Dodaj do ulubionych

Nie mam sił żyć

16.03.23, 23:24
Trafiłam tu przez przypadek.
Muszę się wygadać, bo psychicznie nie wyrabiam a w realu wstydzę się o tym mówić.
Jestem mężatką grubo ponad 20 lat, mamy dwoje dzieci.
Prawie dorosłych.
W 2015 roku u męża zdiagnozowano depresję dwubiegunową, zaczęło się nagle, niemal z dnia na na dzień.
Od tego czasu mąż zaliczył kilka pobytów w szpitalach.
Ostatni rzut choroby miał na początku tego roku, do szpitala nie poszedł.
W czasie pandemii depresję zdiagnozowano u dzieci.
Młodsze ma na swoim końcie próbę samobójczą.
Był w szpitalu.
Dzisiaj usłyszałam od psychiatry, że u drugiego dziecka istnieje poważne podejrzenie borderline.
Objawy ma i widzę, że one się nasilają.
Rozmawiałam też z terapeutą, która prowadzi córkę i ma kontakt z, psychiatrą. Mają robić testy i pogłębiać diagnostykę.
Jestem potwornie zmęczona chorobami moich domowników.
Chcę zniknąć, zasnąć i już się nie obudzić.
Chcę przestać czuć
Chyba niczego od was nie oczekuje oprócz wygadania się..


Obserwuj wątek
    • towarzyszka_leila Re: Nie mam sił żyć 16.03.23, 23:29
      Bardzo współczuję i przytulam. Potrzebujesz terapii, a może już chodzisz? To konieczne.
    • panna.nasturcja Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:04
      Potrzebujesz terapii i psychiatry na już.
      • taje Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:10
        Ona chyba potrzebuje odpoczynku od terapeutów i psychiatrów...
        • eriu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:22
          Ona potrzebuje odpoczynku od zajmowania się problemami innych ludzi. Czuje się przytłoczona sytuacją domową i całą energię skierowała pewnie na innych a o siebie nie zadbała. Bardzo częsta przypadłość dla osób, które opiekują się chorymi. To prowadzi do wypalenia i właśnie depresji. Dokładnie objawy depresji prezentuje autorka.
          • irma223 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:52
            To nie chodzi o "problemy innych ludzi". To chodzi o zachowanie jej najbliższych, bo te enigmatycznie wspomniane "objawy" to potrafi być niczym nie sprowokowana agresja, słowna lub fizyczna, domownika/ów wobec najbliższych, czyli pewnie wobec niej. Borderline, czyli w przypadku dziecka dochodzą do tego zachowania ryzykowne, jakby mu stałe dodatkowo adrenaliny było potrzeba, skłonność do niszczenia planu na życie, i też może z tego wynikać agresja.
            Wyobraź sobie, że stworzyłaś rodzinę, wychowałaś dzieci, a nie masz w tej twojej rodzinie nikogo, z kim miałabyś nić porozumienia, na kogo mogłabyś liczyć, kto byłby dla ciebie wsparciem.

            Do autorki: współczuję, ogromnie.
            Dlaczego mąż nie poszedł do szpitala? Czy bierze leki, czy nie ma ochoty?

            Musisz i ty sama siebie wspomóc, jeśli nie lekami, to choćby witaminami, a przynajmniej witaminą B12.
        • panna.nasturcja Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:46
          Ona potrzebuje pomocy dla SIEBIE!
          Psychoterapii i leków na już.
          Nie może się odciąż, bo rzecz dotyczy jej dzieci, więc potrzebuje wsparcia lekowego i terapeutycznego.
          • eriu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:57
            Jeśli mąż odmawia leczenia może się rozwieść z jego winy. I nie ma co tu być łagodnym. To dorosła osoba. Jeśli mąż nie widzi lub nie chce widzieć, że jego choroba nieleczona negatywnie wpływa na żonę i dzieci to po prostu iść do sądu z tym. Jak jej odpadną problemy wynikające z choroby męża i zwiększy się stabilność w domu dla dzieciaków, bo męża nie będzie tam to już będzie duże odciążenie.
            • panna.nasturcja Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 01:13
              Ale nie teraz, nie w 5 minut, nie w depresji.
              Ona na już potrzebuje pomocy, nie rozwodu.
            • nutella_fan Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:22
              Dokładnie, facet potworny egoista. Jak większość facetów.
            • bezsil Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:07
              Mąż się leczy.
              Po poprzednim pobycie w szpitalu stracił pracę, teraz stwierdził, że sytuacja się powtórzy. I że tego się boi. Były ciężkie tygodnie ale wyszedł z największego doła i jest w miarę ok.
              • tanebo001 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:11
                Ktoś ci pomaga z rodziny? Masz wsparcie?
                • bezsil Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 22:39
                  Niestety nie, mama mnie wspiera ale sama ma problemy ze zdrwoeim i mieszka daleko
        • igge Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 21:39
          Bo jej dom już przypomina szpital.

          Przytulam.
      • malgosiagosia Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:18
        Czy osobie, ktora ma w rodzinie raka napisalbys, ze potrzebuje natychmiast onkologa i leczenia onkologicznego?
        • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:26
          Gdyby się nie leczyła tylko wypierała chorobę? no raczej
          • malgosiagosia Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:29
            Ale z czego ona ma sie leczyc?
            • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:30
              z depresji
              • malgosiagosia Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:35
                Depresje ma z powodu chorych dzieci i meza. Jak sie z tego mozna wyleczyc?
                • marta.graca Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 05:35
                  Tak, jak z depresji wynikłej z innych przyczyn.
                • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:48
                  Może nie depresja, a wypalenie. Ale objawy są bardzo podobne i wspomaga się antydepresantami. I może to przejść w depresję.
                • szorstkawelna Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:30
                  Nie wyleczy, ale pomoze przetrwać.
                  Codzienność z takim obciążeniem brzmi jak horror.
                • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 12:34
                  Wiesz, chodzenie o kulach tez nie leczy złamanej nogi, ale ułatwia funkcjonowanie zanim noga się zrośnie, o to chodzi.
      • teodor-k Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 03:42
        panna.nasturcja napisała:

        > Potrzebujesz terapii i psychiatry na już.
        Przecież ma kontakt z terapią i psychiatrą .Przykre ile nieszczęścia dopada ludzi .
        • bulzemba Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:20
          Ale potrzebuje terapii dla siebie.
          • astomi25 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:23
            Niekoniecznie.
          • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:25
            Potrzebuje zredukowania liczby problemów i odpowiedzialności za innych, którą jest obarczana.
          • szare_kolory Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 18:11
            Ale autorka pisze wyraźnie czego oczekuje od forum. I nie jest to klepanina czego potrzebuje wg nas a czego nie. Napisała, że potrzebuje się wygadać. No to może zachęćmy do mówienia? Myślę, że autorka doskonale wie, że potrzebuje wsparcia psychicznego. Przy takich problemach rodzinnych sięgnięcie po terapię jest pewnie realnym dla niej rozwiązaniem.
            • igge Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 22:16
              Jeśli mają fundusze na terapię. Mam nadzieję, że tak albo rodzina jest chętna pomóc.
              Świadomość, że nie stać Cię na leczenie/leki/ terapię bywa dodatkowo dobijająca.

              Przy trzech osobach chorych ( chronicznie, ciężko, możliwie nieuleczalnie) i wymagających nie tylko leków ale i terapii, możliwe stałej lub długoterminowej, ta czwarta terapia, ta dla autorki, choć niezbędna i oby z wykwalifikowanym doświadczonym terapeutą z doświadczeniem klinicznym - może przekraczać ich budżet.
              Autorka jest jedyną zdrową osobą w rodzinie i jest przemęczona. Problemy z dziećmi dobijają. Nie mówiąc o partnerze. A ona jest jakby " w ostatniej kolejce" do terapii. W sensie sfinansowania tej terapii. To miesięcznie minimum 4 x ok 600 zł lub więcej.
              Nie ma sił żyć , co zrozumiałe w takiej sytuacji i jej terapia na pewno pomogłaby. Choć trochę i powoli. Ale pomogłaby.
              Starałabym się znaleźć terapeutę na NFZ.

              Czy autorko masz wsparcie w dalszej rodzinie? Czy masz wsparcie przyjaciół?

              Ciężkie choroby nie są powodem do wstydu. Nie wstydź się prosić o pomoc.
              Z czasem Twoi bliscy nauczą się żyć ze swoimi chorobami i kontrolować je na tyle na ile można.
              Dbaj o siebie. Pamiętaj, że mąż jest dorosły, a dzieci piszesz prawie też.
              Jesteście czterema odrębnymi osobami.
              Sobie pomóż zanim się zajedziesz i zamartwisz na amen.
              Jak sama złapiesz oddech - łatwiej będzie być matką i partnerką osoby/ osób chorujących przewlekle.
              Nie jesteś sama.
              Może przeczytaj sensowną książkę czy dwie na temat chorób Twoich bliskich i na temat tego jak być wsparciem dla nich i jak widzieć granice.
              To też jakaś forma wsparcia dla Ciebie.
              Są rzeczy niezależne od nas.
              Życzę Ci spokoju i nadziei i znalezienia lubianych form odstresowania się w ciężkich chwilach i wielu życzliwych osób codziennie.
              Oraz kompetentnych, starannie wybranych specjalistów na wyciągnięcie ręki.
              Nawet w największym nieszczęściu da się w końcu poukładać swoje funkcjonowanie i mieć z życia odrobinę radości.
              Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
              • bezsil Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 22:52
                Na terapię mnie stać.
                Tyle, że musiałam dojrzeć do tej decyzji bo do wczoraj radziłam sobie świetnie ze wszystkim.
                Wasze wpisy pomogły mi podjąć decyzję.
                Weekend jeszcze mam ciężki w pracy, ale w poniedziałek mam trochę luzu to poszukam terapeuty...
                • igge Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 01:49
                  Jeśli radziłaś sobie świetnie do wczoraj ze wszystkim, to może pora na razie odpuścić parę rzeczy?

                  W wątku pisałaś gdzieś, że jesteś typem zadaniowca.
                  Świetnie i podziwiam.
                  Chwilowo Twoim zadaniem musi być zaopiekowanie się sobą, jakieś przyjemności i porządny odpoczynek i nabranie sił.
                • berdebul Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 19:30
                  Dalej sobie radzisz, ale czas przestać być dzielną, bo się wypalisz. Zatroszcz się o siebie.
    • eriu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:20
      Pomagając innym sama wpadłaś w depresję. Natychmiast do lekarza! Dlatego mówi się, że zanim ratujesz dziecko w samolocie zadbaj o siebie.
      • malgosiagosia Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:28
        eriu napisała:

        Dlatego mówi się, że zanim ratujesz dziecko w samolocie zadbaj o siebie
        >

        Ratowanie siebie przed dzieckiem w samolocie to zaledwie pare sekund, a nie tygodnie, miesiace czy lata.
        • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:31
          dlatego ratując dziecko w samolocie na ogół nie zdążą się w międzyczasie zachorować na depresję. A zajmując się choroba rodzina przez lata - ma się na to spora szansę.
        • eriu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:35
          Dziewczyny chcecie to się czepiajcie. Ratownik zawsze musi o siebie zadbać żeby mu się krzywda nie stała. Krzywda w różnym sensie. Dlatego ten przykład z samolotem na sens. Ale każdy ma prawo do własnego zdania. Natomiast myślę, że lepiej zamiast się czepiać takich szczegółów lepiej pomóc autorce.
          • panna.nasturcja Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:48
            Rozmawiasz z trollem, który zawsze tępi każdy post o terapii, psychiatrach, psychologach. Szkoda słów.
            • malgosiagosia Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:53
              Sama jestes trolllem. Wysylac czlowieka na leczenie, ktory potrzebuje zrozumienia, pomocy, wsparcia, moze kasy, wyreczenia, to odcinanie sie od problemow tego czlowieka. Oczywiscie, najprosciej wyslac go na "leczenie".
              • eriu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:58
                Od zrozumienia komuś przybywa komuś sił do życia? Takich bzdur to jeszcze nie słyszałam.
                • malgosiagosia Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 01:02
                  eriu napisała:

                  > Od zrozumienia komuś przybywa komuś sił do życia? Takich bzdur to jeszcze nie s
                  > łyszałam.
                  >
                  Przeciez napisalam duzo wiecej. Czyzbys czytac nie umiala?
                  • marta.graca Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 05:36
                    Napisałaś ogólniki, które autorce na nic się nie przydają. Ona potrzebuje pomocy specjalistów.
                    • tanebo001 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:19
                      I co oni zrobią? Wytną jej przysadkę i przestanie czuć winę?
                      • marta.graca Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:27
                        Poczytaj trochę, używanie wyszukiwarki nie boli.
                        • tanebo001 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:33
                          Co mam poczytać? Wolę odczucia ludzi którzy byli na terapii. Dziewczyna ma nielichy problem i od terapii on nie zniknie. Potrzebuje solidnego wsparcia z zewnątrz które przejmie od niej choć część problemów.
                          • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:57
                            Mądry terapeuta idzie za klientem. Kiedy ten mierzy się z sytuacją bardzo trudna, po prostu go wspiera, pomaga przejść przez trudności.

                            Co prawda widziałam też i takich, co się wówczas biorą za "terapeutyzowania" , ale to raczej bardzo niedoświadczeni lub bardzo głupi ludzie. Trzeba uważać, ale można też dostać naprawdę skuteczna pomoc
                          • marta.graca Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:59
                            Byłam na terapii przez półtora roku, właśnie zaczynam kolejną w innym nurcie. Terapia jest m.in. po to by nauczyć się chronić w niekorzystnych warunkach życiowych, takich jak autorka. Natomiast leki antydepresyjne ( napiszę o moich) działają w ten sposób, że podwyższają stężenie serotoniny i noradrenaliny w OUN, przez co poprawiają nastrój. Wtedy łatwiej sobie radzić z codziennymi trudnościami.
                            • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:07
                              Pani nie ma czasu na zabawy w terapie, bo musi ratować dzieci za które jest odpowiedzialna oraz siebie. Antydepresanty i przeciwlękowe by się przydały, żeby trzymać sie w kupie.
                              • marta.graca Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:43
                                Terapia to nie zabawa, nie wypowiadaj się w tematach, na których się nie znasz.
                                • tanebo001 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:50
                                  A ona ma teraz siłę na terapię?
                                • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:59
                                  Wypowiadam się z punktu widzenia matki nastoletnich dzieci, a nie samotnej kobieciny z oceanem czasu na zaglądanie w siebie.
                                  • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:06
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Wypowiadam się z punktu widzenia matki nastoletnich dzieci, a nie samotnej kobi
                                    > eciny z oceanem czasu na zaglądanie w siebie.

                                    Za chwile bedziesz matką bez dzieci, ciekawe czym sie zajmiesz🤔
                                    • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:11
                                      Przy dwunastolatce jeszcze parę lat mi zostało.
                                      Znajdę sobie zajęcie w zależności od kasy, sanatoria albo dłuższe wyjazdy czy coś.
                                  • marta.graca Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:37
                                    Matka nastoletnich dzieci ma dbać nie tylko o dzieci, ale też o siebie, bo nie będzie miał kto ich utrzymać, jak się rozsypie całkiem. Sama masz oceany czasu, opierniczając się w pracy, jednak wciąż nie znalazłaś go na wykrzesanie choćby grama empatii.
                                    • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:39
                                      Mam oceany empatii wobec dzieci i dorosłych uwikłanych w opiekę nad kimś, kto nie współpracuje.
                                      • tanebo001 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:55
                                        Jeśli miałby raka też radziłabyś jej rozwód?
                            • lauren6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:25
                              > Terapia jest m.in. po to by nauczyć się chronić w niekorzystnych warunkach życiowych, takich jak autorka

                              Nie da się siebie uchronić przed problemami kalibru próba samobójcza dziecka.

                              To nie jest pańcia, której jest smutno, bo ktoś w pracy nie odpowiedział jej na "dzień dobry". Jej się zwaliły na głowę dużo poważniejsze problemy i chyba tylko po psychopacie spłynęłyby one jak po kaczce.

                              Ostatnią rzeczą, której teraz potrzebuje to władowanie grubej kasy w terapeutę-naciągacza, który będzie jej wmawiał, że problem tkwi w niej, skoro przeżywa próbę samobójczą dziecka.

                              Może, a nawet powinna, się udać do psychiatry po leki, które ją wzmocnią.
                              • alex_vause35 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:35
                                O dokładnie.
                              • ania357 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:13
                                Pozwolisz, ze sie podpisze.
                                • iuscogens Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:43
                                  Ja też się podpisuję.
                          • bezsil Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:12
                            Na terapię muszę się zapisać.
                            Tylko tak, to prawda, ostatnie miesiące były wyjątkowo ciężkie i nie miałam czasu na to.
                            A wcześniej przez te wszystkie lata radziłam radziłam sobie.
                            Jestem typem zadaniowca i to mi pomagało chyba "normalnie" funkcjonować.
                            A teraz coś we mnie pękło...
                            Od wczoraj mam mega kryzys.
                            • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:14
                              Jeśli będziesz zaczynać terapie, zastanów się wcześniej, czego Ci na dany moment trzeba i na co jesteś gotowa. Możesz na przykład powiedzieć, że jesteś w dramatycznie trudnej sytuacji i najpierw trzeba Ci wsparcia, żeby to przetrwać i pozbierać się, odzyskać siły. Co dalej, to się okaże.
                • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:52
                  eriu napisała:

                  > Od zrozumienia komuś przybywa komuś sił do życia? Takich bzdur to jeszcze nie s
                  > łyszałam.
                  >

                  To nie są bzdury.

                  Po prostu niewiele wiesz o ludzkiej psychice, poczytaj trochę.
                • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 20:29
                  eriu napisała:

                  > Od zrozumienia komuś przybywa komuś sił do życia? Takich bzdur to jeszcze nie s
                  > łyszałam.
                  >
                  To trochę tak jak z tymi pieniędzmi, co szczęścia nie dają. No nie dają tak same z siebie, ale jak ich nie ma to to pogłębia nieszczęście.
              • teodor-k Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 03:38
                Ona wszystkich tak traktuje jakby zjadła wszystkie rozumy świata .Zero współczucia tylko suche fakty ,które nic nie znaczą .
              • bene_gesserit Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:37
                malgosiagosia napisała:

                > Sama jestes trolllem. Wysylac czlowieka na leczenie, ktory potrzebuje zrozumien
                > ia, pomocy, wsparcia, moze kasy, wyreczenia, to odcinanie sie od problemow tego
                > czlowieka. Oczywiscie, najprosciej wyslac go na "leczenie".

                Nie przyszlo ci do głowy, że autorka postu - zmęczona, zrozpaczona i u kresu sil, wpadła na to, że potrzebna jest jej pomóc i wsparcie, tylko nie ma pojęcia, jaki i od kogo? Nie zastanowiło cię to, że prawdopodobnie nie ma od kogo uzyskać pomocy, wsparcia, kasy, wręczenia?

                Jeśli zależałoby ci na pomocy, napisałabys coś więcej, konkretniej, podając pomysły i linki chociaż.

                A tobie zależy tylko na tym, żeby nie poszła na terapię. Nieleczona depresja może być śmiertelna. Zastanów się nad sobą, bo to, co robisz jest wyjątkowo odrażające, szkodliwe i okrutne.
            • malgosiagosia Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 01:03
              panna.nasturcja napisała:

              > Rozmawiasz z trollem, który zawsze tępi każdy post o terapii, psychiatrach, psy
              > chologach. Szkoda słów.

              Poza tym gdzie kiedykolwiek pisalam czy tepilam terapie?
              Jestes klamczucha.
          • taki-sobie-nick Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 00:49
            To pomóż
        • igge Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 23:09
          Trafna uwaga.
    • lilia.z.doliny Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:16
      Jezu sad
      Musisz pomóc sobie. Najpierw sobie. Bo oszalejesz albo zrobisz coś bardzo zlego. Wg mnie najpierw szybka doraźna pomoc, a za chwilę ustalenie planu długoterminowego. Nie udźwigniesz tylu chorób w pojedynkę.
      • waleria_bb Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:01
        Myślę podobnie, tu musi być działanie wielokierunkowe. Po pierwsze psychiatra i leki, które pomogą przetrwać ten najgorszy czas, jako drugi krok szukanie dobrego terapeuty i najlepiej grupy wsparcia dla osób, których bliscy chorują na depresję.
    • tanebo001 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:18
      A gdzie wsparcie? Gdzie dalsza rodzina?
      • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:44
        Dalsza rodzina miałaby zająć się chorym psychicznie mężem czy może skutkami psychicznymi obłędu covidowego i izolacji u dzieci?
        • tanebo001 [...] 17.03.23, 06:49
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:53
            Uuu ... srogie piguly, milordzie.

            Iwoniaw NIE KASUJ, niech sobie wpisy Tanebo powiszą
            • tanebo001 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:59
              Prawda boli
            • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:59
              Twoje wpisy też jadą po bandzie, i ostatnio jakby ostrzej.
              • tanebo001 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:09
                Jak widać Triss jest nietykalna...
        • lauren6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:29
          Jakbyś nie wiedziała to skłonności do depresji są dziedziczne.

          Tobie wybitnie by się przydała terapia, by sobie poradzić z pocovidową traumą. I nie piszę tego złośliwie.
          • alex_vause35 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:34
            Hm, negujesz skutki covidowej izolacji dla dobrostanu psychicznego dorastającej młodzieży?
            • waleria_bb Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:03
              Nikt tego nie neguje, ale nie każda depresja u nastolatka to depresja 'pocovidova'.
              • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:09
                Oczywiście, że nie, w wypadku rodziny autorki była kumulacja obciążeń psychicznych nastolatków.
                • szorstkawelna Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:34
                  U mnie w rodzinie Covid tez byl tym co ostatecznie zaważyło na stanie psychicznym mojego syna. Dzis są leki, nauczanie indywidualne, brak motywacji...
                  Pomimo leczenia i rocznej terapii, slabo widzę jego najbliższą przyszłość.
                  • asia_i_p Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 16:55
                    Przerabialiśmy to przez drugą połowę drugiej i trzecią klasę liceum. W czwartej klasie, po prawie dwóch latach terapii, nagle odgięcie psychiczne (teraz znowu trochę cieniej, bo matura straszy, ale jednak już nieporównywalnie).
                    Tak że nie trać nadziei.
              • alex_vause35 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:53
                Nie. Ale to jest częsty wyzwalacz.
    • alex_vause35 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:42
      Choroba twojego męża rzutuje na całą rodzinę.
      Nie musisz z nim być.
      To może jest bardzo prostackie podejście, ale po prostu wszyscy się przez to zajeżdżacie.
      Powinnaś chronić równolegle siebie i dzieci przed chorobą psychiczną domownika.
      PS. Objawy borderline to nie wyrok, osobowość kształtuje się jeszcze długo po 18-tce. Ale te objawy oznaczają, że dziecko jest w poważnym kryzysie.
    • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 06:47
      Mąż out. Nie musisz bo nianczyć. Miał rzut, nie poszedł do szpitala, wypad, bo obciąża dzieci.

      Skupianie się na chorobie męża spowodowało, że mniej czasu, energii, uwagi mogłaś poświęcić dzieciom, żeby działać osłonowo w covidowym szaleństwie.
      • is-laura Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:06
        Nie zwalajmy wszystkiego na covidove szaleństwo. Te dzieci mają na co dzień wątpliwą atrakcję przebywania w otoczeniu człowieka z manią/ depresją, a jeśli on do tego nadużywa alkoholu, co często idzie w parze z CHAD, to już w ogóle mają przechlapane. Jednym słowem współczuję twoim dzieciom autorko i mam nadzieję, że odetniesz się od źródła problemu dla dobra siebie i dzieci
        • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:09
          No więc, do szalonego ojca została im dolozona izolacja od normalnego życia i uwięzienie w domu. Też bym próbowała się zabić na miejscu nastolatka, muszą przechodzić horror.
        • bezsil Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 23:14
          Mąż nie nadużywa alkoholu a co dziwne zapewne dla ciebie nie pije w ogóle bi bierze leki.
          Zresztą, nigdy alkohol go nie ciągnął.
          Źródłem problemy jest choroba męża i dzieci.
          Rok temu pojawiły się problemy z rodziną męża, odcięliśmy się od nich totalnie.
          Teść nie wszystko rozumie ale jak z mężem było źle psychicznie to sam zaproponował żeby przyjechał do niego na jakiś czas, żeby mógł pracować a nas nie obciążał psychicznie.
          Ogólnie rzut choroby u męża zniknął z miesiąc temu.
          Ale jak każdy chory ma gorsze dni. Dla mir największym problem są relacje z córką i jej choroba.
          Wczoraj wieczorem była masakra a dzisiaj większość dnia ok. Więc dzień dniu nierówny.
          Potrzebuje stabilizacji psychicznej a z córką jest to bardzo trudne.
      • eagle.eagle Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:25
        -Mąż out. Nie musisz bo nianczyć. Miał rzut, nie poszedł do szpitala, wypad, bo obciąża dzieci.-


        Super przykład dla dzieci.
        Jak nie będziecie się leczyć też przestanę Was kochać.
        • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:27
          Dzieci mają wiedzieć, że są bezwzględnie najważniejsze. Pan choruje od dobrych 8 lat, czyli cały swój nastoletnie
          • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:29
            za szybko wysłane

            dzieci cały okres dojrzewania miały w cieniu depresyjno-szalonego ojca, nic dziwnego, że ponoszą tego skutki.
            • eagle.eagle Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:45
              Wiesz że depresją nie można się zarazić ?
              • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:59
                Można. Są takie badania, że na przykład studentki mieszkające razem kolejno zaczynają chorować na depresję. Przecież zachowanie się bliskich sób, z którymi mieszkamy na co dzień, wpływa na nasz nastrój, reakcje, funkcjonowanie. A jeśli to rodzic, tym bardziej.
                Można też dziedziczyć skłonności.
                • bazia_morska Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 14:22
                  O k*wa Nanga, skąd ty się wzięłaś?
                  • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:18
                    Dwie bliskie mi osoby studiujące psychologię, zresztą na różnych uczelniach, mówiły mi o tym. Każda z osobna.
                    • bazia_morska Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 09:42
                      Serio? Dwie studentki Ci powiedzialy i to jest źródło tej mądrości? Nie możesz być prawdziwa.
                      • marta.graca Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 09:49
                        Niestety jest.
                      • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 14:38
                        Głupia jesteś.
                        Myślałam, że poprosisz, żeby poszukała pracy opisującej badanie, o którym mówiły. To by miało sens. To co piszesz nie ma najmniejszego.
                        • bazia_morska Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 14:49
                          Przede wszystkim to co tu wypisujesz jest durne i szkodliwe, depresja jest zaraźliwa, borderów przybywa lawinowo. A podobno jesteś pedagogiem uncertain
                          • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 20:18
                            Nie, nie ja piszę, że jest ZARAŹLIWA.
          • tanebo001 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:43
            I mają teraz stracić ojca? Przepraszam, dawcę plemników...
            • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:46
              Jest obciążeniem dla ich zdrowia, zmniejsza ich szanse na wyjście z depresji.
              • eagle.eagle Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:48
                triss_merigold6 napisała:

                > Jest obciążeniem dla ich zdrowia, zmniejsza ich szanse na wyjście z depresji.

                Mama która sobie nie radzi z obecną sytuacją też jest dla nich obciążeniem.
                • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:52
                  Ona przynajmniej ogarnia codzienność, ojciec zwisa bezwładnie.
                  Dojrzewanie w cieniu szaleńca, izolacja, zdalne, zmiana środowisk rówieśniczych przy zmianach typów szkół, niefunkcjonujacy ojciec, matka skupiona na mężu etc. nie mogło nie odcisnąć się na nastolatkach.
                  • tanebo001 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:54
                    Nadal nie rozumiesz że to ich tata?
                  • po_godzinach_1 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:57
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Ona przynajmniej ogarnia codzienność, ojciec zwisa bezwładnie.
                    > Dojrzewanie w cieniu szaleńca, izolacja, zdalne, zmiana środowisk rówieśniczyc
                    > h przy zmianach typów szkół, niefunkcjonujacy ojciec, matka skupiona na mężu et
                    > c. nie mogło nie odcisnąć się na nastolatkach.

                    Zaproponujesz sposób jak pozbyć się ojca z domu?
                    • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:05
                      Są rozwody.
                      • po_godzinach_1 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:06
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Są rozwody.

                        Aha, czyli twoja rada dla autorki wątku to wziąć rozwód.

                        Trzeba było tak od razu pisać.
                        • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:12
                          Zmniejszyć obciążenie, z jakim boryka się od lat.
                          • po_godzinach_1 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:15
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Zmniejszyć obciążenie, z jakim boryka się od lat.

                            Rozumiem. proponujesz wziąć z ojcem rozwód a potem eksmitować go z mieszkania.
                            • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:18
                              Afektywna-dwubiegunowa to nie upośledzenie, mogą przeprowadzić podział majątku, nie ma potrzeby eksmitowania pana.
                              • iuscogens Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:25
                                Tylko, że ona odpocznie dopiero jak facet się wyprowadzi. Nie da się spokojnie funkcjonować w takiej sytuacji, jak mieszkają razem a on się nie leczy.
                                • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:52
                                  Do tej pory się leczył, ale wygląda na to, że stracił nadzieję na skuteczność. Może trzeba by zmienić lekarza, terapeutę. Ale to prawie nie do zrobienia, bo brakuje lekarzy, brakuje terapeutów z prawdziwego zdarzenia.
                                  Mam do czynienia na co dzień z edukacją i opieką zdrowotną i te dziedziny życia w naszym kraju naprawdę upadły. Staram się tym nie myśleć, ale i tak zderzam się co chwila, i zostaje rozpacz.
                      • nutella_fan Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:33
                        Też tak uważam, skoro facet nie chce się leczyć to niestety, ale w sytuacji autorki też bym się gościa pozbyła. Kobiecie będzie wtedy lżej, bo jeden duży problem odpada. Pytanie, czy ten facet pracuje czy w domu zalega z depresją i w ogóle, jak sprawy finansowe.
                        • po_godzinach_1 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:35
                          nutella_fan napisała:

                          > Też tak uważam, skoro facet nie chce się leczyć to niestety, ale w sytuacji aut
                          > orki też bym się gościa pozbyła. Kobiecie będzie wtedy lżej, bo jeden duży prob
                          > lem odpada. Pytanie, czy ten facet pracuje czy w domu zalega z depresją i w ogó
                          > le, jak sprawy finansowe.

                          Jesteś pewna, że ona ma teraz tyle siły, żeby zająć się rozwodem z chorym człowiekiem?
                          • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:57
                            Rozwodem i podziałem majątku, plus eksmisją.
                            Ale być może on sam chce rozwodu, a Autorce trudno się z tym pogodzić.
                            Poza wszystkim zdarza się, że ludzie kochają kogoś, kto jest chory i stwarza problemy.
                            'Pewnie, że to okropnie nieracjonalne, ale się zdarza.
                          • lilia.z.doliny Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:19
                            Jesteś pewna, że ona ma teraz tyle siły, żeby zająć się rozwodem z chorym człowiekiem?
                            Rozwód to był.ostatni podpunkt.
                            Pierwszym zaś było wzięcie dwulatka do wózka i spakowanie dwóch toreb. W pociągu zaczęłam się zastanawiać, co dalej.
                            • daniela34 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:42
                              Podepnę się pod Lilię - na pomocy w takiej sytuacji się nie znam (choć, Autorko, bardzo współczuję!!! ) ale na rozwodach się trochę znam. Mam wrażenie, że pisząc o rozwodzie macie wizję męża, który potulnie się godzi na rozwód (bez orzekania o winie najlepiej) i zwija z domu. I może pan tak właśnie by się zachował. Ale może całkiem inaczej i wtedy to naprawdę nie jest takie proste. Po pierwsze primo - pan może utrudniać technicznie (nie stawiać się do sądu przedkładając zaświadczenia od lekarza, sąd nie może wtedy przeprowadzić rozprawy, jeśli strona pisze, że CHCE się stawić, ale ze względu na stan zdrowia nie może, ani nie może skutecznie bronić swoich praw ze względu na stan psychiczny), po drugie primo - przez czas rozwodu pan może mieszkać nadal z panią i to jako żywo nie poprawi dobrostanu dzieci, po trzecie - pan chory może walczyć o takie rozstrzygnięcie o winie, które albo w ogóle uniemożliwi rozwód albo go mocno odciągnie w czasie. Niezależnie od tego, jakie będzie końcowe rozstrzygnięcie i że może być korzystne dla autorki (acz wcale nie musi - przypominam kuriozalny wyrok w sprawie alkoholika) - to są długie miesiące bardzo niefajnej walki, która wcale nie robi dobrze dzieciom.
                              Być może rozstanie (na zawsze albo czasowe) jest rozwiązaniem - ale nie wskazywałabym rozwodu jako takiego łatwego rozwiązania problemu, że ciach, przetnie się mieczem gordyjski węzeł małżeństwa i problem zniknie.
                              • szorstkawelna Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:01
                                Nie mówiąc już o ewentualnej konsekwencji w postaci samobójstwa męża, które prawdopodobnie pogrzebałoby tę rodzinę na dobre.
                                Nie podejmowalabym drastycznych kroków, jesli mąż nie zachowuje sie jak swir/toksycznie/mocno obciążająca. Natomiast zdecydowanie postawilabym mu ultimatum dotyczące leczenia, pracy (jeśli jest w stanie), zaangażowania w zycie rodzinne/dom.
                                • daniela34 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:03
                                  Albo nawet i rozwód/separację - ale takie bardzo "przegadane" z mężem. A jeśli przegadane to wtedy kiedy jest w dobrej kondycji (ze świadomością, że jak stan się pogorszy to może być tak, że wszelkie ustalenia o kant nie powiem czego będzie można potłuc).
                                  • daniela34 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:05
                                    Moja koleżanka rozwiodła się wprawdzie szybko i skutecznie z panem chorym na to samo co mąż autorki, ale to pan chciał rozwodu, bo dziecię z nową panią już się pchało na ten świat, więc współpracował jak złoto.
                              • 1012ja Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:03
                                A co to za "kuriozalny wyrok w sprawie alkoholika"? Jakoś mi umknęło.
                                • daniela34 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:06
                                  Był taki - sąd chyba warszawski winą za rozkład pożycia z alkoholikiem obciążył panią, bo "nie akceptowała choroby" czy jakoś tak. Dość głośne to było, na ematce też był watek.
                                  • daniela34 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:08
                                    (niewielka korekta - współwiną, za to mąż do kompletu z alkoholizmem był też przemocowy)
                              • stephanie.plum Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 18:44
                                no nareszcie jest kawa na ławę.

                                Chryste, jak mnie zawsze wkurzały teksty "wystaw mu walizki". jakby olbrzymka z liliputem miała do czynienia.
                                • daniela34 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 18:51
                                  Ja w wielu wypadkach jestem za wystawieniem walizek. Ale tu mamy chorego człowieka, wyczerpaną żonę, chore dzieci. To nie idzie na pstryk!
                  • bezsil Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 23:17
                    Na jakiej podstawie tak sądzisz?
                    Na codzień mąż jest bardzo dobrym ojcem i mężem.
                    Gorzej jak ma rzut choroby, na ogół były to łagodne rzuty, jak było gorzej to był szpital.
                    Nigdy nie byłam skupiona na chorobie męża, tris nie mam pojenia skądś takie wnioski wyciągasz.
                    • tanebo001 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 23:25
                      Musisz mocno filtrować to co czytasz na ematce. To jest często kreacja ich chorych osobowości. Uważałbym zwłaszcza na Triss
                • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:56
                  Tak na marginesie- bez ratujacej ich matki nie przeżyją, jeśli same już mają próby samobójcze. Bez skupionego na swojej chorobie ojca przeżyją lekkim twistem.
                  • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:00
                    Świat nie jest taki prosty.
                  • 7katipo Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:40
                    W punkt.
                    Priorytety.
            • eagle.eagle Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:47
              To że facet jest chory nie oznacza że jest złym człowiekiem.
              • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:54
                Może być bardzo dobry i dokarmiac kotki, co nie zmienia faktu, że rzuty manii i depresji niszczą otoczenie. Zwłaszcza, jeśli pan omija szpital.
                • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:57
                  Nie "omija", tylko raz ominął.
                  • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:59
                    Jeśli małżonkowie chcą być razem, mają dla siebie jakieś pozytywne emocje, dobrze, żeby tę sytuację omówili "na sucho", kiedy on nie ma intensywnych objawów. Żeby na przyszłość nie odmawiał leczenia czy hospitalizacji.
              • iuscogens Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:30
                eagle.eagle napisała:

                > To że facet jest chory nie oznacza że jest złym człowiekiem.

                Jasne, że nie ale jeśli on nie chce się leczyć to wykończy psychicznie całą rodzinę. Tym bardziej że problemy nawracają, to nie jest pierwszy raz.
                • eagle.eagle Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:59
                  Ludzie, byliście w zakładzie psychiatrycznym?

                  Tam jest masakra, do tej pory czuję ten smród stamtąd.
                  • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:11
                    eagle.eagle napisała:

                    > Ludzie, byliście w zakładzie psychiatrycznym?
                    >
                    > Tam jest masakra, do tej pory czuję ten smród stamtąd.

                    Jesli chodzi ci o smrod kupy, to tak samo śmierdzi w DPS-ach. A tam juz moze kazdy na starosc wylądować. 🤷‍♀️
                    • eagle.eagle Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:42
                      Mam nadzieję że mnie to nie trafi, DPS ani szpitale psychiatryczne.

                      Choć pewnie są stany w których wszystko co dookoła jest obojętne.
      • bezsil Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:17
        To nie tak, że ja się skupiam na chorobie męża.
        Ja nauczyłam się olewać jego chorobę, jak mam wolne w pracy zabieram dzieci i wybywamy z domu.
        Zawsze starałam się poświęcać dzieciom sporo czasu.
        Mąż przy ostatnim rzucie choroby dosyć długo był u swojego taty, żeby nas nie obciążać.
        On nie jest egoistą pod tym względem.
        Wyżej pisałam dlaczego nie chciał iść do szpitala.
        Mnie najbardziej przeraża bordrelanie i depresja u drugiego dziecka.
        Chociaż wiadomo, że choroba męża ma wpływ na nas wszystkich...
        • eriu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 14:42
          Bo człowiekowi w głębokiej depresji się żyć zechce od tego, że go ktoś zrozumie. Aha. Tylko, że to borderline się nie wzięło znikąd, tak samo jak choroba męża nie pojawiła się nagle w 2015 roku. Ona była wcześniej ale niezdiagnozowana. I wzloty i upadki w zachowaniu męża wpływały na samopoczucie dzieci. Zaburzenia osobowości można u dziecka wyhodować sytuacją domową kiedy np. rodzic jest niestabilny. Raz jest tak a potem jest tak. To są bardzo ciężkie warunki dorastania dla dzieci i odbierają im poczucie bezpieczeństwa, wpływają na rozwijającą się osobowość.
        • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:42
          Pisałaś, że córka nie jest jeszcze pelnoletnia, do niedawna nie rozpoznawała się zaburzeń osobowości u tak młodych osób. Jedna z moich znajomych, osoba mądra, racjonalna, zrównoważona, której ufam bezwzglednie, też ma takie rozpoznanie.
          Bardzo mnie to poruszyło i w ogóle przyglądając się sprawie zaczynam dochodzić do wniosku, że coś z tym borderem nie tak, że za łatwo jest rozpoznawany, że za 20 lat może się okazać, że to był kolejny sposób na przywoływanie kobiet do porządku. Ale na razie borderów przybywa lawinowo i niedługo będzie to już może typowa osobowość?
          Słuszne to rozpoznanie czy nie, córka potrzebuje terapii i terapia wiele może. Zastanawiam się, czy nie proponowano Wam terapii rodzinnej? Choćby po to, by choć trochę ulżyć Wam wszystkim w codziennym życiu. Gdyby proponowano, zgodziłabym się natychmiast.
          Dobrze czytać, co piszesz o mężu, że stara się Was chronić, ale straszne z tą pracą.
          Corka jest starsza czy młodsza?
    • astomi25 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:02
      Nie wysylajcie dziewczyny na terapie. Wiemo czym mowie, od 4 lat zyje z choroba corki i wiem jak to dobija psychicznie.
      Po leki do psychiatry tak -aby lepiej spac i miec sile do codziennej walki,moze po cos na stany lekowe ( takie leki bardzo poprawiaja codzienne funkcjonowanie).
      Ja robilam 2 terapie i z perspektywy czasu uwazam ten czas za stracony. Na tej terapii nie dowiedzialam sie.NIC nowego o sobie. A jak corka miala lepsze dni/ tygodnie to jakos moja " depresja" znikala jak reka odjal. Terapia nic nie daje jak sie nie da wyeliminowac przyczyny. To jest moje zdanie i moje doswiadczenie.
      Realna pomoc jak najbardziej - wyciagniecie autorki do kina/ teatru. Moze pomoc przy dzieciach. Odciazenie w codziennych obowiazkach troche - tak.
      Co do meza...ciezka sprawa i bardzo Ci autorko wspolczuje. My mamy tylko jedno chore dziecko, maz bardzo, ale to bardzo jest we wszystko zaagazowany i to on w sumie wszystko w kupie trzyma. Terminy u lekarzy, pobyty w szpitalu, opieka nad mlodsza dwojka. Nie wiem, pewnie moj post mialby inny wydzwiek, gdybym i jego miala " na karku".
      Co do twojego meza - postawilabym ultimatum serio. Ma sie isc leczyc.
      Nie dasz inaczej rady z chora trojka. Wystarczy, ze musisz walczyc o dzieci.
      A maz jest dorosly i odpowiada za swoje zycie.

      Trzymam za ciebie kciuki i bardzo cieplo mysle.
      • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:14
        Atomi, to nie były dobre terapie. Dobra terapia stawia na nogi i dodaje siły, i dowiadujesz się o sobie więcej i głębiej. A w trudnej sytuacji nie drąży, tylko wspiera. Trudno o taką, ale może być blogoslawieństwem
        • astomi25 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:06
          To byly dobre terapie. Tylko ze imho niepotrzebne. Bo ja nie mam depresji w sensie depresji wink
          A jak walczyc o siebie wiedzialam i bez gadania najlepszego terapeuty.
          Do tego zabieraly mi czas ktory moglabym spozytkowac w inny sposob.

          Autorce nie zabraniam terapii. Niech sprobuje. Ja pisze o swoich doawiadczeniach. Naprawde nie kazdy mzsi isc na terapie i mam wrazenie ze teraz to nawet przy najmniejszym problemie postrzegabe jak mus.
          • astomi25 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:11
            A co mi jednak pomoglo, to spotkania z rodzicami przewlekle chorych dzieci. To byla taka grupa wsparcia jakby. To polecam.
            • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:01
              Też polecam Autorce grupę wsparcia.
              I taką powinny były mieć nastoletnie dzieci chorego ojca.
              Ale nie ma grup dla dzieci chorych psychiatrycznie rodziców, w tym alkoholików.
              Chociaż produkuje się teraz zastępy psychologów,można by zorganizować.
          • bezsil Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:24
            Astomi, ja właśnie tego się obawiam, że pójdę na terapię i będzie to stracony czas a tego wolnego mam na prawdę mało.
            I na codzień radzę siebie bardzo dobrze psychicznie.
            Wczoraj coś pękło bo akurat cała trójka miała gorszy dzień i wszystko się na mnie wylało.
            Przy czym po takich akcjach jak po raz kolejny mówię im co ja czuję, na początku jestem "atakowana", szczególnie przez dziecko z borderem ale po kilku godzinach, czasem na drugi dzień jakby do nich docierało to co mówiłam i są cudownymi współdomownikami.
            Tylko przy całej trójce siedzę jak na bombie. Nie wiem co mnie czeka po powrocie z pracy.
            I tak, najciężej jest z borderem jak dla mnie, bo to dziecko jest najbardziej nieobliczalne.
            Atakuje słowami, rani bardzo, potem albo przeprasza albo
          • bezsil Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:26
            Astomi, ja właśnie tego się obawiam, że pójdę na terapię i będzie to stracony czas a tego wolnego mam na prawdę mało.
            I na codzień radzę siebie bardzo dobrze psychicznie.
            Wczoraj coś pękło bo akurat cała trójka miała gorszy dzień i wszystko się na mnie wylało.
            Przy czym po takich akcjach jak po raz kolejny mówię im co ja czuję, na początku jestem "atakowana", szczególnie przez dziecko z borderem ale po kilku godzinach, czasem na drugi dzień jakby do nich docierało to co mówiłam i są cudownymi współdomownikami.
            Tylko przy całej trójce siedzę jak na bombie. Nie wiem co mnie czeka po powrocie z pracy.
            I tak, najciężej jest z borderem jak dla mnie, bo to dziecko jest najbardziej nieobliczalne.
            Atakuje słowami, rani bardzo, potem albo przeprasza albo i nie i życie toczy się dalej...
            Mąż zawsze staje po stronie tego dziecka co często pogarsza sytuację, bo dziec upewnia się, że ma rację w swoich absurdach...
            Myslalam, żeby poszukać terapeuty, który nauczy mnie rozmawiania z córką, bo z depresją drugiego dziecka póki co radzę sobie, wiem jak rozmawiać, chociaż też bywa ciężko...
            • 35wcieniu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:30
              Myslalam, żeby poszukać terapeuty, który nauczy mnie rozmawiania z córką

              To akurat jest bardzo dobry pomysł, tylko musisz znaleźć terapeutę, który się specjalizuje w tego typu przypadkach konkretnie u dzieci. Krótko mówiąc fachowca.
              • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:46
                Można dzięki terapii lepiej rozmawiać z bliskimi osobami, nawet się powinno, ale terapeuta nie zajmuje się nauczaniem. Powiedziałabym raczej, że w pewien sposób odciąża klienta, i on wtedy nagle inaczej - "lepiej" - się komunikuje. To tak.
                Szukanie specjalisty od zaburzeń osobowości u dzieci, że nauczył matkę jak rozmawiać z córką z rozpoznaniem borderline, to zakrawa na manipulację.
                • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:47
                  Albo tresurę - matki.
            • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:38
              "I tak, najciężej jest z borderem jak dla mnie, bo to dziecko jest najbardziej nieobliczalne."

              A w czym to dziecko jest podobne do ciebie? Macie jakieś wspolne cechy?
            • is-laura Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:46
              Skonsultuj z terapeutą jakie jest jego zdanie odnośnie wpływu choroby i zachowania męża na nieprawidłowe kształtowanie się osobowości dziecka i depresję drugiego i jak sobie z tym radzić
            • asia_i_p Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 14:31
              >> Myslalam, żeby poszukać terapeuty, który nauczy mnie rozmawiania z córką, bo z depresją drugiego dziecka póki co radzę sobie, wiem jak rozmawiać, chociaż też bywa ciężko...

              Sprawdź lokalne środowiskowe centrum pomocy psychologicznej. Tam jak najbardziej skłonni są rozmawiać z rodzicem dziecka i udzielić pomocy tego typu, a to jest nieodpłatne i o dziwo ma raczej krótkie kolejki.
        • 35wcieniu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:29
          Nie wiesz jakie były.
          Nikomu terapii nie odradzam, bo jest to dla wielu przydatna rzecz, ale prawdą jest że część osób ma tyle samoświadomości, że niczego szczególnego się tam nie "dowiedzą o sobie i głębiej".
          Czasami robotę robi też sam fakt że to terapeuta a nie ktokolwiek inny, wtedy jest sytuacja "terapeuta uświadomił mi że..." I zdziwienie otoczenia: "my ci to mówimy od lat".
          • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:03
            Bo z cudzego mówienia nic nie wynika, trzeba doświadczyć. Z mówienia terapeuty też nic nie wynika, ale dobry terapeuta pomaga dojść do doświadczania.
            • 35wcieniu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:08
              Mhm mhm...
            • szeptucha.z.malucha Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:12
              Masz rację, ale dobrego terapeutę bardzo trudno znaleźć.
              • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:48
                Pewnie że tak, ale są.
        • ania357 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:25
          Styrasznie mnie denerwuje, ze ilekroc ktos zaneguje sensownosc lub skutecznosc swojej terapii, to zaraz znajdzie sie dobra dusza, ktora zacznie go przekonywac, ze to nie byla dobra terapia ( w wersji bardziej hardcorowej, ze to nie byla w ogole terapia). W domysle: trzeba szukac dalej i probowac kolejnej terapii.

          W opisywanym przypadku sens ma cos, co zadziala szybko i prawie na pewno czyli antydepresanty od psychiatry, zeby miec sile ogarniac dzieci i ewentualnie malzonka, jesli zacznie wspolpracowac. Autorka moze teraz nie miec czasu ani kasy (zakladam, ze priorytem jest zapewnienie opieki terapeutycznej nastoletnim dzieciom; pogawedki z terapeutami to dosc kosztowna impreza i nie kazdego bedzie stac na takie uslugi dla calej czterooosobowej rodziny) na wlasna terapie ( o ktorej ewentualnej skutecznosci przekona sie np. za rok).
          • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:29
            ania357 napisała:

            > na wlasna terapie ( o kto
            > rej ewentualnej skutecznosci przekona sie np. za rok).

            Nie przesadzaj, ja wiedziałam po miesiącu, ze jest bardzo skuteczna, ale byla to moja druga terapia, wuec mialam juz doswiadczenie. Pierwsza moja terapia w porownaniu do drugiej była absolutnie nieskuteczna. Pierwsza gestalt, druga psychodynamiczna.
          • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:49
            Nie bardzo rozumiem - nieskuteczne leczenie jest dobrym leczeniem?
      • lauren6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:34
        astomi, w pełni się z Tobą zgadzam.
      • stephanie.plum Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:46
        dobrze, że ktoś podzielił się takim doświadczeniem.
        to dużo cenniejsze niż wystukać "idź na terapię", i uznać, że się pomogło.
        terapeuci wszystkiego za nas nie zrobią, a bywają tacy, którzy, delikatnie mówiąc, nie pomagają.

        niech Autorka sama w tej sprawie decyduje, ale jestem pewna, że zwykłe, ludzkie wsparcie i jakiś promyczek nadziei, gdy chodzi o zdrowie dzieci, to to, czego jej potrzeba najbardziej.
        • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:10
          stephanie.plum napisała:

          >
          > terapeuci wszystkiego za nas nie zrobią,
          >
          >

          Ba, powiem więcej, terapeuci niczego za nas nie zrobią. Kolejny wątek pełen LOL - kontentu🤗
          • stephanie.plum Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:34
            nie cierpię naganiania: "potrzebujesz terapii", "idź na terapię", "nie poszłaś jeszcze na terapię?" jako odpowiedzi na wszystko.

            pewnie mam jakiś problem, który rozwiązać może tylko ..."terapia. na cito".
            • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:37
              stephanie.plum napisała:

              > nie cierpię naganiania: "potrzebujesz terapii", "idź na terapię", "nie poszłaś
              > jeszcze na terapię?" jako odpowiedzi na wszystko.
              >
              > pewnie mam jakiś problem, który rozwiązać może tylko ..."terapia. na cito".
              >

              Ale jak cie zab boli to do dentysty, czy tez wolisz domowe sposoby? Psychoteraia to po prostu leczenie psychiki, nie jest to wprawdzie czesc ciala ale czesc czlowieka na pewno🤷‍♀️
              • stephanie.plum Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:16
                problem jest postawiony inaczej.

                gdyby pokusić się o porównanie, to tak:
                gdy tylko ktoś lekko gębę skrzywi, odzywa się chór głosów "leć natychmiast do dentysty".

                z tym, że dentysta robi konkretne rzeczy, i o ile nie stwierdzi próchnicy, nie boruje i plomby nie wstawia. pokaż mi terapeutę, który powie: "nie, terapia nie jest pani potrzebna". no przecież zawsze jest potrzebna, skoro klient przychodzi. iluż to ludzi się wzbogaci, jak mawiał mój kolega.
                • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:22
                  stephanie.plum napisała:

                  > problem jest postawiony inaczej.
                  >
                  > gdyby pokusić się o porównanie, to tak:
                  > gdy tylko ktoś lekko gębę skrzywi, odzywa się chór głosów "leć natychmiast do d
                  > entysty".

                  Krzywisz gębę, kiedy ząb cię nie boli? Co to za porownanie bez sensu...


                  >
                  > z tym, że dentysta robi konkretne rzeczy, i o ile nie stwierdzi próchnicy, nie
                  > boruje i plomby nie wstawia.

                  Robi też przeswietlenie, bo czasem korzenie bolą, zęby od spodu gniją, a na gorze wszystko tip-top, lol🤷‍♀️ widze ze o dentystach masz podobne pojęcie, co o terapii...


                  pokaż mi terapeutę, który powie: "nie, terapia nie
                  > jest pani potrzebna". no przecież zawsze jest potrzebna,

                  To tak jak z fizjoterapią, nie zaszkodzi, a czlowiek po sesji zrelaksowany...

                  skoro klient przychod
                  > zi. iluż to ludzi się wzbogaci, jak mawiał mój kolega.

                  Terapeuci maja kolejki na pol roku do przodu, przeciez jestes inteligentna, wierzę w ciebię, serio😊
                  • ania357 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:29
                    1matka-polka napisała:


                    >
                    > To tak jak z fizjoterapią, nie zaszkodzi, a czlowiek po sesji zrelaksowany...
                    >

                    big_grin Polecam ksiazke "Psychoterapia bez makijazu".
                    • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:33
                      ania357 napisała:

                      > 1matka-polka napisała:
                      >
                      >
                      > >
                      > > To tak jak z fizjoterapią, nie zaszkodzi, a czlowiek po sesji zrelaksowan
                      > y...
                      > >
                      >
                      > big_grin Polecam ksiazke "Psychoterapia bez makijazu".

                      I co ja poradzę, ze mam pozytywne doświadczenue z psychoterapią? A i badania statystyczne wskazuja, ze jest skuteczna...
                      • szorstkawelna Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:47
                        Piszesz o terapii z męczącą gorliwością neofity.
                        • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:50
                          szorstkawelna napisała:

                          > Piszesz o terapii z męczącą gorliwością neofity.

                          A co myślisz o osobach, ktore z meczaca gorliwością wypowiadaja negatywne zdanie na temat terapii?
                          • szorstkawelna Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:53
                            Nie znam takich.
                            Albo nie zauważam.
                            Ciebie kojarzę i mam wrażenie, ze w kazdym wątku wspominasz o terapii. Jestem zawiedziona 😜
                            • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:57
                              szorstkawelna napisała:

                              > Nie znam takich.
                              > Albo nie zauważam.

                              Lol, 1/3 tego wątku. I kazdego 8nnego, gdzie ktokolwiek zaleci terapie, zaraz jest 10 głosów przeciw albo z nehatywnym świadectwem😌

                              > Ciebie kojarzę i mam wrażenie, ze w kazdym wątku wspominasz o terapii. Jestem
                              > zawiedziona 😜

                              Przykro mi, nie zmienie sie dla ciebie🤷‍♀️
                              • szorstkawelna Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 12:10
                                To oczywiste, nie oczekuję tego.
                                Szkoda tylko, ze forumowo stracilas ostrosc na rzecz rozmemlania.
                                W kazdym razie dobrze, ze Ci sluzy w realu- to jest najbardziej istotne.
                                • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 12:18
                                  szorstkawelna napisała:


                                  > Szkoda tylko, ze forumowo stracilas ostrosc na rzecz rozmemlania.

                                  Wiekszosc nazywala te ostrosc chamstwem, a rzekome rozmemlanie, to raczej elastycznosc, zdolnosc do refleksji, postrzeganie spraw z wielu stron...


                                  > W kazdym razie dobrze, ze Ci sluzy w realu- to jest najbardziej istotne.

                                  Oj tak...
                      • ania357 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:59
                        1matka-polka napisała:

                        > ania357 napisała:
                        >
                        > > 1matka-polka napisała:
                        > >
                        > >
                        > > >
                        > > > To tak jak z fizjoterapią, nie zaszkodzi, a czlowiek po sesji zrela
                        > ksowan
                        > > y...
                        > > >
                        > >
                        > > big_grin Polecam ksiazke "Psychoterapia bez makijazu".
                        >
                        > I co ja poradzę, ze mam pozytywne doświadczenue z psychoterapią? A i badania st
                        > atystyczne wskazuja, ze jest skuteczna...
                        >

                        Nie chodzi o Twoje indywidualne pozytywne doswiadczenia, tylko o klamliwe bzdury, ktore powielasz w wielu watkach.

                        Nie, psychoterapia psychodynamiczna na ogol nie zadziala w ciagu miesiaca (o ile w ogole zadziala), co sugerowalas w ktoryms z poprzednich wpisow.

                        Psychoterapia moze nie pomoc lub zaszkodzic (historie opisane w ksiazce Witkowskiego obalaja Twoja radosna teze, ze psychoterapia nie zaszkodzi) i bardzo czesto pacjenci przekonuja sie o tym, jak bedzie w ich przypadku, dopiero po dluzszym czasie (czesto to bardziej lata niz miesiace) i po zainwestowaniu niemalych kwot.

                        I ostatnia bzdura, ktora napisalas czyli twierdzenie, ze czlowiek wychodzi po sesji zrelaksowany. Trudno to nawet skomentowac.




                        • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 12:07
                          ania357 napisała:


                          > Nie chodzi o Twoje indywidualne pozytywne doswiadczenia, tylko o klamliwe bzdur
                          > y, ktore powielasz w wielu watkach.
                          >
                          > Nie, psychoterapia psychodynamiczna na ogol nie zadziala w ciagu miesiaca (o il
                          > e w ogole zadziala), co sugerowalas w ktoryms z poprzednich wpisow.
                          >
                          > Psychoterapia moze nie pomoc lub zaszkodzic (historie opisane w ksiazce Witkows
                          > kiego obalaja Twoja radosna teze, ze psychoterapia nie zaszkodzi) i bardzo czes
                          > to pacjenci przekonuja sie o tym, jak bedzie w ich przypadku, dopiero po dluz
                          > szym czasie (czesto to bardziej lata niz miesiace) i po zainwestowaniu niemalyc
                          > h kwot.
                          >
                          > I ostatnia bzdura, ktora napisalas czyli twierdzenie, ze czlowiek wychodzi po s
                          > esji zrelaksowany. Trudno to nawet skomentowac.


                          🤔🤷‍♀️
                    • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:37
                      ania357 napisała:

                      > 1matka-polka napisała:
                      >
                      >
                      > >
                      > > To tak jak z fizjoterapią, nie zaszkodzi, a czlowiek po sesji zrelaksowan
                      > y...
                      > >
                      >
                      > big_grin Polecam ksiazke "Psychoterapia bez makijazu".

                      Przeczytalam pare recenzji tej ksiazki i polecam ci pocztac cos wiecej, niz stronnicze sensacje, zerujace na chwytliwych tematach. 🙄
            • szorstkawelna Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:41
              stephanie.plum napisała:

              > nie cierpię naganiania: "potrzebujesz terapii", "idź na terapię", "nie poszłaś
              > jeszcze na terapię?" jako odpowiedzi na wszystko.
              >
              > pewnie mam jakiś problem, który rozwiązać może tylko ..."terapia. na cito".
              >

              Mam to samo. Moze niektórym pomaga, ale dla osob świadomych pewnych mechanizmow i ogolnie potrafiacych spojrzec na siebie i otoczenie z dystansem, to często strata czasu i pieniędzy.
            • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 13:18
              Myślę że ludzie piszą o terapii mając na myśli pomoc psychologiczna, i tu w tej sytuacji naprawdę by się ona przydała.
              W dawnych czasach Bezsil miałaby przy sobie jakąś inną kobietę, ciotkę rezydentkę, siostrę stara pabnne czy choćby stara służąca, miałaby do kogo "usta otworzyć". Tak jest sama, wszystko spada na nią. Pomoc psychologiczna mogłaby trochę pomóc, na już.
              Terapia to co innego.
              • 35wcieniu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 13:29
                W dawnych czasach Bezsil miałaby przy sobie jakąś inną kobietę, ciotkę rezydentkę, siostrę stara pabnne czy choćby stara służąca, miałaby do kogo "usta otworzyć"

                W dawnych powieściach, a nie w dawnych czasach.
                • daniela34 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 14:05
                  Oj tak. Zakładając podobną sytuację, czyli chorego męża i dwoje dzieci to w owych "dawnych czasach" Bezsił miałby ciotkę, siostrę albo służącą o ile Bezsił byłby zamożną ziemianką lub magnatką, ewentualnie gdyby "żył z kapitału" (a tenże kapitał byłby spory). W innym układzie Bezsił raczej nie byłby w stanie utrzymać rezydentki ani służącej.
                • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:51
                  Dlaczego? Kiedyś ludzie żyli w wielopokoleniowych rodzinach, wszyscy, poza najbiedniejszymi z biednych, mieli jakąś pomoc. NIe byli tak strasznie osamotnieni jak my, w rodzinach nuklearnych. To nie znaczy, że wszystkie problemy były rozwiązane, ani że życie na kupie nie rodziło nowych.
                  • daniela34 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:54
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Dlaczego? Kiedyś ludzie żyli w wielopokoleniowych rodzinach, wszyscy, poza najb
                    > iedniejszymi z biednych, mieli jakąś pomoc.

                    Pod warunkiem że byli w stanie utrzymać taką osobę - "rezydentkę." Bo jak nie to wiesz, niekoniecznie.


                    NIe byli tak strasznie osamotnieni
                    > jak my, w rodzinach nuklearnych. To nie znaczy, że wszystkie problemy były rozw
                    > iązane, ani że życie na kupie nie rodziło nowych.
                    >
                    Aha. Serio uważasz, że robotnica w mieście, dajmy na to w Łodzi, której mąż i dzieci byli chorzy, utrzymywała służącą albo żywiła "rezydentkę." Jasne!
                    Miała sąsiadki. Ale sąsiadki ma też zapewne autorka.
                    • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 18:12
                      Mój dziadek przed wojną był robotnikiem, jak dzieci były małe babcia miała "dziewczynę" do pomocy. Biedni utrzymywali jeszcze biedniejszych.
                      • daniela34 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 18:15
                        A moja babcia przed wojną była służącą. I co z tego? Zapewniam cie, że tłumy robotników Dabryki Związków Azotowych w Tarnowie nie miały służących ani "dziewczyn" do pomocy. Nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie jednostkowy przykład twojej rodziny przenosisz na całe społeczeństwo
                        • daniela34 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 18:19
                          Proszę bardzo: przykład przeciwko przykładowi. Siostra mojej babci przed wojną była żoną robotnika. Mieszkali w fabrycznych mieszkaniach. Mieli 8 dzieci (urodziła więcej, ale umierały, stałe utrzymywał się więc stan 8 dzieci, choć zmieniał się skład osobowy, bo marły i się rodziły). Nie miała "dziewczyny." Nie miała też rezydentki ani panny do towarzystwa, bo się cholera nie mieściła w izbie.
                      • 35wcieniu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 21:38
                        Powszechność "dziewczyn do pomocy" faktycznie w pewnym okresie była spora.
                        Ale mimo tego do głowy ci nie przyjdzie opcja perspektywy no chociażby takiej dziewczyny, nie? W swoich wyobrażeniach ty byś była panią utrzymująca służbę, no bo nie służbą przecież.
                        "Poza najbiedniejszymi" , powiadasz... W sumie dlaczego? W zależności od okresu nie stanowili oni marginesu, a większość, tylko że opierając się na powieściach i historii rodziny "mającej dziewczynę do pomocy" tego nie zobaczysz.
                        Poczytaj sobie "Służące do wszystkiego", może Ci się rozszerzy perspektywa tego jak to "biedni utrzymywali jeszcze biedniejszych". I tego jak tych biednych utrzymywali bogaci - również.
      • asfiksja Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:00
        >Nie wysylajcie dziewczyny na terapie. Wiemo czym mowie, od 4 lat zyje z choroba corki i wiem jak to dobija psychicznie.
        Po leki do psychiatry
        Zgadzam się w 100%. W opisanej sytuacji terapia - nie. Leki - tak.
        • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:06
          asfiksja napisał:

          > >Nie wysylajcie dziewczyny na terapie. Wiemo czym mowie, od 4 lat zyje z ch
          > oroba corki i wiem jak to dobija psychicznie.

          Hmm, ale to właśnie terapia jest lekarstwem na dobicie psychiczne...
          • astomi25 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:11
            Taaa. Mialam najlepszych terapeutow. I mowili mi rzeczy ktore wiedzialam i bez nich. Na dobicie psychiczne najlepsze jest wsparcie bliskich/ przyjaciol. Odciazenie w obowiazkach. Nawet glupi obiad, ktory zrobi ktos za nas jest czyms dobrym.
            Potrzebne jest wysypianie sie i sila do walki. A takze leki przeciwlekowe np.

            Terapia jest dobra do szukania samej siebie i zwalczania traum. A nie do szukania sily w sobie. Szybciej sie ja znajdzie po 2h w lesie niz u terapeuty.

            Potrzebny moze byc ktos, to podpowie jak postepowac / rozmawiac z chorujaca, dorastajaca mlodzieza. I oczywiscie grupy wsparcia dla ludzi z takimi samymi problemami.
            • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:24
              astomi25 napisała:

              >
              > Terapia jest dobra do szukania samej siebie i zwalczania traum. A nie do szukan
              > ia sily w sobie.

              Nie rozumiem, dlaczego to rozdzielasz. Przecież właśnie po zwalczeniu traum i odnalezieniu samego siebie, czlowiek zyskuje siłę. To wynika jedno z drugiego...
              • ania357 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:28
                Ale dopuszczasz w ogole mozliwosc, ze ktos nie ma zadnych traum do zwalczenia i jego jedynym realnym problemem sa choroby psychiczne i proby samobojcze domownikow?
                • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:33
                  ania357 napisała:

                  > Ale dopuszczasz w ogole mozliwosc, ze ktos nie ma zadnych traum do zwalczenia
                  > i jego jedynym realnym problemem sa choroby psychiczne i proby samobojcze domow
                  > nikow?

                  Że ktos w ogole nie ma zadnych traum, to nie dopuszczam. Ze ktoś umie zyc spokojnie i w zadowoleniu - dopuszczam.
                  Ale jesli ktos ma długo jakiś problem, i go nie rozwiązuje, to znaczy ze sobie z nim nie radzi, wiec niech sie zwroci o pomoc do kogos, kto sie na tym zna i pomoże.
              • po_godzinach_1 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:32
                1matka-polka napisała:


                > Nie rozumiem, dlaczego to rozdzielasz. Przecież właśnie po zwalczeniu traum i o
                > dnalezieniu samego siebie, czlowiek zyskuje siłę. To wynika jedno z drugiego...

                Przecież Autorka nie ma traum ani nie szuka siebie, ona potrzebuje realnej pomocy w życiu codziennym
                • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:34
                  po_godzinach_1 napisała:

                  > 1matka-polka napisała:
                  >
                  >
                  > > Nie rozumiem, dlaczego to rozdzielasz. Przecież właśnie po zwalczeniu tra
                  > um i o
                  > > dnalezieniu samego siebie, czlowiek zyskuje siłę. To wynika jedno z drugi
                  > ego...
                  >
                  > Przecież Autorka nie ma traum ani nie szuka siebie, ona potrzebuje realnej pomo
                  > cy w życiu codziennym


                  Raz, a skąd ty to możesz wiedzieć? A dwa, osoba bez problemow nie wiaze sie z osobą z dwubiegunówką, takie sa prawa przyrody🤷‍♀️
                  • po_godzinach_11 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:38
                    1matka-polka napisała:

                    > po_godzinach_1 napisała:
                    >
                    > > 1matka-polka napisała:

                    >
                    > Raz, a skąd ty to możesz wiedzieć? A dwa, osoba bez problemow nie wiaze sie z o
                    > sobą z dwubiegunówką, takie sa prawa przyrody🤷‍♀️
                    >

                    Przecież on zachorował wiele lat po ślubie.

                    A skąd wiem? Z jej słów.
                    • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:42
                      po_godzinach_11 napisała:

                      >
                      >
                      > Przecież on zachorował wiele lat po ślubie.
                      >
                      > A skąd wiem? Z jej słów.

                      Tylko ze to tak nie dziala, taka choroba nie wyskakuje jak filip z konopii, tylko sie gdzies tam tli i ciagnie od paru pokolen.
                      Czy autorka watka zna historie chorob w rodzinie męza? Czy moze odpowiedziec?
                      • misiamama Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 15:55
                        znaczy, przed ślubem autorka powinna była przeprowadzić gruntowny wywiad na okoliczność ewentualnych chorób psychiatrycznych w rodzinie męża do kilku pokoleń wstecz?
                        aha.
                        • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 16:13
                          misiamama napisała:

                          > znaczy, przed ślubem autorka powinna była przeprowadzić gruntowny wywiad na oko
                          > liczność ewentualnych chorób psychiatrycznych w rodzinie męża do kilku pokoleń
                          > wstecz?
                          > aha.

                          Kto zataił chorobe psychiczna, ten ma slub niewazny, jakos tak to bylo...
                  • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:40
                    1matka-polka napisała:

                    > po_godzinach_1 napisała:
                    >
                    > > 1matka-polka napisała:
                    > >
                    > >
                    > > > Nie rozumiem, dlaczego to rozdzielasz. Przecież właśnie po zwalczen
                    > iu tra
                    > > um i o
                    > > > dnalezieniu samego siebie, czlowiek zyskuje siłę. To wynika jedno z
                    > drugi
                    > > ego...
                    > >
                    > > Przecież Autorka nie ma traum ani nie szuka siebie, ona potrzebuje realne
                    > j pomo
                    > > cy w życiu codziennym
                    >
                    >
                    > Raz, a skąd ty to możesz wiedzieć? A dwa, osoba bez problemow nie wiaze sie z o
                    > sobą z dwubiegunówką, takie sa prawa przyrody🤷‍♀️
                    >

                    I jeszcze jedno, skoro ktos nie ma sily, to znaczy ze psychika szwankuje, czyli obciązenie zyciem staje sie traumatyczne, a czlowiek gubi samego siebie, teraz kapujesz?
            • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 13:24
              Dziwi mnie to co piszesz. Od kwietnia chodzę na terapię i z każdej sesji wychodzę mocniejsza, czuje to wręcz fizycznie. Kiedy przeżywałam traumatyczna sytuację rodzinną terapeutka wycofała się /zawiesiła terapię, zaczęła po prostu udzielać mi wsparcia w kryzysie. Teraz wróciliśmy do terapii, bo zasygnalizowały to moje sny - że jestem gotowa.
              Prawdziwy terapeuta nie robi niczego na siłę, wbrew klientowi, za to dodaje mu odwagi iść do przodu. Lub w głąb.
              • 35wcieniu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 13:35
                Bo widać masz problem wewnętrzny.
                Są ludzie, którzy lubią takie rzeczy rozważać i rozkminiac i nigdy by nie wpadli na to na co wpadają bo terapeuta im zasugeruje - no bywa. Tylko że nie można tego przekładać na ogół populacji bo część problemów to czynniki zewnętrzne - np. ktoś jest po prostu jest przemęczony albo przeciążony problemami i nie jest mu potrzebne poszukiwanie siebie tylko np. odciążenie w obowiązkach, placówka dla chorego dziecka, żeby nie musiał się nim zajmować 24 na dobę itd.
                • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:56
                  Wszyscy ludzie, jakich znam, oczywiście ze mną na czele, mają problemy wewnętrzne i zewnętrzne.
                  Terapia nie polega na rozkminianiu.
                  I jeszcze raz: terapeuta z prawdziwego zdarzenia .idzie za klientem, nie popycha go, nie pogania. I nie wychowuje wink Jeśli próbuje coś z tego robić, trzeba wiać.
                  • 35wcieniu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 21:31
                    Nie wiem o czym miałoby to świadczyć że tacy są ludzie, których znasz. Nie znasz wszystkich.
                    • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 22:25
                      Ale wszyscy mają problemy - wewnętrzne i zewnętrze. Tak jak dwie nogi, dwie ręce, serce, nerki i wątrobę, a nawet mózg.
                      • 35wcieniu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 22:35
                        Takie żeby wymagać pomocy terapeuty? Nie, nie każdy. Skąd ten pomysł.
          • asia_i_p Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 14:27
            Owszem, poza przypadkami, kiedy akurat nie jest.

            Dzieci prawdopodobnie obydwoje w terapii, psychiatryczne leczenie też niekoniecznie na NFZ - tam może po prostu nie być środków na kolejną terapię. Owszem, można szukać n a NFZ, ale wtedy czasy czekania się wydłużają a pula do wyboru zawęża,
            • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:58
              Znany mi dzieciak po próbie dostał termin na NFZ za trzy miesiące, prywatnie za 6 tygodni. A dla osób w tym wieku to dwa miesiące to cała epoka. Po prostu jest strasznie.
          • asia_i_p Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 16:50
            Zakładając, że masz dużo czasu i środków.

            Jak jesteś matką np. chorego dziecka, to jak masz to jedno wolne popołudnie w tygodniu i to wolne 150 zł na tydzień (zakładając optymistycznie, że je masz), to możesz mieć ochotę spożytkować ten czas i środki na odskocznię od swoich problemów, a nie dalsze zajmowanie się nimi.
        • waleria_bb Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:08
          Bardziej niż terapia skuteczna byłaby moim zdaniem grupa wsparcia.
      • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:08
        "Terapia nic nie daje jak sie nie da wyeliminowac przyczyny. To jest moje zdanie i moje doswiadczenie.“

        To ja mam odwrotne doswiadczenie. Na terapii nauczyłam się żyć w zgodzie z "przyczynami" ktorych nie da się usunąć😌
      • bezsil Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 23:22
        Odnośnie terapii rodzinnej proponowano nam jak syn był w szpitalu.
        Byliśmy wtedy u szpitalnego psychologa na sesjach.
        Powiedział, że jego zdaniem jaki rodzina funkcjonujemy "normalnie".
        I że jego zdaniem zdaniem terapia jest potrzebna każdemu z nas indywidualnie, żeby moi domownicy wiedzieli sobie radzić ze swoimi zaburzeniami.
        A mi, żebym wiedziała jak sobie radzić z ich chorobami.
        Tyle, że ja na tamten czas nie czułam takiej potrzeby. Teraz czuję, że dalej sama nie dam rady.
    • bazia_morska Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:08
      Psychiatra, który mówi o borderline u dziecka out.
      • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:11
        Mam wrażenie że bordera rozpoznają teraz każdej młodej kobiecie co walczy o siebie.
        • bezsil Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:32
          To się mylisz.
          Jeśli chodzi o moje dziecko, na początku leczenia miała diagnozę osobowość chwiejna.
          Psychiatra zna ją dwa lata, spotkania mają dosyć często i wizyta nie ogranicza się tylko do przepisania leków ale też do rozmów.
          Za naszą zgodą psychiatra i psycholog współpracują że sobą i oboje doszli do podobnych wniosków.
          Więc w przypadku córki nie jest to odkrycie ot tak sobie.
          Wcześniej też psychiatra mówiła, że córka ma sporo objawów ale na stawianie diagnozy jest za wcześniej.
          Teraz nadszedł ten czas. I ja widzę, że jest potrzeba zrobienia czegoś w tym kierunku.
          Ktoś pisze, żebym.spytala o grupę wsparcia i to jest dobry kierunek, w piątek mamy wizytę u psychiatry.
          Zapewne ostatnia wspólną z córką, bo potem będzie już pełnoletnia i sama będzie chodziła...
          • bazia_morska Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:15
            Bylam pewna, ze piszesz o malym dziecku, a nie o osobie praktycznie doroslej.
          • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 18:02
            Może u niej to słuszna diagnoza, ja pisałam ogólnie, to teraz chyba najczęstsze rozpoznanie u młodych kobiet.
            Nie traktuj w każdym razie diagnozy jak wyroku, bardzo Ci polecam książkę Justyny Dąbrowskiej, w której rozmawia z bardzo starymi i doświadczonymi psychoterapeutami - ktoś z nich mówi, że nigdy nie pyta o diagnozę. Wiesz, diagnoza to trohę etykieta.
            • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 18:04
              Justyna Dąbrowska, Zawsze jest ciąg dalszy.
              Piękna książka, przy której odpoczniesz.
    • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:09
      Może kiedy mąż jest w lepszej formie mogłabyś wyjechać, chociaż na weekend? I spać bez końca, z przerwami na jedzenie i spacer ?
      Zapytaj lekarza o grupę wsparcia dla osób opiekujących się chorymi.
      Border to nie wyrok, a często pochopna diagnoza, zwłaszcza u tak młodej osoby.
      Najgorzej zobaczyć wszystkie problemy jednocześnie, więc tego się wystrzegaj. "Po kolei' wszystko staje się nieco lżejsze.
      Rozejrzyj się w pracy, po rodzinie, znajomych, na pewno jest wśród nich ktoś kto da Ci swój czas, uwagę, wysłucha z empatia.
      Przytulam Cię mocno, mocno.
      • ania357 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:51
        nangaparbat3 napisała:

        > Może kiedy mąż jest w lepszej formie mogłabyś wyjechać, chociaż na weekend? I s
        > pać bez końca, z przerwami na jedzenie i spacer ?

        Na pewno przemyslalas te rade?
        • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 18:05
          Bo?
    • eagle.eagle Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:13
      Przykro mi.

      Moja mama miała depresję, ok 2-3 próby samobójcze. Na szczęście wyszła z tego, choć trwało to ok 30 lat.
      Nie wiadomo czy, dorosły juz syn, też nie ma depresji, dopiero idzie do lekarza, córka parę lat się leczyła plus terapia - ale tu nie wierzę w chorobę, oczywiście mogę się mylić.


      Musisz się czuć strasznie, odpowiedzialna za wszystkich, za ich samopoczucie.

      Psycholog powinien trochę pomóc, abyś mogła się komuś wygadać.
      Leki wyciszające pewnie też by nie były złe, ale tych masz pewnie za dużo wokół siebie i widzisz jak one działają, więc możesz nie mieć ochoty na nie.

      Ja wytworzylam w sobie pewną znieczulicę, tłumaczę sobie że to choroba i tak jakby ktoś miał nowotwór, to nie jestem w stanie pomóc mu więcej niż lekarze i nie jestem odpowiedzialna za jego chorobę.
      Ty masz ciężej bo masz dziecko po próbie samobójczej ...
      Oni mają świetne wytłumaczenie swojego złego humoru, tego że nic nie robią... I broń Boże źle się do niech odezwać, bo ich nie rozumiesz, nie dajesz im wsparcia, nie wiesz co oni czują... Jesteś nawet źródłem ich cierpienia ...

      Żal się, masz do tego prawo. Ale masz też prawo do odrobiny wytchnienia i odpoczynku od tej choroby, tylko nie wiem jak je wywalczyć crying

      • is-laura Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:16
        To ciekawe, że po 30 latach wyszła z depresji. Może twoja znieczulica ją uzdrowiła, bo musiała wyjść ze swojej strefy komfortu osoby wymagającej głasków i zacząć liczyć sama na siebie
        • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:18
          Jak dobrze m, że to nie ja napisałam.
          • is-laura Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:29
            Nie jest tajemnicą, że wygodnie się choruje, jeśli otoczenie utwierdza chorego w poczuciu choroby i traktuje go jak pępek świata usuwając pyłek spod nóg. Utrwalanie patologicznych przekonań jest złe zarówno dla rodziny jak i chorego
        • eagle.eagle Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:00
          Nie, nie jestem lekarzem. Nie umiem leczyć.
          Wyleczyła się jak poszłam z domu, może to miało coś wspólnego z tym.
          • is-laura Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:07
            To tylko potwierdza, to co napisałam, a ty byłaś manipulowana przez matkę.
            • eagle.eagle Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:35
              is-laura napisała:

              > To tylko potwierdza, to co napisałam, a ty byłaś manipulowana przez matkę.


              Wtedy zdarzyło się kilka rzeczy. Ojciec przestał pić, i nie pije już od ponad 20 lat. Urodziły się wnuki którymi trzeba się było zająć, i faktycznie zostali sami w domu ... Już nie było komu pokazywać jaki jest biedny i pokrzywdzony ...
              Jakkolwiek to już poza mną, od pierwszych miesięcy poza domem widziałam w sobie dużą poprawę. Manipulacja faktycznie była ... Drastyczna jak dla dziecka, na szczęście umiałam sobie wytłumaczyć że to choroba i ja nie jestem winna tego wszystkiego. Uff, za mną.
          • alex_vause35 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:32
            Może nigdy nie nadawała się na matkę, miała poczucie silnej niedekwatnosci w tym, co robi, i odżyła.
            Ale 30 lat męczyć się i nic z tym nie robić to durnota czystej wody.
            • eagle.eagle Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:28
              alex_vause35 napisała:

              > Może nigdy nie nadawała się na matkę, miała poczucie silnej niedekwatnosci w ty
              > m, co robi, i odżyła.
              > Ale 30 lat męczyć się i nic z tym nie robić to durnota czystej wody.
              >

              Czy ja napisałam że ona przez 30 lat się nie leczyła ?
              Leczyła się, była nawet na rencie bo nie była wstanie pracować. 1-2 razy w roku miesięczne lub dłuższe pobyty w szpitalu psychiatrycznym.


          • teodor-k Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:37
            eagle.eagle napisała:

            > Nie, nie jestem lekarzem. Nie umiem leczyć.
            > Wyleczyła się jak poszłam z domu, może to miało coś wspólnego z tym.
            I dostałaś po łapkach .Nie Ty jesteś tu udzielania rad i porad ,inne mają patent .Zaraz u Ciebie znajdą chorobę.
            • eagle.eagle Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 11:38
              Faktycznie ciężko tu być pokrzywdzonym wink

              Przez całe życie miałam kontakt z chorobą jaką jest depresja dlatego pozwoliłam sobie tu na wypowiedź. Bo z mojej najbliższej rodziny, ja i ojciec się na to nie leczyliśmy , jeszcze wink
        • joana012 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:08
          is-laura napisała:

          > To ciekawe, że po 30 latach wyszła z depresji. Może twoja znieczulica ją uzdrow
          > iła, bo musiała wyjść ze swojej strefy komfortu osoby wymagającej głasków i zac
          > ząć liczyć sama na siebie
          >

          Farmakoterapia 30, 20 lat temu a dzisiaj to jednak przepaść. Tak jak i przy innych schorzeniach. Skoro nie dowierzasz w fakt istnienia depresji to nie udzielaj się w wątkach w których odzywa się osoba cierpiąca z powodu choroby najbliższych.. A znieczulica to mechanizm obronny organizmu, sposób na przetrwanie
          • szorstkawelna Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:25
            Tak, ale ona ma rację. W kontaktach z bliskimi nam osobami chorymi trzeba wyhodowac pewnego rodzaju znieczulicę. Leki tego nie załatwią, chociaz mogą ułatwić, a w zasadzie dac wrazenie ulgi, bez znieczulicy, ktorej wyhodowanie jest bolesne samo w sobie.
            • eagle.eagle Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 00:34
              Pamiętam słowa mamy, że ona bez leków nie dałaby sobie rady z emocjami, z uczuciami i musi je brać. I moje postanowienie że u mnie będzie inaczej. Na szczęście nie pozazdrościłam jej tego.

          • is-laura Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 18:31
            Depresja ma różne oblicza, mam nadzieję że wiesz coś o tym. W przypadku tej forumki matka jest również zaburzona osobowościowo i czerpała korzyści z samego rozpoznania depresji szantażując rodzinę. Skończył się teatr gdy zabrakło widowni
    • la_mujer75 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:28
      Bardzo, ale to bardzo Ci współczuję.
      Czy w realu masz kogoś, komu możesz się wypłakać? Kogoś, kto chociaż Cię wysłucha?
      I nie powinnaś się wstydzić.
      Depresje i zaburzenia przecież nie są wyborem czlowieka. Nie ma na to się wpływu.
      Nie będę kłamać, nie jestem wstanie nawet w minimalnej cześci zrozumieć, jak musi być Ci ciężko.
      Ja do tej pory cierpię, a od diagnozy mojego Starszego (ma m.in. Zespół Aspergera) minęło 12 lat.
      Fakt, że nie poszłam na żadne terapie. Może dlatego.
    • afro.ninja Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:37
      To jest w sumie straszne, że jedynie co takiemu opiekunowi, mozna zaproponować to wizytę u psychiatry. Opiekunów ludzi chorych jest bardzo duzo i na wypalenie, zarobienie jest jedyne rozwiązanie- wizyta u psychiatry.
      • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:44
        Sorry, dwubiegunowka nie upośledza funkcji życiowych na tyle, żeby pacjent wymagał obsługi, natomiast dorosły musi chcieć przyjmować leki stale i regularnie, chcieć się leczyć. Żona tu niczego nie zdziała, a pogrąży- już pogrążyła- dzieci.
        • stephanie.plum Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:20
          daj tej żonie żyć, nie ona pogrążyła.

          musi tylko męża odstawić od piersi, no i mieć szczęście, by te dzieci trafiły na dobrych specjalistów, a nie jakiś idiotów albo podejrzanych typów.
          • 35wcieniu Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:21
            jakichś
            • stephanie.plum Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:33
              :~D

              no fakt
          • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 18:08
            Nie wchodź proszę w te brednie wypisywane przez Triss. Mnóstwo dzieci zdrowych rodziców ma depresję, bordera, mnostwo dzieci chorych i zaburzonych rodziców nie choruje na nic.
            Zgłosiłam ten jej post do wywalenia i proszę o wsparcie.
        • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 18:06
          Otrzeźwiej.
    • lilia.z.doliny Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:40
      Będzie Ci trudno w to uwierzyć, ale nie masz zobowiązań wobec męża, który olewa leczenie. On was wszystkich ściągnie na dno. Nie masz obowiązku. Żadnego. Earuj siebie i dzieci. To, że są na progu szaleństwa zyjac w bezpośrednim kontakcie że świrem, jest naturalna konsekwencją. Ocal ich matkę.
      I naprawdę wiem, co mówię. Zbyt dobrze wiem, za bardzo niż bym chciała. Nie wiem, gdzie byśmy teraz byli z synem, gdybym ileś lat temu nie wylogowała się ostrym cięciem z chorego układu. To był horror. Ale życie z nim było jeszcze większym.dramatem.
      Jestem do dyspozycji, jeśli masz ochotę porozmawiać.
      • bazia_morska Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:02
        Lilia kto to jest świr?
        • is-laura Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:13
          Dla osoby, która na co dzień obcuje z kimś niestabilnym psychicznie nie ma znaczenia jak nazwiesz jego jednostkę chorobową. Znaczenie ma jak się zachowuje i ile w tym zachowaniu jest szaleństwa, nieobliczalności
        • lilia.z.doliny Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:57
          To chory psychicznie/ nerwowo, który odmawia leczenia.
      • aagnes Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:53
        Zgadzam się w 100%, nikt kto tego nie przeżył nie ma prawa sie wypowiadać.. wiekszosc wypowiedzi powyżej jest raczej bez sensu, wrecz szkodliwa.
        MOże okazać się, ze odcięcie sie od męża spowoduje, ze wiekszosc objawów i dolegliwości z dnia na dzień minie.
        a z opisu widać wyraznie, ze cała rodzina idzie na dno.
        bardzo współczuje, rozumiem i życze odwagi do podjecia dobrej decyzji.
        • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 13:26
          Na dno? Mocne słowa. A w życiu wiele osób z pogranicza osiąga szczyty. Nie żebym była entuzjastka, ale jakoś tak jest całkiem często.
          • alex_vause35 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 17:12
            Tu chyba nie chodzi o wartościowanie, ale o to, że cała rodzina cierpi, a dziecko z diagnozą borderline i po próbie samobójczej zapewne cierpi najbardziej. W dalszej perspektywie są pobyty w szpitalach psychiatrycznych, uzależnienia, żeby zagłuszać emocje itp.
            • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 18:10
              Jasne. Wykopanie ojca bardzo dobrze dzieciom zrobi, na pewno. Chore dzieci dowiedzą się, że chorego się wykopuje.
              • ferra Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 00:01
                Nanga weź się zamknij. Jeśli matka powie dzieciom (porozmawia z nimi ileś razy, przygotuje je na to), że ojca choroba dereguluje stany psychiczne ich wszystkich(to jest wykańczające) i, aby był spokój względny, wyciszenie tych jazd i próba realniejszej pomocy dzieciom (to będzie długi proces)- ojciec musi zamieszkać oddzielnie. To nie jest kur.va wykopaniem chorego. Rzetelny terapeuta powie, aby nie robić świętej krowy z depresji/CHAD-u etc. innego dorosłego - tym bardziej gdy są dzieci pod opieką.
                • eagle.eagle Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 00:28
                  Jakby mój tatuś wykopał moją mamę z domu bo była chora, i pewnie miała etapy kiedy niechciała się leczyć, to nie wpłynęłoby to dobrze na moją psyche, cholera, dopiero wtedy byłaby trauma.
                  I tak nie lubię chorych ludzi, a wtedy to chyba uważałabym że są niegodni żyć...
                • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 05:23
                  Zwracasz się do mnie w sposób,z którego można wnosic, że życie z tobą pod jednym dachem może deregulowac stany psychiczne.
    • bene_gesserit Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:40
      Zadbaj o siebie. Na początek psychiatra (jeśli to WAWA, służę namiarami na kogoś dobrego) i lekarstwa, jak to postawi cię na nogi - terapia, zadbanie o ciało w sensie sport nawet w ograniczonym zakresie. Potem możesz się zająć rodzina.
    • 1matka-polka Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 07:58
      Kolejne bicie piany na temat terapii...
      To moze ja od siebie napiszę, że kolejny skok cywilizacyjny ludzkości dokona sie dopiero, kiedy wiekszość decyzyjnych na tym łez padole, przejdzie skuteczną psychoterapię. O ile wczesniej sie nie wytrujemy i nie pozabijamy🙄
    • po_godzinach_1 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:14
      Może pomyśl o jakiejś grupie wsparcia osób, które mają podobne problemy.
      • mikams75 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:45
        To może być jeszcze bardziej dobijające. Szczególnie jak ktoś jest wrażliwy i bierze dużo sobie do serca.
        • po_godzinach_1 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:53
          mikams75 napisała:

          > To może być jeszcze bardziej dobijające. Szczególnie jak ktoś jest wrażliwy i b
          > ierze dużo sobie do serca.

          Nie sądzę.
          Ludzie, którzy są w podobnej sytuacji mają doświadczenie, wiedzę i kontakty. To może pomóc. Oni wiedzą jaka pomoc jest potrzebna, bo sami takiej potrzebują bądź potrzebowali i będą wiedzieć gdzie jej szukać.
          Na pewno lepiej zrozumieją, niż forumki.

          No i w grupie ludzi z podobnymi problemami jest jakoś raźniej.


          • szeptucha.z.malucha Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:07
            Czasem tak, czasem nie. Mnie grupa wsparcia bliskich osób chorych pomogła początkowo, później kłopoty innych, nieco odmienne od moich były dodatkowym ciężarem i dla ochrony siebie musiałam uciekać, zwłaszcza, ze zdarzały się osoby forsujące dziwne terapie, rozwiązania, negują e inne podejście.
        • alex_vause35 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:28
          Nie, tacy ludzie często mają już przetarte ścieżki dotyczące leczenia bliskich, własnej terapii albo zajęć które mogą służyć jako terapia. Wchodzisz na grupę i nic nie musisz udawać, tłumaczyć, odczuwać wstydu czy niesprawiedliwości, bo ci ludzie są tacy sami, mają te same problemy. I wypracowują sobie metody nie tylko radzenia sobie z problemem, ale i cieszenia się życiem mimo wszystko.
          • waleria_bb Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:13
            Prawda, taka grupa może być nawet bardzo pomocna w kontekście szukania dobrego lekarza, terapeuty itd.
    • nutella_fan Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:20
      Też wpadnij w depresję (przy takiej sytuacji to nic dziwnego) i niech ktoś się tobą zajmuje - rodzice, teściowie itd. Czasami mam wrażenie, że w takich sytuacjach z depresją kto pierwszy ten lepszy. Współczuję.
    • iuscogens Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 08:27
      Nic mądrego chyba nie poradzę, ale strasznie współczuję.
    • stephanie.plum Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:10
      hej, a jak wygląda taki "rzut" u męża? co on wtedy robi?

      jak bardzo wymaga / domaga się / Ty uważasz, że potrzebuje żebyś się nim opiekowała?

      pytam, bo wygląda na to, że dzieci masz trójkę, a przecież on jest dorosły, więc współodpowiedzialny za rodzinę.

      rozumiem, że są takie momenty, gdy choroba wyłącza go z życia, a poza tym?

      nie chcę go niesprawiedliwie oceniać, ale wyobraziłam sobie coś takiego: w domu jest człowiek dorosły, którego wahania nastrojów (nasilenia choroby) powodują, że się na niego chucha i dmucha.
      obserwują to dorastające dzieci, jeśli mają jakiekolwiek skłonności do depresji itp., to im na pewno nie pomaga, tylko pokazuje jakąś drogę ucieczki od życia.

      nie wiem, czy "szłabym na terapię" na Twoim miejscu, czy na kick boxing, ale NA PEWNO zaczęłabym dążyć do tego, by zmienić układ, w którym Ty jedna wleczesz na plecach całą rodzinę. to nie jest dobre dla nikogo, a Ciebie wykończy.

      najpierw potrzebujesz jakiegoś punktu oparcia dla siebie (ktoś wyżej sugerował pomoc bliskich), a potem skup się na dzieciach, młode są, mądrze dziewczyny piszą wyżej, że te diagnozy to jeszcze nie wyrok, a dramatyczne wydarzenia nie muszą się powtórzyć. ich charaktery dopiero się kształtują.

      trzymam kciuki za Ciebie!!!
      • bezsil Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 23:32
        Rzut choroby polega między inny na tym, że wpada w głęboki dół, nasialaja mu się myśli samobójcze, nie ma na nic siły..
        Po prostu jest w bardzo głębokiej depresji.
        Ponieważ jest bardzo odpowiedzialnym człowiekiem pracuje chociaż wymaga to od niego wielkiego wysiłku.
        Ma ten luksus, że pracuje z domu, więc po prostu bierze mniej zleceń albo umawia się na dłuższe terminy wykonania swojej pracy. Wtedy musi mieć czas, żeby w ciągu dnia się przespać.
        I tak, nie ma siły nic robić w domu, więc obowiązku spadają na mnie.
        Ja nie obchodzę się z nim jak z jajkiem wtedy.
        Owszem np obowiązki w domu odpuszczam, ale nie traktuje go jak jajko.
        • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 07:03
          Jakim wsparciem, pomocą, zaangażowaniem pan mąż i ojciec służy swoim nastoletnim dzieciom?
          • tanebo001 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 07:06
            Nastoletnim starym koniom musi służyć wsparciem?
            • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 07:23
              Masz prawie 50 wiosenek i szukasz kobiety, która zastąpi mamunię w roli wyrozumiałej, czułej i serdecznie oddanej przyjaciółki, która będzie służyć radą, pomocą, wsparciem
              • marta.graca Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 07:37
                Opowiedz nam o swojej przyjaźni ze swoim nastolatkiem.
                • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 07:52
                  Zdaje się, że pisałam o wsparciu, zaangażowaniu i pomocy jakie powinien dawać rodzic nastolatkowi, a nie przyjaźni.
                  Do przyjaźnienia się służą rówieśnicy, wiedzialabys gdybyś znała dzieci i młodzież w realu.
                  • marta.graca Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 08:08
                    "która zastąpi mamunię w roli wyrozumiałej, czułej i serdecznie oddanej przyjaciółki, która będzie służyć radą, pomocą, wsparciem"- to nie jest cytat z twojego postu? Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie znam dzieci i młodzieży w realu?
                    • triss_merigold6 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 08:12
                      Tanebo takiej szuka czułej i cierpliwej, a ma prawie 50 wiosenek, a jednocześnie kwestionuje prawo NASTOLATKÓW do wsparcia ze strony ojca.
          • bezsil Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 10:50
            Pytasz szczerze czy ironicznie? 🤔
            Spędza z nimi czas, z synem ma wspólne zainteresowania, pomaga w lekcjach jak trzeba i wiele innych rzeczy robi. Jedzie odebrać z imprezy późnym wieczorem...
        • is-laura Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 07:59
          Choroba afektywna dwubiegunowa ma dwa oblicza. Ty piszesz tylko o depresji. A jak mąż funkcjonuje w manii i jak to wpływa na rodzinę?
          • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 09:01
            W manii wszystko jest super w jego oczach.
            Jest bardziej nieobliczalny 😉ale nie negatywnie, wtedy np. na spontanie planuje jakiś rodzinny wyjazd, łatwiej wynegocjować coś z nim.
            Ale oprócz depresji i manii są długie okresy normalnego zachowania, czyli mąż żyje jak każdy inny stateczny człowiek.
            W tej chwili ma taki czas.
        • georgia.guidestones Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 16:42
          bezsil napisał(a):

          > Rzut choroby polega między inny na tym, że wpada w głęboki dół, nasialaja mu si
          > ę myśli samobójcze, nie ma na nic siły..
          > Po prostu jest w bardzo głębokiej depresji.
          > Ponieważ jest bardzo odpowiedzialnym człowiekiem pracuje chociaż wymaga to od n
          > iego wielkiego wysiłku.
          > Ma ten luksus, że pracuje z domu, więc po prostu bierze mniej zleceń albo umawi
          > a się na dłuższe terminy wykonania swojej pracy. Wtedy musi mieć czas, żeby w c
          > iągu dnia się przespać.
          > I tak, nie ma siły nic robić w domu, więc obowiązku spadają na mnie.
          > Ja nie obchodzę się z nim jak z jajkiem wtedy.
          > Owszem np obowiązki w domu odpuszczam, ale nie traktuje go jak jajko.
          a nie mozesz wyprawic go do tescia. kiedy Twój mąż ma ten kryzys z myslami samobojczymi? skoro i tak pracuje zdalnie. na takim etapie to raczej slabe towarzystwo dla dosrastajacych, chorych dzieci (plus dzieciom tez dochodzi hałda obowiazkow zwiazanych z wyreczaniem ojca, jak i Tobie - nie macie na to sił)
          • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 16:51
            Mąż ma rzadko takie rzuty choroby, na ogół jest wtedy w szpitalu. Ostatnio był właśnie u teścia.
            Kilka dni temu po prostu każdy z moich domowników miał gorszy dzień i wszystko się skupiło na mnie.
            Teraz, zapewne chwilowo jest ok.
            Ale ja doszłam do ściany i muszę się od niej odbić. Po prostu.
        • stephanie.plum Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 19:48
          no to już jest lepiej, niż myślałam.

          a teraz o jego roli w wychowaniu dzieci.
          dzieli ich doświadczenia. alb one - jego. rozmawiają o tym? uczy je, jak sobie razić? ile od siebie wymagać, kiedy prosić o pomoc?

          i najważniejsze - kocha Ciebie? i uczy dzieci szacunku wobec Ciebie?
          • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 20:23
            Ogólnie mąż poświęca dzieciom sporo czasu, z młodszym ma wspólne zainteresowania.
            I tak jest od zawsze.
            Czy mnie mąż kocha? Tak, nie mam co do tego wątpliwości bo pokazuje to mimo swojej Choroby.
            I idąc tokiem rozumowania niektórych z was, mąż powinien mi wystawić walizki, bo śmiałam zachorować i moje choroby ciągnął się od 16 lat.
            • stephanie.plum Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 20:56
              hej, ja nie mówię niczego o walizkach.

              walizki są wtedy, gdy jedno do drugiego odwraca się zadkiem i zajmuje wyłącznie sobą.

              kochacie się, lepszego fundamentu dla rodziny nie ma. skoro tak jest, to sobie ufacie. i możecie gadać o wszystkim.

              dzieci są dla Was obojga priorytetem, jeśli współpracujecie, to macie możliwość dać im najlepsze możliwe warunki rozwoju. w tym się mieści rozumienie, jak radzić sobie z chorobą. może to właśnie rola męża. to niesłychanie cenne, jeśli możecie liczyć na siebie nawzajem.

              abstrahując wszakże od męża, masz swoją "wioskę"?

              "it takes a village to rise a child"

              moim zdaniem, potrzebujesz "wioski". innych kobiet. takich, którym możesz się wygadać, które nie będą szczuć, ale cię wesprą.
              • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 21:08
                Stephanie. W twoich wpisach nic złego nie było.
                Czy mam swoją wioskę? Mam przyjaciółki, które wiedzą o chorobie męża, próbie S dziecka, o borderline drugiego dziecka jeszcze nie mówię innym, bo to podejrzenie.
                Ale...
                Nie potrafię się przed nikim otworzyć na 100%, dlatego napisałam tutaj
                Dzisiaj w pracy udało mu się wyrwać na masaż.
                Bardzo tego potrzebowałam.
    • alex_vause35 Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:32
      Jeszcze jedno, autorko, jak masz w domu zabezpieczone leki przepisywane przez psychiatrę?
      • bezsil Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 23:33
        Tak z uwagi na męża i dziecko
    • alpepe Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 09:47
      Zgadzam się z triss. Tylko wykopanie pana z domu może polepszyć sytuację, o ile zależy ci na dzieciach i na sobie.
      • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 09:03
        Na chwilę obecną największe zamieszanie i zagrożenie dla pozostałych stanowią zachowania córki i z jej zaburzenia wypływa samopoczucie męża, moje i drugiego dziecka (tego po próbie s).
        Nie zachowanie męża jest problemem.
        Mam wyrzucić dziecko z domu?
        • is-laura Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 11:06
          Ty naprawdę potrzebujesz terapii, nie odróżniasz przyczyny od skutku, nie starasz się zrozumieć córki obarczając ją winą za samopoczucie męża. To ty i mąż jesteście odpowiedzialni za dobrostan dziecka, a nie odwrotnie. Napiszę to jeszcze raz- współczuję twoim dzieciom. Oboje z mężem zgotowaliście im taki los
          • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 12:50
            Ty na głowę upadłaś? Prawda? Nie masz pojęcia jak wygląda moje życie ani o tym w jaki sposób wspiera dzieci i męża.
            Większość na skoczyła na mojego męża, że pewnie alkoholik itd...
            Więc napisałam, że akrialnie nasze życie najbardziej dezorganizuje zaburzenie córki.
            Może chcesz adoptować moje dzieci skoro im tak współczujesz?
            • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 13:24
              Ale choroba męża mogła wpłynąć na zaburzenie córki, jak rany. I nawet jeśli AKTUALNIE życie dezorganizuje zaburzenie córki, to przecież ona ślepa nie jest i widzi, że ojciec to tykająca bomba.
              • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 13:47
                Nie, choroba męża nie wpłynęła na zaburzenia córki.
                Wpłynęła na nią opieką teściowej kiedy ja pół roku spędziłam w szpitalu odizolowana od rodziny.
                Z dziećmi widziałam się przez szybę i mieliśmy kontakt telefoniczny, również na ograniczony.
                Kiedy wyszłam że szpitala i pewne rzeczy wyszły na światło dzienne, teściowa została całkowicie odizolowana od naszego życia.
                Wtedy zaczęły się problemy zdrowotne mojego męża a potem dzieci.
                Teraz jest ludzi no teściowa nie żyje.
                Dla naszej rodziny to wielka ulga.
                Teść czasem ma poglądy swojej niezyjacej żony ale na ogół daje się szybko sprowadzić na ziemię bo zależy mu na dobrych relacjach z wnukami.
                A wie, że może stracić i syna i wnuki
                • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 13:53
                  Kiedy leżałam w szpitalu dzieci często słyszały, że mają się nie martwić bo jak umrę, a stanie się to prędzej czy później to teściowa się nimi zaopiekuje.
                  To jeden z przykładów jej chorych zachowań.
                  Mąż musiał pracować i teściowa pomagała mu przy dzieciach.
                  Na dzieciach odbiła się moja choroba, zresztą do tej każdy mój pobyt w szpitalu na badaniach bardzo odreagowują.
                  Wtedy moja choroba zrobiła swoje a teściowa dokładała.
                  Kiedy wszystko wyszło na jaw mąż przeszedł załamanie nerwowe, że zaufał swojej mamie i niczego wcześniej nie widział.
                  A uwiarzcie, że przy nas teściowa nigdy podejrzanie się nie zachowywała.
                  Dopóki się nie rozchorowałam nie mieliśmy potrzeby zostawiać z nią dzieci więc ona nie miała okazji do manipulowania moimi dziećmi.
                  • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 14:25
                    Czyli na dzieciach twoja choroba się odbija i odreagowują pobyty w szpitalu a choroba męża i jego pobyty w szpitalu nie? Jesteś tego granitowo pewna?
                    • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 14:35
                      Umiesz czytać ze zrozumieniem? Problemy moich domowników wzięły się od mojej choroby i mojego pobytu w szpitalu, czego nie rozumiesz?
                      Tak, każdy pobyt męża w szpitalu też odbija się na dzieciach, pobyt dziecka w szpitalu odbił się na nas wszystkich.
                      • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 14:40
                        A. Podsumujmy. Ja piszę, że choroba ojca prawdopodobnie miała wpływ na zaburzenia córki. Ty na to odpowiadasz, ze wcale nie, ja nie umiem czytać ze zrozumieniem i oczywiście, ze pobyt ojca w szpitalu odbił się na dzieciach. Wszystko jest jasne i zrozumiałe.
                        • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 16:30
                          A no nie umiesz czytać ze zrozumieniem, bo ja nigdzie nie pisałam, że choroba męża nie ma wpływu na dzieci. Ma. Ale nie jest to główny powód powstania zaburzenia u mojego dziecka
                          • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 16:47
                            A ja pisalam, ze glownym? Poza tym nawet jak nie glownym to co z tego?
                          • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 16:53
                            bezsil napisał(a):

                            > Ale nie jest to główny powód powstania zaburze
                            > nia u mojego dziecka

                            Jednym z czynnikow mogą być geny…
                          • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 16:59
                            bezsil napisał(a):

                            > A no nie umiesz czytać ze zrozumieniem, bo ja nigdzie nie pisałam, że choroba m
                            > ęża nie ma wpływu na dzieci..

                            Napisałaś, ze źródło cierpienia dzieci zostało wyeliminowane 🤷‍♀️

                            > Ma.

                            Czyli nie wszystkie źródła cierpienia zostały wyeliminowane.🤷‍♀️

                            > Ale nie jest to główny powód powstania zaburze
                            > nia u mojego dziecka

                            Bez znaczenia, ważne są teraz te źródła z którymi możesz coś zrobić, poza tym jak to mierzysz które jest główne a które nie?
                      • ferra Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 15:26
                        Przyczyny wystąpienia osobowości borderline – aktualny stan wiedzy

                        Uważa się, że istotnym czynnikiem etiologicznym jest zaniedbanie ze strony opiekunów, zarówno przez matkę, jak i przez ojca. Osoby z tym rozpoznaniem często postrzegają matkę jako zdystansowaną, niezaangażowaną lub konfliktową. Zwykle towarzyszy temu fizyczna lub psychologiczna nieobecność ojca w rodzinie pochodzenia tych pacjentów, a sama sytuacja tej rodzinie jest najczęściej chaotyczna i niespójna.

                        Osoby te często doświadczały w przeszłości rozłąki i utraty bliskich, przemocy fizycznej oraz były molestowane seksualnie. Te przeżycia bardzo negatywnie wpływają na więź dziecka z opiekunem. Powstaje wówczas tzw. „nieufny wzorzec przywiązania”, a to prowadzi do upośledzenia zdolności do mentalizacji, czyli zdolności do zrozumienia psychiki najpierw opiekuna, a potem innych osób. Jest to umiejętność refleksji, zrozumienia tego, co się wydarza, która umożliwia przepracowanie doznanych urazów psychicznych i rozwiązanie ich. Pacjenci z osobowością z pogranicza zwykle nie są zdolni do refleksji nad treścią umysłu własnego i innych; co w konsekwencji znacznie upośledza ich zdolność do radzenie sobie z trudnymi doświadczeniami.

                        Czują się pozbawieni możliwości wpływania na relacje z innymi. Wytwarza się u nich postawa nadmiernej czujności wobec otoczenia, które postrzegane jest jako wrogie i prześladowcze. Coraz więcej danych wskazuje na to, że te urazowe doświadczenia znajdują swoje odbicie w budowie i funkcjonowaniu mózgu osób, które ich doznały. Dlatego lęk takich osób oraz ich bliskich, dotyczący nieodwracalności zmian, znajduje swoje uzasadnienie. Niezwykle ważne jest więc podjęcie swoistej psychoterapii w połączeniu z kompleksowym leczeniem. Warto tutaj zaznaczyć, że istnieją już doniesienia o zmianach na poziomie neurotransmisji w mózgu w przypadku długotrwałych oddziaływań psychologicznych (podobnie jak dzieje się to w przypadku leczenia farmakologicznego).
                        • georgia.guidestones Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 16:30
                          ferra napisała:

                          > Warto tutaj zaznaczyć, ż
                          > e istnieją już doniesienia o zmianach na poziomie neurotransmisji w mózgu w prz
                          > ypadku długotrwałych oddziaływań psychologicznych (podobnie jak dzieje się to w
                          > przypadku leczenia farmakologicznego).
                          >
                          hmm terapia DBT (potwierdzona skutecznosc w zaburzeniu borderline) i jeszcze do tego u psychoterapeutow mlodzieży w Polsce to rzadkosc, oby udalo sie znalezc specjalistę od ww
                      • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 17:05
                        bezsil napisał(a):

                        > Umiesz czytać ze zrozumieniem?

                        Tak, bardzo dobrze nawet. I z twojego wątku wcale nie wynika, ze

                        > Problemy moich domowników wzięły się od mojej ch
                        > oroby i mojego pobytu w szpitalu,

                        Chyba złe diagnozujesz przyczynę. Masa ludzi, w tym dzieci, bez większego szwanku wychodzi z sytuacji „chora mama przez kilka miesięcy w szpitalu”. To nie twój pobyt spowodował choroby, tylko sposób, w jaki się zachowali twoja teściowa I TWÓJ MĄŻ. A może i ty. Gdyby dzieci miały zbudowane poczucie bezpieczeństwa, czuły ze mają oparcie, ze ty jesteś zaopiekowana i w drodze do wyzdrowienia itd, to słowa teściowej by na nich nie wywarły takiego wpływu tylko by pomyślały, ze babuni odbija. Z jakiegoś powodu to co ona im wkręcali wywarło na nie większy wpływ niż wy.


                        > czego nie rozumiesz?

                        Pytanie, czego ty nie rozumiesz. To ty masz problem którego nie umiesz rozwiązać.
                        • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 20:19
                          Tak, tak, kilkuletnie dziecko zna się na medycynie i wie, że babcia kłamie.
                          Wtedy mój mąż był zdrowy, pracować musiał a w wolnym czasie zajmował się dziećmi, zawsze był bardzo dobrym ojcem i mężem.
                          Kiedy mlodsze dziecko miało 6 tygodni pierwszy raz trafiłam do szpitala. Mąż wziął opiekę na dzieci. Sam świetnie sobie radził.
                          Ale ty wiesz lepiej jakim był ojcem i jak źle traktował dzieci...
                          Rozumiem, że byłaś wiele razy po kila tygodni w szpitalu, miałaś za sobą długie leczenie i byłaś odizolowana od dzieci pół roku a na nich nie wywarło to żadnego wrażenia.
                          Muszę powiedzieć moim dzieciom, że z nimi coś jest nie tak, skoro przejęły się moją choroba...
                          • extereso Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 20:43
                            Nie wiem czy przedtem czytałas ematke. Tu nierzadko ludzie dyskutują że swoimi wyobrażeniami, ale są też tacy co słuchają. Po prostu wybierz co pomocne, a resztę przeleć okiem i tyle. Szkoda nerwów, jeszcze kiedy masz tyle zmartwień. Powodzenia, dziewczyno. Dobrze że najwyraźniej w tym wszystkim jesteście ze sobą i kochacie się.
                            • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 21:25
                              Przede wszystkim jej nic nie przyjdzie z tego że mi (sobie?) udowodni to czy owo, a jednak bez potrzeby się na tym skupia. Ludzie mogą dyskutować z tym co czytają, a na ile ten obraz jest bliski prawdy to wie tylko autor a i on nie zawsze.
                              • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 21:42
                                Jesteś ostatnią osobą, której muszę cokolwiek udowadniać
                                • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 22:06
                                  No przecież to właśnie piszę. A jednak zarzucasz mi brak czytania ze zrozumieniem i jakieś tam tego typu pierdy, czyli jakoś tam usiłujesz udowodnić, ze to ty masz rację nie ja, niezależnie do tego jak absurdalnie brzmi to, ze wszystko byłoby epicko gdyby nie babcia, która na szczęście wzięła i umarła, tyle ze dalej nie jest epicko. I ok, tylko ze co ci po tej racji, skoro nie masz sił? Przecież to nie ma żadnego znaczenia dla ciebie czy ja potrafię czytać czy nie.
                              • extereso Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 21:50
                                Uwzględnij że po drugiej stronie jest człowiek i że trudno jest czytać o jakichś wymyslach na temat osób, które się kocha.
                                • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 22:13
                                  ona sobie te wymysły sama wyczytuje tam, gdzie ich nie ma, albo interpretuje stwierdzenie faktu jako obwinianie, nie wiem do końca, ale na to przeciez nie poradzę. Mnie po prostu zapewnienia „wszystko przez babcie, ale przyczyna chorób dzieci zostala całkowicie wyeliminowana gdy babcia zmarła” brzmi jakby ona sama siebie próbowała przekonać. A ze ona to traktuje jak obwinianie jej męża - na to nie ma wpływu.
                            • igge Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 02:59
                              Dokładnie. Zgadzam się. Autorko szkoda Twojej cennej energii i czasu.



                          • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 20:44
                            Słuchaj, jasne ze ty lepiej wiesz co tam się u ciebie dokładnie dzieje. Ale na moje oko to masz problem z interpretacja, bo to co ja pisze też przekręcasz. Ja nie mówię ze ojciec się złe dziećmi zajmował, tylko ze z jakiegoś powodu babcia manipulantką miała większy wpływ na psychikę dzieci niż ojciec i matka, jeśli wierzyć temu co piszesz.
                            Poza tym te choroby i zaburzenia tend to run in families, więc skoro ojciec chory to dzieci mogły po nim odoedziczyc skłonności i bez manipulacji babci.
                        • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 09:29
                          Masa ludzi, w tym dzieci, bez większego szwanku wychodzi z sytuacji „chora mama przez kilka miesięcy w szpitalu”. T

                          Na jakiej podstawie tak piszesz?
                          Skąd myśl, że rozdzielenie małego dziecka z matką na szereg tygodniu (Autorka pisze o sześciu miesiącach!) nie wpłynie negatywnie na rozwój dziecka?
                          Poza tym - choroba najwyraniej była poważna. To oznacza niepokój najbliższych, z reguły ukrywany przed dziećmi, jednak one przecież doskonale wyczuwają nastroje najbliższych dorosłych, nie wiedzą, o co chodzi, dla ich dobra nie rozmawia się z nimi o tym, co się dzieje, więc boją sie tym bardziej.
                          Wygadywane przez tesciową brednie na pewno się dołożyły, ale i bez nich zniknięcie chorych rodziców jest dla dzieci traumą.
                          Podczas półrocznego pobytu mamy w szpitalu, kiedy najbliższą osobą stała się babcia, przywiązały się do niej, i to mocno. Ale babcia zniknęła, przypuszczalnie z hukiem. Kolejna trauma, nie ma znaczenia, że zrywając z nią kontakty rodzice mogli byli postąpić słusznie.
                          Nie ma jednej przyczyny, nie wiem, kto odważyłby się powiedzieć, co było "główną", zresztą nie ma to większego znaczenia, znaczenie ma poprawienie stanu całej rodziny, wszystkich razem i każdego z osobna, teraz.
                        • pade Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 11:56
                          jednoraz0w0 napisał(a):

                          >
                          > Chyba złe diagnozujesz przyczynę. Masa ludzi, w tym dzieci, bez większego szwan
                          > ku wychodzi z sytuacji „chora mama przez kilka miesięcy w szpitalu”.

                          Nie tyle wychodzą bez szwanku, co mają problemy, których nijak nie łączą z "chora mama nieobecna przez kilka miesięcy". Nie łączą świadomie, nieświadomie, wypierają - whatever.

                          To nie twó
                          > j pobyt spowodował choroby, tylko sposób, w jaki się zachowali twoja teściowa I
                          > TWÓJ MĄŻ. A może i ty. Gdyby dzieci miały zbudowane poczucie bezpieczeństwa,
                          > czuły ze mają oparcie, ze ty jesteś zaopiekowana i w drodze do wyzdrowienia itd
                          > , to słowa teściowej by na nich nie wywarły takiego wpływu tylko by pomyślały,
                          > ze babuni odbija. Z jakiegoś powodu to co ona im wkręcali wywarło na nie większ
                          > y wpływ niż wy.

                          Nienawidzę takich kategorycznych stwierdzeń na tym forum. Przoduje w nich nasturcja, ale widzę, że innym też to się udziela.
                          Budowanie więzi i poczucia bezpieczeństwa to nie architektura i budownictwo, gdzie potrzebny jest projekt, wyliczenia, materiały, siła robocza i bach, mamy budynek. Dlaczego? Bo tu najważniejsze jest odzwierciedlanie dziecka i adekwatne reagowanie. Dzieci nie są z jednej sztancy i każde ma inny temperament, inaczej reaguje, czego innego potrzebuje w danej sytuacji. Tu nie ma sztywnych norm i przepisu jak na ciasto.
                          Żaden sensowny diagnosta nie wyraziłby takiej stanowczej i obwiniającej opinii jak Twoja, bo ma i wiedzę i pokorę. A wiedza mówi mu, że nic nie jest czarno białe, a na układankę pt. poczucie bezpieczeństwa mogą się składać takie elementy/wydarzenia, o jakich wystarczająco dobry rodzic nawet by nie pomyślał.
                          Tu nie ma co szukać winnych, bo to nikomu nic nie da. Czasu się nie cofnie.
                          Trzeba odbudować poczucie bezpieczeństwa u dzieci, ale żeby to zrobić, trzeba samemu mieć wiedzę i wsparcie. Fundamenty uzupełnia się bardzo delikatnie i precyzyjnie, żeby nie naruszyć całej konstrukcji, a tu jeszcze wchodzi w grę zachowanie niestabilnej nastolatki, na które trudno nie reagować (choćby wewnętrznie). Dlatego terapia dzieci to jedno, a matki i ojca to drugie. W przypadku autorki jest niezbędna wręcz. Bo jak widać nie o samo obarczenie obowiązkami i zmęczenie materiału tu chodzi.
                          • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 12:58
                            pade napisała:


                            > Nie tyle wychodzą bez szwanku, co mają problemy, których nijak nie łączą z "cho
                            > ra mama nieobecna przez kilka miesięcy". Nie łączą świadomie, nieświadomie, wyp
                            > ierają - whatever.

                            Niektórzy tak, niektórzy nie. Borderline występuje jednak znacznie rzadziej niż częstotliwość chorób rodziców wymagających hospitalizacji i rozłąki z rodzicami. Nie mówię przecież, że po wszystkich to spływa. Małe dzieci nie maja poczucia czasu i jedno będzie przezywać przez pół życia rozłąkę która trwała dwa tygodnie a inne poradzi sobie dużo łatwiej z dużo dłuższą.

                            Tak nawiasem nie rozumiem, dlaczego temu dziecku dano diagnozę z naprawdę grubej rury i trudna do wyleczenia jako pierwszą, zamiast zacząć od dwóch najbardziej prawdopodobnych w jej sytuacji - CHAD (po tacie, to jest dziedziczne i ma pokrywające się z borderline symptomy) i PTSD. Chyba, że zostały wyeliminowane na wstępie.


                            > To nie twó
                            > > j pobyt spowodował choroby, tylko sposób, w jaki się zachowali twoja teśc
                            > iowa I
                            > > TWÓJ MĄŻ. A może i ty.
                            >
                            >
                            .
                            > Żaden sensowny diagnosta nie wyraziłby takiej stanowczej i obwiniającej opinii
                            > jak Twoja,

                            Żadna tez osoba nie oczekuje chyba od randomowych osób sensownej diagnozy? Może najwyżej oczekiwać innych punktów widzenia które może uznać jako absurdalne albo nie, tylko ona zna swoją sytuacje, nie zwierza się tu przecież se wszystkiego wiec oczywiście jest, ze cześć opinii to będzie kula w płot.

                            > bo ma i wiedzę i pokorę.

                            Przeczytałam to swoje i to rzeczywiście brzmi jak obwinianie, ale nie tak miało być. Tak jak piszesz, dzieci i stosunki to skomplikowana struktura. Ale tez dziecięce fobie dziwnymi drogami chadzają i dzieci sobie łączą przedziwnie różne skutki z przyczynami. I o to mi chodzi, ze one od tej teściowej mogły usłyszeć oprócz tego ze ona się nimi zajmie po śmierci mamy - ona niekoniecznie powiedziała to serio, albo mogła mieć inne intencje albo one mogły sobie coś dopisać swoją dziecięca wyobraźnią i się wkręcić. A mąż mógł tego nie usłyszeć albo zbagatelizować bo rozumował jak dorosły człowiek a nie jak dziecko i nie załapał, jaki kocioł to zrobiło dzieciom (i to nie jest wina przecież, ja sobie próbuje to rozrysować mentalnie po prostu, przyczyna, skutek, bez oceniania)

                            A wiedza mówi mu, że nic nie jest czarno bi
                            > ałe, a na układankę pt. poczucie bezpieczeństwa mogą się składać takie elementy
                            > /wydarzenia, o jakich wystarczająco dobry rodzic nawet by nie pomyślał.

                            Tak. Ale w druga stronę też. Na traumę mogą się złożyć elementy, które dorosłym do głowy by nie przyszlo, ze są traumatyzujace. I do tego cały czas zmierzam. Ze to niekoniecznie było tak, ze zła teściowa byla cyniczną złą czarownica z bajki i przyczyna całego zła i strachu dzieci. Mnie cały czas chodzi i to, ze autorka napisała, ze przyczyna zaburzeń (i traum) została całkowicie wyeliminowana - pade, wierzysz w to? Przecież dzieci rozumują trochę tak, ze potrafią obwiniać rodziców ze im nie kupili lepszego ojca czy babci.

                            > Tu nie ma co szukać winnych, bo to nikomu nic nie da.

                            Winnych, w sensie „kogo by ty obarczyć wina”, oczywiście ze nie. Rzecz w tym, ze autorka już winnego znalazła, zamknęła w trumnie, zakopała i uznała, ze całe zło zostało wyeliminowane - a jednak rodzina cierpi dalej.

                            > Czasu się nie cofnie.

                            Komunał. Bez dokładnego zrozumienia przyczyn które miały miejsce w przeszłości się nie naprawi szkód . Mój bombelek miał jako dziecko PTSD i tygodnie terapii i właśnie cofanie czasu w pewnym sensie (ale nie szukanie winy, ja tego nie robię) i rozrysowane pewnych wydarzeń i ich kolejności pokazały, ze splot kilku okoliczności, niektórych złych a innych w zasadzie neutralnych a nawet radosnych, moje dziecko sobie zinterpretowało zupełnie inaczej i uplotło jakieś traumatyczne wizje. Bez tego cofnięcia czasu dalej byśmy się bujali w tłumaczeniu dziecku nie tego co trzeba.

                            > Trzeba odbudować poczucie bezpieczeństwa u dzieci,

                            Czyli zauważasz, ze dzieci nie maja poczucia bezpieczeństwa, mimo, że „przyczyna została całkowicie wyeliminowana”? O to mi chodzi.

                            > ale żeby to zrobić, trzeba s
                            > amemu mieć wiedzę i wsparcie.

                            Oczywiście, przecież ja tego nie neguję, po co mi tłumaczysz rzeczy oczywiste?
                            • pade Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 13:15
                              Napisałaś: "sposób w jaki zachowywała się Twoja teściowa, Twój mąż a może i Ty spowodował". To jest zdanie oznajmujące, nie przypuszczające. W Twojej odpowiedzi do mnie są dywagacje, w odpowiedzi do autorki ich nie ma.
                              Tak, "rozrysowanie", poszukanie przyczyn jest bardzo ważne, ale dalej trzeba mieć świadomość, że niektóre doświadczenia mogą być wyparte, a emocje zamrożone tak głęboko, że nie ma do nich wglądu. Odbudowa to jest długotrwały proces. Przy czym ważne jest, żeby czynniki "triggerujące" były powoli eliminowane. I zgadzam się, że babcia nie jest tu jedyną przyczyną. Dzieci do 3-4 roku życia potrzebują bezpiecznego obiektu, struktury i jeśli matka jest w tym czasie nieobecna, nie tylko fizycznie, albo nieodzwierciedlająca, to dla zachowania poczucia bezpieczeństwa potrzebny jest drugi stały, dający oparcie obiekt. Zachowanie babci mogło wywołać traumę, bądź ją pogłębić, ale wątpię, żeby było przyczyną chorób aż trzech członków rodziny. Stałe zagrożenie życia matki, brak kontaktu z nią, słabo dostępny ojciec - jak najbardziej.
                              Ja Tobie nie tłumaczę rzeczy oczywistych, tylko odnoszę się do wpisów osób, które negowały potrzebę terapii u autorki. A ja uważam, że ona jest niezbędna. Bo gdy choruje jedna osoba, choruje cała rodzina, a co dopiero, gdy chorują trzy. Nie ma opcji, żeby wszyscy zdrowo funkcjonowali.
                              • pade Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 13:35
                                Teraz jeszcze doczytałam, że pierwsza rozłąka miała miejsce po 6 tygodniach od narodzin dziecka. No cóż, mama sobie choroby nie wybrała, wiadomo, ale to jest zdecydowanie poważniejsza przyczyna, niż zachowanie babci. Powiedziałabym, ze babcia bardzo "pomogła" dzieciom utrwalić traumę, którą już miały. I, że mogła przyczynić się do zaburzeń u ojca dzieci, skoro "stać" ją było na to, żeby zamiast dzieci wspierać, straszyła je.
                                Dalej, w bardzo wielkim i niedokładnym skrócie: ludzie dobierają się w pary komplementarnie. Świadomie oczekują wyrównania deficytów, nieświadomie wzajemnie je sobie pogłębiają, a to ma wpływ na relację między nimi, co z kolei odczuwane jest przez dzieci.
                                Chcę przez to powiedzieć, że dzieci autorki, to co najmniej trzecie pokolenie, które nosi w sobie ciężar traum poprzednich pokoleń i ciężar własnych doświadczeń.
                                Że tu się nakłada na siebie wiele sił, wiele oddziaływań, czynników, pewne traumy idą pionowo, przez pokolenia, inne oddziaływania są bardziej poziome, w rodzinie. To wszystko warto rozplątać, poprzyglądać się temu, rodzice muszą "zaopiekować" własne traumy i wywołać z cienia wszystko to, co zostało tam ukryte, po to, żeby nie oddziaływać na dzieci (nieświadomie) w sposób, który będzie utrwalać dotychczasowy układ rodzinny, zamiast go uzdrawiać.
                                • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 13:49
                                  Prawdopodobnie nie tylko traum ale i dziedzicznych, niediagnozowanych i nieleczonych zaburzeń.
                                  • pade Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 13:59
                                    jednoraz0w0 napisał(a):

                                    > Prawdopodobnie nie tylko traum ale i dziedzicznych, niediagnozowanych i nielecz
                                    > onych zaburzeń.

                                    To akurat się jedno z drugim łączy.
                                • bezsil Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 13:54
                                  Pade, bardzo mądrze piszesz.
                                  Pierwszy raz do szpitala trafiłam jak straszę dziecko miało trochę ponad 2 lata. Wtedy mąż sam się zajmował dziećmi.
                                  Potem jak straszę miało 4 lata w wypadku samochodowym zginęła moja jedyna siostra, dla nas wszystkich był to cios.
                                  Kilka tygodni po wypadku zdiagnozowano u mnie nowotwór.
                                  I wtedy teściowa zooferowala pomoc w opiece nad dziećmi.
                                  Po czasie okazało się, że kiedy była zmęczona kładła się spać a opiekę nad dwulatkiem powierzała 4 latce. Skąd córka miała wiedzieć, że to nie jest normalne zachowanie?
                                  I wtedy zaczęły się teksty, że jak umrę to...Kiedy córka miała nie całe 7 lat trafiłam do szpitala na pół roku.
                                  Znowu były teksty o mojej śmierci, do tego inne typu: nie kłóccie się dzieci, bo ja umrę przez was, mam chore serce.
                                  Jak wyszłam że szpitala zauważyłam dużą zmianę w zachowaniu córki. Przez długi czas byliśmy pewni, że moja choroba tak ją zmieniła.
                                  Do czasu aż musiałam jechać na badania, mąż olaniwal wziąć wolne w pracy, żeby zostać z dziećmi ale babcia zaoferowała swoją pomoc. I dzieci kategorycznie odmówiły pobytu u niej bez nas.
                                  Zapaliła się czerwoną lampka.
                                  Zaczęliśmy pod tym kątem rozmawiać z dziećmi.
                                  Córka powoli się otwierała. Mi wtedy pomógł psychoonkolg, uczył jak rozmawiać z dzieckiem.
                                  Odcięliśmy się od teściowej. Z teściem mąż miał kontakt telefoniczny czasem..
                                  Okazało się, że teściowa wydzwaniała do mojego męża a kiedy nie odbierał wysyłała wiadomości typu, że ma mnie zostawić, zabrać dzieci bo.po co mu chora żona u boku, jak może mieć każdą inną kobietę bez obciążeń.
                                  Zablokował jej nr. Zaczęły się e-maile.
                                  Mąż przeszedł załamanie nerwowe i trafił pierwszy raz do lekarza. Wtedy zdiagnozowali mu depresję sytuacyjną: moja choroba, zachowania teściowej...
                                  W 2017 roku pojechałam na kolejną wizytę kontrolą i cios: nowe podejrzane zmiany.
                                  Wszystko poszło szybko, operacja, radioterapia..
                                  Mąż znowu trafił do szpitala. W międzyczasie przyjmował leki, funkcjonował różnie.
                                  Byliśmy pewni, że to kolejna reakcja na moją chorobę. Wyszedł z diagnozą Chad.
                                  I jest różnie.
                                  Leki przyjmuje regularnie, chodził na terapię ale przerwał.
                                  Teraz jest umiówiony na 1.04 z nowym psychologiem.
                                  Ja pod koniec tamtego roku miałam kolejną operacje, zmiana nowotworowa ale łagodna.
                                  Coraz częściej żałuję, że podjęłam się leczenia, bez niego już by mnie nie było...
                                  • pade Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 14:31
                                    bezsil napisał(a):

                                    > Pade, bardzo mądrze piszesz.
                                    > Pierwszy raz do szpitala trafiłam jak straszę dziecko miało trochę ponad 2 lata
                                    > . Wtedy mąż sam się zajmował dziećmi.
                                    > Potem jak straszę miało 4 lata w wypadku samochodowym zginęła moja jedyna siost
                                    > ra, dla nas wszystkich był to cios.
                                    > Kilka tygodni po wypadku zdiagnozowano u mnie nowotwór.

                                    Matko boska, słów mi brak. Tyle na Was spadło...
                                    Współczuję, to mało powiedziane, bardzo mi Was wszystkich żalsad

                                    > I wtedy teściowa zooferowala pomoc w opiece nad dziećmi.
                                    > Po czasie okazało się, że kiedy była zmęczona kładła się spać a opiekę nad dwul
                                    > atkiem powierzała 4 latce. Skąd córka miała wiedzieć, że to nie jest normalne z
                                    > achowanie?

                                    Nie mogła wiedzieć.

                                    > I wtedy zaczęły się teksty, że jak umrę to...Kiedy córka miała nie całe 7 lat t
                                    > rafiłam do szpitala na pół roku.
                                    > Znowu były teksty o mojej śmierci, do tego inne typu: nie kłóccie się dzieci, b
                                    > o ja umrę przez was, mam chore serce.

                                    I znów: brak mi słów.

                                    > Jak wyszłam że szpitala zauważyłam dużą zmianę w zachowaniu córki. Przez długi
                                    > czas byliśmy pewni, że moja choroba tak ją zmieniła.
                                    > Do czasu aż musiałam jechać na badania, mąż olaniwal wziąć wolne w pracy, żeby
                                    > zostać z dziećmi ale babcia zaoferowała swoją pomoc. I dzieci kategorycznie odm
                                    > ówiły pobytu u niej bez nas.
                                    > Zapaliła się czerwoną lampka.
                                    > Zaczęliśmy pod tym kątem rozmawiać z dziećmi.
                                    > Córka powoli się otwierała. Mi wtedy pomógł psychoonkolg, uczył jak rozmawiać z
                                    > dzieckiem.
                                    > Odcięliśmy się od teściowej. Z teściem mąż miał kontakt telefoniczny czasem..
                                    > Okazało się, że teściowa wydzwaniała do mojego męża a kiedy nie odbierał wysyła
                                    > ła wiadomości typu, że ma mnie zostawić, zabrać dzieci bo.po co mu chora żona u
                                    > boku, jak może mieć każdą inną kobietę bez obciążeń.
                                    > Zablokował jej nr. Zaczęły się e-maile.
                                    > Mąż przeszedł załamanie nerwowe i trafił pierwszy raz do lekarza. Wtedy zdiagno
                                    > zowali mu depresję sytuacyjną: moja choroba, zachowania teściowej...
                                    > W 2017 roku pojechałam na kolejną wizytę kontrolą i cios: nowe podejrzane zmian
                                    > y.
                                    > Wszystko poszło szybko, operacja, radioterapia..
                                    > Mąż znowu trafił do szpitala. W międzyczasie przyjmował leki, funkcjonował różn
                                    > ie.
                                    > Byliśmy pewni, że to kolejna reakcja na moją chorobę. Wyszedł z diagnozą Chad.
                                    > I jest różnie.
                                    > Leki przyjmuje regularnie, chodził na terapię ale przerwał.
                                    > Teraz jest umiówiony na 1.04 z nowym psychologiem.
                                    > Ja pod koniec tamtego roku miałam kolejną operacje, zmiana nowotworowa ale łago
                                    > dna.
                                    > Coraz częściej żałuję, że podjęłam się leczenia, bez niego już by mnie nie było
                                    > ...

                                    Normalnie mnie zamurowało podczas czytania.
                                    Przeszliście tak dużo, i Wy, dorośli, i Wasze biedne dzieci, że to się w głowie nie mieści.
                                    Każde z Was przeżyło ocean lęku, przerażenia, rozpaczy... Nic dziwnego, że Wasze dzieci przechodzą przez to, przez co przechodzą. One mają totalnie zwichrowane poczucie bezpieczeństwa. Totalnie.
                                    I nic z tego nie jest Waszą winą. Taki pieprzony los. A skutki opłakane.
                                    Nic dziwnego, że mąż się rozsypał, mając taką matkę nie miał dobrych wzorców, ani bezpiecznych podwalin. Dzieci żyły non stop w poczuciu zagrożenia, nadal żyją.
                                    Ty wciąż w lęku o dzieci, męża, o siebie.

                                    Nie pisz głupot o żałowaniu. Ratowałaś siebie dla siebie i dla dzieci. I bardzo dobrze. Miały okazję się przekonać, czego może teraz nie rozumieją, że mimo, iż są choroby, jest zagrożenie życia, jest nieobecność, lęk, matka walczy o to by dla nich być.
                                    Rozumiem, że jesteś koszmarnie zmęczona, bezsilna, a młoda daje Wam popalić. Ale im więcej piszesz, tym większe mam wątpliwości co do diagnozy córki. Od razu zaznaczę, że nie jestem w tym kompetentna.
                                    Wątpliwości mam dlatego, że nie da się wyjść z tylu traum w całości. Coś się musi zwichrować. Być może córka właśnie teraz i w taki sposób odreagowuje wszystko to, co do tej pory przeżyła.
                                    Siłą rzeczy, przy takich przejściach, skupialiście się na przetrwaniu i ogarnianiu. Tyle, że zadaniowe podejście trochę wyklucza zajmowanie się emocjami. Nie ma na nie często czasu albo przestrzeni.
                                    Wam by się bardzo przydała terapia rodzinna. Bardzo. Nie rozumiem tego pana?, który powiedział, że funkcjonujecie ok i na tym koniec. Jakie ok? Przecież u Was przez wiele lat gromadziło się tak wiele emocji, nie tylko lęku, ale złości, wściekłości, na los, na rodziców, na dzieci, na wszystko na raz, że to trzeba w końcu wydobyć na światło dzienne.
                                    Zauważ też, że jedno dziecko jest bardziej "do środka", a drugie "na zewnątrz", być może Ty i mąż też jesteście tak podzieleni. Jedno bardziej tłumi, idzie w autodestrukcję, drugie wyrzuca na zewnątrz.
                                    Nie skupiajcie się tak bardzo na diagnozie córki. Zacznijcie w końcu wszyscy, każdy z osobna i razem, uwalniać nagromadzone emocje i odbudowywać poczucie bezpieczeństwa. To na pewno zaprocentuje.
                                    Takie doświadczenia, jakie macie za sobą, nie tylko naruszają konstrukcje psychiczne, ale i zdrowie fizyczne, bo jedno z drugim jest powiązane, dlatego powtórzę się: potrzebujesz autorko terapii. I cała Wasza rodzina również.
                                    Ja wiem, że tego byłoby dużo, że to trudne, ale nie ma innego wyjścia. To jest coś w rodzaju rekonwalescencji. Potrzebujecie i "zabiegów" na opatrzenie ran i odpoczynku, żeby organizm mógł się zregenerować.
                                    • pade Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 14:36
                                      Źle się wyraziłam, terapia to nie tyle rekonwalescencja co leczenie. Odpoczynek, czyli wspólne i osobne przyjemne aktywności, wyjazdy, potrzebne są po to, by mieć siłę na to leczenie.
                                    • bezsil Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 14:43
                                      Pade, dzięki.
                                      To co opisałam to tylko cząstka tego co przeszliśmy.
                                      Ja nie wiem, wypaliłam się? Zmęczyłam? Nie wiem...
                                      W środę mam wizytę u psychoterapeuty...
                                      • pade Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 15:02
                                        bezsil napisał(a):

                                        > Pade, dzięki.
                                        > To co opisałam to tylko cząstka tego co przeszliśmy.
                                        > Ja nie wiem, wypaliłam się? Zmęczyłam? Nie wiem...
                                        > W środę mam wizytę u psychoterapeuty...

                                        cząstka, aha
                                        nie będę Ci pisać, że jesteś bardzo dzielna, bo cholernie nie lubię tego słowa
                                        ale szacun za to, że przetrwaliście i dajecie radę
                                        super, że idziesz, powodzeniasmile
                                  • igge Re: Nie mam sił żyć 20.03.23, 00:06
                                    Na ostatnie zdanie nic nie mam sensownego do powiedzenia. Tylko przytulam mocno najmocniej.
                                    Nie żałuj bo przecież są dobre chwile i będzie ich z czasem coraz więcej.
                                    Po to jest całe leczenie czy te ewentualne terapie. Nawet godzina masażu jest takim malutkim kroczkiem po słonecznej stronie ulicy.

                                    Twoje trudności i wyzwania są i liczne i wielkiego kalibru i mega przytłaczające. Stąd chęć ucieczki od nich, nawet w myśli rezygnacyjne, ms.
                                    Uciec byłoby najprościejsad
                                    Inne rozwiązania są żmudne i powolne.
                                    Każda osoba w podobnej sytuacji mogłaby takie myśli mieć.

                                    Tylko zgaduję ale w świetle tego, co doczytuję o Twoim leczeniu onkologicznym zakończonym sukcesem - moim zdaniem -Twoja córka te różne bolesne dla Ciebie rzeczy wykrzykuje bo ma w sobie nieświadomy żal i gniew do Ciebie za chorobę, za " opuszczenie" jej, zostawienie u babci, za wielki lęk, strach niewyobrażalny jaki czuła w związku z Twoją chorobą...itd.

                                    Ta sytuacja zdrowotna Twoja przytłoczyła Was mocno wtedy.
                                    A dzieci możliwe bardziej związane są/ były z Tobą więc i różne dziwne pretensje córka kieruje niesprawiedliwe tylko do Ciebie.
                                    Chyba, że i mąż obrywa.
                                    Robiliście wszystko, co mogliście wtedy zrobić by chronić dzieci ale to była zbyt trudna sytuacja nawet dla dorosłych. I oboje mieliście dodatkowo swoje ograniczenia.

                                    U córki w kluczowym momencie rozwojowym zabrakło optymalnych warunków życia. Z niczyjej winy. Tak się stało i już. Może dlatego w emocjach i bez kontroli wychodzi z niej i po latach wielu ten strach i lęk o Ciebie i o swoje bez Ciebie przeżycie. To może być nieświadome i mocne jak spadanie w otchłań. Dla dziecka rozłąka z mamą jest odczuwana jako zagrożenie życia i przeżycia.

                                    W spokojniejszych warunkach jest dla Ciebie miła. Docenia. Mówi, że wie, że ją kochasz. Ale gdy coś ją wytrąci z równowagi, nawet błahostka ( czyli Ty stąpasz jak po polu minowym), dziecko Twoje bezwiednie i niechcący zamienia się w oskarżyciela i obwinia Ciebie o to i tamto. Albo i o wszystko.

                              • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 13:44
                                pade napisała:

                                > Napisałaś: "sposób w jaki zachowywała się Twoja teściowa, Twój mąż a może i Ty
                                > spowodował". To jest zdanie oznajmujące, nie przypuszczające. W Twojej odpowied
                                > zi do mnie są dywagacje, w odpowiedzi do autorki ich nie ma.

                                Tak, ale to nie miało być zdanie obwiniające chociaż faktycznie tak brzmi, mea culpa. Przecież tu nie chodzi o to, ze intencjonalnie rodzice zrobili dzieciom kuku, tylko ze coś zrobili lub czegoś nie zrobili nie mając świadomości jak to sobie dzieci zinterpretują. Może nawet z punktu widzenia dorosłych coś było logiczne, ale z punktu widzenia dzieci niekoniecznie, nawet, jeśli to jest tylko w ich wyobraźni. Dzieci mogły oczekiwać jakiejś reakcji ze strony ojca gdy babcia im wkręcali filmy i się nie doczekały. A przecież zauważ, ze jeśli uwierzyły w kawałki babci, to musiały założyć, ze to jest prawda ktora jest oczywista i dla ojca, nie? A ojciec nie reagował bo o tym nie wiedział. A dzieci nie wiedziały ze on nie wie.

                                Rany, caly czas mi chodzi o jedno i nie wiem jak to ująć żeby było zrozumiałe: autorka się trzyma jak pijany płotu koncepcji, ze 100% przyczyn stanu dzieci leży po stronie babci-manipulantką. Tzn potem przyznaje ze choroba jej i męża tez, ale to się na logikę kłóci z jej stwierdzeniem, ze przyczyna została całkowicie wyeliminowana bo całkowicie została wyeliminowana tylko babcia.
                                • pade Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 13:53
                                  Ja rozumiem o co Ci chodzi, bo też to widzę. Czyli: problemu nie ma w rodzinie, problem jest na zewnątrz. A jak tego na zewnątrz też już nie ma, to wszystko jest ok.
                                  Niestety, to nie jest takie proste.
                                  • igge Re: Nie mam sił żyć 20.03.23, 00:19
                                    Przynajmniej babcia nie dokłada swoich kolejnych bezmyślnych okropnych słów. Wystarczająco się popisała. Więcej na szczęście nie powie.
                                    To jest malutki ale plus.

                                    Mąż autorki z taką mamunią raczej łatwo nie miał I ślady w nim to musiało zostawić. Szkoda, że wypisał się z terapii. Może terapeuta był nieodpowiedni i dlatego.
                  • stephanie.plum Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 21:18
                    tego na początku nie napisałaś.

                    nie dziwmy się, że osoby, które przeczytały początek wątku, skupiły uwagę na chorym mężu.

                    on wyłączony z życia przez CHAD, Ty borykająca się dodatkowo z problemami dzieci. wiele osób interpretowało to tak: mąż i jego huśtawka na pierwszym miejscu, reszta musi się dostosować, krzywda dzieci.

                    teraz okazuje się, że mamy inny układ upadających kostek domina...

                    bądźcie razem, bądźcie dla siebie. najważniejsze, czego możemy się nauczyć w życiu, to że warto pomagać bliskim (moje zdanie).
                    jesteście rodziną, i mimo tylu przeciwności, trwacie. macie razem więcej siły, niż się wam wydaje.

                    mężowi niech ktoś z głową na karku dobierze leki na stałe, skupcie się na dzieciach i będzie dobrze.

                    trzymam kciuki.
                    • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 21:23
                      Dziękuję.
                      Mąż ma dobrze dobrane leki, ale niestety przy tym zaburzeniu łagodzą objawy a nie eliminują choroby.
                      Dziękuję za każde wsparcie.
                      • malgosiagosia Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 21:46
                        bezsil napisał(a):

                        > Dziękuję.
                        > Mąż ma dobrze dobrane leki, ale niestety przy tym zaburzeniu łagodzą objawy a n

                        A jakie to leki? Mozesz napisac?
                        • alicia033 Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 07:32
                          malgosiagosia napisała:

                          > A jakie to leki? Mozesz napisac?

                          spływaj, gazeciarz.
                          Nie twoja sprawa, jakie leki ma mąż bezsił.
                          • malgosiagosia Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 11:07
                            alicia033 napisała:

                            > malgosiagosia napisała:
                            >
                            > > A jakie to leki? Mozesz napisac?
                            >
                            > spływaj, gazeciarz.
                            > Nie twoja sprawa, jakie leki ma mąż bezsił.
                            >

                            Wlasnie, ze moja, bo mam wiedze na temat jednego, bardzo dobrego leku na bipolar
                            A ty tez powinnas sie leczyc. I uwierz, bardzo przykro mi to pisac.
                • jednoraz0w0 Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 14:31
                  > Wtedy zaczęły się problemy zdrowotne mojego męża a potem dzieci.

                  No raczej, bo po tym jak im teściowa wkręciła film to nie ma bolą żeby nie zaczęły myśleć co będzie jesli tata umrze i tak czy inaczej wylądują u teściowej bo ty będziesz albo chora albo w pracy.
            • is-laura Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 13:40
              Z twoich postów wynika, że w twoim domu problemy zamiata się pod dywan, a winą za wszystko obarcza się dzieci. Twoje córki żyją w toksycznej rodzinie, a ty tego nie chcesz dostrzec.
              • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 13:43
                Chyba jednak ty wymagasz opieki.
                Gdyby problemy zamiatało się pod dywan to dzieci nie byłyby pod opieką specjalistów a osoby toksyczne nadal byłyby w życiu naszej rodziny.
              • eliksir_czarodziejski Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 02:08
                is-laura napisała:

                > Z twoich postów wynika, że w twoim domu problemy zamiata się pod dywan, a winą
                > za wszystko obarcza się dzieci. Twoje córki żyją w toksycznej rodzinie, a ty te
                > go nie chcesz dostrzec.

                Dokładnie.
        • ferra Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 12:18
          Przeciwnie. Wreszcie na niej się skupić. Jeśli masz pojęcie (kto i jakie okoliczności ) tworzy bordera - a odnoszę wrażenie, że taktujesz temat jako "samo się dziecko zepsuło - z niewiadomego powodu". Jest multum informacji dostępnych. Oby to była nieprawidłowa diagnoza (co wcale rzadko nie występuje) - autentycznie szczerze życzę Twojej córce. Szukaj kontaktu do naprawdę rzetelnego psychiatry i psychologa klinicznego i psychoterapeuty w jednym, specjalizującego się w pracy z dziećmi i młodzieżą - najlepiej psychotraumatologa. Napisz do np. Darii Żukowskiej, dr Kamili Kuprowskiej Stępień - obie są na youtubie, kontakty znajdziesz i skonfrontuj diagnozę.
          • bezsil Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 12:47
            Ja wiem z czego wynika problem mojej córki i nie uważam, że zepsuła się ot tak.
            Źródło jej cierpienia zostało wyeliminowane.
            Jest pod opieką bardzo dobrych fachowców, podejrzenie padło nie tylko od jednego lekarza..
            • eliksir_czarodziejski Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 02:09
              bezsil napisał(a):

              > Ja wiem z czego wynika problem mojej córki i nie uważam, że zepsuła się ot tak.
              > Źródło jej cierpienia zostało wyeliminowane.
              > Jest pod opieką bardzo dobrych fachowców, podejrzenie padło nie tylko od jedneg
              > o lekarza..

              Szczerze wątpię że źródło jej cierpienia zostało wyeliminowane...
            • nangaparbat3 Re: Nie mam sił żyć 19.03.23, 09:42
              Nie ma nigdy pojedynczego źródła choroby, nie można powiedzieć, że jakieś "zostało wyeliminowane", to nie samochód, gdzie się wyrzuci zesputą część.
              Ale Ty nie zamiatasz pod dywan, nie lekceważysz, robisz, co możesz. Byłoby dobrze, gdybyś wybrała starego terapeutę, starego wiekiem. Starość nie osądza tak łatwo, może nie znać najnowszych technik, ale nie one decydują.
    • pade Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 10:56
      bezsil napisał(a):

      > Trafiłam tu przez przypadek.
      > Muszę się wygadać, bo psychicznie nie wyrabiam a w realu wstydzę się o tym mówi
      > ć.
      > Jestem mężatką grubo ponad 20 lat, mamy dwoje dzieci.
      > Prawie dorosłych.
      > W 2015 roku u męża zdiagnozowano depresję dwubiegunową, zaczęło się nagle, niem
      > al z dnia na na dzień.
      > Od tego czasu mąż zaliczył kilka pobytów w szpitalach.
      > Ostatni rzut choroby miał na początku tego roku, do szpitala nie poszedł.
      > W czasie pandemii depresję zdiagnozowano u dzieci.
      > Młodsze ma na swoim końcie próbę samobójczą.
      > Był w szpitalu.
      > Dzisiaj usłyszałam od psychiatry, że u drugiego dziecka istnieje poważne podejr
      > zenie borderline.
      > Objawy ma i widzę, że one się nasilają.
      > Rozmawiałam też z terapeutą, która prowadzi córkę i ma kontakt z, psychiatrą. M
      > ają robić testy i pogłębiać diagnostykę.

      W jakim nurcie córka ma terapię?
      CBT i dialektyczna są skuteczniejsze w tym przypadku, niż psychodynamiczna.

      > Jestem potwornie zmęczona chorobami moich domowników.
      > Chcę zniknąć, zasnąć i już się nie obudzić.
      > Chcę przestać czuć
      > Chyba niczego od was nie oczekuje oprócz wygadania się..
      >
      >
      Bardzo współczuję.
      Z jednej strony zgadzam się z tym, że leki mogły by Ci pomóc to wszystko udźwignąć, a z drugiej zastanawiam się, czy pójście tą drogą, która tak bardzo Cię wyczerpała, czyli dalsze dźwiganie, ale ze wspomaganiem (leków) to dobry kierunek.
      Wiele osób odradza terapię, ale ja uważam, że nie byłaby to strata czasu, tylko dźwiganie ciężaru "we dwoje". W terapii nie chodzi wyłącznie o traumy (choć nie zdziwiłabym się, gdybyś miała przewlekłe ptsd), czy pogłębianie samoświadomości, ale również przyglądanie się temu na co ma się wpływ, a na co nie. Co dam radę udźwignąć, a czego nie powinnam brać na siebie, co moje, co nie moje. Gdzie postawić granicę, czego i jak oczekiwać.
      Życie z nastolatką z objawami bordeline musi być bardzo trudne. Z pozostałymi domownikami również. Domyślam się, że masz w sobie masę stłumionej złości, wściekłości, żalu i lęku o to co dalej. Czasami nie wiesz co robić, albo jak reagować.
      Ja bym na Twoim miejscu potrzebowała terapii właśnie w formie takiego wsparcia. Ale to Twoja decyzja.
      Zastanawiam się też (wiem, szkoła, finanse) czy byłaby możliwość, żebyś wyjechała z dziećmi do sanatorium? Są takie ośrodki, w których przyjmują osoby z wypaleniem, depresją.
      To bardzo ważne, żebyś o siebie zadbała, bo im dłużej to trwa, tym większa szansa na to, że zacznie szwankować Ci zdrowie.
      Trzymaj się mocno.
    • sferoplast Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 13:56
      Rzuciłabym męża natychmiast, bo lepiej nie będzie. Choroba dwubiegunowa często zaostrza się z czasem.
      • szorstkawelna Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 16:22
        A przyszło Ci do glowy, że może ona meza kocha? Że dzieci rowniez kochają ojca? Że wcale nie musi byc zle, jesli leki sa dobrane i regularnie przyjmowane?
        Czlowiek z ktorym dzieli sie zycie to nie śmieć, ktory sie wyrzuca, bo sie rozchorowal...

        Oczywiście istnieją sytuacje w których rozstanie jest najlepszym wyjsciem, ale tu jest za malo danych.

        Poczekaj az zachorujesz np na raka i rokowania beda slabe. Moze Twoj mąż tez uzna, ze bedzie juz tylko gorzej i na choinkę mu lysa, chora zona w depresji...
        • sferoplast Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 16:34
          Porównywanie raka z ciężką i nieuleczalną chorobą psychiczną, która nader często prowadzi do agresji i przemocy wobec całej rodziny, w tym nawet do zabójstwa (a z bardziej lajtowych rzeczy wpędzenia rodziny w wielomilionowe długi) to wybitny kretynizm.

          Tak się sklada, że mój ojciec wpędził się chlaniem w psychozę, zatruwał życie całej rodzinie, więc daruj sobie wymądrzanie, bo wiem, jak wygląda życie z kimś psychicznie chorym. W życiu nie zdecydowałabym się na rujnowanie sobie życia niańczeniem ciężko psychicznie chorej osoby.

          A męża nie mam, jestem lesbijką, homoseksualnym kobietom naprawdę wisi i powiewa, czy żona jest łysa, czy nie.
          • szorstkawelna Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 16:43
            Sama sobie daruj.
            Mam schizofrenikow w najblizszej oraz dalszej rodzinie, ojciec w depresji popelnil samobójstwo, sama leczylam depresje i doskonale wiem jak wyglada i moze wygladac zycie z ludzmi chorymi psychicznie.
            CHAD moze przebiegac bardzo roznie. Znam dwie takie osoby, z jedną utrzymuję regularny kontakt. Obie wyksztalcone i (przewaznie) pracujące. Obie osoby mają rodziny o ktore dbają najlepiej jak potrafią.
            Wyobraź sobie, że mam rowniez koleżankę, ktorej ciocia zachoriwala na schizofrenię w wieku 30+ i jej (cioci) rownież rodzina nie kopnęła w dupę.
            • szorstkawelna Re: Nie mam sił żyć 17.03.23, 16:50
              Nie mówię, że jest czy będzie latwo.
              Autorka sama wie jak funkcjonuje jej maz i jakie sa relacje w jej rodzinie.
              Nie smiem doradzac, bo to sa bardzo indywidualne sprawy, ale rację maja wszyscy piszacy, ze w tej chwili powinna zadbac przede wszystkim o siebie - tzn leki plus ewentualna terapia lub grupa wsparcia. Wg mnie przede wszystkim leki żeby nabrac choc minimum dystansu do całej (bardzo trudnej) sytuacji.
              Nie da sie ratowac nikogo, jesli sie samemu tonie.
            • sferoplast Re: Nie mam sił żyć 18.03.23, 12:23
              Jak ktoś się chce bawić w rosyjską ruletkę ('może będzie znośnie, może zrujnuje nam życie, a może pewnego dnia nas wszystkich zadźga nożem') to droga wolna, ja doświadczenia z chorymi psychicznie mam takie, że wolę trzymać się z daleka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka