burza-jakiej nie pamiętam, spadła rekordowa ilość wody w bardzo szybkim czasie.
      burza trwała TYLKO tongue_out kilka godzin, ale dosłownie kapało nam na głowy. Tropik nie wytrzymał na niektórych szwach- całą noc zasłaniałam dzieciaki, żeby nie zmokły. O 6 rano, gdy było już spokojnie- dosłownie pływaliśmy..Namiot okazał się szczelny...wody było na pół dłoni....pływały drobne luźno leżące przedmioty, telefon..mokre były wszystkie ubrania...
      No to zaczęło się od samego rana suszenie...gdzie tylko się dało -bo jednak tych rzeczy było sporo....Aura nie sprzyjała, bo wciąż było pochmurno i ledwie 21 st.
      Dobrze, że w miejscu biwakowania właściciele terenu mieli też domki i widząc naszą biedę zgodzili się wynając nam na dwie noce ...Uczucie luksusu gdy siedziałam na suchej kanapie pijąc gorącą kawę...bezcenne

    • mamkotanagoracymdachu Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 08:54
      Podróż poślubna, lot na druga półkule - zgubili mój bagaż. Trzy dni miałam nadzieje, ze sie znajdzie, potem po prostu kupiłam bikini i jakieś chusty, i w tym przeżyłam dwa tygodnie. Podróż była w lipcu, bagaz się znalazł w październiku.
      • jeste_m_sobie Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 12:57
        Zawsze to mnie zadziwia: co oni robią z tymi bagażami przez trzy miesiące? Nie mogą znaleźć od lipca i nagle w październiku komuś świta myśl: aaaa, jest jeszcze jedna kanciapa, do którejśmy nie zaglądali, może tam jest skitrany bagaż mamkotanagoracymdachu!
        • mae224 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 18:53
          czasami on sobie lata po świecie bez ładu i składu, znajomej (laciała z rzym - warszawa - rzym, bagaż dotarł przez kijów do domu, z pominięciem polski).
    • jeste_m_sobie Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 09:53
      Świetny wątek! Właśnie wróciłam z Irlandii, samolot relacji Dublin - Warszawa. Tylko że ja mieszkam w Łodzi i z Łodzi do Dublina też latają... Nie przyszło mi do głowy, żeby to sprawdzić, gdy kupowałam bilety. Cały czas przeklinałam swoją głupotę, wracając samochodem z Okęcia przez dwie godziny w nocy w deszczu.
    • la_mujer75 Re: Wakacyjne wpadki 17.07.22, 10:05
      Przypomniała mi się jeszcze jedna historia. Tym razem brata i to nie on bezośrednio był winny.
      Przez pół roku wykładał anatomie i embrilogię na amerykańskiej uczelni na jednej z Wysp Karaibskich.
      Była jedna droga dojazdowa na lotnisko. I na tej drodze spotkało się dwóch kolesi, znajomych, którzy postanowili uciąć sobie pogawędkę, nie zważając, że calkowicie wstrzymują ruch. W efekcie brat spóźnił się na swój samolot.
      I zaproponowano mu lot do Bogoty, a stamtąd do Amsterdamu i potem do Warszawy.
      Brat się zgodził. Był w mega stresie, bo wiózł sporo gotówki, gdyz ten uniwersytet tak mu zapłacił. Brat twierdził, że na tym uniwerku musieli robic jakies machlojki i stąd ta płatnośc gotówką.
      W efekcie -siedział iles godzin w Bogocie, opklejony gotówką, czekając na lot do Amsterdamu.
      Cos tez nie stykło i jego bagaż nie dotarł do Amsterdamu, gdzie znowu spędził kilka godzin, czekając na lot do Warszawy. Bagaż dotarł kilka miesięcy później. Ale dotarł!
      Brat nienawidzi latać. Zawsze przytrafiają mu się jakieś akcje. A często lata.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka