Dodaj do ulubionych

O parentyfikacji

10.11.22, 08:40
Ciekawa rozmowa z prof. K. Schier
www.onet.pl/styl-zycia/onetkobieta/katarzyna-schier-parentyfikacja-to-ukryta-forma-przemocy/msh4e58,2b83378a
Trudno sie z tym, co mówi niezgodzic. Może dlatego, że mam w sumie bardzo widoczny przykład i skutki takiej parentyfikacji w najblizszym otoczeniu, artykuł mnie tak poruszył.

Jedno zdanie budzi moją wątpliwość, ale to taki margines

[i]Moja znajoma opowiadała mi ostatnio: "Wiesz, nauczyłam syna robić kawę z ekspresu i w końcu jakiś facet przynosi mi ją w weekend do łóżka". Niby żart, ale w kontekście naszej rozmowy trochę przestaje mnie bawić, za to pojawia się pytanie, gdzie jest granica?

To świetny przykład, który pokazuje, jak bardzo parentyfikacja jest nieoczywista. Mama, która traktuje i widzi dziecko jako dorosłego, narzuca mu określoną tożsamość, traktuje dziecko mniej jako osobę, a przede wszystkim jako funkcję (tu: barista), może obarczać je zbyt dużym ciężarem. Dziecko w to wchodzi, bo chce spełnić oczekiwania mamy, chce, by była zadowolona, by było jej miło.

Jeśli jednak odwrócenie ról pozostaje na poziomie zabawy: zabawmy się, że przyniesiesz mi kawę, a potem ja zrobię coś dla ciebie, to tutaj nie doszukiwałabym się kontekstu destrukcyjnej parentyfikacji. Odwrócenie ról dzieje się w kontekście zabawowym i ten aspekt jest jasny dla obu stron. Każde dziecko na pewnym etapie chce przejmować dojrzałą tożsamość. Ważne, by robiło to, ucząc się w adekwatny do swojego wieku sposób, nie zaś przejmując projekcje rodzica, który przypisuje dziecku jakąś rolę w swoim psychicznym świecie, wynikającą albo z powodu własnego deficytu, albo z realnej potrzeby, np. poważnej choroby. Wówczas parentyfikacja staje się ukrytą formą przemocy.[/i]


Choc generalnie zgadzam się, że parentyfikacja jest bardzo szkodliwa, o tyle przy tym fragmencie mam mieszane uczucia.
Dotyczy to fragmentu:
Jeśli jednak odwrócenie ról pozostaje na poziomie zabawy: zabawmy się, że przyniesiesz mi kawę, a potem ja zrobię coś dla ciebie

Czyli taka wymiana czynności. Coś za coś. Nic za darmo, z tzw dobrego serca...Zawsze musi byc rewanż?

Bo sam koncept zabawy jest ok, ale nie tak ka w zdaniu powyżej. Mozna sie inaczej z dzieckiem bawić.

Obserwuj wątek
    • kochamruskieileniwe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 08:41
      ech, edytowałam post i w trakcie edycji wysłałam. Stąd pewna niezgrabność końcowej części...
    • chococaffe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 08:46
      imho niedawno chyba nanga użyła fajnego słowa o relacjach - "miękkie". I chodzi chyba o relacje, w których nie występuje wymiana barterowa tylko takie "płynne" podstawowe zauważanie siebie, szacunek, wsparcie

      W kontekście tego artykułu - odpowiednie do wieku i kontekstu.
    • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 08:50
      A to nie jest tak, że dzieci w miarę możliwości pomagają w domu? Co za różnica, czy dziecko zmyje naczynia po obiedzie, który przygotowała matka, czy zrobi kawę i poda matce do łóżka?
      • chococaffe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 08:53
        Mnie się nie podoba opis "w koncu jakiś facet przynosi..."
        • daniela34 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 08:59
          chococaffe napisała:

          > Mnie się nie podoba opis "w koncu jakiś facet przynosi..."
          >
          Mnie się właśnie to nie podoba. Nie "ty dla mnie, ja dla ciebie."
          • kochamruskieileniwe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:02
            ja na to nie zwróciłam uwagi, bo jestem jedyną kobietą w mojej rodzinie wink I jak juz ktoś by tę kwaę do łóżka przyniósł, to vbyłby facetem. No fakt, może lepiej byłoby "ktoś"
            Ps. Nie znoszę kawy w łóżku. Jedzenia również. Jestem jak ta mama Pawła z Wojny domowej"
            • wapaha Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:35
              kochamruskieileniwe napisała:

              >
              > Ps. Nie znoszę kawy w łóżku. Jedzenia również. Jestem jak ta mama Pawła z Wojny
              > domowej"


              Ja uwielbiam..to moja słabość.. synonim relaksu i luksusu.. troszkę się wstydzę 🤭🤭
            • 21mada Re: O parentyfikacji 10.11.22, 12:34
              Ja też nie. Jak się w ogóle pije kawę w łóżku? Na leżąco? I te okruchy od croissanta wszędzie później. Ble. Jadłam czasem w łóżku jak byłam chora ale to niewygodne i kręgosłup boli. Wolę jadać przy stole.
              • po_godzinach_1 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 12:42
                21mada napisała:

                > Ja też nie. Jak się w ogóle pije kawę w łóżku? Na leżąco? I te okruchy od crois
                > santa wszędzie później. Ble. Jadłam czasem w łóżku jak byłam chora ale to niewy
                > godne i kręgosłup boli. Wolę jadać przy stole.

                Ja tez nie rozumiem zjawiska picia czy jedzenia w łóżku. Chyba ludzie naoglądali się zbyt wielu komedii romantycznych ;-0
              • wapaha Re: O parentyfikacji 10.11.22, 18:20
                21mada napisała:

                > Ja też nie. Jak się w ogóle pije kawę w łóżku? Na leżąco? I te okruchy od crois
                > santa wszędzie później. Ble. Jadłam czasem w łóżku jak byłam chora ale to niewy
                > godne i kręgosłup boli. Wolę jadać przy stole.


                W łóżku można tylko leżeć ? big_grin
                Współczuję ci łóżka wink

                Ja w swoim mogę usiąść smile Wygodnie się oprzeć, przykryć nogi kołderką , wziąć lapka - stawiam z boku kawę - i się czilałtuję smile Uwielbiam zwłaszcza w zimowe weekendy , bo wtedy kot który kładzie mi się w nogach jest miłym ciepłym termosikiem
                Croissantów nie jadam więc niczym nie kruszę . A nawet jeśli nakruszę ( kanapki z rzadka) to sprzątam , żaden problem wink

                Czytac w łóżku też lubię - i to akurat wychodzi również na leżąco wink
            • cosmetic.wipes Re: O parentyfikacji 10.11.22, 12:38
              kochamruskieileniwe napisała:

              > ja na to nie zwróciłam uwagi, bo jestem jedyną
              > Ps. Nie znoszę kawy w łóżku. Jedzenia również. Jestem jak ta mama Pawła z Wojny
              > domowej"


              Nie jesteś osamotniona 😊
              • triss_merigold6 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 13:20
                Nie jesteście osamotnione smile
            • chatgris01 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 13:50
              kochamruskieileniwe napisała:

              > Ps. Nie znoszę kawy w łóżku. Jedzenia również. Jestem jak ta mama Pawła z Wojny
              > domowej"

              Przybijam piatke!
            • m_incubo Re: O parentyfikacji 10.11.22, 14:07
              Ja też śniadań do łóżka nie znoszę, kawę mogłabym może ścierpieć.
              Jedzenie w łóżku to opcja po moim trupie.
              Za to uwielbiam wprost w łóżku czytać smile
              • magdallenac Re: O parentyfikacji 10.11.22, 14:28
                Mam tak samo. Za okruchy w łóżku mogą polecieć łby.
        • milva24 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:00
          O, no właśnie. Pamiętam jak z siostrami zachwycałysmy się tym synkiem Wiktorii z serialu "Matki, żony I kochanki". Same wtedy byłyśmy właściwie jeszcze dziećmi ale zgodnie stwierdziłyśmy, że też chciałybyśmy mieć takiego synka. Odpowiedzialny, dojrzały, rozsądny... a później coś tam się stało gdy matka poznała kogoś i zaczął się buntować. Z punktu widzenia osoby dorosłej - synek zastępował bohaterce mężczyznę, gdy taki pojawił się w jej życiu chłopak nie umiał się odnaleźć.
          • szklany.koreczek Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:03
            Bo dzisiaj w ramach wyścigu szczurów dzieci przeładowane są nie tyle nauką, co językami, baletami, kursami, sekcjami i pierdylionem innych zajęć pozalekcyjnych, więc rodzice odpuszczają w domu, bo "bombelek "zmęczony.

            W efekcie w dorosłość wchodzi doskonale wydedukowany freak, który jest jednocześnie fleją i nie potrafi ogarnąc siebie i otoczenia bezpośrednio wokoło.
            • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:05
              Doskonale wyedukowany, chyba na papierze.
              • szklany.koreczek Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:18
                jedni lepiej, inni gorzej. W każdym razie nieogarnięci wink
            • triss_merigold6 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:19
              Podobne majaczenia starych słyszałam 30 lat temu.
        • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:01
          Oj, kobieta sarkastycznie podsumowała posługując się kliszą językową, a tu rajwach. Przypomniały mi się żale mojej byłej polskiej sprzątaczki, która stwierdziła, że jej nie szanuję, ale czego się spodziewać, skoro powiedziałam o młodszej córce, że czekam, aż skończy 18 lat i niech wywala z domu... Kompletny brak wyczucia, co jest powiedziane żartobliwie i w jakim kontekście. A sprzątaczki, tu dodam, ponoć nie szanowałam, bo jak spytała, czy uważam, że ona sprząta źle, powiedziałam prawdę, że tak.
          • chococaffe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:08
            Dlatego ja nie oceniam tej konkretnej rodziny bo nie mam o niej pojecia. Czy coś jest żartobliwe czy jest stałym elementem relacji - nie wiadomo. Pisałam o tym zdaniu.

            I wolałabym komentarz typu "fajnie, że dzieci rosną, kiedyś ty wstawałas do nich bladym switem, a teraz one przyniosą ci czasami kawę do łózka"

            Przy czym jak zwykle znaczenie ma całośc relacji a nie pojedyncze zdania.


            • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:13
              Ja to widzę tak, znajoma wywiadowanej powiedziała może i z rozżaleniem, bo nie ma udanych relacji damsko-męskich, a może tylko z humorem, że wreszcie mężczyzna przynosi jej kawę do łóżka, jak widzimy chłoptasia np. dziewięcioletniego, jak z powagą sunie z kawą do łóżka mamy. I wszystko okej. Nie mamy info o tym, jak znajoma wywiadowanej ogólnie traktuje syna, ale wywiadowana obsmarowała jej dupę w wywiadzie robiąc z niej złą matkę. I to mi nie pasuje. I to mi tu zgrzyta, bo wszystkie od razu huzia na józia, a właściwie na znajomą wywiadowanej. I stąd mój sprzeciw.
              Zdarzają się chore relacje w rodzinie, ale ta przypadkowa anegdota nie świadczy absolutnie o niczym.
              • chococaffe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:15
                Obawiam się, że to już uroda tego typu artykułów.
              • pade Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:46
                Ja tu nigdzie nie widzę obsmarowania dupy. Tu jest analiza zdania. Może znaczyć to i może znaczyć tamto. Nic więcej. To jest tylko przykład.
                W takich wywiadach muszą być przykłady, bo jak inaczej wyjaśnić zjawisko? Jak pokazać co czymś jest, a co nie jest? Musi być przykład i musi być kontekst.
                Suche definicje nikogo nie interesują.
                Poza tym, ta znajoma może być zmyślonasmile
                • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:18
                  Czyli mówisz, że nie obsmarowanie dupy, ale znajoma z d? Okej. Czyli tracimy wiarygodność z kretesem. A przynajmniej ta wywiadowana.
                  I żeby była jasnośc w temacie, zawsze mnie drażniło, częste u kobiet, patrzenie na synów jak na swoich mężczyzn. Jedna taka forumka tutaj, matka dwóch synów, dość często tak o nich pisała, że miałam wtf za wtd. Ale nie podoba mi się, by zrobić ze przytoczonej znajomej zboczoną w kierunku kazirodztwa babę.
                  • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:23
                    Ty jedyna piszesz o kazirodztwie a to nie o to chodzi. Chodzi o to żeby powiedzieć, że takie zachowania są szkodliwe dla dzieci. A Ty się czepiasz jakiejś przysłowiowej znajomej przywołanej w pytaniu. Ja tam nawet nie zwróciłam za bardzo uwagi na to, bo się skupiłam na dzieciach i jaką im to krzywdę robi.
                    • ajaksiowa Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:31
                      Ważne że pani psycholog od pare.......ii stała się rozpoznawalna a moźe i jakąś książkę napisze(albo już napisała)😅
                      • pade Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:10
                        ajaksiowa napisała:

                        > Ważne że pani psycholog od pare.......ii stała się rozpoznawalna a moźe i jakąś
                        > książkę napisze(albo już napisała)😅
                        >
                        To jest profesor a nie jakaś tam pani psycholog. To raz, dwa, napisała kilka książek, nie jedną i nie są to poradniki.
                        Strasznie głupio brzmią takie podśmiechujki, bo obnażają niewiedzę wyśmiewającego.
                        • kropkaa Re: O parentyfikacji 12.11.22, 01:52
                          Dokładnie. Babka jest świetna!
                      • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:28
                        Uznana pani profesor doktor habilitowana prowadząca badania międzynarodowe na temat parentyfikacji. Nie ma porównania z wiarygodnością jakiegoś nicka z forum, który chce sobie humor poprawić i wyśmiać temat.
                      • tiffany_obolala Re: O parentyfikacji 10.11.22, 12:09
                        Pani psycholog napisała kilkanaście książek, jak nie kilkadziesiąt, i pewnie sporo prac doktorskich pod jej kierunkiem powstało, więc chyba jej na kolejnej książce nie bardzo zależy.
                        • aglibaba Re: O parentyfikacji 10.11.22, 12:27
                          Ale ona wspomina o książce. Bodajże pod tytułem "dorosłe dzieci' - tak je nazywa. Nie ujmując pani profesor, słaby termin, imho, kojarzy się z piosenką oraz DDA, DDD, ale niewiele wyjaśnia, a trzeciego członu brak (a może by pomógł).
                          • tilijka123 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 12:37
                            aglibaba napisała:

                            > Ale ona wspomina o książce. Bodajże pod tytułem "dorosłe dzieci' - tak je nazyw
                            > a. Nie ujmując pani profesor, słaby termin, imho, kojarzy się z piosenką oraz D
                            > DA, DDD, ale niewiele wyjaśnia, a trzeciego członu brak (a może by pomógł).

                            Pełny tytuł książki to: Dorosłe dzieci. Psychologiczna problematyka odwrócenia ról w rodzinie.
                          • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 12:38
                            Tytuł książki to: „Dorosłe dzieci. Psychologiczna problematyka odwrócenia ról w rodzinie.”. Wygooglanie go zajęło mi sekundę. Jak chcecie krytykować to chociaż wiedzcie co krytykujcie, bo naprawdę słabo to wypada. Pani profesor nie powinna nazwać jakoś książki, bo Ci się kojarzy z piosenką. Serio jesteś czytelnikiem monografii dotyczącej parentyfikacji? Czy po prostu chcesz sobie pokrytykować?

                            Poza tym to to jest zjawisko stawiania dzieci w roli dorosłych, więc „dorosłe dzieci” pasują. A kontekst jest wiadomy.
                            • aglibaba Re: O parentyfikacji 10.11.22, 14:37
                              A ty jesteś autorką?

                              Nie ma się co oburzać. Powiem tak: wiele lat temu miałam problem i zaczęłam klepać w internet "samotna mama". Wyniki wyszukiwań były słabe. Może mniej o tym pisano. A może źle szukałam, bo po kilku latach okazało się, że powinnam była wklepywać "samodzielna mama". Czasem termin oddaje problem. Czasem nie. Dorosłe dziecko to dziecko, które dorosło, ale którego rodzic żyje. Jak w piosence: "Dorosłe dzieci mają żal za kiepski przepis na ten świat". Ludzie dorośli.

                              Ok, sprawdziłam klikam "dorosłe dzieci", wyniki w google prezentują się nieźle. Ale ja o tej książce wydanej w 2014 nie słyszałam, a parentyfikację swego czasu na pewno sprawdzałam.
                    • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:33
                      O serio? Ja jedyna? Ja nazwałam to co tu inne piszą, to obrzydzające "mój mały mężczyzna", "moja mała żonka". Tak, to te dziewczyny bulwersuje, ale same sobie to dopowiadają.
                  • pade Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:13
                    alpepe napisała:

                    > Czyli mówisz, że nie obsmarowanie dupy, ale znajoma z d? Okej. Czyli tracimy wi
                    > arygodność z kretesem. A przynajmniej ta wywiadowana.
                    > I żeby była jasnośc w temacie, zawsze mnie drażniło, częste u kobiet, patrzenie
                    > na synów jak na swoich mężczyzn. Jedna taka forumka tutaj, matka dwóch synów,
                    > dość często tak o nich pisała, że miałam wtf za wtd. Ale nie podoba mi się, by
                    > zrobić ze przytoczonej znajomej zboczoną w kierunku kazirodztwa babę.
                    >

                    What???
                    Jaką wiarygodność? Pierwszy raz czytasz taki wywiad w gazecie?
                    Powtórzę się: mowa jest o zjawisku a nie o znajomej. I o tym jak łatwo przekroczyć granicę.
                • yennefer.00 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 13:08
                  Dobrze jest pokazać zjawisko u je wyjaśnić. Parentyfikacja robi dużo krzywdy i mogą być jej różne przejawy, ale takie skrupulanctwo i sztywne podchodzenie do jednego zdania jest równie szkodliwe.
            • hanusinamama Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:27
              Amen.
        • ichi51e Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:19
          o to to! zamiast widzieć dziecko widzi FACETA to niepokojące faktycznie
          • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:22
            Ichie, wiemy, że masz spektrum i nie za bardzo łapiesz humor, ale to mógł być jak najbardziej ŻART!
            • ichi51e Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:30
              Pewnie ze mógł - ale jak pisał Bergson każdy humor ma w sobie ziarno prawdy i właśnie dlatego nas śmieszy.

              Np Jaka powinna być idealna kobieta? Niska z płaska głowa i z wystającymi zębami - żeby było gdzie postawić piwo i jak je otworzyć” dowcip prawda? Jaki zabawny!

              Dla mnie osoby które myślą o dziecku moj facet moja mała żonka maja cos z deklem.
              • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:39
                Może i mają z deklem, ale niestety takie coś funkcjonuje w polskim i nie tylko polskim społeczeństwie. I moja mała żonka, to chyba sobie dopowiedziałaś... Facet i żona to nie są dopełniajace się określenia.
                • ichi51e Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:58
                  „ Wyraz facet upodobały sobie szczególnie dorastające dziewczyny i wolne, nieco starsze kobiety. Na każdym kroku facetują, czyli chwalą się: To mój facet; Mam nowego faceta; Jestem dumna z mojego faceta; Nie mogę wytrzymać bez faceta itp. Owym mianem określają każdego przedstawiciela płci męskiej sobie bliskiego (chłopaka, przyjaciela, partnera, kochanka).

                  Tłumaczą, że muszą tak mówić, ponieważ słowo mężczyzna brzmi zbyt poważnie, chłopak zaś zbyt pospolicie (chłopaki są na posyłki lub u szewca; zresztą jaki to chłopak, jeśli skończył trzydziestkę albo więcej). Ciekawe jednak, że o ile kobiety decydują się na zwrot To mój facet, o tyle panowie wybierają zwykle wariant To moja kobieta (a nie: facetka…).”
                  • bajgla Re: O parentyfikacji 10.11.22, 13:27
                    Bo facetka to od polskiego
      • kochamruskieileniwe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 08:57
        myślę, żer kluczowe jest, jak takie zadanie zostanie przedstawione.
        Czy
        "zrób to, bo kazdy czlonek rodziny powinien dbać o wspólne mieszkanie, by nie zarosło brudem" i praca adekwatna do wieku - np 6 lat - rozładowanie zmywarki, a nie mycie okien na 5 pietrze w bloku..
        czy
        jak nie chcesz mieszkać z zapuszczonym mieszkaniu i wstydzić sie przed znajomymi, którzy mają cię odwiedzić, musisz sobie posprzatac (ja w tym czasie poleżę, bo nienawidzę sprzątać).
        • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:03
          Jestem ślepa, nie widzę zbyt różnicy. W drugim przypadku jest szczera prawda, rodzic nie jest z automatu robotem sprzątającym. Inna sprawa, że ja osobiście mam panią do sprzątania, bo nienawidzę sprzątać, ale nie chciałam, by dzieci się wstydziły zaprosić koleżanki i kolegów do domu.
          • jehanette Re: O parentyfikacji 10.11.22, 12:44
            Jeśli rodzice nienawidzą sprzątać, zadbanie o porządek w ich gospodarstwie domowym nadal jest ich jako dorosłych obowiązkiem. Mogą zatrudnić kogoś do sprzątania, mogą wyposażyć się w gadżety pomagające utrzymanie porządku, mogą zaplanować uciążliwy obowiązek tak aby było to możliwie najmniej dotkliwe, mogą przydzielać dzieciom obowiązki stosownie do wieku, ale nie mogą czynić z tego odpowiedzialności dziecka i indukować w nim wstydu w związku z tym.
        • pade Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:38
          Pani Schier nie chodzi o czynność, tylko o rolę.
          Parentyfikacja to zjawisko a nie jednorazowe zdarzenie. Polega na zaspokajaniu potrzeb rodzica przez dziecko. I nie chodzi tu o to, że dziecko ma obowiązki domowe, czy czasem zrobi coś dla matki, żeby jej sprawić przyjemność, tylko o to, że to dziecko do czegoś służy, zaspokaja matki potrzeby, najczęściej psychiczne, ale często też fizyczne, kiedy np. musi opiekować się niedomagającą matką.
          Wchodzenie w rolę dorosłego, zastępowanie go, to jest właśnie parentyfikacja.
          • tilijka123 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:22
            pade napisała:

            > Pani Schier nie chodzi o czynność, tylko o rolę.
            > Parentyfikacja to zjawisko a nie jednorazowe zdarzenie. Polega na zaspokajaniu
            > potrzeb rodzica przez dziecko. I nie chodzi tu o to, że dziecko ma obowiązki do
            > mowe, czy czasem zrobi coś dla matki, żeby jej sprawić przyjemność, tylko o to,
            > że to dziecko do czegoś służy, zaspokaja matki potrzeby, najczęściej psychiczn
            > e, ale często też fizyczne, kiedy np. musi opiekować się niedomagającą matką.
            > Wchodzenie w rolę dorosłego, zastępowanie go, to jest właśnie parentyfikacja.
            >

            Dokładnie. Ja w wieku 10 lat zaczęłam gotować obiady dla rodziny, do tego miałam inne obowiązki jak wieszanie prania, zmywanie, sprzątanie, prasowanie. Mając 14 lat musiałam rano obudzić mojego brata najmłodszego brata, ubrać go, nakarmić, odprowadzić do przedszkola idąc do szkoły. Wracając ze szkoły zabierałam go z przedszkola. i nadal był pod moją opieką. Wieczorem musiałam go wykąpać i położyć spać.
            Moja mama w tym czasie czytała, robiła na drutach, organizowała kółka przedmiotowe, douczała bezpłatnie różne dzieci ze szkoły po godzinach. Nie interesowała się naszymi problemami, mogliśmy co najwyżej poprosić ją o pomoc w nauce. Jeśli już podejmowała jakisś temat to z reguły zaczynało się od słów: Tata prosił, żebym porozmawiała z tobą o ....

            Dziś moja mama żałuje, że nie miałam dzieciństwa. Ja żałuję, że nie zbudowałyśmy mocniejszej więzi. Nie jest osobą do której mogłabym się np. zwrócić z problemem, czy radością.
            • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:25
              Bardzo mi przykro. To musiało być dla Ciebie bardzo ciężkie.
              • tilijka123 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:43
                eriu napisała:

                > Bardzo mi przykro. To musiało być dla Ciebie bardzo ciężkie.
                >

                Wtedy tego tak nie odbierałam. Już jako dorosła osoba zrozumiałam, że to nie było w porządku, jak wiele straciłam i jak bardzo wpłynęło to na to jaką osobą jestem teraz.
            • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:34
              Sama widzisz, że twoja matka była co najmniej dziwna.
              Bardzo współczuję.
            • extereso Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:26
              No właśnie. A ja jak wracałam że szkoły i gotowałam to było coś całkiem innego: było wiadomo że o trzeciej przychodzi mama i obiad będzie, ale jeśli dla zabawy podam nie dosolone ziemniaki i przypieczony kotlet to wszyscy będą chwalić. I to jest ta różnica, że ja to robiłam tak sobie, choć czynności i wiek ten sam. Chodzi o kontekst i znaczenie.
      • gr.ruuu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:09
        No właśnie. Dziecko. A nie "mężczyzna". Gdyby ojciec powiedział "nauczyłem córkę obsługi ekspresu i wreszcie jakaś kobieta przynosi mi kawę do łóżka " brzmiałoby to dla Ciebie ok? Tu chodzi o wprowadzanie kontekstu romantyczno-partnerskiego zarezerwowanego dla dorosłych w relację z dzieckiem.
        • ritual2019 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:11
          W tym przypadku to byl poprostu zart i nie ma sensu doszukiwac sie drugiego dna.
          • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:13
            OTÓŻ TO!
          • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:17
            Według badań ogromna ilość dzieci jest w Polsce poddawana parentyfikacji. Według deklaracji to jest nawet 50 procent. A gdy takie badanie przeprowadzono w Niemczech wynik wyniósł poniżej 10 procent. Ludzie się bardzo często w żartach albo rozmowach towarzyskich zdradzają bardziej niż chcą.

            Parentyfikacja wywołuje ogromne traumy na całe życie. To jest tym dzieciakom łamanie życia tak naprawdę. Dziecko nie jest w stanie sprostać psychicznie oczekiwaniom postawionym osobom dorosłym.
            • hanusinamama Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:25
              Serio 50%?? Chyba grubo przesadzone. Tak jest to problem i to pewnie sporej części dzieci a nie połowy. Połowa dzieci w tym kraju w wieku 15lat pewnie sobie herbaty ani kanapki nie zrobi.
              • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:42
                Tak, wyniki wśród nastolatków w Polsce do godziły do 50% a w Niemczech było kilka% tylko. Badania robili specjaliści zajmujący się tematem. Między innymi Katarzyna Schier.
                • hanusinamama Re: O parentyfikacji 10.11.22, 14:15
                  NO to ja bym chętnie poczytała o metodologii tego badania...bo zdecydowanie przesadzone
                  • panna.nasturcja Re: O parentyfikacji 12.11.22, 02:14
                    Nie przesadzone tylko Ty nie rozumiesz zjawiska.
                    Tu nie chodzi o zajmowanie się domem (choć może tak być, jak to opisała Titijka wyżej) tylko od odwrócenie ról, o dziecko "martwiące się" o rodzica.
                    Tak jest niemal zawsze w przypadku domów alkoholików, także rodziców uzaleznionych od innych substancji, chorych psychicznie, dzieci przejmują odpowiedzialność za rodziców i/lub młodsze rodzeństwo.
                    A bywa też pozornie lżej, niby zwykły dom, ale dziecko zastępuję samotnej matce dorosłego człowieka, ono mu się zwierza, oczekuje oparcia - to też jest parentyfikacja.
              • panna.nasturcja Re: O parentyfikacji 12.11.22, 02:11
                hanusinamama napisała:

                > Serio 50%?? Chyba grubo przesadzone. Tak jest to problem i to pewnie sporej czę
                > ści dzieci a nie połowy. Połowa dzieci w tym kraju w wieku 15lat pewnie sobie h
                > erbaty ani kanapki nie zrobi.

                Parentyfikacja polega przede wszystkim na zaspokajaniu potrzeb emocjonalnych rodziców.
                Może dotyczyć dziecka, które nie ma żadnych obowiązków domowych, nie na tym polega.
            • triss_merigold6 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:25
              Bardzo mało wiarygodny wynik, chyba że przyjęto założenie, że np. zajęcie się młodszym rodzeństwem 2x w tygodniu po pół godziny to straszna parentyfikacja.
              • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:30
                Nie znam szczegółów kryterium.

                Ale patrząc na dyskusję jak najbardziej wiarygodny według mnie. Skoro tyle osób nie widzi nic złego w tej dyskusji żeby synek robił matce kawę, bo to obowiązki domowe i że to żarty. To się przekazuje z pokolenia na pokolenie.
                • triss_merigold6 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:43
                  Wiesz, jak powiem któremuś z dzieci "zrób mi herbatę" to oczekuję, że zrobi i to natychmiast.
                  Nie dlatego, że parentyfikuję, tylko dlatego, że jestem zajęta czymś innym, wracam do domu itp.
                  Nie piję kawy/herbaty w łóżku, nie jem w łóżku - nie z powodu troski o psyche dzieci, tylko dlatego, że nie lubię i nigdy tego nie robiłam.
                  • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:19
                    Rozmawiamy o bardzo konkretnym przypadku robienia matce kawy do łóżka, gdzie matka tego uczy dziecko.

                    Ewidentne nie rozumiesz tematu a próbujesz torpedować dyskusję.
                    • aglibaba Re: O parentyfikacji 10.11.22, 12:06
                      Nieważne, kawa, herbata, matce, ojcu, do łóżka, do stołu, na taras.
                      Naprawdę ważny jest kontekst i słowa. Jest różnica między: "o, dzięki, padałam na pysk" a "mój mały mężczyzna, co ja bym bez ciebie zrobiła". A i tak to opowieść tilijki jest dla mnie istotą oddania zjawiska parentyfikacji.

                      Problem parentyfikacji będzie teraz mocno obecny np. wśród dzieci z Ukrainy, gdzie zwłaszcza chłopcy będą próbowali zastępować "głowy rodziny". Nie twierdzę, że konieczna do tego wojna - wcześniej było to zjawisko występujące zwłaszcza przy rodzicu chorym lub samotnym - ale jednak nie da się wyrokować po jednym geście i zdaniu (zdaniu również mnie odrzucającym).
                    • hanusinamama Re: O parentyfikacji 10.11.22, 14:18
                      NIe. Dzieciak nauczył sie obsługiwąc kawiarkę, matka lubi wypić kawe w łózku...zrobił jej tę kawę tak jak ona to lubi. Ona go pochwaliła. Kurtyna.
                      Nigdzie nie ejst napsiane, ze musi to robic codziennie, biedny nie pojedzie na kolonie ani do babci bo rano musi tę kawę matce zrobić.
                      Moja 10latka też mi rano robi kawę. Ona wstaje wczesniej (ona skowrotek, reszta rodziny to sowy). Jak schodzę na dół czeka gorąca kawa...która pije w fotelu bo tak lubię.
                      Nic się nie stanie, jak mi nie zrobi...ale mi robi. I to jest miłe
                      Ja jej pichcę zupy wieczorami (bo ona się zywi zupami).
                  • extereso Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:29
                    Ja ze zrobieniem herbaty tak samo, często proszę tego kto jest w kuchni. W łóżku jadam śniadania w weekendy, ale przynosi m mi je mąż. Rzeczywiście dzieci coś do łóżka przynoszą tylko jak jestem chora, w ramach obsługi chorego a nie dopieszczania mamusi. Dla mnie jest różnica.
          • gr.ruuu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:18
            Dla mnie żarty, że synek to mężczyzna mamusi, a córeczka to kobieta tatusia są niesmaczne i nieśmieszne
            • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:40
              No i nie musisz ich używać. Ja też nie używam, ale naprawdę są gorsze sprawy.
            • wapaha Re: O parentyfikacji 11.11.22, 09:46
              gr.ruuu napisała:

              > Dla mnie żarty, że synek to mężczyzna mamusi, a córeczka to kobieta tatusia są
              > niesmaczne i nieśmieszne


              byłam córeczką tatusia
              i lubię o sobie tak myśleć
              wiem, jakie emocje, więź i traktowanie córki przez ojca się za tym kryje
              nie jest niesmaczna miłość, szacunek, wiara, duma, bezwzględne wsparcie, podobieństwo nie tylko wyglądu i cech fizycznych ale również światopoglądu, postaw, cech charakteru

              • gr.ruuu Re: O parentyfikacji 11.11.22, 18:29
                Córeczka tatusia, nie jego małą kobietką. To jest różnica.
                • wapaha Re: O parentyfikacji 11.11.22, 18:34
                  no tak
        • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:14
          Odpowiedziałam powyżej choco.
      • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:11
        Ogromna różnica, bo dziecko nie jest po to by zaspokajać potrzeby rodzica. Jak rodzic ma potrzebę wypić kawę w łóżku to ma ją sobie sam zrobić a nie tresować dziecko że ma je podawać mu do łóżka, bo w jego życiu brakuje ukochanej dorosłej osoby, która będzie podawać mu kawę/ śniadanie do łóżka. To jest po prostu wykorzystywanie dziecka i robienie mu ogromnej krzywdy psychicznej, bo dziecko się uczy odpowiadać za stan psychiczny rodzica, bo ta „kawka” wprawia matkę w super nastrój więc np. Dzieciak jak będzie rósł to może chcieć sam z siebie z udziałem takiej matki chętnej coraz bardziej wchodzić w rolę „mężczyzny w domu” i zamiast być dzieckiem/ nastolatkiem będzie odczuwać odpowiedzialność za dobrostan matki i rezygnować na przykład z planów w weekendy bo wtedy podaje matce kawę do łóżka a to dla nie przecież takie ważne jest.
        • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:14
          Ale sobie dopowiedziałaś.
          • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:23
            Nie dopowiedziałam, tylko czytałam na temat parentyfikacji wcześniej i wiem co to za zjawisko i dokładnie widzę różnicę w wymaganiu od dziecka przynoszenia kawy do łóżka bo rodzic ma deficyty i chce je wypełnić dzieckiem i ustawia je tam gdzie by miał być inny dorosły, który by dbał o jego potrzeby czyli parentyfikuje. A czym innym jest spontaniczne zrobienie komuś napoju w rodzinie, w której są normalne relacje, bo dzieci podpatrują że można komuś sprawić przyjemność robiąc mu napój i też zechcą tak kiedyś same z siebie spontanicznie zrobić.
        • ritual2019 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:15
          OJP ty tak serio?
          Moj syn (corka kiedys tez) robi mi lub nam czasem kawe i przynosi do lozka. Nie ma w tym zadnego podtekstu ani zadnego zaspokajania moich czy naszych potrzeb emocjinalnych. Robi to z wlasnej woli bo chce czasem sprawic nam przyjemnosc. My tez czasem (zdecydowanie czesciej) zanosimy mu sniadanie do lozka. Ludzie sprawiaja sobie przyjemnosci, nawet drobne bez powodu.
          • jehanette Re: O parentyfikacji 10.11.22, 13:00
            Robi to z wlasnej woli bo chce czasem sprawic nam przyjemnosc. (....) Ludzie sprawiaja sobie przyjemnosci, nawet drobne bez powodu.

            Podkreśliłam to co kluczowe w twojej wypowiedzi, a co odróżnia normalne relacje od relacji toksycznych, jaką jest parentyfikacja.

            Sparentyfikowane dziecko nie robi tego z własnej woli, bo chce bez powodu sprawić przyjemność. Robi to, bo rodzic tego oczekuje, bo jeśli dziecko nie spełni oczekiwań rodzica, to rodzic będzie niezadowolony i będzie okazywać to niezadowolenie bardzo dobitnie. A rodzic w tej relacji nie ma potrzeb, tylko oczekiwania - rodzic nie prosi dziecka o pomoc, tylko wymaga by dziecko spełniało określone obowiązki w bardzo określony sposób, uzależniając swoją sympatię do dziecka od spełnienia tych wymogów.
            • ritual2019 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 13:12
              jehanette napisała:


              > Sparentyfikowane dziecko nie robi tego z własnej woli, bo chce bez powodu spraw
              > ić przyjemność. Robi to, bo rodzic tego oczekuje, bo jeśli dziecko nie spełni o
              > czekiwań rodzica, to rodzic będzie niezadowolony i będzie okazywać to niezadowo
              > lenie bardzo dobitnie. A rodzic w tej relacji nie ma potrzeb, tylko oczekiwania
              > - rodzic nie prosi dziecka o pomoc, tylko wymaga by dziecko spełniało określon
              > e obowiązki w bardzo określony sposób, uzależniając swoją sympatię do dziecka o
              > d spełnienia tych wymogów.
              >

              I te wnioski wysnulas bo ktos zazartowal o tym mezczyznie? No coz, dzieci tez maja obowiazki domowe, proporcjonalne do mozliwosci i jesli ich nie wykonuja to owszem rodzic ma prawo by niezadowolony, okzac to i wyciagnac konsekwencje.
            • arthwen Re: O parentyfikacji 12.11.22, 00:39
              Mam zdecydowanie określone oczeiwania względem dziecka i np przydzielonych mu obowiązków domowych, jak ich nie wykona to okazuję bardzo dobitnie niezadowolenie. Mówisz, że parentyfikuję moje dziecko, bo oczekuję m.in. opróżnienia zmywarki (i to we w miarę szybkim czasie po skończeniu mycia, żeby można było na bieżąco brudne chować) i złożenia (swoich) skarpetek i koszulek?
        • hanusinamama Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:31
          Czy ja mi córka rano robi kawę ( schodze na dół czeka gorący kubek) to też jest wykorzystywanie?
          Zachowanie równowagi w rodzinie jest chyba kluczowe. Ja jej wieczorami gotuję zupy ( bo ona nie lubi kanapek). Ona rano wstaje wczesniej i robi mi kawę...ale w sumie jak chcę sie rano napić tej kawyt to powinnam ją sobie sama zrobić.
          • ritual2019 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:34
            Ona rano wstaje wczesniej i robi mi kawę...ale w sumie jak chcę sie rano napić tej kawyt to powinnam ją sobie sama zrobić.

            Tak, bo ona wstaje wczesniej czyli przemoc 😉
            • hanusinamama Re: O parentyfikacji 10.11.22, 14:19
              Nie. Ona wstaje wcześniej od zawsze. W soboty, niedziele i wakacje też wstaje tuz po 6. 30. Taki ma wewnętrzny zegarek.
              • ritual2019 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 14:23
                hanusinamama napisała:

                > Nie. Ona wstaje wcześniej od zawsze. W soboty, niedziele i wakacje też wstaje t
                > uz po 6. 30. Taki ma wewnętrzny zegarek.
                >
                >
                Przeciez to byl sarkazm
          • berdebul Re: O parentyfikacji 11.11.22, 14:33
            Przecież nie o kawę chodzi, tylko o toksyczny tekst o mężczyźnie. Jak czytam coś takiego, to przed oczami staje mi ex znajoma, trzymająca w rękach becik i mówiąca „urodziłam sobie mężczyznę mojego życia, który będzie mnie kochał i o mnie dbał”. Ojciec dziecka jest już ex, jej unikają wszyscy znajomi, dzieciak to obecnie nastolatek, ma tak zryty beret, że zal patrzec, a niewiele można zrobić.
        • milva24 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:40
          Nie przesadzasz aby? Jeśli mówimy o robieniu kawy to nie jest to maluch, trochę troski o dobrostan emocjonalny rodzica nie zaszkodzi ani u wczesnego nastolatka ani u późniejszego. Raczej widzi się tendencje odwrotne - dziecko jest pępkiem świata (biję się w piersi, sama tak często robię) i to chyba błąd. Uczenie, że w rodzinie ja dbam o ciebie ty dbasz o mię nie wydaje mi się czymś złym. Wręcz myślę, że postawą o jakiej piszesz (nie obciążanie dziecka niczym no to może go skrzywdzić) można zrobić dziecku równą krzywdę jak obciążaniem za dobrostan całej rodziny.
          • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:53
            Tylko, że zupełnie czymś innym jest uczenie dbania o to, że się dba w rodzinie wzajemnie o siebie a czym innym jest zaspokajanie swoich pragnień rozwiązywanie problemów, które leżą do obszaru dorosłości przez dziecko. Jeśli tęsknię żeby mężczyzna mi przynosił do łóżka kawę to jeśli uczę syna, że to jego obowiązek to sobie zalepiamy emocjonalną dziurę w sobie, za które dziecko nigdy nie powinno być odpowiedzialne. To ta dorosła osoba ma problem przepracować ( ma iść na terapię, pogodzić się z sytuacją, znaleźć sobie faceta, zamówić kawę do domu) a nie szukać prostego rozwiązania w postaci dziecka, bo to jest przekładanie odpowiedzialności za swoje dobre samopoczucie psychiczne na dziecko, bo: smutno mi że mężczyzna nie przynosi mi kawy do łóżka to znaczy też czuję brak związku z mężczyzną w moim życiu i zaczynam ustawiać swoje dziecko w miejscu tego mężczyzny, ono zaczyna te potrzeby spełniać.
            • ritual2019 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:59
              Ale bierzesz tez pod uwage opcje ze to moze byc tylko zart i nic ponad to?
              • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:08
                Jeśli matka nauczyła syna, że ma jej przynosić kawę do łóżka, bo ona tak chce to to nie jest żart tylko parentyfikacja. Dziecka zadaniem nie jest robienie kawy mamusi. To nie jest obowiązek domowy, to nie jest posprzątanie zabawek czy umiejętność zrobienia sobie kanapki.
                • 35wcieniu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:50
                  No i co że nie obowiązek? Też i nie żadne przestępstwo, rzeklabym że rzecz dość normalna że dziecko coś robi dla rodzica. Ot, babka palnęła tekst który teraz będziecie rozkminiac przez 500 wpisów odlatując w przedziwnych kierunkach.
                  • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:16
                    Ona nic nie palnęła. To jest osoba, która się zajmuje psychologią dziecka.p i jest profesorem. Jej przekaz na temat parentyfikacji jest spójny tylko trzeba znać więcej niż jeden artykuł.
                    • jehanette Re: O parentyfikacji 10.11.22, 13:03
                      Wystarczy przeczytać ten wywiad ze zrozumieniem...
                      • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 13:54
                        Też. Ale chciałam podkreślić, że jej przekaz na ten temat jest spójny i nie jest to żadne „chlapnięto”.
                • ritual2019 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:32
                  A skad wniosek ze to obowiazek?
        • triss_merigold6 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:28
          Ale lot...
        • ichi51e Re: O parentyfikacji 10.11.22, 20:59
          chyba ci się cos pomyliło - robienie z dziecka niewolnika może nie mieć nic wspolnego z parentyfikacja. Parentyfikcja to robienie z dziecka zakładnika psychicznego a nie samo wysługiwanie się nim.
      • princy-mincy Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:07
        Nie chodzi o pomaganie w domu tylko o widzenie w dziecku faceta.
        Jak widze niektore nawiedzone mamuski piszace o swoich synach- moj maly mezczyzna! No nie, nie jest twoim mezczyzna, jest twoim synem.
        Sama mam syna i widze w nim syna wlasnie. Nie bedzie nigdy moim mezczyzna, choc owszem, bedzie w przyszlosci mezczyzna.
        • 35wcieniu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:34
          Ojcowie też to robią. Może i durne ale czy od razu szczególnie problematyczne to bym nie była pewna.
          • black_halo Re: O parentyfikacji 11.11.22, 14:10
            35wcieniu napisał(a):

            > Ojcowie też to robią. Może i durne ale czy od razu szczególnie problematyczne t
            > o bym nie była pewna.
            >

            Bardzo problematyczne ale wiele osob tego nie widzi. Dziecko powinno byc dzieckiem a rodzic doroslym.
        • ritual2019 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:35
          Tyle ze okreslenie 'moj mezczyzna' jest bez zadnego znaczenia, nie przeklada sie na faktyczne traktowanie syna jako swojego mezczyzny nawet jesli zrobi kawe matce od czasu do czasu. Czepianie sie niewinnego stwierdzenia ktore juz okazuje sie dla niektorych pedofilia jest absurdem ale to typowe na tym forum.
          • princy-mincy Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:41
            Mój syn mi robi czasem sniadanie i nadal widzę w nim moje dziecko a nie mojego mężczyznę.
            • 35wcieniu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:56
              No ale to Ty. No i spoko, ale dużo ludzi lubi takie określenia. "Mój mężczyzna", "Kobieta mojego życia"... To jest całkiem często spotykane.
              Dla mnie dość egzaltowane ale nie wydaje mi się żeby szkodliwe.
              • iwoniaw Re: O parentyfikacji 10.11.22, 12:12
                35wcieniu napisał(a):

                > No ale to Ty. No i spoko, ale dużo ludzi lubi takie określenia. "Mój mężczyzna"
                > , "Kobieta mojego życia"... To jest całkiem często spotykane.
                > Dla mnie dość egzaltowane ale nie wydaje mi się żeby szkodliwe.
                >

                No więc owszem, to jest szkodliwe. Syn to syn, a nie żaden "mężczyzna mamusi". Nawet jeśli jest dorosłym mężczyzną, to jest synem, a nie "moim facetem". Podobnie córka nie jest żadną "kobietką tatusia". Dla mnie take określenia to nie żadna egzaltacja ani kiepskie żarty, tylko czysty krindż. Próba osadzenia dziecka w relacji z rodzicem w roli, którą z definicji powinno pełnić poza rodziną pochodzenia.
                • 35wcieniu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 12:26
                  Ja w tym nie widzę próby czegokolwiek, tylko egzaltację właśnie. Spotykam się z takimi określeniami nawet w stosunku do dopiero co urodzonych niemowląt, uważam je za durnowate ale nie widzę szkodliwości.
                  • aglibaba Re: O parentyfikacji 10.11.22, 12:27
                    Szkodliwość wychodzi 40 lat później...
                • hanusinamama Re: O parentyfikacji 10.11.22, 14:24
                  Troche przewrażliwione jesteście.
                  Nikt nie mowi, ze to jest mężczyzna mamusi...Matka czy ojciec widzą, że roślnie im młody męzczyzna lub kobieta w domu...i tyle.
              • princy-mincy Re: O parentyfikacji 10.11.22, 13:57
                No ale syn ie jest moim mężczyzna.
                Gdyby mój mąż powiedział o córce, że to jego kobieta to by to zabrzmialo co najmniej źle, jeśli nie bardzo źle.
                • 35wcieniu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 14:05
                  No ale wszyscy się tu zgadzamy, twoim nie jest.
                • ritual2019 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 18:15
                  princy-mincy napisała:

                  > No ale syn ie jest moim mężczyzna.
                  > Gdyby mój mąż powiedział o córce, że to jego kobieta to by to zabrzmialo co naj
                  > mniej źle, jeśli nie bardzo źle.

                  Ja mowie ze moja corka (20) i syn (15) to moje babies.😀
        • hanusinamama Re: O parentyfikacji 10.11.22, 14:22
          Ale serio? Nie mowie aby synem sobie chłopa zastępowac- w sensie związku.
          Ale co złego jest w tym ze widzi się, że w domu rośnie mężczyzna lub kobieta?
          W sumie to o nikim nie mozna powiedzieć moj mężczyzna....mój mąż też nie jest mój w sensie dosłownym. Tak samo jak syn.
          • berdebul Re: O parentyfikacji 11.11.22, 14:35
            Zły jest bagaż emocjonalny, przerzucanie odpowiedzialności za swoje emocje, samopoczucie i dobrostan na dziecko. Oglądałaś „Był sobie chłopiec”? Tam jest to świetnie pokazane, jak chłopiec popełnia towarzyskiego samobója, bo matka (po próbie samobójczej, rozchwiana psychicznie) mówi, ze jak on śpiewa/gra to dla niej swieci słońce.
        • arthwen Re: O parentyfikacji 11.11.22, 21:16
          No nie wiem. Ja w zdaniu: "mój mały mężczyzna" widzę bardziej dumę z tego, że dziecko dorasta i staje się dojrzałe, a nie wpychanie go w rolę mężczyzny mamusi. Bo nie jest i nie będzie przecież! Być może zależy to od kontekstu, czy okoliczności w jakich te słowa padają, ale ja się spotkałam wyłącznie z takimi sytuacjami, w których ewidentnie chodziło o to pierwsze znaczenie.
          I jak matka powie o córce: "Moja mała kobieta" to przecież nie znaczy, że widzi w niej kobietę dla siebie, nieprawdaż?
      • jehanette Re: O parentyfikacji 10.11.22, 12:27
        Tak, dzieci pomagają w domu stosownie do wieku i możliwości, ale nie są za niego odpowiedzialne, a to wielka różnica.
        Moje dziecko też czasem upiecze ciasto, i ja też ją pochwalę przed gośćmi - ale nie robi tego dlatego że rodzice nienawidzą gotować, tylko dlatego że chce. Jak nikomu nie chce się upiec ciasta, to kupujemy w cukierni.
        Moje dziecko też zrobi mi kawę, czasem z własnej inicjatywy a czasem jak ją o to poproszę - i jest mi wtedy miło, co stosownie wyrażam - ale nie jest to ani jej obowiązek wobec mnie, ani gwarant mojego dobrego samopoczucia.
        Robi też inne rzeczy w domu, ale to my - rodzice - jesteśmy odpowiedzialni za całokształt, za rozdzielenie obowiązków, za decyzję co jest najważniejsze a co mozna odpuścić, a to jest wielka różnica dla psychiki dziecka.
        • ritual2019 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 13:13
          Jeszcze raz, skad wnioski ze to sa zawsze obowiazki?
    • milva24 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 08:55
      Moim zdaniem w dzisiejszych czasach częściej niż do parentyfikacji dochodzi do upupiania dzieci. Niestety wiem, że sama też to robię. Z rozmów że znajomymi wynika podobnie, nastolatki mają niewiele obowiązków i raczej normalna jest dla nich obsługa ze strony rodzica.
      • kochamruskieileniwe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 08:58
        prawdopodobnie masz sporo racji. Należyjednak pamietac, ze parentyfikacja może nastepować w obszarze hm... jakby tu to nazwać... psychicznym?
        I to jest szczególnie parszywe.
        • milva24 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:03
          Rozumiem, natomiast tego też nie widzę aktualnie w otoczeniu. Raczej ludzie (ze mną włącznie) starają się chronić dzieci przed światem dorosłych.
        • extereso Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:31
          Ja też znam mamusie zwierzające się dzieciom z intymnych spraw i oczekujące od nich wsparcia. Nad wyraz przykre i szkodliwe.
      • ritual2019 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:03
        Dokaladnie, to druga strona medalu. 11-latka odkladajaca zarobione pieniadze na apart sluchowy dla dziadka czy dziecko ciagnace pijanego rodzica do domu to jest patologia a nie parentyfikacja. Aparatem sluchowym dla dziadka powinna zajac sie opieka zdrowotna/spoleczna tak jak rodzicem alkoholikiem.
        Natomiast dzieci wdrazane do zycia rodzinnego, majace obowiazki domowe dostosowane do ich mozliwosci to jest naturalny proces wychowywania dzieci. Wazne zeby zachowac odpowiedni balans a nie szukac problemow tam gdzie ich nie ma.
    • daniela34 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 08:58
      A to nie jest tak (przynajmniej ja mam takie doświadczenie rodzinne), że bliskie osoby tak robią, ja dla ciebie, ty dla mnie, bez sztywnego rozliczania, bez wpisywania do tabelki czy przysługi się bilansują, po prostu płynnie. I że dziecko (które wszak rośnie, dojrzewa) uczy się tego "ja dla ciebie, ty dla mnie" przez zabawę. I to jest właśnie "z dobroci serca" przecież- ja przyniosę mamie kawę, bo nie lubi rano wstawać, a mama na obiad specjalnie dla mnie zrobi pierogi z truskawkami, choć reszta je ruskie. I może autorce tych słów też o taką wymianę chodziło choć niezgrabnie to wyraziła.
      • kochamruskieileniwe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 08:59
        być może jest tak, jak piszesz. Może po prostu niezręczne sformułowanie. Jakoś to źle odebrałam.
      • ajaksiowa Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:02
        Następnym etapem będzie zakładanie pampersów 16 latkom coby podopieszczać tych parentyfikowanych w przeszłości😆
      • chococaffe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:13
        Ja się zastanawiam czy to jest świadome "a mama na obiad.." Bardziej empatia w stosunku do kochanej osoby.
        • daniela34 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:24
          Nie, nie chodziło mi o takie myślenie dziecka, że kawa za pierogi tyłki raczej o uogólnioną świadomość, że rodzic robi różne mile fajne rzeczy dla dziecka, a dziecko też może dla rodzica.
          • daniela34 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:24
            Nie, nie tyłki. Tylko 😄
      • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:16
        Może niezgrabnie, a może jest zazdrosną, małostkową p.ndą obgadującą znajome w wywiadach.
        • triss_merigold6 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:30
          Taką ma pracę. Robi wywiady, pisze artykuły. Praca, nic osobistego.
          • alpepe Re: O parentyfikacji 10.11.22, 10:35
            Mówię o wywiadowanej.
      • eriu Re: O parentyfikacji 10.11.22, 09:28
        Oczywiście, że tak.
      • princy-mincy Re: O parentyfikacji 10.11.22, 11:09
        Nie, nie o to chodzi. Chodzi o widzenie w swoim dziecku faceta.

        PS- moje dzieci robia mi kawe czy sniadanie bo chca, bo juz umieja i to jest wlasnie plynne i rodzinne. Po prostu ani ja nie widze w synu mezczyzny przynoszacego mi kawe do lozka ani maz w corce nie widzi kobiety.
        • daniela34 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 13:51
          Ale ja nie odnosiłam się do tego. Tekst o tym, że wreszcie jakiś facet przynosi pani kawę mi się nie podobał- o czym wyżej pisałam. Właśnie dlatego, że to nie ta relacja. Natomiast pisałam (do autorki wątku), że ta wymiana 'ja dla ciebie, ty dla mnie" sama w sobie wcale nie musi być jakaś barterowa/interesowna/sztywna. W rodzinie ludzie robią dla siebie właśnie różne rzeczy "z dobroci serca" i chodzi chyba właśnie o to, żeby to było nie na zasadzie: tylko jedna strona drugiej, ta druga tylko bierze, ale raz tak, raz-na miarę dziecięcych sił i możliwości-raz tak.
          • princy-mincy Re: O parentyfikacji 10.11.22, 13:58
            Tak co do tego pełna zgoda. Nie liczymy się w rodzinie, że Ty mi dziś sniadanie to ja tobie jutro obiad.
            • daniela34 Re: O parentyfikacji 10.11.22, 14:04
              Nie liczymy się, ale jednocześnie, nie jest dobrze, jeżeli jedna strona zawsze wszystko, a druga nigdy nic. Nawet jeżeli tą drugą stroną jest dziecko, to czasem coś "z dobroci serca" może zrobić (zupełnie poza obowiązkami domowymi). Odezwałam się w tym wątku, bo mi się przypomniał taki wątek (nie tak dawny), w którym jakaś forumka żaliła się, że jest chora, a jej nastoletnie dzieci nie bardzo garną się do pomocy , nie tylko do prac domowych, ale nawet do przyniesienia herbaty. No i to jest niefajne- oprócz tego, że młodsze pokolenia raczej jakieś obowiązki w domu powinny wypełniać, to jest jeszcze sfera takiej troski i "dobroci serca" w stosunku do drugiego, bliskiego w końcu człowieka. No więc jak mamusia przez ileś lat przynosi w czasie choroby herbatkę z soczkiem, to fajnie by było mamusi też przynieść jak zachoruje smile
              • princy-mincy Re: O parentyfikacji 10.11.22, 14:46
                Tego tez sobie nie wyobrazam, ale to chyba musi byc skutek wieloletnich przyzwyczajen.
    • cegehana Re: O parentyfikacji 10.11.22, 08:59
      Moim zdaniem dobrze, jeśli jest równowaga. I na co innego zupełnie położyłabym nacisk - nie na czynność przynoszenia kawy, mycia naczyń, dojenia krowy czy innych dziecięcych prac, tylko na aspekt emocjonalny. Kiedy dziecko niesie tę kawę z przekonaniem, że mama będzie smutna i bezradna jak tego nie zrobi. Powinien njesc tę kawę mając w glowie obraz mamy silnej i zaradnej - silniejszej od niego bo to on jest dzieckiem .