basiastel Re: zniszczony testament 19.08.23, 17:03 Jesteś jedyną wnuczką? Wujek nie ma dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: zniszczony testament 19.08.23, 23:42 Ty jesteś zdrowa na umyśle? Bombelek niech pracuje i studiuje a nie umierającą babcię będziesz męczyć o spadek. Co za ludzie... Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: zniszczony testament 20.08.23, 09:13 To przecież nie chodzi o przesłuchanie babci w sprawie spadku. Nawet mniejsza o to mieszkanie. I nawet mało istotne jest to, komu bardziej "należy się" mieszkanie, autorce czy jednak jej matce. Darcie na strzępy testamentu zdemenciałej staruszki i krokodyle łzy z tego powodu lane przez matkę autorki... Bo owszem, to są krokodyle łzy. Nic dziwnego, że ona czuje się podle, bo zachowanie obojga, matki i wuja, było właśnie podłe. Czy naiwne było przekonanie autorki, że skoro coś obiecano, to nikt w rodzinie nie wykręci takiego numeru? Cóż, nawet więcej niż naiwne, bo swoją matkę przecież zna nie od dziś. Autorka została okradziona bardziej ze złudzeń, niż z majątku, a to chyba boli bardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
brenya78 Re: zniszczony testament 20.08.23, 09:34 "Autorka została okradziona bardziej ze złudzeń, niż z majątku, a to chyba boli bardziej." Nie została okradziona z żadnego majątku bo nigdy żaden majątek do niej nie należał. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: zniszczony testament 20.08.23, 12:21 To prawda, do matki również jeszcze nie należy, babcia jeszcze jest ciepła 🤷🏻♀️ Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: zniszczony testament 20.08.23, 10:05 O spadek umierającą babcię to własne dzieci męczą, a nie autorka. Ja mam krótki lont, więc w krótkich żołnierskich słowach powiedziałabym matce co czuję i jak się wobec mnie zachowała. I zajęła bym się budowaniem prawidłowej relacji z własnymi dziećmi. Odpowiedz Link Zgłoś
wena-suela Re: zniszczony testament 21.08.23, 09:40 Brawo Berga, podpisuję się pod tym. Odpowiedz Link Zgłoś
dwa_kubki_herbaty Re: zniszczony testament 20.08.23, 15:38 Ogólnie ty nie masz nic, mieszkanie idzie na dzieci babci, czyli jak rozumiem wujka i twoją matkę. Przykre ale lepiej teraz to przełknąć i isć dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
wena-suela Re: zniszczony testament 21.08.23, 09:38 Babcia odzyskała rozsądek. Nie rozumiem tego pomijania własnych dzieci i obdarowywania kolejnego pokolenia.Iinstytucja zachowku służy częściowemu zapobieżeniu tej, co tu dużo mówić, niesprawiedliwości. Wujek już nie musi występować o zachowek. A matka nie wiem dlaczego chce ci oddać swoją część. Zapamiętaj to sobie dobrze i tez nie kombinuj ze spadkiem tylko zostaw dzieciom Bo im się należy, a nie wnukom. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsi.only Re: zniszczony testament 21.08.23, 10:16 Przeczytałam do pewnego momentu, i zaliczyłam opad rąk. Najbardziej zaskoczyła mnie twoja hojność i jednocześnie chciwość twojej mamy ( odnoszę się do tego, że oddałaś część spadku po tacie swojej mamie, a ona to wzięła, i teraz chce cię pozbawić spadku po babci, i ty jeszcze opłacasz opiekę nad babcią, a przecież i matkę, i wujka, stać na zapewnienie płatnej opieki ) Dalej sobie odpuszczam- to co przeczytałam już mi wystarczyło. Ja radziłabym ci machnąć ręką na to co się dzieje między babcią i jej dziećmi. Babcia może jeszcze piętnaście razy zmieniać zdanie, może być manipulowana tak przez syna, jak i córkę , babcia może chcieć zabezpieczać swoje dzieci. itd. Ty i tak jesteś daleko, i nie masz na to wszystko wpływu i żadnej kontroli. Byłabym ponad to- niech kiszą się we własnym sosie. I zajęłabym się swoim potomstwem! Masz obowiazek wobec swoich dzieci, do licha. (A babcią niech sie zajmują dzieci babci, ty nie masz tu żadnego obowiazku) Dlatego już ani złotówki /euro nie dałabym na opiekę na babcię. Ani mamie nie dałabym już nigdy wiecej pieniądzy. I począwszy od dnia dzisiejszego każdy pieniądz odkładałabym na studia swoich dzieci. Ja tak bym zrobiła. Przemyśl to. Żeby nie było, ja cię rozumiem, naprawdę, zwłaszcza twoje zdenerwowanie i rozżalenie. U mnie też zaczyna się dzielić skórę na niedźwiedziu, i też od dzieciństwa miałam wiele obiecane, i jeszcze (formalnie) NIC nie dostałam, a mimo to zostało mi wypomniane to milion razy: ile ja zawdzięczam, z ilu rzeczy korzystam, ile dostanę- przeliczone zostało na prawo i lewo ile dostane, Ostatnio wybrzmiało: mam dość, już niczego nie chcę! Radzę sobie i nie muszę korzystać dziś, ani w przyszłości z tego. Już niczego nie chcę, nie oczekuję, udławcie się tym wszystkim, cokolwiek to jest. Więc bardzo doskonale cię rozumiem. I jeszcze dopiszę: jak to wreszcie powiedziałam wprost, co myślę o korzystaniu z wspólnego dobra i ewentualnym przyszłym spadku, i że mam to wszystko w dudzie, to nareszcie mi ulżyło. Ulżyło mi jak cholera. I nie uwierzysz, tak naprawdę zabiłam im ćwieka, bo.... tadam.... wytrąciłam im argumenty, zabrałam im coś, czym mną próbowano sterować, i wywierać na mnie presję w przeróżnych sytuacjach, sytuacjach oczywiście nie związanych z przyszłym ewentualnym spadkiem. Także tak. Myśle sobie, co będzie, to będzie. Przyszłość pokaże. I niech nasi bliscy żyją nam długo i w zdrowiu. Odpowiedz Link Zgłoś