kamiennafrezja
04.08.23, 15:44
Potrzebuję spojrzenia z boku i oceny sytuacji.
Jest para - oboje trochę przed 50. Oboje w trakcie rozwodów, każde z nich ma po 1 dorosłym dziecku.
Spotykają się od roku, najpierw to było po prostu zauroczenie, pan bardzo szybko poważnie się zaangażował i zaczął dążyc do wspólnego życia. Pani wolała wolniejsze tempo, żeby się lepiej poznać i przyjrzeć sobie.
Oboje pracują, pan b dużo i w zawodzie przynoszącym spore zarobki. Pani etat biurowy, z przeciętną pensją. Różnica w zarobkach - ok 5-krotna.
Pan ma spore oszczędności, pani niewielkie, przede wszystkim dlatego, że przez kilka lat utrzymywała dom, kiedy jej mąż zakładal firmę i, zanim się to rozkręciło, nie było dochodów.
Kiedy oboje rozmawiali o wspólnym życiu, pani wielokrotnie podkreślała, że nie jest w stanie kupić mieszkania, w grę wchodziłby jedynie kredyt. Pan mówił, że to nie problem, on zamierza kupić, stac go i po to tyle lat pracował, żeby teraz móc korzystać.
I 2 tyg temu pan kupił mieszkanie, oglądali je razem. Następnie zaczęli rozmawiac o urządzeniu i pan zarzucił pani, że unika rozmowy, jak będzie z płaceniem za sprzęty i rzeczy do mieszkania. Pani powiedziała, że chce brac udział finansowy w urządzaniu. Że w tym momencie może dać ok 1/3 planowanych kosztów. To było zaproponowane w formie pytania, czy tak jest ok. Na to pan się wściekł i zarzucił pani, że na tak nędzną kwotę wycenia pani zaangazowanie w budowanie nowego życia. Wręcz szydził z propozycji i używał słów typu - to policzek, chyba nie wierzysz w to, co mówisz itp. Pani poczuła się upokorzona, bo to naprawdę wszystko co ma w tej chwili. Zwróciła panu uwagę, że sam proponował wzięcie na siebie kupna mieszkania. Jednak to nic nie dało i doszło do wypominania prezentów (licznych i b udanych, które panią zawsze trochę krępowały, ale była zapewniana, że to dla pana czysta radość, takie obdarowywanie). Skonczyło się okropną kłótnią, z mocnym wypominaniem róznych spraw.
Po względnym uspokojeniu się pan zaproponował podzial wydatkow na urządzenie 50/50, z tym, że ponieważ zakup mieszkania jest w 100% finansowany przez niego, będzie miał większe prawo w wyborze rzeczy.
Pani czuje się fatalnie. Nie jest w stanie ocenić, czy ta propozycja jest OK, czy nie. Cały czas siedzą w niej te przykre słowa, przeliczające pieniądze na zaangazowanie. Ale może to pan ma rację, a pani czegoś nie widzi?