Właśnie jestem prawie na końcu diagnozy. To, co przez 50 lat i ja, i moi bliscy uważali za przywary charakteru: skrajne roztrzepanie, bałaganiarstwo, gubienie się i wszystkiego, skrajny brak cierpliwościa ostatnio skrajna prokrastynacja, a i trochę innych

okazało się być nieleczonym ADHD, które z wiekiem się pogłebiło.
W poniedziałek się dowiem, ale jestem zdecydowana na branie lekarstw- nie mogę sobie juz poradzić sobie sama ze sobą.
Ktoś jest zdiagnozowany, zaakceptował to, leczy się farmakologicznie? Może dzieci?
Jakieś inne doświadczenia?
(pls, nie wchodźcie na mody, "ja tez tak mam i co?", co to sie mocium panie z ludzmi wyprawie, same słabeusze etc- zaakceptowałam)