Dodaj do ulubionych

Popularność

    • zaczarowanyogrod Re: Popularność 26.05.23, 14:05
      Nie byłam popularna i to dobrze.
      Jak już to znana inaczej. W gimnazjum od ludzi z innych klas słyszałam, że jestem dziwna, dziwak, psychiczna i nienormalna. Od chłopaków w klasie muł. Więc lepiej by było żeby to tylko te osoby wiedziały o moim istnieniu, a nie cała szkoła.

      W podstawówce i liceum raczej już byłam mało znana.
      Specjalnie nie brałam udziału w żadnych konkursach, żeby nie ryzykować wychodzenia przed całą szkołę po wyróżnienie. Chociaż byłam namawiana.
      Źle się czułam z tym że muszę śpiewać na przedstawieniu w 5 klasie, na szczęście nie sama i w masce. W szóstej w ogóle tego dnia nie poszłam do szkoły, chociaż nie groziło mi mówienie, bo miałam być drzewem, które tylko rusza gałęziami.
    • anorektycznazdzira Re: Popularność 26.05.23, 14:09
      Jestem ze szczęśliwych czasów, kiedy pojęcie bycia popularnym w szkole nie zostało jeszcze wprowadzone do powszechnego użycia. Miałam też wyjątkowo zgraną klasę w podstawówce oraz w drugim (z pierwszego się wymiksowałam) liceum. Więc nie mieliśmy klasowych patologii zwanych w dzisiejszych czasach "popularnością" lub jej brakiem. Miałam koleżanki, kolegów, i chyba realistycznie oceniałam kto mnie lubi i jak bardzo.
      • babcia47 Re: Popularność 26.05.23, 15:28
        Pisałam powyżej, zevskorzystałam z tego określenia bo jest bardziej na czasie ale chyba niezbytb" szczesliwie". Bardziej chyba mam na myśli osobę znaną wszystkim nawet gdy jej się 2ydaje ze jest szarą myszką, obser2owana nawet gdy jej się wydaje że nie ma czego obserwować, budzacą zaciekawienie, jak wyżej, o dziwo lubianą i godna zaufania skoro po latach ktoś uważa za stosowne wypowiadać się że swojego życia jak przed osobą bliską, fakt zawsze umiałam słuchać, ale czasem opowiada o mi o sprawach których nie mówi się każdej osobie spotkanie na ulicy, dobra zawsze znajdzie się ktoś taki ale nie w takich ilościach. Ja bym spotkanemu po kilkudziesięciu latach nie opowiadała o problemach zdrowotnych mojej mamy lub jaki mam problem z mężemjakie problemy dzieci miały z urodzeniem potomka.. A większość z tych osób odczuwala taką wewnętrzną potrzebę . Sorki ale z osobami które nie czują ze mną więzi z czasów młodości nie mam takich doświadczeń.
        • 35wcieniu Re: Popularność 26.05.23, 15:31
          Serio? Nikt poznany później nie opowiada ci o problemach a losowo spotkani ludzie (większość z nich!) po kilkudziesięciu latach i owszem? I uważasz że to normalne?
        • zaczarowanyogrod Re: Popularność 26.05.23, 15:45
          Mi o swoich problemach opowiadają ludzie obcy, których nigdy nie spotkałam wcześniej na dworcu, w przychodni, w szpitalu czy jak siedziałam w parku. Może ci starzy znajomi uznali ze więcej Cię nie spotkają.
          • maleficent6 Re: Popularność 26.05.23, 17:27
            Mnie to nie dość, że opowiadają o swoich problemach, to jeszcze za to płacą 😅
        • konsta-is-me Re: Popularność 26.05.23, 20:03
          Większość odczuwała "taka potrzebę" bo niejako traktują cię jak stara znajoma, która zresztą jesteś.
          I ponieważ dajesz im się wygadac, a ludzie uwielbiają gadać o sobie a prawdopodobnie nikt inny nie chce słuchać ich przynudzania.

          To nie znaczy że cię obserwowali,mieli zaufanie, byli zafascynowani albo tam cokolwiek sobie wymyślisz.

          I wybacz-starsze osoby UWIELBIAJA rozmawiać z przypadkowymi osobami ,szczególnie o swoich chorobach , Chorobach swoich krewnych, osiągnięciach dzieci , albo co im ślina przyniesie na jezyk.
          Ja codziennie to widzę np. w aptece, jak jakaś babcia powtarza tę samą historię ,bo zapomniała ,że właśnie 30 sekund ja opowiedziała...Albo sąsiadka długo i wylewnie opowiada mi o swoich wnuczkach, bo myśli że mnie to ciekawi, a ja uprzejmie potakuje. Albo kobiecina pyta mnie o drogę a kończy 20 minutowa przemowa na temat "a bo kiedyś to jak wychodziłam za mąż to w noc poślubną ...".Tak robią, bo ja nie umiem przerwać i udaje że słucham.
          Ze starymi znajomi ,jak przypuszczam, rozgadaliby się dużo bardziej.
    • misiamama Re: Popularność 26.05.23, 15:08
      Ja nie byłam popularna, byłam przeciętna, ale doskonale pamiętam i potrafię powiedzieć bezbłędnie, które dziewczyny były popularne, oraz dlaczego, oraz czym się to przejawiało. Również jak większości powyżej nie wydaje mi się, żeby którakolwiek ze znanym mi popularnych dziewczyn w szkole, była zakompleksiona albo nie zdawała sobie (wtedy) sprawy z własnej popularności smile jak również, aby wyznania żonatych kolegów z klasy miały cokolwiek wspólnego z realem sprzed 40 czy 50 lat. To miło powiedzieć tej biednej, zakompleksionej koleżance komplement, a przecież zupełnie nic nie kosztuje. Babciu, serio tego nie czujesz?
    • shellyanna Re: Popularność 26.05.23, 15:39
      A hiszpańskiej urody czasem nie masz?
      • babcia47 Re: Popularność 26.05.23, 17:14
        Nie, raczej slowiansko dzieciecą, gdy kupowałam kabanosy w sklepie zaprzyjaźnionym na wiosce w drodze do domu z pracy w innym małym mieście i wyjasnilam sprzedawczyni ze to dla syna ktory ma kierować moim samochodem dla nabrania wprawy w drodze na drugi koniec Polski bo jedziemy do mpjego najnowszego wnuka to stwierdziła że cutuję:" A ja mysiałam ze pani ma swoje dzieci"...hmm miłe to było więc jej powiedziałam, ze owszem , mam ale one mają już swoje dzieci 😂
        • gryzelda71 Re: Popularność 26.05.23, 18:48
          O jesu opowiadasz o planach nieznajomej sprzedawczyni, a wyżej dziwidlsz się, że osoby które cie znają ze szkoły opowiadaj co u nich. Hmmmmmm
    • bi_scotti Re: Popularność 26.05.23, 16:21
      Popularny to byl moj maz - faktycznie panny go lubily, dobrze gral w pilke wiec mial sporo kumpli nie tylko ze szkoly ale i tzw. okolicy. Gdy "wybuchla" Nasza Klasa, on sie do niej wpisal i ... wow ... I couldn't believe ile osob zaraz natychmiast chcialo wiedziec co u niego slychac i jak sie ma big_grin Osob naprawde dosc przypadkowych z jego przeszlosci - evidemment, zostal zapamietany, zapamietany z zyczliwoscia smile
      Me? Well, ja bylam weird kid wiec bylam bullied, wytykana palcami i rozne inne takie tam szkolne formy "popularnosci" mnie spotykaly przez 10 lat z okladem uncertain Definitely, wolalabym byc completely niezauwazalna, eh. Po czym na ktoras tam rocznice matury dostalam kilka (!!!) niezaleznych zaproszen od "kolezanek", ktore koniecznie, no koniecznie marzyly o tym zeby sie pojawila surprised No comments. Life.
      • babcia47 Re: Popularność 26.05.23, 17:05
        Pytanie z ciekawości czy twój małzon kojarzył wszystkie dziewczyny które wysłał mu zaproszenie? Dla mnie było szokiem ze człowiek, który był w maturalnej wiedział kim była szara myszka, jak mi się wówczas wydawało, z klasy pierwszaków na których na ogół nie zwracało się uwagi tym bardziej ze nie uwazałam sie za osobe ani ładną ani ciekawą w tamtym czasie. Ładna zresztą nigdy nie sądziłam że jestem .
        • bi_scotti Re: Popularność 26.05.23, 17:23
          Nooo, dla niego wszystkie ex-kolezanki to Anie a ex-girlfriends to Malgosie big_grin Tak ma - easy, not complicated. Cos w rodzaju pamieci, ktora reprezentuja faceci przekonani, ze gdy poznali ukochana to miala na sobie niebieska sukienke wink A owaz mogla wszak byc w szotach i t-shirt w paski tongue_out Cheers.
    • asia_i_p Re: Popularność 26.05.23, 17:50
      W podstawówce moja sytuacja była specyficzną - z jednej strony uchodzilam za "najlepszą uczennicę", z drugiej strony za dziwadło. Poza tym, o dziwo, byłam nawet lubiana, ale miałam też dwójkę czy trójkę prześladowców, bo chyba inaczej się tego nie da nazwać. Dlatego liceum, w którym nie byłam ani jednym ani drugim było taką ulgą. I jestem bardzo wdzięczna rodzicom, że nie normalizowali mnie na siłę i dzięki temu nie byłam aż tak świadoma swojej odmienności.
    • 71tosia Re: Popularność 26.05.23, 19:52
      Zastanawiam się czy ktoś w mojej klasie był gwiazda towarzystwa? Czy był ktoś jakoś szczególnie nielubiony?
      Były osoby z którymi chętniej się gadało, chodziło na imprezy, takie które były cenione bo udzielały korepetycji kolegom przed klasówka. Ale popularnych jak w amerykańskich filmach o dzieciakach z high School, takich panienek co to wszyscy podziwiali i błagali by zaszczyciła spojrzeniem to nie bylo smile
      • klaramara33 Re: Popularność 26.05.23, 20:20
        U mnie też nie.
    • kotejka Re: Popularność 26.05.23, 20:26
      ciagle mi chodzi twoj watek po glowie i twoje pytanie
      jestem w wieku moze nie babciowym ale juz blisko
      i nie wiem, co by sie musialo stac, zeby teraz nastalo jakies objawienie, zebym sobie odwrocila cale zdanie o sobie i minionych czasach
      mam dobrze poukladana przeszlosc i jestem z nia pogodzona big_grin
      nie sadze, zeby mnie cos zaskoczylo z powodu przypadkowego spotkania z jakims randomem
      do szkol wszelakich chodzilam w latach 90 studia konczylam w latach 2k
      czy bylam popularna?
      nie bylo wtedy takiego slowa - to mi sie kojarzy z beverly hills 90210
      my bylismy kupą
      paczką wspolnotą
      zawsze razem
      wszyscy mielismy po rowno nic
      jaralismy jedna fajke na pol i jedno wino rozlewalismy na cale ognisko, przykrywalismy sie jednym spiworem pakowalismy sie po 8 w malucha, jak byl, bo najczesciej jezdzilismy stopem i spalismy w 10 w namiocie
      jedne buty - daj boze martensy robily za caloroczne
      czytalismy stachure i wojaczka, prousta i dostojewskiego
      jezdzilismy na koncerty i festiwale, kochalismy i sdm i chumbawambe, jedlismy malpie mieso z konserw na najtanszym polu w bieszczadach
      to nie byl klimat amerykanskich highschool i czirliderek liderek
      chociaz mialam fatalnie trudną sytuacje rodzinna, nieraz i dwa spieprzalam z domu na dlugie tygodnie
      bylam zawsze otoczona przyjaznia i zyczliwoscia ze strony rowiesnikow wlasnie
      tak czulam, mialam przyjaciolki i przyjaciol - niektore przyjaznie przetrwaly do dzis, inne czas bolesnie zweryfikowal, ale nigdy nie bylam samotna
      nigdy pozniej nie bylo tak latwo sie zaprzyjaznic na takim poziomie porozumienia jak wtedy
      czy sie we mnie kochano? owszem bardzo - mialam bardzo wielu adoratorow, bardzo
      mialam taką jakąs pogode ducha mimo wszystko, ze ciagnelo do mnie chlopakow
      jednak szczerze powiem, wcale mi to nie schlebialo i nie łechtało proznosci, wrecz przeciwnie
      bylo mi bardzo przykro, bo jako osoba empatyczna, kochajaca poezje i szalenie wrazliwa, tak tak wink
      rozumialam (choc nigdy nie przezylam) jak potrafi bolec niespelniona milosc i zle ulokowane uczucie
      bylo mi bardzo przykro, ze nie moge odwzajemnic uczucia, ktorym mnie obdarzono
      czulam sie autentycznie winna i bylo mi zle z tym, to komplikowalo wiele fajnych relacji
      nigdy z tym nie igralam, nie kpilam, wrecz przeciwnie - najdelikatniej jak umialam dawalam do zrozumienia, ze przyjazn tak, a milosc nie (wiem, ze to slabe) czulam sie bardzo niekomfortowo, ze nie moge oddac, chociaz ktos by chcial najdelikatniej i najkulturalniej jak umialam obchodzilam sie z absztyfikantami
      jedna rzecz - bylo o tyle fajne, ze nie bylam desperatką, wybralam swiadomie odpowiednia osobe do zycia i z perspektywy 20 lat, mysle ze to byl dobry wybor
      • klaramara33 Re: Popularność 27.05.23, 13:44
        Fajnie to opisałaś. Też czytałam Stachure, Prousta, Dostojewskiego(choć w szkole lepiej radzilam sobie że ścisłymi przedmiotami ),i czasem mi się marzy wieść życie wagabundy, które Stachura prowadził .
    • kachaa17 Re: Popularność 26.05.23, 20:49
      Nie byłam popularna w żadnej ze szkół. Prawdę mówiąc też nie pamiętam, żeby jakieś inne osoby były popularne. Ja byłam raczej cicha, grzeczna ale za to w podstawówce udzielałam się w różnych kółkach, samorządzie i chórze. W liceum byłam niewidoczna, na studiach raczej też.
      Ale parę lat temu jak wróciłam w rodzinne strony to poszłam do biblioteki na osiedlu, gdzie mieszkałam z rodzicami i jak wracałam z biblioteki to jakiś "chłopak" mniej więcej w moim wieku, powiedział: kachaa jak ja się w Tobie kochałem smile. Ja nie wiem kto to był, dowiedziałam się tylko, że był młodszy z rok czy 2 ode mnie. Miło mi się zrobiło bo nie byłam rozrywana przez chłopaków i miałam o sobie nie najlepsze mniemanie. Wielbiciel był z podstawówki.
    • ponis1990 Re: Popularność 26.05.23, 22:34
      Ja byłam kozłem ofiarnym i nie miałam złudzeń ;p
    • gryzelda71 Re: Popularność 27.05.23, 13:01
      W sumie niefajne, że jedyne co ci zostało, to na forum wychwalać się czasami byłymi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka