carriemat
13.11.22, 19:03
Pisałam wcześniej o moim synu, lat 5, który jest trochę deficytowym dzieckiem. Nic mu póki co nie zdiagnozowano oprócz zaburzeń si (żadnych opóźnień, autyzmu), w przedszkolu ma psychoterapię (place prywatnie) żeby trochę wyrównać mu poziom do rówieśników, żeby pracować nad koncentracją, motoryką itd.
Wiem że syn nie jest najłatwiejszy we wspolpracy, kłóci się czasem z chłopakami, jest bardzo emocjonalny, często reaguje nad wyraz. Ale ogólnie jest słodkim chłopakiem, nie agresywnym, bardzo sympatycznym.
W przedszkolu jest lubiany przez nauczycielki, mimo, że dostrzegają jego problemy, jest współpraca między nami.
Od wrzesnia przyszla nowa młoda pani. Kibicuję jej, ale mam wrażenie że trochę nie ogarnia. Popołudniami bywa rozdrażniona, zrezygnowana. Nie dziwię jej się, pewnie gorzej bym wyglądała po 1 godzinie.
Dodatkowo od października rozpoczęła się psychoterapia.
Z nową panią nauczycielką rozmawiałam, przedstawilam problemy syna, poprosiłam np. Żeby przypominała mu o toalecie (zapomina, albo w ostatniej chwili pamięta).
Niby było ok. Ale ostatnio nie ma dnia żeby syn nie zsikal się w majtki (w zeszłym roku było dużo lepiej - 1x lub 2x w tygodniu miał wpadkę)
W piątek napisała do mnie inna matka z przedszkola (nie znam jej).
Napisała, że widziała "przykrą sytuację w przedszkolu". Jak to zobaczyłam, to polecialam do przedszkola już z czarnymi myślami. Co mój syn dziś zrobił... Ale w przedszkolu nic mi pani nie powiedziała, zaczepiłam ją, zapytałam czy co się działo. Ona mi na to że zsikal się 2x w tym raz na schodach, bo zrobił aferę gdy zabronila mu po nich biegać. Przeprosiłam ją, prosiłam o cierpliwość i poszłam do domu.
A potem dostałam dalsza część wiadomości od tamtej mamy z przedszkola.
Cytat ponizej
Byłam dzis świadkiem bardzo przykrej sytuacji w przedszkolu.
Pani, która opiekuje się grupą starszaków bardzo krzyczała na pani syna.
Pretekstem było, że nie trzymał na schodach barierki.
Kazała mu ciągle wracać na schody i trzymać tej barierki.
Dzieci poszły na podwieczorek a on został sam na schodach.
Bardzo płakał.
Pani której tak bardzo przeszkadzalo to, że nie trzyma barierki w końcu zostawiła go na tych schodach samego.
Zabrała mu okulary i zostawiła go na schodach.
Starałam się go uspokoić ale był bardzo roztrzęsiony.
Byłam bardzo poruszona tym co się tam działo
Pani straszyła ze go nagra i pokaże mamie.
Co z tym zrobić? Wiem że mój syn bywa ciężki we współpracy, wiem że czasem nie słucha, jest niegrzeczny, ale takie akcje jak opisana wyżej to są momenty kiedy on sika z rozpaczy w gacie. Ze złości bezsilności.
Co z tym zrobić.
Zaczęło mi się to jakoś wiązać jedno z drugim.