Dodaj do ulubionych

Konfrontacja z matką :-/

14.06.23, 18:16
Niektóre z Was pewnie pamiętają moje wątki o współuzależnionej matce:
forum.gazeta.pl/forum/w,567,173790870,173790870,problem_z_matka_watek_z_przed_paru_dni.html?visit=1
i ten:
forum.gazeta.pl/forum/w,567,175124949,175124949,Babcia_wspoluzalezniona_a_nastoletnia_wnuczka.html?visit=1
No więc doszło wczoraj do konfrontacji kiedy powiedziałam większość z tego co mi leży na sercu. W zasadzie nie chciałam ale matka się sama domagała. Jak dotąd rozmawiałyśmy średnio co tydzień, 10 dni. Były to normalne rozmowy, bez większych kwasów. Zaczęło się od tego że po raz trzydziesty któryś zaczęła się dopytywać kiedy się spotkamy, a jak po raz trzydziesty któryś odpowiedziałam, że nie, nie chcę, itd. Za waszą radą przestałam się tłumaczyć - mówiłam po prostu nie, nie chcę, nie bo nie. Ale ona zaczęła mi wiercić dziurę w brzuchu, a dlaczego, każdemu się należy wyjaśnienie itd. Więc w końcu pękłam i powiedziałam jej większość powodów. A ona że zawsze byłam dla niej najważniejsza, że mnie kocha itd. Odpowiedziałam że jakoś trudno w to uwierzyć bo gdybym naprawdę była ważna to by uszanowała moją odpowiedź i nie robiła mi przesłuchania, zwłaszcza że od ponad 10 lat u niej nie byłam i dobrze wie dlaczego. Moim zdaniem to patrzyła w tym momencie tylko na siebie: bo ona czuje potrzebę spotkania (a ja wcale - proponowała nawet na 2 godziny w mieście gdzieś w połowie drogi - dla mnie totalnie bez sensu), to ona chce wyjaśnień (a ja nie chciałam nic tłumaczyć), bo to ona musi wiedzieć (mi nie jest informowanie jej do niczego potrzebne). Ehh... tak chciałam się wygadać, bo niby byłam asertywna ale jest to trudne...
Obserwuj wątek
    • midge_m Re: Konfrontacja z matką :-/ 14.06.23, 18:23
      Nie przejmuj się konfrontacją, trudno czasem nie ulec własnym silnym emocjom. Raczej bądź z siebie dumna! Matka nalegała, jasne że może padły nieprzyjemne słowa, ale lepsze to niż robienie tak jak jej pasuje. Nie traktuj siebie w tym wszystkim zbyt surowo.
    • lumeria Re: Konfrontacja z matką :-/ 14.06.23, 20:30
      Współczuję, znam ta dynamikę aż za dobrze.

      To jest proces - teraz jeszcze się tłumaczysz, ale za jakiś czas nie będzie Ci się chciało tego robić. Bo po co? Jednym uchem wlatuje, drugim wylatuje, nie? Wiec nie ma co się silić na tłumaczenie. Nie, bo nie.

      Chcesz zrobić eksperyment, to zapytaj matki czy pamięta jakie powody podałaś poprzednio i czy jest je w stanie przytoczyć. Jeśli powie nie - to po co masz sie produkować kolejny raz? A jeśli powie - no to właśnie dlatego.

      Inny sposób - zamiast odpowiadać, można powiedzieć - "Wiesz, jesteś nie w humorze, porozmawiamy innym razem, życzę zdrowia i do usłyszenia!"

      Jesteś bardzo dzielna, ze konsekwentnie nie spotykasz się z matką . To jest naprawdę mega!




      • anvalley Re: Konfrontacja z matką :-/ 15.06.23, 07:23
        No właśnie w sumie żałuję, że po prostu nie zakończyłam tej rozmowy kiedy ewidentnie nie chciała przyjąć mojej odpowiedzi: "nie, bo nie". No ale trudno - przynajmniej usłyszała powody wyraźnie.

        Jej usprawiedliwieniem było, że nie skrzywdziła mnie celowo i z premedytacją, tylko tak wyszło uncertain. No to odpowiedziałam, że dlatego nie czuję jakiejś urazy, ale spotykać się i tworzyć rodzinnej atmosfery nie będziemy.
        • brubba Re: Konfrontacja z matką :-/ 15.06.23, 08:23
          Ale nie ma w relacjach "tak wyszło". "Tak wyszło" to może być, że nagle spadł deszcz i buty się rozkleiły, albo ktoś poczuł apetyt na lody - "wychodzą" okoliczności i przypadki.
          Rozmowy, zachowania między ludźmi to szereg mikro-decyzji. Nie ma, że zbluzgało się kogoś i jest się niewinnym, bo "tak wyszło". Nie ma, że ukradło się coś komuś - i nie ma sprawy, "tak wyszło". "Tak wyszło" jest idiotycznym wykrętem, którego nikt nie uznaje. Żaden sąd nie uniewinnia po deklaracji "tak wyszło".

          I owszem, premedytacji w rozumieniu planów zrobienia komuś krzywdy mogło nie być. Za to były szybkie i natychmiastowe, podejmowane tu i teraz, decyzje o użyciu krzywdzących słów, przemocy, decyzje o zranieniu kogoś.
          Krzywdzenie jest stale takie samo, inny jest tylko "modus operandi": w premedytacji krzywdzenie dzieje się planowo, w "tak wyszło" krzywdzenie jest decyzją podejmowaną na gorąco, w trakcie akcji.

          "Tak wyszło" to żadna odpowiedź. Nadal pozostaje otwarte pytanie, dlaczego w tej krótkiej decyzyjnej chwili ktoś podjął decyzje, by skrzywdzić, a nie inną decyzję. Był przytomny i poczytalny. Niech wytłumaczy, co nim kierowało. (ale wiemy dobrze, że nie wytłumaczy, bo musiałby się przyznać do paskudnego charakteru, a lubi myśleć o sobie dobrze i siebie ma za priorytet, więc będzie rzucać wykrętne odpowiedzi).
          • anvalley Re: Konfrontacja z matką :-/ 15.06.23, 11:47
            Ze strony matki nie było żadnej przemocy, raczej bierność przez lata i udawanie że jesteśmy normalną rodzin oraz zaburzone priorytety (na pierwszym miejscu mąż alkoholik, a potem dopiero cała reszta).
            • lumeria Re: Konfrontacja z matką :-/ 15.06.23, 15:05
              >Ze strony matki nie było żadnej przemocy, raczej bierność przez lata

              Zaniechanie (obrony, opieki, działania dla dobra dziecka, itp.) jest tak samo krzywdzące jak przemoc. Albo nawet bardziej, bo ryje beret - niby dobra, ale dziecko ma w d.pie.

              Ale to wiesz aż za dobrze.

              >w sumie żałuję, że po prostu nie zakończyłam tej rozmowy kiedy ...

              Niestety wkrótce będziesz miała ponowną szanse by przećwiczyć kończenie rozmowy kiedy matka zaczyna ci marudzić o wizycie, czy czymkolwiek innym, co Ci nie odpowiada. Zwykłe - No to pa pa mamo, do usłyszenia!
    • wkswks Re: Konfrontacja z matką :-/ 15.06.23, 11:52
      Nie obwiniaj się, że nie dałaś rady „się trzymac”. Moim zdaniem poradziłaś sobie bardzo dobrze, chwile słabości zdarzają się każdemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka